Przejść przez piekło płonącego Pakistanu i Kosowa - Doktor Diabeł

Kup ebooka

38.37 zł
31.85 zł (32,61 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Książkę dedykuję rodzinom 11 ofiar,

które zginęły w wyniku ataku terrorystycznego

dokonanego przez Talibów

na Base Camp pod Nanga Parbat w 2013 roku.

Wszyscy Zostali Pomszczeni.

Po 1980 roku - wtedy się urodziłem.

Zabiłem oficjalnie przynajmniej 17 osób.

Skurwieli - którzy nigdy nie powinni się narodzić

i chodzić po tej ziemi,

choć wiem,

że na pewno zabiłem więcej.

Czasem, przy eliminacji obiektu pojawiali się inni ludzie,

jak np. "ochrona obiektu", z którą trzeba było sobie "poradzić"

- czyli po prostu ją wyeliminować.

Nie wiem, czy tamci w trakcie "awantury" przeżyli

- kluczowy był dla mnie "obiekt"

- tylko to mnie interesowało-

wykonanie zadania!

Za każde zlecenie dostawałem różne wartości pieniężne,

Choć zwykle stawka za "głowę" wynosiła 100 000 zł.

Do tego dostawałem pełny zwrot poniesionych kosztów,

czyli tzw. kieszonkowe.

Wszystko było w różnych walutach,

od różnych międzynarodowych agencji wywiadowczych.

Agencje płaciły za to,

czego nikt inny nie mógł zrobić.

Przeszedłem nielegalne szkolenie,

które nikomu z Was,

w głowie się nie zmieści,

ani nie zmieści się tym,

którzy są w jednostkach specjalnych.

Chcę w tej książce opowiedzieć część historii człowieka,

który dokonał przynajmniej kilkunastu zabójstw z zimną krwią,

za pieniądze,

które płaciły mu różne międzynarodowe służby.

W konsekwencji

zmieniłem kilka razy losy świata - dosłownie.

I tak, tak - fakty bywają niewygodne, bywają mocne i mroczne,

albo wręcz żartobliwe...

jednak nadal są faktami.

Dlatego będę starał się powiedzieć o sobie jak najmniej,

a jednocześnie jak najwięcej,

bo opinia publiczna,

powinna o tym w moim przekonaniu wiedzieć.

Opowiem Wam o tych eliminacjach

o których mogę opowiedzieć

- bowiem o niektórych nie mogę i jeszcze długo nie będę mógł.

Te wszystkie słowa stanowią swego rodzaju wstęp,

do tego wszystkiego,

o czym dalej przeczytacie.

Płk. Dr Diabeł

Od Autora

Cieszę się, że sięgasz po tę pozycję. Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz. W między czasie porozmawiamy...

Na wstępie zaznaczam: ta książka jest normalna, nie jestem autorem kolejnego "Przedwiośnia" czy "Nad Niemnem". Nie będzie opisów przyrody i tego w jakim kolorze są ściany i zasłony jak u "Prusa" w "Lalce". Ja skupiam się na czym innym. Pokazuje przemyślenia, spostrzeżenia i ukazuję pewną historię. Nie jest to też pamiętnik z jakiejś wycieczki. Skupiam się na tym, czego dotyczyła moja robota i tyle.

Ta powieść jest w około 93 procentach wierna prawdzie, ale nie jest ładna. Dlaczego? Bo ta prawda, też piękną nie jest i nigdy nie będzie, ale tego możesz się już domyślać z tytułu, prawda?

