PRZYTUL MNIE - Sue Johnson

-
Proszę czekać

Motto

 

 

 

Dla moich klientów i współpracowników,

którzy pomogli mi zrozumieć miłość.

 

Dla mojego partnera Johna i moich dzieci, Tima, Emmy i Sarah,

którzy nauczyli mnie, jak ją poczuć i dawać.

 

 

 

 

 

 

Ach pokaż mi swe piękno i niech skrzypce w ogniu drżą

Przez paniczny strach aż znajdę swój bezpieczny port

Chcę oliwną być gałązką podnieś mnie i leć Tańcz mnie po miłości kres1

 

- Leonard Cohen

1 W tłumaczeniu Macieja Zembatego.

Strona redakcyjna

Tytuł oryginału: HOLD ME TIGHT

 

Przekład: Katarzyna Sobiepanek-Szczęsna

Redakcja: Aleksandra Bednarska

Projekt okładki: studio KARANDASZ

 

Copyright ? 2008 by Susan Johnson

All rights reserved. Except as permitted under the U.S. Copyright Act of 1976, no part of this publication may be reproduced, distributed, or transmitted in any form or by any means, or stored in a database or retrieval system, without the prior written permission of the publisher. Little, Brown and Company Hachette Book Group USA 237 Park Avenue, New York, NY 10017

First Edition: April 2008

 

First stanza from "Dance Me to the End of Love" from Stranger Music: Selected Poems and Songs by Leonard Cohen ? 1993. Published by McClelland & Steward Ltd. Used with permission of the publisher. "Late Fragment" from A New Path to the Waterfall (1989) by Raymond Carver, reprinted by permission of Grove Press, a division of Grove/Atlantic, Inc.

 

Copyright ? 2012 for the Polish edition by MT Biznes Ltd.

This edition published by arrangement with Little, Brown, and Company, New York, New York, USA.

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentów niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci zabronione. Wykonywanie kopii metodą elektroniczną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym, optycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Niniejsza publikacja została elektronicznie zabezpieczona przed nieautoryzowanym kopiowaniem, dystrybucją i użytkowaniem. Usuwanie, omijanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie prawa.

 

Warszawa 2012

 

MT Biznes sp. z o.o.

ul. Oksywska 32, 01-694 Warszawa

tel./faks (22) 632 64 20

www.mtbiznes.pl

e-mail: sekretariat@mtbiznes.pl

 

ISBN 978-83-7746-239-3

 

Konwersja do formatu EPUB:

Bezkartek.pl SA

 

Wstęp

 

 

elacje międzyludzkie fascynują mnie od zawsze. Dorastałam w Wielkiej Brytanii, gdzie mój tata prowadził pub, a ja spędzałam w nim mnóstwo czasu na przyglądaniu się, jak ludzie, którzy tam przychodzą, rozmawiają, piją, awanturują się, tańczą i flirtują. Lecz punkt centralny mojego młodzieńczego życia to małżeństwo moich rodziców. Patrzyłam bezsilnie, jak niszczą swoją miłość i samych siebie. Mimo to wiedziałam, że bardzo się kochają. W ostatnich dniach życia mój ojciec płakał rzewnymi łzami z tęsknoty za mamą, chociaż byli w separacji od ponad dwudziestu lat.

Moja reakcja na ból rodziców to przysięga, że nigdy nie wyjdę za mąż. Stwierdziłam, że romantyczna miłość jest złudzeniem i pułapką. I że lepiej mi będzie samej, wolnej i nieskrępowanej żadnymi więzami. Ale potem oczywiście zakochałam się i wyszłam za mąż. Miłość wciągnęła mnie, choć mocno ją odpychałam.

Czym jest to tajemnicze i potężne uczucie, które pokonało moich rodziców, skomplikowało moje własne życie i wydaje się głównym źródłem radości i cierpienia wielu z nas? Czy istnieje droga prowadząca ku trwałej miłości?

Mój wybór zawodu - doradcy i psychologa - jest przedłużeniem zafascynowania miłością i związkami. Część mojej edukacji to studiowanie tego tematu w literaturze i nauce. Uczyłam też dzieci z zaburzeniami psychicznymi, które wypierały miłość. Pracowałam z rodzinami, których członkowie kochali się, ale nie potrafili żyć ani razem, ani oddzielnie. Ale miłość wciąż pozostawała dla mnie tajemnicą.

W końcowej fazie robienia doktoratu z poradnictwa psychologicznego na University of British Columbia w Vancouver rozpoczęłam pracę z parami. Zafascynowała mnie intensywność walki i sposób, w jaki partnerzy często mówili o swoich relacjach - w kategoriach życia i śmierci.

