Przekład. Krótkie Wprowadzenie 40 - Matthew Reynolds

Kup ebooka

31.90 zł
27.12 zł (25,66 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Tytuł oryginału: A Very Short Introduction

Rada Naukowa serii Krótkie Wprowadzenie

Jerzy Gajdka, Ewa Gajewska, Krystyna Kujawińska Courtney, Aneta Pawłowska, Piotr Stalmaszczyk

Redaktorzy inicjujący serii Krótkie Wprowadzenie

Urszula Dzieciątkowska, Agnieszka Kałowska

Tłumaczenie

Łukasz Bogucki

Opracowanie redakcyjne

Konrad Sęk

Skład i łamanie

Munda - Maciej Torz

Korekta techniczna

Elżbieta Pich

Projekt okładki

Monika Rawska

Translation: A Very Short Introduction was originally published in English in 2016. This translation is published by arrangement with Oxford University Press. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego is responsible for this translation from the original work and Oxford University Press shall have no liability for any errors, omissions or inaccuracies or ambiguities in such translation or for any losses caused by reliance thereon.

? Matthew Reynolds 2016

The moral rights of the author have been asserted

? copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2023

? copyright for Polish translation by Łukasz Bogucki, Łódź 2023

Publikacja sfinansowana ze środków Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego

Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego

Wydanie I. W.10755.22.0.M

Ark. wyd. 6,0; ark. druk. 9,625

ISBN Oxford University Press 978-0-19-871211-4

ISBN 978-83-8331-209-5

e-ISBN 978-83-8331-210-1

Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego

90-237 Łódź, ul. Jana Matejki 34A

www.wydawnictwo.uni.lodz.pl

e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl

tel. 42 635 55 77

Przekład jest wszystkim

Wstęp do wydania polskiego

Gdy powstawał ten przekład, dr Maciej Świerkocki, były wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego, odbierał Nagrodę im. prof. Tadeusza Kotarbińskiego za najlepszą książkę humanistyczną w VIII edycji konkursu imienia pierwszego rektora UŁ. Zwycięska praca nosi tytuł Łódź Ulissesa i jest arcyciekawym opisem zmagań tłumacza z jedną z najważniejszych powieści XX wieku, przez niektórych uważaną za nieprzekładalną, Ulissesem Jamesa Joyce'a. Powieść ta doprowadziła co najmniej jednego tłumacza do załamania nerwowego, zaś Świerkockiemu praca nad przekładem zajęła ponad siedem lat; ostatecznie wersja polska (druga, po opublikowanej ponad pół roku wcześniej wersji Macieja Słomczyńskiego) ukazała się niemal równolegle z nagrodzonym "companionem" w stulecie wydania oryginału.

Przekład tekstu prof. Matthew Reynoldsa, który miałem przyjemność opracować dla polskiego czytelnika, nie był oczywiście nawet po części tak trudnym zadaniem jak tłumaczenie Ulissesa, ale rzecz cała przypomina nieco drugą wymienioną powyżej pozycję, Łódź Ulissesa. Książka Reynoldsa to krótka przechadzka krętymi ścieżkami przekładoznawstwa, udowadniająca że przekład (czy też tłumaczenie) to dużo więcej niż podstawienie słów i struktur gramatycznych innego języka celem zachowania znaczenia oryginału.

W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, jako doktorant, miałem zaszczyt poznać guru światowego przekładoznawstwa, profesora Petera Newmarka. Kiedy ten wybitny uczony zapytał mnie, czym się interesuję, odparłem z dumą "przekładem". Profesor zmarszczył brwi i pouczył mnie: "Nie można interesować się po prostu przekładem, bo to nic nie znaczy. Przekład jest wszystkim, a jednocześnie wszystko jest przekładem". Trzydzieści lat później, owe prorocze słowa prof. Newmarka wydają się być jeszcze bardziej prawdziwe. Żyjemy w rzeczywistości cyfrowej, a przekład jest wokół nas: w treściach internetowych, w menu urządzeń, z których na co dzień korzystamy, w ogólnodostępnej rozrywce (jak Netflix czy gry komputerowe), czy w coraz popularniejszych przenośnych translatorach mowy używanych podczas podróży zagranicznych. Niewątpliwym atutem książki prof. Reynoldsa jest - w moim przekonaniu - udana próba pomieszczenia na zgoła stu kilkunastu stronach tego "wszystkiego", od Biblii, przez Szekspira, Dantego, walijską poezję, maoryski traktat, mangę, rezolucję ONZ, recenzję z portalu Trip Advisor, do reklamy soku pomarańczowego. W czasach sztucznej inteligencji i powszechności tłumaczenia automatycznego Przekład Reynoldsa pozwala czytelnikowi zrozumieć istotę tej skomplikowanej operacji interkulturowej i samemu odpowiedzieć na pytanie, czy tłumacz to zawód wymierający.

Skoro "przekład jest wszystkim", odbiorcą niniejszego tomu może być każdy. Tematyka przekładu może szczególnie zainteresować studentów kierunków (neo)filologicznych i translatorskich, praktykujących tłumaczy, przekładoznawców, stowarzyszenia tłumaczy, ale i wszystkich zafascynowanych naturą języka i komunikacji międzykulturowej.

