Przestrzeń i polityka. Z dziejów niemieckiej myśli politycznej - Anna Wolff-Powęska, Eberhard Schulz

Kup ebooka

59.99 zł
50.07 zł (49,67 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PRZEDMOWA DO WYDANIA DRUGIEGO

Związki między przestrzenią a polityką sięgają czasów starożytnych i mimo rozwoju technologicznego nie straciły na znaczeniu. Myśl polityczna, koncentrująca się na wymiarze przestrzennym polityki, od czasów najdawniejszych kształtowała wyobrażenia decydentów i politycznie zaangażowane części społeczeństw. Niemieckie środowisko naukowe było jednym z pierwszych, które w sposób metodyczny zaczęło stosować wielkie syntezy geograficzno-historyczne, poszukując źródeł potęgi państwa na przestrzeni dziejów w podstawie geograficznej. U źródeł tworzenia nowego spojrzenia w nauce stało wyeksponowanie roli kilku czynników.

Jednym z kluczowych czynników było zaakcentowanie roli i wpływu przestrzeni na proces dziejowy. Po drugie emblematyzacja roli siły i rywalizacji w stosunkach międzynarodowych (idee geopolityczne wyprzedzały na tym polu nawet idee Darwina i Wallace'a; później ekstrapolowały darwinizm na grunt nauki o państwie i nauk o polityce). I wreszcie czynnik ostatni, czyli swoisty kult Realpolitik, podkreślenie roli makiawelizmu i pragmatyki w relacjach międzypaństwowych)*.

W pierwszej połowie XIX wieku fundamenty pod geopolitykę położyła przede wszystkim nauka niemiecka koncentrująca się m.in. na kształtowaniu "przestrzennej świadomości" społeczeństwa niemieckiego. Podwaliny pod koncepcję determinizmu geograficznego jako jednego z pierwszych paradygmatów geopolityki (z czasem w geopolityce zarzuconego dzięki dokonaniom m.in. francuskiej nauki) położyli wybitni niemieccy geografowie Karl Ritter i Adam Heinrich Dietrich von Bülow; następnie były one rozwijane przez takich klasyków geopolityki jak np. Friedrich Ratzel. Koncepcja Mitteleuropy do dziś oddziałuje na wyobraźnię kręgów intelektualnych wielu państw. Z kolei szkoła geopolityczna stworzona przez Karla Haushofera, skupiona m.in. wokół periodyku "Zeitschrift für Geopolitik", zyskała współcześnie nowe życie dzięki recepcji w Federacji Rosyjskiej.

Antologia tekstów niemieckiej geopolityki w wyborze i opracowaniu Anny Wolff-Powęskiej i Eberharda Schulza stanowi wnikliwe spojrzenie nie tylko na myśl geopolityczną naszego zachodniego sąsiada, lecz także jest panoramą intelektualnych meandrów myśli europejskiej. Iluzja determinizmu geograficznego, mit "wielkiej przestrzeni", ale i realne koncepcje geopolityczne do dziś żywe w świadomości społecznej, jak "Europa Środkowa", zostały doskonale oddane na kartach niniejszej książki.

Jest to publikacja nadzwyczaj potrzebna nie tylko w polskim środowisku geopolitycznym, lecz także w szeroko rozumianym środowisku polskiej inteligencji i kręgach decyzyjnych. Pokazuje dogłębnie ewolucję niemieckiego myślenia o związkach przestrzeni oraz polityki i wskazuje - między wierszami - na możliwe wektory rozwoju niemieckiej myśli strategicznej i horyzontów politycznych elit intelektualnych tego kraju w XXI wieku. Jak pokazuje historia, niemieckie kody geopolityczne mają fundamentalne znaczenie nie tylko dla samych Niemiec i ich sąsiadów, lecz także dla systemu międzynarodowego. Choćby z tego powodu konieczne są w Polsce dogłębne studia nad problematyką tak trafnie podjętą przez Autorów niniejszego tomu.

dr Leszek Sykulski prezes Polskiego Towarzystwa Geostrategicznego

ANNA WOLFF-POWĘSKA, EBERHARD SCHULZ - PRZESTRZEŃ I POLITYKA W NIEMIECKIEJ MYŚLI POLITYCZNEJ XIX I XX WIEKU

Wraz z załamaniem się zimnowojennego porządku pojawiła się z niezwykłym dotąd nasileniem w dyskusji politycznej oraz w żargonie potocznym retoryka geopolityczna. Ożywienie myślenia w kategoriach geopolitycznych obserwować można nie tylko w opisie i interpretacji stosunków międzynarodowych, systemu bezpieczeństwa i układu sił w literaturze amerykańskiej i zachodnioeuropejskiej, lecz również i przede wszystkim w Rosji, krajach byłego Związku Radzieckiego, Europie Środkowej i Środkowowschodniej. Renesans geopolityki i wskrzeszenie terminologii geopolitycznej w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ma swe wielorakie i złożone przyczyny.

Powrót tematyki "przestrzeń i polityka" w nauce i dyskusji politycznej wiąże się głównie ze zmianą międzynarodowej konstelacji. Sięga korzeniami lat sześćdziesiątych, kiedy w bipolarnym systemie świata pojawiły się rysy. Radziecko-chiński konflikt i uznanie Chin przez USA za istotny czynnik światowej polityki uzewnętrzniły m.in. cały wymiar jej mocarstwowych komponentów. Coraz więcej symptomów kazało postrzegać Związek Radziecki w innych kategoriach: już nie jako największego, nieprzejednanego wroga ideologicznego Zachodu, lecz, używając terminologii brytyjskiego geografa Halforda Mackindera, jako eurazjatycki "kraj serca", który, jak się zdawało, można było teraz teoretycznie ugodzić i zniszczyć od zewnątrz1. Wraz z zachwianiem się podstaw porządku określonego przez pat nuklearny znów nastąpiła zmiana paradygmatu mocarstwowej strategii, a przestrzeń objęta przez rywalizujące mocarstwa stała się przedmiotem analiz i ocen, dla których poszukiwano odmiennych kryteriów.

Geopolityka jako konstrukcja służąca do opisu i prognozowania stosunków międzynarodowych w aspekcie przestrzeni przeżywa koniunkturę za sprawą przeobrażeń w relacjach między USA a Europą. Stała się elementem praktyki politycznej i dyskursu politycznego wraz z nową sytuacją u progu lat osiemdziesiątych, kiedy Unia Europejska proklamowała swą wspólną politykę zagraniczną, zmusiła też do przemyśleń, w jakim stopniu ta nowa sytuacja wpłynie na zmianę amerykańskiej pozycji na arenie międzynarodowej. Jak zachowa się amerykański sojusznik w wypadku, kiedy Unia stanie się pewnego dnia pełnowartościowym partnerem, tym samym zaś potencjalnym konkurentem USA? Pytanie to nabrało dodatkowej aktualności po upadku Związku Radzieckiego, gdy Stany Zjednoczone pozostały jedynym globalnym mocarstwem. W dyskusjach amerykańskich lat dziewięćdziesiątych prawo obywatelstwa zyskała terminologia geopolityczna wspomagająca argumentację na rzecz rozwinięcia przywódczych zadań USA w polityce światowej.

Zjednoczenie Niemiec, dokonane wprawdzie w ramach Unii Europejskiej, wyzwoliło jednak polityczną fantazję i obawy - zarówno partnerów zachodnich, jak i obywateli w państwach postkomunistycznych - co do ewentualnego rozwoju pozycji Niemiec w środku kontynentu. Niemcy po raz pierwszy w dziejach otoczone są wieloma sąsiadami, z którymi łączy je przyjazna współpraca i dobre sąsiedztwo. Kategoria "środka", hasła odgrywającego w klasycznej geopolityce podstawową rolę w interpretacji polityki zagranicznej, wykazała jeszcze raz swą magię. Ożyła dyskusja wokół "Europy Środkowej" (Mitteleuropa) i obawy związane z potencjałem zjednoczonych Niemiec, "kraju środka" w tym regionie Starego Kontynentu.

Nowe przesłanki zewnątrzpolityczne i gwałtowne przeobrażenia w centralnej oraz środkowowschodniej i południowo-wschodniej Europie angażują uwagę nauk politycznych i społecznych, teoretyków, strategów i praktyków polityki międzynarodowej. To, co dla geopolityki było zawsze głównym przedmiotem zainteresowań, mianowicie: geografia władzy, podziału wpływów i stref interesów, możliwości ekspansji terytorialnej - uległo zasadniczym przemianom. Obszary "bezpieczeństwa" znalazły się w odmiennej od dotychczasowej konstelacji. Wobec zamazania i zniknięcia dotychczasowych kryteriów podziału systemów, układu sił i interesów w Europie zaistniała potrzeba określenia na nowo rzeczywistości, w której żyjemy. Dla wielu geografów, teoretyków państwa, politologów pojawiła się więc pokusa i nowe możliwości opisu świata za pomocą kodu geopolitycznego. Nie bez znaczenia dla ożywienia zainteresowań współzależnością czynników geograficznych i polityki była okoliczność, iż wobec wszechobecnych zmian otaczająca nas rzeczywistość polityczna zarówno w wymiarze europejskim, jak i globalnym przestała być dla wielu zrozumiała. Nieokreślona wieloznaczność, jaka zdominowała międzynarodowe otoczenie oraz wielość niekontrolowanych zjawisk i procesów, to czynniki skłaniające do refleksji i stawiania nowych pytań.

Wzrost zainteresowania problematyką geopolityczną jest m.in. efektem gwałtownego rozwoju technik masowego rażenia, które wpłynęły w znacznym stopniu na relatywizację czasu i przestrzeni. Nawet bowiem najkorzystniej usytuowane pod względem geograficznym państwa nie są w stanie obronić swych obszarów przy obecnej strategii i technice prowadzenia wojen. Spowodowana tym zmiana kryteriów zagwarantowania bezpieczeństwa, jak również transnacjonalizacja gospodarki wytrąciły klasycznej geopolityce główne argumenty z ręki. Atut lub fatalizm położenia geograficznego, model podziału na mocarstwa lądowe i morskie - ulubiony temat geopolitycznych dywagacji, państwo autarkiczne, wszystko to utraciło rację bytu.

Jest swoistym paradoksem, że do odtabuizowania geopolityki i rehabilitacji terminologii geopolitycznej w interpretacji stosunków międzynarodowych doszło w okresie, kiedy tradycyjne kategorie geopolityczne, jak przestrzeń i położenie, uległy znacznej relatywizacji. Zjawiska i procesy ostatnich lat doprowadziły m.in. do znacznego zaniku dotychczasowej funkcji granicy, jednego z głównych filarów geopolitycznej kategoryzacji na sporym obszarze Starego Kontynentu. Wobec narastających tendencji integracyjnych wiele żywotnych problemów społecznych, gospodarczych i politycznych rozwiązuje się ponad granicami państwowymi. Fakt ten wpływa na stopniową zmianę w świadomości i myśleniu politycznym. Świat otwartych granic stał się nie tylko symbolem wolności. Na znacznym obszarze Europy tereny przygraniczne stały się obszarem wzajemnego przenikania idei i kultur, a także intensywnej współpracy.

Gwałtowny rozpad Związku Radzieckiego oraz Jugosławii dowiódł, iż demonizacja czynników geograficznych w opisie zjawisk politycznych, przy lekceważeniu podmiotowości człowieka, prowadzi na manowce. Okazało się bowiem, iż "wielki obszar", uznawany przez klasyczną geopolitykę za gwarancję siły państwa, bynajmniej nie był wystarczającym czynnikiem podtrzymania bytu państwowego radzieckiego mocarstwa.

Wraz z zanikiem starego układu sił zmianie uległy geopolityczne punkty ciężkości. Koniec dominacji Rosji, która utraciła kontrolę nad "wielką przestrzenią", konieczność rewizji mocarstwowych możliwości USA, spory o rolę zjednoczonych Niemiec w Europie i świecie, wszystko to sprawia, iż retoryka geopolityczna przeżywa koniunkturę. Ożywiają ją procesy globalizacji i regionalizacji. W dyskusjach politologicznych rodzą się pytania i wątpliwości obejmujące cały zakres tematyki określanej mianem geopolityki, geostrategii, geoekonomii. Wprawdzie "położenie", "granice", "obszar" utraciły dotychczasowe znaczenie jako argumenty w polityce międzynarodowej, uwagę badaczy i strategów politycznych przykuwają jednak zagadnienia planowania przestrzeni, poszukiwania nowych obszarów surowcowych, przezwyciężania podziałów na strefy biedy i bogactwa.

Godny zastanowienia jest fakt, iż do największego ożywienia myślenia w kategoriach przestrzennych doszło w Rosji, gdzie pojęcie "geopolityki" wykreślono na dziesiątki lat ze słownictwa politycznego. Otoczone 11 sąsiadami i graniczące z najludniejszym na świecie państwem chińskim na długości 4374 kilometrów państwo rosyjskie, o słabych strukturach centralnych, pogrążone od lat w głębokim kryzysie staje przed niezwykłej wagi pytaniami, na które szuka niespokojnie odpowiedzi: Gdzie leży Rosja? Jakie zajmuje miejsce w gwałtownie przeobrażającym się świecie?

Głębokie i różnorodne przeobrażenia dokonujące się na eurazjatyckiej przestrzeni pokazały dobitnie, iż w sferze konfliktów i zabiegów o pokojowe współżycie, ekspansji, represji i wyzwalania się spod obcej zwierzchności przestrzeń jest zmiennym produktem polityki. Wszystko, co wiąże się z przestrzenią, jest śladem historii i aktywności człowieka. Nie stanowi ona, jak chcieli tego geopolitycy, wielkości określającej w sposób deterministyczny wszelką politykę, lecz jest również przedmiotem subiektywnych skojarzeń, elementem fałszywych interpretacji i mistyfikacji.

Historia rozgrywa się w czasie i przestrzeni. Do przypomnienia tej banalnej prawdy skłania fakt, iż oczywista współzależność czynników geograficznych i działalności człowieka, a więc również polityki i stosunków międzynarodowych, stała się w przeszłości dla wielu twórców idei przedmiotem nadużyć i manipulacji. Ich efektem było wyniesienie geopolityki do rangi ideologii, która stała się w III Rzeszy jednym z filarów narodowosocjalistycznej polityki. Jej spektakularny awans dowiódł jednocześnie, iż najbardziej absurdalny produkt ludzkiej myśli i wyobraźni może w sprzyjających okolicznościach znaleźć praktyczne zastosowanie.

Geograficzne czynniki stanowiły zawsze elementarne podstawy i ramy dla rozwoju człowieka. Społeczeństwo i gospodarka nie rozwijają się w przestrzennej próżni. Położenie geograficzne, ukształtowanie terenu, klimat, bogactwa naturalne stanowią podłoże kształtujące w różnym stopniu człowieka, jego aktywność indywidualną, jak również na szczeblu społeczeństwa i państwa. Toteż geografia służyła od zarania dziejów jako jeden z elementów interpretacji historii i procesów dziejowych. W miarę rozwoju cywilizacyjnego człowiek, grupy etniczne, narody, w końcu państwa wykazywały większą dążność do podporządkowania sobie jednolitych geograficznie obszarów. Chęć zasiedlania nowych obszarów, ich wykorzystania w sensie ekonomicznym i kulturowym oraz politycznego podporządkowania stała się trwałym elementem aktywności społecznej człowieka.

Fakt, iż egzystencję człowieka, struktury społeczne i państwa definiujemy przez uporządkowanie w czasie i umiejscowienie w przestrzeni, uzasadnia zainteresowanie różnych nauk tym zakresem życia. Nauka od swego zarania zajmowała się geograficznymi uwarunkowaniami wielorakiej działalności człowieka, społeczeństw i państw. Opisy zależności między zachowaniem człowieka a otaczającą go naturą znaleźć można m.in. na kartach Biblii. Starożytni myśliciele podkreślali niejednokrotnie wpływ klimatu i usytuowania geograficznego na postawę i obyczaje ludów. Utwory Herodota, Hipokratesa, Arystotelesa dostarczają wielu przykładów potwierdzających takie dociekania. Źródła teorii klimatu sięgają V wieku przed Chrystusem. Między dwoma skrajnymi strefami klimatycznymi na północy i południu wyróżniano umiarkowaną, środkową, leżącą między nimi. Istotą teorii było stwierdzenie, iż upały i zimno prowadzą do skrajnie jednostronnych zachowań ludów. Im silniejsze, energiczniejsze jest ciało, tym bardziej ociężały jest duch. Umiarkowany klimat sprzyja zaś najbardziej optymalnemu wyposażeniu ludzi w cechy mieszane. Dlatego ludy żyjące w strefie środkowej są zarówno pod względem duchowym, jak i cielesnym najbardziej żywotne, analogicznie do zmiennego klimatu2. Ten rodzaj schematycznego wyjaśniania różnic między ludami i narodami należał do XVII wieku do podstawowego, obowiązującego kanonu wiedzy medycznej i etnograficznej. Przenikała ona również do literatury pięknej oraz innych dziedzin życia.

W średniowiecznych utworach poświęconych temu zagadnieniu przeplatają się elementy opisu i oceny działalności ludzkiej z teologiczno-mistycznym oraz przyrodniczo-geograficznym punktem widzenia. Wiedza geograficzna, kartografia w naturalny sposób służyły świeckim i duchownym władcom. Zapotrzebowanie na tę ostatnią wzrosło w okresie kształtowania się i rozwoju państw, by osiągnąć apogeum w czasach ekspansji kolonialnej. Na przyrodniczo-pozytywistyczny obraz świata obowiązujący w XIX wieku znaczny wpływ wywarła m.in. osadzona w astrologicznym kontekście i sformułowana w wieku XVI teoria wpływu czynników geograficznych na polityczne życie państwa Jeana Bodina, jednego z najwybitniejszych francuskich teoretyków państwa. Wydana w tymże czasie przez Williama Petty'ego Political Anatomy, będąca szczegółowym opisem geograficzno-politycznych współzależności, przyczyniła się do znacznej intensyfikacji zainteresowań tym problemem.

Znaczne ożywienie zainteresowań wpływem naturalnych czynników na życie narodów i państw przyniosło oświecenie. Na determinujące działanie natury zwracał uwagę jeden z czołowych teoretyków epoki, Charles de Montesquieu. W swej teorii środowiska podnosił rolę klimatu jako siły określającej polityczne działanie człowieka. Polityczne struktury postrzegał jako rezultat, "płód" ziemi, na której żyją narody, i form gospodarczych, które można na jej gruncie rozwinąć. Montesquieu nie negował wprawdzie wpływu innych czynników, stwierdzał jednak z przekonaniem w 1748 roku, iż "królestwo klimatu jest najważniejsze z wszystkich królestw"3.

Wykorzystując jego ustalenia, Anne-Robert-Jacques Turgot, francuski encyklopedysta, rozwinął w 1750 roku dyscyplinę, która później zaistniała jako geografia polityczna. Mimo intensywnego procesu sekularyzacyjnego w XVIII wieku geografia pozostała jeszcze niemal przez całe stulecie związana w pewien sposób z teologią. Za ewidentny produkt oświecenia należy jednak uznać postrzeganie państwa jako obszaru jednoznacznie określonego przez granice i związku wyznaczonego przez terytorialność. Intensywnie poświęcił się temu zagadnieniu teolog niemiecki Anton Friedrich Büsching, który w opracowaniu Neue Erdbeschreibung (od 1754 roku osiem wydań), stanowiącym przez długie lata standardowe, a zarazem pionierskie dzieło, sformułował zalecenia dla regentów, polityków i podróżników. Zachęcał ich w nim do poznawania własnych, sąsiednich i obcych obszarów celem wykorzystania wiedzy geograficznej w praktycznym, politycznym i gospodarczym działaniu.

Wiek XIX przyniósł niezwykłe ożywienie badań geograficznych i rozbudowę poszczególnych dyscyplin tej nauki. Jednocześnie wzrost aspiracji do tworzenia i rozwoju państw narodowych w Europie spowodował lawinowe jak na owe czasy zainteresowanie problematyką uwarunkowań geograficznych państwa i możliwością ich wykorzystania dla wzmocnienia siły narodów. Burzliwy rozwój kapitalizmu w drugiej połowie XIX wieku w zachodniej Europie i związane z nim procesy przyczyniły się do intensyfikacji badań dotyczących naturalnych granic państw, geografii bogactw naturalnych, kulturowych uwarunkowań polityki zagranicznej i stosunków międzynarodowych. Geografia należała do najbardziej nadużywanych dyscyplin naukowych w epoce wyścigu o zdobycie zamorskich terytoriów. Narastające u progu XX wieku sprzeczności imperializmu, walka o kolonie i nowe rynki zbytu, jak i nasilająca się propaganda różnych partii politycznych i organizacji, upowszechniająca konkurencyjną walkę w świecie, wszystko to sprawiło, iż zagadnienia geografii politycznej, w szczególności zaś problem granic, dostępu do morza, pozyskania bogactw surowcowych, znalazły się w centrum uwagi i dyskusji najbardziej rozwiniętych państw.

W atmosferze dynamicznego rozwoju życia społeczno-politycznego (rozwój partii politycznych, czasopiśmiennictwa, prasy), rozkwitu wielu badań i odkryć naukowych korzystne podłoże dla siebie znalazła geopolityka, ideologia będąca efektem równoległego zainteresowania państwem ze strony geografii, biologii, nauk społecznych. Pojęciem tym posłużył się po raz pierwszy szwedzki prawnik Rudolf Kjellén, kiedy w 1899 r. rozpoczął serię publikacji artykułem na temat politycznych granic Szwecji. Ten germanofil i zagorzały wróg Rosji pojmował geopolitykę jako naukę o państwie, rozumianym jako zjawisko przestrzenne4. "Odkrycia" szwedzkiego uczonego padły na korzystny grunt. Spełniały bowiem oczekiwania elit tych państw, które zaangażowane były w walkę o nowy podział świata na przełomie XIX i XX wieku. Geopolityka stała się przedmiotem zainteresowania badaczy różnych dyscyplin m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, we Francji. Nigdzie jednak nie została wyniesiona ona w takim stopniu do rangi ideologii uzasadniającej politykę zagraniczną państwa jak w Niemczech. Autorzy niniejszego tekstu podjęli próbę odpowiedzi na pytanie, jakie przesłanki legły u podłoża tego zjawiska? Jaką drogę odbyła myśl geopolityczna w Niemczech? Jakie były jej konsekwencje?

Romantyczny mit przestrzeni

Polityczne idee wyrastają z konkretnych historycznych uwarunkowań i wychodzą naprzeciw zapotrzebowaniem epoki, kształtując jednocześnie jej charakter. Niejednokrotnie wyrastają ponad epokę i dzięki przedłużonemu działaniu kształtują postawy i świadomość następnych pokoleń. Każda ideologia może być poddawana różnym interpretacjom, praktyczne ich konsekwencje zależą jednak zawsze od konkretnych okoliczności historycznych. Położenie Niemiec w środku Starego Kontynentu, centralny przedmiot zainteresowań geopolityków, można było traktować jako fatum geograficzne, zmuszające do konkluzji o konieczności przezwyciężenia zmowy okrążenia oraz ekspansji celem zapewnienia sobie korzystniejszych granic. W warunkach odprężenia międzynarodowego to samo usytuowanie geograficzne jest podstawą do wnioskowania o roli Niemiec jako pomostu między wschodem a zachodem Europy.

Geopolityka jako ideologia uzasadniająca rozwój terytorialny państwa argumentacją geograficzną drapowała się w szaty teorii naukowej, choć nią nie była i być nie mogła. W nieznacznym stopniu interpretowała ona aktualną rzeczywistość. Jak większość ideologii była głównie zorientowana na przyszłość. Stanowiła propozycję, ideowy impuls do działania, wyrażała wolę i uczucia dotyczące przyszłych Niemiec. Teorie naukowe są zimne. Ideologie zaś zawierają w sobie temperaturę i namiętności bardziej przypominające wiarę, religię. Geopolityka uosabiała wiarę w przyszłe wielkie Niemcy i, jak przystało na ideologię, wyrażała "to, dla czego się żyje" i co nadaje sens działaniu5. O dynamice rozwoju ideologii, która sprzęgła ze sobą przestrzeń i politykę, zadecydowało kilka okoliczności.

Korzystną glebę dla niebezpiecznych manipulacji argumentacją geograficzną dla doraźnych potrzeb politycznych stworzyły w Niemczech dwa wielkie kryzysy społeczne w XIX wieku. Pierwszy związany był z okupacją napoleońską na początku stulecia, drugi z gwałtowną industrializacją i transformacją od połowy wieku. Mimo że na pierwszą połowę XIX wieku przypadło budzenie się uczuć narodowych w wielu miejscach Europy, to jednak fakt, iż zjawisko to na obszarze niemieckim zbiegło się w czasie z bezprzykładnym w dziejach tego kraju upokorzeniem doznanym w wojnie z napoleońską Francją oraz wojną wyzwoleńczą przeciw okupantowi, przyniósł specyficzne konsekwencje. Turbulencje towarzyszące społecznym, gospodarczym i politycznym przemianom stwarzały bodźce dla romantycznie inspirowanych idei. Francuskie oświecenie, pierwsza intensywna fala uprzemysłowienia, jaka przeszła przez Europę, uświadomiły oświeconej warstwie, iż rozbicie terytorialne Niemiec oraz zacofanie gospodarcze stanowią istotną przeszkodę na drodze do uformowania silnego państwa. Jednocześnie w ogólnej atmosferze dyskredytacji oświeceniowego racjonalizmu korzystny klimat znajdowały idee przedkładające w ocenie sytuacji mistycyzm i emocjonalne zaangażowanie ponad trzeźwą analizę. Poniesione na polach bitew klęski sprawiły, iż entuzjazm dla rewolucyjnych ideałów zastąpiono rychło wrogością do Francji, z obawy zaś przed zagrożeniem tradycyjnego porządku wyeksponowano problemy własnej osobowości oraz to, co w przekonaniu wielu stanowiło o istocie niemczyzny.

Zagubienie i poczucie wyobcowania wobec zmian polityczno-gospodarczych oraz rozczarowanie postanowieniami kongresu wiedeńskiego sprawiły m.in., iż w poszukiwaniu jedności narodowej zwrócono się w stronę "wartości wyższych", koncentrujących się wokół Volku. To nieprzetłumaczalne na język polski pojęcie wyrażało coś więcej aniżeli "naród". Za określeniem tym kryła się już pod koniec XVIII wieku szczególna więź narodu z otaczającą przyrodą, środowiskiem geograficznym i transcendentnym Kosmosem. Myślenie w kategoriach volkistowskich było wyrazem opozycji przeciw chaosowi, wywołanemu uprzemysłowieniem i urbanizacją, i niezrozumiałości świata. Przyroda i środowisko geograficzne stanowiły wartość pewną, niezmienną. Pozwalała ona na egzystencję w nieco odrealnionym świecie, jednak w konsekwencji miała prowadzić do urzeczywistnienia zupełnie realnych politycznych zamierzeń. Wiara w autentyczne wartości natury, odwoływanie się do naturalnego zakorzenienia sił narodu w rodzimym krajobrazie skłaniały do wniosku o oddziaływaniu naturalnego otoczenia na właściwości i możliwości narodu oraz państwa. Ponieważ aktualna rzeczywistość nie zaspokajała aspiracji społeczeństwa, odwoływano się do wizji narodu jako głębokiej i prawdziwej wspólnoty, czerpiącej witalną energię z krajobrazu i bohaterskiej przeszłości.

Dla rozwijającego się w atmosferze romantycznego mistycyzmu ruchu narodowego głównymi obszarami zainteresowań stały się zagadnienia charakteru narodowego i tożsamości Niemców. Położenie, warunki klimatyczne, granice stały się dla poszukujących spoidła integrującego naród myślicieli niezwykle ważnym elementem definiującym osobowość Volku. Źródłem niezliczonych inspiracji dla filozofów i geografów okresu "burzy i naporu" stała się filozofia kultury i historii Johanna Gottfrieda Herdera. W Herderowskiej filozofii występowały m.in. "drugie narodziny" człowieka. Człowiek jako istota kulturalna mógł zaistnieć dopiero poprzez wychowanie. W tym procesie codziennego stawania się człowiekiem ogromną rolę przypisywał Herder ziemi jako "wszechstronnej szkole wychowania"6. Kładąc ogromny nacisk na harmonijne dopasowanie się człowieka i narodów do klimatu i naturalnego otoczenia, uznał Herder pozbawienie Murzynów ich afrykańskiej ojczyzny i uczynienie niewolnikami za "zbrodnię klimatyczną". Murzyni, jak wszyscy inni ludzie, należą bowiem tylko do "swego miejsca" i żadnego innego na ziemi. Herder przeciwstawiał się "nienaturalnemu powiększaniu państw" i "dzikiemu mieszaniu się ludzkich gatunków i narodów". Najbardziej naturalne państwo to "naród z własnym narodowym charakterem". Niemiecki uczony podzielał optymizm swej epoki, kiedy głosił przekonanie, iż każdy naród nosi w sobie cnoty humanizmu, a ludzie określeni przez naturalno-przyrodniczo-geograficzne otoczenie samorealizują się poprzez kulturę i wychowanie, zbliżając do ideału pokoju na ziemi.

Idee Herdera propagowane były w czasie, kiedy duch polityki określały egoistyczne interesy mocarstwowe książąt i królów, przetransponowywane na płaszczyznę racji stanu państwa. W zmaganiach o terytorialny podział nie uwzględniano w żadnym razie interesów ludności. Tym bardziej więc inspirująco na wyobraźnię intelektualną poetów i uczonych oddziaływały koncepcje Herdera. W dyskusji na temat narodu niemieckiego odwoływano się często do wpływu "wewnętrznej natury" mórz i rzek na kształtowanie się charakteru Niemców. Herderowska idea człowieka żyjącego w naturalnej symbiozie z otoczeniem miała znaczny wpływ na powstanie klasycznej niemieckiej geografii7. Stanowiła źródło inspiracji dla poetów, pisarzy, uczonych zaabsorbowanych poszukiwaniem gwarancji dla przyszłej jedności Niemiec. Od czasów Herdera prawdziwe państwo traktowano jako przedłużenie natury, krainę harmonijnie osadzoną w naturalnym środowisku przyrodniczo-geograficznym.

Na początku XIX wieku pojawił się motyw "naturalnych granic" jako element opisu państwa, a jednocześnie optimum, do którego winien dążyć każdy naród. Debata na ten temat stanowiła przyczynek do poszukiwań idei i środków integrujących naród i gwarantujących wieczny pokój na świecie. Intelektualny klimat oświecenia i rewolucja francuska stworzyły przesłanki do tej dyskusji. "Naturalne granice" obecne były w literaturze francuskiej od XVII wieku. Francja położona między morzami, Alpami i Renem stanowić miała niejako kontynuację przesłania starej Galii, uosabiającej idealną przestrzeń i granice. Filozofia oświecenia potwierdzała znaczenie gór, mórz i rzek dla szczęścia i bezpieczeństwa narodów. W ekspansywnej fazie rewolucji rozpoczęto poszukiwanie uzasadnienia dla naturalnych granic Renu, Alp i Pirenejów. Wojska napoleońskie realizowały w błyskawicznym tempie koncepcję tak pojętych granic, szybciej dewaluując geografię polityczną, aniżeli została napisana8. Naturalne granice stały się dla wielu myślicieli, zwłaszcza zaś dla przedstawicieli naturalnej geografii, wygodnym atutem. Zmienił się całkowicie tradycyjny stosunek do historii i polityki. W sposób niemal niezauważalny przekroczono granicę między postawą defensywną a ofensywną. Już nie historia i polityka stanowiły źródło inspiracji, lecz geografowie wskazywali państwu konieczność zdobycia naturalnych granic jako nakaz wyposażonej w atrybut boski natury. Rozsądek natury winien znaleźć swój rozsądny odpowiednik w politycznym porządku świata. Geografowie chcieli zniwelować różnice między aktualnymi granicami politycznymi a ponadczasowymi granicami natury poprzez rodzaj doradztwa politycznego. U progu XIX stulecia wierzono, iż zmagania między człowiekiem a naturą, politycznymi a naturalnymi strukturami zakończą się spokojnym osiągnięciem równowagi i wiecznego pokoju.

Rosła rzesza myślicieli przekonanych o tym, iż naród spełni swą historyczną rolę, gdy zabezpieczy poprzez naturalne granice bezpieczeństwo na zewnątrz i umocni świadomość wewnętrznej siły. Powstać miała w ten sposób polityczno-geograficzna jedność, dająca siłę i gwarancję pokoju. Ojciec nowoczesnej geografii, Carl Ritter, podkreślał już w 1806 roku wagę naturalnych, geograficznych czynników: "Usytuowanie ma rozstrzygający wpływ na konkretne elementy natury: zdobycie produktów natury, ich przetworzenie i rozprzestrzenienie, samopoczucie człowieka, jednoczenie się ludzi jako narody i państwa oraz przyspieszenie - względnie spowolnienie - rozwoju jego fizycznej, intelektualnej i moralnej kultury"9. Walory pasm górskich, mórz i rzek dla skutecznej obrony kraju odkrywali nie tylko geografowie. Fascynację środowiskiem geograficznym w kontekście rozwoju narodów i państw wykazywali pisarze, filozofowie, historycy. Johann Gottlieb Fichte wierzył, iż gdyby każde państwo otoczyło się w "sposób rozumny" "przypisanymi mu granicami naturalnymi" i posłuszne było nakazowi autarkii, nie byłoby więcej wojen10.

Dyskurs wokół położenia Niemiec i ich granic stanowił w dużej mierze odpowiedź na wojnę z Napoleonem. Okupacja francuska przyczyniła się do upolitycznienia tej debaty. Argumenty na rzecz francuskich granic naturalnych wywoływały natychmiast reakcję w postaci niemieckich kontrargumentów. Ernst Moritz Arndt, profesor filozofii i historii w Greifswaldzie i Bonn, polityk, pisarz i publicysta, uznając odwieczne prawa natury, twierdził, iż "każdy kraj musi mieć swoje morze". Dlatego "kraj, który zwie się obecnie Niemcy, musi posiadać cały Ren, a "morze po obu stronach Renu jako swe naturalne granice"11. Najbardziej naturalne granice tworzył w przekonaniu Arndta język, co bynajmniej nie przekreślało rangi warunków klimatyczno-geograficznych. Za Niemców uznawał on "ludzi naszego języka (Szwajcaria i Niderlandy), którzy zamieszkują obszar w naszych naturalnych granicach, to znaczy językowych i geograficznych (...) Nikt nie ma tak szczęśliwie zamkniętych granic jak Włochy, Hiszpania, Francja, o wiele szczęśliwszych aniżeli położone na bezkresnych obszarach, z mało określonymi granicami Polska i Rosja (...) Południe, północ i zachód Niemiec są niemal całkowicie szczęśliwie zamknięte". Tylko do wschodniej granicy miał pisarz zastrzeżenia: "Jest to najbardziej otwarta strona z nieokreśloną, rozmytą granicą"12.