Będzie tu dużo przekleństw, bardzo dużo, lojalnie uprzedzam, bo to jest kurewsko konkretny męski świat (a może nie tylko męski?). Gdzie wyrażamy to co należy, bez zbędnego akademickiego pierdolenia. Więc jeśli razi Cię czytelniku duża ilość "kurew" i zwrotów typu "ja pierdolę", to od razu lojalnie uprzedzam - ta książka może Ci się nie spodobać. Zdania i konwersacje jakie w niej padają, są po prostu takie, jakie były, przytoczone niemal jeden do jednego. Chyba ciężko sobie wyobrazić Płatnego Zabójcę, który po tym jak dostanie w ryj powie: "o kurcze pieczone, ależ mnie to boli"? Więcej zasadności użytego języka chyba nie muszę tłumaczyć.

Poznasz ten nasz świat. Świat w którym wielu mężczyzn a być może i kobiet chciałoby się znaleźć ale się nigdy nie znajdzie. Bo ten świat przecież oficjalnie nie istnieje.

Poznasz moją historię.

Niniejsza pozycja jest uzupełnieniem moich dwóch wcześniej wydanych powieści: Doktor Diabeł - "Spowiedź Płatnego Zabójcy" oraz Doktor Diabeł - "Strzyga". Akcja niniejszej odbywa się gdzieś pomiędzy pierwszą a drugą a może i po drugiej? Niestety, ale datami i miejscami muszę trochę manewrować. Nie jestem aż takim idiotą, żeby na łamach książki przyznać się do zabójstwa, zatem wszystko co przeczytasz jest oczywiście wcześniej wspomnianą prawdą. W sensie prawdziwą fikcją literacką. (Panie prokuratorze - to właśnie tutaj - jest ten moment w którym to zaznaczam).

Jeśli chcesz dobrze ująć cały kontekst, bohaterów, ich mentalność, zachowania, relacje między nimi, spojrzenie na świat i przenieść się do świata ludzi którzy oficjalnie nie istnieją, z całego serca polecam Ci czytelniku przeczytać część pierwszą a dopiero potem sięgnąć po tą którą trzymasz w rękach. Mówię to bardzo serio, bardzo. Ułatwi to Tobie zrozumienie wielu rzeczy, zwarzywszy na fakt, iż po pierwsze nie chcę od nowa tłumaczyć dlaczego robię to co robię, jak stałem się taką osobą oraz kim są osoby które będą się w tej pozycji pojawiać... Wiesz... to trochę jak serial, ciężko jest go oglądać od środka, a przynajmniej staram się, abyś Ty - drogi czytelniku - właśnie tak mógł to odbierać i przeżywać razem ze mną to co ja miałem okazję przeżyć osobiście. Słowo "przeżyć" jest tutaj bardzo "trafione". Bardzo.

Płk. Dr Diabeł

(Kursywą w nawiasach jak teraz, będę wrzucał dodatkowe teksty. Czasem uzupełniające pewną wiedzę, czasem będzie to dygresja, a czasem podziękowania - bo wiem, że parę z osób o których będzie mowa, sięgnie po tę pozycję, nie wiedząc jeszcze o tym, iż znajdą tutaj "siebie", ale pod zmienionym imieniem czy pseudonimem)

1. Bycie Szefem Kurwidołka Zabójców, rozdział wprowadzający dla nowych czytelników

Po śmierci Nadiego, zostałem szefem tego Kurwidołka Zabójców. Zabójców - zawsze z wielkiej litery ze względu na szacunek do samego siebie. Nadi - mój oficer prowadzący umarł niemal na moich rękach. Robota odbywała się w Teheranie. Z za jednego z dwóch samochodów w którym był już ubity przeze mnie obiekt wyłonił się jeden turbaniarz z ochrony obiektu z bronią w ręku. Ja z Czeczenem w trakcie strzelaniny byliśmy schowani za przednią lewą felgą naszej Toyki i przeładowywaliśmy broń. Dokładnie GLOCKI. Nadi będący mocno po 80tym roku życia, który nie odstępował nam kondycją nawet na pół kroku był schowany za tylną. Skurwiel wyłonił się z nad maski naszej Toyoty. Własnym ciałem zasłoniłem Czeczena, turbaniarz oddał strzał ja też oddałem. Oddał strzał w Nadiego. Zajebałem turbaniarza. Czeczen tylko krzyknął:

- Diabeł! Nadi!