Choć odnosiłam duże sukcesy w leczeniu pojedynczych osób i rodzin, doradzanie dwojgu wojującym partnerom przerastało mnie. I żadna z książek w bibliotece czy technik, których mnie nauczono, nie wydawała się pomocna. Moich par nie obchodziło poszerzanie pola świadomości i wpływ relacji z dzieciństwa na teraźniejszość. Nie chciały one być rozsądne ani uczyć się negocjować. A już z pewnością nie chciały, by uczono je zasad efektywnej walki.

Wydawało się, że w miłości nic nie podlega negocjacjom. Nie możesz targować się o współczucie czy kontakt, bo to nie są odpowiedzi intelektualne, tylko emocjonalne. W końcu zdecydowałam się po prostu pozostawać przy doświadczeniach partnerów i pozwalać im, by uczyli mnie swych emocjonalnych rytmów i układów w tańcu romantycznej miłości. Jednocześnie zaczęłam nagrywać sesje i przesłuchiwać je wciąż od nowa.

Kiedy tak patrzyłam, jak pary krzyczą i płaczą, kłócą się i zamykają w sobie, zaczynałam rozumieć, że istnieją kluczowe negatywne i pozytywne momenty emocjonalne, które definiują relację. Z pomocą mojego opiekuna naukowego, Lesa Greenberga, przystąpiłam do opracowywania terapii par opartej właśnie na tych momentach. Nazwaliśmy ją terapią skoncentrowaną na emocjach (Emotionally Focused Therapy - EFT).

Przeprowadziliśmy projekt badawczy, w ramach którego część par korzystała z rozwijającej się właśnie terapii EFT, część uczęszczała na terapię behawioralną, a część nie chodziła na żadną terapię. Wyniki EFT okazały się zdumiewająco dobre, lepsze niż rezultaty braku leczenia czy terapii behawioralnej. Partnerzy, którzy skorzystali z EFT, mniej walczyli ze sobą, czuli się sobie bliżsi, a ich satysfakcja ze związku znacznie wzrosła. Sukces tego przedsięwzięcia zapewnił mi stanowisko naukowe na University of Ottawa, gdzie na przestrzeni kolejnych lat przeprowadziłam kolejne badania z udziałem wielu różnych par w gabinetach doradców psychologicznych, centrach szkoleniowych i klinikach. Wyniki nadal były zaskakująco dobre.

Mimo tego sukcesu zdawałam sobie sprawę z tego, że wciąż nie rozumiem emocjonalnego dramatu, w który uwikłani są partnerzy. Nawigowałam w labiryncie miłości, ale jeszcze nie dotarłam do jego serca. Miałam tysiące pytań. Dlaczego nieszczęśliwi partnerzy na moich sesjach kipieli tak silnymi emocjami? Dlaczego ludzie tak bardzo walczą o reakcję ukochanej osoby? Dlaczego EFT działa i jak moglibyśmy sprawić, aby działała jeszcze lepiej?

Pewnego dnia, w środku dyskusji z moim współpracownikiem, w pubie, miejscu, gdzie stawiałam pierwsze kroki w nauce stosunków międzyludzkich, doświadczyłam jednego z tych przebłysków inspiracji i zrozumienia, o których czasem się czyta. Rozmawialiśmy o tym, jak to możliwe, że wielu terapeutów wierzy, iż zdrowe relacje miłosne to po prostu racjonalne transakcje, i że wszyscy chcemy z tego skorzystać tak bardzo, jak tylko się da, i jak najmniejszym kosztem. Stwierdziłam, że na moich sesjach dzieje się o wiele więcej. "W porządku - odparł mój kolega. - Ale jeśli relacje miłosne nie są transakcjami, to czym są?". I wtedy właśnie usłyszałam padające z mych ust słowa: "To jest przecież więź emocjonalna, w której chodzi o wrodzoną potrzebę bezpieczeństwa emocjonalnego. Tak samo jak w teorii więzi [brytyjskiego psychiatry] Johna Bowlby'ego dotyczącej matek i dzieci. Z dorosłymi też tak jest".

Byłam podekscytowana. W jednej chwili ujrzałam wspaniałą logikę ukrytą za zapalczywymi skargami i desperacką defensywnością wszystkich par. Wiedziałam już, czego potrzebowały, i rozumiałam, w jaki sposób terapia, którą proponuję, przekształca relację. W romantycznej miłości chodzi o przywiązanie i więź emocjonalną. Chodzi o naszą wbudowaną potrzebę posiadania kogoś, od kogo będziemy emocjonalnie zależni, ukochanej osoby, która potrafi dać nam pocieszenie i być niezawodna.

