Dlaczego nie można przynosić swoich zabawek do przedszkola
i że trzeba przestrzegać zasad
Zaraz na początku roku szkolnego rodzice i dzieci zostali poinformowani, że nie można przynosić swoich zabawek do przedszkola. Jak to? Gabrysia nie będzie mogła zabrać swojego ulubionego pluszaka - ślicznego, mięciutkiego pieska, tego którego dostała od babci? Pieska, który pilnuje jej każdej nocy? Ani nie będzie mogła pochwalić się tą piękną lalką, którą można czesać w śmieszne fryzury? A co z jej kolekcją kucyków, którą chciała przecież tak bardzo pokazać swoim koleżankom: Natalce i Zuzi.
- Gabrysiu, w twoim przedszkolu ustalono pewne zasady, a zasad trzeba przestrzegać - tłumaczyła mama. W przedszkolu jest naprawdę wystarczająco dużo zabawek. Jest kącik z pluszakami, są gry, klocki, książeczki, macie nawet kuchnię i sklep! Panie nie chcą, żeby dzieci przynosiły swoje zabawki, bo mogłyby się one zgubić.
Gabrysia uparła się jednak i bardzo prosiła mamę, żeby pozwoliła jej zabrać do przedszkola TYLKO JEDNĄ MALUTKĄ zabaweczkę. Ale mama była nieugięta. Jednak, kiedy nikt nie widział, dziewczynka schowała do kieszonki swojej bluzy malutkiego, gumowego pieska. Pomyślała, że nikt nie zobaczy, jak go ukryła, a w przedszkolu będzie mogła się nim pobawić i pochwalić przyjaciółkom.
Już w przedszkolu po śniadaniu, Gabrysia wyciągnęła zabawkę i pokazała ją najlepszym koleżankom: Natalce i Zuzi. Jednak po chwili dziewczynki zaczęły ją sobie wyrywać, aż oderwały pieskowi ucho. Gabrysia szybko schowała zepsutą zabawkę z powrotem do kieszeni, ale była bardzo zmartwiona, że piesek został popsuty. Dobrze chociaż, że pani przedszkolanka nie widziała co się stało, bo by się wydało, że złamała zakaz.
Zaraz potem zaczęła się rytmika. Wszyscy śpiewali i tańczyli. Gabrysia bardzo lubiła te zajęcia. Dziś dzieci uczyły się nowej piosenki o pracowitych pszczołach i wszystkie biegały w kółko bzycząc i udając małe pszczółki. Było bardzo fajnie.
Po zajęciach dziewczynka sięgnęła do kieszeni, żeby wyjąć swojego pieska, ale... kieszeń była pusta.
- Gdzie moja zabawka? - Gabrysia przeraziła się. Musiała jej wypaść, kiedy skakała i tańczyła. Łzy napłynęły jej do oczu, a po chwili buzia była już cała mokra od płaczu.
- Co się stało Gabrysiu? - spytała zaniepokojona pani.
- Zgubiłam swoją zabawkę - wyszlochała dziewczynka.
- To dlatego tak płaczesz? Ale skąd twoja zabawka znalazła się u nas w przedszkolu? - zdziwiła się pani - Przecież nie można przynosić swoich zabawek do przedszkola. Takie panują u nas zasady.
Gabrysi zrobiło się wstyd. Nie dość, że najpierw Natalka i Zuzia oderwały pieskowi ucho, to teraz go zgubiła i jeszcze pani się dowiedziała, że nie słucha poleceń. Zapłakana stała ze spuszczoną głową i pociągała nosem:
- Wiem, że nie wolno, ale tak bardzo chciałam mieć swoją zabawkę, że nie mogłam się powstrzymać.
- No tak - westchnęła pani. - Trudno Gabrysiu, nie płacz już. Mam nadzieję, że teraz rozumiesz, dlaczego prosiłam, żeby nie przynosić zabawek do przedszkola. Dzieci często je gubią, zapominają o nich, a potem strasznie rozpaczają. Poza tym, kiedy macie swoje zabawki, nie zawsze chcecie, żeby ktoś inny się nimi bawił i innym dzieciom może być wtedy przykro. Mam nadzieję, że od dziś będziesz już zawsze przestrzegać naszych przedszkolnych zasad.
- Obiecuję - dziewczynka pokiwała głową na znak, że na pewno tak będzie.
- A teraz chodź. Poszukamy twojego skarbu. Musi przecież gdzieś być w naszej sali.