Założyciel ruchu korporacyjnego, "Turnvater" Friedrich Ludwig Jahn, głosił przekonanie, że tylko określeni ludzie pasują do określonej przestrzeni. Przewidywał w 1814 roku, iż w dążeniu do uzyskania naturalnych granic będą prowadzone w przyszłości wojny. Będą to jednak "święte wojny", które przyniosą prawdziwą równowagę. Wierzył w dominację natury w kształtowaniu charakteru człowieka i państwa. "Natura daje to, co najlepsze, sztuka może tylko dopomóc". "Tego, co natura w swych odwiecznych prawach postanowi, człowiek nie powinien zmieniać, co złączyła, nie powinien ani mieczem, ani piórem rozdzielać"13.

Argumenty geograficzne stały się bronią przeciw Francji. W połączeniu z wiarą w przeznaczenie narodu, osadzone w kontekście teologicznym, nadawały ton dyskusji na temat kształtu przyszłych Niemiec. Geograf August Zeune szerzył przekonanie, iż Bóg i natura dały prawdziwemu pranarodowi niemieckiemu przestrzeń między Renem a Odrą, Morzem Północnym a Alpami. Przy czym nie był zdecydowany, czy na wschodzie granicę Niemiec ma wyznaczać Wisła czy Odra. W jego pismach pojawił się motyw "środka" jako posłannictwa niemieckiego. Ideologia środka miała wówczas jeszcze charakter defensywny. Misja Niemców miała polegać na pośrednictwie w przekazywaniu wszystkiego, co najlepsze. Zeune wynosił Niemcy jako "serce najbardziej oświeconej części świata". Dzięki usytuowaniu w centrum kontynentu miały one przenikać swym duchem, być pośrednikiem, dawać duchową siłę. Natura bowiem dała Niemcom takie geograficzne usytuowanie, by stanowiło siedzibę wiecznego pokoju, "błogosławieństwo dla sąsiadów, Europy i świata"14.

Mając do wyboru morza, góry, wielkie rzeki i język, nie zdecydowano jednoznacznie, co rozstrzyga o sile i pomyślności państwa. Toteż mnożyły się pomysły na granice przyszłych Niemiec, dające upust najbardziej wybujałej fantazji. Ważne było nie tylko usytuowanie, granice, ale i wynikające z tego faktu konsekwencje dla sąsiadów. "My jesteśmy pępkiem europejskiego kontynentu, punktem środkowym Północy i Południa" stwierdzał w 1807 r. E.M. Arndt. "Jako bastion między obu kierunkami i jako obrońca skandynawskiej, hiszpańskiej i włoskiej wolności leży życzliwy naród niemiecki w środku i jako właściwy punkt środkowy życia europejskiego chroni przed wściekłym i niszczącym zderzeniem Wschodu i Zachodu w naszej części świata. Do tej wzniosłej roli jest naród niemiecki z pewnością przeznaczony, ponieważ jest on narodem umiarkowanym i pokojowym, a nie jak Francuzi żądnym podboju obcych krajów"15.

Konserwatywno-katolicki historyk Johann Joseph von Görres wzywał wszystkich Niemców, by stanowili braterską wspólnotę zdolną do przeciwstawienia się "wyniesieniu peryferii ponad centrum", ponieważ "my, Niemcy, którzy usytuowani jesteśmy w środku ludzkości, powołani jesteśmy do utrzymania sprawiedliwej równowagi między Wschodem i Zachodem, Północą i Południem oraz utrzymania świętego ognia wewnętrznego poczucia prawdy i zachwytu wiary w sposób poważny i czysty"16. W imię wyższych celów domagał się przesunięcia granicy niemieckiej do Azji, wierząc, iż "rewolucyjny naród niemiecki" osiągnie zdolność podporządkowania sobie całego kontynentu.

Związek Niemiecki stanowił rozczarowanie dla rozbudzonych uczuć narodowych. Nie obejmował bowiem "całych Niemiec", w wyobrażonych granicach. Wielu poszukującym jedności Niemcom nie przeszkadzało, iż w granicach Związku znajdowały się obcojęzyczne obszary, niepokoił zaś fakt, iż nie obejmował on wszystkich niemieckojęzycznych grup.

Toteż w pierwszej połowie XIX wieku nasiliły się opinie, żądające, by Niemcy posłuchały głosu natury. Ernst Kapp, lewicowo-liberalny polityk i nauczyciel gimnazjalny, wyniósł środowisko geograficzno-przyrodnicze do rangi siły określającej los narodu. "Natura kraju, ukierunkowanie jego gór i rzek nadaje również kierunek historii swego narodu". Dopiero gdy naród spełni jej życzenie, osiągnie granice przez nią wskazane, będzie bezpieczny. Kapp bardzo wysoko ocenia bogato obdarowane przez naturę Niemcy: "Wielostronność natury i życia narodu niemieckiego, która wyraziła się geograficznie w ukształtowaniu ziemi, w klimacie i produktach, historycznie zaś w państwie, Kościele, sztuce i nauce, czyni niemiecki kraj punktem środkowym oceanicznego świata i całego światowego rozwoju"17. W jego kosmopolitycznych marzeniach o pokoju Niemiecki Związek Celny miał zajmować szczególną rolę. To przyszła "kolebka" nowej epoki świata, "prawdziwie humanitarnej polityki". Związek Niemiecki postrzega zaś jako "zarodek zjednoczonego organizmu państw Europy". Niemcom wyznaczał również rolę inspiratora nowego ducha dialogu narodów, w którym polityka i religia połączyłyby się w służbie wyższej idei. Twórczość Kappa zajmowała miejsce na pograniczu między niewinnym jeszcze mesjanizmem, wizją humanitarnego państwa niemieckiego, niosącego ideę wiecznego pokoju światu, naiwnym optymizmem i wiarą w braterstwo narodów a ofensywnym mesjanizmem. Jego żądania podporządkowania niemieckim interesom interesów innych narodów nie miały nic wspólnego z imperialną arogancją końca XIX wieku. Sam Kapp w latach czterdziestych XIX wieku nawoływał do przełamania przez Niemcy hegemonii morskiej Wielkiej Brytanii, zbudowania floty i jednocześnie poszerzania obszaru gospodarczego na kontynencie. Wzywał przy tym Niderlandy, Belgię i Szwajcarię, by przyłączyły się do Niemieckiego Związku Celnego jako państwa nadreńskie, Węgry zaś jako państwo, którego główna arteria rzeczna, Dunaj, bierze początek z obszaru Niemiec. Polskę uznał E. Kapp za "przegraną" geografii, kraj, który nie wykorzystał szansy swego położenia do pełnienia funkcji łącznika między Europą a Azją. "Filozoficzna geografia" Kappa wskazywała jednak również, iż środkowe położenie Niemiec usprawiedliwia nie tylko ich pośrednictwo w przekazywaniu duchowych wartości na zewnątrz, lecz również w przyjmowaniu i przyswajaniu ich sobie od innych narodów. W ten sposób Niemcy, jak sądził autor, próbowały nadać swemu duchowi uniwersalny charakter bez dokonywania podbojów. Idealistyczną interpretację geograficznych uwarunkowań wspomagały pisma znanego pedagoga i nauczyciela geografii, Johanna Christopha Friedricha GutsMuthsa. Potęgę Niemiec pragnął on ugruntować "w sercu Europy" głównie poprzez "wewnętrzną jedność, zgodę, odwagę i cnoty". Środkowe położenie postrzegał on również jako szansę na spotkanie oświeconych narodów i dóbr z wszystkich zakątków świata. W ten sposób, pisał w 1821 roku, "dziewica Europa mogłaby być niczym innym, jak tylko sercem, które trzeba chronić, z którego wszystkie członki mogłyby czerpać krew i życie"18.

Mitteleuropa - ziemia przeznaczenia niemieckiego

W rozważaniach i refleksji na temat usytuowania i miejsca Niemiec w Europie współistniały różne koncepcje:

- prawnopaństwowa, dająca pierwszeństwo prawu jako kategorii rozstrzygającej o roli państwa,

- etniczna, preferująca kryterium krwi,

- geograficzna, uznająca dominację naturalnych granic i położenia,

- metafizyczna, uznająca przede wszystkim rolę Boga w kształtowaniu losu państwa i narodów.

Niemiecka myśl polityczna pierwszej połowy XIX wieku stanowiła swoiste mixtum compositum. Raczkujący nacjonalizm posiłkował się uzupełniającymi się nawzajem ideami służącymi uzasadnieniu jedności niemieckiej. Choć, jak dowiodła tego debata w kościele św. Pawła w 1848 roku, istniała zgodność co do tego, iż odnowione, zjednoczone Niemcy mają być wielkie i najpotężniejsze w Europie, towarzyszyło jej przekonanie, iż wyrażać miały one jednocześnie wolność i humanizm dla dobra innych narodów. U podstaw wielu koncepcji wyrażających determinizm geograficzny leżała troska o szczęśliwy i pokojowy rozwój narodów.

Okres pomarcowy przyniósł jednak wyraźną zmianę postaw i klimatu politycznego oraz intelektualnego. W ciągu dwóch dziesięcioleci, które dzieliły rewolucję 1848 roku od utworzenia II Rzeszy, zagadnienie jedności narodu stało się centralnym tematem dyskusji. Liberalne ugrupowania burżuazji nie były w stanie wypracować programu politycznego zdolnego do przeciwstawienia się nasilającym się tendencjom nacjonalistycznym. Słabość ekonomiczna niemieckiego mieszczaństwa stanowiła jedną z głównych przyczyn, dla których niemiecki liberalizm szybko przeszedł na usługi państwa, identyfikując się z niemiecką myślą narodowo-państwową. Narastające sprzeczności polityczno-gospodarcze rozczłonkowanego ciągle państwa, potęgujące się niezadowolenie z granic utworzonego w 1834 roku Niemieckiego Związku Celnego, a także żywa we Francji dyskusja na temat przezwyciężenia ustaleń kongresu wiedeńskiego, wszystko to wyzwoliło na obszarze państw niemieckich nową falę nacjonalizmu.

W podejmowanych próbach utworzenia państwa narodowego wyrażone zostały niepokoje i konflikty, porażki i nadzieje związane z poszukiwaniem właściwego miejsca w Europie. Specyfika niemieckiej myśli politycznej polegała na wypracowaniu koncepcji narodu w próżni. Idea misji narodowej wyprzedziła bowiem znacznie powstanie państwa narodowego w 1871 roku. Brak konstytucyjnych i administracyjnych ram, które tworzyłyby podstawę formowania się narodu, stanowił przeszkodę utrudniającą odnalezienie przez Niemców własnej tożsamości, a jednocześnie czynnik sprzyjający mitologizacji narodu. Wobec niemożności odwoływania się do określonego centralnego państwa i jednolitego terytorium państwowego, refleksja na temat, co czyni Niemców narodem, sprzyjała wypracowaniu różnych modeli tożsamości. W sporach między zwolennikami mało- i wielkoniemieckiego rozwiązania problemu niemieckiego element przestrzennego usytuowania przyszłych Niemiec stał się jednym z najważniejszych kryteriów tożsamości niemieckiej.

Dyskusja zwolenników obu obozów oscylowała głównie wokół pytania, czy niemiecka hegemonia, znajdując oparcie w Prusach, ma obejmować obszar środkowoeuropejski, czy też, wspierając się na Austrii, sięgać na południe i południowy wschód. Zwolennicy pierwszego rozwiązania, przeświadczeni o sile i potędze pruskiego ducha, pragnęli ofiarować koronę cesarską Hohenzollernom w nadziei, iż podejmą oni i kontynuować będą założenia polityki Hohenstaufów i odegrają rolę spadkobierców politycznego programu Fryderyka II. Koronnym argumentem na rzecz małoniemieckiego rozwiązania było przekonanie, iż Austria zrezygnowała z pozycji strażnika ziem zachodnich nad Renem, zdradziła interesy niemieckie, kierując swą ekspansję na tereny południowo-wschodniej Europy. Zwolennicy wielkoniemieckiej drogi zjednoczenia w Wiedniu widzieli punkt środkowy niemczyzny. Wskazywali oni na zasługi Austrii w otwarciu perspektyw dla podboju obszarów, które pozwolą przywrócić Niemcom granice Świętego Cesarstwa. Wierzyli, że pozycję Niemców na morzach ugruntować może tylko Austria, "niemiecka latarnia i główna arteria serca Niemców, mogąca uzbroić Niemcy i przeciwstawić się morskiej potędze Anglii"19. Ideą, która godziła oba obozy i wykazała przy tym niezwykle długi żywot w dziejach niemieckiej myśli politycznej, była koncepcja "Europy Środkowej" (Mitteleuropa). Zrodzona z zafascynowania wpływem uwarunkowań geograficznych na życie człowieka i narodów, osadzona w ideologii volkistowskiej i idealizmie romantycznych wizji wspólnoty koncepcja niepostrzeżenie stała się elementem hegemonialnych i ekspansywnych dążeń niemieckich. Dyskusja wokół "Europy Środkowej" spełniła ważną rolę w debacie na temat jedności niemieckiej, roli Niemiec w Europie oraz zagadnień wojny i pokoju w świecie.

Koncepcja ta wywodzi się z neutralnej konstatacji "środka" Europy. Interpretacja historii przez pryzmat środkowego usytuowania nie była bynajmniej zjawiskiem nowym. Nigdzie jednak nie była w takim stopniu przedmiotem nadużycia dla celów politycznych jak u Niemców. Środek jest sam w sobie pojęciem wieloznacznym. Geograficzne centrum nie jest jednoznaczne z centrum politycznym, gospodarczym, duchowym. Środek-centrum oznacza również umiar i równowagę. Wbrew etymologii tego określenia aspiracje, wywodzące się z uznania Niemców za kraj środka, stały się trwałym komponentem agresywnej ideologii.

Fakt, iż Niemcy uosabiają podwójny środek (centralny punkt na Starym Kontynencie, Europa zaś uznana została za miejsce, gdzie krzyżują się geograficzne, ekonomiczne, a także intelektualne drogi świata), stał się podstawą różnych interpretacji, tak pozytywnych, jak i negatywnych. Jest pewna cząstka prawdy w stwierdzeniu francuskiego germanisty Jacquesa Le Ridera, który był przekonany, iż idea "Europy Środkowej" stawała się pierwszoplanowym tematem zwykle wówczas, gdy niemieckojęzyczna cywilizacja przeżywała kryzys20. Mitteleuropa święciła bowiem największe triumfy w przededniu utworzenia II Rzeszy, podczas pierwszej i drugiej wojny światowej, a więc kiedy geopolityczne punkty ciężkości, granice, mapa polityczna ulegały zasadniczym zmianom. Nasilenie się nacjonalistycznych tendencji w walce o zjednoczenie Niemiec w połowie XIX wieku stworzyło podstawę, na której Mitteleuropa z czysto geograficznego pojęcia przeobraziła się w konkretny program polityczny na użytek państwa niemieckiego. Upolitycznienie idei nastąpiło w okresie ożywionych dyskusji w latach 1848 i 1849 , kiedy austriacki minister finansów, członek Zgromadzenia Narodowego we Frankfurcie nad Menem, Karl Ludwig von Bruck, przedstawił program rozwoju Niemiec. Jego podstawę stanowić miała Austria, która zgodnie ze swym "geograficznym powołaniem" powinna otworzyć Niemcom nowe możliwości rozwoju gospodarczego. Sekundowało mu wielu uczonych i polityków, którzy w Austrii jako nosicielce wielkoniemieckiego rozwoju widzieli podporę przyszłego mocarstwa światowego. Hasło "Europy Środkowej" pojawiało się na kanwie debaty w kościele św. Pawła. Marzenia o wielkiej, wolnej, zjednoczonej Europie Środkowej pod egidą Niemiec odzwierciedlały w równym stopniu poczucie misji kulturalnej, patos wolnościowy, co i wizję wielkości, mocarstwowe kalkulacje i konkretne interesy gospodarcze. Jeden z deputowanych nawoływał, by w imię zachowania równowagi między Wschodem a Zachodem i uwolnienia narodów od autokracji Niemcy sięgały od Morza Bałtyckiego do Śródziemnego, od Ticino do Wisły21. W dążeniu do poszerzenia Niemieckiego Związku Celnego i stworzenia pod egidą Niemiec wielkiego obszaru gospodarczego w Europie Środkowej zagubiono element uniwersalny i kosmopolityczny. Z pola widzenia zniknęły "naturalne Niemcy" jako mediator między Wschodem a Zachodem, "serce i dusza Europy", "urodzeni obywatele świata", "nosiciele prawdy i wolności". Ich miejsce zajął kraj, który w koncepcjach myślicieli i polityków zaczął identyfikować się z całą środkową, a także południowo-wschodnią Europą.

W połowie XIX wieku elementem inspirującym koncepcję "środkowoeuropejską" był czynnik ekonomiczny. Europa Środkowa miała zapewnić Niemcom samowystarczalność gospodarczą oraz rynki zbytu. W zamierzeniach jej zwolenników obszar ten miał spełniać zapotrzebowanie na jedność nie tylko gospodarczą, ale i polityczną, kulturową i etniczną. Na wyodrębnionej przestrzeni miano kultywować tradycje germańskie i chronić je przed obcymi wpływami. Pomyślana była ona jako centrum promieniowania niemieckich obyczajów, kultury i języka. W zarodku swym zawierała jednak Mitteleuropa element konfliktu. Obszar "Europy Środkowej" wykraczać miał bowiem daleko poza etniczne granice Niemiec.

Dla propagowania idei "środkowoeuropejskiej" zasłużył się w znacznej mierze profesor praktycznej nauki administracji państwowej, przedstawiciel Izby Poselskiej w Wirtembergii, Friedrich List, uznany za prekursora światowej polityki Niemiec. Fundamentem jego koncepcji było przekonanie o konieczności terytorialnego rozwoju narodu: "Naród, który w obecnych czasach nie rośnie, musi zniknąć z mapy świata, ponieważ wszystkie inne narody rosną z dnia na dzień i ponieważ najlepszą gwarancją samodzielności jest własna siła"22. W latach trzydziestych i czterdziestych XIX wieku głosił przekonanie o konieczności bezwzględnej walki o prymat w świecie. Usprawiedliwiała ją wiara w cywilizacyjną misję rasy germańskiej, zdolnej do podporządkowania sobie słabszych narodów: "Germańska rasa została przeznaczona do rozwiązania wielkich zadań, spraw światowych, cywilizowania dzikich i barbarzyńskich narodów oraz zaludniania niezamieszkałych obszarów"23. List należał do pierwszych apologetów "wielkiego obszaru" niemieckiego. Podziwiając Anglię jako mocarstwo morskie, głosił jednocześnie pogardę dla "małych" i "słabych" narodów, które widział tylko w charakterze satelity u boku wielkich imperiów ("Małe państwa mają skarłowaciałą literaturę i małe zapotrzebowanie na dobra kulturalne"). Postulaty Lista odpowiadały w pełni definicji idées-forces, sformułowanej przez Alfreda Fouillée jako "idee, które łączą fantazję i wolę, przewidywanie oraz realizację spraw i rzeczy"24. Jego Mitteleuropa miała stanowić poszerzony o kraje południowo-wschodniej Europy Związek Celny. Środkiem wiodącym do celu miała być m.in. rozbudowa sieci kolei. Wielki obszar niemiecki stanowił w wyobrażeniach Lista wyraz konieczności geograficznej, a jednocześnie "ulepszenia natury". Naród bowiem słabo wyposażony w bogactwa naturalne, jednocześnie zaś bogaty duchem i tradycją, ma prawo do zdobywania terenów "uzupełniających" oraz przywilej zaokrąglenia obszaru państwowego. Trzon "Europy Środkowej" stanowiła w jego planach germańsko-madziarska Rzesza, przeciwwaga Rosji na Bałkanach. Postulował ograniczenie emigracji niemieckiej do Ameryki i skierowanie jej na obszar południowo-wschodniej Europy. Węgry postrzegał jako klucz do Turcji i całego Lewantu. Wierzył, iż natura wyznaczyła Niemcy i Węgry do wiecznego braterstwa. Liczył przy tym, iż niemiecko-węgierski alians sprawi, że "niemiecka flegma ożywiona zostanie przez węgierski ogień". Szeroki dostęp do morza, "bez którego naród jest jak ptak bez skrzydeł" i które stanowi "arenę walki, siłę oraz kolebkę wolności", oraz zasiedlenie obszarów południowo-wschodnich Starego Kontynentu miało zagwarantować Niemcom bezpieczeństwo i potęgę gospodarczą promieniującą na całą Europę.

Zwolennicy koncepcji środkowoeuropejskiej i jej wcielenia w życie wiele zawdzięczają niemieckiemu orientaliście, filozofowi kultury, badaczowi religii, purytańskiemu protestantowi, Paulowi de Lagarde'owi. Jego poglądy znalazły uznanie nie tylko współczesnych mu świadków epoki. Należał Lagarde do najczęściej cytowanych pisarzy w literaturze geopolitycznej. Wywarł ogromny wpływ na ideologię wszechniemiecką oraz ideologów faszystowskich. Korzystny punkt wyjścia dla jego wizji Niemiec stanowiło ogólne niezadowolenie, znamię epoki, w której żył. Rozczarowanie ówczesnym porządkiem pobudzało wyobraźnię zarówno ekscentrycznych, jak i reformatorsko nastawionych myślicieli. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku intelektualną atmosferę Niemiec kształtowali w dużej mierze konserwatyści, z którymi w pełni korespondowały idee Lagarde'a. Łączyły one romantyczny idealizm, negację kapitalistycznego, komercyjnego porządku z marzeniami o idyllicznym życiu na wsi, blisko natury i przywróceniu patriarchalnego systemu dawnych czasów.

W pismach z lat pięćdziesiątych wyraził Lagarde podstawową tezę swego filozoficznego systemu. Przeciwstawił on "tyrańskie państwo" i jego "pozbawionych skrupułów urzędników" narodowi, który stanowił główny mistyczny element jego narodowej religii. Wbrew Heglowi traktował państwo jako "trującą" instytucję, zdolną do zniszczenia każdej indywidualności. Lud może zostać narodem tylko wówczas, gdy jako całość przyjmie dane mu przez Boga posłannictwo. Naród nie zna żadnych ograniczeń. Dlatego posłannictwo narodu niemieckiego było dlań czymś świętym i absolutnym. Polegało ono, według przekonań Lagarde'a, na konieczności kolonizacji wszystkich nieniemieckich krajów monarchii austriackiej. Mitteleuropa miała być bowiem krajem Niemców. Narody bałkańskie skazywał na zagładę, "gdyż nie posiadają przymiotów ducha". Austro-Węgry opisywał jako "kraj bez mężów stanu i zmysłu politycznego, kraj wybujałej rozrzutności, tyrańskiego ucisku narodowościowego i wulgarnego służalstwa"25. Węgrów i Czechów uważał za "balast historii", przewidując jednak, iż "jako stop jakiś ze szlachetniejszym metalem mogłyby one wykonywać dobrą służbę". Wszystkie narody tej części Europy uważał za element bezwartościowy, którego wchłonięcie przez silniejszy naród nie przyniosłoby uszczerbku przyszłości Europy. Dlatego był przekonany, iż "odbudować wieś po wsi według strychulca niemieckiego (...) byłoby wskazaniem Węgrom, Czechom, Rusinom i Słowianom, kto jest tym lepszym człowiekiem i kto dla tych przyczyn powinien rządzić. To my mamy tę misję do spełnienia i ta misja jest naszym prawem"26.

Przedstawiony pruskiemu władcy program kolonizacji Europy Środkowej stanowił krytykę emigracji ludnościowej do Stanów Zjednoczonych, którą uważał za marnotrawienie ważnego potencjału ludnościowego. Gdańsk i Elbląg spełnią swe życiowe zadanie tylko wówczas, jeśli służyć będą jako "miejsce składowania niemieckich towarów". Przez wysiedlenie Żydów do Palestyny i na Madagaskar, usunięcie Rumunów z Siedmiogrodu i całkowite podporządkowanie sobie Austrii miały uzyskać Niemcy przestrzeń, dającą gwarancję dalszego rozwoju i udokumentowania moralnej przewagi w Europie.

"Europa Środkowa" była w planach Lagarde'a przede wszystkim jednak "wielką przestrzenią", która miała uwolnić Niemcy od okrążenia przez zagrażające mocarstwa europejskie, do których zaliczał Francję i Rosję. Rosję wzywał Lagarde do ustąpienia Niemcom miejsca. "Tak bowiem jak ostatni człowiek siedzący na ławie w pełnej piwiarni wstaje, bierze stołek i stawia go na końcu stołu, by zrobić miejsce dla nowo przybywającego", tak Rosja winna usunąć się na bezpieczną odległość na wschód i "odstąpić trochę wybrzeży Morza Czarnego, na których zapleczu mogliby osiadać żebracy i biedni wieśniacy"27.

Lagarde po raz pierwszy posłużył się terminem "wielka przestrzeń" jako synonimem "przestrzeni życiowej", chociaż pojęcie Lebensraum nie zostało użyte w żadnym z jego pism. Domagając się poszerzenia obszaru państwowego, wskazywał na "Europę Środkową" jako na "przestrzeń wyżywienia" narodu niemieckiego. Miała ona spełnić nadzieje niemieckie na idealne przywództwo polityczne w tej części kontynentu i zapewnić trwały pokój. "Pokój w Europie zapanuje wówczas, gdy Niemcy będą sięgać od Ems do ujścia Dunaju, od Dźwiny do Triestu, od Metz do Bugu, gdy zjednoczone siły niemieckie pokonają Francję i Rosję. Ponieważ cały świat chce pokoju, musi zaakceptować Niemcy w takich granicach"28. Tak pojęta Mitteleuropa stanowiłaby wyjście z "ciasnoty przestrzennej", ucieleśniałaby granice dawnego cesarstwa i tworzyłaby jednolity pod względem rasy i kultury obszar.

Wizja Lagarde'a opanowania ujścia i całego dorzecza Dunaju nie była jednorazową mrzonką. Przewijała się ona w wystąpieniach polityków, pismach uczonych, podręcznikach szkolnych. Pastor Georg Funke, autor wielu studiów z zakresu geografii politycznej, upatrywał życiowy problem Niemców w rozstrzygnięciu, czy Dunaj będzie niemiecki, czy słowiański. Chodziło o wybór między niemiecką a rosyjską Europą Środkową. W 1847 roku nawoływał on, by południowo-wschodnia Europa stała się "prawdziwie kulturalnym obszarem". Miało się to dokonać poprzez nadanie tej ziemi piętna duchowości niemieckiej. W ten sposób "Węgry utracą nie tylko swą azjatycką fizjonomię", lecz również "mieszkańcy tego obszaru przezwyciężą swój orientalny światopogląd". Marzył mu się nowy "pochód Aleksandra" oraz chrześcijańska misja na Wschodzie. Osadników niemieckich chętnie widziałby Funke tak w Bułgarii, jak i w Indiach29.

Miejsce pod słońcem

Okres satysfakcji ze zjednoczenia Niemiec od wyraźnego sformułowania żądania należnego im miejsca na ziemi dzieliło tylko dwadzieścia sześć lat. Między utworzeniem Rzeszy Niemieckiej w 1871 roku a oświadczeniem w Reichstagu sekretarza stanu w Auswärtiges Amt, Bernharda von Bülowa, z 6 grudnia 1897 roku: "Nikogo nie chcemy pozostawić w cieniu, ale domagamy się naszego miejsca pod słońcem", zaszły jednak zasadnicze zmiany w klimacie politycznym i myśleniu Niemców o sobie. Nie były one czymś wyjątkowym w Europie. Europa przeżywała bowiem w drugiej połowie XIX wieku niespotykane dotąd w dziejach pod względem intensywności i zasięgu przeobrażenia. Niezwykłe tempo i dynamika uprzemysłowienia oraz urbanizacji, rozwój komunikacji, intensywność odkryć naukowych, szczególnie w dziedzinie nauk przyrodniczych, postęp techniczny, eksplozja demograficzna, ogromne fale migracyjne, wszystko to powodowało daleko idące zmiany w zachowaniach społecznych i psychice człowieka. Liczba ludności Europy wzrosła z 250 mln w 1850 roku do 400 mln w 1900 r. Mocarstwa morskie poprzez gospodarczą eksploatację Afryki, południowo-wschodniej Azji i Ameryki Łacińskiej pozyskały tani surowiec, tym samym bogacąc się niepomiernie. Łatwy dostęp do zamorskich terytoriów oraz rosnąca konkurencja rodziły potrzebę militarnego zabezpieczenia nowych obszarów wpływów. Wyeksploatowane gospodarczo regiony stawały się łatwym łupem mocarstw, bogatszych o nowe kolonie. Podczas berlińskiej konferencji na przełomie 1884 i 1885 roku, poświęconej Afryce, usankcjonowano po raz pierwszy zdobycze kolonialne w formie prawnomiędzynarodowej.

Tendencja do ograniczania wolnego handlu i powrót do protekcjonizmu oznaczały rehabilitację kultu państwa. Jednocześnie brytyjsko-francuska rywalizacja, jak również obawy przed rosyjskim panslawizmem oraz poszerzeniem sfery wpływów przez Rosję na południu zaostrzyły nacjonalistyczne tendencje na Starym Kontynencie. Wszędzie posłuch znajdowały ideologie imperialne. Czołowe osobistości polityczne Anglii, Benjamin Disraeli czy Joseph Chamberlain, wypowiadały się za poszerzeniem brytyjskiego stanu posiadania. W wielu krajach dochodziła do głosu nacjonalistyczna, rasistowsko-biologiczna frazeologia, głosząca misję białego człowieka. Po klęsce w 1871 roku Francja opanowana została przez tendencje rewanżystowskie. Jej głównym celem było dążenie do odzyskania utraconej pozycji mocarstwowej. Francuski antropolog Arthur de Gobineau postawił i upowszechnił tezę o zależności rozwoju społeczeństw od czystości rasy, która legła u podstaw imperializmu europejskiego. Wśród polityków, naukowców i wykształconej warstwy społeczeństwa prawo obywatelstwa zyskała teoria, iż zachowanie jednostki i grup społecznych uwarunkowane jest myśleniem w kategoriach rasy, selekcji naturalnej i dziedziczenia. Od kiedy rewolucja francuska spopularyzowała idee suwerenności narodowej w stosunkach międzynarodowych, we wzajemnych zmaganiach w Europie nie chodziło już o interesy dynastii i książąt, lecz o być lub nie być narodów.

Obserwatorowi procesów dokonujących się pod koniec XX stulecia w Europie Środkowo-Wschodniej muszą narzucać się pewne analogie. Chociaż zwrot, jaki dokonuje się na naszych oczach, dzieli od wydarzeń będących przedmiotem niniejszej analizy sto lat, ewidentne jest podobieństwo do problemów wyrażonych w duchowym klimacie i społecznych zachowaniach końca XIX wieku. Społeczeństwa transformacji podlegają bez względu na epokę analogicznym mechanizmom i prawidłowościom. Całkowita zmiana uwarunkowań życia, nade wszystko jednak dewaluacja tradycyjnych narzędzi pracy i instytucji oraz wstrząsy towarzyszące zmianom społecznym wywołały obawy przed nowym i nieznanym. Obok nowych szans i możliwości uwidoczniły się nowe ograniczenia, które wywołały poczucie izolacji i zagrożenia. Wszędzie w Europie w odpowiedzi na gwałtowną modernizację kwitły ideologie skierowane przeciw liberalizmowi, w którym upatrywano uosobienie wszelkiego zła. W kontekście wszechogarniających zmian musi rodzić się pytanie, dlaczego nastroje, będące w całej Europie podstawą imperialistycznych dążeń, przybrały w Niemczech rozmiary i intensywność, które doprowadziły kraj ten do katastrofy. Jest wiele czynników, które przynajmniej częściowo tłumaczą tę niemiecką osobliwość.

Zjednoczenie Niemiec obok entuzjazmu przyniosło wielkie rozczarowanie. Zbiegło się bowiem w czasie z drugą rewolucją przemysłową na ziemi niemieckiej. Niemcy przeżyły w drugiej połowie XIX wieku podwójną transformację: z półfeudalnych księstw przeobraziły się w państwo narodowe, z kraju o regionalnej i rolniczej gospodarce stały się państwem przemysłowym. Fakt ten wywołał głęboki wstrząs w społeczeństwie, czyniąc je podatnym na wszelkiego rodzaju ideologie. Jedność polityczna rozczarowała tych, którzy pojmowali ją w kategoriach duchowych i kulturowych. Rychło zorientowano się, iż zjednoczenie nie przyniosło zespolenia myśli. Zamiast poszukiwania wspólnoty rozpoczęła się pogoń za zyskiem i nowoczesnością. Najprostszą odpowiedzią na rozczarowanie i zagubienie był nacjonalizm. Zaspokajał on tęsknoty za autentyczną jednością. Twórcy prawdziwie "niemieckiej rewolucji" proponowali wizje i marzenia, które łączyły niemal wszystkie warstwy społeczne. W proteście przeciw nowoczesności odrzucili oni cywilizację, gloryfikując kulturę. Cywilizacja oznaczała bowiem sztuczność i obcość, kultura zaś duszę narodu. Kryzys społeczny stanowił idealną pożywkę dla rozkwitu ideologii volkistowskiej, która najpełniej łączyła w sobie krytykę cywilizacji, parlamentaryzmu, partii politycznych. Występowała zarówno przeciwko społeczeństwu marksistowskiemu, jak i kapitalistycznemu. Była ideologią antymodernistyczną, nasyconą emocjami i dynamiką, która trafiała do przekonania warstwom wykształconym i przenikała narodowe struktury. Wychodziła również naprzeciw mieszczaństwu, zagrożonemu w swej pozycji przez gwałtownie rozwijający się przemysł, kupcom i rzemieślnikom, którzy nie wytrzymywali konkurencji wielkiego handlu międzynarodowego, szlachcie, której świat zanikał. Nowoczesność groziła wszystkim utratą dotychczasowego statusu. Rewolucję przeciw nowoczesności wspomogło mieszczaństwo, które w przeciwieństwie do innych krajów zachodniej Europy wraz z bogaceniem się nie awansowało politycznie. Niemieckie mieszczaństwo nie odgrywało w polityce roli, do jakiej mogła je predestynować pozycja ekonomiczna. Konsekwencje tej sytuacji ujawnił z całą mocą Max Weber w swym inauguracyjnym wykładzie w 1895 roku, gdy stwierdzał: "Jest niebezpieczne i na dłużej nie do pogodzenia z interesem narodu, jeśli ekonomicznie przegrana klasa ma polityczną władzę w swych rękach". Dawał on jednocześnie do zrozumienia, iż niemieckie mieszczaństwo jest jeszcze niedojrzałe do przejęcia władzy, tęskni za nowym władcą, przedkłada ideały etyczne ponad polityczne, zeświecczonemu światu przeciwstawia wizję nowej religii narodowej, zespolonej wiarą w odrodzenie wielkich Niemiec30.

