Przed żłóbkiem. Magowie i pasterze w tradycji starożytnej - ks.Józef Naumowicz (red.)
19.99 zł

19.99 zł

Reflow text when sidebars are open.
I
Grudzień...
Ulice przystrojone tysiącami świateł rozwidniających noc i zapowiadających święto. Święto, które mimo poważnego zamętu przypomina, że dwa tysiące lat temu narodził się Jezus. I sugeruje, że także obecnie, jeśli tylko chcemy, narodzi się On w naszych sercach.
Rok 1223 zbliżał się ku końcowi. Kilka dni przed Bożym Narodzeniem.
W środkowej Italii, niedaleko Rieti, Franciszek z Asyżu wyjawił przyjacielowi, rycerzowi Janowi z Greccio, szczególne pragnienie: ""Chcę uczcić pamięć owego Dziecięcia, które narodziło się w Betlejem. Chcę naocznie pokazać, jakich doznało niedostatków w zakresie niemowlęcych potrzeb, jak zostało położone w żłobie i jak leżało na sianie w towarzystwie wołu i osła"". Wszystko przygotowano. "I tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem. Noc stała się widna jak dzień, cieszy ludzi i zwierzęta. Przybyli okoliczni mieszkańcy, w nowy sposób przeżywając radość z nowej tajemnicy. Głosy rozchodziły się po lesie, a skały odpowiadały echem na radosne okrzyki. Bracia śpieszyli, oddając Panu należną chwałę, a cała noc rozbrzmiewała okrzykami wesela. Święty Boży stał przed żłóbkiem, przejęty czcią i ogarnięty przedziwną radością. Ponad żłóbkiem kapłan odprawiał uroczystą Mszę świętą, doznając niezwykłej pociechy.
Franciszek ubrał się w szaty diakońskie, był bowiem diakonem, i donośnym głosem śpiewał świętą Ewangelię. A jego głos mocny i słodki, głos jasny i dźwięczny wszystkich zapraszał do wzniosłych pragnień. Potem głosił kazanie do stojącego wokół ludu, słodko mówiąc o narodzeniu ubogiego Króla w małym miasteczku Betlejem. Często też, gdy chciał nazwać Chrystusa "Jezusem", z powodu bardzo wielkiej miłości zwał Go "Dziecięciem z Betlejem" i jak becząca owca wymawiał słowo "Betlejem", napełniając całe swe usta głosem, a jeszcze bardziej słodkim uczuciem. Również gdy wzywał "Dziecięcia z Betlejem" lub "Jezusa", zdawał się oblizywać wargi językiem, jak gdyby smakując słodycz tych słów".
Po liturgii rycerz z Greccio "widział w żłóbku leżące Dzieciątko bez życia, ale kiedy święty Boży zbliżył się do Niego, Ono jakby ożyło i zbudziło się ze snu". Tomasz z Celano, biograf Franciszka, dodaje: "W wielu sercach Dziecię Jezus zostało zapomniane. Dopiero Jego łaska, za pośrednictwem sługi, świętego Franciszka, sprawiła, że zostało w nich wskrzeszone i zakorzenione w kochającej pamięci".
To był pierwszy zapamiętany żłóbek.
Nasze dzisiejsze żłóbki przypominają epizod z Greccio. Patrząc jednak uważnie, dostrzegamy w nich dziś szczegóły, o których nie czytamy ani w Ewangelii, ani w biografii św. Franciszka: na tle, którym jest grota z gwiazdą u góry, pojawia się zamyślony Józef. Oczywiście nie brakuje Mędrców (Magów), ale choć zawsze jest ich trzech - bo tyle było darów - często różnią się ubiorem, wiekiem, rasą. Przybywają wraz ze swymi wielbłądami. Z drugiej strony sceny, razem ze swoimi stadami, pasterze, nieraz dla symetrii także w liczbie trzech.
Zamieszczone w tej książce teksty wskazują, jak zwięzły opis z Ewangelii został w tradycji wzbogacony motywami, które znalazły swój wyraz także w naszych przedstawieniach żłóbka.
Ale najpierw czeka nas podróż wstecz, do Betlejem...
