Przedmowa
Ponad 23 lata mojego życia dedykowałam medycynie - pracując naukowo w diagnostyce klinicznej i immunologii. Kolejne 28 lata, aż do chwili obecnej, poświęciłam psychosyntezie - zgłębianiu siebie i funkcjonowania człowieka na głębokich psychoduchowych poziomach rozwiązania fascynującej jego istnienia, dla rozwiązania fascynującej zagadki czym jest życie i po co żyjemy.
Każda z moich książek jest kolejnym fragmentem puzzla, który ma obrazować rozwikływanie gordyjskiego węzła przyczyn chorób. Jeśli tego nie zrozumiemy i nie zakończymy tej drogi autodestrukcji, w efekcie doprowadzimy do dramatycznych skutków, skracających życie i prowadzących do przedwczesnej śmierci. Ważne jest, aby rozpoczynając od poziomu fizycznego (objawów, bólów w ciele, zmian w narządach), zacząć "kopanie głębiej" dla obejrzenia, co tkwi pod spodem. Ten puzzel ma wyjaśnić meandry oddziaływania choroby w organizmie i drogi skąd przybyła, co uczyniła i jak ewentualnie można cofnąć się do początku jej zaistnienia.
Klasyczna medycyna skupia się na likwidowaniu objawu, zwykle zaistniałego w jednym konkretnym miejscu czy narządzie. Mnie od wielu lat to podejście nie satysfakcjonowało, gdyż kolejno rozpoznawałam, obserwując siebie i swoje problemy zdrowotne, że każda choroba, a tym bardziej długotrwała, ma wiele objawów. Tym samym jest ona wielowątkowa, oddziałująca na wiele stron, często także na te przestrzenie skąd wyruszyła, podobnie jak i na te, które zaatakowała po drodze. Te ostatnie dają też feedback temu, skąd powstały.
Dotychczasowe podejście medyczne, określające efekt w danej chwili, nie jest skupione na podejściu przyczynowym, a jedynie skutku. Tym samym "zasłania", a więc chowa "za kurtynę" to, co dokucza najbardziej. Niestety tego rodzaju procedura usuwa z pola widzenia drogi rozprzestrzeniania się choroby i jej najbardziej widocznego efektu - objawu, ale i drogi powrotnej. Schowanie symptomu nie likwiduje problemu, a jedynie stwarza złudzenie, że go już nie ma. Choroba przenosi więc przejaw w inne miejsce, co jednak nie jest wiązane przez nikogo z faktem, że dotyczy to tej samej jednostki chorobowej. W ten sposób proces leczenia nowego objawu rozgrywa się podobnie, ale w innej już przestrzeni, a czasem u innego specjalisty, który "leczy" kolejny objaw.
Tymczasem choroba pokazuje swoje postępujące oblicze, uwidaczniając osobom myślącym, że tak naprawdę ujawnia się wszędzie w organizmie, ponieważ od zawsze byliśmy całością, a nie częścią. Kwestią jest to, czy włączymy w rozszyfrowanie zagadki jej przyczyn maksymalną ilość dróg jej rozprzestrzeniania. Dotyczy to także wielu warstw istnienia człowieka, składającego się z ciała, umysłu i duszy.
Gdy połączymy siebie w całość, zrozumiemy także, że przywracanie zdrowia powinno odbywać się we wszystkich przestrzeniach siebie, a nie jedynie w fizycznym ciele, w postaci usuwania objawu z pola widzenia. Musimy bowiem sięgnąć głębiej - do ciała "przyczynowego" - i skupić się na odkodowaniu tego, co dało skutek w fizycznej sferze. Wszystko razem żyje bowiem w ciele i daje w nim ewidentne skutki. Nie można rozdzielać siebie na odrębne części. Trzeba je połączyć razem.
Czas wreszcie pozbyć się złudzeń leczenia chorób człowieka poprzez tymczasowe likwidowanie objawu przez substancje chemiczne, wprowadzane do organizmu, trzy razy na dzień, powtarzane każdego dnia - przewlekle... aż do końca dni jego życia.
Warto pokusić się do zajrzenia do wewnątrz i wyruszenie w podróż w głąb siebie, aby odkryć przyczynę i jej skutek i zająć się nimi obydwoma naraz.
1. Przewód pokarmowy a mózg
Na początku listopada 2018 roku Towarzystwo Medycyny Funkcjonalnej ze Stanów Zjednoczonych zorganizowało konferencję p. t. MICROBIOME MASTERCLASS. Niektórzy z wykładowców przyglądali się szczególnie dzieciom i młodzieży, które żyły w dysfunkcjonalnych rodzinach i podlegały przez lata nadużyciom fizycznym i psychicznym, zaniedbaniu, odrzuceniu siebie i w rodzinie. W trakcie tego wydarzenia właśnie dr Keesha Ewers zauważyła, że wiele lat prowadzone duże badania naukowe, obejmujące dzieci i młodzież wykazały, że traumy w wyniku tych sytuacji wywołały nie tylko niewłaściwe zachowania, ale i psychiczne i fizyczne choroby.
