Rozdział I
Kto ukradł buraki?
Jestem Krzyś. Mam siedem lat. Całkiem dobrze już czytam, liczę, śpiewam, gram w Minecrafta i należę do LSO. Aaaa, wy pewnie nie wiecie, co to jest LSO? LSO to znaczy Liturgiczna Służba Ołtarza. Jestem kandydatem na ministranta. Mój starszy brat Piotrek ma dwanaście lat i jest już ministrantem od kilku lat, a za tydzień zostanie lektorem. Piotrek jest fajnym bratem. Razem ze mną gra w Minecrafta, rzeźbi postacie z gliny, potrafi upiec chleb, ciasto murzynek, ciasteczka z cynamonem i kotlety mielone i tak jak ja należy do LSO. No tak, ale to miał być rozdział o tym, kto ukradł buraki. Zaraz wam opowiem. Wszystko zaczęło się od mojego narzekania...
- Piotrek pobaw się ze mną, bo mi się nudzi!
- Krzysiu, ty narzekasz! A wiesz, co to jest narzekanie?
- Co?
- Narzekanie jest oznaką słabości! A człowiek nigdy się nie nudzi, bo ma aż trzy życia!
- Jak to trzy?
- W niebie, na ziemi i w Minecrafcie - odparł Piotr - możemy zagrać razem na serwerze w Minecrafta.
I właśnie w Minecrafcie zostałem okradziony z buraków! Wybudowałem sobie niewielki zamek, w którym zamieszkał książę Krzysimir. Obok zamku wykopałem podziemną spiżarnię, w której zgromadziłem zapasy buraków. Wcześniej oczywiście posadziłem sadzonki na polu, a kiedy buraki wyrosły, zebrałem je i zapasy umieściłem w spiżarni, żeby książę Krzysimir mógł przeżyć, bo Piotrek mówi, że w Minecrafcie chodzi o to, żeby przeżyć. Wszedłem na serwer, żeby zobaczyć jak wygląda osada wybudowana przez Piotrka. On też miał zamek Jego zamek posiadał wysoką wieżę podobną do kościoła, a nieopodal był wybudowany płot, a za płotem coś gdakało. Podszedłem tam bliżej i zobaczyłem, że to były kury. Jakieś takie dzikie, bo jak zobaczyły księcia Krzesimira z mieczem w dłoni to pouciekały i wtedy nagle usłyszałem okropne krzyki Piotra:
- Zaraz cię zbanuje, Krzyś, przegoniłeś moje kury!
No i się zaczęło. Piotr skierował do mojej spiżarni jakiegoś dziwnego stwora, który był szary i niemal przezroczysty jak mgła. Moja spiżarnia wyglądała jak zadymiona, a kiedy tam poszedłem, żeby przegonić dziwną zjawę, zobaczyłem, że zniknęły moje buraki.
- Piotrek, ukradłeś mi buraki!
- A ty przegoniłeś moje kury!
- Oddaj mi buraki!
- To nie ja je ukradłem - upierał się Piotrek.
- A kto?
- Masz myszy w zamku i one zjadły buraki. A wiesz jak się nazywają te myszy?
- Nie wiem, jak? - zapytałem.
- Krzysiki! Krzysiki zjadły twoje buraki!
Bardzo mnie to co powiedział Piotrek zdenerwowało, dlatego wpadłem do jego pokoju i wyłączyłem mu komputer. On wtedy ze złości się zrobił czerwony jak burak i rozpoczął wojnę pluszakową. Za paskiem spodni poumieszczał sobie pluszaki i kiedy tylko wszedłem jeszcze raz do jego pokoju zaczął je wyjmować i rzucać we mnie jak granatami. Wtedy do akcji wkroczyła mama i dała nam bana na komputer, powiedziała, że za dużo gramy i potem się kłócimy. Powiedziała też, że wieczorem tata nam przywiezie coś, co zastąpi nam Minecfarta. Obydwoje z Piotrem byliśmy smutni, bo wiadomo, ze Mincerafta nic nie zastąpi!
Pod wieczór tata stanął w drzwiach z wielkim pudłem. Piotrek rozpakował je z ciekawością. W środku był zamek. Wysokie, szare mury, otwierana brama, zwodzony most, wieżyczki z czerwonymi dachami i złotymi flagami. A oprócz zamku tata wręczył nam dwie skrzynki pełne rycerzy. Jedni byli czarni a drudzy srebrni. Ustaliliśmy z Piotrem, że jak będę dowodził srebrnymi rycerzami, a on czarnymi i rozpoczęliśmy walkę o zdobycie zamku. Bawiliśmy się aż do nocy. To było tak fajne jak gra w Mincecrata. No, prawie, bo wiadomo, Minceraft jest najfajniejszy. Jednak w nocy stało się coś, co nawet w Minecrafcie nigdy by się nie zdarzyło.