Nowa stara ideologia była jednak przede wszystkim rebelią duszy ludzi wykształconych i to w stopniu niespotykanym w żadnym kraju Europy Zachodniej. Nie była zorientowana na reformy. Panaceum na problemy teraźniejszości szukała w sferze ducha, utopii i mistycyzmu. Zakorzeniona była w specyficznym charakterze niemieckiego idealizmu i to nie idealizmu jako systemu filozoficznego, lecz swego rodzaju zakotwiczenia w specyficznej wrażliwości, uczuciach i wartościach kultywowanych przez niemieckie warstwy ludzi wykształconych. Uczeni, wykładowcy, nauczyciele gimnazjalni wykształceni na dziełach Goethego, Kanta, Schillera pielęgnowali tę specyficzną duchowość w domu i w rodzinie. Cechowała ją skłonność do abstrakcji i metafizyki oraz wiara, że duch jest ostatecznym wyrazem rzeczywistości. Był to idealizm zwrócony przeciw polityce, aktualnej rzeczywistości, stanowiący ucieczkę do wewnątrz. W ten sposób niemieckie elity intelektualne nie były zdolne do praktycznego działania i racjonalnej oceny rzeczywistości. Były nosicielem nacjonalizmu kulturowego. Protestanci ze statusem akademickim łączyli chrześcijaństwo i niemiecki idealizm w jedną religię kulturową, która de facto była w konsekwencji bardzo świecka31. Obrońcy "niemieckiego ducha", którzy całe lata zajmowali obok szlachty poczesne miejsce, poczuli się nagle zagrożeni przez tych, którzy zostali wyniesieni na fali materializmu. W obawie przed "zarazą moralną", jak również niepewną przyszłością Niemiec, w proteście przeciw szpetocie wielkich miast, skomercjalizowanej cywilizacji i masowemu społeczeństwu głosili powrót do natury, budząc tęsknotę za idyllicznym życiem na wsi. Miasta kojarzyły się z chaosem i "żydostwem". Wyobcowani intelektualiści zwrócili się w obronie zanikającego świata przeciw nowym instytucjom i wszystkiemu, co niósł ze sobą nowy porządek. Ci twórcy "konserwatywnej rewolucji" byli jednocześnie świadkami i oskarżycielami epoki, w której im przyszło żyć. Nowe otoczenie było przedmiotem ich podziwu i jednocześnie nienawiści.

Zjednoczenie Niemiec wyznaczyło nowy rozdział w ewolucji myślenia przestrzennego. Pod wpływem uwarunkowań historycznych nastąpiło istotne jego upolitycznienie. Doszło do ideologicznego nadużycia geografii jako instrumentu uzasadniającego niemiecką politykę zagraniczną. Po raz pierwszy w centrum Europy powstało państwo narodowe jako znacząca siła ciążenia. Wraz z tym faktem wzrosło poczucie, iż każda zmiana terytorialna na kontynencie może przynieść zachwianie równowagi sił. Jednocześnie ścieranie się różnych interesów narodowych czyniło problem granic i usytuowania geograficznego niezmiernie ważnym czynnikiem polityki zagranicznej państw oraz gry politycznej mocarstw światowych. Skończył się tradycyjny układ sił. Wyłoniła się nowa jakość stosunków międzynarodowych, budząca nadzieję na trwały pokój w Europie. Jednocześnie jednak towarzyszyła temu zjawisku ciągła obawa przed zachwianiem tego nowego porządku.

Nowy klimat ideowy zjednoczonych Niemiec stwarzał idealne warunki dla rozkwitu ideologii głoszącej kult wielkiej przestrzeni. Stanowiła ona produkt epoki i jednocześnie ją kształtowała. Abstrakcyjny idealizm elit dał się łatwo ukierunkować w służbę hegemonialnych interesów nowego państwa, a poczucie niepewności, tęsknota za wielkością generowały nowe teorie znajdujące posłuch społeczny.

Sytuacja ta stwarzała idealny klimat dla wielkoniemieckiej ideologii, opozycyjnej wobec polityki Bismarcka. Wspomagała się ona teorią darwinizmu społecznego, która wulgaryzując sens odkryć uczonego, głosiła przekonanie, iż działanie ludzi i społeczeństw determinuje ich rasowa i dziedziczno-biologiczna struktura. Społeczeństwo, państwo, naród potraktowane zostały jako szczególny rodzaj organizmów biologicznych, które podporządkowane są takim samym prawom selekcji naturalnej jak wszystkie inne żyjące istoty. Rodzą się one, rozwijają i w końcu umierają. W ten sposób ekspansja uznana została za naturalny wynik ludzkich potrzeb oraz realizację naturalnego instynktu człowieka i jego potrzeby walki o byt. Darwinizm społeczny zdominował naukę o państwie. Jednostronna interpretacja teorii selekcji naturalnej Darwina doprowadziła do wyodrębnienia spośród nauk społecznych kierunku geograficznego, kładącego akcent na warunki przestrzenne organizmów biologicznych, za jakie uważał społeczeństwa, narody i państwa.

Emancypacja geografii

W badaniach nad zagadnieniami geografii politycznej prym wiedli w Europie francuscy uczeni P.G. Le Play, H. de Tourville, Edmond Demolins. Jednak tym, który przyczynił się w głównej mierze do wyemancypowania geografii z roli statycznej nauki pomocniczej, usystematyzował pojęcia i przedstawił rozproszoną dotąd wiedzę o wzajemnym oddziaływaniu warunków geograficznych i państwa w formie jednolitego wykładu, dającego podstawy antropologii i geografii politycznej, był niemiecki uczony Friedrich Ratzel. Jego poglądy na państwo stanowiły pierwsze zwarte ujęcie teorii wielkiej przestrzeni. Jeżeli dotąd przeważały próby określenia narodu i państwa przez pryzmat zasięgu języka i granic etnicznych, to Ratzel uwypuklił w swych próbach zdefiniowania państwa element przestrzeni. Terytorium zamieszkałe przez daną społeczność uznał Ratzel za podstawowy czynnik postępu ludzkości, kategorię, "która zdolna jest nadać politycznemu działaniu miarę o dalekosiężnej w czasie i trwałej wartości"32. Obejmując geografię człowieka i jego państwową organizację w jeden całościowy system, nadał mu jednocześnie po raz pierwszy biologiczne piętno. Przeciwstawiając bowiem ograniczoność przestrzeni nieograniczoności zachodzących w czasie wydarzeń i faktów, sprowadził sprzeczność między przestrzenią jako wielkością niezmienną a procesami życiowymi jako siłą dynamiczną do problemu walki o przestrzeń życiową, utożsamianą z walką o byt. Przestrzeń traktował Ratzel nie tylko jako główną siłę stymulującą rozwój narodu, lecz również w kategoriach wychowawczo-politycznych, gdy stwierdzał: "Wielkość przestrzeni, o której myślimy i którą politycznie planujemy, zależy od przestrzeni, na której żyjemy. Dlatego istnieją wielkie i małe pojęcia przestrzeni. Pojęcie przestrzeni rośnie lub maleje wraz z przestrzenią, na której żyjemy. Naród musi być tak wychowany, aby przechodził od mniejszych do większych pojęć przestrzeni"33.

Ratzel, z wykształcenia zoolog, należał do pierwszych zwolenników Darwina w Niemczech. Chociaż w swej pracy habilitacyjnej w 1876 roku dystansował się od przeceniania walki ras, stosując kryteria biologiczne do nauk o państwie i kulturze, stwarzał podstawy "nauki", która posłużyła do uzasadnienia imperialistycznych dążeń II Rzeszy. Dała ona politykom do ręki szeroką gamę argumentów. Przekonanie o konieczności rozwoju państw od mało do wielkoprzestrzennych form oraz wiara, iż posiadanie wielkiej przestrzeni oraz dążenie do jej opanowania stanowi podstawowy element rozwoju narodu, stały się podstawą sformułowanego przez niego "prawa rosnących przestrzeni"34. Jego głównym elementem było uznanie konieczności konkurencyjnej walki państw, której stawką jest wielki obszar. Powiększanie obszaru państwowego przez zwycięski i silniejszy naród uznał Ratzel za podstawowe prawo natury. W dążeniu do realizacji tego postulatu dopatrywał się symptomów wielkości kultury i historycznego rozwoju społeczeństwa. Wielkim mocarstwom politycznym przypisywał zdolność stałej regeneracji obszaru państwowego, podczas gdy małe państwa uznał za formy przejściowe, "skamieniałe i kurczące się w oczach".

Zakładając, iż historyczna wielkość narodu jest równoznaczna z jego wielkością przestrzenną, Ratzel dowodził, że dynamicznie rozwijające się narody wykazywały "praktyczniejszy zmysł geograficzny". Było dlań bowiem oczywiste, że wychodzące zwycięsko z walki o podział ziemi narody zajmują geograficznie dogodniejszą pozycję: "im większa przestrzeń należy do danej grupy ludzkiej, tym mniejsze niebezpieczeństwo okrążenia jej przez sąsiednie państwa"35. W dobie rywalizacji mocarstw europejskich o dominację i udział w podziale kolonii koncepcja Ratzla, uzasadniająca "prawo rosnących przestrzeni", stanowiła ważki argument dla niemieckiego ducha epoki. Ratzel nie ukrywał bynajmniej swych zainteresowań i poparcia dla światowych interesów II Rzeszy. Wyjaśniał przy tym: "Wraz z rozszerzaniem się znanej powierzchni ziemi kosztem nieznanej rośnie przestrzeń polityczna. Od wielkości zaś przestrzeni politycznej zależy tworzenie państw światowych. Państwo światowe to mocarstwo, które jest reprezentowane przez posiadłości we wszystkich częściach świata, zwłaszcza w jego punktach kluczowych"36.

Ratzel udowadniał, iż państwo dokonuje w swym rozwoju przestrzennym selekcji geograficznych korzyści, która pozwala nie tylko na zabezpieczenie przed ewentualną agresją, lecz przede wszystkim na wyżywienie narodu. ("Na ciasnej przestrzeni narody obumierają"). Ustalenia te stały się podstawą jego teorii Lebensraumu. Samo pojęcie "przestrzeń życiowa" sformułował po raz pierwszy w 1897 roku, rozumiejąc przez nią obszar niezbędny do wyżywienia danej społeczności, zapewnienia jej bezpieczeństwa oraz perspektyw rozwoju. Kreśląc na zimno swe naukowe kalkulacje, nie był w stanie przewidzieć, iż termin ten wejdzie do powszechnego obiegu politycznego i zrobi tragiczną w skutkach karierę w III Rzeszy. Walka o przestrzeń życiową stanowiła dla F. Ratzla główny motyw migracji narodów. Ruchliwości narodu, uznanej za objaw jego moralnego zdrowia, towarzyszyć winna siła proporcjonalna do liczebności danej grupy, gdyż, jak stwierdzał: "Naród rośnie, gdy wzrasta jego liczba, kraj rośnie, gdy rozszerza swą przestrzeń, a ponieważ rosnący naród potrzebuje do wzrostu nowej ziemi, to naród rośnie poza swój kraj"37. Ruchliwość narodu, będąca dla Ratzla symptomem moralnego zdrowia i wielkości historycznej, musiała doprowadzić go do akceptacji wojny jako naturalnej konsekwencji praw rządzących w naturze i aktu geograficznej sprawiedliwości, polityki zaś jako nieustannej walki o przestrzeń. "Wojna jest terytorialno-geograficznym eksperymentem, który wyjaśnia stosunki między państwem a ziemią". Wojna oznaczała dla Ratzla "gwałtowny i potężny ruch wielkich mas ludzkich z jednego kraju w głąb drugiego", pod względem zaś politycznym "potężny środek kontynuacji zahamowanego w czasie pokoju rozwoju państwa i wyjaśnienia zagmatwanych stosunków między narodami"38.

Nie mniej ważnym kryterium oceny możliwości państwa było dla Ratzla położenie geograficzne. Dynamika narodu stanowiła w jego nauce czynnik rozstrzygający o tym, czy położenie stanie się źródłem siły lub słabości państwa. Ideał stanowiło dlań państwo łączące elementy położenia kontynentalnego i oceanicznego. Państwo winno rozprzestrzeniać się tak, by osiągnąć naturalne granice, dzięki którym mogłoby stworzyć zamknięty i niedostępny obszar. Rozważania Ratzla osadzone były w ówczesnych realiach politycznych Europy. Podkreślając niebezpieczeństwo zagrożenia ze strony "otaczających ciasnym kołem" Niemcy mocarstw europejskich, zwracał uwagę na możliwości wykorzystania centralnego położenia dla rozwoju narodu. Przyświecała mu przy tym dewiza podziwianego Bismarcka, który stwierdzał m.in.  w 1888 roku w Reichstagu: "Bóg dał nam położenie, które sprawia, iż nasi sąsiedzi nie pozwolą nam popaść w demoralizację i gnuśność. Francusko-rosyjska presja zmusza nas do wspólnoty i zwiększenia naszej spójności. Musimy zdobyć siłę, która da nam nierozerwalność"39. Ratzel nawoływał o świadomość "środka", która miała oznaczać dla Niemców "serce, siłę i wspólnotę". W imię stworzenia szansy dla 80 mln Niemców domagał się dokonania korekty geograficznej. Ciasnota przestrzeni usprawiedliwiała w jego przekonaniu poszukiwanie korzystniejszej pozycji geograficzno-strategicznej. "My potrzebujemy dużo więcej przestrzeni aniżeli inne narody, ponieważ jesteśmy przez nasze położenie geograficzne wciśnięci między Słowian i narody romańskie. Przez zaprzepaszczenie szansy odmłodzenia kolonialnego zmuszeni jesteśmy do wytężenia sił w celu rozstrzygnięcia elementarnego dla naszej przestrzennej przyszłości zagadnienia być albo nie być"40.

Podobieństwo klimatu, krajobrazu, potrzeba jedności determinowały w jego przekonaniu wspólnotę politycznych celów w Europie Środkowej. Mitteleuropa Ratzla stanowiła uzasadnienie przyszłego sojuszu politycznego Niemiec, Austro-Węgier oraz Włoch. Ratzel dawał politykom do ręki niezbite argumenty sankcjonujące ekspansję w kierunku wschodnim i południowo-wschodnim. Analiza możliwości rozszerzenia niemieckiej władzy nad centralną i południową Europą, w wyniku której doszedł do wniosku, iż Rzeszy - mającej wyraźnie zarysowane naturalne granice na północy, zachodzie i południu Europy Środkowej (Morze Północne, Ren, Adriatyk) - brakuje naturalnego rozgraniczenia na wschodzie, dała niemieckim politykom dodatkowy atut uzasadniający geograficzną konieczność wschodniej ekspansji Rzeszy41. Położenie było okazją i usprawiedliwieniem sformułowanego przezeń postulatu wchłonięcia przez rasę niemiecką obcych elementów. Miało je usprawiedliwić rozproszenie pozbawionych jedności narodów słowiańskich, których podporządkowanie dominującemu kulturowo i cywilizacyjnie narodowi niemieckiemu uznał za konieczność polityczną.

Fundamentalne znaczenie dla rozwoju niemieckiej myśli politycznej w kategoriach wielkoprzestrzennych miała przedstawiona przez Ratzla teoria i nauka o granicach. O naturalne granice dla Niemiec nawoływali niemieccy romantycy dużo wcześniej. Dopiero jednak antropogeografia F. Ratzla wyniosła wiedzę tę do rangi odrębnego systemu. Wyróżniał Ratzel granice narodowe, etniczne, państwowe, obronne, kulturowe oraz naturalne. Każde państwo winno dążyć w swym rozwoju do uzyskania granic naturalnych. Celem zasadniczym winno być maksymalne skracanie granic i ograniczanie liczby sąsiadów. W przekonaniu, iż dorzecza i znaczące w komunikacji i gospodarce rzeki winny być niepodzielne, domagał się osadzenia Rzeszy między Renem, Dunajem, Wisłą wraz z ich dorzeczami. W ten sposób Niemcy sięgałyby od morza do morza, kontrolując komunikację na najważniejszych szlakach wodnych Europy Środkowej. Ratzel uznał granice za produkt migracji i dynamicznego rozwoju, peryferyjny organ państwa, którego ranga wzrasta szczególnie podczas wojny. W granicach upatrywał źródła siły i możliwości rozwoju narodu, głównego czynnika potęgi i siły politycznej państwa.

Ratzel był tym niemieckim uczonym, który do luźnych uwag, dywagacji i marzeń romantycznych idealistów o wielkości Niemiec wniósł w całej powadze naukowej biologiczną i geograficzną interpretację uwarunkowań państwa i narodu. Uznał bowiem za nieuniknione, iż przyrost ludności musi prowadzić do aneksji sąsiednich terytoriów, a wyżywić naród można jedynie posiadając wielką przestrzeń. Zyskał ogromny autorytet nie tylko wśród współczesnych. Jego teoria stała się podstawą niemieckiej geopolityki, która upatrywała w nim swego duchowego i naukowego ojca.

Wielkość dokonań naukowych Ratzla w dziedzinie geografii jest nie do podważenia, jeśli nie brać pod uwagę odpowiedzialności za wnioski, które z nauki tej wyciągnęli jego uczniowie, następcy i politycy. Opierając się na jego ustaleniach w geografii, uznano I wojnę światową za "konieczne zjawisko wzrostu zdrowych państw". Od czasów Ratzla panowało w tych kręgach przekonanie, iż "pęd do poszerzania przestrzeni" stanowi dla każdego państwa "immanentną konieczność natury", a sąsiadujące ze sobą państwa są "w tym świecie walki o byt zawsze naturalnymi wrogami, tak jak sąsiadujące ze sobą drzewa w lesie".

Ratzel nie mógł przewidzieć konsekwencji swej nauki. Niemniej okazała się ona wielce przydatna zarówno w przededniu pierwszej, jak i drugiej wojny światowej. Ekspansywne dążenia Rzeszy znalazły uzasadnienie w ratzelowskim rozumieniu geografii i jego totalnym relatywizowaniu granic (nie absolutne granice, lecz absolutna zmienność granic stała się jego postulatem), chociaż Ratzel nie formułował wniosków dla praktycznej polityki. Hitlerowska ideologia przestrzeni życiowej znalazła na tym polu swoje uzasadnienie. Ogólne sformułowania i ustalenia Ratzla przybrały konkretny wymiar. Geograficzna teoria Ratzla była produktem intelektualisty, która nolens volens stała się elementem genezy ekspansji III Rzeszy.

Nade wszystko jednak Ratzelowska nauka posłużyła jako bogaty arsenał argumentów dla ideologów doby imperialistycznej na przełomie XIX i XX wieku. Przed geografią wyłaniały się nowe zadania. Niemiecka Rzesza miała być w ich przekonaniu czymś więcej aniżeli tylko politycznym pojęciem. Państwa o silnej osobowości, jak Niemcy, muszą mieć większą moc oddziaływania aniżeli natura. Brak naturalnej granicy z Polską miały rekompensować potęga Niemiec i wola ich działania. Rodziły się nowe projekty Mitteleuropy, propagowane wśród zwolenników kontynentalnego kierunku ekspansji Niemiec.

Poklask zyskały także koncepcje Josepha Partscha, który objął po Ratzlu katedrę geografii w Lipsku. Jego "symfonia środkowoeuropejska" zakładała sprzężenie trzech elementów: Alp, Mittelgebirge oraz wielkiej niziny wschodniej. Północnoniemiecka nizina rozciąga się aż do Rosji. Natura nie poczyniła tu wyraźnych granic. Niziny zaś nie są drogą jednokierunkową. Ekspansywne dążenia państw znalazły w naukach społecznych i geograficznych nieograniczone bogactwo argumentów.

Pod wpływem darwinizmu społecznego naukowe spekulacje uznały ekspansję za wynik realizacji naturalnych ludzkich potrzeb. Ten typ myślenia przeniknął szerokie kręgi niemieckiej inteligencji. Jeszcze pod koniec XIX wieku wielu uczonych, w tym geografów, opowiadało się za lądowym kierunkiem ekspansji Niemiec. Kiedy narodowo-liberalny tygodnik "Die Gegenwart" rozpisał ankietę na temat rywalizacji politycznej Anglii i Niemiec, geograf Karl Jentsch udzielił odpowiedzi, która wyrażała przekonanie zdecydowanej większości niemieckich intelektualistów, stwierdzając: "Naród niemiecki potrzebuje zwiększenia posiadanych zasobów ziemi odpowiednio do przyrostu ludności. Nasze położenie kontynentalne, nasz rozwój historyczny i nasze instytucje państwowe nie pozwalają nam na założenie zamorskiego państwa kolonialnego na wzór angielski. Pozostaje nam więc tylko jeden kierunek ekspansji, mianowicie droga lądowa poprzez słabo zaludnione obszary południowo-wschodniej Europy i zachodniej Azji. Popadniemy w ten sposób w konflikt z Rosją, który dotyczyć będzie nie powierzchownych i przemijających interesów, ale samych podstaw naszego narodowego istnienia. Tym samym Anglia będzie naszym naturalnym sprzymierzeńcem. Naród niemiecki musi powziąć decyzję, czy chce politycznie abdykować, czy też chce stać się mocarstwem światowym"42.

Geografia polityczna, dając niemieckiej myśli politycznej nowy oręż propagandowy, oddała ogromne usługi ekspansywnej polityce Niemiec u progu XX wieku. Przyczyniła się do znalezienia kompromisu między kultem siły a duchem niemieckim. Wskazała na "los geograficzny", który wyznaczał kierunek ekspansji. Naukowcy, politycy, liberalni myśliciele, "postępowi" filozofowie nawoływali do wyjścia z zaklętego koła sztucznych granic, ciasnoty przestrzeni i przezwyciężenia "bezbronności geograficznej". Elity niemieckie uwierzyły, iż niemiecka Mitteleuropa ma być rdzeniem, punktem wyjścia do dalszego rozwoju. Jej celem jest, jak postulował Erich Marcks, przedstawiciel neorankizmu w Niemczech, "rozszerzenie światowego przywództwa Niemiec i zmobilizowanie gospodarczych i politycznych sił do zajęcia światowego miejsca, spełnienia światowej misji wewnątrz Starego Kontynentu, w którego środku my jesteśmy i pozostaniemy. Jest to jednocześnie mocna podstawa do wyjścia za oceany. Musi to być naturalne następstwo siły, jako wyniku europejskiej batalii. My potrzebujemy kolonialnego imperium, także na zewnątrz, w świecie"43.

Od pozycji pariasa do mocarstwa

W wielu krajach pod wpływem rosnącego nacjonalizmu dochodziły do głosu masowe emocje. W Niemczech doszedł jednak dodatkowy element o rozstrzygającym znaczeniu. To kompleks narodu, który musi dogonić bardziej prężne i szybciej rozwijające się państwa, odgrywające w świecie decydujące znaczenie. Aspiracje ducha szukały odpowiednika w odpowiedniej pozycji w polityce światowej. Kraj, który pod względem gospodarczym i rozwoju naukowo-cywilizacyjnego dokonał ogromnego skoku, nie zadowolił się pozycją politycznego pariasa. U jego podłoża tkwił kolektywny lęk. Lęk przed przegonieniem, niedorównaniem innym i zepchnięciem na dalsze pozycje zdominował niemal wszystkie warstwy społeczne II Rzeszy.

Kiedy społeczeństwo uwierzyło w swą wielkość, trzeba było również zdobyć zewnętrzne atrybuty tej wielkości. "Kölnische Volkszeitung" pisała w 1886 roku w szczytowym okresie kryzysu bałkańskiego i napięć między Niemcami a Rosją: "Jeśli Niemcy chcą się ograniczyć w polityce światowej do tej skromnej roli, to wówczas niemiecki naród mógł sobie zaoszczędzić upływu krwi i potu, ceny utworzenia Niemieckiej Rzeszy"44. Szerzyło się przekonanie, iż w tej sytuacji napięcia lepsza będzie "zdrowa wojna" aniżeli "chory pokój". Od francuskiego rewanżyzmu, rosyjskiego panslawizmu i brytyjskiego imperializmu różnił się niemiecki nacjonalizm idealistycznym podłożem, radykalizmem, dynamiką neofity, antysemityzmem i niecierpliwością wynikającą z poczucia opóźnionego startu w stosunku do uprzywilejowanych mocarstw światowych.

Myślenie w kategoriach wielkiej przestrzeni znalazło w nowych warunkach idealną pożywkę i akceptację szerokich warstw społecznych. Uznanie wielkiej przestrzeni za główny atrybut odradzających się do życia Niemiec, których nie spełniała zjednoczona Rzesza, miało siłę mobilizującą. Toteż geografia przyszła w sukurs krytykom nowoczesności, ideologom volkistowskim. Cel powiększenia przestrzeni życiowej Niemiec odpowiadał zarówno tym warstwom, które odniosły sukces, jak i przegranym. Był lekiem na frustracje i rozczarowania otaczającą rzeczywistością.

Uczeni, nauczyciele, politycy łączyli teorię z praktyką. Literatura, podręczniki szkolne podporządkowały swe dydaktyczne zadania nowej misji niemieckiej. Propagowaniu wielkoniemieckich idei służył gwałtowny rozwój czasopiśmiennictwa. Podczas gdy w latach dziewięćdziesiątych ukazywało się na terenie Rzeszy 3,5 tys. gazet o łącznym nakładzie 17,5 mln egzemplarzy, to w przededniu wybuchu pierwszej wojny światowej drukowano już 4221 gazet o nakładzie 36,3 mln egzemplarzy, 6689 czasopism i około 28 tys. różnych publikacji.

Przełom stuleci przyniósł również eksplozję organizacji i towarzystw ukierunkowanych na poparcie polityki kolonialnej Niemiec i ich ekspansji na rynki świata. Głównym eksponentem tych dążeń był założony w 1894 roku Związek Wszechniemiecki. Wśród grona jego współzałożycieli znajdował się również F. Ratzel. Związek był spadkobiercą politycznego programu niemieckiego romantyzmu i jednocześnie reprezentantem światowych interesów Niemiec. W walce o wielką przestrzeń jego działacze odwoływali się zarówno do wiary w posłannictwo narodu, antropogeograficznej argumentacji F. Ratzla, jak i społeczno-darwinistycznego przekonania o konieczności walki o byt jako warunku politycznego przetrwania państwa. Działalność Związku potwierdzała ogarniające coraz szersze kręgi społeczne przekonanie, iż dla "opóźnionego narodu" nastała ostatnia szansa nadgonienia wiekowego zapóźnienia. Zderzenie ideologii z rzeczywistością stworzyło materiał wybuchowy.

Nasilenie się nacjonalistycznej propagandy wokół kwestii podziału kolonii i rozwoju potęgi Niemiec przybrało po odsunięciu Bismarcka w 1890 roku i jego śmierci w 1898 roku tempo i rozmiary, których nie można już było okiełznać. Zniknęły wątpliwości co do włączenia się do walki o większą przestrzeń. Pozostało tylko pytanie, w jakim kierunku miała iść ekspansja - morskim czy lądowym. Morze i oceany uznano za źródło wielkości narodu, motor postępu i kultury. Szerzyło się przekonanie, iż tylko morze może dać poczucie, że cały świat jest naszym domem. Morze i oceany uznane zostały za siłę wychowującą naród ku wielkości.

Temu sprzężeniu nauki i polityki sprzyjała ówczesna koniunktura. Optymizm generacji urodzonej w połowie XIX stulecia uzasadniały konkretne osiągnięcia gospodarcze, cywilizacyjny postęp i osiągnięcia naukowe. Wprawdzie liczba ludności wzrosła w ostatnich dwóch dziesięcioleciach XIX wieku o około 25 proc., zmniejszyła się jednak jednocześnie w wyniku rozwoju gospodarczego emigracja. Niemcy przyjęły obcych robotników, których liczba wyniosła w przededniu wybuchu I wojny światowej około miliona. Gospodarczemu optymizmowi (na początku XX wieku Niemcy zajmowały wśród najbardziej uprzemysłowionych państw świata trzecie miejsce, za USA i Wielką Brytanią) odpowiadał wzrost pewności siebie na arenie międzynarodowej. "My, Niemcy, boimy się tylko Boga, poza tym nikogo na świecie", zapewniał Otto von Bismarck w przemówieniu 6 lutego 1888 roku, Cesarz Wilhelm II stwierdzał zaś 24 lutego 1892 roku: "Jesteśmy przeznaczeni do wielkości, a ku wspaniałym dniom jeszcze was poprowadzę".

Cała atmosfera wilhelmińskich Niemiec sprzyjała wyzwoleniu imperialistycznych dążeń. Młode państwo narodowe znalazło się między tradycją i nowoczesnością, między nawykami konserwatywnymi a rewolucją. Polityczne idee posiadły władzę i wolę milionów ludzi. Jednocześnie ujawniła się cała ich słabość. Okazały się one bezwolne, łatwe do wykorzystania dla politycznych celów. Linia odgraniczająca ducha od polityki, idee od czynów, została zamazana. Odkrycia naukowe zostały podporządkowane myśleniu życzeniowemu. Polityka światowa Rzeszy zintegrowała społeczeństwo wobec wewnątrzpolitycznych celów. Pozyskała i przekonała zarówno konserwatywne, jak i liberalne kręgi.

W wielu krajach nastąpiła mobilizacja uczuć narodowych. W Niemczech była ona jednak czymś szczególnym. Niemieckie elity były przekonane, że w tej nadchodzącej wojnie chodzi o coś więcej aniżeli obronę zagrożonego niemieckiego terytorium. Uwierzyły, że chodzi o umocnienie kultury germańskiej w centrum Europy. Miała to więc być wojna nie tylko o posiadanie i władzę. Jej treścią miała być konfrontacja różnych duchowych i kulturowych tradycji oraz politycznych idei. Dla teoretyków wielkiej przestrzeni nadszedł czas heroizmu. Nastąpiło całkowite upolitycznienie nauk społecznych i geograficznych. Nauka o przestrzeni oddała nieocenione usługi polityce. Przywódcy Związku Wszechniemieckiego, posługując się argumentem ciasnoty i okrążenia, argumentami rasowymi i poczuciem misji, uznali walkę o wielką przestrzeń za swój główny patriotyczny obowiązek: "Tylko wówczas, gdy uda się na wschodzie i południowym wschodzie zdobyć przestrzeń dającą swobodę ruchów, można będzie zapewnić germańskiej rasie odpowiednie warunki życiowe. Można je zdobyć kosztem mniej wartościowych narodów, takich jak: Czesi, Słowacy i południowi Słowianie"45.

Pierwszy przewodniczący Związku, profesor statystyki w Lipsku Ernst Hasse, podczas wystąpienia w Reichstagu w 1900 roku mobilizował do opanowania przestrzeni, która obejmować miała Bośnię, Hercegowinę, Rumunię, Belgię, Holandię, Szwajcarię, celem zapewnienia Niemcom "powietrza i światła". Program wszechniemców obejmował dalekosiężne cele. Zwycięstwo germanizmu w świecie było w ich przekonaniu przesądzone. Wierzyli, że "gdy w następnym stuleciu najlepszą część ziemi zamieszka i opanuje 300 do 400 mln Niemców - obok garstki romańskich i słabo zorganizowanych słowiańskich grup narodowych - właściwą europejską rasą i tym samym kulturalną arystokracją ludzkości pozostanie rasa germańska. Czy Germanie i zgermanizowane narody będą mówiły i myślały po niemiecku, zależy wyłącznie od inicjatywy obecnej polityki Rzeszy"46.

Następca E. Hassego, długoletni przewodniczący Związku Wszechniemieckiego Heinrich Class, w przededniu wybuchu I wojny światowej na posiedzeniu organizacji we Wrocławiu stwierdzał: "Głód ziemi wycisnął piętno na naszych czasach. Głód ten musi być zaspokojony (...) Naszym zadaniem jest usilna praca nad tym, ażeby z instynktownego głodu ziemi, jaki tkwi w narodzie, uczynić wyraźną wolę, elementarne postanowienie, niezbędne dla zdrowia narodu"47. Dla wyżywienia narodu niemieckiego potrzebny był w równym stopniu francuski i belgijski obszar węglowy, jak obszary zamorskie. Oczekiwanie na wojnę ten uczeń Treitschkego uznał za test dla zdrowego i silnego narodu. Niemal powszechne było przekonanie, iż osiągnięcie tego celu nie jest możliwe drogą pokojową. Tak zwani Flottengeographen, zaangażowani w towarzystwach i organizacjach wspierania światowej polityki Niemiec, wspierali rozbudzaną histerię i entuzjazm dla wojny.

Światowe mocarstwo niemieckie miano budować na bazie Mitteleuropy i poprzez rozprzestrzenianie niemczyzny w świecie. To właśnie pod koniec XIX stulecia powstał Verein für das Deutschtum im Ausland, który zajął się opracowaniem "naukowych" podstaw kolonizacji niemieckiej. Duże zasługi w walce o kolonie oddały Deutsche Kolonialgesellschaft, Deutscher Flottenverein, Bund der Auslandsdeutschen. Ich działalność wspomagali swym autorytetem naukowcy. Do historii przeszło wystąpienie prof. Adolfa Webera, znawcy problematyki gospodarczej, który domagał się przestrzeni dla rasy teutońskiej. "Naszym bowiem największym nieszczęściem jest ciasnota przestrzeni, na której uwięziony został najsilniejszy, najbardziej witalny naród ziemi (...) Jesteśmy przez naturę predestynowani, by stanowić geograficzne centrum Europy"48.

