Przygody Sindbada Żeglarza. (wydanie arabsko-polskie) - Brak

Kup ebooka

30.00 zł
24.60 zł (15,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przygody Sindbada ŻeglarzaWstęp

Żył w Bagdadzie pewien biedny człowiek o imieniu Sindbad, który był tragarzem. Zdarzyło się, że pewnego niezwykle upalnego dnia, uginając się pod wielkim ciężarem, przechodził obok dużego, czystego, wspaniałego domu, którego elegancja i schludność świadczyły o bogactwie i dobrobycie właścicieli. Przy wejściu do domu stała szeroka, czysta ławka ocieniona gałęziami drzew, a przed nią płynął strumień słodkiej wody. Zmęczony drogą i dźwiganiem ciężaru, a także zachwycony pięknym miejscem, postanowił usiąść na chwilę i odpocząć. Położył ciężar na ławce, poczuł lekki powiew i przyjemną, ożywczą woń,

a do jego uszu doszły dźwięki muzyki i łagodnych melodii. Usiadł i odpoczywał, a po jakimś czasie wzniósł oczy do nieba i rzekł:

- Chwała niech Ci będzie, Panie! Jakże wspaniałe są Twoje dzieła i jak wielka jest Twoja potęga. Wywyższasz kogo chcesz i poniżasz kogo chcesz. Jedni ludzie cieszą się bogactwem, inni żyją w biedzie, jedni Twoi poddani żyją w dobrobycie, jak właściciel tego domu, inni są biedakami, jak ja, cierpiąc niedostatek i znosząc trudy życia.

Skończył mówić, wstał, włożył ciężar na plecy i już chciał ruszyć w drogę, gdy ujrzał pięknego młodzieńca, wytwornie odzianego, który wyszedł z domu i zatrzymał go, chwytając za rękę.

- Mój pan zaprasza cię do swojego domu - po­wiedział.

Tragarz zdumiał się i zakłopotany opierał się namowom, ale chłopiec nie dał za wygraną i zaprowadził go do miejsca, gdzie ujrzał osoby wytworne i dostojne siedzące wokół stołu zastawionego przeróżnymi smakowitymi potrawami i rzadkimi owocami. Wpadł w zachwyt i podziw dla bogactwa oraz wspaniałości miejsca.

Wydawało mu się, że jest w raju czy też w pałacu króla. Pan domu zrobił mu miejsce obok siebie. Tragarz usiadł grzecznie, a wtedy gospodarz zaczął rozmawiać z nim przyjaźnie, żeby nie czuł się obco. Po posiłku tragarz podziękował Bogu i panu domu.

- Jak masz na imię i jaki jest twój zawód? - zapytał wtedy gospodarz.

- Mam na imię Sindbad i jestem tragarzem - ­odpowiedział.

- Zadziwiające! - odrzekł z uśmiechem pan domu. - Nazywasz się tak samo jak ja, z tym, że mnie nazywają Sindbad Żeglarz. Bracie, słyszałem to, co mówiłeś, siedząc na ławce przed domem i bardzo mi się to podobało. Czy mógłbyś powtórzyć swoje słowa, żebyśmy je usłyszeli jeszcze raz?

Tragarz bardzo się zawstydził i prosił pana domu, aby nie kazał mu tego robić, ale gospodarz nalegał, więc zaczął mówić, a wszyscy słuchali go z radością.

- Opowiem ci moją zadziwiającą historię - powiedział pan domu - żebyś wiedział, jakie straszne rzeczy przeżyłem, zanim zdobyłem taki bogaty dom i osiągnąłem dobrobyt. Odbyłem siedem podróży, a każda z nich ma swoją historię. Większość obecnych zapragnęła posłuchać tego, co mu się przydarzyło podczas siedmiu podróży, więc zaczął opowiadać.