Zarówno więc traumatyczne doświadczenia, stres i w konsekwencji oddziaływanie na układ immunologiczny wiąże się obecnie ze stanem mikrobiomu w organizmie. Coraz częściej uważa się, że stres, depresja, zaburzenia funkcji poznawczych, niepokój czy problemy z pamięcią i koncentracją mają wpływ na funkcjonowanie przewodu pokarmowego i jego problemów i że mikrobiom oraz mózg są zależne od siebie. Jak trawimy pokarm, tak wchłaniamy też myśli i przekonania.
Trawienie, perystaltyka jelit, deficyty pokarmowe czy wreszcie równowaga lub jej brak w obrębie mikrobiomu oddziałują na układ immunologiczny. Wpływ mózgu na jelita wiąże się zarówno z neurotransmiterami (serotoniną i dopaminą), kontrolą nerwowo-mięśniową perystaltyki, reakcją "walcz i uciekaj" i odpowiedzią na stres (obecnością kortyzolu), podobnie jak wydzielaniem śluzu, niezbędnego nie tyle do przesuwania pokarmu, ale i ochrony przed stresorami już obecnymi w organizmie (także w pokarmie) jak i atakującymi go od zewnątrz.
Z drugiej strony, jelita wpływają na mózg poprzez obecność krótkich łańcuchów kwasów tłuszczowych, niezbędnych do jego pracy, sygnalizację integralności bariery jelitowej, odpowiedź immunologiczną np. sIgA - jako miejscowej ochrony błon śluzowych, ale też przez neuropeptydy i neurotransmitery, takie jak leptyna czy serotonina, oraz aktywowanie nerwu błędnego.
To, co dzieje się w mózgu, dzieje się też w jelitach i odwrotnie. Każdy stresor czy stan zapalny ma swoje konsekwencje po obydwu stronach tego łańcucha wzajemnych oddziaływań. System efektorowy w postaci neuroprzekaźników, takich jak serotonina czy histamina ma istotny wpływ na mikrobiotę jelitową. Należy przy tym pamiętać, że zmiany nie dzieją się z dnia na dzień, lecz trwają wiele lat. Mówi się nawet o co najmniej 25 latach. Efektem są choroby degeneracyjne mózgu, które mają swoje odbicie w odpowiedzi zapalnej i zmianach w jelitach.
Wiadomo obecnie, że 90% serotoniny powstaje w jelitach, a jednocześnie jej dysfunkcja wywołuje depresję. Mamy więc do czynienia nie tylko z neurologicznym stresem, ale także oksydacyjnym. Zmiana mikrobioty wywołana stresem oddziałuje na jej różnorodność, a to prowadzi do infekcji, stanów zapalnych i nietolerancji żywności. Wywołuje to uszkodzenia błony śluzowej, jej integralności. Doprowadza to także do zmiany immunologicznej odpowiedzi błony śluzowej, a w konsekwencji zapalne uszkodzenia i dysfunkcje bariery jelitowej. Pojawiają się endotoksyny oraz toksyny bakteryjne, co prowadzi do refluksu żołądkowo-przełykowego, stanu zapalnego błony śluzowej oraz takich objawów metabolicznych jak problemy wchłaniania lipidów, cukrzyca typu 2 czy chorób degeneracyjnych mózgu. Metaboliczna endotoksemia objawia się dysbiozą, wzrostem liposacharydów, opornością na leptyny, insulinę, przepuszczalności, a jelit, a także chorobami degeneracyjnymi i depresją.
Anatomicznie układ pokarmowy to długi przewód, rozpoczynający się od jamy ustnej, a następnie przechodzący do gardła, przełyku, żołądka, jelita cienkiego i grubego. Do układu tego zalicza się też dodatkowe gruczoły, a więc ślinianki, trzustkę i wątrobę. Ściany przewodu pokarmowego zbudowane są z trzech warstw: wewnętrznej - błony śluzowej pokrytej nabłonkiem; środkowej - błony mięśniowej, która umożliwia perystaltykę dla przesuwania pokarmu; jak również okrywającej je błony zewnętrznej lub surowiczej - zbudowanej z tkanki łącznej.
Przewód pokarmowy nie działa osobno, ale wraz z centralnym układem nerwowym tworzy sieć nazwaną osią mózgowo-jelitową (gut-brain axis, GBA). Oś mózgowo-jelitowa jest szlakiem sygnalizacyjnym pomiędzy przewodem pokarmowym a centralnym układem nerwowym. Za tę komunikację odpowiada bezpośrednio nerw błędny, należący do autonomicznego układu nerwowego oraz zwoje korzeni: grzbietowego i tylnego, łączące receptory obwodowe i rdzeń kręgowy.