Geografowie oraz wszyscy ci, którzy uwierzyli w przeznaczenie Niemiec uosobione w wielkiej przestrzeni, powitali wojnę jako ostateczny sprawdzian możliwości Niemiec. Dostrzegli w niej szansę na przezwyciężenie "sprzeczności" przestrzennych stosunków w Europie Środkowej. Uznając przestrzeń za najwyższą wartość, uznano jednocześnie, iż wojna oznacza życie narodu, pokój zaś jest powolnym umieraniem. Wojna stanowiła spełnienie oczekiwań tych geografów, którzy wychodzili z założenia, iż taki kraj jak Polska - "nieskończona nizina", nie posiadająca żadnej jedności, wcześniej czy później musi być podporządkowana silniejszym sąsiadom. Uczeń Ratzla B.F. Hänsch radził w 1917 roku, by odebrać krajom wschodnim, głównie Rosji, ujścia rzek w myśl zasady: "Granica jest dobra wtedy, gdy odcina krajom leżącym po jej przeciwległej stronie źródła jej siły"49.

W dyskusji na temat celów wojennych podkreślano konieczność zapewnienia trwałego bezpieczeństwa. Do tego potrzebny był "pas graniczny" wzdłuż wschodniej granicy Poznańskiego i Śląska oraz południowej granicy Prus Wschodnich. W memoriale z 23 sierpnia 1916 roku, podpisanym przez wielu prominentnych naukowców, konieczność ekspansji wschodniej uzasadniono potrzebą obrony kultury europejskiej i gospodarki "przed barbarzyńcami ze Wschodu". Program ten okazał się wkrótce zbyt skąpy. Zwolennicy kontynentalnej potęgi Niemiec uzależniali umocnienie ich siły od rozwoju ekspansji niemieckiej również w kierunku zachodnim. Ograniczenie potęgi Anglii i osłabienie wpływów francuskich stanowiło integralną część wojennego programu Rzeszy.

W toku działań zbrojnych nastąpiła swoista geografizacja celów wojennych. Wszelkie warianty uznano za możliwe. Przestrzeń geograficzna stała się wyłącznie przestrzenią polityczną. Geograf odpowiedzialny za nauczanie w szkole, Heinrich Fischer, autorytatywnie stwierdzał w 1916 roku: "Nie natura przestrzeni, lecz tylko natura konkurujących ze sobą narodów rozstrzyga o tym, czy zdobyta granica stanie się granicą naturalną"50. Potwierdzał to ordynariusz z Wrocławia, Alexander Supan, dając pierwszeństwo realnej polityce, gdy stwierdzał, iż o wszystkim rozstrzygają nie potrzeby natury, lecz potrzeby zwycięzców. W ten sposób uczyniono z "głodu ziemi" metodę skuteczną w rękach realnej polityki. Ernst Hunkel, doktor geografii i autor podręczników szkolnych, wyrażał już wolę większości, gdy pisał w 1916 roku: "My mamy po prostu obowiązek zapewnić niemieckiemu narodowi życie i warunki dalszego rozwoju, a inni niech sami dbają o siebie. Takie zadanie nam wystarczy. Nie dla cudzych życzeń i celów prowadzimy tę wojnę, płyną strumienie szlachetnej, bohaterskiej krwi, lecz po to, by obronić niemiecką rasę i niemiecką ziemię i aby zdobyć dla naszych dzieci i wnuków nowe plany i nowe ogniska domowe, gdzie jako Niemcy zapuszczą korzenie, będą rosnąć, orać i sadzić"51.

Teoretyczne spekulacje zrodzone w ciszy gabinetów uczonych stały się żywym argumentem i jednocześnie uzasadnieniem w propagandzie wojennej 1914-1918. Problematyka badawcza na uczelniach, programy szkolne, działalność organizacji i towarzystw geograficznych podporządkowane zostały praktyce politycznej. Autorytet wielu uznanych sław naukowych i dobre imię nauki zostały po raz pierwszy w niespotykanych dotąd rozmiarach wykorzystane i nadużyte dla doraźnych celów politycznych państwa. Alfred Hettner, wybitny geograf, kategorycznie stwierdzał w 1915 roku, iż teoretycznym studiom można oddawać się w czasie pokoju. "Kiedy zaś życie narodu znajduje się w obliczu wielkich wydarzeń, tak jak obecnie wobec wielkiej wojny, gdy chodzi o egzystencję i wielkość naszego narodu, teoretyczna, czysta nauka staje się niepotrzebna, wyłaniają się natomiast nowe życzenia, by ująć ją w ramy bezpośredniej służby państwu, służby życiu i naszej ojczyźnie"52. Stworzona na potrzeby wojny "geografia wojny" lub "geografia obronna" przeżyła ogromny awans polityczny i koniunkturę. Wojna stała się dla uprawiających tę dziedzinę życia "wielkim zjawiskiem odświeżającym działanie i pozwalającym na głębokie, perspektywiczne wejrzenie w przyszłość"53.

Do ożywienia propagandy wojennej przyczyniły się poszukiwania Friedricha Naumanna, polityka, założyciela konserwatywnego periodyku "Die Hilfe", zmierzające do stworzenia koncepcji światowego mocarstwa niemieckiego opartego na geograficzno-kulturowej jedności narodowej. Naumann był przekonany, iż Niemcy potrzebują moralnego odrodzenia, jakiegoś nowego politycznego etosu. Za narzędzie służące do osiągnięcia "moralnej głębi i społecznego postępu ludzkości ku wewnętrznemu rozwojowi i prawdzie" uważał lud. Duch i posłannictwo narodowe - podstawowe elementy ideologii romantycznej - znalazły na nowo miejsce w politycznej myśli niemieckich ideologów. Polityczne koncepcje Naumanna, ożywiciela idei środkowoeuropejskiej, były głęboko osadzone w życiu religijnym. Wiarę w przeznaczenie narodu niemieckiego i jego religijną misję godził on z przekonaniem, że "wykształcenie, kultura, duch i obyczaje nie pomogą, jeśli nie będą wsparte przez siłę"54. Państwo musi rosnąć i tak długo przesuwać granice, póki nie zwycięży. Posługując się maksymą: "Kto chce żyć, musi walczyć", głosił, iż "nauka o walce o byt między państwami musi przenikać do głębi całe życie narodu niemieckiego i zmusić go do rozstrzygnięć, które w obecnych czasach mogą wchodzić w rachubę tylko w formie wojny. Stan mobilizacji musi stanowić element charakteru państwa". Zafascynowany potęgą Anglii głosił potrzebę kolonialnej ekspansji Niemiec, zakładając przy tym, iż małe państwa winny złożyć ofiarę na rzecz wielkich narodów. Zwycięstwa odniesione podczas I wojny kazały mu wierzyć w światowe przeznaczenie narodu niemieckiego. Sądził on, iż naród niemiecki ze swym językiem i kulturą odegra istotną rolę w historii świata ("My nie chcemy całego świata naginać do Niemiec, lecz pragniemy, by zajęły one w pełni uzasadnione miejsce jako światowy naród na Ziemi").

Pierwsza wojna światowa wywarła istotny wpływ na charakter niemieckiej myśli politycznej. Zniszczyła ona równowagę sił w Europie. Jak żadna inna dotąd zmobilizowała instynkty imperialistyczne i upolityczniła w niespotykanym dotychczas stopniu narody i społeczeństwa. Dyskusja nad genezą jej wybuchu przyczyniła się do ożywienia nowych ideologii i kontynuacji starych. Nagromadziły się napięcia i emocje, fałszywe oceny. Ideowe drogi wschodniej i zachodniej Europy rozchodziły się. Podczas gdy na Zachodzie zwyciężyło prawo do samostanowienia, parlamentaryzm, prawa człowieka, myśl demokratyczna, Niemcy pogrążyły się w pesymizmie kulturowym, szukaniu rekompensaty duchowej za przegraną wojnę i krzywdę Wersalu. Zachodnie mocarstwa, zrzucając całą odpowiedzialność za wojnę na Niemcy, zignorowały ją jednocześnie jako sygnał do zwrotu w polityce międzynarodowej i światowej.

Nie zawsze szukano przyczyn europejskiej katastrofy 1914-1918 tam, gdzie trzeba. Pełna emocji świadomość polityczna, atmosfera wzajemnej nieufności, obciążenie wzajemnych stosunków, wszystko to ograniczało w znacznym stopniu przestrzeń komunikowania się i poszukiwanie racjonalnych rozwiązań. Wojna zmieniła oblicze Europy. Nie imperium niemieckie, jak tego chcieli ideolodzy wielkiej przestrzeni, decydować miało teraz o nowym porządku, który rodził się na gruzach Starego Kontynentu. Nastąpił nowy podział przestrzeni, bez wspólnego, gruntownego przemyślenia treści, definicji i duchowych podstaw nowego systemu bezpieczeństwa.

Jednocześnie na obszarze powojennych Niemiec pojawiła się silna tendencja, by z klęski zrodziło się coś nowego, pozytywnego. Stąd niezwykła dynamika i rozwój idei, dyskusji intelektualistów. W centrum tej debaty znalazła się rewizja decyzji z 1919 roku. Traktat wersalski nie był traktatem pokojowym w rozumieniu europejskiej tradycji. Miał charakter karny. Aspekt ten pomniejszał szansę na trwałe porozumienie i pokój w Europie. Rozczarowanie konserwatywno-narodowych ugrupowań w Niemczech hasłami zachodnich liberałów zwiększyło dystans do zachodniej demokratycznej alternatywy. Intensywnie poszukiwano legitymizacji dla antyzachodniej ideologii.

Nastąpiła konserwacja idealizmu i politycznego estetyzmu. Specyfika duchowego świata niemieckiego jako nosiciela wyższych uczuć i wyższej moralności nakazywała odgraniczenie się od zachodniego świata idei. Nurt ten wyraził dobitnie Werner Sombart, gdy stwierdzał: "My Niemcy chcemy też iść w naszych czasach przez świat dumni, z podniesioną głową, z uczuciem bycia bożym ludem. Tak jak orzeł, niemiecki ptak, unosi się ponad całym stworzeniem tej ziemi, takie uczucie powinno przenikać każdego Niemca"55.

Wielu Niemców uznało nowy porządek za przypadkowy. Niektórzy uciekali w socjalizm, inni pogrążeni byli w wierze w idealną wspólnotę. Koniec wojny odczytali nie jako klęskę niemieckiego ducha, lecz jako symptom przenikania do niemieckiego narodu idei, które deformują. Dla elit Republiki Weimarskiej Niemcy były moralnym bankrutem, podzielonym, bezradnym i pokonanym, ofiarą różnych zewnętrznych i wewnętrznych interesów. Nowa wolność jawiła im się w dwóch różnych wersjach: jako wolność wewnętrzna "germańskich" ludzi i zewnętrzna - zachodnich liberałów.

Pierwsza wojna światowa wpłynęła w znacznym stopniu na charakter i kierunek badań Erdkunde. O ile dotąd traktowana była ona jako nauka o ziemi, o tyle wraz z nasileniem się ekspansywnych tendencji Rzeszy dostrzeżono w niej "narodową wiedzę o życiu". Na teren szkoły przeniesiono doświadczenia wojenne. Słowa Nietzschego "wojna i odwaga znaczą więcej aniżeli miłość bliźniego" stanowiły credo wielu nauczycieli. W swym zaangażowaniu geografowie posunęli się dalej aniżeli przedstawiciele jakiejkolwiek innej dziedziny nauki. Nauczyciel geografii F. Jesse awansował wojnę do rangi najlepszego nauczyciela praktycznej geografii. Uznał, iż poprzez kształtowanie nowej świadomości politycznej najlepiej spełnia funkcję politycznego wychowawcy. Przekonany był również, iż wojna zainicjowała proces duchowego uzdrowienia, który rozpoczął się w momencie, gdy naród zrozumiał, że tylko w ramach germańskiej Europy Środkowej możliwa jest jego egzystencja56.

Pierwsza wojna światowa stanowiła pierwszy praktyczny sprawdzian wielkoprzestrzennej ideologii. Jednocześnie pojawiły się w tym czasie próby uczynienia z luźnych idei, życzeń i koncepcji systemu naukowego, który podniósłby rangę ideologii związanej z walką o przestrzeń i, wykorzystując powagę nauki, uczynił ją przedmiotem edukacji w szkołach i na uczelniach. Dla powiązania przestrzeni i polityki pojawiła się wówczas po raz pierwszy nazwa "geopolityka". Jej autor, Rudolf Kjellén, wprowadził pojęcie geopolityki do obiegu intelektualnego.

Nauka Kjelléna o państwie zawierała elementy zarówno deterministyczne, jak i biologiczne. Państwa widział jako istoty żywe, które rodzą się i umierają. Narządami państwa są granice polityczne, kończynami regiony produkcyjne, systemem nerwowym stolica, układem krążenia sieć komunikacyjna. Prawa rządzące w przyrodzie przeniósł Kjellén mechanicznie na obszar nauki o państwie. Stąd wszechobecna w jego pismach terminologia: "instynkt biologiczny", "organiczne indywiduum", "ciało państwowe". Zadanie geopolityki upatrywał w spełnieniu indywidualności geograficznej państwa i wskazaniu najskuteczniejszej drogi realizacji geograficznych postulatów. Nade wszystko zmierzał do określenia centralnej przestrzeni niemieckiej, niezbędnego minimum egzystencji narodu.

Za poligon doświadczalny geopolityki Kjellén uznał wojnę. To ona miała sprawdzić charakter państwa. "Wojna mówi prawdę jak wino. Pokój stawia swe konwencjonalne zadania, zmusza państwo do ukrycia rzeczywistych zamiarów i poglądów z uwagi na protokół dyplomatyczny. Poza tym pokój gra fałszywymi kartami i wielkość państwa ukazuje w złudnym świetle. Wojna usuwa ten blask. Jest obejmującym wszystko sprawdzianem, odkrywającym słabe punkty państwa. Pozwala widzieć narody takimi, jakimi rzeczywiście są, ze wszystkimi silnymi i słabymi stronami. Kto szuka prawdy i rzeczywistych właściwości państwa, ten ma lepszą okazję poznać je podczas wojny aniżeli w czasie pokoju"57.

Publicystyczno-naukowa działalność Kjelléna skierowana była głównie do niemieckiego odbiorcy. O powodzeniu jego prac w Niemczech świadczy rekordowa liczba ich wydań w języku niemieckim. Jego Die Großmächte der Gegenwart doczekała się tylko w okresie od 1914 do 1918 roku dziewiętnastu wydań, Politische Probleme des Weltkrieges ośmiu, a Der Staat als Lebensform czterech do 1924 roku. Rychło okrzyknięto go prekursorem i założycielem szkoły geopolitycznej, twórcą nowej, empirycznej nauki o państwie.

Kjellén wyszedł z założenia, iż państwo jest indywidualnym, żywym organizmem biologicznym, wymagającym w swym naturalnym rozwoju odpowiedniej przestrzeni geograficznej. Kontynuując koncepcje Ratzla, nadał jednak nauce o państwie zdecydowanie biologiczny i polityczny charakter. W swych pismach traktował każde państwo jako organizm opanowany przez popęd, "który jest po prostu życiem, nieuznającym żadnych przykazań"58. Każde państwo dąży, w jego przekonaniu, do znalezienia takiej formy, w której najpełniej ujawni swą indywidualność. Oznaczała ona idealne położenie geograficzne oraz granice zapewniające bezpieczeństwo. Geopolityka miała wskazać drogi jak najskuteczniejszej realizacji tych życzeń. W związku z tym wyrastała ona na sztukę rządzenia państwem i praktycznej polityki, która miała uwzględniać w polityce zagranicznej kraju wszystkie cechy środowiska geograficznego. Rozważania Kjelléna o państwie nie były bynajmniej abstrakcyjne. Ilustrował je przykładami z życia państw europejskich, głównie Niemiec.

Z Niemcami wiązał bowiem największe nadzieje na utworzenie środkowoeuropejskiej federacji w centrum kontynentu. Rozpatrując sytuację geopolityczną Niemiec, uznał, iż kwalifikuje je ona jedynie do roli pasierba Europy. Brak geograficznej indywidualności Niemiec pogłębiał w jego przekonaniu fakt, iż w posiadaniu narodu niemieckiego znajdują się tylko środkowe biegi rzek, podczas gdy ich źródła i ujścia należą do innych państw. Wierzył, iż pierwsza wojna światowa da Niemcom pełną swobodę ruchów i wewnętrzną spoistość. Rozwiązanie problemów niemieckich widział w "spięciu afrykańskiego bloku z lewantyńską sferą interesów" oraz przezwyciężeniu wpływów Rosji na południowym wschodzie Europy.

Krajobraz po bitwie

Pierwsza wojna światowa zmieniła Europę. Geopolityka stanęła przed nowymi starymi problemami. Idea nowego uporządkowania przestrzeni, obecna w myśleniu politycznym nie tylko Niemiec w przededniu i w czasie tej wojny, lecz również w Rosji, USA, Anglii i Francji, wprowadzona podczas trwania działań wojennych w życie, była reakcją na polityczne tendencje rozwoju w świecie. Wojna ugruntowała w Niemczech to przekonanie. W opinii wielu niemieckich teoretyków państwa bowiem to właśnie wielkie przestrzenie, o bogatych środkach surowcowych i wielkiej liczbie ludności, rozstrzygnęły wojnę na swą korzyść przeciw militarnie lepiej wyposażonym, ale mniejszym i średnim mocarstwom.

Rozczarowanie niemieckich geopolityków budziło rozczłonkowanie wschodniej Europy. Geopolitycy niemieccy przypuszczali, że zwycięzcy pragną za pomocą traktatu wersalskiego konserwować słabe państwa. Konsekwencje okazały się inne. Zwyciężyło prawo do samostanowienia. Chciano wyciągnąć wnioski z lekcji wojennej. W wyniku traktatu wersalskiego nie powstał jednak żaden stabilny międzynarodowy porządek. W świadomości niemieckiej traktat zaspokajał wyłącznie potrzebę bezpieczeństwa Francji. Amerykański historyk i dyplomata George F. Kennan określił traktat ten jako "pokój, który już w zarodku zawierał elementy przyszłej tragedii"59.

W Niemczech narastały w opozycji do zwycięskich mocarstw i zachodniego liberalizmu konserwatywno-prawicowe ruchy i tendencje. Odrzucenie liberalnej ideologii stanowiło punkt wyjścia do ożywienia idei Rzeszy z jej elementami "nowoczesnej" myśli wielkoprzestrzennej. Zwycięskie mocarstwa zostawiły nowo powstałe państwa samym sobie. Okazało się jednak, że nie dorosły one do wyzwań i obciążeń owych czasów. Problemy mniejszości zdominowały ówczesną rzeczywistość. Młode państwa nie były w stanie stworzyć stabilnego porządku. Dla niemieckich krytyków Wersalu sytuacja ta stanowiła tylko potwierdzenie ich przekonania o nieprzydatności uregulowań traktatowych.

Zakończenie wojny pogłębiło specyficzną świadomość niemiecką przeciwstawiającą duchowy świat Niemców światu zachodniemu. Kulturę niemiecką przeciwstawiano zachodniej "bezdusznej" i "mechanicznej" cywilizacji. Filozofię polityczną Republiki Weimarskiej ożywiało przekonanie, iż demokracja jest koniem trojańskim Zachodu. Liberalizm i parlamentaryzm dezawuowano jako zachodni "bezsens". Poklask znajdowały idee Arthura Moellera van den Brucka o potrzebie niemiecko-rosyjskiej solidarności wymierzonej przeciw Zachodowi. Ideały ruchu volkistowskiego, autorytet i wierność ojczyźnie skierowane zostały przeciw "nowym bogom" Zachodu: demokracji i liberalizmowi. Ideowy ruch przygotowujący zwycięstwo narodowego socjalizmu zawierał antyzachodnie elementy: skierowany był przeciw zwycięskim mocarstwom zachodnim, systemowi wartości demokratycznych, procesom modernizacyjnym i reprezentowanej przez zachód cywilizacji.

W tych warunkach aktualizacja idei przestrzeni życiowej okazała się niezwykle przydatnym zabiegiem. Pojęcie przestrzeni życiowej, pochodzące z nauk przyrodniczych, interpretowane było teraz zgodnie z nakazem wulgarnego socjaldarwinizmu. Geopolitycy uczynili zeń kluczowe pojęcie bojowe, które przeniknęło do nazistowskiej propagandy. W sensie zewnątrzpolitycznym chodziło w nim o ekspansję, wewnątrzpolitycznym - o harmonię rasową i autarkię. Postrzegano ją jako przestrzeń zasiedlania, wyżywienia, a także surowcową i kulturową. Była to w ideologii i polityce geopolityków przestrzeń realna i jednocześnie mistyczna, życzeniowa.

Karl Haushofer, główny przedstawiciel niemieckiej geopolityki, chciał w przestrzeni życiowej Niemców widzieć "misterium" i spełnienie niemieckich nadziei. "Szukajmy zakorzenienia, wyrównania osadnictwa i odrzucajmy mieszanie ras". W wielkoprzestrzennej frazeologii tych czasów występowała swoista mieszanina myślenia volkistowskiego i idealistycznego, znajdował wyraz mistycyzm ziemi oraz realny rasizm60. Wyrażała się w niej zarówno mistyfikacja ziemi narodowej, jak i kultury agrarnej. Przemysł i industrializację traktował bowiem Haushofer jako grzeszny przypadek kultury. Zdecydowanie odrzucał burżuazyjno-kapitalistyczną formację i niemoralne zniewolenie ludzi przez kapitał. Temu niemoralnemu światu kapitalizmu przeciwstawiał usprawiedliwiony ład militarny. Ta antykapitalistyczna krytyka cywilizacji wypełniona biologicznymi metaforami wychodziła zresztą naprzeciw ludziom ogarniętym lękiem. Zwłaszcza że z uprzemysłowieniem kojarzono Żydów, "niszczycieli naturalnego krajobrazu". Nowa przestrzeń Niemców, owa idylliczna oaza "wolności oddechu", nie miała mieć nic wspólnego z nowoczesnym światem.

Wiele z tych elementów idei, marzeń i mistyki znalazło się w propagandzie III Rzeszy. Otto Maull w centrum tej pseudonauki widział problem człowieka i ziemi. Jej zadanie na przyszłość upatrywał jednak w "coraz bardziej odważnym traktowaniu rasy". "Im bardziej naród rozpoznaje się w swej wyjątkowości i zakorzenieniu, tym intensywniej wiąże się z ziemią i tym bardziej świadoma jest jego wierność ojczyźnie"61. W Republice Weimarskiej nastąpiła instytucjonalizacja geopolityki. Geopolityczna rewolta przeciw traktatowi wersalskiemu zaowocowała wyłonieniem instytucji, organizacji oraz czasopism geopolitycznych, których głównym celem było propagowanie idei wielkiej przestrzeni i walka o rewizję traktatu. Zakres wiedzy opatrywany pojęciem geopolityka, oscylujący na pograniczu geografii politycznej i filozofii państwa, rozrastał się w szybkim tempie, aspirując do roli odrębnej dziedziny naukowej, choć geopolityka nigdy nie była nauką sensu stricto. Od 1924 roku, kiedy zaczęto wydawać pismo "Zeitschrift für Geopolitik", w którym publikowali niemal wszyscy liczący się geografowie i któremu ton nadawał Karl Haushofer, przestrzeń stała się najbardziej upowszechnioną kategorią polityczną, nadającą sens propagandzie republiki, później zaś III Rzeszy.

Niemieckich propagatorów wielkiej przestrzeni do wyniesienia geopolityki jako najistotniejszej dziedziny wiedzy przekonywał fakt niezwykłego wzrostu zainteresowania problematyką mieszczącą się w ramach tej dyscypliny po zakończeniu wojny w Stanach Zjednoczonych, a także Francji i wielu państwach europejskich. Niemieccy geopolitycy wypełniający rozliczne katedry, instytuty geografii politycznej i pokrewnych dziedzin nie mieli wątpliwości, iż tej "nauce" przypadnie wiodąca rola w interpretacji polityki zagranicznej państw.

Przegrana wojna i traktat wersalski wyznaczyły geopolityce nowy rozdział. Niemcy uznali, że przegrali również pokój. Dla myślących w kategoriach przestrzeni Niemcy były znów ofiarami położenia geograficznego. Początkowo była to ideologia defensywna. W imię pokoju i "praktycznej etyki", według określenia Otto Maulla, należało dążyć do realizacji wspólnoty życiowej, którą miała wyrażać Mitteleuropa. Doszło jednocześnie do wyraźnego zwrotu w myśleniu geopolitycznym. Nastąpiło odejście od klasycznego związku: kraj, krajobraz, otoczenie, państwo. Wprawdzie wielka przestrzeń pozostała w centrum uwagi, jednak uznano, iż polityczny los narodów nie może w żadnym razie zależeć tylko od położenia geograficznego. Dynamiczny naród musi przeciwstawić się naturze. Geopolityka uznana została bowiem po wojnie za praktyczną dziedzinę nauki. Miała inspirować politykę zagraniczną. O ile do pierwszej wojny myślenie przestrzenne i polityka szły równoległymi drogami, o tyle po niej cały wysiłek poszedł w kierunku uporządkowania myślenia wielkoprzestrzennego, stworzenia systemu z całym podłożem teoretycznym, po to, by służył praktycznej polityce. Karl Haushofer traktował geopolitykę jako klucz do zrozumienia historii i polityki poprzez wyciąganie wniosków z wzajemnego oddziaływania na siebie dwóch czynników: siły i przestrzeni. Uprawianie geopolityki uznał on za moralny obowiązek, uważał również, że powinna zastąpić historię w jej roli wychowawczyni narodu.

Jednocześnie logika przestrzeni okazała się przydatna jako koncepcja rewizjonistyczna. Pojawiły się nowe wizje i życzenia. Alfred Hettner pytał w 1919 roku: "Czy rzeczywiście dostrzegamy na nowej mapie Europy naturalne ukształtowanie politycznej geografii, rozumne dopasowanie do naturalnych uwarunkowań?" "Naturalnie nie", odpowiadał natychmiast. Nowy obraz wydał mu się "niegeograficzny"62. Niemcy jawiły się znów jako ofiara "położenia w centrum Europy", a sytuacja jako "straszny posag natury".

Niemiecka ziemia narodowa i kulturowa

Naukowiec nie mógł pozostać obojętny wobec niedoskonałości podziału przestrzeni życiowej po traktacie wersalskim. W poszukiwaniu argumentów, które wzmocniłyby poczucie wspólnoty narodowej, uznano za konieczne wytworzyć w świadomości Niemców jednolity obraz niemieckiej przestrzeni życiowej. "Przestrzeń ta nie musiała być geograficznie zamknięta, lecz powinna funkcjonować w wyobraźni i świadomości narodu w sposób jednolity i jasny"63. W latach dwudziestych dla potrzeb tej ideologii odkryto "niemiecką ziemię kulturową i narodową", która miała zaspokoić ogólnospołeczne ambicje.

Twórcą podstawowych pojęć, elementarnych członów tej rozwiniętej przez geografów i geopolityków teorii: Volksboden i Kulturboden był Albrecht Penck. Sformułowana przez tego niemieckiego geografa w 1925 roku koncepcja sprowadza się do stwierdzenia, iż niemiecka ziemia sięga tak daleko, jak daleko sięgają wpływy niemieckiej kultury i języka: "Gdzie mieszka niemiecki naród, tam jest niemiecka ziemia narodowa; tam słyszy się niemiecką mowę, tam widzi się niemiecką pracę"64. U podstaw tej teorii leżało przesłanie, by wykazać sprzeczność między granicami wyznaczonymi w Wersalu a granicami narodowymi i kulturowymi Niemców. Pełne odzwierciedlenie znalazły w niej występujące w historiografii niemieckiej od połowy XIX wieku tendencje do utworzenia narodowej i kulturowej wspólnoty wszystkich Niemców w ramach wielkoprzestrzennego państwa.

W przekonaniu Pencka ziemia zajmowana przez dany naród rośnie razem z nim i nie ulega politycznym zastojom tak długo, dopóki naród odznacza się żywotnością. Z niemiecką ziemią narodową utożsamiał on niemiecki obszar językowy sięgający od Dźwiny po Górny Śląsk, wzdłuż granicy z 1914 roku. Niemiecka ziemia kulturowa była pojęciem szerszym. Była ona w założeniach Pencka dziełem niemieckiej inteligencji, pracowitości i konsekwencji. Jej krajobraz oraz zasięg uważane były za największe osiągnięcia narodowe. Znamion niemieckiej ziemi kulturowej dopatrywano się więc zarówno w sposobie uprawy ziemi, budowy kościołów na terenach wschodnioniemieckich, jak i w krajobrazie kulturowym Chile, Australii oraz niektórych obszarów afrykańskich.

Rozważania Pencka dały początek wielkiej batalii na rzecz popierania niemczyzny w świecie w imię jej narodowych i kulturowych zdobyczy. Rynki księgarskie zalała w okresie republiki i III Rzeszy literatura, która zajęła się wyszukiwaniem śladów niemczyzny, wyznaczaniem granic narodowych i kulturowych oraz walką propagandową o zjednoczenie rozproszonych po świecie Niemców w jednym państwie.

Wzrost zainteresowania problematyką Niemców poza granicami kraju wynikał m.in. z rangi ideologii narodowej, która odniosła zwycięstwo nad ideologią państwową. Pierwsza wojna światowa przyniosła prymat interesów wspólnoty narodowej nad panującą dotąd ideologią, uznającą w państwie najwyższe dobro. Za największy swój wkład do nauki niemieckiej uznała geopolityka "odkrycie", iż Niemcy posiadają granice nie tylko jako państwo, lecz również jako naród65. Odtąd walka o ochronę "zagrożonych" mniejszości niemieckich w świecie miała być prowadzona na dwóch frontach: zewnętrznym - przeciw obcym narodom oraz wewnętrznym - przeciw obojętności samych Niemców na sprawy interesów narodowych i politycznych poza granicami kraju.

Rozwinięto na szeroką skalę badania nad rolą i znaczeniem Niemców kresowych (Grenzlanddeutsche), którzy stanowili w przekonaniu rzeczników nowej "nauki" ważny pomost między obcymi narodami a Niemcami wewnątrz Rzeszy (Binnendeutsche). Podjęto studia na temat dynamiki rozwoju narodu niemieckiego na terenach przygranicznych, starając się o powiązanie badań zasięgu wpływów kultury i języka niemieckiego z uwzględnieniem roli krwi i rasy germańskiej oraz jej wpływu na aktywność narodu. Wykorzystano przy tym dla argumentacji geopolitycznej takie kierunki badań, jak językoznawstwo, onomastyka, statystyka, socjologia. Przedmiotem zainteresowań stała się sztuka, literatura, gospodarka. Wszystko zaś po to, by wykazać m.in., iż "Europa wschodnia jest domeną kultury niemieckiej i pozostanie nią w przyszłości, zaś niemieckie grupy mniejszościowe za granicą są powołanymi stróżami i zarządcami tych dóbr"66. Staraniom o poszerzenie wiedzy o Niemcach zagranicznych towarzyszyła wola przekonania społeczeństwa, iż obecność Niemców oraz ich praca na obszarach, które zamieszkiwali poza granicami Rzeszy, dawała im prawo własności do tych ziem jako do ojczyzny. Wychodząc z założenia, że każdy krajobraz kulturowy jest odpowiedni do właściwości duchowych jego mieszkańców, dowodzono, iż "niemiecki krajobraz kulturowy jest piękniejszy od innych narodów, ponieważ jest on częścią naszej istoty"67. "Naukowa" batalia o zachowanie ścisłych związków Niemców zagranicznych z macierzą nasiliła się po przewrocie narodowosocjalistycznym. "Niemiecki naród - głosił Hitler - musi być silniejszy i bardziej wartościowy niż inne narody. Osiemdziesiąt milionów Niemców wewnątrz Rzeszy wraz z ośmioma milionami spoza jej granic stanowi wspólnotę narodową, która ze swą wewnętrzną wolą walki i poczuciem własnej wartości stanowi o mocarstwowej pozycji Niemiec"68. Zwolennicy realizacji wielkoniemieckiej wspólnoty jednoczącej ziemię narodową i kulturową nie ukrywali, iż dążenie to jest jednocześnie walką o nowy porządek europejski. O ile w teoretycznych rozważaniach panowała zgodność co do konieczności włączenia niemieckiej ziemi narodowej i kulturowej w skład Rzeszy, o tyle koncepcje określające ich geograficzny zasięg były wielce zróżnicowane.

Najbliższe ideału było w przekonaniu A. Pencka Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, które obejmowało niemal cały zwarty obszar niemieckiego języka i kultury. Sporo miejsca w literaturze poświęcono propagandowej walce o przywrócenie Niemcom Alzacji i Lotaryngii. Niektórzy wyrażali przy tym przekonanie, iż ten "praniemiecki kraj wejdzie na drogę do samostanowienia, która doprowadzi go do dobrobytu oraz przyczyni się do ugruntowania niemieckiej kultury na terenach przygranicza na wsze czasy. Niemcy dążą do odzyskania tej swojej starej ziemi kulturowej z całą sympatią do ludzi naszej krwi, którzy muszą walczyć o swą świętą własność i język"69.

W sposób bardziej skomplikowany jawił się problem niemczyzny na Wschodzie, gdzie obszar narodowy nie pokrywał się z obszarem językowym. Tłumaczono to faktem, iż narody słowiańskie wdarły się przemocą na zwarty niemiecki obszar narodowy, tworząc różne enklawy, m.in. czeską i polską. Już na zjeździe mniejszości niemieckiej w 1925 roku stwierdzono, iż "Europa Wschodnia jest bezspornie domeną kultury niemieckiej i pozostanie nią w przyszłości, zaś niemieckie grupy mniejszościowe za granicą są powołanymi stróżami i zarządcami tych dóbr". Polska nie stanowiła w przekonaniu niemieckich ekspertów "silnego, polityczno-geograficznego tworu". Powinna więc akceptować konieczność przynależności do Niemiec, skoro natura tak chce. Drang nach Osten, uzasadnione jako prawo kulturowo-geograficzne, miało stanowić zadanie dla przyszłych pokoleń, które miały uwolnić Europę Wschodnią od "niszczącego kulturę ducha azjatyzmu". Należało przywrócić Niemcom ich centralne położenie i powiązać z nimi graniczne państwa Rosji, które potrzebują Niemiec jako "nauczyciela" i "gospodarczego przewodnika"70.

