Przybysze i przestrzenie - Artur Daniel Liskowacki, Bogdan Twardochleb

Kup ebooka

22.50 zł
18.00 zł (16,89 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PRZYBYSZEI PRZESTRZENIETytułemwstępu i pamięci

Gdyukazuje się książka z sylwetkami pisarzy - niebędąca słownikiemczy rodzajem encyklopedii, w których dobór nazwisk zasadniczo wynikaz wyboru - pojawia się zwykle, naturalne skądinąd, pytanie:dlaczego właśnie oni? Właśnie ci, a nie inni znaleźli się w gronieopisanych? Według jakiego kryterium dokonano wyboru? W przypadku tejksiążki musimy chyba rzec, że było to głównie kryterium pamięci. Zpamięcią jest bowiem związana geneza pomysłu, by jesienią 2020 roku,w miesiącach 75-lecia polskiego Szczecina i "KurieraSzczecińskiego", rozpocząć właśnie na łamach "KurieraSzczecińskiego" druk cyklu szkiców o ważnych dla miasta iregionu pisarzach związanych z nimi po wojnie. Ważnych, a pamiętanychcoraz mniej. Zdecydowaliśmy przy tym z różnych przyczyn, wśródktórych były też ograniczenia terminowe i objętościowe -zwłaszcza że dopełnieniem cyklu miała stać się książka - że tonasze przypominanie będzie dotyczyć - przynajmniej w pierwszymrzucie - tylko autorów, którzy przeszli już na drugą stronężycia (ich przecież zapomnienie dotyczy i dotyka najbardziej), i żeszkiców będzie dwadzieścia. Zdawaliśmy sobie oczywiście sprawę zróżnych wad takiej decyzji, uznaliśmy jednak, że mimo ograniczeń,przygotowane przez nas sylwetki mogą ułożyć się - wniedoskonały rzecz jasna, bo niepełny - portret szczecińskiegośrodowiska literackiego, a przynajmniej jego zarys. Opowieść o nimzaczyna się wcześniej niż 75 lat temu, bo najstarsze z przywoływanychprzez nas książek wydano jeszcze przed wojną - zrozumiałe, żenie w Szczecinie i nie na Pomorzu Zachodnim - a ich autorzyurodzili się w pierwszej dekadzie ubiegłego wieku. Książki najnowszewyszły w roku ubiegłym (2020).

Bilansliteratury szczecińskiej sporządzany był już niejednokrotnie -rozmaicie, na bieżąco i z oddali, choć wciąż nie całościowo. Pierwszeznaczące z dzisiejszego punktu widzenia próby to Szczecinliteracki(1958), pod redakcją Ireneusza Gwidona Kamińskiego i dwuczęściowamonografiaPisarzePomorza Zachodniego(1967), nieszczęśliwie w podtytule nazwana "informatorem",zawierająca obszerny esej Erazma Kuźmy, będący pierwszą synteząpowojennych dziejów środowisk literackich Koszalina i Szczecina(słusznie Jerzy Madejski nazwał go "małą historią literatury"),oraz faktyczny, biograficzno-bibliograficzny informator, opracowanyprzez Marię Kowalewską. Trzecia z tych książek to niezastąpiona dodziś Literaturana Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku. Przewodnik encyklopedyczny(2003), obszerny tom, powstały pod redakcją Erazma Kuźmy i IngiIwasiów. Kilka lat temu opublikowano też innego rodzaju summę:Literaturaw Szczecinie 1945-2015. Książki siedemdziesięciolecia(2016), analizującą dokonania szczecińskich literatów pod kątemgatunkowym. Można więc powiedzieć, że poczynione zostały dotąd krokiw kierunku przyszłej monografii. Częściowo monograficzny był zresztącharakter wspomnianego Przewodnika...;niestety okoliczności różnego rodzaju (między innymi niespodziewanaśmierć Mirosława Lalaka, który pracował nad nim z Erazmem Kuźmą odpoczątku) sprawiły, że ta wszechstronna publikacja zbiorowa -autorów jest w niej ponad trzydziestu; pracowników naukowychUniwersytetu Szczecińskiego, ale i dziennikarzy, literatów,bibliotekarzy - nie mogła spełnić wszystkich swoich założeń,nie jest też wolna od pomyłek i błędów (zwłaszcza w hasłachosobowych).

