W Dolinie Muminków nastała zima. Ziemię przykryła gruba pierzyna śniegu. Rodzina Muminków leżała w łóżkach w swoim przytulnym domu, pogrążona w głębokim zimowym śnie.
Muminkowi śniło się coś cudownego. Unosił się na miękkiej chmurce tuż obok Panny Migotki i razem łagodnie sunęli po niebie, gdy... łup! Spadł z łóżka i obudził się.
Łup! Łup! Hałas nie ustawał.
- Co to może być? Czyżby nietoperze? - zaniepokoił się rozbudzony Tatuś Muminka.
- Ktoś puka do drzwi - stwierdził Muminek.
- Która to godzina? - ziewnęła Mama Muminka.
- Dopiero kwadrans po zimie! - odparł Tatuś. Wstał z łóżka i poczłapał do drzwi.
- Kochany Tatuś Muminka! - uradowała się Mimbla i pocałowała go w nos.
- Mimbla! I... ach, przyprowadziłaś wszystkie swoje dzieci! - przywitał się Tatuś, z niepokojem zerkając na liczną gromadkę.
- Postanowiłam, że trochę u was pomieszkam - oświadczyła beztrosko Mimbla - i wreszcie sobie odpocznę.
- Mimbla! Co za miła niespodzianka! Wejdź, proszę - powitała ją Mama Muminka. - Nie spodziewaliśmy się żadnych gości aż do wiosny!
Wkrótce w domu Muminków zapanował chaos. Muminek i Tatuś Muminka skryli się za kanapą przed rozbieganym, rozwrzeszczanym i rozwydrzonym potomstwem Mimbli.
Ale cóż to? Maluchy znalazły gdzieś linę i Tatuś Muminka, zanim zdążył się obejrzeć, zawisł bezwładnie pod sufitem.
- Opuśćcie mnie natychmiast! - zażądał. - Tylko powoli!
Tymczasem Muminek umknął na korytarz. Nagle drzwi wejściowe otwarły się z hukiem. Na ścianie pojawił się mroczny cień... a potem do środka weszła drobna postać.
Miała na sobie czerwoną sukienkę, a jej płomiennorude włosy były związane w koczek. Zatrzymała się i przypatrzyła zebranym.
Muminek nie wiedział, jak się zachować, ale ponieważ wszystkie Muminki są z natury uprzejme, postanowił uścisnąć gościowi łapkę.
- Dzień dobry, maleństwo - powiedział i wyciągnął swoją na przywitanie. Malutka postać spojrzała na nią i z całej siły ją ugryzła.
- Aaauu! - zawył Muminek. - Za co?!
- Za nazwanie mnie maleństwem - brzmiała odpowiedź. - Mała Mi to moje imię, nie mój charakter.
Muminek zdążył się już zorientować, że Mała Mi oznacza Wielkie Kłopoty. Wycofał się rakiem z korytarza i pomknął na górę, by skryć się w swojej sypialni. Mała Mi zwróciła się do reszty:
- A wy na co czekacie? - zapytała z chytrym uśmiechem. - Przecież widać, że chce, żeby go gonić!
I Mała Mi oraz jej rodzeństwo z radosnym piskiem puścili się w pogoń za Muminkiem, przeganiając go z pokoju do pokoju. Nigdzie nie znalazł schronienia.
Wreszcie Muminek zbiegł z powrotem na dół i rzucił się na kanapę. Schował pyszczek pod poduszką i wybuchnął płaczem.
- Nie martw się, skarbie - pocieszyła go Mama. - Na pewno nie zostaną tu długo.
- Jasne, wyniesiemy się najpóźniej w noc świętojańską - potwierdziła Mimbla, która akurat przechodziła obok.
- Ale do nocy świętojańskiej są jeszcze całe miesiące! - zaszlochał Muminek. - Nie wytrzymam, nie ma mowy! Gdyby tylko noc świętojańska wypadła wcześniej w tym roku... - westchnął pod nosem.
- To by się dało zorganizować! - powiedział Tatuś. - Tak, to by było naj-uprzejmiejsze rozwiązanie...
I tak niebawem Muminki przemieniły zimowy krajobraz w pełnię lata - ze sztuczną trawą, drzewami i kwiatami. Włożyły nawet stroje kąpielowe i poszły się pluskać w lodowatym stawie.
- To chyba działa... - ucieszył się Tatuś Muminka.
- Dlaczego po prostu nie powiecie mojej matce, żeby się wyniosła? - zdziwiła się Mała Mi. - Przecież nie trzeba być dużym, żeby o siebie zadbać!
- Bo to by było niegrzeczne - wyjaśnił Muminek.
I razem z Tatusiem rozpalili świętojańskie ognisko.
- Ojej, to już noc świętojańska? - zdziwiła się Mimbla. - W takim razie będziemy się zbierać!
- Tak szybko? - Tatuś Muminka bardzo starał się wyglądać na zasmuconego.
Nagle z wielkim chlup! na ognisko spadł strumień wody.
- Słyszałem o tym waszym ognisku - powiedział surowo Paszczak w stroju strażaka. - Jest stanowczo za wcześnie na palenie ognisk. To jeszcze nie noc świętojańska!
Mała Mi uśmiechnęła się szeroko.
- To oznacza, że możemy zostać jeszcze kilka miesięcy! - ucieszyła się Mimbla.
Muminek wspiął się po schodach do swojego pokoju i rzucił się na łóżko.
- To teraz mój pokój! - wrzasnęła nagle Mała Mi, wyskakując spod kołdry. Wypchnęła Muminka na korytarz i zatrzasnęła drzwi.
Muminek pobiegł na dół i złapał skrzynkę z narzędziami Tatusia.
- Dokąd idziesz? - zapytała z niepokojem Mama Muminka.
- Zacząć wszystko od nowa!
Wymaszerował z domu i ruszył w kierunku plaży. Po kilku godzinach piłowania i wbijania gwoździ dom Muminka był gotowy do malowania.
Dalsza część w wersji pełnej