1
PROBLEMY JAKO TEMAT TABU
"Im dłużej panuje cisza, tym trudniej ją przerwać".
Stephen King
Nieumiejętność rozmawiania o problemach jest powodem wszystkich naszych błędów popełnianych nie tylko w życiu, ale też w biznesie. Nie umiemy i nie chcemy się nimi dzielić z obawy przed oceną. To temat tabu, przyczyna wstydu, więc trzymamy wszystkie te nasze bolączki w sobie. A skoro już tak je tłamsimy w środku, to całe społeczeństwo, które nas obserwuje, myśli sobie - przecież jest OK. A jak jest OK, to Ty dalej udajesz, że jest dobrze, by inni nie wiedzieli, że jest inaczej. Czy da się udawać, że jest super? Oczywiście, że TAK. Wystarczy nie mówić, że jest źle, i większość ludzi uzna, że jest w porządku. Pamiętaj, że czasami milczenie to ciche przyzwolenie - w tym wypadku na to, by ludzie wierzyli w to, jak dobrze sobie radzisz. W dużej mierze cały ten problem wynika z naszej kultury, poglądów i zakorzenionych schematów. Czy widziałaś, by ktoś na profilach swoich kont społecznościowych chwalił się porażkami biznesowymi? Spotkałaś się z sytuacją, w której organizatorzy wielkich konferencji, eventów zachęcają do dzielenia się problemami? Zazwyczaj wygląda to tak, że osoba występująca porusza jakiś temat w kontekście procesu w stylu: "Ja doprowadzę Cię z punktu A do punktu B, np. za pomocą automatyzacji, kultury sprzedaży, od zera do milionera". Jeszcze dużo nam brakuje do amerykańskiej kultury biznesowej, w której przyznawanie się do błędów jest powszechne. Normalizowanie faktu, że zarówno się czegoś nie wie, jak i tego, że ma się w swoim przedsiębiorstwie problemy, jest nam bardzo potrzebne. Nie możemy oceniać siebie przez pryzmat naszych niepowodzeń. To, że popełniłaś błąd, oznacza, że go popełniłaś, a nie, że to Ty jesteś błędem czy niewartościową osobą. To, że wstydzisz się wystąpień publicznych, boisz się krytyki, nie działasz tak, jak należy, bo coś Cię powstrzymuje, nigdy nie będzie Cię definiowało. Jeżeli przyznasz się do tego, że z czymś sobie nie radzisz, to znaczy, że po prostu sobie nie radzisz i prosisz o radę. Jeżeli masz blokady w głowie (a kto ich nie ma!), które wpływają na Twoje działanie w biznesie, to znaczy, że musisz je przepracować, a nie, że się na czymś nie znasz. Wszystkiego można się nauczyć, a każdy problem rozwiązać. To, że teraz wydaje Ci się pozostawać daleko w tyle za innymi ludźmi "sukcesu", nie oznacza, że można o Tobie mówić w kategorii: lepszy i gorszy przedsiębiorca.
"
To, że teraz wydaje Ci się pozostawać daleko w tyle za innymi ludźmi "sukcesu", nie oznacza, że można o Tobie mówić w kategorii: lepszy i gorszy przedsiębiorca.
Na bycie przedsiębiorczynią trzeba patrzeć w sposób holistyczny. Nie każda z nas startuje z tego samego miejsca i z tym samym bagażem. Chcesz się porównywać do zakładów zarządzanych przez mężczyzn, którzy nigdy nie wzięli dłuższego L4 na dzieci niż tydzień, podczas gdy Ty próbujesz rozkręcić swój biznes z trójką pociech u boku? Z całym szacunkiem do mężczyzn, ale to jest dobre porównanie, jak bardzo jesteśmy krytyczne w stosunku do nas samych. Nie postrzegamy prowadzenia firmy jako procesu, rozwoju, tylko skupiamy się bardzo często na wynikach, porównując się do największych gigantów. Chcemy tak jak oni. Im się udało, to nam się nie uda? Myślimy sobie tak, bo nikt nie mówi o tym otwarcie z jakiego miejsca, z jakimi zasobami i problemami startował. Jeżeli prowadzisz firmę i masz nieraz ochotę rzucić to wszystko, to zapewniam Cię, że nie jesteś sama. Jeśli dopiero myślisz o swoim biznesie i czujesz wszechogarniający chaos i totalny mętlik w głowie, to wiedz, że takich kobiet, osób jak Ty są tysiące. Ty ich może nie dostrzegasz, ale one tam są. Siedzą cicho i tak samo jak Ty wstydzą się powiedzieć o swoich problemach. Czytają, szukają, ale się nie wypowiadają.