Szlak komunikacyjny mózgu z jelitami jest wzmacniany przez komórki układu immunologicznego, hormonalnego i krwiotwórczego, które reagują na sygnały pochodzące zarówno od komórek jak i bakterii. Produkują one m.in. hormony, cytokiny, chemokiny i metabolity bakterii.
Sama budowa anatomiczna przewodu pokarmowego przygotowała go do pełnienia ważnych funkcji. Zalicza się do nich funkcję absorpcyjną - pozwalająca na wchłanianie niezbędnych składników odżywczych; ochronną - zapobiega ona przedostawania się potencjalnie szkodliwych cząsteczek poza jelita; oraz immunologiczną - stanowiącą barierę dla bakterii z zewnątrz. Za pierwszą linię obrony immunologicznej uważa się wydzielniczą immunoglobulinę A (sIgA), a ponadto defensyny oraz substancje produkowane przez fizjologiczne bakterie, zamieszkujące jelita. One wpływają na zachowanie ciągłości nabłonka jelitowego.
Prawidłowe wykonywanie ww. funkcji jest niezbędne dla zachowania integralności bariery jelitowej. Działa ona na zasadzie filtra kontrolującego substancje transportowane do krążenia. Na poziome żołądka na przykład pierwszą linią obrony jest niskie pH soku żołądkowego.
Bariera jelitowa składa się z pożytecznych bakterii zasiedlających jelita - tzw. mikrobioty jelitowej, komórek nabłonka jelitowego i enterocytów, komórek śródbłonka, naczyń układu limfatycznego oraz złączy przezbłonowych. Bariera jelitowa w znacznym stopniu przypomina barierę krew-mózg, która ma zbliżoną budowę, a stąd staje się jej kontynuacją w postaci bariery jelitowej i częścią osi mózgowo-jelitowej.
Normalnie, u zdrowych ludzi, komórki jelit pokryte są pojedynczą warstwą ochronnego śluzu i ścisłymi połączeniami (ang. tight junction), które odpowiadają za to, aby do krwiobiegu przedostawały się jedynie odpowiednio rozłożone składniki pokarmowe, a zatrzymywane były zarówno większe cząsteczki, jak i toksyny czy patogeny. Czynnikiem regulującym przepuszczalność tych połączeń jest specjalne białko - zonulina.
Zonulina bierze udział w regulacji przepuszczalności szczelin międzykomórkowych nabłonka jelita. Nadmierne przyłączanie zonuliny do enterocytów aktywuje procesy prowadzające do otwierania ścisłych połączeń i skutkuje wzmożoną przepuszczalnością jelit. Podwyższony poziom zonuliny często występuje u osób cierpiących na choroby takie jak celiakia, cukrzyca typu I, reumatoidalne zapalenie stawów czy stwardnienie rozsiane. U zdrowego człowieka bariera przewodu pokarmowego jest szczelna, dzięki czemu organizm toleruje większość pokarmów, które spożywa.
W funkcjonowaniu osi mózgowo - jelitowej ważną rolę odgrywa układ podwzgórze - przysadka - nadnercza (PPN), hormon stresu - kortyzol, ale także krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe i jelitowy układ nerwowy.
Gdy dochodzi do uszkodzenia bariery jelitowej, następuje rozluźnienie połączeń między komórkami jelit. Stwarza to dostęp do potencjalnie szkodliwych substancji i zwiększonej przepuszczalności jelitowej, a stąd do przemieszczania się bakterii poza swoje miejsce zasiedlenia. Mogą one wtedy przenikać do krwiobiegu i powodować rozwój przewlekłego procesu zapalnego. Możliwy jest wtedy napływ patogennych bakterii, wirusów, grzybów, toksyn oraz nie w pełni strawionych resztek pokarmowych.
Przenikanie dużych cząstek pokarmu powoduje zaburzenia układu odpornościowego i to zarówno nadmierną jego aktywność, jak i supresję, rozregulowują go nadmiernie. W takim przypadku składniki pokarmowe, które zasadniczo powinny być nieszkodliwe, traktowane są przez organizm jak patogeny czy toksyny i wywołują reakcję układu immunologicznego dla ich neutralizacji. Organizm rozpoznaje je jako wrogie i stara się je unieszkodliwić poprzez produkcję przeciwciał i powstawanie opóźnionej alergii pokarmowej IgG-zależnej, zwanej powszechnie nietolerancją pokarmową. Nadmierna reakcja układu odpornościowego może prowadzić do rozwoju takich chorób jak cukrzyca, choroba reumatyczna, zaburzenia nastroju, depresji, oraz innych chorób autoimmunologicznych.