POWRÓT DO BETLEJEM... (Ewangelie Dzieciństwa)
Jeśli cztery Ewangelie kanoniczne: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, byłyby rzeczywistymi i właściwymi biografiami Jezusa, rozpoczynałyby się od przedstawienia rodziny i okoliczności narodzenia. Jednak najstarsze przepowiadanie chrześcijańskie, jak mamy tego przykład w mowach uczniów Jezusa przekazanych w Dziejach Apostolskich, wskazuje, że na początku głoszenie skupiało się na kilku elementach podstawowych: przyjście Mesjasza i wypełnienie się biblijnych zapowiedzi, utożsamienie Mesjasza z Jezusem z Nazaretu, którego cuda potwierdzały, że został wysłany przez Boga, skazanie Go, śmierć na krzyżu, a zwłaszcza Jego powstanie z martwych.
Ten schemat, który zamyka się wezwaniem słuchaczy do nawrócenia i do wiary, pojawia się w mowie Piotra w dniu Pięćdziesiątnicy (Dz 2) i w mowie Pawła w Antiochii (Dz 13). Przy innych okazjach, jak w mowie Piotra w Cezarei przed centurionem Korneliuszem, dochodzi jeszcze wzmianka o chrzcie dokonanym przez Jana (Dz 10)[1].
Dokładnie wokół tych elementów tworzy się najstarszy schemat Ewangelii, utrwalony w tekście według św. Marka. Wystarczy wspomnieć uroczysty jego początek:
"Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki. Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów.
Jan (...) głosił: "Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym".
W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie" (Mk 1, 1-11).
W tej perspektywie inne dane biograficzne były zbyteczne. Sercem opisu stała się mesjańskość Jezusa poświadczona przez Jana Chrzciciela (który zostaje zrównany z prorokami Starego Testamentu) i potwierdzona w cudowny sposób przez zstąpienie Ducha Świętego w momencie chrztu. By określić, kim jest Jezus, wystarczyło zaznaczyć, że pochodzi z Nazaretu. Niewielkie znaczenie mieli Jego rodzice, rodzina, zawód, Jego narodziny, wiek, wygląd...[2]
Szybko jednak przedstawianie Jezusa "bez ojca, bez matki, bez rodowodu", według słów Listu do Hebrajczyków (Hbr 7, 3), okazało się niewystarczające. Z pewnością nie zadowalało ono naturalnej ciekawości wiernych. Potrzeba też było pełniejszych wyjaśnień, gdyż szybko, jeszcze w czasach apostolskich, pojawiły się poglądy negujące rzeczywistość ludzkiej natury Jezusa. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy był fakt, że nie zwracano większej uwagi na Jego zaplecze rodzinne i społeczne. Stąd pojawiły się teorie, że pochodzi On z niczego albo jest czystą istotą Boską wysłaną z góry (anioł dla Hebrajczyków, posłaniec bogów dla pogan), czy wreszcie, że jest On jakby zjawą obdarzoną jedynie pozornym ciałem[3].
Dlatego wspólnota chrześcijańska od początku uważała za konieczne głoszenie pełnego człowieczeństwa Zbawcy. Pierwsza, bardzo stara linia obrony polegała na tym, że powtarzano, podkreślano i wyszczególniano cielesne gesty Jezusa, który "je i pije" (Mt 11, 18), który, by uzdrowić głuchoniemego, "włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka" (Mk 7, 33), by przywrócić wzrok niewidomemu, "ujął go za rękę i wyprowadził go poza wieś, zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce" (Mk 8, 23) albo też brał dzieci w ramiona i nakładał na nie ręce (Mk 10, 16).
Drugi krok polegał na tym, by dać Jezusowi bardziej oficjalną i konkretną tożsamość ziemską, dostarczając danych o Jego rodzinie i narodzeniu. Te dane logicznie zostały włączone do pierwotnego schematu Ewangelii, która początkowo, jak to widać w tekście św. Marka, zaczynała się dopiero od głoszenia Jana Chrzciciela.
W ten sposób powstały opowiadania o dzieciństwie Jezusa zawarte w pierwszych dwóch rozdziałach Ewangelii Mateusza i Ewangelii Łukasza[4].