Naszapublikacja też się ich pewnie nie ustrzeże. Nie jest jednak dziełemnaukowym. Nie rości też sobie prawa do bycia bilansem czy jakąkolwieksummą. Próbujemy w niej po prostu spojrzeć na wybranych szczecińskichpisarzy i ich dzieło z naszej osobistej perspektywy. Nie tyle zresztąbadawczej - podkreślmy - co czytelniczej. Interesuje nasprzy tym nie tylko twórczość, lecz także sprzęgnięte z nią -czasem bardzo mocno - życie pisarzy oraz życie ich książek.Jeszcze dygresja: do powyższego wykazu trzeba dodać bardzo pomocneswego czasu informatory bibliograficzne, opracowane przez HalinęLizińczyk Szczecinliteracki. Ludzie i książki w latach 1946-74i Hannę Niedbał Szczecinliteracki 1946-1985,wydane przez Książnicę Pomorską, oraz niewydany niestety, a w pełniprzygotowany do druku w pierwszej połowie lat 80., tom Sylwetkipisarzy szczecińskich,którego głównym redaktorem (i autorem syntetycznego wstępu) był ErazmKuźma. Bodaj dwadzieścia małych monografii o pisarzach, każda oobjętości mniej więcej arkusza wydawniczego, napisanych między innymiprzez Henryka Berezę, Jacka Łukasiewicza, Andrzeja Waśkiewicza,Mirosława Lalaka, Piotra Jaworskiego, Feliksa Fornalczyka, zostało wmaszynopisach. Gdy wydanie książki okazało się niemożliwe, niektóre znich były drukowane w periodykach literackich.

Siedemdziesiątpięć lat. Czy jest to okres na tyle długi, by o dorobku kultury pisaćz odpowiednim dystansem? Opinie w tym względzie byłyby zapewne różne.Jeśli jednak chodzi o literaturę polską w Szczecinie i na PomorzuZachodnim, zaczęła się ona właśnie 75 lat temu. Dłuższego okresu niema. I znów dygresja: nie znaczy to, że nie można by pomyśleć obardziej ogólnym oglądzie literatury, powstającej w Szczecinie iregionie, uwzględniającym czas niemiecki i polski, opracowanym naprzykład w ujęciu komparatystycznym (porównawczym), oraz choćbymotywy, wątki, tematy, stylistykę pisania o regionie. Próby takie jużzresztą były. Przypomnijmy eseje Erazma Kuźmy, Katarzyny Krasoń,Urszuli Mączki, konferencję w Akademii Europejskiej Kulice-Külz, aostatnio prace Bartosza Wójcika. Wracając do oglądusiedemdziesięciopięciolecia, zdajemy sobie sprawę, że nasza chwila -nasze dziś - nie musi być, a pewnie i nie będzie, przynajmniejw literaturze, żadną datą graniczną, czy szczególnie "dobrymmomentem" dla wspomnianej próby dystansu. Ale też nie ulegakwestii, że żyjemy w czasach trudnych, "ruchomych",poddanych wielu gwałtownym zmiennym, z różnych powodów ważnych, możenawet i przełomowych. Uznaliśmy więc i z tej przyczyny, że dzisiejszypunkt obserwacyjny skierowany na przeszłość ma swoje uzasadnienie.

Dlategopostanowiliśmy przyjrzeć się ponownie, nierzadko po wielu latach,twórczości dwudziestu związanych ze Szczecinem pisarzy i pisarek.Wszyscy z nich, jak już tu powiedziano, są po drugiej stronie losu.Nie znaczy to jednocześnie, że domknęły się ich biografie. Są ichksiążki, choć może w mroku bibliotecznych półek i magazynów,przytłoczone współczesnością. Być może są nie wydane jeszcze rękopisyi maszynopisy, listy, dzienniki, pamiętniki. Po książki trzeba sięgaćgłębiej, nierzadko odkurzać (również dosłownie!), otwierać po latachnieotwierania, kierując się choćby zwykłą ciekawością, co kryją, alei chęcią odpowiedzi na pytanie, co mówią dziś? Czy mają w sobie dośćsiły, by współkomponować przestrzenie naszego języka i nasząwspółobecność?