Geopolitycy rozwinęli szeroki program zagospodarowania obszarów wschodnich zgodnie z hitlerowską dewizą wyrażoną na łamach Mein Kampf: "nasza przyszłość leży na Wschodzie". "Dopiero jednak, kiedy nowe niemieckie obszary wschodnie rozwiną się jako obszary niemieckiego zasiedlenia i uprawy rolnej, niemiecki naród będzie dysponował dostatecznie wielkim obszarem, by zapewnić ludziom wolność i egzystencję na tej ziemi"71. Za zafascynowaniem "nieograniczoną rozpiętością przestrzeni Wschodu" szła argumentacja przemawiająca na rzecz nowego posłannictwa. Za niemieckim wezwaniem na Wschód leżało "wysoce moralne zadanie, które nie ma nic wspólnego z planem podboju". Polegało ono na tym, by przestrzeń wschodnią uczynić nie tylko niemiecką ziemią kulturową, lecz pozyskać ją również jako przestrzeń życiową narodu niemieckiego.

W okresie III Rzeszy poszerzono znacznie obszar zainteresowań niemiecką ziemią narodową i kulturową. Przedmiotem zainteresowań stały się w równym stopniu niektóre tereny Ameryki Południowej, jak i Afryki. Obszarem niemieckiej kultury zaś nazywano miejsca, w których dopatrzono się "wyraźnej niemieckiej fizjonomii". Dążenia i tendencje polityki związanej z niemiecką ziemią narodową i kulturową podsumował geograf z Jeny A. Burchard, gdy pisał w 1939 roku: "My, Niemcy, wypełniamy narodowy obowiązek. Wódz woła wszystkich, gdziekolwiek na świecie się znajdują, do urzeczywistnienia idei wielkoniemieckiej jedności. Niemiecki geograf ma wszelkie powody po temu, aby pochód na wschód popierać nie tylko przez ludzkie, lecz także naukowe uczestnictwo"72.

Argumenty służące poszerzeniu obszaru niemieckiego panowania stawały się coraz bardziej agresywne i pozbawione spójności. Dawne, wypracowane w XIX wieku koncepcje z pogranicza przestrzeni i polityki zdawały się w okresie rosnących wpływów narodowego socjalizmu być pancerzem, który krępował rozwój wielkoprzestrzennej fantazji. Dawne postulaty harmonii człowieka, krajobrazu, narodu stawały na drodze nieokiełznanym żądaniom politycznym. Toteż zarzucono dawną terminologię, która nie dorastała do potrzeb czasów. Nie mówiono już o "naturalnych", lecz o "antropogeograficznych" granicach. Nie dopasowanie do natury było celem geopolityków, lecz walka. Nie krajobraz i natura tworzyły lud i państwo, lecz odwrotnie. Polityczne granice przestały stanowić ostateczne zadanie, lecz traktowano je jako środek służący do realizacji określonego celu. Cywilizowany człowiek okazał się dostatecznie silny, by uporać się z naturą i każdym krajobrazem. Kardynalnym zagadnieniem okresu międzywojennego okazało się pytanie, "jakie przestrzenie nadają się do tego, by stać się przestrzeniami politycznymi". Rozgrzewane emocje nie mieściły się już w żadnych granicach rozsądku. Toteż za główne zadanie polityki uznane zostało przezwyciężanie granic i przestrzeni. Państwu miała przypaść główna rola w tworzeniu krajobrazu i kształtowaniu "politycznej woli w przestrzeni". W realizacji tych zadań upatrywali geopolitycy swego posłannictwa. Geografia wpisała się bowiem bardzo szybko w rewizjonistyczny klimat Republiki Weimarskiej. "Byłoby nieludzkie i niemożliwe - stwierdzał wyznaczający główny nurt niemieckiej geopolityki K. Haushofer, zapytany podczas przesłuchań w 1945 roku o motywy swej działalności - aby niemiecki uczony pozostał w owych czasach obojętny wobec niedoskonałości podziału przestrzeni życiowej w Europie Środkowej po 1918 roku (...) Żaden normalnie myślący człowiek nie może kwestionować, że niemiecki uczony ma prawo za pomocą zdobytej wiedzy walczyć o egzystencję swego narodu siłami duchowymi"73.

Dla celów politycznych Republiki Weimarskiej przydatne okazało się rozwinięcie koncepcji Ratzlowskiej przestrzeni życiowej, w którą wpisywała się sprawnie idea A. Pencka. Krajobraz kulturowy zależał od osobowości i wielkości narodu. Dlatego obszar niemiecki nie mógł być żadną stałą wielkością, obszarem danym raz na zawsze. "Jest teleologicznie fałszywym przypuszczeniem, że każdy naród ma własną przestrzeń, z której nie może wyrosnąć, nie ponosząc przy tym strat. Niemcy jako narodowa i kulturowa wspólnota mogą przetrwać tylko wówczas, gdy będą dostatecznie silne, także w świadomości wspólnej przynależności i w wierze w wyjątkowość własnego narodu. Volkistowskiemu geografowi nie może być obojętne, czy do własnego organizmu narodowego nie przenikają w charakterze pasożyta elementy obcej rasy"74.

Powrót do Mitteleuropy

Dla geopolityków Republiki Weimarskiej i III Rzeszy powrót do koncepcji środkowoeuropejskiej oznaczał naturalne nawiązanie do popularnej w XIX wieku idei, która odegrała zresztą istotną rolę w zjednoczeniu Niemiec. Zainteresowanie Mitteleuropą wynikało m.in. ze zwrotu w polityce zagranicznej Niemiec od orientacji zamorskiej, aktualnej na przełomie XIX i XX wieku, ku polityce kontynentalnej. W latach dwudziestych stanowiła ona ważny filar polityki rewizjonistycznej Gustava Stresemanna. Wspomagała ją niezwykła aktywizacja interesów gospodarczych Rzeszy na Wschodzie75.

Zwolennicy idei środkowoeuropejskiej wzbogacili ją w okresie międzywojennym o element jedności geopolitycznej i rasowej, bazując na świadomości i tzw. instynkcie przestrzennym narodów zamieszkujących Europę Środkową. Uczynili oni Mitteleuropę przede wszystkim jednak elementem wielkoprzestrzennej propagandy wszechobecnym w dyskusji na temat przyszłości Niemiec. Dostarczali na co dzień argumentów dla celów polityki zagranicznej hitlerowskich Niemiec. Uczeni niemieccy nawoływali w związku z tym do ciągłej modyfikacji przestrzeni poprzez przesuwanie granic tak długo, póki klimat i położenie geograficzne nie zostaną "dopasowane" do duchowych i rasowych właściwości narodu.

Mitteleuropa jako ziemia przeznaczenia niemieckiego miała stanowić przykład harmonii między germańską rasą a przestrzenią. Teoria dopasowywania przestrzeni (Raumanpassungsart) korespondowała z nową doktryną krwi i ziemi (Blut und Boden). Czynnikiem sprzyjającym miał być brak naturalnych granic na wschodzie: "Skoncentrowany ruch musi bezwarunkowo znaleźć swą centralną przestrzeń, gdzie mógłby nasilać i wzmacniać swe siły jak kryształ. To jest polityczno-biologiczne prawo. Przestrzeń, ku której kroczymy, stanowi mieszaninę narodową. Jest to olbrzymi obszar na wschodzie i południowym wschodzie, pozbawiony naturalnych granic"76.

W dążeniu do umocnienia hegemonii niemieckiej na kontynencie nie wystarczała już autarkiczna Mitteleuropa R. Kjelléna. "Niemcy muszą szukać innych terenów - postulował w 1931 roku Colin Ross - które spełnią podobne warunki geograficzne i przyczynią się do stworzenia wielkiego obszaru gospodarczego"77. Stąd liczne nawoływania do intensyfikacji rolnictwa, pełnego uniezależnienia się od importu i gospodarczej aktywizacji na obszarze państw bałkańskich. Literatura geopolityczna wskazywała na tereny naddunajskie jako na przykład pełnej symbiozy geograficznej, która pozwoli wydzielić ten region z pozostałego obszaru europejskiego. Wykorzystano przy tym fakt tzw. podwójnego nachylenia Europy Środkowej: ku północy opanowanej przez Niemcy i wschodowi opanowanemu przez państwa naddunajskie. W ten sposób państwa te, oddzielone od Europy Środkowej strefą karpacko-sudecką oraz pasmem Gór Dynarskich, połączone są z Dunajem, tworząc pod względem komunikacyjno-geograficznym jednolity obszar, predestynowany przez naturę do połączenia się z Rzeszą78.

Pełen podziwu dla "wielkoprzestrzenności" Wschodu K. Haushofer dostrzegał w szeroko pojętym obszarze środkowoeuropejskim spełnienie niemieckiej misji opanowania Herzlandu jako punktu wyjścia ku słabo zaludnionej i otwartej przestrzeni azjatyckiej. Rozwój Mitteleuropy w kierunku wschodnim wiązał się z problemem utworzenia tzw. bloku eurazjatyckiego, co oznaczało podporządkowanie strefie wpływów niemieckich europejskiej części Związku Radzieckiego, określanej mianem kraju niczyjego (Niemandsland), której przyszłe wchłonięcie uzasadniano m.in. "niezdolnością Związku Radzieckiego do wytworzenia własnej kultury".

Rdzeń niemieckiej Mitteleuropy miały stanowić obszary byłej monarchii austro-węgierskiej. Literatura geopolityczna III Rzeszy bogata była w argumentację służącą realizacji niemieckich planów. "Kto kiedykolwiek wyruszył w stronę południowo-wschodniej Europy, zauważył z pewnością kulturalną granicę na linii Lundenburg (Breclav) - Pressburg (Bratislava) - Marburg (Maribor) - Triest. Tu znajduje się zamknięty obszar narodowy Niemiec i kulturalnie doń ściśle przylegający czesko-morawski kraj79. W przededniu aneksji Czechosłowacji geopolitycy prześcigali się w uzasadnianiu jej "bezsensu geograficzno-politycznego" i konieczności włączenia tego kraju do "całościowego korpusu Rzeszy" jako podstawy egzystencji Mitteleuropy.

Rzekome sprzeczności geopolityczne obszaru Czechosłowacji służyły jako uzasadnienie przyszłej ekspansji. "Przynależność Czechosłowacji do środkowoeuropejskiego masywu gór środkowych i przestrzeni karpackiej powoduje, że jej teren na grzebieniu piaskowca beskidzkiego i brzegu Morawy przedzielony jest środkowoeuropejską granicą kultury"80. Rzesza geopolityków, którzy byli na usługach narodowosocjalistycznej dyktatury, dowodziła, iż los zgotował Czechosłowacji nieuchronną zgubę. Sprawił bowiem, iż zajmowany przez nią obszar stanowi geopolityczne centrum wielkiej przestrzeni między Paryżem i Moskwą, Sztokholmem i Rzymem, Londynem i Konstantynopolem. W związku z tym apelowano do narodu czeskiego, by zachował bierność polityczną i uległość wobec otaczających go mocarstw, od której to zależności mogą wybawić go tylko Niemcy. Tak więc ten sam fakt geograficznego usytuowania w centrum Europy, który dla Niemców stanowił usprawiedliwienie przestrzennego rozwoju, w wypadku Czechosłowacji oznaczał polityczną zgubę i geograficzne fatum. Po zajęciu Czechosłowacji Albrecht Haushofer donosił o powodzeniu geopolitycznej misji, "stanowiącej krok w stronę uporządkowania Europy, którego konsekwencji nie da się w żaden sposób wymierzyć"81.

Treści geopolityczne stały się ważnym elementem wychowania narodowosocjalistycznego. Memoriał Ludwiga Meckinga, przewodniczącego Niemieckiego Związku Nauczycieli Szkół Wyższych, skierowany w 1933 roku do władz oświatowych, stwierdzał in extenso: "Niewiele jest nauk, w których przedstawiciele nowych czasów i ich wysokich celów znajdują takie echo jak u nas, geografów". Nigdzie bowiem "ziemia i człowiek, kraj i naród nie są w tak ścisłym związku, jak właśnie jako cel ostateczny naszej pracy"82. Geografia traktowana była jako jeden z najbardziej wartościowych elementów ruchu narodowosocjalistycznego. Jednym z najważniejszych zadań tych uczonych i nauczycieli, którzy oddali swą wiedzę w służbę polityki III Rzeszy, stało się przetransponowanie nowej formuły Blut und Boden na grunt tradycyjnego tematu: człowiek - ziemia. Klasyczny problem geografii miał zachować ciągłość. Człowiek, jak przekonywał Mecking, jest zawsze jednocześnie "niewolnikiem i panem natury". Tylko pozornie oddala się on przez swego ducha i wolę od natury. De facto jednak całe jego życie i działanie zmierza ku temu, by nastąpiła całkowita jedność i zespolenie krwi i ziemi.

Geografia, pracująca w służbie i na zamówienie polityki, reprezentowała w okresie międzywojennym podwójną strategię rewizjonistyczną: geodeterministyczną i etnowoluntarystyczną. Obie uzupełniały się nawzajem. Jedność kraju i narodu, krwi i ziemi stały się zadaniem szkolnej geografii. Biogeograficzne rozumienie państwa stwarzało przesłanki dla głoszenia priorytetu polityki zagranicznej. Wychowanie dla kształtowania woli, siły i władzy stało się hasłem codziennej szkolnej pracy. Nawoływano o racjonalizm i odpór wszelkiemu sentymentalizmowi, szczególnie w zagadnieniach "poszerzenia przestrzeni". Ta propaganda w wychowaniu przyniosła efekty, ogarniając coraz szersze kręgi zwolenników najbardziej wydumanych ideologii. W ten sposób fantazje odnoszące się do środkowego położenia i roli Niemiec w Europie w XX wieku stały się codziennością i przestały kogokolwiek dziwić. "Jak szerokie, masywne ramy wokół obrazu w środku, tak leżą poszczególne europejskie obszary z czterech stron niemieckiej przestrzeni. Tylko poprzez Niemcy uzyskają one wzajemne powiązanie. Dopiero Niemcy przywiodą te poszczególne całkowicie od siebie oddzielone tereny w jedną całość. Dopiero dzięki Niemcom staną się one Europą. Niemcy są północą, ale również południem, zachodem, ale i wschodem. Cała Europa odnajduje się w ich krajobrazie"83.

Geopolityka obrony

Wielkoprzestrzenna ideologia stanowiła jeden z komponentów narodowosocjalistycznej propagandy, uzasadniającej niemiecką ekspansję potrzebą obrony zagrożonego narodu. Na jej użytek przygotowano program badawczy, który aspirował do rangi naukowej dyscypliny, zwanej geopolityką obrony. W memoriale przygotowanym na zlecenie władz politycznych, określającym cele geopolityki obrony w III Rzeszy, K. Haushofer pisał: "Geopolityka obrony nie pragnie nic ponadto, jak tylko cały dorobek i naukowe doświadczenie geografii politycznej, która ma spore osiągnięcia w zakresie historii wojny i gospodarki, zespolić z wiedzą o rasie w jeden dynamiczny kierunek, który zaktywizuje naród niemiecki do życiowej walki"84.

Połączenie władzy, ziemi i potęgi składało się na dynamiczną mieszaninę, dającą pole do rozwinięcia wielkoprzestrzennych fantazji. Geopolityka miała pobudzać wolę, aktywność. Jej celem było dynamizowanie ludzi do działania. Wykorzystując Ratzlowskie elementy antycywilizacyjne, nawoływał K. Haushofer do obrony wartości kulturowych przeciw urbanizacji, wielkim miastom jako symbolowi antykultury, przeciętności i umasowienia. Jego wzorem była Japonia - archaiczna struktura z niekwestionowanym autorytetem cesarza. Miejska cywilizacja jest sprzeczna z przywiązaniem do ziemi, stanowi wyraz dysharmonii, oznacza utratę władzy tradycyjnych elit. W miastach gnieżdżą się obce rasowo elementy. Po klęsce pierwszej wojny światowej w geopolityce dostrzegał Haushofer tę dynamiczną naukę, siłę, która ma wyjaśniać, sterować wieloma procesami. Ta wiedza o polityce światowej miała stanowić pomost do praktycznego działania, rozstrzygającego o roli państwa.

Wraz z przejęciem władzy przez Hitlera nastąpiła niespotykana dotąd intensyfikacja działań i instytucjonalizacja geopolityki. Stała się ona zasadą nauczania we wszystkich typach szkół, przedmiotem szkolenia i wychowania. Ogłoszony w 1933 roku memoriał "Arbeitsgemeinschaft für Geopolitik", przygotowany w porozumieniu z Urzędem Spraw Zagranicznych przy NSDAP, zawierał listę propozycji i nowych zadań skoncentrowanych wokół głównego założenia, by "niemiecki człowiek naszych czasów myślał geopolitycznie" i w ten sposób "określał sens epoki". "Geopolityka - stwierdzano w memoriale - musi stanowić podstawę nauczania we wszystkich typach szkół, kursów i szkoleń organizacyjnych. Poprzez geopolitykę bowiem prowadzi droga do właściwej oceny państwa i zrozumienia świata (...) Bicie niemieckiego serca świat musi usłyszeć. Musimy dzięki nowej geografii wywalczyć dla naszego narodu to, co inne, szczęśliwiej położone narody od dawna posiadają: zdolność politycznej oceny sąsiednich państw oraz aktywność życiową"85. Działacze funkcjonującej przy Arbeitsgemeinschaft für Geopolitik komórki prasowej nie ukrywali, iż "działalność Arbeitsgemeinschaft jest praktyczną realizacją programu narodowego socjalizmu. My chcemy być nie tylko przedstawicielami nauki, lecz bojownikami w służbie Adolfa Hitlera. To, czego nie dokonała geopolityka jako nauka, przejmujemy i zrealizujemy jako narodowi socjaliści".

Naukowcy zajęli się skrzętnym wyłuskiwaniem i wykazywaniem wszelkich niebezpieczeństw wynikających dla Niemców z braku naturalnych granic, skutków traktatu wersalskiego, który "zniszczył granice obronne". Uświadamiali groźbę ataku ze strony "agresywnych i uzbrojonych" sąsiadów, jednocześnie wskazywali na własne możliwości. "Jest sprawą niemieckiego narodu z otwartymi oczyma poznać niebezpieczeństwa i korzyści tkwiące w obszarze, położeniu, klimacie, bogactwach ziemi, możliwościach przemysłowych ojczyzny. Naród tak bezbronny jak niemiecki, żyjący między uzbrojonymi sąsiadami, musi popierać wodza, który zamierza przywrócić pokój w Europie"86.

Geopolityka obrony liczyła się w III Rzeszy przede wszystkim jako wiedza, która miała służyć praktyce politycznej. O zwolennikach czystej nauki Führer wyrażał się z ogromną pogardą jako o "karłach, którzy boją się siły, zamiast mówić o podstawach wiedzy". Stwierdzał: "niech dbają o zdrowie i tężyznę ciała. Natura dostosowuje się do obyczajów życia i gdyby świat oddać na kilka wieków we władanie niemieckich profesorów, to za milion lat pozostaliby w naszym państwie tylko kretyni - wielkie głowy na żadnym ciele"87. Geopolitycy mieli przygotować młodzież do nowych zadań i współuczestniczenia w porządku politycznym ukształtowanym zgodnie z "historyczną i geopolityczną" sytuacją niemieckiego Lebensraumu. "W nowych warunkach politycznych praktycy są o wiele bardziej naukowcami aniżeli ci, którzy się za takowych uważają (...) Musimy bowiem założyć, że nauka i praktyka tworzą jedność. Nauka i nauczanie muszą dostrzegać w aktywnym kształtowaniu życia sens swego poznania"88. Przygotowania do wojny traktowali geopolitycy niemieccy jako niezbędne działania na rzecz zapewnienia obronności i bezpieczeństwa własnego kraju.

Mimo iż Karl Haushofer, zwolennik utworzenia eurazjatyckiego bloku w sojuszu z Rosją, uznał agresję na Związek Radziecki 22 czerwca 1941 roku za niedorzeczność geopolityczną, to jednak jako lojalny naukowiec dostosował bez reszty swoje założenia geopolityczne do polityki III Rzeszy. Od początku lat czterdziestych dowodził niestrudzenie niebezpieczeństwa komunizmu wschodniego. Wskazując na groźbę oręża rosyjskiego, pisał m.in.: "Nie jest oratorską przesadą, kiedy nam, trzeźwym geopolitykom, trzeba donieść, że od czasu szturmu Hunów i najazdu Tatarów na Europę nie było większego zagrożenia i niebezpieczeństwa jak obecnie, kiedy ciężko uzbrojone zastępy fanatycznych podludzi radzieckich zgromadziły swe siły u progu granic"89. Apel o urzeczywistnienie wielkoprzestrzennej idei na drodze wojny i ukoronowanie w ten sposób strategii "obronno-geopolitycznej" poparł autorytetem naukowca Paul Ritterbusch, jeden z najbardziej zaangażowanych orędowników Wehrgeopolitik, kiedy oświadczył: "Ja przemawiam jako niemiecki profesor. Niemiecka nauka może i musi służyć swemu narodowi. Nie jest to, jak sądzę, żaden fałszywy fanatyzm, lecz konieczny fanatyzm prawdy i obowiązku"90.

Naukowa służba w obronie narodu sprowadzała się de facto do wyznaczania polityce ekspansji coraz to nowych zadań. Głównymi tematami dyskusji geopolitycznej u progu i w trakcie wojny stały się takie zagadnienia, jak polityczne przywództwo w Europie i świecie, przezwyciężenie imperium brytyjskiego, możliwości i formy przeciwstawienia się niebezpieczeństwu wschodniemu. Charakterystyczna dla lat dwudziestych teza o niezdolności Polski do samodzielnej egzystencji ustąpiła pod koniec lat trzydziestych miejsca ostrzeżeniom przed agresywnymi zamiarami Polaków: "Niemcy otrzymały od losu białe figury - pisano w 1940 roku - i tym samym prawo pierwszego posunięcia. Los sam kieruje rękoma gracza i prowadzi do rozstrzygającej partii. Chodzi w niej o wschodnią Europę, o nowy porządek naszego kontynentu"91. Wojna na Wschodzie oznaczała "akt sprawiedliwości wymierzony przeciw samowolnemu tworzeniu państw wbrew sensowi naturalnego położenia" i konieczność "zmycia ludzką krwią grzechu politycznej i geopolitycznej niewiedzy oraz braku zrozumienia dla geopolitycznej sztuki".

W okresie III Rzeszy granica między geografią a geopolityką uległa całkowitemu zatarciu. Na 25. zjeździe geografów w Bad Nauheim (21 do 25 maja 1934 roku) profesor F. Knieriem, dokonujący podsumowania obrad, oświadczył, iż powołaniem, a zarazem świętym obowiązkiem geografii jest "wychowanie niemieckich obywateli na dumnych z ojczyzny, związanych z nią świadomością szczęśliwych członków niemieckiej wspólnoty narodowej. Niemiecka geografia powołana jest do kształtowania nowego ducha, a także bojowej postawy walki naszej dorastającej generacji"92. W przededniu i w trakcie drugiej wojny światowej charakter i treść geopolitycznej agitacji uprawianej przez zwolenników geopolityki obrony nie różnił się w niczym od propagandy w wydaniu funkcjonariuszy narodowego socjalizmu. Wypowiedzi Hitlera i Göringa dotyczące realizacji prawa krwi i ziemi wspomagały zapewnienia geopolityków o zmniejszaniu się w miarę postępu wojny na wschodzie "dysproporcji między zajętymi przez nas obszarami a wyobrażeniami naszego narodu o przestrzeni".

Ideologia przestrzeni życiowej w służbie wojny

Nosiciele myśli wielkoprzestrzennej włożyli wiele trudu w dzieło propagowania i upowszechniania geopolityki. Szerokie możliwości stwarzała pod tym względem szkoła i wychowanie polityczne. Dwudziestolecie międzywojenne było okresem niezwykle dynamicznego rozwoju geografii szkolnej, która w zdecydowanej mierze podporządkowana została polityce narodowosocjalistycznego państwa. Już na początku lat dwudziestych Zentralinstitut für Erziehung w Berlinie ustalił główne wytyczne dla wychowania w duchu biogeograficznego rozumienia państwa. Dominowała zasada dynamicznego rozwoju państw, definiująca państwo jako: organizm-życie-wzrost-siła-władza93.

Rozbudzenie woli i potrzeby panowania oraz dominacji w Europie stało się jednym z podstawowych zadań geopolitycznej edukacji. Sprowadzało się ono de facto do wprowadzenia idei przestrzeni życiowej w czyn. Geograficzno-geopolityczna działalność służyła w pełni legitymizacji polityki państwa. Nauczyciele, wychowawcy, autorzy podręczników szkolnych przestrzegali przed wszelkim sentymentalizmem w odniesieniu do zagadnień "poszerzenia przestrzeni". Jeśli "życie narodu jest zagrożone", "wola walki o byt i poszerzenie przestrzeni jest w pełni uzasadniona, także wojna, wojna prewencyjna". Niemcy jako "naród bez ziemi" miały pełne, moralnie uzasadnione prawo do wojny. Narody, które znajdują się pod ciągłym politycznym naciskiem, potrzebują więcej powietrza. "Nie pozostaje im żadna inna droga" jak tylko realizacja "odwiecznego prawa walki o byt" drogą "zniszczenia lub śmierci własnego narodu lub innych nacji"94. Położeniu geograficznemu, które pierwotnie traktowane było jako przeznaczenie, nadano w latach trzydziestych inną funkcję. Zgodnie z ogólnym postulatem aktywności i dynamicznego rozwoju narodu, położenie stało się zadaniem95.

Upolitycznienie geografii stało się jednym z elementów upolitycznienia nauki niemieckiej. Opierało się ono na trzech fundamentach geopolitycznych:

- Europa Środkowa jako koncepcja, pierwotnie uzasadniona ekonomicznie, następnie politycznie stała się istotnym elementem ekspansjonistycznych dążeń III Rzeszy;

- kontynentalna myśl wielkoprzestrzenna, wzmocniona przez światowy kryzys gospodarczy, wyrażała nie tylko tendencję do egoizmu gospodarczego Niemiec. Od imperialistycznej ideologii z przełomu XIX i XX wieku różniła się tym, iż w jej wielkoprzestrzennych spekulacjach znalazły miejsce również Rosja i Anglia;

- przestrzenie niemieckiej ziemi narodowej i kulturowej miały stanowić pomost do Afryki i innych obszarów wpływów niemieckich.

Geopolityka okazała się atrakcyjna dla potrzeb narodowosocjalistycznego państwa. Stanowiła źródło argumentów dla ekspansywnych planów Rzeszy. Bazując na niezadowoleniu i poczuciu krzywdy narodowej po traktacie wersalskim, geopolityka zmierzała do ujednolicenia wyobrażeń społeczeństwa o przestrzeni oraz uporządkowania świata według rasistowsko-geograficznych kryteriów. Uznając zmienność i względność wszelkich granic, geopolitycy zrezygnowali z postulowanego wcześniej wymogu jedności geograficznej na rzecz jedności rasowej. W ten sposób pozostawiono otwartą drogę najbardziej śmiałym planom podboju świata.

Na pytanie, w jakim stopniu ideologia wielkiej przestrzeni zainspirowała działalność polityczną Rzeszy, nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Wszechobecność geopolitycznych działaczy i teoretyków w ówczesnym życiu politycznym zdaje się przemawiać za szerokim przenikaniem geopolitycznych treści do języka propagandy i polityki narodowosocjalistycznego państwa. Czołowy przedstawiciel geopolitycznej ideologii odegrał pod tym względem z pewnością znaczącą rolę. W swych zeznaniach złożonych w areszcie w sierpniu 1945 roku przed komisją aliancką Karl Haushofer przyznawał się do szerokich kontaktów z prominentami życia politycznego, nade wszystko do długotrwałej zażyłości z Rudolfem Hessem, zainteresowanym problematyką geopolityczną. Kierując się wskazaniami Hessa, Haushofer prowadził dyskusje na tematy wschodnioazjatyckie z Joachimem von Ribbentropem, któremu zobowiązany był wyjaśniać zawiłości właściwego odczytywania map.

Publikacje i wypowiedzi Haushofera z pewnością przenikały w różnej formie do życia publicznego, znajdując trwałe miejsce w propagandzie. Natomiast w procesie decyzyjnym polityki zagranicznej III Rzeszy Haushofer był jedynie osobą z peryferii wielkiej polityki, bez istotnego wpływu na bieg wydarzeń96. Stosunek Haushofera do Hitlera, jak również do Hessa, z którym odczuwał "pokrewieństwo duszy", był ambiwalentny, oscylujący między podziwem a rosnącym rozczarowaniem.

Tak jak wielu jemu współczesnych Haushofer nie docenił groźby narodowego socjalizmu. Za swą zasługę uznał, słusznie z pewnością, uczynienie z geopolityki centralnego punktu szkolenia w zakresie polityki zagranicznej w ramach narodowosocjalistycznych organizacji i placówek. Rozczarowany był jednak faktem, iż to rasizm, a nie geopolityka, stał się fundamentem państwa narodowosocjalistycznego. Kurt Vowinckel i jego współpracownicy z Arbeitsgemeinschaft für Geopolitik wyznali w 1941 roku, iż geopolityka "nie egzystuje w Niemczech jako nauka". Ubolewali, iż ich ambitne koncepcje naukowe nie znalazły należytego uznania i popularności. Między celami i metodami geopolitycznych teoretyków i praktyków faszystowskiego państwa istniały znaczące różnice. Stały się one jednak widoczne dopiero w czasie wojny. Jak długo funkcjonariusze nazistowscy grali zakrytymi kartami, trudno było Haushoferowi i jego zwolennikom rozpoznać właściwe zamiary politycznych liderów. Dla Haushofera najważniejsze było rozprzestrzenienie niemieckiej kultury w świecie. Całe życie przyświecała mu wizja zespolenia starych niemieckich krajobrazów kulturowych. Często mówił o duchowej broni, o ofierze i koniecznym bólu. Kiedy Hitler rozpoczął wojnę, zdeprymowany Haushofer wyrażał wątpliwość, czy "mechanicznymi siłami" można zwyciężyć. Nie chciał "władzy bagnetów" w Europie. Wojna ze Związkiem Radzieckim była sprzeczna z jego koncepcją sojuszu Niemiec z Japonią i Rosją. Zanim jego geopolityczne prognozy okazały się całkowitym fiaskiem, pytał sam siebie: "Dlaczego w odwiecznej walce zamiast miłości między ludźmi panują krew i łzy?".

Fakt wykorzystania geopolitycznych treści w ideologii i praktyce narodowosocjalistycznego państwa jest bezsporny. Pytaniem pozostaje jednak, w jakim stopniu geopolityczna myśl służyła aneksyjnym planom Niemiec. Obok rasizmu koncepcje geopolityczne stanowiły fundament programu i działalności czołowych ideologów narodowego socjalizmu. Szef Urzędu SS do spraw Rasy i Osadnictwa Richard Walter Darré większość swej propagandowej działalności poświęcił na "wykazanie" nierozerwalności "krwi i ziemi" i podstaw tej teorii dla niemieckiego prawa. Rasa jako "nosiciel dziedzicznych właściwości germańskich" oraz ziemia jako podstawa rozwoju życia urosły w "nauce" Darrégo do rangi symbolu wielkości państwa i narodu97.

Jego urząd powołany do życia w 1931 roku przez Heinricha Himmlera zajmował się m.in. szkoleniem i wychowywaniem kadr SS. Teorię "krwi i ziemi" uznał Himmler za najbardziej wartościowy element wychowawczy dla młodych adeptów SS. W myśl jej założeń wskazywano konkretny cel i kierunek rozwoju rasy niemieckiej - Wschód - "świętą ziemię niemiecką" dla "najlepszej krwi". Podczas wojny żołnierze dowiadywali się z lektury zeszytów szkoleniowych SS, że ten, "kto osiada na Wschodzie nie jest kolonistą, lecz spadkobiercą ojców, którzy na dłuższy czas musieli opuścić tę ziemię; powodował bowiem nimi głód ziemi i nie było państwa, które obroniłoby ich za pomocą miecza"98.

Himmler opowiedział się bardzo wcześnie po stronie zwolenników koncepcji geopolitycznych. Już jako adept ruchu młodzieżowego Artamanów propagował powrót do źródeł życia - do ziemi. Ruch Artamanów stawiał na jednej płaszczyźnie wędrówkę i migrację z miasta na wieś z wędrówką z zachodu na wschód. Toteż już w 1921 roku zanotował w swym dzienniku: "Wschód jest dla nas najważniejszy. Musimy go zdobyć i zasiedlić"99. Głód ziemi oraz problem "narodu bez przestrzeni" uznał Himmler za spiritus movens historii rasy germańskiej. W trosce o czystość rasy germańskiej sięgał Himmler do pangermańskiej oraz środkowoeuropejskiej idei. Ideałem miało być wskrzeszenie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, oznaczające powrót na obszary osadnictwa germańskiego. "Jest od wieków zadaniem tej jasnej rasy opanować ziemię, przynieść jej szczęście i kulturę", nauczał podczas pracy szkoleniowej. Przestrzeń na wschodzie - "kraj germańskiej przyszłości" - miała w zamierzeniach Himmlera stanowić nie tylko źródło wyżywienia, ale i gwarancję bezpieczeństwa. Kierował się przy tym wskazaniami Hitlera, iż małe państwa stanowią przeszkodę w utworzeniu germańskiego monolitu. "Rupieciarnia małych państw - stwierdzał bowiem w 1943 roku Hitler - musi być szybko, jak to tylko możliwe, zlikwidowana"100.

Próbą wprowadzenia w życie teorii "krwi i ziemi" była m.in. powołana w 1935 roku, również z inicjatywy Himmlera, instytucja badawcza pod nazwą Dziedzictwo Przodków SS (Das Ahnenerbe der SS). Prezydentem placówki był sam Himmler, dyrektorem instytutu zaś prof. W. Wüst, związany z kierowaną przez K. Haushofera Niemiecką Akademią. Wyznawanym przez Ahnenerbe mitom "krwi i ziemi" podporządkował Himmler wiele nauk. Wypaczone przez geopolitykę zagadnienia geografii politycznej wykorzystała ta "naukowa" przybudówka SS do uzasadnienia rozprzestrzeniania się rasy germańskiej w Europie i świecie.