Uwierzyłam, że odkryłam - a może ponownie odkryłam - o co chodzi w miłości i jak możemy ją naprawić oraz sprawić, by trwała. Kiedy zaczęłam używać w próbach zrozumienia tego, co się dzieje między ludźmi, ram przywiązania i więzi, dramat, w jakim tkwią nieszczęśliwe pary, stał się dla mnie o wiele bardziej zrozumiały. Ujrzałam o wiele wyraźniej swoje własne małżeństwo. Zrozumiałam, że dajemy się ponieść emocjom będącym częścią programu przetrwania, który powstawał przez miliony lat ewolucji. Nie da się uniknąć tych emocji i potrzeb bez pozbawienia nas samych naturalnego kształtu. Pojęłam, że tym, czego brakuje terapii i edukacji par, jest jasne, naukowe podejście do miłości.

Ale kiedy próbowałam opublikować to odkrycie, większość moich kolegów nie zgadzała się ze mną. Twierdzili oni, że emocje są czymś, co dorośli powinni kontrolować. Ich zdaniem to właśnie zbyt duża emocjonalność jest podstawowym problemem większości małżeństw. Powinno się ją zwalczać, a nie pobłażać sobie. Ale, co ważniejsze, argumentowali, że zdrowi dorośli są samowystarczalni. Tylko ludzie z dysfunkcjami potrzebują pozostawać w zależności od innych. Padały nawet odpowiednie określenia takich osób. Mówili o nich, że są uwikłane, współuzuależnione, związane, zrośnięte. Innymi słowy - popsute. Nadmierne uzależnienie od siebie małżonków - oto odpowiedź na pytanie, co niszczy małżeństwo!

Terapeuci, jak twierdzili moi koledzy, powinni zachęcać ludzi do wzięcia się w garść. Przypomina to trochę radę dr. Spocka dotyczącą tego, jak rodzice powinni radzić sobie ze swoimi maluchami - podnoszenie płaczącego dziecka to najlepszy sposób na rozwinięcie w nim słabości. Problem polega na tym, że dr Spock mylił się zupełnie, jeśli chodzi o dzieci. I podobnie moi koledzy, jeśli chodzi o dorosłych.

Przekaz terapii skoncentrowanej na emocjach jest prosty: zapomnij o uczeniu się skuteczniejszego argumentowania, analizowaniu wczesnego dzieciństwa, robieniu wielkich romantycznych gestów czy eksperymentowaniu z nowymi seksualnymi pozycjami. Zamiast tego przyznaj, że jesteś emocjonalnie przywiązany do swojego partnera i uzależniony od niego w sposób, w jaki dziecko uzależnione jest od karmiącego, uspokajającego i chroniącego je rodzica. Uznaj to. Dorosłe więzi mogą być bardziej równomierne i mniej skoncentrowane na kontakcie fizycznym, ale ich natura jest taka sama. EFT skupia się na tworzeniu i wzmacnianiu emocjonalnej więzi między partnerami poprzez identyfikowanie i przekształcanie kluczowych elementów rozwijających dojrzałą relację miłości: otwartości, dostrojenia się do siebie i wyczulenia na siebie nawzajem.

Dziś EFT rewolucjonizuje terapię par. Obszerne badania w ciągu ostatnich piętnastu lat wykazały, że od 70 do 75% par, które poddają się tego rodzaju terapii, wychodzi z trudnego położenia i czerpie satysfakcję ze związku. Rezultaty wydają się trwałe, nawet w przypadku par z wysokim ryzykiem rozwodu. EFT została uznana przez American Psychological Association za empirycznie sprawdzoną formę terapii par.

Istnieją tysiące terapeutów wyszkolonych zgodnie z zasadami EFT w Ameryce Północnej i setki w Europie, Australii i Nowej Zelandii. Psycholodzy uczą się EFT w Chinach, Tajwanie i Korei. Ostatnio duże organizacje, w tym armia amerykańska i kanadyjska oraz New York City Fire Departament (Departament Pożarnictwa Nowego Jorku), poprosiły mnie o pomoc dla swoich pracowników dotkniętych kłopotami w związkach oraz ich partnerów.

Coraz szersze akceptacja i zastosowanie EFT spowodowały, że wzrosła wiedza na temat tej metody w społeczeństwie. Od jakiegoś czasu jestem zasypywana prośbami o prostą, popularną wersję EFT, którą zwykły człowiek mógłby przeczytać i samodzielnie zastosować. Oto i ona.