Powrótdo książek może przynieść rozczarowania, lub też wywołać co najwyżejsentymentalne wspomnienia. Jednak sięganie w przeszłość, uwalnianietwórczości z więzów zapomnienia, może też owocować niespodziewanymiodkryciami i olśnieniami. Nie jeden raz już tak bywało. Czy trafiłosię to i nam?

Zdajemysobie sprawę, że dziś trudniej, bo nacisk wydarzeń i słów bieżącychjest ogromny - czy to na manifestacjach, w mediach, czy nawet wksięgarniach, gdzie rzadko trafia się na wznowienia. Bieżąca"produkcja" literacka jest tak obfita, tak musuje idomaga się kupowania, tak wielu ludzi pisze książki, chce je wydawaći mieć czytelników, że nie ma kto dbać o wznowienia. Wznawia się więcjedynie klasykę i lektury szkolne, o zestawie których notabenesłychać, że po raz kolejny będzie dostosowywany do "dzisiejszychpotrzeb" (czytaj: wyobrażeń rekonstruktorów). Tak czy inaczejmożna odnieść wrażenie, że zapominanie o dorobku pisarzy, którzy saminie mogą już zabiegać o wznowienia swoich książek, jest społecznieakceptowane. Ich nieobecność jest w tym sensie wygodna, że nieblokują miejsc obecnym. Jaki jest tego skutek dla kultury? Kto niejest obecny w teraźniejszości, ginąc w czasie przeszłym, ginie też zpotrzeby pamięci. A gdy pamięci brak, pustkę zawłaszcza chaos zdarzeńbieżących i mgła. W niej trudno się poruszać. Oczywiście może ktośpowiedzieć, że jeśli zapomnieliśmy, to znaczy, że pamiętać nie byłowarto. Bo pamięć sama odsiewa ziarno od plew, rzeczy ważne od mniejważnych. To jednak tylko część prawdy - pamięć i w tej mierzenie jest samowystarczalna; jeśli nie wspomóc jej wydobyciem zprzeszłości rzeczy i ludzi, autorów i książek, ubożeje, zanika.

Aczy naprawdę jesteśmy mądrzejsi, lepsi, piękniejsi, niż byliśmy nietak znów dawno? Czy nie powiedziano już aby kiedyś tego, co próbujemydziś powiedzieć? W literaturze na przykład. Czy nie kryją się w niejsprawy i rzeczy zagubione, ale i wyparte z naszej świadomości? Pamięćliteracka ocala wiele, nawet jeśli sama literatura się "starzeje".Nieczytane książki znikają z obiegu, a po autorach zostają nazwiska(dobrze, jeśli choć one). Owszem, znaleźć je można niekiedy w jakiejśzakurzonej encyklopedii - bo już na stronach internetowych niezawsze - ale to na ogół katalogi zapoznanych i całkiemzapomnianych zdarzeń i znaczeń. Dlatego uznaliśmy, że warto dziśspróbować przywrócić pamięć, przynajmniej w takim wymiarze, jaki jestdo ogarnięcia z naszej perspektywy. Można ów wymiar nazwać lokalnym(choć wolelibyśmy rzec, że jest on nasz, bo naszą, szczecińską,regionalną tożsamość tworzył), ogranicza się bowiem do autorów idzieł szczecińskich, a czasem Ziemi Szczecińskiej, jak mówiono kiedyśnie bez symbolicznego patosu o województwie szczecińskim,zmieniającym zresztą swe granice. Jednak prezentując tych właśnieszczecińskich pisarzy - tu uwaga redakcyjna: szkice zniniejszej książki są wprawdzie powtórzeniem cyklu z "KurieraSzczecińskiego", lecz niejednokrotnie różnią się od tekstówzamieszczonych w gazecie; czasem tytułem, bywa że objętością,niekiedy innymi zmianami w tekście - chcemy też przypomnieć, żeniejeden z nich dalece wykraczał swoją twórczością poza owe granice;ich utwory ukazywały się w najbardziej renomowanych czasopismach, ichksiążki były (i niejednokrotnie są) znane i cenione w całej Polsce,wznawiane, tłumaczone na inne języki. Jeśli upominamy się o pamięćdla literatury szczecińskiej w ogóle, to chodzi nam i o to, bytwórczość takich autorów, jak między innymi Nina Rydzewska, MariaBoniecka, Franciszek Gil, Ryszard Liskowacki, Jerzy Pachlowski,Katarzyna Suchodolska, Zbigniew Brzozowski, Helena Raszka, JoannaKulmowa, nie ginęła z pamięci literatury, kultury, ze społecznejpamięci.