Geopolityczne treści nie były obce czołowemu ideologowi narodowego socjalizmu Alfredowi Rosenbergowi, od 1930 roku wydawcy "Nationalsozialistische Monatshefte" i stojącemu od 1933 roku na czele urzędu zagranicznego NSDAP. Już w 1927 roku sprecyzował on credo niemieckiej polityki zagranicznej. Wskazał na przestrzeń wschodnią jako na obszar przeznaczony dla rasy nordyckiej101. W politycznym związku z Ukrainą oraz Anglią jako partnerami widział jedyną możliwość wymazania Polski z mapy Europy oraz osiedlenia niemieckich chłopów na Wschodzie.

Jednym z nielicznych, choć ewidentnych mierników skuteczności oddziaływania geopolitycznej ideologii na życie polityczne państwa była infiltracja wielkoprzestrzennej terminologii do języka politycznego przywódców III Rzeszy. Do języka dyplomatycznego trafiła ona stosunkowo późno. Po raz pierwszy pojęcie "wielka przestrzeń" użyte zostało w pakcie trzech mocarstw - Niemiec, Włoch i Japonii - 27 września 1940 roku, do którego 20 listopada tegoż roku przystąpiły Węgry, 23 listopada Rumunia, a 24 listopada Słowacja.

Pakt przewidywał, iż współdziałanie wyżej wymienionych państw winno stanowić gwarancję trwałego pokoju i odpowiedniej przestrzeni dla każdego z partnerów. Wszyscy oni wyrażali zgodę na podział świata według kryterium wielkoprzestrzennego, mającego zapewnić Niemcom panowanie w Europie, Japończykom w Azji, a Włochom w basenie Morza Śródziemnego. Joachim von Ribbentrop, interpretując pakt z 1940 roku, stwierdzał m.in., iż "idea przestrzeni życiowej oznacza wezwanie do rozwoju w celu wyzwolenia najlepszych sił narodu do działania na rzecz stworzenia nowej bazy przestrzennej"102.

Już w latach dwudziestych terminologia geopolityczna opanowała żargon polityczny działaczy narodowosocjalistycznej partii. Pojęcia Lebensraum, Grund und Boden, Recht auf Erde, Siedlungsraum, Ernährungsraum, Anpassungsraum należały do codziennego repertuaru propagandowego. Hitler posługiwał się nimi w Mein Kampf oraz Zweites Buch. W 1927 roku wzywał on ideologów narodowego socjalizmu, by "bez względu na tradycje i uprzedzenia znaleźli w sobie odwagę i siły do przygotowania narodu niemieckiego i skupienia jego energii do wymarszu na te drogi, które wyprowadzą go z obecnej ciasnoty przestrzeni życiowej ku nowym obszarom; tym samym zaś uwolnią Niemcy od niebezpieczeństwa zejścia w cień lub egzystowania w niewolniczej służbie innym"103.

Idąc tropem geopolitycznej propagandy, nie dostrzegał Hitler różnicy między polityką wojenną i pokojową; jedna i druga służyły walce o zabezpieczenie praw życiowych na zdolnej wyżywić naród przestrzeni. Polityka zagraniczna była sztuką zapewnienia dynamicznie rosnącemu w siłę narodowi niemieckiemu niezbędnej przestrzeni życiowej. "Polityka zagraniczna narodowego państwa musi zapewnić bezpieczeństwo związanej z państwem rasie, w ramach którego wytworzy się zdrowy, żywotny oraz naturalny stosunek między liczbą i wzrostem narodu z jednej strony i wielkością obszaru ziemi z drugiej (...) My narodowi socjaliści idziemy dalej. Prawo do ziemi musi stać się obowiązkiem, gdyż bez rozszerzenia obszaru wielki naród schyli się ku upadkowi"104.

Ziemia stanowiła dla Hitlera "puchar przechodni" w walce ras. Naród niemiecki postrzegał jako typowy naród przestrzenny, podczas gdy żydowski określał jako typowy naród bez ziemi. Prawdziwa walka ras jest walką o przestrzeń. Przestrzeń ta jest podstawą aryjskiej walki życiowej. Jaki użytek uczynią ludy z ziemi, jak ją przekształcą i wykorzystają do pomnożenia siły, zależy od rasy. Ten swoisty imperializm przestrzeni oznaczał uznanie wojny za swoistą grę sił w przestrzeni. Wraz z jej wybuchem wybiła też godzina geografii.

Hitler stawiał naród przed alternatywą: albo walka o zwiększenie przestrzeni życiowej dyktowana przez naturę, albo śmierć głodowa, emigracja lub sztuczna regulacja urodzin. "Musicie sobie uzmysłowić - zwracał się do oficerów - iż na dłuższą metę niemożliwe jest wyżywienie 140 lub nawet więcej osób z jednego kilometra kwadratowego ziemi. Myśmy już wzięli z naszej ziemi wszystko, co było możliwe. Dzięki pracowitości niemieckich chłopów wydobyliśmy z naszej kiepskiej ziemi więcej aniżeli podwójną ilość dóbr. Nasze potrzeby sięgają jednak dalej"105.

O tym, że Lebensraum oznaczał dla Hitlera autarkiczną przestrzeń, mogącą wyżywić i zapewnić niezbędne do realizacji polityki światowej surowce, świadczy wiele jego wystąpień. Wypowiadając się na temat założeń "wschodnioprzestrzennej polityki ludnościowej i gospodarczej" ministra Richarda Waltera Darrégo, jeszcze raz podkreślał, iż tylko Niemcy są zdolni do stworzenia wielkiego obszaru, który stanowić będzie furtę do trwałego panowania nad całym światem. Z żądaniem utworzenia silnej, kontynentalnej bazy jako warunku niemieckiej autarkii wystąpił Hitler m.in. w Monachium podczas zorganizowanego 10 listopada 1938 roku spotkania z dziennikarzami. W lutym 1942 roku zapewniał żołnierzy, iż tylko obszary na wschód od Uralu zapewnią narodowi niemieckiemu dostatnią przyszłość. "Powierzchnia Niemiec, którą przemierzy się samolotem w cztery godziny, nie daje gwarancji bezpieczeństwa".

Na pytanie stanowiące centralny punkt geopolitycznych dyskusji, dotyczące wyboru kontynentalnego lub morskiego kierunku ekspansji, Hitler dał zdecydowaną odpowiedź już w pierwszym tomie Mein Kampf, który ukazał się w 1925 roku: "Gdy chce się w Europie ziemi, to może się to odbyć, ogólnie biorąc, tylko kosztem Związku Radzieckiego. Nowa Rzesza musi rozpocząć od nowa marsz szlakiem dawnych rycerzy krzyżowych, aby za pomocą miecza dać niemieckiemu pługowi rolę, a narodowi chleb powszedni"106. Żądania powrotu do granic z 1914 roku wydawały mu się nonsensem zarówno z geopolitycznego, jak i militarnego punktu widzenia. Jedynym bowiem celem "godnym rozlewu krwi" było "zapewnienie narodowi niemieckiemu należnych mu na terenach wschodnich ziemi i roli".

Przeciwstawiając się kolonialnej polityce Bismarcka, podkreślał z dumą: "My zatrzymaliśmy odwieczny pęd germański na zachód i południe Europy, skierowując uwagę na wschód. Skończyliśmy wreszcie z kolonialną i handlową polityką czasów przedwojennych i zmierzamy w przyszłość, ku polityce ziemi. Jeśli obecnie mówimy o nowej przestrzeni w Europie, to myślimy przede wszystkim o Związku Radzieckim i podległych mu państwach przygranicznych"107.

W podzielonej Europie

W pierwszych latach powojennych, kiedy na fali ogólnego entuzjazmu dla demokracji szerzyły się w Europie nastroje antyautorytarne, panowało ogólne przekonanie, że skompromitowane doktryny polityczne III Rzeszy należą do przeszłości. Przekonanie to potwierdziło się w stosunku do geopolityki. W kształcie, zasięgu, charakterze propagandowym, w jakim występowała do 1945 roku, myśl wielkoprzestrzenna nie odrodziła się na obszarze Republiki Federalnej Niemiec. Pamięć o minionej wojnie, stanowiącej przecież w dużej mierze realizację geopolitycznych postulatów, oraz postanowienia konferencji poczdamskiej, nakazujące m.in. oczyszczenie nauki i programów szkolnych z treści nazistowskich, sprawiły, iż w pierwszych latach po kapitulacji Niemiec panowało całkowite milczenie wokół geopolityki.

Epilog geopolitycznej działalności stanowiło aresztowanie i próba postawienia przed trybunałem norymberskim Karla Haushofera. Amerykański geograf Edmund A. Walsh, profesor uniwersytetu w Waszyngtonie, który z ramienia amerykańskich władz okupacyjnych prowadził rozmowy z K. Haushoferem, krytycznie ocenił "biologiczną naukę o państwie" jako podstawę "geograficznego bezsensu i irracjonalnej polityki hitlerowskiej"108. Samobójcza śmierć czołowej postaci niemieckiej szkoły geopolitycznej zamknęła ten rozdział rozwoju niemieckiej ideologii geopolitycznej.

Wraz z organizacją życia naukowego i szkolnictwa w RFN ujawniły się tendencje do rehabilitacji i ożywienia myślenia w kategoriach przestrzennych. W styczniu 1951 roku ukazał się pierwszy po wojnie numer "Zeitschrift für Geopolitik", czasopisma, które od 1924 roku stanowiło ważny instrument kształtowania świadomości geopolitycznej. Fakt wznowienia periodyku jako kolejnego, 22. już rocznika (ostatni, 21., ukazał się w 1944 roku) oraz osoba Kurta Vowinckela, najbliższego współpracownika K. Haushofera oraz wydawcy, który towarzyszył pismu od początku do 1953 roku, wzbudziły wiele kontrowersji. Od geopolitycznych treści odcięli się wykładowcy akademiccy. Pseudonaukowe proklamacje, ukazujące się na łamach pisma, krytycznie ocenił pierwszy przewodniczący Związku Niemieckich Geografów Szkolnych Julius Wagner w referacie wygłoszonym na zjeździe w Monachium w 1948 roku.109

Na łamach wznowionego organu geopolitycznego prezentowano opinie nauczycieli geografii, czytelników, którzy z nutą sentymentu wspominali "dni chwały" nauki o wielkiej przestrzeni, gdy geopolityka była "przewodnikiem" wojennej generacji. Niektórzy oczekiwali, że nauka o geograficznych uwarunkowaniach polityki ułatwi obiektywną ocenę rzeczywistości politycznej lat pięćdziesiątych. Przekonani, że okres "burzy i naporu" geopolityka ma już za sobą, wierzyli, że mimo wszystko ma do spełnienia ważne funkcje polityczne. Bez badania wpływu przestrzeni i uwarunkowań geograficznych na politykę zagraniczną nie może być zrozumienia dla stosunków międzynarodowych i konstelacji politycznej w świecie.

Próba rehabilitacji geopolityki wyrażała się zainteresowaniem jej prekursorami i ich dziełami. W latach pięćdziesiątych ukazały się prace poświęcone twórczości F. Ratzla jako godnego naśladowania "artysty w swym fachu". W pismach geograficznych pojawiały się artykuły przybliżające sylwetki czołowych geopolityków, próbowano też polemizować z ich wypowiedziami. Wraz ze wznowieniem organu geopolitycznego podejmowano próby nadania geopolityce określonego profilu i dopasowania do wymogów politycznych Niemiec Zachodnich u progu lat pięćdziesiątych. Na łamach pisma postulowano nawiązanie do "odwiecznych zmagań" między kontynentalnym a oceanicznym kierunkiem polityki zagranicznej jako elementu interpretacji stosunków międzynarodowych. W powojennych warunkach zwolennicy ożywienia myślenia w kategoriach przestrzennych chcieli usytuować geograficzno-polityczne badania w konkretnym kontekście narodowym. Zadaniem nowej geopolityki miało być wyciągnięcie wniosków z położenia rozbitych Niemiec między obszarem centralnej Eurazji a potęgą morską państw peryferyjnych, nade wszystko zaś dostrzeżenie perspektywicznej całości Niemiec.

Geopolityka winna jednak przede wszystkim pełnić ważne funkcje edukacyjne. Za wzór służyć miała Anglia. Franz Knieper, autor opracowań z zakresu geografii politycznej w okresie międzywojennym, wskazywał na konieczność umasowienia tej dyscypliny. Za z gruntu fałszywe uznał ograniczanie szkolenia geopolitycznego li tylko do zakresu szkolnictwa stopnia średniego i wyższego. "O wiele bardziej należy upowszechniać idee geopolityczne wśród mas, które trzeba wychować na obywateli państwa i świata, aby na bazie poznania zależności w świecie, gotowe były do politycznego działania"110. W badaniach zależności między przestrzenią a państwem autor dostrzegł szansę rozwiązania problemu niemieckiego: "Niemcy - nasza ojczyzna - leżą w sercu Europy i nie mogą być usunięte z rozgrywki w polityce światowej. Dzięki odpowiedniemu szkoleniu narodu niemieckiego być może określi się przyszłe losy Niemiec"111.

Nie brakowało prób unaukowienia geopolityki i pozytywnego wykorzystania w warunkach pokojowych. Proponowano m.in. zorientowanie badań geopolitycznych na przeobrażenia przestrzenne dokonane przez człowieka, w czym upatrywano największą siłę ludzkiego ducha112. Geopolityka jawiła się niektórym jako uniwersalna humanistyczna nauka o polityce, która winna wyjaśnić zawiłości polityki zagranicznej i znaczenie uwarunkowań geograficznych w świecie polityki.

W miarę zaostrzania się kursu zimnowojennego argumenty geopolityczne wykorzystywano jednak dla potrzeb ideologii skrajnie prawicowych, rewizjonistycznych ideologii i organizacji. Ożyła koncepcja "kraju środka" (Herzlandu), wykorzystująca centralne położenie RFN i rzekome zagrożenie ze strony otaczających ją państw jako argument w polityce zagranicznej. Na znaczeniu zyskała również teoria vacuum, w myśl której powstałą w wyniku klęski Niemiec w drugiej wojnie światowej pustkę w Europie Środkowej wypełniają siły komunistyczne.

Ukazanie sprzeczności między podziałem Niemiec i Europy a naturalnymi i geograficznymi uwarunkowaniami stanowiło punkt wyjścia geopolitycznych rozważań w okresie zimnej wojny. Obawy wielu geografów o los niemieckiej przestrzeni życiowej wyraził K. Mayer, gdy uskarżał się, iż Niemcy, które przed pierwszą wojną światową sięgały od Wogezów po Niemen i obejmowały obszar 541 tysięcy kilometrów kwadratowych, po drugiej wojnie musiały się ograniczyć tylko do 247 tysięcy kilometrów kwadratowych. W przekonaniu, iż naród niemiecki dysponuje coraz mniejszą przestrzenią niezbędną mu do życia, już w 1949 roku postulowano, by kwestię zabezpieczenia przestrzeni do życia i wyżywienia narodu uczynić węzłowym problemem geografii politycznej. Pojawiała się znów teza o Niemcach jako "klasycznym narodzie bez ziemi", który od osiemdziesięciu lat wegetuje na "ciasnym obszarze"113.

Na popularności zyskały studia porównawcze dotyczące różnych krajów, narodów i kontynentów. Swego rodzaju neomaltuzjanizm przeplata się w nich z determinizmem geograficznym. W podręcznikach szkolnych powtarza się motyw "przeludnionego Zachodu" i "krzywdy Niemiec". Istotnym kryterium oceny pozycji i perspektyw politycznych RFN były granice. Brak naturalnych granic służył obok "ciasnoty przestrzennej" jako argument mający uzasadnić żądania przywrócenia granic z 1937 roku. Na znaczeniu zyskało przekonanie znanego w okresie międzywojennym geopolityka Kurta Tramplera, iż "los narodu jest określony przez jego granice, przestrzenne ukształtowanie jego obszaru zasiedlenia oraz wkomponowanie w środowisko (...) Jeżeli naród niemiecki chce utrzymać się mimo niekorzystnych warunków przestrzennych, to musi przyjrzeć się uważnie walkom granicznym Niemiec, tak w przeszłości, jak i teraźniejszości114.

Dydaktycy i metodycy, którzy pragnęli włączyć geopolitykę w nurt działań politycznych, mieli swój udział w kształtowaniu specyficznie pojętej świadomości europejskiej. Optowali oni na rzecz integracji europejskiej, nie kryjąc jednakże przekonania o konieczności dominacji zachodniej Europy nad wschodnią. "Położenie Europy na ziemi, jej geograficzno-fizyczne przymioty oraz kulturowo-geograficzny rozwój predestynują ją jako przestrzeń życiową ludzi do wyjątkowej roli"115. "Można mówić od stu lat o kontynencie Eurazji (...) ale pozostała Europa, właściwy świat zachodni, który jest kolebką europejskiej kultury, leży na zachodzie".

Podręcznik Ludwiga Bauera eksponował "dowody" geograficznej odrębności zachodniej Europy, mające uzasadnić jej prawo do hegemonii politycznej i kulturalnej w "całej Eurazji": "Zapewne przez właściwy półwysep europejski należy rozumieć tylko zachodnią część starej masy lądowej, oblewanej przez peryferyjne wody Morza Białego, Północnego i Bałtyckiego oraz Śródziemnego. Ten zachodni półwysep może być oddzielony od właściwego kadłuba Europy przez linię Morza Białego, Zatoki Fińskiej, wschodnią część Karpat i ujście Dunaju. Ten "kadłub Europa" - wschodnioeuropejska nizina ma przez swój kontynentalny klimat, jednostajny krajobraz, historię oraz ludność więcej wspólnych cech z Azją aniżeli z właściwą Europą. A jednak ten delikatnie rozczłonkowany o różnorodnej panoramie krajobrazów półwysep zachodni jest nosicielem zachodniej tradycji, zjednoczony poprzez historię i religię chrześcijańską"116.

Demonizowanie uwarunkowań geograficznych RFN i położenia Niemiec Zachodnich między krajami lądowymi (ZSRR oraz państwa bloku socjalistycznego) a morskimi (USA, Anglia, Japonia) znalazło wyraz w stosowanej w podręcznikach szkolnych oraz żargonie politycznym terminologii, jak np.: "Niemcy między lądem a morzem", "rozdarta przestrzeń", "położenie na skraju dwóch światów". Nawiązując do znanej teorii angielskiego geografa H. Mackindera na temat Herzlandu, C. Schmitt nawoływał do przezwyciężenia dualizmu morsko-kontynentalnego: "To, co określamy dziś jako Zachód, jest półkulą, pokrytą przez oceany. Sprzeczność kontynentalnego i oceanicznego świata jest globalną rzeczywistością, z której musimy się wyzwolić, jeżeli chcemy wyznaczyć właściwy kierunek historycznej struktury napięć obecnego dualizmu światowego"117.

Elementem geopolitycznej debaty stały się głosy na rzecz neutralizacji Niemiec. Początek dały dyskusje w ramach założonego z inicjatywy Ulricha Noacka Kręgu w Nauheim (Nauheimer Kreis). Reprezentowana przez jego zwolenników idea neutralizacji Niemiec bazowała m.in. na przekonaniu, iż wytworzoną w centrum kontynentu pustkę wypełnią Niemcy - "nowa Szwajcaria Europy" - jako pomost między Wschodem a Zachodem. Podczas posiedzenia Kręgu 1 sierpnia 1948 roku politycy wyrażali jednak obawy, iż neutralizacja Niemiec doprowadzi do wzmocnienia potęgi Związku Radzieckiego. Tylko silne Niemcy, jak sądzono, mogły stanowić skuteczną zaporę przeciw zagrożeniu ze strony komunizmu. August Haussleiter, stojący na czele bawarskiej CSU, pisał z obawą o przyszłych losach państwa, "nieszczęśliwego serca Starego Kontynentu", które stanowi "wielki obszar pustki między potęgami światowymi"118.

Tematyka geopolityczna nie była nigdzie eksponowana. Jej treści przemycano jednak zarówno w opracowaniach z zakresu geografii, historii, jak i debatach politycznych. Okazjonalnie pojawiały się skompromitowane w okresie międzywojennym pojęcia "niemieckiej ziemi narodowej" oraz "niemieckiej ziemi kulturowej". Niektóre podręczniki traktowały państwa Europy Środkowej jako obszary tranzytowe. Wypędzenie Niemców z obszarów na wschód od Odry i Nysy spowodowało, jak przekonywał podręcznik E. Hindrichsa, ograniczenie niemieckiego obszaru narodowego, a w konsekwencji stworzenie narodowych ognisk zapalnych. "Naród niemiecki został ściśnięty na wąskiej przestrzeni, a obszar starych Niemiec rozbity na liczne i różnorodne twory polityczne"119.

Niektóre albumy i broszury unaocznić miały uczniom, iż krajobraz kulturowy na obszarze na wschód od Odry i Nysy został ukształtowany przed wiekami wyłącznie przez Niemców i "przybysze z Zachodu uczynili z tej dzikiej krainy prawdziwie uprawną ziemię"120. W tym kontekście postanowienia konferencji poczdamskiej postrzegane były przede wszystkim jako pozbawienie Niemiec niezbędnej do życia przestrzeni, a Europę Zachodnią znacznej części jej "obszaru kulturowego".

Prace geopolityczne wspomagały w okresie zimnowojennej konfrontacji wszelkie rewindykacyjne żądania ugrupowań przesiedleńczych i skrajnie prawicowych partii politycznych. Ziemie zachodnie przejęte po drugiej wojnie światowej przez Polskę opisywane były jako "Nowa Marchia", "Kraj nad Wartą i Notecią". Wydany w 1955 roku podręcznik E. Hindrichsa "Niemcy i kraje sąsiednie" pomija całkowitym milczeniem fakt obecności Polski nad Bałtykiem. Jedynie w rozdziale "Po drugiej stronie Odry" znaleźć można kilka uwag o żyznej ziemi szczecińskiej, "zawdzięczającej swój rozkwit pracowitości niemieckich chłopów".

Opis polskich wsi i miast nie odbiega od języka propagandy okresu międzywojennego. Jako dominujący akcent polskiego krajobrazu wiejskiego wskazywano na "wystające kominy, które należą do cukrowni lub palarni, gdzie wyrabia się ze zboża lub kartofli wódkę"121. Brak naturalnej granicy Polski na zachodzie służył jako dodatkowy argument na rzecz nierozerwalności polskich ziem zachodnich z niemieckim organizmem: "Polska nizina przechodzi na zachodzie i północy bez naturalnej zauważalnej granicy w nizinę północnoniemiecką. Tylko na obszarze polskiego korytarza sięga Polska na małym odcinku wybrzeża w okolicy Gdyni do Bałtyku. Dlatego nie dziwi to nas w ogóle, że polska nizina ma zupełnie podobny do północnoniemieckiej niziny krajobraz"122.

Popularyzacja geopolitycznej myśli w RFN nie byłaby do pomyślenia bez ludzi, którzy stanowili ideowy pomost między III Rzeszą a powojenną RFN. Autorami wielu opracowań geopolitycznych oraz podręczników szkolnych w pierwszym dziesięcioleciu powojennym byli ci, którzy współtworzyli zręby wielkoprzestrzennej "nauki" w Republice Weimarskiej i III Rzeszy. Zaliczyć należy do nich m.in. Emila Hindrichsa, powołanego w 1935 roku na stanowisko profesora Wyższej Szkoły Nauczycielskiej w Weilburgu. Jako członek Związku Geografów Szkolnych wygłosił on w 1933 roku programowy referat na temat "Narodowy socjalizm, wychowanie i geografia". W czasie wojny pełnił funkcję eksperta w zakresie geografii w Hamburgu, gdzie rozpoczął działalność dydaktyczną również po wojnie. Jeszcze pod koniec wojny zainteresowany był tym, by poprzez "nauczanie geografii rozbudzić zrozumienie dla położenia Niemiec w świecie oraz dzieła Hitlera"123.

Propagowaniem geopolitycznych treści zajął się po wojnie m.in. Moritz Durach, profesor gimnazjalny w przedwojennym Dreźnie. Ten znawca problematyki niemczyzny granicznej i zagranicznej należał do najbardziej gorliwych propagatorów wielkiej przestrzeni. W przededniu wybuchu wojny wyrażał nadzieję, że gdy "naród niemiecki przeniknie swą twórczą siłą całą Ziemię, stanie się prawdziwym narodem świata, być może jedynym..."124. Po wojnie mianowany został wyższym urzędnikiem w Ministerstwie Oświaty, a następnie radcą ministerialnym. W 1957 roku objął stanowisko we władzach oświatowych Wirtembergii.

Za animatora powojennej geopolityki można uznać Karla Hecka, przewodniczącego Niemieckiego Związku Geografów Szkolnych w nazistowskich Niemczech. W służbę propagowania geopolitycznych treści zaangażowali się w latach pięćdziesiątych m.in. Johannes Petersen, wybrany w 1949 roku na stanowisko przewodniczącego Niemieckiego Związku Geografów Szkolnych w Hamburgu, w okresie III Rzeszy orędownik "ożywienia woli kolonialnej Niemców", Frank Schnass, Julius Wagner, Kurt Gebauer, Hans Mann, Wilhelm Grotelüschen.

Próby ożywienia myśli geopolitycznej, głównie na polu nauczania, nie spotkały się jednak z większym zainteresowaniem, a wraz ze zmianą generacji i koalicji rządzącej oraz odprężeniem na płaszczyźnie międzynarodowej w latach siedemdziesiątych słownictwo geopolityczne i interpretacja polityki za pomocą uwarunkowań geograficznych straciły na znaczeniu. Chociaż argumentacja geopolityczna służyła przez dziesięciolecia skrajnie prawicowym ugrupowaniom i ich propagandzie rewizjonistycznej, nie zyskała w dyskusji publicznej szerszego zainteresowania. W zbiorowej wyobraźni politycznej pozostała bowiem przede wszystkim skompromitowaną przez nazizm ideologią. Czołowy organ geopolityki "Zeitschrift für Geopolitik" został przejęty na początku 1956 roku z powodu trudności finansowych przez inne wydawnictwo, następnie zaś przez Institut für Geosoziologie und Politik (aktywny publicystycznie w Bad Godesberg) i wychodził w połączeniu z wydawanym przez ten instytut miesięcznikiem "Gemeinschaft und Politik". Nastąpiło stopniowe rozwodnienie problematyki geopolitycznej i wchłonięcie jej przez aktualne zagadnienia polityczne.

Po "końcu historii"

Po upadku komunizmu i przezwyciężeniu podziału Europy i świata na dwa wrogie ideologicznie bloki świat granic i przestrzeni oraz ich politycznej interpretacji nabrał nowego znaczenia. Klasyczna geopolityka, która de facto oznacza zawsze określoną konstelację interesów, znalazła tu nowe pole do popisu. Zjednoczone Niemcy zmuszone zostały do określenia się na nowo w integrującej się Europie. Oczekiwał tego poza perspektywicznie myślącymi Niemcami przede wszystkim świat zewnętrzny, który obawiał się, doświadczony przez historię, iż jedność Niemiec przybierze znamiona nacjonalistyczne. Rok 1990 przyniósł jednak całkowicie odmienną konstelację. Zjednoczone Niemcy pozostały lokomotywą integracji Europy i adwokatem członkostwa krajów środkowo- i wschodnioeuropejskich w strukturach europejskich. Pojawiły się jednak nowe problemy z zachowaniem równowagi politycznej w związku z rozpadem Związku Radzieckiego i obecnością Stanów Zjednoczonych w Europie.

Kraje Europy Środkowej, określane jako "międzyeuropa", stanowiące przez dziesięciolecia obiekt walki o wpływy między mocarstwami europejskimi, podjęły po raz trzeci w tym stuleciu próbę zorganizowania na nowo własnej państwowości na zasadach pełnej suwerenności. Po raz pierwszy w dziejach Stary Kontynent stał się ojczyzną państw demokratycznych, niewolną jednak od zmagań i konfliktów na tle narodowościowym i religijnym. Dwudziesty wiek rozpoczął się i kończy na Bałkanach. Bez dyscypliny bloków i groźby nuklearnej objawiły się nowe pola i przestrzenie realnego i potencjalnego konfliktu. Kraje podległe niemal przez pół stulecia władzy sowieckiej wyraziły po załamaniu się dwubiegunowego świata deklarację przynależności do świata zachodniego, ukazując całą utopię zimnowojennego porządku.

Zimna wojna nie tylko podzieliła świat na bloki militarne i systemy polityczne. Żelazna kurtyna podporządkowała wszystko ideologii i polityce. Poszczególne przestrzenie kulturowe i cywilizacyjne przestały się liczyć. Na niemal półwiecze zamrożono wiele istotnych spraw. Dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych rozpoczęła się dyskusja na temat ekologicznych granic wzrostu. Ekologiczne warunki przeżycia, geograficzne przestrzenie życiowe i demograficzne zagrożenia - problemy niedoceniane w okresie triumfu marksistów na Wschodzie i liberałów na Zachodzie, zdają się stanowić problem pierwszej rangi na przełomie XX i XXI wieku.

Trwające na Bałkanach konflikty zbrojne unaoczniają jednocześnie, iż "terytoria małoprzestrzennie zorganizowanego barbarzyństwa" i terytoria względnego bezpieczeństwa w coraz mniejszym stopniu można od siebie oddzielić według klarownych granic państwowych i narodowych125.

Po przełomie lat 1989/1990 pojęcia z repertuaru geopolityki znalazły się znów na porządku dziennym. Tym razem nie za sprawą Niemców, ostrożnych w posługiwaniu się frazeologią geopolityczną. W debatach politycznych i opinii wielu liczących się państw pojawiły się wątpliwości i pytania, na które poszukuje się intensywnie odpowiedzi. Nowe uwarunkowania w Europie zmuszają bowiem do zastanowienia, co znaczy dziś określenie "położenie środkowe Niemiec", Mitteleuropa, "geopolityczne położenie Europy"?

Dyskusja wokół związków przestrzeni i polityki w niektórych krajach nabrała nowych rumieńców. We Francji lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte przyniosły spore ożywienie wokół powyższej problematyki. Po utworzeniu amerykańskiego czasopisma "Antipode" (1969), niemieckiego "Geografiker" (1969-1972), we Francji powołano do życia "Hérodote", pismo wydawane przez wpływowe marksistowskie wydawnictwo F. Maspero, które użyczało łamów nie tylko związkowcom, marksistom, geografom, lecz również filozofom, politykom, urbanistom. Od 1982 roku wychodziło ono jako "Revue de Géographie et Géopolitique" i publikowało m.in. teksty oscylujące wokół takich zagadnień, jak niemieccy geopolitycy, geopolityka islamu, geopolityka Francji. Podczas gdy na obszarze niemieckojęzycznym ukazywały się ostrożne refleksje na temat geopolitycznych strategii supermocarstw, we Francji zanikł wszelki dystans wobec pojęcia "geopolityka". Oznaczała ona dla Francuzów nie tylko środek pomocniczy do analizy geostrategicznych interesów i sposobu działań państw. Yves Lacoste, wydawca czasopisma, chciał uprzytomnić geografom, a także przedstawicielom nauk społecznych ich odpowiedzialność za działania polityczne.

Pod kierunkiem Lacoste'a otwarto na uniwersytecie w Paryżu w 1989 roku kierunek studiów o nazwie "geopolityka" z możliwością uzyskania w tym zakresie promocji doktorskiej. W opinii Lacoste'a i jego kolegów redakcyjnych geopolityka powróciła do łask w związku z wojną prowadzoną między Wietnamem a Kambodżą w 1979 roku. Dla niektórych dziennikarzy, zaskoczonych faktem wojen wewnątrz obozu komunistycznego, konflikt ten uzasadniał powrót geopolityki z jej wszystkimi negatywnymi konotacjami.

Te spektakularne wydarzenia unaoczniły, iż terytorialna rywalizacja między państwami narodowymi ma nie mniejsze znaczenie aniżeli ideologiczne zmagania między kapitalizmem a komunizmem. Konfliktom w Afryce i na Bliskim Wschodzie towarzyszyła frazeologia geopolityczna. Politycy, geografowie, historycy posługiwali się w odniesieniu do walk między Iranem i Irakiem, Libią i Syrią, Izraelem i Palestyną, Afganistanem i Związkiem Radzieckim terminologią geopolityczną. Nie przywiązywali przy tym jednoznacznej i konkretnej treści do wykorzystywanej terminologii i geopolitycznej kategoryzacji.

O ile we Francji i USA geopolityka stała się modnym określeniem rywalizacji terytorialnej i zmagań o wpływy w świecie, o tyle w Niemczech nigdy nie stała się po wojnie pojęciem obiegowym. Dystans wynikał z obawy o skojarzenie z neonazistowskimi tendencjami. Niemniej wydarzenia lat dziewięćdziesiątych, zjednoczenie Niemiec, problem przyszłości NATO i równowagi sił w Europie po załamaniu się komunizmu, wydarzenia w Europie Środkowej i Wschodniej, wszystko to wywołało dyskusję, w której określenie geopolityka znów wyjaśniało wiele problemów i zjawisk. Świat w latach dziewięćdziesiątych okazał się bardziej skomplikowany aniżeli w czasach ideologicznej konfrontacji.

Analiza obecnie przebiegających procesów za pomocą kategoryzacji geopolitycznej obejmuje zagadnienia z zakresu ekonomii, demografii, geografii, kulturoznawstwa oraz przede wszystkim polityki w zakresie stosunku sił i władzy. Geopolityka uwzględnia w swym opisie rywalizację państw i mocarstw w stopniu określonym terytorialnie. Chodzi nie tylko o rywalizację międzypaństwową, lecz również o konkurencję różnych sił politycznych. Yves Lacoste, francuski teoretyk współczesnej geopolityki i wspomniany już redaktor pisma o tym profilu, rozróżnia obszar geopolityki zewnętrznej i wewnętrznej126. W zewnętrznej chodzi o problemy terytorialnej ekspansji państw i narodów, ustalanie granic według kryteriów językowych i tradycji kulturowych, aspiracje terytorialne państw i ich zróżnicowaną argumentację, geograficzny zasięg wpływu ideologii, religii (np. ekspansja islamu), rywalizację mocarstw, dążenia niepodległościowe ludów, tworzenie ugrupowań ponadnarodowych i regionalnych. Problemy te należą do zagadnień stosunków międzynarodowych i pozostają w związku przyczynowo-skutkowym z granicami państwowymi. Do kategorii geopolityki wewnętrznej zalicza Lacoste zjawiska dokonujące się wewnątrz granic państwowych. Dotyczą one np. geografii wyborczej, ruchów regionalnych, obejmują uwarunkowania społeczne i ekonomiczne politycznych projektów i strategii.