Zaburzenia pracy jelit o typie nieimmunologicznym mogą mieć różne przyczyny. Na pierwszy plan wysuwają się zaburzenia w składzie mikroorganizmów jelitowych. W takich przypadkach może pojawić się niezdolność do przyswajania niektórych składników pokarmowych, szczególnie laktozy i fruktozy, niewydolność organów wewnętrznych - trzustki i wątroby - oraz anomalii w metabolizmie histaminy, prowadzące do reakcji zapalnych w jelitach. W zależności od czasu trwania ekspozycji czynniki wywołujące objawy mogą być bardzo różne. Długo trwające procesy zapalne prowadzą do utraty szczelności jelita i masowej reakcji immunologicznej.
Bakterie jelitowe pełnią ważną funkcję ochronną i wspomagającą procesy trawienia i wchłaniania. Opisano, że mikroorganizmów zasiedlających jelito jest dziesięciokrotnie więcej niż komórek budulcowych ciała, a jelito grube jest odcinkiem najliczniej przez nie zasiedlonym. Z tego powodu wpływ mikrobioty jelitowej nie ogranicza się do działania lokalnego w przewodzie pokarmowym, ale obejmuje cały organizm, a jelito nazywane jest "drugim mózgiem".
Skutkiem tego rodzaju interakcji między mózgiem a przewodem pokarmowym jest wzajemne oddziaływanie mikrobioty jelitowej, zmieniającej się w sytuacji lęku, bólu, zaburzeń funkcji poznawczych oraz zmiany nastroju, stymulując lub blokując odpowiednie obszary systemu nerwowego. Pojawianie się zaburzeń lękowych występuje np. w wyniku przedłużającego się stresu.
Obecny tryb życia wielu ludzi sprzyja niszczeniu bariery jelitowej i zmniejszeniu integralności błony śluzowej jelit. Przewlekły stres, mało ruchu i niedostatek snu niekorzystnie wpływają na mikrobiotę, a tym samym śluzówkę jelit. Ich jakość zmienia też żywność przetwarzana uboga w błonnik, konserwanty i różne dodatki do żywności, jak też nadmiar spożywanych słodyczy i nasyconych kwasów tłuszczowych. Zmienia to środowisko jelit na niekorzystne dla fizjologicznych bakterii, zaburzając ich proporcje, zastępując je patogenami, w tym np. grzybami z rodzaju Candida.
Za zły stan śluzówki jelit odpowiada też nadużywanie alkoholu, nadmierne stosowanie niesterydowych leków przeciwzapalnych oraz antybiotyków. Niszczona jest wtedy korzystna flora bakteryjna, która jest integralnym elementem bariery jelitowej. Osłabiona bariera ochronna prowadzi do wzrostu przepuszczalności jelit - tzw. zespołu przeciekającego jelita (leaky gut), czy zespołu jelita drażliwego. Pojawia się całkowita lub częściowa utrata kontroli nad składnikami, które przenikają z jelit do wnętrza organizmu.
Na jakość trawienia i wypróżniania ma wyjątkowy, wręcz bezprecedensowy wpływ stres. Wszelkie przeżycia, szczególnie negatywne odbierane są nie tylko przez mózg, ale i przewód pokarmowy. Nie da się zaprzeczyć, że zarówno mózg jak i jelita wzajemnie na siebie wpływają. Jeśli osoba odczuwa wstyd (zawstydzenie) czy odrzucenie, jak też brak poczucia bezpieczeństwa i niskie poczucie własnej wartości - wywołuje to stres, który ma zasadniczy wpływ na funkcjonowanie jelit.
Traumy, które są rzeczywistością każdego człowieka w mniejszym lub większym stopniu, wywołują jego adaptacyjne zachowania. Jednym z nich jest np. perfekcjonizm. Te adaptacyjne zachowania (mechanizmy przetrwania) mają znaczący wpływ na tworzenie przekonań o sobie i świecie. Jeśli osoba czuje się niekochana, jej zachowania względem innych są pewnego rodzaju "żebraniem o miłość", a ona ma stale poczucie niedosytu (głodu miłości), który objawia się na poziomie zarówno przewodu pokarmowego jak i nastrojów. Jedną z rekompensat takich osób jest objadanie się słodyczami, często po kryjomu, nawet nie przyznając się przed sobą, że tak postępuje. Pozostaje to wtedy na poziomie nieświadomym, aż do momentu, w którym postronna osoba zwróci jej na to uwagę. Reakcją może być zwykle atak na tę osobę, a tak naprawdę jest to wstyd na samą siebie, że udawała, że tego sama nie widzi.
Przewlekły stres ma wyjątkowo silne oddziaływanie na ciało migdałowate, będące częścią systemu limbicznego, odpowiedzialnego za reakcje emocjonalne. Im większy stres, tym część ta jest silniej stymulowana do reakcji emocjonalnej, a to zmienia funkcje mózgu, a tym samym także jakość mikrobiomu.