Dwudziestupisarzy wybranych to oczywiście nie wszyscy, o których chcielibyśmypamiętać i napisać. Ich dorobek i życiorysy układają się w swegorodzaju panoramę 75 lat literatury i polskich losów, taksymptomatycznych dla Szczecina, podobnie zresztą jak całej północneji zachodniej Polski. Na ich wspólny rys wskazuje tytuł tego zbioru.Bo jego bohaterowie - w zasadzie wszyscy - to przybysze.Jak niemal każdy, kto zaraz po wojnie znalazł się w tym mieście i tymregionie. Tylko jeden z pisarzy, Henryk Banasiewicz, urodził się naPomorzu Zachodnim. To jasne, że jego rodzice byli przybyszami.Powojenni przybysze pochodzili ze wszystkich stron kraju - odutraconych dopiero co Kresów, co dla wielu długo było tymczasowe, zcentralnej Polski (wtedy pisało się "z Centrali") poWielkopolskę i stare Pomorze, do tego z Zachodu, z wywózek na Syberięi do Kazachstanu, z Mandżurii. Przybywali z różnymi doświadczeniamiżyciowymi, a zwłaszcza okupacyjnymi i szerzej - wojennymi. Tooczywistość, lecz nabiera ona szczególnego sensu, gdy uświadomićsobie, jak różne w związku z tym są źródła tutejszej kultury, jakietradycje wnieśli ze sobą - a przez to przyczynili się dokulturowego bogactwa tutejszej wspólnoty - ówcześni i późniejsipisarze.

Mówiąc"przybysz", mamy też jednak na myśli szerszy, symbolicznykontekst tego słowa: to także ktoś, kto dopiero staje się tutejszy.Wrasta w przestrzeń, w której się z konieczności czy wyboru znalazł.Ktoś, kto nowych korzeni musi się dopiero w nowej glebie dochować.Czy przybysze, których przypominamy w naszej książce, takie korzeniezyskali, czy poczuli się tu u siebie? Odpowiedzi są różne, jak różnesą losy ludzi i książek, o których tu mowa. Wspólna jest przestrzeń,w której się znaleźli i z różnym skutkiem próbowali się w nią wpisać.Obszar wspólnoty, ale i osobistych doświadczeń - przygód zżyciem i tworzeniem. Stąd też w tytule niniejszej książki liczbamnoga - "przestrzenie", bo mnogość to równieżmetafora jakże często odmiennych światów. Wykreowanych na przecięciu- na styku - morza i ziemi, żywiołów będących emblematemSzczecina i regionu.

Isłowo w kwestii podtytułu. Pisząc o pisarzach szczecińskich, co jestujęciem też w końcu umownym, piszemy o tych, którzy w różny, alewidoczny sposób związani byli z miastem - tu żyli, tworzyli,pracowali. Bywało, że tylko przez jakiś czas, ale zwykle przez czasdla swojego życia najważniejszy; i - co również ważne -identyfikowali się z tutejszym środowiskiem, choćby jako członkowieoddziału Związku Literatów Polskich. Mamy wrażenie, że każdy z nichuznałby się za szczecińskiego pisarza, choć niektórzy pewniewidzieliby w tym określeniu jakąś formę deprecjonowania swejogólnopolskiej pozycji. Szczecińskość była przecież nie tylko"umiejscowieniem", ale i rodzajem zobowiązania, zadania,roli. W kulturze Szczecina i regionu.

