PrzytulAnka - Katarzyna Zielarka

Kup ebooka

40.38 zł
33.52 zł (34,32 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Anula

zawsze marzyła o wielkiej miłości

O czymś wyjątkowym i wspaniałym, w zasadzie nie do końca zdefiniowanym. Pisała wiersze i opowiadania o nieszczęśliwych kochankach, niespełnionych marzeniach. Czuła zgrzyty w środku, bo rzeczywistość nie była taką, jaką ją widzieć chciała.

Jej zwykle kilkunastostronicowe wypracowania, pisane na kolanie podczas długich przerw w szkole, cieszyły się niesłabnącym zachwytem wśród pań od polskiego. Dużo malowała, rysowała, robiła komiksy i artystyczne kartki na urodziny. Miała wenę, umiejętności i pomysły, jak z niczego stworzyć coś.

Czasami czuła się samotna i nierozumiana; dziwna - jak opisywało ją większość rówieśników.

Nie raz zastanawiała się, czy "dziwna" to komplement czy wręcz przeciwnie i w sumie co w niej takiego dziwnego.

Zawsze była bardzo szczupła, ale uchodziła za ładną dziewczynę. Raz nawet, w szkole średniej, dostała nominację na konkurs miss szkoły, co przyjęła z typowym dla siebie niedowierzaniem, że ktokolwiek mógł wybrać akurat ją i ostatecznie nie wzięła udziału w wyborach. Poczucie własnej wartości miała zredukowane do zera.

Koleżanki ją lubiły, miała swoją paczkę, z którą pisała po ławkach szkolne sentencje i debatowała, czy rozczwarzanie się włosów to normalna sprawa. Nosiła na szyi kolorowe apaszki, podebrane mamie lub kupione w najdroższym butiku za własne uciułane pieniądze. Uwielbiała chwile, kiedy niosąc plecak w kratkę i drepcząc do szkoły koło kwitnących kasztanów, chłodny poranny wiatr rozwiewał jej złociste włosy a słońce świeciło w twarz. To były momenty beztroskiego szczęścia, które czuła i kolekcjonowała w swoim pamiętniku. Do pełni szczęścia brakowało jej tylko miłości.

Większość rówieśniczek beztrosko łączyła się w pary. Znajdowały swe połówki wszędzie i bez problemów. Tylko Anula czuła się jak dziwoląg. Do niej nigdy nikt nie podchodził. Jakby odstraszała sobą każdego chłopaka, który jakoś w miarę wyglądał. Pryszczaci koledzy z równoległych klas nie znajdowali się w sferze jej zainteresowań, bo Anula od zarania dziejów zaciekawiona była starszymi osobnikami.

Może dlatego, że zawsze wyglądała dużo poważniej niż wskazywała jej metryka.

Zawsze chciała rozmawiać o czymś więcej niż o łowieniu ryb, czy grach komputerowych.

Zawsze szukała w innych odpowiedzialności, romantyczności i kogoś, kto się nią zaopiekuje. Kto przytuli jak ojciec, zapewni wsparcie i spokój...

Tata dużo pracował. Bywało, że wychodził do pracy zanim się obudziła i wracał, gdy ona już spała. Czasami brakowało pretekstu do zwyczajnej rozmowy, można by rzec, że przez długi czas właściwie nie miała pojęcia o czym myśli, czego nie lubi, jakim jest człowiekiem. Zapracowany, ale nadzwyczaj mądry. Autorytet, którego słowa bywały jednako drogowskazami, jak i bolesnymi upomnieniami. Zwykle, kiedy Anka coś przeskrobała, wynikał temat do skomentowania, i był to długi, ambitny i pouczający monolog, pełen zapadających w pamięć argumentów, czasami jednak utrącających nogi i skrzydła.

Od rozmów na ważne codzienne tematy była Mama, ale te ówcześnie najbardziej drażliwe rozterki - pierwsze miłości, fascynacje i rozczarowania facetami - to były tematy tylko do zanotowania w pamiętniku, albo do opowiedzenia psiapsiółce, które z biegiem czasu zmieniały się jak w kalejdoskopie.

Pierwsze poważne rozmowy z rodzicami zaczęły się, kiedy Anula w końcu znalazła chłopaka. Kilka lat starszy, zadbany, z dobrego domu, zapowiadał się świetny materiał na męża. Sęk w tym, że Anula aż tak daleko nie wybiegała w przyszłość. Chciała iść na fajne studia, podróżować, zwiedzać świat i żyć.

- Wiesz, że twoją rolą jest zaspokajanie mnie i rodzenie mi dzieci, które kiedyś wyrosną na dochodowych tenisistów? - uświadamiał ją ów Idealny Materiał na męża.

- Nasze dzieci nie będą mogły po prostu grać w tenisa dla swojej przyjemności? - zdumiała się Anula.

- Inwestycje robi się po to, żeby mieć z nich profity - puentował temat pan Idealny Materiał.

- No cóż - myślała wtedy Anula - jeśli dzieci mają mu przynosić tylko profity, niczym projekty w banku, to ja nie wiem czy chcę mu urodzić choćby jedno.

Cztery lata częstował ją podobnymi teoriami. O służeniu, układaniu się pod jego dyktando, robieniu tego, czego on chce. Anula miała wrażenie, że znika. Że to, co myśli jest w ogóle nieważne. Że to nie jest świat, w którym chce żyć.

Niestety, porady, jakie zewsząd słyszała, brzmiały:

- "nie wybrzydzaj i nie marudź, trzeba spełniać zachcianki mężczyzn, tak działa świat".

- Skoro tak działa, to ja nie chcę w nim żyć - niejednokrotnie chodziło jej po głowie, zwłaszcza w chwilach większego zwątpienia.