Redakcja tych tekstów nie była przedsięwzięciem łatwym z kilku prostych przyczyn: pierwotna wspólnota wydawała się podzielać brak zainteresowania, jaki był cechą starszego głoszenia, i nie spisała ani tym bardziej nie zachowała spójnego opowiadania o życiu Jezusa przed chrztem. Inaczej mówiąc, problem pełniejszej "biografii" Jezusa musiał pojawić się dopiero w trzeciej ćwierci I wieku, kiedy minęło ponad pięćdziesiąt lat od wydarzeń, a główni świadkowie już zmarli, bądź byli w podeszłym wieku. Rzeczywiście Łukasz przypomina w prologu swej Ewangelii, że musiał "zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil" (Łk 1, 3). Zdanie to nie miałoby sensu, jeśliby wtedy, gdy Ewangelista zabierał się do spisania wydarzeń, istniało już autorytatywne, spisane opowiadanie o pierwszych latach Jezusa.
Jako współcześni czytelnicy (podobnie jak liczni tłumacze starożytni) szczególnie odczuwamy problem, który, jak się wydaje, miał niewielkie znaczenie w tym czasie, kiedy Kościoły uznały i przyjęły dwie Ewangelie jako teksty natchnione. Opis dzieciństwa Jezusa w Ewangelii Łukasza i drugi, pochodzący od tłumacza i redaktora greckiej wersji Ewangelii według św. Mateusza[5], różnią się od siebie. Zgadzają się ze sobą jedynie w kilku szczegółach, które mają podstawowe znaczenie, ponieważ stanowią osnowę narracyjną tekstów[6]. Ta okoliczność wskazuje jasno, że obaj ewangeliści nie mieli do dyspozycji jednego wcześniejszego, wyszczególnionego jako wiarygodne, źródła, którego mogliby używać czy też je streszczać, ale musieli sami opracować, każdy na swój sposób, pewne tradycje przyjęte już przez wspólnoty chrześcijańskie w ich ogólnych zarysach, które jednak prawdopodobnie nie zawierały wielu dokładnych danych. Inaczej mówiąc, owo odtworzenie pierwszych lat ziemskiego życia Jezusa nie mogło być oparte na danych i wydarzeniach (kogo mogła interesować w perspektywie wiary dokładna chronologia pełna nieznaczących szczegółów?), musiało natomiast w pewien sposób odzwierciedlać doświadczenie zmartwychwstania Chrystusa Chwalebnego.
To właśnie wymogi apologetyczne zmuszają obu ewangelistów, by nie pominęli okoliczności narodzin Jezusa i by podkreślili ich konkretność. Stąd w tych Ewangeliach dane o charakterze historycznym łączą się z rozważaniami o charakterze teologicznym, mającymi uwypuklić mesjańskość Jezusa. Dlatego Mateusz podkreśla spełnienie proroctw w perspektywie typowej dla judaizmu[7], a Łukasz ze swej strony włącza różne postacie, którym przydziela utwory poetyckie, prawdopodobnie tradycyjne, jak Magnificat (Łk 1, 46-55), hymn Zachariasza (Łk 1, 68-79) i kantyk Symeona (Łk 2, 29-32), mające za zadanie podkreślić, że Jezus jest zapowiedzianym i oczekiwanym Zbawicielem. Nadto Łukasz nie pomija okazji, by w pewien sposób rozliczyć się z uczniami Jana Chrzciciela, którzy mówili o wyższości ich mistrza na podstawie faktu, że to on ochrzcił Jezusa[8].
Jeden podstawowy szczegół łączy obie redakcje Ewangelii o dzieciństwie: istotne znaczenie narodzenia Jezusa rozpoznali bezpośrednio Jego najbliżsi, jak wymagały tego biblijne i świeckie konwencje literackie dotyczące opisu narodzenia wyjątkowej osobistości, proroka, herosa czy męża Bożego. W tym celu dwaj autorzy wybrali rozwiązania, które kontrastują ze sobą: dwa paralelne epizody z Magami i pasterzami.
Mateusz wprowadza świadków o pewnym poziomie kulturalnym: Magów, którzy zawodowo zajmują się obserwacją gwiazd. Są też obcymi przybyszami. W ten sposób podkreśla on różne podejście, jakie wykazali z jednej strony poganie, którzy uznają królewskość Jezusa, także dzięki proroctwom, a z drugiej Hebrajczycy, którzy, jak chociażby Herod, mimo że znali Pisma, nie stali się życzliwi, ale starali się przeciwstawić Bożemu planowi.