Istnieją badania naukowe, w których powiązano złość, strach, niepokój, smutek, fobie, urazy, jak też depresję z wrzodami żołądka i dwunastnicy, zespołem jelita drażliwego i cieknącego jelita, ale także bólami głowy i migrenami i innymi chorobami autoimmunologicznymi, podobnie jak atakami paniki czy bólami serca (chorobą niedokrwienną). Coraz częściej wiąże się więc choroby immunologiczne np. z niestrawioną złością. Tego rodzaju "niestrawione" emocje obserwuje się szczególnie u kobiet czy młodych matek, które czują niedosyt miłości, a w konsekwencji złość do bliskich, którzy tego nie widzą i tego jej nie zaspokajają. Zaczyna się też uważać, że uzdrawianie traumy może prowadzić do uzdrowienia przewodu pokarmowego.
Rozwijając emocjonalną odporność jesteśmy więc w stanie rozwiązać wiele problemów leżących u podłoża chorób autoimmunologicznych, uzdrawiając także jelita. Dzięki powrocie do homeostazy na poziomie emocjonalno-mentalnym następuje odbudowanie ekosystemu w przewodzie pokarmowym. W ten sposób, nabywając większą świadomość siebie, możemy łączyć zarówno żywność i suplementację z właściwymi technikami psychologicznymi. Dzięki temu zaczniemy uwalniać traumy i ich patologiczne konsekwencje - będące mechanizmami adaptacyjnymi przetrwania, prowadzące w konsekwencji do chorób z autoagresji.
Nie rozwiązane traumy mają wpływ na niewyleczone fizyczne choroby. Zaobserwowano np. u kobiet z PTSD (post-traumatic-stress-disorders) niskie stężenie dopaminy i serotoniny w mózgu, podobnie jak problemy funkcji układu rozrodczego i seksualności. Gdy dostały one odpowiednie wsparcie, organizm powrócił do homeostazy, a jej funkcje do równowagi. Wszystko jest połączone i wpływa jedno na drugie.
4. Mikrobiom a mitochondria
Coraz liczniejsze badania naukowe na świecie wskazują, że nastrój, funkcje poznawcze, społeczne interakcje, a szczególnie stres mają znaczący wpływ na jakość mikrobiomu w jelitach. Wiąże się to z energią organizmu i procesami energetycznymi w ciele. W wielu chorobach dostrzeżono bowiem przewlekłe zmęczenie jako defekt nieprawidłowego obiegu energii. Ostatnio w związku z nim właśnie wiele uwagi poświęcono mitochondriom.
Mitochondria uważa się za niewielkie komórkowe organelle, będące generatorami energii. Jej źródłem jest glukoza, kwasy tłuszczowe i aminokwasy, które są przetwarzane na ATP, będące źródłem tejże energii.
Mitochondria mają też jednak inną, ważną rolę w organizmie. Biorą bowiem udział w obronie komórek przed stresorami. Im bardziej są zaangażowane w ten proces (im więcej czynników stresujących dla organizmu) tym mniej produkują energii, co objawia się zmęczeniem.
Badania tego rodzaju przeprowadzono w 2013 roku na Uniwersytecie w San Diego. Badacze podkreślają, że jeśli organizm jest w nieustannym stresie, funkcja mitochondriów z wytwarzania energii przekształca się w obronę komórek przed stresorami, kosztem spadku ich energii. Tak więc włączanie i wyłączanie funkcji produkcji energii dla organizmu przez mitochondria jest zależne od narażenia organizmu na czynniki stresujące.
Konsekwencją stresu stają się stany zapalne. Mitochondria reagują więc, chroniąc komórki, wyłączając produkcję energii.
Przewlekły stres jest więc zablokowaniem tworzenia energii przez mitochondria. Dotyczy to tak ważnych narządów jak serce, mózg, wątroba, skóra, a przede wszystkim jelita.
Dysfunkcje mitochondriów stają się więc dysfunkcją jelit. W literaturze opisano, że wzrost enterokoków powoduje wszelkiego rodzaju -mialgie i problemy ze snem; podczas gdy streptokoki wywołują drżenie mięśni i prowadzą do ich zmęczenia, a Escherichia coli - wywołuje tzw. mgłę mózgową.
W zdrowym jelicie tworzony jest kwas foliowy, witamina K2, koenzym Q10, jak również np. takie aminokwasy jak: tyrozyna, fenyloalanina i prekursory dopaminy. Gdy powstaje dysbioza - niedobory bakterii saprofitycznych - objawia się ona przewlekłym zmęczeniem, co może też być jednym z objawów w fibromialgii. Powstają endotoksyny i w efekcie także przeciekające jelito. Im więcej toksyn, tym większa dysfunkcja mitochondriów.