Dwadzieściasylwetek to tylko część portretów środowiska bogatego w osobowości.Zdajemy sobie sprawę, że dla niejednego pisarza zabrakło miejsca wnaszym zbiorowym portrecie. Nie ma tu choćby Eliasza Rajzmana,Czesława Schabowskiego, Mariana Yoph-Żabińskiego, CzesławaCzerniawskiego, Ireneusza Krzysztofa Szmidta, a i Leona Zdanowicza,Tadeusza Zwilniana Grabowskiego... Nie ma krytyków literackich, a toteż przecież pisarze, jak Stanisław Telega, Erazm Kuźma, czy JerzyMazurczyk... Wierzymy, że miejsce dla nich znajdzie się w planowanejkontynuacji - tomie o roboczym tytule Osobnii okolice.

Ina koniec jeszcze jedno. Wcale nie egoistycznie, bo przecież wimieniu nie tylko niżej podpisanych: nasza zgoda na niepamięć oczasie minionym byłaby równocześnie zgodą na to, by czas przyszłyzapomniał o czasie naszym.

ArturDaniel Liskowacki

Bogdan Twardochleb

noty biograficzne autorów

Artur Daniel Liskowacki (ur. w1956 r. w Szczecinie) - prozaik, poeta, eseista, publicysta ikrytyk teatralny. Prezes zarządu Fundacji Literatury imienia HenrykaBerezy. Jego powieść Eine kleineznalazła się w finale Nagrody Literackiej Nike 2001 i otrzymała Inagrodę w kategorii prozy VI Konkursu Literackiego PolskiegoTowarzystwa Wydawców Książek (2002). Powieść Mariasz(FORMA 2007) nominowano do Europejskiej Nagrody Literackiej (2009), azbiór opowiadań Capcarap(FORMA 2008) nominowano do Nagrody Literackiej Nike 2009. Ostatniowydał: Kronikę powrotu(FORMA 2012), Elegijki(2013), Capcarap (FORMA2014, wydanie 2 poszerzone), UliceSzczecina (ciąg bliższy) (FORMA 2015), UliceSzczecina (FORMA 2016, wydanie 2 rozszerzone), Późnepopołudnie (2017), Spowiadaniai wypowieści (FORMA 2018) BrzuchNiny Conti (DK "13 Muz" / FORMA 2019),Hotel Polski (DK "13Muz" / FORMA 2020), Cukiernica paniKirsch (DK "13 Muz" / FORMA 2021, wydanie2, gruntownie poprawione i rozszerzone), Einekleine (FORMA 2021, wydanie 4) oraz razem z BogdanemTwardochlebem Przybysze i przestrzenie.Szkice o pisarzach szczecińskich (FORMA 2021).

BogdanTwardochleb (ur. w 1954 r.) - dziennikarz, eseista.Pracownik Instytutu Filologii Polskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej wSzczecinie (1979-1985), Uniwersytetu Szczecińskiego (1985-1988),redakcji tygodnika "Morze i Ziemia" (1988-1989,1990-1991) i "Kuriera Szczecińskiego" (1991-2019). Autorcyklu Sylwetki pisarzy szczecińskich("Głos Szczeciński" 1979-1981), recenzji, esejówliterackich i historycznoliterackich, esejów o dziejach Szczecina,Pomorza, pogranicza polsko-niemieckiego, publikowanych m.in. w:"Dialogu", "Kurierze Szczecińskim", "LatarniMorskiej", "Nowych Książkach", "Pograniczach","Pomeranii", "Przeglądzie Zachodniopomorskim"i "Transodrze". Współautor książek: Integracjai tożsamość (2003), SzczecinGrabowo (2005), Codziennepogranicze (2015), Wrocławi Berlin: historia wzajemnych oddziaływań (2016),Szczecin. Odrodzenie miasta(2016), Zapomniana granica(2018-2020) oraz razem z Arturem Danielem Liskowackim Przybyszei przestrzenie. Szkice o pisarzach szczecińskich(FORMA 2021). Redaktor wyborów wierszy Marii Konopnickiej Samotna(1987), Haliny Poświatowskiej Jestem(1991), prac ks. inf. Romana Kostynowicza Wcieniu trzech katedr (1999-2006), artykułów i homilii ks.abpa Mariana Przykuckiego Beati Pacifici(2005-2006), zbioru reportaży Marianowo.Opowieści sąsiadów (2012), publicystyki Roberta Ryssa Iśćpo granicy (2015), albumu malarstwa Bronisławy KaczorJestem tutejsza (2016).