Milczenie
Jaki wpływ na Twoją działalność będzie miało tego rodzaju milczenie, zależy od kilku czynników. To kwestia tego, jak duży bagaż doświadczeń niesiesz ze sobą - czy problemy sprowadzają się tylko do spraw związanych z firmą, czy mają niestety wpływ też na życie rodzinne i osobiste. W najlepszym wypadku będziesz musiała sama zmierzyć się z przeszkodami, znaleźć sposób, by je pokonać w samotności. W najgorszym - ucierpi Twoje życie osobiste i Twoja psychika. Ukrywanie problemów i porażek przed światem zewnętrznym bardzo mocno wyniszcza nas od środka. Możesz iść w pojedynkę z wypchanym tornistrem problemów, ale w pewnym momencie upadniesz. Polegniesz od ciężkości plecaka, bo w porę go nie opróżniłaś, nie poprosiłaś innych o pomoc w niesieniu go. To przykry scenariusz, ale niestety bardzo częsty.
Mój przykład
Ja również wszystkie "kamienie" niosłam sama. Nie wiem, czy komukolwiek kiedyś dałam odczuć, że mogłoby być inaczej niż dobrze. "Ty sobie zawsze poradzisz" - słyszałam na każdym kroku. Wiesz, jak bardzo wyniszczającą moc mają te słowa? Skoro sto procent społeczeństwa uważa, że Ty sobie poradzisz, to Ty właśnie podświadomie katujesz się w środku z tymi problemami, by im zaradzić, nie zawieść tych, którzy wypowiadają te słowa, a przede wszystkim nie zawieść siebie. Nie tylko nie mówisz o swoich problemach osobistych, ale przede wszystkim o biznesowych. To nawet nie muszą być trudności ciężkiego kalibru, ale zwykłe "nie chce mi się".
Ile to razy mi się nie chciało pakować zamówień w Irlandii. Na początku wszystko robiliśmy w domu, bo jeszcze nie mieliśmy magazynu. Rozpoczynaliśmy sprzedaż od produktów drewnianych w sklepie e-commerce, pracując z domu, kiedy to moje najmłodsze dziecię miało dosłownie sześć miesięcy. To był okres przedświąteczny, zamówienia spływały z Irlandii, Anglii, Dubaju, Kataru oraz innych krajów. Naprawdę była ich cała masa. Oczywiście dla kogoś, kto dopiero rozkręca swoją firmę, to radość i ogromna satysfakcja. Jednak noce, kiedy pakowałam zamówienia, mnie wykańczały. Między karmieniem synka co 45 minut w nocy biegałam po schodach góra - dół. To, co widzieli wszyscy dookoła, to był tylko wierzchołek góry lodowej. A tam pod taflą wody byłam ja ze wszystkimi swoimi bolączkami, o których nie miałam zamiaru nikogo informować.
Po decyzji o otwarciu działalności gospodarczej w Irlandii postarałam się o środki z Unii Europejskiej - około 30 tys. euro na prowadzenie sklepu e-commerce. Z racji otrzymania takiej dotacji byliśmy pod stałą kontrolą. Mało kto wie, że pozyskując jakiekolwiek pieniądze z Unii, podpisujesz umowę, w której zobowiązujesz się do prowadzenia firmy przez określony czas. W przypadku jej zamknięcia przed zakończeniem umownego okresu musisz oddać wszystkie pieniądze otrzymane w ramach takiej dotacji. Nieraz były chwile zwątpienia, kiedy miało się ochotę przestać pracować. Koszty stałe rosły, magazyn wynajęty, maszyny kupione, produkcja uruchomiona, sklep, a tu np. sprzedaż za mała, by pokryć wszystkie wydatki. Miałam wtedy zespół osób, które czuwały nad naszym projektem, bo tak to działa w Irlandii. Nie jest to tylko pomoc finansowa, ale również wsparcie biznesowe, marketingowe itd. Świetna sprawa, gdyby nie fakt, że ja z tej pomocy nie korzystałam. A dlaczego? No właśnie dlatego, że o ile wśród Irlandczyków o porażkach się mówi, to wśród Polaków mieszkających na emigracji jest to nadal bardzo wrażliwy temat. Szłam w zaparte, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Moja firma żadnej pomocy nie potrzebuje. Problemy wręcz nie występują. Wyobrażasz sobie, jakie to krzywdzące dla własnego biznesu? Taki wstyd przed powiedzeniem, przyznaniem się, że występują jakieś przeszkody, kiedy na wyciągnięcie ręki możesz skorzystać z wiedzy ekspertów. Musiałam robić wszystko sama wyłącznie przez mój upór nieprzyznawania się do błędów. Pewnie zapytasz, czy pracowałam po 16 godzin. Ha, oczywiście, i to nie jeden raz! Z własnej głupoty. A wystarczyło tak po prostu, tak... po ludzku powiedzieć cztery krótkie słowa: "I have a problem".