Odmienny jest opis Łukasza: jego bohaterowie, pasterze, są Hebrajczykami, ale należą do niższych, niemal marginalnych warstw społeczeństwa. Jednak oni także otrzymują objawienie o cudownych narodzinach Jezusa i śpieszą, by złożyć pokłon Dziecku, które dopiero się narodziło, i uznać w nim Zbawiciela zwiastowanego przez Anioła.
Pasterze, tak jak Magowie, zostają wezwani do wiary przez znak z góry i przyjmują to wezwanie.
Ostatecznie opisy dzieciństwa "stały się pomocą w formowaniu podstawowej nauki o Jezusie Chrystusie, Bogu i człowieku, zarazem nie pozostawiając wątpliwości co do tego, że Jezus od momentu poczęcia był Synem Bożym, i - poprzez żywy opis fizycznego narodzenia - podkreślając Jego prawdziwe człowieczeństwo"[9].
Pokłon Magów na sarkofagu Adelfii, pierwsza tercja IV w., import z Rzymu, Syrakuzy, Museo Archeologico Regionale Paolo Orsi (fot. autorka).
Koniec wersji demonstracyjnej.
Przypisy
[1] W procesie, który był u podstaw tworzenia się Ewangelii, motywy nakazujące wybierać fakty i uwypuklać określone tematy wynikały z faktu, że przedmiotem głoszenia i nauczania był przekaz o zbawieniu, zainteresowania biograficzne pozostawały natomiast na drugim planie, por. R.E. Brown, La nascita del Messia secondo Matteo e Luca, Assisi 1981, s. 21.
[2] Sam Jezus wydaje się potwierdzać małe znaczenie związków rodzinnych, gdy na początku Jego posługi przyszli Jego krewni i Go szukali: "On w odpowiedzi rzekł im: "Kto jest moją matką i moimi braćmi?". Spojrzawszy po siedzących wokół siebie, powiedział: "Oto moja matka i moi bracia. Kto spełni wolę Boga, ten będzie moim bratem, i siostrą, i matką"" (Mk 3, 33-35).
[3] Słowo "zjawa" zostało użyte, a potem zaprzeczone w epizodzie, w którym Jezus chodzi po wodzie (Mk 6, 49). Jedna z pierwszych herezji wspomnianych w historii Kościoła to dokeci, twierdzący, że Jezus był istotą "pozorną", pozbawioną konkretnej cielesności.
[4] Spośród obszernej bibliografii dotyczącej tych czterech rozdziałów należy wymienić: R.E. Brown, The Birth of the Messiah. A Commentary on the Infancy Narratives in the Gospels of Matthew and Luke, New York 1993.
[5] Według najstarszej tradycji obecny tekst Ewangelii według św. Mateusza nie jest pierwotny (ten był zredagowany po hebrajsku lub aramejsku), ale stanowi dokonane później greckie tłumaczenie, w którym nieznany redaktor nie omieszkał "uzupełnić" tekst według zasad całkowicie uprawnionych w tamtych czasach. Możliwe, że rozdziały 1-2, stylistycznie dosyć różne od całości Ewangelii, zostały dodane dopiero wówczas albo też nie należały do redakcji pierwotnej Ewangelii, która prawdopodobnie szła jeszcze za schematem przekazanym przez Ewangelię według św. Marka.
[6] Obie Ewangelie wspominają narodzenie Jezusa za czasów Heroda w miejscu zwanym Betlejem z Dziewicy o imieniu Maryja zaręczonej z mężczyzną o imieniu Józef, z rodu Dawida, jak też fakt, że rodzina pochodziła z Nazaretu itd. Pełna lista szczegółów, w których obie Ewangelie są zgodne, por. G. Segalla, Una storia annunciata. I racconti dell'infanzia in Matteo, Brescia 1987.
[7] W bogatej bibliografii, która bada pierwsze rozdziały Mateusza, jakby były midraszem, czyli odczytaniem i wyjaśnieniem Pisma według sposobów przyjętych w judaizmie, zob. L. Zani, Abbiamo visto la sua stella. Studio su Mt 2, 1-12, Padova 1973.
[8] Ten spór między uczniami Jezusa i Jana Chrzciciela pozostawił ślady nie tylko w innych Ewangeliach, ale także w Dziejach Apostolskich (por. Dz 18, 25; 19, 1-7).
[9] R.E. Brown, La nascita del Messia secondo Matteo e Luca, op. cit., s. 18.