Niestrawione resztki pokarmów mają znaczący wpływ na powstawanie przeciekającego jelita czy choroby trzewnej. Toksyczne produkty powstające w wyniku fermentacji w jelitach prowokują uszkodzenia kosmków, rozszczelniają barierę jelitową i prowadzą do dysbiozy. Dysbioza staje się więc czynnikiem niekorzystnym dla funkcji mitochondriów. Z obserwowanych w jej trakcie zaburzeń można wymienić: dyspepsję (niestrawność), zespół jelita drażliwego (zwane obecnie zaburzeniami osi mózgowo-jelitowej (disorders of gut-brain interaction), ale także różne problemy zdrowotne, stwierdzone u pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi (np. chorobę trzewną). W większości z tych zaburzeń pacjenci cierpią na depresję.
Jak wspomniałam wyżej, upośledzenie funkcji mózg-jelita może być związane z odległą antybiotykoterapią, a to zwiększa ryzyko chorób neurodegeneracyjnych, a także nowotworów.
W różnych badaniach zwrócono uwagę na to, że w zależności od składu mikroflory jelitowej, organizm w odmienny sposób wykorzystuje tę samą substancję, której metabolity wywierają zróżnicowany wpływ. Przykładem takiego związku może być tryptofan.
Tryptofan - to niezbędny egzogenny aminokwas, którego organizm nie jest w stanie samodzielnie wytworzyć, więc musi być dostarczany wraz z pożywieniem. Zdolność syntezy tego składnika mają jedynie niektóre bakterie zamieszkujące jelita. Tryptofan uczestniczący w szeregu reakcji biochemicznych w organizmie, a jego rola ściśle wiąże się ze zdrowiem psychicznym i dobrym samopoczuciem. Przemiany tryptofanu są źródłem istotnych dla organizmu związków: tryptaminy, serotoniny, melatoniny czy niacyny. Biosynteza składników aktywnych z tryptofanu daje aktywne biologicznie substancje, takie jak indole oraz inne związki. Wpływ na ich syntezę mają właśnie bakterie jelitowe. Jeśli dochodzi do ich niedoboru, odbija się to na całym metabolizmie organizmu.
6. Konkretny przypadek i lata obserwacji
W tym rozdziale przytoczę konkretny przypadek, związany z jakością życia od najmłodszych lat dziecka, które w miarę upływu lat życia manifestowało różne zdrowotne problemy, nie poddające się konwencjonalnemu leczeniu.
Dzieciństwo małej dziewczynki należało do "modelowych" dla wyciągania ewidentnych wniosków co do przyczyn chorób powstających w wyniku stresu i traumatycznych doświadczeń oraz jakości dorosłego życia.
Już przed urodzeniem dziewczynka była napiętnowana traumą matki, która kilka miesięcy wcześniej pożegnała własną matkę. Według najnowszych badań tego rodzaju traumatyczne doświadczenia mają wpływ na jakość zdrowia przyszłego dziecka i w konsekwencji dorosłego człowieka.
Drugim ważnym aspektem, wartym oglądu był dylemat matki: z jednej strony urodzenie drugiego dziecka (miała już jedno dziecko-syna), a z drugiej przesłanie jej matki, aby miała dwoje dzieci, aby nie była sama, gdyby straciła drugie dziecko w wyniku wojny czy innego kataklizmu (matka matki miała przeczucie, że straciła swojego syna, rozstrzelanego w czasie Powstania Warszawskiego. Nigdy nie dowiedziała się, że tak się stało naprawdę).
Ten wewnętrzny konflikt matki córki zaowocował też trudnym porodem i niechęcią do córki (odrzucenie) przez lata jej życia, z powodu zadanego jej bólu w trakcie jej narodzin. Aspekt porodu i odrzucenia dziecka to kolejny element układanki i jakości życia i zdrowia kolejnego pokolenia, opisywany coraz częściej w literaturze naukowej.
Córka po urodzeniu ma już dwa piętna na życie, które wzrastają w niej wraz z jej rozwojem. Obydwa dotyczą matki i obydwa łącza się z potencjalnymi chorobami układu oddechowego, które po latach ujawniają się u córki. Jest nim diagnoza; rozstrzenie oskrzeli - enigmatyczna choroba, objawiająca się przewlekłym kaszlem i jego zaostrzeniami w sytuacjach stanów zapalnych, a w obrazie radiologicznym - długimi pasmowatymi warstwami śluzu, które są właśnie przyczynami wspomnianego wyżej kaszlu, prowokującego do jego odkrztuszania.
Choroba w medycynie nazywana jest "o nieznanej etiologii". Badania naukowe interdyscyplinarnych badaczy i lekarzy medycyny holistycznej oraz psychologów transpersonalnych wiążą ją z relacją z matką z wczesnego dzieciństwa, jej odrzuceniem dziecka i podświadomym tworzeniem więzów z nią dziecka, poprzez wspomniany wyżej śluz w drzewie oskrzelowym.