Przytul mnie to książka dla wszystkich par: dla młodych i starych małżeństw, dla narzeczonych, dla tych, co żyją w konkubinacie, dla szczęśliwych, nieszczęśliwych, heteroseksualnych i homoseksualnych związków. Innymi słowy, dla wszystkich partnerów szukających miłości na całe życie. Dla kobiet i dla mężczyzn. Dla ludzi wszystkich środowisk i kultur. Każdy na tej planecie ma tę samą podstawową potrzebę więzi. Ale metoda ta nie jest przeznaczona dla osób, które mają problem z molestowaniem czy przemocą w związku ani dla osób z poważnymi uzależnieniami czy długotrwałymi problemami, bo w takich przypadkach zdolność do pozytywnego zaangażowania się wraz partnerem jest osłabiona i najlepszym rozwiązaniem jest udanie się do terapeuty.

Publikacja została podzielona na trzy części. Część pierwsza odpowiada na odwieczne pytanie, czym jest miłość. Pokazuję w niej, jak często zrywamy więź, mimo najlepszych intencji i osądów, a w związku z tym tracimy miłość. Dokumentuję tu również i syntetyzuję ostatnią wielką eksplozję badań nad bliskimi relacjami. Jak mówi Howard Markman z Center for Marital and Family Studies (Centrum Badań nad Małżeństwem i Rodziną) na University of Denver: "Dla terapii i edukacji par to jest czas lotu na Księżyc".

W końcu tworzymy naukę o relacjach intymnych. Ustalamy, jak nasze rozmowy i działania odzwierciedlają nasze najgłębsze potrzeby i lęki oraz budują lub niszczą nasze najcenniejsze więzi. Książka ta oferuje kochankom nowy świat, nowe zrozumienie, jak kochać. I to kochać dobrze.

Część druga to uproszczona wersja EFT, czyli terapii par skoncentrowanej na emocjach. Jest tu siedem rozmów, które przedstawiają kluczowe elementy relacji miłosnej, i pokazują czytelnikowi, jak kształtować bezpieczną i trwałą więź. Historie przypadków wraz z komentarzem "Od teorii do praktyki" dołączonym do każdej rozmowy mają za zadanie wprowadzić doświadczenie EFT do twojej własnej relacji.

Część trzecia traktuje o potędze miłości. Miłość posiada ogromną zdolność leczenia ran, które niekiedy zadaje życie. Ponadto wzmacnia nasze poczucie przynależności do świata. Reagowanie oparte na miłości jest podstawą prawdziwie empatycznego, cywilizowanego społeczeństwa.

Aby pomóc ci w odbiorze, na końcu umieściłam słowniczek ważnych terminów.

Rozwój EFT zawdzięczam wszystkim parom, z którymi spotykałam się w ciągu wielu lat. Często robię użytek z ich historii, oczywiście zmieniając nazwiska i szczegóły, aby chronić prywatność. Wszystkie historie to połączenia wielu przypadków. Z konieczności zostały przeze mnie uproszczone, aby pokazać ogólne prawdy, których nauczyłam się od tysięcy par. Teraz ty masz okazję uczyć się od nich. Niniejsza książka jest próbą przekazania zdobytej przeze mnie wiedzy.

Z parami zaczęłam widywać się we wczesnych latach osiemdziesiątych. Po dwudziestu pięciu latach zdumiewa mnie to, że kiedy siedzę w jednym pokoju z dwojgiem ludzi i pracujemy razem, wciąż jestem podekscytowana. Wciąż niezmiernie raduję się, kiedy partnerzy nagle pojmują swoje płynące z głębi serca przekazy i podejmują ryzyko wyciągnięcia do siebie ręki. Ich walka i determinacja codziennie inspirują mnie do dbania o moje własne cenne relacje.

Wszyscy przeżywamy dramat łączenia się i rozdzielania. Odtąd możemy robić to ze zrozumieniem. Mam nadzieję, że ta książka pomoże ci zmienić swoją relację we wspaniałą przygodę. Dokładnie tym była dla mnie podróż ukazana na tych stronach.

"Miłość nie jest przereklamowana - napisała Erica Jong. - Naprawdę jest warta tego, aby o nią walczyć, aby się dla niej narażać i ryzykować. A problem polega na tym, że jeśli nie ryzykujesz niczego, twoje ryzyko jest jeszcze większe". Nie mogłabym wyrazić tego lepiej.