Przygody w Dolinie Muminków - Amanda Li

Kup ebooka

49.99 zł
44.99 zł (39,80 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

W Dolinie Muminków nastała zima. Ziemię przykryła gruba pierzyna śniegu. Rodzina Muminków leżała w łóżkach w swoim przytulnym domu, pogrążona w głębokim zimowym śnie.

Muminkowi śniło się coś cudownego. Unosił się na miękkiej chmurce tuż obok Panny Migotki i razem łagodnie sunęli po niebie, gdy... łup! Spadł z łóżka i obudził się.

Łup! Łup! Hałas nie ustawał.

- Co to może być? Czyżby nietoperze? - zaniepokoił się rozbudzony Tatuś Muminka.

- Ktoś puka do drzwi - stwierdził Muminek.

- Która to godzina? - ziewnęła Mama Muminka.

- Dopiero kwadrans po zimie! - odparł Tatuś. Wstał z łóżka i poczłapał do drzwi.

- Kochany Tatuś Muminka! - uradowała się Mimbla i pocałowała go w nos.

- Mimbla! I... ach, przyprowadziłaś wszystkie swoje dzieci! - przywitał się Tatuś, z niepokojem zerkając na liczną gromadkę.

- Postanowiłam, że trochę u was pomieszkam - oświadczyła beztrosko Mimbla - i wreszcie sobie odpocznę.

- Mimbla! Co za miła niespodzianka! Wejdź, proszę - powitała ją Mama Muminka. - Nie spodziewaliśmy się żadnych gości aż do wiosny!

Wkrótce w domu Muminków zapanował chaos. Muminek i Tatuś Muminka skryli się za kanapą przed rozbieganym, rozwrzeszczanym i rozwydrzonym potomstwem Mimbli.

Ale cóż to? Maluchy znalazły gdzieś linę i Tatuś Muminka, zanim zdążył się obejrzeć, zawisł bezwładnie pod sufitem.

- Opuśćcie mnie natychmiast! - zażądał. - Tylko powoli!

Tymczasem Muminek umknął na korytarz. Nagle drzwi wejściowe otwarły się z hukiem. Na ścianie pojawił się mroczny cień... a potem do środka weszła drobna postać.

Miała na sobie czerwoną sukienkę, a jej płomiennorude włosy były związane w koczek. Zatrzymała się i przypatrzyła zebranym.

Muminek nie wiedział, jak się zachować, ale ponieważ wszystkie Muminki są z natury uprzejme, postanowił uścisnąć gościowi łapkę.

- Dzień dobry, maleństwo - powiedział i wyciągnął swoją na przywitanie. Malutka postać spojrzała na nią i z całej siły ją ugryzła.

- Aaauu! - zawył Muminek. - Za co?!

- Za nazwanie mnie maleństwem - brzmiała odpowiedź. - Mała Mi to moje imię, nie mój charakter.

Muminek zdążył się już zorientować, że Mała Mi oznacza Wielkie Kłopoty. Wycofał się rakiem z korytarza i pomknął na górę, by skryć się w swojej sypialni. Mała Mi zwróciła się do reszty:

- A wy na co czekacie? - zapytała z chytrym uśmiechem. - Przecież widać, że chce, żeby go gonić!

I Mała Mi oraz jej rodzeństwo z radosnym piskiem puścili się w pogoń za Muminkiem, przeganiając go z pokoju do pokoju. Nigdzie nie znalazł schronienia.

Wreszcie Muminek zbiegł z powrotem na dół i rzucił się na kanapę. Schował pyszczek pod poduszką i wybuchnął płaczem.

- Nie martw się, skarbie - pocieszyła go Mama. - Na pewno nie zostaną tu długo.

- Jasne, wyniesiemy się najpóźniej w noc świętojańską - potwierdziła Mimbla, która akurat przechodziła obok.

- Ale do nocy świętojańskiej są jeszcze całe miesiące! - zaszlochał Muminek. - Nie wytrzymam, nie ma mowy! Gdyby tylko noc świętojańska wypadła wcześniej w tym roku... - westchnął pod nosem.

- To by się dało zorganizować! - powiedział Tatuś. - Tak, to by było naj-uprzejmiejsze rozwiązanie...

I tak niebawem Muminki przemieniły zimowy krajobraz w pełnię lata - ze sztuczną trawą, drzewami i kwiatami. Włożyły nawet stroje kąpielowe i poszły się pluskać w lodowatym stawie.

- To chyba działa... - ucieszył się Tatuś Muminka.

- Dlaczego po prostu nie powiecie mojej matce, żeby się wyniosła? - zdziwiła się Mała Mi. - Przecież nie trzeba być dużym, żeby o siebie zadbać!

- Bo to by było niegrzeczne - wyjaśnił Muminek.

I razem z Tatusiem rozpalili świętojańskie ognisko.

- Ojej, to już noc świętojańska? - zdziwiła się Mimbla. - W takim razie będziemy się zbierać!

- Tak szybko? - Tatuś Muminka bardzo starał się wyglądać na zasmuconego.

Nagle z wielkim chlup! na ognisko spadł strumień wody.

- Słyszałem o tym waszym ognisku - powiedział surowo Paszczak w stroju strażaka. - Jest stanowczo za wcześnie na palenie ognisk. To jeszcze nie noc świętojańska!

Mała Mi uśmiechnęła się szeroko.

- To oznacza, że możemy zostać jeszcze kilka miesięcy! - ucieszyła się Mimbla.

Muminek wspiął się po schodach do swojego pokoju i rzucił się na łóżko.

- To teraz mój pokój! - wrzasnęła nagle Mała Mi, wyskakując spod kołdry. Wypchnęła Muminka na korytarz i zatrzasnęła drzwi.

Muminek pobiegł na dół i złapał skrzynkę z narzędziami Tatusia.

- Dokąd idziesz? - zapytała z niepokojem Mama Muminka.

- Zacząć wszystko od nowa!

Wymaszerował z domu i ruszył w kierunku plaży. Po kilku godzinach piłowania i wbijania gwoździ dom Muminka był gotowy do malowania.

Dalsza część w wersji pełnej