Ta dolegliwość może być wiązana z chorobami autoimmunologicznymi, gdyż z jednej strony dotyczy "obcego" (braku związku matka-córka i relacji obronnej dziecka na tego rodzaju "obcą" sytuację. Organizm broni się tworzeniem śluzu - jako namiastki łączenia matki-dziecka. Jest to bowiem najbardziej podstawowa więź w naturze i mózg pozbawiony tego uczucia wytwarza mechanizmy przetrwania - w postaci śluzu w najbardziej ważnym układzie organizmu, będącym źródłem życia dla dziecka - miłość jest bowiem oddechem życia, potrzebnym niczym tlen do zdrowia i harmonijnego rozwoju małej istoty. Dlatego mózg się broni, tworząc śluz w płucach (warstwę ochronną przed zranieniem serca - położonego w klatce piersiowej), a jednocześnie ten sam śluz musi być usunięty (poprzez kaszel) ze względu na odbieranie tlenu do oddychania.
Ten problem pacjenta - zalegania śluzu i potrzeba jego odkrztuszania - a jednocześnie nieświadoma potrzeba jego produkcji - jako czynnika ochronnego przed zranieniem przez najbliższą sobie osobę - matkę - nie znajduje należytej troski ani zrozumienia w medycynie objawowej, nie powiązanej z psychosomatyką.
Medycyna objawowa ignoruje pacjentów z rozstrzeniem oskrzeli - w tym dotyczy to klinik chorób płuc - które odsyłają pacjenta do domu, każąc mu sobie radzić samemu. Poleca jedynie w sytuacjach kryzysowych syropy typu Mucosolvan czy w końcu antybiotyk, gdy śluz zmieni barwę z przezroczystego czy mlecznego na zielonkawy. Brak jest wiedzy wśród praktykujących lekarzy pulmonologów, ale i woli do wiązania przyczyn ze skutkami, a więc psychologicznego podłoża tak prozaicznego objawu jak kaszel (odkrztuszenie, wyrzucenie tego, co niewłaściwe, zbędne, obce dziecku), pozwalając temu zasiedlić się w organizmie "na życie".
Wracając do konkretnego przypadku, dziecko to dostało już w najwcześniejszym okresie swego życia problem dla siebie do rozwiązania samemu - narastający latami - w postaci śluzowatych pasm w płucach - nie do leczenia. Było to pierwsze ważne piętno dla jego życia - pochodzące od matki.
5. Mikrobiom a oś mózg-jelita
Od kilku lat problem mikrobiomu i jego wpływu na mózg nabrał istotnego znaczenia w związku z licznymi pracami badaczy, dotyczącymi pojawiania się podobnych objawów przy różnych, często odległych jednostkach chorobowych. Rzuca to pewne światło na istotne, wspólne czynniki prowokujące różne choroby, których korzenie wiążą się z jednym i tym samym problemem zdrowotnym.
Na wspomnianej w jedynym z poprzednich rozdziałów konferencji na temat mikrobiomu dr Datis Kharrazian zwrócił uwagę na to, że stan śluzówki jelitowej świadczy o przepuszczalności jelit, niemniej zarówno w traumatycznych urazach mózgu oraz u chorych na chorobę Parkinsona stwierdza się zawsze dysfunkcje przewodu pokarmowego. Zwróciło to uwagę uczonych, że zarówno psychiczne jak i fizyczne traumy mogą wywołać podobne efekty. Idąc tym tropem dr Kiran Krishran, przeglądając literaturę, jak i obserwując kliniczne przypadki doszedł do wniosku, że zarówno w chorobie Hashimoto, alergiach, depresji czy innych chorobach autoimmunologicznych istotną rolę odgrywa mikrobiom.
We wszystkich tych badaniach starano się znaleźć uniwersalną dysfunkcję, która by je łączyła ze sobą. Okazała się nią błona śluzowa jelit - jej warstwa nabłonkowa, która została w każdym z badanych przypadków różnych chorób w mniejszym lub większym stopniu uszkodzona. Nazwano ten stan dysfunkcją śluzówki lub eneteropatią jelitową i dotyczyła ona większości chorób przewlekłych. Zauważono, że ten stan wiązał się z dysbiozą, a więc niskim poziomem podstawowych składowych mikrobiomu oraz blokowaniem ochronnej roli komórek systemu immunologicznego i mikrobiomu.
Zaobserwowano ponadto, że mikrobiom w tych patologicznych sytuacjach składał się z małej różnorodności bakterii, co prowadziło do infekcji, stanów zapalnych, jak i nietolerancji na składniki pożywienia.
