Przygody Binki i Bąbelka - Andrzej Kwaśniewski
Kup ebooka
17.55 zł
14.57 zł
(14,92 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Jakiś tam Bąbelek gdzieś tam na świecie pewnie sobie żyje. Nawet na pewno. Bąbelek to 100 proc. kota w kocie. Kwintesencja kotowatości, a kot, jaki jest, wie doskonale każdy kociarz. Jest Binka. Jest i niech pozostanie owiana nutką tajemnicy. Taka mała (a może duża?) bajkowa księżniczka. Nawet KotoKsiężniczka.
Jest też Martynka. Kolejna bardzo ważna dziewczynka, pierwsza czytelniczka "Przygód Bąbelka", która Bąbelka i Binkę poznała, zanim jeszcze oboje pojawili się na świecie.
Tak, to możliwe. Martynka na bieżąco i regularnie słuchała czytanej przez ciocię bajki, zanim jeszcze ta stała się bajką. Prawda, nie bajka, jest taka, że nieco szalony, za to bardzo kochany Bąbelek od razu zauroczył dziewczynkę. Do tego stopnia, że Martynka po każdym rozdziale natychmiast chwytała za kartkę i kredki, by narysować to, co przed chwilą usłyszała i to, jak widzi swoimi oczami i w swojej wyobraźni Bąbelka i jego przygody.
Dzięki temu powstały unikalne, oryginalne, jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne i w ogóle "Naj" ilustracje do "Przygód Bąbelka" (do tego stopnia niepowtarzalne, że tak, przyznajemy się, jeden z rysunków... zaginął i dziś żyje gdzieś pewnie w jakiejś bajkowej krainie rysunków).
Może kiedyś się odnajdzie i stanie się dla nas inspiracją, by opowiedzieć ciąg dalszy "Przygód Bąbelka"? Mamy taką nadzieję.
Mamy nadzieję (my, czyli Bąbelek, Binka, Martynka i ja, który tę bajkę spisał,), że i Wy pokochacie Bąbelka i jego przygody. Tak, Bąbelek bywa czasami nieznośną gadułą, niesfornym psotnikiem, nie do wytrzymania, ale też jest na pewno stworzonkiem, którego nie sposób nie przytulić do serca. Mamy też nadzieję, że za sprawą Bąbelka pokochacie wszystkie, nie tylko futrzate i miziate zwierzątka. Może jakiś już leży na Waszych kolanach? Może jakiś niebawem wkroczy do Waszego życia?
Na pewno będzie to nieprawdopodobnie bajkowa przygoda Waszego życia.
ROZDZIAŁ DRUGI
Co to jest marmolenie
Binka z Bąbelkiem ruszyli dróżką przez las nóżka za nóżką. Nie szli za szybko, bo kot co chwila przystawał, a to żeby sprawdzić, czy to, co znalazł na drodze, nadaje się do jedzenia, a to żeby podziwiać jakiś kwiat, czy inną roślinę o nią zapytać, a to żeby chwilę odpocząć. Odpoczywał i pytał zdecydowanie najczęściej. Po drodze do domu okazało się, że z kota jest niezły leniuszek!
- Binko... ale mnie już łapki bolą... wszystkie cztery... Daleko jeszcze do twojego domku? - pytał co chwila kot, wykrzywiając przy tym mordkę, jakby już padał ze zmęczenia.
- Niedaleko - odpowiadała niezmiennie i z ogromną cierpliwością dziewczynka, ale kot i tak padał plackiem na ziemię, bo musiał, jak twierdził, chwilę odetchnąć.
Kiedy chwila mijała, podnosił się ze zbolałą miną i lekko obrażony, kroczył dalej. Kiedy zauważył coś, co go zainteresowało, natychmiast znowu przystawał i zaczynał zadawać pytanie za pytaniem.
- Binko, a dlaczego te góry przed nami są takie wysokie?
- Bo są górami, a nie równinami - odpowiadała Binka.
- Ale gdyby je spłaszczyć, to byłyby równinami?
- Tak.
- A czemu zrobiło się nagle tak zimno?
- Bo nadchodzi wieczór, a wieczorem zawsze jest chłodniej, bo zachodzi słońce, które ogrzewa nas za dnia.