Odwróciłem się i zobaczyłem przestrzeloną szyję Nadiego. Podbiegłem. Złapałem go za szyję chcąc zatrzymać krwawienie. Nic z tego. Nadi umarł na moich rękach.

Nadi (skrót od: Nadzorcy Egzekucji) Maurer, dziadek, przyjaciel, człowiek który nauczył mnie wszystkiego, człowiek który stworzył mi piekło, piekło które przeżyłem, człowiek który uczynił mnie Diabłem, który ma zabierać do Piekła ludzkie dusze tak, aby już nigdy stamtąd nie wyszły. Były wychowanek KGB, potem były UBek, aż w końcu człowiek który podobnie jak ja teraz, był związany dżentelmeńską umową z Agencją Wywiadu, aby za pieniądze likwidować ludzi. Ludzi których należy zlikwidować, aby świat był bezpieczny. Ludzi do których nie można ze względów politycznych posłać nikogo z wywiadu. Nie można posłać GROMU, DELTY czy innej Formozy, bo jak kogoś złapią to pod torturami się wyda, że obce wojsko weszło na teren innego kraju. Człowiek który był przechujem. I miał na rękach tyle krwi ile ja mam teraz albo może nawet i więcej albo mniej - nie wiem. Człowiek, który nigdy nie zawiódł. Kiedy ze względu na raka wątroby wiedział, że jego czas już się kończy, mianował mnie na szefa tego - jak o tym mówiliśmy - Kurwidołka Zabójców. Bardzo mocno mnie już wprowadził w to co i jak robić i z kim się kontaktować. "Magda" została po stronie Firmy moim łącznikiem do zleceń. "Zima" natomiast - jak się miało później okazać - człowiekiem od logistyki i od dostarczania pieniędzy za wykonaną robotę albo dostarczania kieszonkowego przed robotą. O Zimie w tej książce nie będzie. Jest jeszcze "Czeczen" - gość z którym znam się jakieś 17 lat. Niski ale twardy, pierdolony poliglota znający 6 języków, kulturoznawca i podobnie jak ja religioznawca. Obaj po Historii obaj po Politologii... on tam coś potem jeszcze w Chinach i Serbii studiował ja w tym czasie robiłem Administrację i Bezpieczeństwo Wewnętrzne i oczywiście doktorat. Czeczen to mój Partner w robocie, logistyk, który zawsze wszędzie mnie zaprowadzi i wyprowadzi, ale to ja Diabeł pociągam za spust, za nóż w płuca albo za długopis wbity w tętnice lub ucho aż do samego mózgu. Taki to jest nasz Duet. Ja z racji pełnionej funkcji mam decydujący głos. I choć Czeczen na pewno jest ode mnie mądrzejszy i ma większą wiedzę, to jednak z racji sprawowanej funkcji - a co za tym idzie i wyszkolenia do tej roboty oraz odpowiedzialności - podział jest prosty: Czeczen ma mnie zaprowadzić gdzie chcę, tak abym ja mógł ubić obiekt tak jak chcę. Hierarchia jest prosta, ja jestem szefem Kurwidołka, każdy wie za co jest odpowiedzialny i nikt nikomu się w robotę nie wpierdala.

Ciało Nadiego przemytnicy z Turcji i Bułgarii przemycili do polski w skrzyni z rybami która wylądowała prosto na Miłobędzkiej. W ten sposób skończyła się pewna epoka. Epoka, w której to stara gwardia wychowana przez KGB i służąca w UB, wychowywała młodą gwardię czyli nas: Diabła i Czeczena. Młodych gniewnych urodzonych po 1980 roku. A jak wiecie: z młodych gniewnych wyrastają starzy wkurwieni.