Okazało się także, że błona śluzowa jest w tych przypadkach uszkodzona, co świadczyło o wyjątkowo ważnej roli integralności tej błony jako czynnika wchłaniania i wydalania. Odpowiedzią na ten stan stały się więc zmiany ilości i różnorodności składowych mikrobiomu. Powodowało to bowiem immunologiczną dysfunkcję śluzówki i prowadziło do stanów zapalnych, a więc dysfunkcjonalnej bariery jelitowej i powstawania endotoksyn, a w efekcie licznych chorób z nowotworami włącznie.
Uczeni odkryli w organizmie człowieka istnienie w nadmiarze lipopolisacharydów i innych toksyn, które przypisano jako zasadniczy czynnik tych objawów metabolicznych. Znaleziono je bowiem także w chorobach serca, problemach gospodarki lipidowej, cukrzycy typu 2, stłuszczeniu wątroby nie związanym z alkoholem, cystach jajników, nadciśnieniu, także u pacjentów z nowotworami.
Toksyczna aktywność liposacharydów została po raz pierwszy odkryta i nazwana "endotoksyną" przez niemieckiego lekarza i bakteriologa Richarda Friedricha Johannesa Pfeiffera, który odróżnił egzotoksyny (toksyny uwalniane przez bakterie do otaczającego środowiska) oraz endotoksyny, które uważał za toksyny utrzymywane "w" komórce bakteryjnej i uwalniane dopiero po zniszczeniu ściany komórkowej bakterii. Kolejne prace wykazały, że uwalnianie liposacharydów z drobnoustrojów Gram ujemnych niekoniecznie wymaga zniszczenia ściany komórkowej bakterii. Obecnie termin "endotoksyna" jest najczęściej używany jako synonim liposacharydów.
Liposacharyd (w skrócie LPS) jest głównym składnikiem zewnętrznej błony bakterii Gram-ujemnych, przyczyniając się w znacznym stopniu do integralności strukturalnej bakterii i chroniąc membranę przed niektórymi rodzajami ataków chemicznych. LPS zwiększa również ładunek ujemny błony komórkowej i pomaga ustabilizować jej strukturę. Działa on jako prototypowa endotoksyna, ponieważ wiąże kompleksy receptorowe, w szczególności w monocytach, komórkach dendrytycznych, makrofagach i limfocytach B, które sprzyjają wydzielanie pro-zapalnych cytokin czy tlenku azotu. LPS wytwarza także wiele rodzajów mediatorów zaangażowanych we wstrząs septyczny. Ludzie są znacznie bardziej wrażliwi na LPS niż zwierzęta.
Obecność endotoksyn we krwi nosi nazwę endotoksemii. Może prowadzić do wstrząsu septycznego. Uszkodzenie śródbłonkowej warstwy naczyń krwionośnych, spowodowane tymi mediatorami zapalnymi, może prowadzić do zespołu przecieku naczyń włosowatych, poszerzenia naczyń krwionośnych oraz zmniejszenia czynności serca i wywołać wstrząs septyczny. Wysoki poziom namnażania bakterii, wywołujący niszczące uszkodzenie śródbłonka, może również prowadzić do rozsianego wykrzepiania wewnątrznaczyniowego. W trakcie tego procesu następuje utrata funkcji niektórych narządów wewnętrznych, takich jak nerki, nadnercza i płuca, która jest wynikiem upośledzonego dopływu krwi. Skóra może wykazywać również uszkodzenia naczyń krwionośnych w postaci wybroczyn czy plamicy, często połączone z wyczerpaniem czynników krzepnięcia. Wysoki wzrost liczby bakterii może również wpływać na stan kończyn, wywołując rozwój gangreny.
Tego rodzaju metaboliczna endotoksemia ze wzrostem lipopolisacharydów może dotyczyć także oporności na insulinę, na skutek nadmiernego wzrostu prekursorów adipocytów, Adipocyty, znane również jako lipocyty lub komórki tłuszczowe, tworzą tkankę tłuszczową i są wyspecjalizowane w magazynowaniu energii w postaci tłuszczu.
Adipocyty pochodzą z mezenchymalnych komórek macierzystych. Te komórki macierzyste stanowią multipotencjalne komórki prekursorowe, zdolne do różnicowania się co najmniej w kierunku tkanki kostnej, chrzęstnej i tłuszczowej. Komórkom tym przypisywana jest rola wytwarzania tkanki łącznej, stanowiącej składową poszczególnych narządów. Tworzą one także podścielisko szpiku dla komórek krwiotwórczych a ostatnio wykryto również, że są one zdolne do modulacji funkcji układu odpornościowego. Wzmożona liczba adipocytów wiąże się z podwyższeniem liposacharydów i przepuszczalności jelitowej (Tight Junction Permeability). Znaleziono je w chorobach autoimmunologicznych, podobnie jak w zapaleniu mózgu na tle zmian mikrobiomu w choroby Alzheimera.