Przestrzeń - Kamil Jaszczak

Kup ebooka

8.54 zł
7.26 zł (2,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Nauczyłaś mnie, czym jest przestrzeń.

Przyjmij więc proszę te wiersze

w najskrytszy kąt

swojego wszechświata.

Dziękuję, Em.

Od autora

Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Tak jak wszystko ma swój czas, tak wszystko ma swoje miejsce. W przestrzeni, która je łączy dokonują się największe cuda. To one za każdym razem na nowo kształtują naszą rzeczywistość. Szczególnie mocno widać to wtedy, kiedy zmiany te dokonują się w przestrzeni naszego małego, prywatnego świata. Dlatego też mój drugi tomik w całości poświęcam właśnie jej. Niech będzie on laudacją dla miejsc i dla czasu, który dotąd przeżyłem.

Powiedziała: "Nie podchodź zbyt blisko.

Jest we mnie ciemność. To miejsce, w którym kryją się demony".

Odpowiedziałem: "Podejdź bliżej.

Jest we mnie piekło. To miejsce,

w którym Twoje demony mogą żyć".

Autor nieznany

Być poetą

Miałem być poetą,

który piórem kojarzy ze sobą

tysiące nieśmiałych słów. A później

wprowadza chaos. Koniec i kropka.

Chciałem bez wysiłku sadzić kwiaty i drzewa,

jednym gestem wznosić budowle z kamienia.

Pustą myślą dawać życie. Wbrew naturze -

uniesieniem je odbierać.

Chciałem zabrać sens miłości,

stworzyć skromną treść cierpienia.

Wrócić do początku, uścisnąć rękę

Baczyńskiego, Miłosza i Norwida.

Chciałem być poetą.

Spacerować pośród myśli

i mieć cokolwiek

do powiedzenia.

Taurydy

Meteory słów spod znaku Byka

pokonały wszechświat i podziurawiły

naszą przestrzeń, kiedy pośród łez

próbowałaś ukryć ślad nieznanych ust.

Miałaś być delikatna i słaba,

tak by co najwyżej porysować serce

oddane pod Twą opiekę. Nie spodziewałem się

krwi, która nocą wypłynęła z dotykiem warg.

Jakże łatwo było mi prosić Cię wtedy o prawdę

nie wiedząc, że owiniesz nią dłoń

i bez najmniejszego wahania

zaciśniesz w pięść. A łoskot uderzenia

rozbije resztki naszych snów.

Niedokończone rozmowy

Niedokończone rozmowy z nią

nie miały charakteru

po męsku sprecyzowanego.

Niedokończone rozmowy z nią były zupełnie inne.

Niezależne od gorzkich myśli,

odzianych w płaszcz boskiego Ballentinesa.

Amicus humani generis.

Ostatnia droga

Płomień zamieniam w cierpliwość,

przez sen rzeźbię ostatek marzeń

z wosku i drewna. Jeszcze oddycham.

Dostrzegam każdy ruch frywolnych mięśni.

Rozciągam skórę na dłoniach. Prasuję zmarszczkę -

czas odejść.

Boże,

którędy do nieba?

Orfeusz

Opuszkiem palca czytam na głos

starannie dobrany sens naszego rozstania.

Jestem jak Orfeusz niespełna rozumu.

Nie idź za mną - nie chcę Cię

zgubić jeszcze bardziej.

Próg

Miałem wrażenie,

że to próg jak każdy inny.

Wysoki na wymarzoną łapę psa

i szeroki na jedno kota czmychnięcie.

Kochanie, to nasze persona grata.

Miałem wrażenie,

że to próg jak każdy inny.

A Ty postanowiłaś mi wyłożyć w nim

miłość, aby przestał już oddzielać

pokój od pokoju.

Jedno od drugiego.

Przesłanie

Ubrania są jak resztki snu.

Zupełnie niepotrzebne.