Łukasz Bogucki

Spis ilustracji

1. François Mulard, Perski wysłannik Mohammed Reza Qazvini, Zamek Finkenstein, 27 kwietnia 1807

Foto ? RMN-Grand Palais (Château de Versailles) / Franck Raux

2. Reklama soku Innocent: Innocent's new squeeze

Courtesy of Innocent Ltd

3. Francuska reklama soku Innocent: Pressé avec amour

Courtesy of Innocent Ltd

4. Kolejna francuska reklama soku Innocent: Paris jus t'aime

Courtesy of Innocent Ltd

5. Międzynarodowe symbole graficzne

6. Siedemnastowieczny tekst algonkiański o przybyciu białych do Ameryki Północnej (transkrypcja Gordon Brotherson, przekład G. Brotherson i Ed Dorn)

Image of the New World, by Gordon Brotherston, Thames & Hudson Ltd, London

7. Nausicaä z Doliny Wiatru autorstwa Hayao Miyazaki, przełożyli na angielski David Lewis i Toren Smith

Kaze no Tani no Nausicaä (Nausicaä of the Valley of the Wind)? 1983 Nibariki Co., Ltd

Rozdział 1

Między językami

Czym jest przekład?

Jesteś w szkolnej klasie. Na tablicy widnieją słowa w obcym języku. Twoje zadanie polega na ich zrozumieniu i przetłumaczeniu. Klasa skąpana jest w słońcu. Zegar tyka, a nauczyciel krzywo patrzy. Za błędy będą kary.

Klasówka ma tytuł "tłumaczenie".

Nazywasz się John Dryden i jesteś siedemnastowiecznym poetą. Wychowano cię zarówno na tekstach łacińskich jak i na angielszczyźnie; twoim ulubionym pisarzem jest Wergiliusz. Piszesz własne wiersze, ale równie często przekładasz i interpretujesz poezję łacińską. Twoje wiersze również zawierają elementy przekładu, ponieważ, kiedy tworzysz, w twojej wyobraźni wyrażenia angielskie koegzystują z łacińskimi. Jest ostatnia dekada XVII wieku, twoja kariera dobiega końca, obecnie zaś zajmujesz się przekładem wszystkich dzieł Wergiliusza, które mają ukazać się drukiem w obszernym, kosztownym tomie. Pragniesz przekazać nowym czytelnikom jak wybitnym poetą był Wergiliusz, chcesz też wznieść literaturę angielską do jego poziomu, dodając jej tym samym powagi.

To kolejny przykład przekładu, czyli tłumaczenia.

Jesteś nastolatkiem z Włoch. Gadasz z kolegami. Jak to bywa praktycznie wszędzie na świecie, wasza grupka jest wielojęzyczna. Mówisz: "Ma dai, non ci credo!". Kolega z Francji pyta: "Quoi?". Odpowiadasz w języku ułatwiającym komunikację: "I not believe it". Twoja odpowiedź nie jest gramatycznie poprawna, nie niesie również dokładnie takiego samego przekazu jak włoski oryginał, niemniej jednak kolega rozumie, o co ci chodzi.

Czy był to przekład?

Jesteś w szpitalu. Lekarka ma poważną minę i informuje cię, że przeszedłeś TIA, czyli przemijający atak niedokrwienny. "Co?" reagujesz. Pani doktor wyjaśnia: "Miał pan przerwę w dopływie krwi do mózgu. To taki mały, przejściowy udar".

A to? Czy to było tłumaczenie?

A czy tłumaczeniem nie jest przypadkiem interpretacja jakiejkolwiek wypowiedzi, ustnej bądź pisemnej? Czy nie jest tak, że zasób słownictwa każdego z nas jest odmienny, tak więc wszyscy używamy języka w nieco inny sposób? Idąc dalej, czy każdy z nas nie mówi poniekąd w swoim własnym języku, tylko częściowo rozumianym przez innych? Przecież tak często nie rozumiemy siebie nawzajem. Być może zatem proces przekładu ma miejsce nie tylko w odniesieniu do języków obcych, ale także tych, które uważamy za ojczyste. Skoro tak, po co w ogóle taki termin? Jeśli przekład niczym nie różni się od porozumiewania się, dlaczego zakładamy, że jest inaczej? Zauważmy, że w języku polskim używamy wymiennie określeń "przekład" i "tłumaczenie" - w niniejszej książce, w terminologii przekładoznawczej a także w życiu codziennym. "Tłumaczenie" natomiast odnosi się także do objaśniania komuś czegoś, wyjaśniania nieporozumień.

Opisane powyżej sytuacje rzucają światło na stopień skomplikowania pojęcia przekładu i obszaru badań przekładoznawczych. Jednocześnie są one dobrym punktem wyjścia do dalszych rozważań. Ustalenie jednoznacznej, wiążącej definicji przekładu jest bezcelowe. Nie mają sensu stwierdzenia, jakoby tłumaczenie zachodziło tylko pomiędzy dwoma standardowymi językami narodowymi, na przykład między japońskim a francuskim, nie zaś pomiędzy dialektami czy odmianami tego samego języka. Nieuzasadnione jest twierdzenie, jakoby "prawdziwy przekład" miał zachować "ducha" tekstu oryginalnego, czy też dążyć w przeciwną stronę, jak w przypadku Vladimira Nabokova, a więc stawiać sobie za cel jak najdalej idącą precyzję znaczeniową. Takie postawienie sprawy pomija zawiłości, które czynią rzecz całą interesującą; to tak, jakby postawić tezę, ale nie uwzględnić kontekstu.

Naszym zadaniem będzie zatem przyjrzenie się tym sposobom działania słowami, które można określić mianem przekładu, poczynając od typowych przykładów jak Wergiliusz Drydena czy klasówka ze zdań do tłumaczenia, aż do mniej standardowych, jak objaśnienia lekarki z anegdoty powyżej. Zobaczymy co i w jakich okolicznościach możemy nazwać przekładem i gdzie wyznaczyć granice. Potrzebna będzie mapa krajobrazowa, uwzględniająca kontury, granice i konceptualne moczary. W tym celu spójrzmy na nieco bardziej szczegółowe przykłady działalności przekładowej usytuowane w różnych miejscach i w różnym czasie.