Francuskie pismo "Hérodote" sformułowało od nowa pytanie, czemu służy współcześnie geografia? Wywołało również szeroką debatę na temat potrzeby tzw. aktywnej geografii i roli geografów pod koniec tysiąclecia. Wniosło też wkład w popularyzację wiedzy z pogranicza geografii i polityki oraz znacznej roli geografów w interpretacji życia politycznego i społecznego. Przyczyniło się ono w znacznym stopniu do rehabilitacji problematyki geograficznej w jej politycznym aspekcie.

Dla amerykańskich teoretyków geopolityka powojenna to w głównej mierze kwestia kontroli świata i stref wpływów oraz rywalizacji USA i Związku Radzieckiego. Colin S. Gray postrzegał ją głównie jako konfrontację między wyspiarskim imperium USA oraz imperium Herzlandu Związku Radzieckiego w walce o kontrolę nad eurazjatycko-afrykańskimi krajami. Eurazjatycko-afrykańska wyspa światowa otoczona jest przez obie Ameryki i Australię. W dyskusji amerykańskich geopolityków panowała zgodność z klasykami teorii przestrzennego myślenia co do trzech podstawowych faktów:

- długotrwała kontrola nad wyspą świata (Eurazja-Afryka) przez jedno jedyne mocarstwo oznaczałaby kontrolę nad światem;

- interesy mocarstwa lądowego i mocarstwa morskiego krzyżują się na obszarze eurazjatyckich i afrykańskich krajów brzegowych. Kontrola tych obszarów przez mocarstwo morskie nie oznacza kontroli nad wyspą świata, może jednak przeszkodzić ewentualnej hegemonii na obszarze zwanym przez Mackindera Herzlandem;

- istotnym punktem rywalizacji sowiecko-amerykańskiej jest zagadnienie kontroli nad przyszłością Europy Zachodniej127.

Spory o miejsce Niemiec w Europie i świecie stały się jednym z elementów debaty historyków niemieckich toczonej w latach osiemdziesiątych. Historia zawsze rozgrywa się na konkretnym obszarze, a geografia stwarza określone ramy i podstawy dla ludzkiego rozwoju. Zasadniczym problemem w powojennej dyskusji na temat wzajemnych zależności przestrzeni i polityki pozostaje zagadnienie, co uczynić, by uratować geografię jako kategorię historyczną i uchronić ją przed instrumentalizowaniem politycznym. Samo posługiwanie się terminami "środek", "geopolityka", "granice" nie może być zabiegiem dyskredytującym. Geografia i kategoria "środka" wiele wyjaśniają i są elementarnymi podstawami historii. Nie ma powodu rezygnować z tego pojęcia zarówno w aspekcie geograficznym, politycznym oraz jako kategorii historycznej128. W debacie historyków chodziło o rozróżnienie dla uzyskania jasności interpretacji trzech zasadniczych czynników:

- polityki siły mniej lub bardziej świadomie nawiązującej do geopolitycznych wzorów;

- geopolityki w wąskim sensie jako ideologii aspirującej do władzy i ekspansji, wywodzącej się z geografii;

- geografii jako heurystycznego instrumentu dla pragmatycznego wyjaśnienia historii.

Współcześni teoretycy polityki usiłują przywrócić geopolityce godność poprzez wykorzystanie jej aparatu pojęciowego w interpretacji strategii i polityki bezpieczeństwa we współczesnym świecie. Wychodzą oni bowiem z założenia, iż wzajemne stosunki państw określone są przez wyzwania wynikające z możliwości zaistnienia konfliktowych sytuacji. Zabezpieczenie pokoju i poczucia bezpieczeństwa na zewnątrz i wewnątrz jest jednym z fundamentalnych zadań teoretyków i praktyków polityki. Analiza i wykorzystanie wiedzy oraz uwarunkowań geograficznych stają tu na porządku dziennym. Potrzebę bezpieczeństwa człowieka i społeczeństw wyprowadzają niektórzy z geograficznej perspektywy, czyniąc z niej problem egzystencjalny129. Badania dotyczące zagrożeń i ryzyka dla bezpieczeństwa jednostki, społeczeństw i państw obejmują obronno-geograficzną analizę, na którą składają się elementy gospodarcze, ideologiczno-polityczne i militarne.

Szanse i zagrożenia polityki bezpieczeństwa wymagają w Europie bez podziałów ideologicznych nowych przemyśleń. Zanik tradycyjnych źródeł konfliktów i pojawienie się nowych wymagają dalekowzrocznego myślenia i wypracowania nowych kryteriów oceny sytuacji. Nowe współzależności między sferą władzy i geograficznymi uwarunkowaniami stają się przedmiotem rozważań teoretyków, przedstawicieli wielu dziedzin naukowych. Rywalizacja o strefy wpływów w kontekście przestrzeni, położenia geograficznego oraz bogactw naturalnych zaprząta umysły reprezentantów geopolityki, którzy nie zawsze chcą się przyznawać do uprawiania tej dyscypliny. Brytyjsko-amerykańska szkoła myślenia w kategoriach geopolitycznych daje o sobie znać, nawiązując do klasycznych opracowań sir Halforda Mackindera i admirała Alfreda Mahana, które służą jako podstawa światowo-politycznych i strategicznych analiz. Podejmowali je w latach siedemdziesiątych amerykańscy geopolitycy, m.in. Saul Cohen oraz Colin Gray. Pierwszy wskazywał na obszary niestabilności w Europie Wschodniej, środkowym Wschodzie, południowej Azji, Ameryce Centralnej. Obaj akcentowali, iż nowoczesna technika komunikacji bynajmniej nie dezaktualizuje geopolityki, lecz ją tylko modernizuje.

Wielu badaczy zwraca uwagę na fakt, iż polityczni przywódcy państw w sposób bardziej lub mniej świadomy reprezentują sposób myślenia określony przez geopolityczne wyobrażenia. Nicholas Spykman, amerykański teoretyk polityki międzynarodowej, odpowiada na wiele wątpliwości związanych z refleksją, czy geopolityka jest moralna? Polityczne ideały i wizje, za którymi nie kryje się żadna władza lub dążenie do jej uzyskania, określa on jako iluzoryczne. Nadzieja na świat bez przemocy i nacisku oznacza dlań próbę ucieczki od rzeczywistości w świat marzeń130. Nie ma bowiem żadnych wiecznych sojuszy, niezmiennych granic, ponieważ są one produktem ciągle zmieniającego się układu sił i podziału władzy.

Wyróżnikiem nowej geopolityki uprawianej w świecie anglosaskim jest jej szerokie spektrum jako interdyscyplinarnej dziedziny wiedzy. Nie chodzi o geograficzne przestrzenie, ich wielkość, położenie, topografię, bogactwa, klimat, lecz o ich współzależność z przemysłem, handlem, techniką, energią, ludnością, strukturą społeczną, psychologią, strukturami militarnymi, środowiskiem. "Pasywne" przestrzenie mogą być przewartościowane poprzez odkrycia złóż energetycznych, ekonomiczne sukcesy, psychologię mas i znaleźć się w centrum uwagi. Po kryzysie energetycznym lat siedemdziesiątych i wojnie w Zatoce Perskiej trudno wątpić, jak zakładają współcześni obrońcy geopolityki, w użyteczność geopolitycznej analizy.

Zwolennicy uprawiania tej dziedziny chcą przekonać do zrozumienia elementarnej prawdy, iż przestrzenie i granice są łatwiejsze do podboju aniżeli konsolidacji. Demograficzne czynniki zyskują coraz bardziej na znaczeniu. Gwałtowny przyrost ludności w gospodarczo słabych regionach Trzeciego Świata i postępujący proces starzenia w bogatych krajach, na przykład Niemczech i Japonii, powodują m.in. nowe wędrówki ludów. Jednocześnie rosnąca przepaść między światem biedy i bogactwa, łatwe możliwości podróżowania poprzez kontynenty pogłębiają te tendencje. Geopolitycy, zaniepokojeni tym stanem rzeczy, pytają, czy okoliczności te nie stwarzają nowych możliwości "walki o przestrzeń życiową"131.

Jako nowy czynnik sfery geopolitycznej wymienia Pierre Gallois rosnące znaczenie mediów i psychologii mas132. Wydarzenia w NRD i krajach Europy Środkowej i Wschodniej pokazały, iż w ciągu kilku dni i tygodni masy udaremniły plany wąskiej grupy przywódców politycznych. Colin Gray wyraził pod koniec lat osiemdziesiątych obawę, potwierdzoną wydarzeniami na przełomie 1998 i 1999 roku, iż rozemocjonowana opinia publiczna może zachwiać autorytetem państwa, a decyzje polityczne pozbawić wiarygodności.

Nie bez znaczenia zdaniem francuskich geopolityków są we współczesnych analizach geopolitycznych język i religia. W sytuacji, gdy granice państwowe, narodowe i kulturowe już się nie pokrywają, może dojść do eksplozji konfliktów mniejszościowych. Na terytoriach arabskich fundamentalistyczny islam może aspirować do rangi pierwszej siły politycznej.

Stosunek sił militarnych przestał mieć rozstrzygające znaczenie. Nowoczesna technika zrelatywizowała przestrzeń i czas. Sytuacja ta nie wyklucza bynajmniej lokalnych wojen. Koncentracja uwagi na określonych miejscach i regionach pozostaje aktualna. Rzeczywistość ostatnich lat pokazała dobitnie, iż można wojnę wygrać militarnie, a jednak przegrać politycznie. W ocenie wielu teoretyków wszystkie powyższe czynniki uzasadniają aktualność geopolityki, która chociażby dlatego nie straciła swej wartości, iż mocarstwa ciągle przejawiają imperialne impulsy. Kontrola nad światem, analiza sytuacji i przeciwdziałanie potencjalnym konfliktom wymaga patrzenia na świat jako całość, nie zaś jako na odrębne polityczne organizmy. Napięcia i konflikty związane z przełomem w latach 1989/1990 w Europie Środkowej i Wschodniej dały niektórym politologom powód do postawienia tezy, iż geografia jest cichym zwycięzcą tej rewolucji.

W 1993 roku powstało pismo geopolityczne "Limes. Rivista Italiana di Geopolitica" we Włoszech. Zajęło się ono analizą usytuowania Włoch po zakończeniu okresu zimnej wojny. Redaktor naczelny pisma Lucio Caracciolo chciał, by problemy współzależności uwarunkowań geograficznych i polityki stały się przedmiotem szerszej debaty narodowej. Pismo szukało odpowiedzi na pytania, w jaki sposób dany region, dany konflikt czy problem może dotyczyć Włochów, jakie są w określonych sytuacjach włoskie interesy narodowe. Pierwszy numer poświęcono wojnie w Jugosławii, uznając, iż po upadku ideologii komunistycznej jest ona nadal przykładem ważności czynnika terytorialnego. Uznano, że jej sytuacja potwierdza, iż terytorium ciągle jest jeszcze przedmiotem stosunków międzynarodowych.

Myślenie w kategoriach przestrzenno-politycznych przeżywa koniunkturę w Rosji, kraju, który utracił rangę mocarstwa i odczuwa w sposób najbardziej dramatyczny wszystkie konsekwencje przełomu demokratycznego w Europie. Dyskusja wokół roli Rosji w przyszłym świecie dotyczy przede wszystkim wyboru drogi: własnej, specyficznej czy w porozumieniu i w kierunku wyznaczonym przez zachodnie mocarstwa? Rosja usiłuje odnaleźć swą nową geopolityczną tożsamość, odpowiednią pozycję w globalnym układzie sił. Elementem tej dyskusji jest spór okcydentalistów i slawofilów o rolę Rosji między Europą a Azją, zachodnią cywilizacją a własną eurazjatycką tożsamością. Po dziesięcioleciach milczenia i potępienia geopolityki jako doktryny faszystowskiej, dziś nazwiska Mackindera, Ratzla, Mahana weszły do obiegu politycznej i intelektualnej debaty. W 1991 roku powstało przy Instytucie Geograficznym Rosyjskiej Akademii Nauk Centrum Studiów Geopolitycznych, by integrować badania z zakresu geografii i nauk społecznych, dotyczące geopolitycznych zmian w Europie, procesy integracji i dezintegracji i ich konsekwencje na płaszczyźnie politycznej, ekonomicznej oraz ekologicznej. Centrum moskiewskie skoncentrowało się m.in. na:

- kulturalno-historycznych i społecznych czynnikach najnowszych geopolitycznych przeobrażeń. Studia obejmują przeobrażenia w strukturach etnicznych, kulturowych, wyznaniowych, lingwistycznych na historycznych granicach i centrach politycznego i społecznego życia Europy i Rosji. Zajęto się interpretacją geopolitycznej mapy Rosji, strefami konfliktów, obszarami politycznego ryzyka. Uwagę poświęca się również rozwojowi i transformacji wielkich obszarów kulturowych oraz ilustrowaniu różnic historycznych dróg zachodnioeuropejskiego świata kultury, jej wysokiego kreatywnego potencjału jako jednego ze światowych centrów modernizacji oraz kulturowych znamion rosyjskiego ortodoksyjnego świata. Nie bez znaczenia dla rosyjskich geopolityków są przeobrażenia na geograficznej mapie religii;

- geopolitycznych konsekwencjach najnowszych przestrzennych przesunięć w Europie i w byłym Związku Radzieckim. W tym kontekście badania dotyczą zmienionej roli regionów i krajów, problemu etnicznych mniejszości, aspiracji terytorialnych i narodowościowych konfliktów, czynników eskalacji konfliktów, możliwości zapobiegania im;

- regionalnych kulturach politycznych, geografii wyborczej i ich wpływie na inne polityczne procesy;

- ewolucyjnych koncepcjach rozwoju regionalnego w Europie i perspektywach ewolucji podobnych typów regionów w Rosji;

- aspektach środowiska naturalnego i nowej gospodarczej struktury Rosji, Europy Wschodniej i Zachodniej;

- geografii diaspor;

- uciekinierach i azylantach jako problemie geograficznym.

Zagadnienia z repertuaru geopolityki stanowią dziś część nauk politycznych. Podobnie jak geopolitycy w pierwszej połowie XX wieku, współcześni politolodzy chcieliby mieć wpływ na praktykę polityczną i doradzać jej przedstawicielom. Ponieważ jednak politycy z reguły nie życzą sobie obiektywnego doradztwa, lecz oczekują naukowego potwierdzenia własnych wypowiedzi, wpływ naukowców na politykę jest z reguły odwrotnie proporcjonalny do ich naukowej niezależności i fachowej powagi. Konkretnie fenomen ten oddziałuje w pracach naukowych na wybór i ocenę politycznych czynników. Te czynniki, które stoją w sprzeczności z interesami decydentów politycznych, mają niewielką szansę, by znaleźć odpowiednie miejsce w analizach liderów świata politycznego. Dotyczy to obszaru polityki bezpieczeństwa i ochrony środowiska, a więc dziedzin szczególnie bliskich starej geopolityce.

Nauki polityczne mogą obronić swą rangę i uzyskać pozycję, jaką zajmowała geopolityka w Niemczech na początku XX stulecia. Zależy to w dużej mierze od tego, czy tezy naukowców współbrzmieć będą z szeroko rozpropagowanymi przekonaniami polityków lub ich fobiami. Teoretycy polityki nie mają w demokratycznym świecie pod koniec XX wieku większych szans na głoszenie jakichkolwiek ekspansjonistycznych idei lub koncepcji. Przynajmniej dopóty, dopóki Niemcy związane są konstruktywnie z Unią Europejską oraz NATO, a instytucje demokratyczne nie są niczym zagrożone.

Przedstawiciele nauk politycznych interesują się w zasadzie wszystkim, co dotyczy natury ludzkiej i otoczenia człowieka. Dlatego trudno obszary ich eksploracji analizować wyłącznie za pomocą metod naukowych jednej tylko dyscypliny. Klasyczna geopolityka jako naukowa dyscyplina, za jaką się uważała, przeceniła niektóre czynniki i uwarunkowania, absolutyzowała je i postrzegała jako jedyne determinujące politykę, lekceważąc przy tym inne, nie mniej istotne dla życia społecznego i politycznego. Aspekty geopolityczne nie mogą dzisiaj zniknąć z analiz politycznych. Jakie znaczenie będą miały dla współczesnej polityki, zależy w sporej mierze od interdyscyplinarnej współpracy. Tylko wówczas elementy geopolitycznego myślenia mogą stać się istotnym czynnikiem racjonalnej analizy wspartej naukowym instrumentarium.

Niemiecka i rosyjska geopolityka: podobieństwa i różnice

Pseudonaukowa geopolityka, która powstała jednocześnie pod koniec XIX wieku w różnych państwach, znajduje do dziś zastosowanie. W swym merytorycznym oddziaływaniu wykazuje daleko idące różnice między starymi mocarstwami morskimi z jednej strony oraz tradycyjnymi mocarstwami kontynentalnymi, jak obaj sąsiedzi Polski, Niemcy i Rosja. Fakt ten skłania do postawienia pytania, co leży u podstaw zróżnicowanego myślenia, motywacji i celów geopolitycznych poszczególnych narodów oraz dlaczego geopolityka właśnie w Niemczech odegrała tak fatalną rolę.

Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, iż nosiciele geopolitycznej myśli w krajach anglosaskich byli w przeważającej mierze praktykami: dyplomatami lub wojskowymi. Ich zainteresowanie geopolityką wynikało z warunków, w jakich przyszło im żyć, warunków państw zadowolonych z posiadanej przestrzeni oraz z profesjonalnej troski o przyszłą politykę bezpieczeństwa. Chodziło im o politykę zagraniczną i strategię militarną, które umacniają światowe znaczenie ich krajów. Pod tym względem w ostatnich stu latach praktycznie nic się nie zmieniło.

W Niemczech i Rosji natomiast geopolityką zajmowali się przede wszystkim teoretycy i ideolodzy, którzy dążyli do zmiany sytuacji swego ówczesnego kraju. To doprowadziło w Niemczech w pierwszej połowie obecnego stulecia do tego, iż geopolityka uległa degeneracji i sprowadzona została do ideologicznego wspornika narodowosocjalistycznej polityki przemocy, chociaż nie wszyscy czołowi przedstawiciele niemieckiej geopolityki uprawiali propagandę pozbawionej skrupułów polityki mocarstwowej. Geopolityczne argumenty, które okazjonalnie pojawiają się w ostatnich dziesięcioleciach w Niemczech, wolne są od wszelkich ekspansjonistycznych tendencji.

W Rosji po upadku Związku Radzieckiego znani teoretycy z prawego skrzydła spektrum politycznego sięgają chętnie po tezy i argumenty geopolityczne. Nie brakuje przy tym również trzeźwych i konstruktywnych przemyśleń. W tym miejscu nasuwa się pytanie o wspólne i różnicujące elementy geopolitycznej debaty w Niemczech i Rosji. Stworzone przez Bismarcka w 1871 roku państwo niemieckie nie było w żadnym razie ogólnoniemieckim (lub jak pod koniec XIX wieku mówiono: "wszechniemieckim") państwem narodowym w sensie demokratycznej republiki, do jakiej dążono w 1848 roku. Stanowiło ono raczej poszerzoną sferę władzy pruskiej dynastii Hohenzollernów. Ani król pruski, ani jego kanclerz Bismarck nie wierzyli w przezwyciężenie hohenzollernowskiego i habsburskiego bipolaryzmu na korzyść Prus. Dopiero po odsunięciu Bismarcka w 1890 roku wykształciła się pod władzą cesarza Wilhelma II - w trakcie bardzo skomplikowanego procesu - własna niemiecka świadomość państwowa.

Uraz okupacji napoleońskiej z początku XIX wieku, mimo zwycięstwa nad Francją w 1871 roku, był ciągle żywy. Niemcy awansowały wprawdzie do roli europejskiego mocarstwa, nastąpiło to jednak zbyt późno, by czerpać w istotny sposób korzyści z podziału obszarów kolonialnych. Aspiracje niektórych teoretyków i polityków ery wilhelmińskiej stały w uderzającej sprzeczności do deficytu mocarstwowości Niemiec na arenie polityki światowej. To sprzyjało m.in. oddolnemu odnowieniu mitu Rzeszy, rodzaju zastępczej romantycznej idei, podczas gdy cesarzowi i elitom władzy chodziło bardziej o dynastyczne i faktyczne umocowanie Niemiec na arenie światowej. Wszystkich ich łączył zazdrosny podziw dla transkontynentalnej pozycji mocarstwa brytyjskiego. Uwarunkowania ideowe i polityczne stanowiły idealny grunt do zakorzenienia się pseudonaukowej geopolityki.

Militarny, polityczny, przede wszystkim jednak moralny upadek Niemiec w 1945 roku pozbawił początkowo myślenie geopolityczne wszelkich podstaw. To, że zwycięskie mocarstwa w orędownikach geopolityki dostrzegły przedłużone ramię Hitlera, było czymś oczywistym, chociaż np. syn czołowego reprezentanta niemieckiej geopolityki, Albrecht Haushofer, pod koniec wojny sam stał się ofiarą systemu. Jest również zrozumiałe i ludzkie, iż niemieccy naukowcy nie chcieli w obliczu denazyfikacji mieć nic wspólnego z dziedziną kojarzoną z myśleniem w kategoriach przestrzennych, gardząc samym już pojęciem "geopolityka".

Tym bardziej godny uwagi jest fakt wznowienia już w 1951 roku wydawania "Zeitschrift für Geopolitik". Geopolityka została naturalnie oczyszczona z absurdalnego determinizmu. Uprawiana jest bardziej krytycznie. Autorzy oddający się tej tematyce w okresie dwupaństwowości niemieckiej, tworzyli wąski krąg konserwatywnych publicystów, którzy reprezentowali najczęściej wartościowe, jednocześnie jednak pozbawione realizmu poglądy. Zazwyczaj nawoływali o całkowitą neutralność RFN i nieopowiadanie się po żadnej stronie konfliktu między Wschodem a Zachodem. Powstanie własnej dyscypliny w ramach nauk politycznych, która czerpała profity przede wszystkim z wzorów amerykańskich (w tym również w wysokim stopniu ze strony niemieckich emigrantów czasów panowania narodowego socjalizmu), nie daje racji bytu deterministycznej geopolityce. Geopolityczne czynniki zostały przez dzisiejszych naukowców i publicystów włączone w ogólny nurt elementów określających naukę o polityce.

W Rosji nie było do końca pierwszej wojny światowej żadnego szczególnego powodu do uprawiania geopolityki. Po przewrocie bolszewickim geopolityka nie pasowała do schematu myślenia Lenina i Stalina. Zastrzeżona była głównie dla emigrantów przebywających we Francji; znaleźli się wśród nich historycy, jak chociażby książę N. Trubeckoj i G. Wernadski oraz geograf P. Sawicki. Po załamaniu się systemu komunistycznego natychmiast ogłosili swą gorliwość świeżo nawróceni geopolityczni teoretycy i politycy w Moskwie. Uderzające jest przy tym podobieństwo do uwarunkowań i genezy geopolityki w Niemczech. Głoszone, głównie w USA, przekonanie, iż Rosja przegrała zimną wojnę, rani wielu Rosjan, przede wszystkim tych, którzy czynili starania o zrealizowanie rzeczywistej pierestrojki. Uraz powstał m.in. dlatego, iż wśród rosyjskiej inteligencji upowszechnia się przekonanie, iż rosyjska kultura polityczna została przez Zachód zrównana ze stalinizmem, a cały naród rosyjski uczyniono odpowiedzialnym za zbrodnie totalitarnego systemu. Wielu dopatruje się ręki Zachodu w rozpadzie rosyjskiego imperium i sądzi, iż Zachód, konkretnie zaś USA i Niemcy, dąży ze względów geopolitycznych do rozparcelowania eurazjatyckiej przestrzeni, która była według Mackindera jako "kraj serca" kluczem do zdobycia globalnej hegemonii.

Dla historyka K.S. Gadżieva, profesora w Instytucie Gospodarki Światowej i Stosunków Międzynarodowych (IMEMO) Rosyjskiej Akademii Nauk i członka kolegium redakcyjnego czasopisma "Polis", istota geopolityki w obecnej rzeczywistości polega na badaniu zasad obecnego systemu globalnego133. Geopolitykę sytuuje on więc jako część nauk politycznych. Cytuje on niemieckiego filozofa Oswalda Spenglera z jego tezą, iż tendencja do ekspansji jest immanentną cechą natury człowieka. W swej ocenie ewolucji niemieckiej geopolityki postrzega Gadżiev silny wpływ amerykańskiego admirała Mahana na niemieckiego cesarza Wilhelma II.

Dla innych zła kondycja kraju jest powodem do rozważań geopolitycznych i takiego ich ukierunkowania, by służyły wskazaniu, jakie kroki ma poczynić rosyjska polityka, by uporać się z narastającymi problemami. Tak np. historyk wojskowości, pułkownik Sinajski, argumentuje - w całkowitym przeciwieństwie do obiegowych założeń geopolitycznych - iż wielka eurazjatycka przestrzeń nie stanowi dla Rosji pod względem strategicznym zalety, lecz obciążenie, gdyż kraj ten nie dysponuje odpowiednim transportem, portami i całą niezbędną infrastrukturą. Dlatego też rosyjskie mocarstwo kontynentalne musi podjąć trud poprawy perspektyw oceanicznych. Niekorzystne jest również nierównomierne rozmieszczenie ludności, skoncentrowanej w zachodniej części, oraz środków surowcowych, skoncentrowanych głównie we wschodnich regionach, jak również struktura wieku i silna emigracja. Etnicznie uwarunkowane nacjonalizmy zwiększają niebezpieczeństwo konfliktów i tendencji separatystycznych. Rosja musi więc przywrócić dobre stosunki z państwami byłego Paktu Warszawskiego i Azji Środkowej, starać się o partnerstwo z centrami siły, mając na uwadze cel symbiozy mocarstw kontynentalnych i morskich. Geopolityczne rozważania w jego przekonaniu mogą mieć tylko wówczas sens, gdy będą miały charakter pragmatyczny i nie będą absolutyzowane134.

Uraz moskiewskiej inteligencji, która wykazuje pewne podobieństwo z niemieckim mieszczaństwem w latach dwudziestych, odzwierciedla się m.in. u prawnika Siergieja Baburina. W jego przekonaniu dwa największe ciosy dotknęły Rosję w 1917 i 1991 roku, kiedy przyszło jej występować w szeregach wielkich mocarstw. Powołując się na przykłady Unii Europejskiej i USA, wskazuje on na naturalność tendencji do tworzenia imperiów i ich "praworządność", gdyż one gwarantują bezpieczeństwo i stabilizację. Baburin posługuje się terminologią nawiązującą do niemieckiego romantyzmu i rosyjskich wyobrażeń z XIX wieku, mianowicie "rodina", "duch narodu" itp. W centrum jego uwagi znalazły się "mistyczne aspekty naturalnego życia" i "tajemniczej misji Rosji". Autor dochodzi do wniosku, że Stany Zjednoczone chciały utworzyć planetarną dyktaturę, plany te jednak spełzły na niczym. Wyraża przy tym przekonanie, że to właśnie Rosji winno "według historycznej logiki" przypaść w udziale "udaremnienie wrogich człowiekowi planów mondialnych"135.

Oleg Szirgazin mówi o "imperatywie eurazjatyzmu". Sądzi on, iż Zachód traktował Rosję jak ludzką tarczę przeciw rosnącej w siłę Azji. Jeżeli Rosja ze swą geopolityczną strategią tworzenia eurazjatyckiej unii przegra, Środkowa Azja wpadnie w najbliższych latach w ramiona Chin lub popieranej przez USA i Niemcy Turcji. Toteż tylko Rosja ze swym centralnym położeniem i dostępem do oceanów byłaby w stanie taką unię zorganizować136. W literaturze i środkach masowego przekazu przewija się terminologia nawiązująca do organicystycznej nauki o państwie, m.in.: "Rosja jako organiczne imperium"137 lub "supranaród" z wielością etnicznych i religijnych grup oraz misją ustanowienia równowagi między Wschodem a Zachodem138.

Niektórzy autorzy podkreślają potrzebę przywrócenia wpływów Rosji na obszarze byłego Paktu Warszawskiego. Jeszcze inni powitaliby z zadowoleniem powrót do uzgodnień z Jałty i Poczdamu139, a nawet do granic z 1914 roku.140 Wszystkich ich łączy przede wszystkim jednak krytyka polityki zagranicznej M. Gorbaczowa i B. Jelcyna, których obarcza się odpowiedzialnością za upadek rosyjskiego imperium. Czy uraz moskiewskiej inteligencji, objawiający się u niektórych jej przedstawicieli ucieczką w myślenie w kategoriach geopolityki, doprowadzi do ożywienia agresywnej polityki Rosji, tak jak stało się to w Niemczech w wyniku kompleksu wersalskiego, jest wielce wątpliwe. Podczas gdy szerokie kręgi mieszczaństwa uległy demagogii Hitlera, obywatele Rosji wycofują się z uwagi na katastrofalne warunki życiowe w sferę życia prywatnego141.

Uwagi końcowe

Kiedy 14 maja 1948 roku podpisywano deklarację o ustanowieniu państwa Izrael, część opinii światowej uznała to za akt nierealistyczny. Powstawało bowiem państwo pustynne, o surrealistycznych konturach (długości 500 km, szerokości - w najwęższym miejscu - 15 km), otoczone ze wszystkich stron wrogami, bez bogactw naturalnych, rezerw wody pitnej, zamieszkiwane przez obywateli, którzy nie potrafili porozumiewać się ze sobą. Naród żydowski obronił jednak wbrew wszelkim przeciwnościom swą niepodległość, pozbawiając tym samym racji bytu klasyczne argumenty geopolityczne, fetyszyzujące czysty geografizm i niedoceniające wagi czynników ludzkiej woli i aktywności człowieka.

Geograficzne i geopolityczne czynniki odgrywają istotną rolę w interpretacji politycznych i społecznych zjawisk, pod warunkiem wszakże, iż stanowią jeden z wielu zróżnicowanych elementów wyjaśniania procesów i faktów. Europa i świat zmieniły się w ostatnim dziesięcioleciu, a konsekwencje tych zmian nie dadzą się dzisiaj objąć, przewidzieć i wyjaśnić. Na naszych oczach dokonuje się proces demontażu starych struktur i tworzenie nowego porządku światowego. Obserwacja tych zmian i próba ich wyjaśniania jest ze wszech miar potrzebna. Jaką funkcję pełni w nowych warunkach geopolityka? Wieloznaczność pojęcia geopolityki utrudnia w dużym stopniu odpowiedź na powyższe pytanie. Z jednej strony traktuje się ją jako obiekt geograficznych zainteresowań, z drugiej przedstawia jako szczególną formę politycznej opcji i artykulacji interesów, zwłaszcza w zakresie stosunków międzynarodowych. Tak rozumiana geopolityka daje upust wielkomocarstwowym fantazjom i eksponuje przestrzenne determinanty narodowych losów.

W latach dziewięćdziesiątych występuje jednak termin "geopolityka pokoju" i "geopolityka solidarności". Geopolityka występuje najczęściej jako forma polityki, ale również jako szczególna naukowa metoda z własnymi modelami, teorią i instrumentarium badawczym. Podejmuje ona dziś próbę zrozumienia, co kryje się za aktorami i konstelacją władzy w warunkach demokracji, co kryje się za deklarowanymi interesami narodowymi. Pokój, konflikty i przestrzeń, te trzy elementy stanowią oś interdyscyplinarnych zainteresowań, które winny stanowić istotny przyczynek do poszukiwania odpowiedzi na pytania związane z geopolitycznymi zainteresowaniami. Dotyczą one m.in. polityki światowej w aspekcie rywalizacji i uniwersalizmu, stałych i zmiennych w rozwoju stosunków międzynarodowych, podmiotów i przedmiotów światowego działania, zwrotu w stylu uprawiania polityki światowej, polityki sojuszy. Ożywienie geopolityki w polityce i nauce skłania do postawienia pytania, czy nie mamy ponownie do czynienia z próbą ożywienia pseudonaukowej orientacji w okresie permanentnego kryzysu społecznego w Europie Środkowej i Wschodniej oraz destabilizacji porządku światowego?

Nowym elementem współzależności między geograficznymi uwarunkowaniami a polityką jest rozwój regionalnej tożsamości i świadomości. Obok globalizmu i wielkich ponadnarodowych tworów i instytucji coraz większego znaczenia nabierają w świecie małe organizmy i przestrzenie. Badania nad tym zjawiskiem stanowią jeden z ważniejszych nowych elementów współczesnej geopolityki.

Polityka jako istotny element ludzkiego działania musi w równym stopniu uwzględnić przestrzeń, na której się dokonuje, jak i charakter struktur społecznych oraz naturę człowieka, który jest podmiotem wszelkiej aktywności. Dlatego przestrzenność człowieka jako istoty politycznej należy do naturalnego kanonu jego bytowania.

Niemcy uważali się przez dziesięciolecia za ofiarę geopolityki, swego usytuowania. Dziś po raz pierwszy w dziejach duża liczba sąsiadów i środkowe położenie na kontynencie traktowane są jako atut stwarzający szansę na współpracę z wszystkimi narodami. W ten sposób przezwyciężona została sprzeczność między geografią i historią, która fatalnie ciążyła na dziejach nowożytnych Niemiec.

