Psychodelik - Snowflake

Kup ebooka

9.93 zł
8.24 zł (8,44 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

1

To było dawno. Miałem wtedy parę naście lat.

Chodziłem do szkoły, droga do niej prowadziła przez górzystą ścieżkę, wracając przystawałem na szczycie, aby zobaczyć widok na bloki sąsiadujące obok. Najdokładniej przyglądałem się balkonowi mojego mieszkania, wydawał się wtedy osiągalny.

Pewnej nocy położyłem się spać. Usnąłem szybko i z powrotem stałem się zmęczony jak zaraz przed zaśnięciem. Śniłem, że wracam ze szkoły, patrzę na balkon mojego mieszkania i widzę samobójcę. To był mój ojciec.

Kochałem go i pomimo jego zachowania czułem, że nosi prawdę z którą nie może sobie poradzić. Jego obraz był prosty, człowiek z poczochranymi włosami, chwiejący się na boki z powodu wirującego błędnika. Potrzebujący dużo snu, aby móc wyzdrowieć. Typowy alkoholik.

Wszechwiedzący, rzekł bym urodzony poeta.

Jego wywody zawsze zaczynały się od słów - musisz nauczyć się cierpliwości,

- Ojciec miał rację, byłem "w gorącej wodzie kąpany"

Nie jestem jedynakiem, mam starszego brata, wyprowadził się z domu w wieku osiemnastu lat, założył rodzinę. Często chodziłem do niego spać, było tam cicho i spokojnie.

Nocą, kiedy wszyscy spali widziałem spacerujące postacie. Było ich wiele. Przechodziły pomiędzy ścianami przedpokoju czasami spoglądając w moją stronę. Bałem się, więc zakrywałem głowę poduszką próbując zasnąć.

Z niektórymi nie było łatwo, były uparte i nie dawały za wygraną. Próbowały obrazować swoją obecność najczęściej chcąc mnie przestraszyć. Rzucały i przesuwały przedmioty, wywoływały halucynacje.

Po takiej nocy zawsze wstawałem niewyspany. Problemy niezauważalne w ciągu dnia powodowały niepokój i brak koncentracji. W szkole nie mogłem sobie poradzić, ludzie wkoło drażnili mnie swoją obecnością. Czułem, że jestem przytłoczony.

Duchy nie pomagały, sprawiały że byłem otępiały.

Mój pierwszy, zrozumiały dla mnie kontakt z duchem zaczął się w dniu śmierci mojej babki.

Umarła na raka kości. Wracała co noc, zadawała mnóstwo pytań, ja jednak nie chciałem rozmawiać.

Czasami widziałem ją w poczekalni, siedziała smutna i czekała na swój koniec. Wtedy rozumiałem, że nie może przedostać się do świata umarłych, ponieważ po swojej śmierci musiała nauczyć się wszystkiego, czego nie zdążyła za życia, a pomóc jej w tym mogłem tylko ja. Żałuję, że nie byłem na tyle gotowy aby przeprawić ją na drugą stronę.

We śnie prześladował mnie ten sam człowiek. Wychodził zza rogów ścian, idąc szybkim krokiem prosto w moim kierunku. Oczy miał zawsze szeroko otwarte i nigdy nie mrugał. Po jakimś czasie pojawiał się nie tylko we śnie. Czekał na mnie wieczorami w rogu mojego pokoju, przyglądając się uważnie. Po czasie przyzwyczaiłem się do jego obecności. Któregoś wieczoru wyciągnął obie dłonie jakby chciał coś podać.

Wziąłem "to "ciekawy i rządny wrażeń. Poczułem przenikające ciepło i nagłe uczucie zmęczenia. Zrobiło się duszno, a przed oczami pochłaniająca ciemność. Padłem jak kamień na ziemię.

Po raz pierwszy byłem świadkiem zakrzywienia rzeczywistości.

Inni mówili, że chciałem popełnić samobójstwo.

Nie było tam wzmianki o postaci, ani o tajemniczej energii przekazanej mi przez nią.

Podobno o mojej próbie samobójczej zadecydował impuls.

...... nie żałowałem.

Mam na imię Simurg. Od tamtych wydarzeń minęło 20 lat.

Nie umarłem. Codziennie muszę słuchać duchów znajdujących się koło mnie. Moje doświadczenia przekonały mnie do tego, że posiadam pewną zdolność, która oprócz załamywania rzeczywistości, zakrzywia również moje ego. Przez to mam poczucie, że moje życie to ruina, ciągle powtarzająca się kolebka nastrojów. Codziennie zatracam prawdę, aby móc z kimś porozmawiać. Ciężko jest mi żyć w świecie optymistów, pozytywnie nastawionych do głupoty.

Piszę poezję i przelewam swoje przemyślenia na kartkę papieru, pakuję w białe koperty i rozdaję przypadkowym ludziom wkładając w ich skrzynki odbiorcze.

Tak poznałem Sebiego. Człowieka, który namówił mnie do wejścia w opozycyjna grupę działającą przeciwko istniejącemu rządowi.