W start-upie wcale nie było lepiej. To przeświadczenie, że inni przecież się nie potykają, ciągnęło się za mną bardzo długo. Tworząc platformę, tak zwany marketplace, w branży beauty popełniłam masę błędów. Tutaj były to problemy całkowicie innej natury ze względu na zatrudnienia, współpracę czy samą specyfikację prowadzenia biznesu w tymże ekosystemie zwanym start-upem. Moją największą bolączką był czas mediacji. Moment, w którym doszło do rozpadu spółki - latem 2021 roku. Ze względu na wewnętrzne kłótnie i niedomówienia oraz różnice wynikające ze wspólnych wartości trzeba było pożegnać się ze wspólniczką i firmą. Nie będę się tu zagłębiać, jak wyglądał proces takiego wyjścia ze spółki, bo można by to opisać w kolejnej książce. Niemniej jednak musisz wiedzieć, że był to bardzo wykańczający czas dla mnie. Czy ktoś wiedział o tym, co się działo? Nie! A dlaczego? Ano dlatego, że o takich rzeczach się nie rozmawia. Nie ma miejsca na to, by tak na forum podnieść rękę i powiedzieć: "Słuchajcie, nie dogadujemy się ze wspólniczką, chcemy zamknąć spółkę, ale nie możemy się porozumieć. Czy ktoś mógłby nam pomóc?". Teraz jestem pewna, że znalazłaby się niejedna osoba, która wyciągnęłaby rękę. Chodzi o samo zakorzenione w nas przekonanie, że my o tych potyczkach najzwyczajniej w świecie nie chcemy mówić. W jakimś stopniu przecież nas to obnaża. Zostajemy nagie nie tylko ze wszystkimi swoimi sukcesami, ale właśnie problemami. To takie niewygodne w tym idealnym świecie. Często jest też tak, że osoby, które poniosły już tę porażkę i mają bagaż doświadczeń, nie podchodzą do tego typu problemów emocjonalnie i się dystansują. Na forum publicznym głośno i odważnie wypowiadają: "Porażki? Nie ma porażek. Są tylko wyzwania". Wtedy wiem, że brak tam autentyczności, jest za to nad wyraz zarysowana perfekcja i - że tak brzydko się wyrażę - zapomniał wół, jak cielęciem był. Przez pryzmat takich osób oraz nieumiejętności otwartego mówienia o problemach myślimy sobie: "Co jest z nami nie tak? Nikt z osób w biznesie nie miał nigdy żadnej porażki, problemu? Wszyscy wkoło mają tylko same wyzwania?".
Pomyśl sobie, ile razy Ty sama przeczesywałaś Internet, by odnaleźć konkretne rozwiązanie swojego problemu. Podczas gdy mogłaś tak napisać: "Nie radzę sobie z tym i tym. Potrzebuję porady". Takie nierozmawianie o błędach ma swoje podłoże głęboko w psychice. Może wynikać ze strachu przed oceną, bycia perfekcyjną oraz z poczucia wstydu. O tych wszystkich blokadach przeczytasz w kolejnych rozdziałach. Jedna rzecz, o którą Cię dzisiaj proszę - nie bój się mówić o tym, że jest źle, jak naprawdę jest źle. Bycie transparentną to nie tylko pokazywanie wzlotów, ale również upadków i wątpliwości.
Lekcja
MÓW O SWOICH PROBLEMACH!
TO NIE CZYNI CIĘ GORSZĄ, A WRĘCZ PRZECIWNIE - POKAZUJE, JAKA JESTEŚ SILNA!
Ćwiczenie:
Jeśli jeszcze nie potrafisz powiedzieć na głos: "Mam problem", spróbuj od wypowiedzenia słów: "Przede mną spore wyzwanie" i podziel się tym z chociaż jedną osobą!