Nowa sytuacja polityczna w Europie każe przeformułować tradycyjny podział na centra i peryferia. Integracja europejska nadała bowiem tym pojęciom nowy sens. Tym samym przeobrażeniom uległo tradycyjne pojęcie Mitteleuropa. Używane było ono dotąd w kilku znaczeniach. Wielkoniemiecko-imperialistycznym, jako wariant prohabsburskiej nostalgii, i tendencyjno-rasistowskim. Być Środkowoeuropejczykiem oznacza niekiedy w potocznym rozumieniu "nie być Wschodnioeuropejczykiem lub mieszkańcem Bałkanów", "być lepszym od innych", bardziej cywilizowanym, różniącym się od narodów barbarzyńskich. W tym kontekście pojęcie to nabiera niebezpiecznie rasistowskich akcentów, których należy się wystrzegać. Dla współczesnych, zjednoczonych Niemiec Europa Środkowa stanowi obszar państw demokratycznych, sojuszników w NATO i przyszłych partnerów w Unii Europejskiej. Tym samym europejski wymiar współpracy pozbawił stare rozumienie pojęcia Mitteleuropa jakiegokolwiek ideologicznego znaczenia.

W 1989 roku Niemcy ponownie zmieniły swe granice, choć nikt dziś nie ocenia tego faktu z punktu widzenia wyłącznie geografii. Oba państwa niemieckie, państwa frontowe, połączyły się w jeden demokratyczny organizm. Niemcy przesunęły się bardziej ku centrum Europy. Fakt, iż Berlin, nowa stolica, geograficznie usytuowany jest w środku kontynentu, porusza wyobraźnię niektórych i rozbudza ambicje, by stał się ważnym miejscem wymiany między Wschodem i Zachodem. Dla innych przejęcie Skody przez Volkswagena oznaczało już, że Niemcy stały się "nową Rzeszą środka" (komentarz "Le Figaro").

Jednym z zasadniczych problemów współczesności jest stosunek do granic w wolnym świecie. W stosunku do granic wyraża się podstawowa sprzeczność natury człowieka. Określa on swą tożsamość zarówno poprzez odrzucanie granicy i identyfikowanie się z ludźmi, instytucjami, wartościami, jak i poprzez odgradzanie dla zaakcentowania własnej odrębności i odmienności innych. Granica wyznaczała dotąd miejsce, była źródłem zakorzenienia, zdefiniowania narodu, grup społecznych, jednostki.

Ciągłe przekraczanie granic stało się w dzisiejszym świecie wyzwaniem, któremu trudno sprostać. Z jednej strony kieruje nami ciekawość świata, dążenie do integrowania różnorodności, z drugiej procesom tym towarzyszą lęki prowadzące do przeciwreakcji oraz tworzenia nowych murów i granic. Granica ma wymowę subiektywną. Może być gwarancją stabilizacji lub barykadą. Subiektywnym przekonaniom towarzyszy świadomość czegoś, co było zawsze, czegoś, co jest nienaruszalne, własne. Tak więc funkcja granicy jest niejednoznaczna. U podstaw zapotrzebowania na granice tkwił terytorializm kształtowania się etnicznych obszarów, w konsekwencji zaś rozwoju języków, kultur, wyznań. Granica wyznaczała obszar "swego" i "obcego". Nadawana im treść obrosła w mity i agresywne ideologie, niosła zawsze zagrożenie agresji.

U progu XXI wieku mamy do czynienia z nowymi liniami podziału. Granice w Europie są przekraczalne. Linie podziału ukształtowały się natomiast między zwolennikami globalizacji, która przezwycięża wszystkie granice, niosąc również zagrożenia, choć zupełnie innego charakteru aniżeli granice etniczne, oraz między zwolennikami restauracji granic. Nauki społeczne i humanistyczne coraz większą uwagę poświęcają zagadnieniu określania granic. Koniec wieku zbiega się z końcem pewnej epoki. Wraz z ugruntowywaniem się państwa narodowego uformowała się swoista cywilizacja terytorialna. Wszystkie działania człowieka określone były przestrzennie. Życie toczyło się w ramach określonego terytorium. Dominowała cywilizacja ogrodzenia.

Pod koniec XX wieku nowe techniki, technologie, rodzaj uprawiania gospodarki i handlu doprowadziły do deterytorializacji. Wspólnoty etniczne, wyznaniowe, organizacje i grupy tworzą filie rozproszone po całym świecie. Towarzyszy tym procesom daleko idąca internacjonalizacja wszystkich dziedzin życia. Nie specyficzne problemy poszczególnych państw i narodów stanowią główną troskę, lecz problemy wspólne dla całych regionów. Koszty współczesnego przełomu są znaczne. Trzeba je jednak znać, umieć przewidywać, zabezpieczać i zapobiegać negatywnym konsekwencjom142.

Geografia wydaje się być zwycięzcą czasów przełomu. Nastąpiła swoista geografizacja języka politycznego, choć bez wydatnego udziału geografów. Mimo straszących demonów geopolityki nastąpiło znaczne zbliżenie geografii i polityki. W okresie ogólnej dezorientacji łatwo o zdobywanie kolektywnej wyobraźni. Granice, metropolie, centra i peryferie nie są czymś niezmiennym, lecz produktem działania ludzi, działania polityki. W odpowiedzi na globalizację i utratę stałych punktów oparcia następuje ożywienie wokół idei, które bliskie były kiedyś Herderowi. W USA popularność zyskuje ruch na rzecz tworzenia "bioregionów", gdzie ludzie poprzez ponowne zakorzenienie w związku z fauną, florą i lokalnymi wspólnotami odzyskaliby nowe uczucie bycia u siebie. W myśl zasady, że państwo umarło, góry zaś i rzeki pozostają, bioregionalizm został zdefiniowany jako ruch, który dąży w opozycji do granic państwowych do tworzenia wspólnot w harmonii z naturą143. Wizja bioregionalnego porządku świata ucieleśnia pragnienia tych, którzy już przed wiekami dążyli do stworzenia niezależnych, autarkicznych wspólnot, żyjących w równowadze ze światem przyrody.

"Rozszerzenie NATO oznacza, że w nowej Europie geografia nie stanowi już przeznaczenia", powiedział na forum polskiego Sejmu Javier Solana, sekretarz generalny Paktu Północnoatlantyckiego. Co to znaczy? Wraz z załamaniem się dwubiegunowego świata zmieniło się rozumienie, co jest centralne, a co peryferyjne. Można też wszystko, co się na naszych oczach zmienia, potraktować jako transformację przestrzeni, na której żyją Niemcy i inne narody.

Proces globalizacji oznacza m.in. proces zanikania granic we wszystkich dziedzinach życia, granic z ich funkcjami ochrony i orientacji. Nie oznacza to jednak, iż nie wyłonią się nowe granice regionów, wpływów organizacji, państw. W nowych warunkach potrzebna jest nowa świadomość i nowa solidarność, która sięga dalej niż granice narodu i państwa. Znajomość geograficznych i przyrodniczych uwarunkowań życia, umiejętność ich analizy i oceny ich wpływów na życie społeczne, gospodarcze i polityczne mogą mieć kapitalne znaczenie dla zrozumienia rzeczywistości i procesów historycznych.

Oddając do ręki Czytelnika tom poświęcony niemieckiej geopolityce, pragniemy pomóc w próbie zdefiniowania przyszłego miejsca Polski w Europie i Unii Europejskiej. Po raz pierwszy w historii będzie bowiem Polska zintegrowana w Unii obok kraju, który ponowił w najnowszych dziejach próbę poszerzenia własnego terytorium i zakresu panowania kosztem naszego kraju. Leży przeto w interesie narodowym Polski uważne przyjrzenie się dziejom myśli i kultury politycznej naszego najbliższego zachodniego sąsiada. Celem naszym jest ukazanie genezy, specyfiki i międzynarodowych uwarunkowań niemieckiej geopolityki, jednocześnie jednak rozprawienie się z obowiązującymi w nauce i potocznym obiegu mitami i fałszywymi tezami. Przegląd eksponentów niemieckiej myśli geopolitycznej, ukazanie ich sposobu myślenia i oddziaływania na ducha epoki winny służyć zrozumieniu złożonych uwarunkowań niemieckiej wersji ekspansjonizmu europejskich mocarstw i jednocześnie uwrażliwić na wszelkie, nawet najbardziej irracjonalne idee, usiłujące uszczęśliwić człowieka według jednej, jedynie słusznej koncepcji.

Przybliżenie polskiemu Czytelnikowi niemieckiej myśli geopolitycznej poprzez antologię tekstów obejmujących dwa ostatnie stulecia ma swe głębokie uzasadnienie. Przegląd autorów, reprezentantów różnych dyscyplin naukowych i profesji, przedstawicieli niemieckich elit daje możność wgłębienia się w istotę treści, wyczucia klimatu epoki, zrozumienia ducha i intelektualnych zawiłości czasów będących przedmiotem naszych zainteresowań.

Dobór autorów ma zawsze wymiar subiektywny, choć podyktowany został tutaj w dużej mierze obiektywnymi ramami XIX i XX wieku. Wprawdzie geopolityka jako idea wielkiej przestrzeni służąca polityce ekspansji zrodziła się pod koniec XIX stulecia, to jednak byłaby ona niezrozumiała bez ukazania duchowego tła epoki romantyzmu. Ukazanie szerokiej panoramy myślicieli, których listę otwiera J.G. Herder, filozof, który ukształtował duchowość wielu pokoleń Europejczyków, zamyka zaś H. Brill, autor interpretujący przydatność aktualnej geopolityki, ma na celu zilustrowanie głębokich meandrów myśli, która wywarła piętno na określonym środowisku niemieckich teoretyków i praktyków polityki.

Zamierzeniem autorów niniejszego tomu jest ukazanie ewolucji niemieckiej myśli politycznej w jej szczególnej odmianie, jaką było wyeksponowanie współzależności między przestrzenią i całym przyrodniczo-geograficznym uwarunkowaniem a człowiekiem i tą sferą jego działalności, która obejmuje państwo i politykę. Znaleźli tu miejsce myśliciele, którzy na fali zainteresowań epoki romantyzmu środowiskiem naturalnym ukazywali w sposób neutralny cały kontekst oddziaływania uwarunkowań geograficzno-przyrodniczych na życie człowieka i społeczeństwa bez formułowania nachalnych wniosków politycznych (Herder), jak i reprezentant politycznego romantyzmu, ukształtowany w klimacie walki wyzwoleńczej z okupacją napoleońską i zrodzonego na tej fali nowożytnego nacjonalizmu (E.M. Arndt). Obok takich autorów, jak F. List i P. de Lagarde, cytowanych i wznawianych w czasach narodowego socjalizmu, którzy uznani zostali przez klasyków geopolityki za swych duchowych ojców, zaprezentowani zostali G.L. Funke oraz A. Kirchhoff, znani wąskiemu kręgowi profesjonalistów, mający zasługi dla rozwoju nauk geograficznych, których idee nadużyto jednak dla celów politycznych.

W tomie znalazły się teksty przedstawicieli różnych profesji, wielkich humanistów oraz nieznanych nikomu autorów artykułów o treści geopolitycznej (J. Kühn, A. von Kruedener). Chodziło nam bowiem o wyeksponowanie idei i koncepcji najbardziej typowych dla danych czasów oraz ich ewolucji, by pomóc w zrozumieniu geopolitycznych idei, które pod koniec XIX wieku rozprzestrzeniły się w całej Europie i Ameryce Północnej, przede wszystkim na obszarze wielkich mocarstw. W Niemczech, które w tym okresie stanowiły jedyne mocarstwo europejskie bez kolonii, przyczyniły się one do wzmożenia dążeń ekspansyjnych. Celem jest ukazanie treści geopolityki, która w rękach ideologów III Rzeszy stała się niebezpiecznym instrumentem manipulacji politycznych.

Sporo miejsca poświęcono klasykom idei wielkiej przestrzeni: wielce zasłużonemu dla rozwoju nauk geograficznych F. Ratzlowi, autorowi podstawowych pojęć i kategorii z zakresu geopolityki, R. Kjellénowi, Szwedowi, który całą swą geopolityczną twórczość związał z Niemcami, oraz K. Haushoferowi, głównemu reprezentantowi niemieckiej geopolityki w III Rzeszy. Teksty tego ostatniego przysporzyły tłumaczom z uwagi na styl i język, ujawniające całą eklektyczność i niespójność "nauki" geopolitycznej, najwięcej trudności. Niektórych autorów, m.in. A. Webera, F. Naumanna, E. Jackha, wyeksponowaliśmy z uwagi na wątek polski i geopolityczny kontekst polsko-niemieckich stosunków.

W powojennych losach niemieckiej geopolityki interesowały nas przede wszystkim te aspekty, które wskazywały na przestrzenne uwarunkowania nowej sytuacji podzielonych, a następnie zjednoczonych Niemiec, ich polityki bezpieczeństwa i nowej roli w jednoczącej się Europie.

Przy prezentacji idei napotykaliśmy również myślicieli, którzy zyskali nazwisko w dziedzinie odległej od geopolityki. Ich rozważania trafiły do późnej geopolityki, choć często wyrwane z pierwotnego kontekstu służyły manipulacji i przekłamaniu ideologicznemu. Byłoby wielkim uproszczeniem zaliczyć takich myślicieli, jak Herder, Hegel czy Fichte do prekursorów narodowego socjalizmu. Niektóre wątki i motywy ich przemyśleń stwarzały klimat i atmosferę, wtapiając się w ducha epoki.

Krótka informacja o prezentowanych autorach (zamieszczona pod poszczególnymi tekstami) winna przybliżyć ich Czytelnikowi.

W żmudnych poszukiwaniach tekstów ilustrujących dzieje niemieckiej geopolityki życzliwą radą służył nam prof. Hans-Dietrich Schultz z Instytutu Geografii Uniwersytetu Humboldta w Berlinie, daleko idącą pomoc okazała zaś Inge Kessler, kierownik biblioteki Haus der Geschichte der Bundesrepublik Deutschland z Bonn. Obojgu, jak i tłumaczom: Zenonie Choderny-Loew oraz Peterowi Oliverowi Loew, którzy włożyli ogromny trud i wykazali inicjatywę przy interpretacji niezwykle trudnych tekstów, które w szczególnych przypadkach zostały opatrzone przypisami, składamy wdzięczne podziękowania.

Polskiemu Czytelnikowi niektóre fragmenty przedstawionych w antologii tekstów mogą się wydać niezrozumiałe. Dotyczy to szczególnie prac Karla Haushofera oraz niektórych jego zwolenników, publikujących na łamach "Zeitschrift für Geopolitik". Skłaniali się oni do mistycznych i rozdętych wyrażeń, kamuflując często w ten sposób logiczne słabości własnej argumentacji. Wiele z tych wyrażeń to neologizmy, które również w niemieckim oryginale są niezrozumiałe. Redaktorzy niniejszego tomu oraz tłumacze podjęli próbę, nie zawsze uwieńczoną powodzeniem, odtworzenia drogi myślowej autorów i uczynienia ich rozważań zrozumiałymi dla Czytelnika, starając się zarazem nie zafałszować charakteru tekstu.

Przypisy

* Por. L. Moczulski, Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 1999, s. 9-12.

1 Teorię heartlandu sformułował H. Mackinder w The geographical pivot of history, "Geographical Journal" 23, 1904, s. 421-444.

2 Zob. H.-D. Schultz, Deutsches Land - deutsches Volk. Die Nation als geographisches Konstrukt, "Berichte zur deutschen Landeskunde", Bd. 72, H. 7, 1998, s. 87.

3 Cyt. za U. Ante, Zur Grundlegung des Gegenstandsbereiches der politischen Geographie. Ober das "Politische" in der Geographie, Stuttgart 1985, s. 30.

4 R. Kjellén, Der Staat als Lebensform, Leipzig 1917, s. 46.

5 E. Spranger, Wesen und Wert politischer Ideologien, "Vierteljahrshefte für Zeitgeschichte" 1954, s. 123.

6 J.G. Herder, Sämtliche Werke, hrsg. von B. Suphan, Bd. XIII, Hildesheim 1967, s. 146, 348.

7 H.-D. Schultz, Herder und Ratzel: Zwei Extreme, ein Paradigma?, "Erdkunde", Sonderdruck, Bd. 52, 1998, s. 150.

8 H.-D. Schultz, Die deutsche Frage aus geographiehistorischer Sicht, Berliner Wissenschaftliche Gesellschaft, Jahrbuch 1995, s. 230.

9 C. Ritter, Einige Bemerkungen über den methodischen Unterricht in der Geographie, "Zeitschrift für Pädagogik, Erziehungslehre und Schulwesen", 7, 1806, s. 205.

10 J.G. Fichte, Der geschloßne Handelsstaat, Leipzig 1917 (pierwsze wydanie 1800), s. 78.

11 E.M. Arndt, Germanien und Europa, Altona 1803, s. 386.

12 Tamże, s. 347.

13 F.L. Jahn, Werke, hrsg. von C. Euler, Bd. 1, Hof 1884/1885, s. 414 oraz Bd. 2,1, s. 583.

14 A. Zeune, Thuiskon, Berlin 1810, s. 16; patrz tegoż Der Rheinstrom, Deutschlands Weinstrom, nicht Deutschlands Rainstrom, 1814.

15 E.M. Arndt, Werke, hrsg. von W. Steffens, Bd. 7, Berlin 1912, s. 88 oraz Bd. 8, Berlin 1912, s. 115.

16 J. von Görres, "Rheinischer Merkur" Nr. 323, 1815.

17 E. Kapp, Philosophische und vergleichende allgemeine Erdkunde als wissenschaftliche Darstellung der Erdverhältnisse und des Menschenlebens nach ihrem innen Zusammenhang, Bd. I, Braunschweig 1845, s. 254.

18 J.C.F. GutsMuths, J.A. Jacobi, Deutsches Land und Deutsches Volk, Gotha 1821, s. 3.

19 Por. A. Rapp, Großdeutsch-Kleindeutsch. Stimmen aus der Zeit von 1815-1914, München 1922, s. 67-90.

20 J. Le Rider, Mitteleuropa. Auf den Spuren eines Begriffes, Wien 1994, s. 9.

21 C. Möring, Sibyllinische Bücher aus Österreich, Hamburg 1848, s. 22.

22 F. List, Ein mitteleuropäischer Staatenverband, Leipzig 1914, s. 25.

23 F. List, Um deutsche Wirklichkeit. Seine Schriften in Auswahl, hrsg. von E. Forschepiepe, Stuttgart 1938.

24 A. Fouillée, Morale des Idees-Forces, Paris 1908, s. 353.

25 P. de Lagarde, Deutsche Schriften, Göttingen 1920, s. 33.

26 Tamże, s. 113.

27 Tamże, s. 390.

28 Tamże, s. 132.

29 G. Funke, Die geographische Weltlage Polens, mit besonderer Beziehung auf die Handelsverhältnisse des deutschen Vorlandes, "Zeitschrift des Vereins für deutsche Statistik" I, 1847, s. 824.

30 M. Weber, Gesammelte politische Schriften, München 1921, s. 24.

31 Zwraca na to uwagę F. Stern, Kulturpessimismus als politische Gefahr, Bern-Stuttgart-Wien 1963.

32 F. Ratzel, Politische Geographie, München, Berlin 1903. Por. również tenże, Anthropogeographie. Die geographische Verbreitung des Menschen, Bd. II, Stuttgart 1912 oraz tenże, Der Lebensraum. Eine biogeographische Studie, Tübingen 1901, s. 153: "Raum ist die allererste Lebensbedingung und an dem Raum mißt sich das Maß anderer Lebensbedingungen, vor allem der Nahrung. Im Kampf ums Dasein ist dem Raum eine ähnliche Bedeutung zugewiesen wie in jenen entscheidenden Höhepunkten der Völkerkämpfe, die wir Schlachten nennen".

33 Tenże, Politische Geographie..., s. 335.

34 Tenże, Die Gesetze des räumlichen Wachstums der Staaten, w: Pettermanns Mitteilungen, Bd. 42, 1896, s. 97-107.

35 Tenże, Die Erde und das Leben, Bd. II, Leipzig-Wien 1901, s. 599.

36 Tenże, Politische Geographie..., s. 249-252.

37 Tamże, s. 129.

38 Tenże, Erdenmacht und Völkerschicksal. Eine Auswahl aus seinen Werken, hrsg. von K. Haushofer, Stuttgart 1940, s. 19.

39 Tenże, Deutschland, Berlin 1943, s. 19.

40 Tenże, Erdenmacht und Völkerschicksal. Eine Auswahl aus seinen Werken, hrsg. von K. Haushofer, Stuttgart 1940, s. 211.

41 Tamże.

42 "Die Gegenwart" nr 15 z 9 IV 1898 roku, s. 226.

43 E. Marcks, Männer und Zeiten. Aufsätze und Reden zur neueren Geschichte, Bd. 2, Leipzig 1916, s. 316.

44 Por. B.-J. Wendt, Deutschland in der Mitte Europas. Grundkonstellationen der Geschichte, "Deutsche Studien" 75, 1981, s. 236.

45 "Alldeutsche Blätter" nr 2 z 7 I 1894 roku.

46 E. Hasse, Deutsche Weltpolitik, München 1897, s. 14.

47 "Alldeutsche Blätter" nr 37, 1913, s. 299.

48 A. Weber, Gedanken zur deutschen Sendung, Berlin 1915, s. 95-96.

49 B.F. Hänsch, An der Schwelle des größeren Reiches, München 1917, s. 39.

50 H. Fischer, Kriegsgeographie, Bielefeld-Leipzig 1916, s. 148.

51 E. Hunkel, Deutschland und die Polenfrage im Weltkriege, Berlin 1916, s. 28.

52 A. Hettner, Unsere Aufgabe im Kriege, "Geographische Zeitschrift", 1914, s. 601.

53 A. Müller, Kriegsgeographie, "Geographischer Anzeiger", 1915, s. 20.

54 F. Naumann, Demokratie und Kaisertum, Berlin-Schönberg 1905, s. 206.

55 W. Sombart, Händler und Helden. Patriotische Besinnungen, München 1915, s. 143.

56 F. Jesse, Der Krieg als Erzieher, "Alldeutsche Blätter" 1, 1915, s. 3.

57 R. Kjellén, Die politischen Probleme des Weltkriegs, Leipzig-Berlin, 1916, s. 3.

58 Tenże, Der Staat als Lebensform, Leipzig 1917, s. 27.

59 Cyt. za K. Kunze, Der Versailler Vertrag, w: Republik und Diktatur 1918-1945. Deutsche Geschichte, Bd. 11, hrsg. von Heinrich Pleticha, Gütersloh 1986, s. 23.

60 K. Haushofer, Das Dritte Reich, w: Oberland, Ziele und Wege des Bundes Oberland, München 1926, s. 10.

61 O. Maull, Das Wesen der Geopolitik, Berlin-Leipzig 1941, s. 54, 57.

62 A. Hettner, Der Friede und die politische Geographie, "Geographische Zeitschrift" 25, 1919, s. 234.

63 H. Zehrer, Ist eine deutsche Aussenpolitik überhaupt möglich?, "Zeitschrift für Geopolitik", H. 1, 1930, s. 24.

64 A. Penck, Deutscher Volks-und Kulturboden, [w:] Volk unter Völkern, Breslau 1925, s. 72.

65 Por. m.in. F. Steinbach, Die westdeutsche Volksgrenze als Frage und Forschungsaufgabe der politischen Geschichte, "Deutsches Archiv für Landesund Volksforschung" 1937, s. 25-36.

66 Za H.-A. Jacobsen, Mißtrauische Nachbarn. Deutsche Ostpolitik 1919/1970. Eine Dokumentation, Düsseldorf 1970, s. 36.

67 F. Metz, Geographische Aufgaben der Grenzlandforschung, "Geographischer Anzeiger" Nr. 7-8, 1933, s. 237.

68 Za H.-A. Jacobsen, Mißtrauische Nachbarn..., s. 127, 128.

69 O. Boelitz, Das Grenz-und Auslandsdeutsch. Seine Geschichte und seine Bedeutung, München-Berlin 1930, s. 19.

70 H. Hassinger, Das deutsche Reich, w: Andrees wirtschaftliche Landerkunde, hrsg. von F. Heiderich, H. Leitner, R. Sieger, Bd. 1: Europa, Wien 1926, s. 148.

71 W. Geisler, Die geopolitischen Bindungen des Donauraums, w: Ostraum-Berichte 2, Breslau 1935, s. 72.

72 A. Burchard, Neuordnung im deutschen Osten, "Geographischer Anzeiger" Nr. 23-24, 1939, s. 481.

73 Za E. Walsh, Wahre anstatt falsche Geopolitik für Deutschland, Frankfurt am Main 1946, s. 18.

74 Por. E. Meynen, Deutschland und das Deutsche Reich, Leipzig 1935, s. 128.

75 Por. B.-J. Wendt, "Mitteleuropa"-Zur Kontinuität deutscher Raumpolitik im zwanzigsten Jahrhundert, [w:] Ungarn-Deutschland. Studiert zur Sprache, Kultur, Geographie und Geschichte, München 1983, s. 299-333.

76 K. von Loesch, Der Kampf für das Recht im Osten, "Zeitschrift für Geopolitik", 1930, s. 33.

77 C. Ross, Die Fiktion der Weltwirtschaft, "Zeitschrift für Geopolitik", 1931, s. 565.

78 E. Liedecke, Raumordnung und Geopolitik, "Zeitschrift für Geopolitik", 1941, s. 496.

79 H. Ouvrier, R. Selitsch, Donauraum oder Südosteuropa, "Zeitschrift für Geopolitik", 1936, s. 495.

80 O. Schäfer, Politik gegen Geopolitik, "Zeitschrift für Geopolitik", 1937, s. 422.

81 A. Haushofer, Berichterstattung, "Zeitschrift für Geopolitik", 1939, s. 288.

82 L. Mecking, Erdkunde in der neuen deutschen Bildung und Erziehung, "Geographischer Anzeiger" 35, 1934, s. 1.

83 K. Springenschmid, Deutschland kämpft für Europa, Leipzig 1937, s. 1.

84 K. Haushofer, Wehrgeopolitik des III. Reiches, (z prywatnego archiwum Heinza Haushofera).

85 G. Maas, Geopolitik als nationale Staatswissenschaft, "Zeitschrift für Geopolitik", 1933, s. 562.

86 W. Jantzen, Die Geographie im Dienste der nationalpolitischen Erziehung. Ein Ergänzungsheft zu den Lehrbüchern der Erdkunde, Breslau 1936, s. 37.

87 H. Picker, Hitlers Tischgespräche im Führerhauptquartier 1941 bis 1942, Bonn 1951, s. 205.

88 P. Ritterbusch, Wissenschaft im Kampf um Reich und Lebensraum, "Raumforschung und Raumordnung", 1942, s. 3-8.

89 K. Haushofer, Streiflichter auf den atlantischen Raum, "Zeitschrift für Geopolitik", 1941, s. 624.

90 P. Ritterbusch, Wissenschaft im Kampf um Reich und Lebensraum, "Raumforschung und Raumordnung", 1942, s. 20, 21.

91 O. Muck, Die Hand des Schicksals, "Zeitschrift für Geopolitik", 1940, s. 307 i dalsze.

92 Der 25. deutsche Geographentag in Bad Nauheim vom 21. bis 25. V. 1934, "Geographischer Anzeiger" 1934, s. 273.

93 W. Vogel, Staaten als geographische Gebilde, [w:] Staatsbürgerliche Erziehung, hrsg. von F. Lampe, G.H. Franke, Breslau 1924, s. 117-129.

94 H. Simmer, Grundzüge der Geopolitik in Anwendung auf Deutschland, München-Berlin 1928, s. 172-173.

95 H. Siemann, Ist Lage Schicksal? Ein Unterrichtsbeispiel, "Lebensnaher Volksschulunterricht" 40, 1936, s. 1.

96 Patrz H.A. Jacobsen, Karl Haushofer, Leben und Werk, Bd. I: Lebensweg 1869-1946 und ausgewählte Texte zur Geopolitik, Boppard am Rhein 1979.

97 R. W. Darré, Um Blut und Boden. Reden und Aufsätze, München 1941, s. 19, 296.

98 "SS-Leitheft", Jg. 7, 20. VI. 1941, s. 6.

99 Za J. Ackermann, Himmler als Ideologe, Göttingen 1970, s. 198.

100 P. Lochner, Goebbels Tagebücher, Zürich 1948, s. 325.

101 A. Rosenberg, Zukunftsweg einer deutschen Außenpolitik, München 1927.

102 Za R. Höhn, Reich, Großraum, Großmacht, [w:] Reich, Volksordnung, Lebensraum, Bel. 2, Darmstadt 1942, s. 170.

103 A. Hitler, Mein Kampf, Bd. II, München 1927, s. 306.

104 Tamże, s. 742.

105 H. Picker, Hitlers Tischgespräche im Führerhauptquartier 1941-1942, Stuttgart 1965, s. 499.

106 A. Hitler, Mein Kampf, Bd. 1, s. 143.

107 Tamże, s. 153.

108 E.A. Walsh, Wahre anstatt falsche Geopolitik für Deutschland, Frankfurt am Main 1946.

109 J. Wagner, Geographie und Schule. Vortrag auf dem Deutschen Geographentag in München 1948, München 1950, s. 2; oraz tenże, Grundsätzliches zum erdkundlichen Lehrplan, "Geographische Rundschau" Jg. 1, 1949, s. 97.

110 F. Knieper, Politische Geographie (Geopolitik) für die Unterrichtspraxis, Pädagogische Handbücher, Bd. 12, Ahlen 1957, s. 27.

111 Tamże, s. 34, 35.

112 Por. R. Hinder, Vom Sinn der modernen Geopolitik, "Zeitschrift für Geopolitik" 1, 1958, s. 7-10

113 Zob. m.in Was will die Geopolitik heute?, "Zeitschrift für Geopolitik" 4, 1953, s. 199; E. Sander, Verbreitung der Menschen über die Erde, "Geographische Rundschau" Jg. 1, 1949, s. 334.

114 Za F. Knieper, Politische Geographie..., s. 35.

115 W. Tietze, Das Werden Europas, "Geographische Rundschau" Jg. 12, 1960, s. 325.

116 L. Bauer, Deutschland im Schnittpunkt Europas, München 1960, s. 5-6.

117 C. Schmitt, Die geschichtliche Struktur des heutigen Welt-Gegensatzes von Ost und West; Freundschaftliche Begegnungen, Festschrift für Ernst Jünger zum 60. Geburtstag, Frankfurt am Main 1955, s. 142.

118 U. Noack, Die Neutralisierung Mitteleuropas, "Zeitschrift für Geopolitik" 3, 1957, s. 31-44.

119 E. Hindrichs, Erdkunde für höhere Schulen, Bd. 8, Frankfurt-Berlin-Bonn 1956, s. 5.

120 Por. m.in Harms Handbuch der Erdkunde, Bd.: Europa, hrsg. von H. Lehmann, Frankfurt-Berlin-Hamburg-München 1955; Handbuch der Erdkunde, Bd. 8: Kulturgeographie, hrsg. von J. Wagner, Stuttgart 1965.

121 E. Hindrichs, Deutschland und die Länder Europas ringsum, Frankfurt-Berlin-Bonn 1955, s. 45. Por. również m.in. Mitteleuropa, Deutschland und seine Nachbarnländer im Osten und Süden, hrsg. von W. Schafer, H. Himmelstoss, München 1969.

122 Erdkunde für höhere Lehranstalten, Bd. II: Europäische Landschaften ohne Deutschland, hrsg. von K. Schmidt, Paderborn 1954, s. 41.

123 E. Hindrichs, Einige grundsätzliche Bemerkungen über das Erziehungsziel des Erdkundeunterrichts in der Volksschule, "Zeitschrift für Erdkunde", 1944, s. 395.

124 M. Durach, Zum Begriff Lebensraum, "Geographischer Anzeiger", 1939, s. 290.

125 Zob. O. Kallscheuer, Raumordnung und moralische Verwirrung, "Transit" H. 7, 1994, s. 9.

126 Y. Lacoste, Geographie und politisches Handeln, aus dem Französischen von Matthias Wolf, Berlin 1990, s. 29.

127 C. Gray, Geopolitik. Ihre Entwicklung und Bedeutung in Gegenwart und Zukunft, "Österreichische Militärische Zeitschrift" 1, 1979, s. 5-11.

128 Por. I. Geiss, Geographie und Mitte als historische Kategorien. Anmerkungen zu einem Aspekt des "Historikerstreits", "Zeitschrift für Geschichtswissenschaft" Jg. 39, 1991, s. 979-994.

129 Por. m.in. T. Palaschewski, Geographie und Sicherheit. Herausforderungen und Antworten für den Frieden, Regensburg 1989.

130 Zob. m.in. S. Cohen, Geography and Politics in a World Divided, New York 1973; C. Gray, The Geopolitics of Super Power, University Press of Kentucky 1988; P. O'Sullivan, Geopolitics, London 1986; G. Parker, Western Geopolitical Thought in the Twentieth Century, New York 1985.

131 A. Zanker, Die Welt als Ganzes. Renaissance der Geopolitik-Denkverbote, Realitäten, Nachholbedarf, "Mut" Nr. 283, 1991, s. 47.

132 P. Gallois, Géopolitique. Les voies de la puissance, Paris 1990.

133 Камалудин Серажудинович Гаджиев, Геополитика: История и современное содержание дисциплины, [w:] "Полис" 2, 1966.

134 А.С. Синайский, Геополитика и национальная безопасность Росии, "Военная мысль" 10, 1992, s. 2-10.

135 Wywiad w "Элементы" 2, 1992. Baburin jest autorem książki: Территория госудрства. Правовые и геополитические проблемы, MGU 1997.

136 О. Ширгазин, Императив Евразийства, "Завтра", IX 1994, s. 4.

137 Np. przyrodnik Ельгиз Абдулович Поздняков "Международная жизнь" nr 2, 1993, s. 23-33.

138 С. Кортунов, Какая Россия нужна миру?, nr 1, 1997, s. 21-37.

139 С. Кургинян z wykształcenia geolog, ale również reżyser teatralny, doradzający różnym politykom, patrz "Тайный советник всех времён", wywiad w "Неделя", 8 II 1994, s. 4.

140 Np. szef narodoworepublikańskiej partii Rosji, Николай Лысенко, w rozmowie przy okrągłym stole "Наш Современник" 1, 1993.

141 Potwierdzają to wyniki inteligentnie przeprowadzonej ankiety w wykonaniu socjologa i antropologa Natalii Kozłowej z moskiewskiego uniwersytetu, przedstawione w Kolonii 17 V 1999 roku.

142 Ch.S. Maier, Terytorialiści i globaliści, "Przegląd Polityczny" 37, 1998, s. 74-79.

143 E. Guggenberger, R. Schweidlenka, Bioregionalismus. Bewegung für das 21. Jahrhundert, Osnabrück 1996.