Po tym jak już całkowicie ogarnąłem Kurwidołek, Magda zaczęła mi przysyłać CV różnych osób które aplikowały oficjalną drogą do Firmy. Czytałem, analizowałem itp.. Niestety, zero konkretu. Aktualnie, to ja jestem odpowiedzialny za rekrutację na Płatnych Zabójców kolejnych osób. Magda co jakiś czas podsyła mi nowe CV. Czytam, sprawdzam, szukam wszystkiego o wszystkim w internecie, mediach społecznościowych i nie tylko, możliwości Firmy są nieograniczone choć zdarza im się czasem coś popierdolić z tematem. Najpierw trzeba przejść selekcję Firmy a już samo to nie jest proste. Owszem, jest dwa razy prostsze niż to co było kiedy ja aplikowałem ale jednak nadal nie jest łatwo. Potem po testach psychologicznych wiele osób odpada. Jeśli wszystko przejdziesz i okażesz się być choć w połowie takim socjopatą w pozytywnym z punktu widzenia naszej roboty jak ja, to masz szansę, że być może przy dużej ilości szczęścia Twoja teczka trafi do mnie. A jeśli trafi, to w 99% Cię odrzucę. Jeśli natomiast znajdziesz się w tym 1% to wiedz, że w momencie kiedy się spotkamy, będę o Tobie wiedział więcej niż Ty sam wiesz o sobie. W tej robocie nie ma miejsca na błędy. Błąd oznacza jedno: Koniec czyjegoś życia. My nie popełniamy błędów. Błąd to kula w łeb. W Twój pierdolony łeb.

(Więcej na temat tego jak wygląda proces rekrutacji do Agencji Wywiadu oraz jak mnie rekrutowano i szkolono jest w pierwszej części: Doktor Diabeł - Spowiedź Płatnego Zabójcy)

W tzw. międzyczasie Magda podsyłała mi różne osoby. Niestety nic z tego nie wychodziło, ale... któregoś dnia podesłała mi całkiem ciekawe akta. Nazwałem rekrutowany obiekt: "Strzyga". Podobnie jak wcześniej Nadi, tak teraz ja, jako Szef Kurwidołka Zabójców, mam ten przywilej, że sam nadaję NickName osobie którą rekrutuję albo biorę na robotę. Myślę, że: "Strzyga", jest w tym przypadku bardzo właściwym Nickiem, wręcz "trafionym".

Ze Strzygą miałem kilka spotkań. W konsekwencji uznałem, iż nadaje się do tej roboty. Skutek? Strzyga zaczęła serię szkoleń począwszy od tego jak wyglądać, ubierać się, jeździć motocyklem, samochodem, strzelać, pływać, przetrwać we wrogim środowisku pustynnym, wodnym i leśnym, z ratownictwa medycznego na polu walki oraz to co sam wymyśliłem i nazwałem, czyli szkolenia z taktyki szarej tj. sztuki poruszania się po mieście. Z grubsza... jakieś 5-7 mln złotych z kieszeni podatnika zostanie zainwestowanych w Jej przeszkolenie. O ile przeżyje szkolenie i nie zwariuje - tego nigdy nie wiadomo.

Ja natomiast cały czas pracuję sobie oficjalnie w korporacji i po prostu od czasu do czasu biorę sobie urlop jeśli tego wymaga sytuacja na świecie. Wtedy razem z Czeczenem w ten świat ruszamy i robimy co w naszej mocy, żeby zrealizować zlecenie, żeby ten świat nie zapłonął i żeby status quo - jeśli jest taka możliwość - został zachowany.

Jeśli chcesz się więcej dowiedzieć o mnie, moim życiu, wychowaniu, szkoleniu, umowie z Firmą, zleceniach itp. Odsyłam do części pierwszej: Doktor Diabeł - "Spowiedź płatnego Zabójcy". Wierz mi czytelniku - nie pożałujesz.