Przeczucie - Krystyna Serdeczna

Kup ebooka

5.05 zł
4.19 zł (4,29 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 8

Paula z Sergiuszem siedzieli na łóżku oparci o ścianę i cicho rozmawiali. Rozkołysane wiatrem fale obijały się o burtę kutra a krzyk mew przerywał ciszę rozleniwionego popołudnia. Prawda, którą oboje poznali, dała im poczucie psychicznego komfortu. Paula poczuła radość i fascynację, Sergiusz pomyślał w tym samym czasie, że życie dało im szansę na przeżycie życia po swojemu bez żadnych nakazów i ograniczeń.

- Jesteś zła na matkę? - zapytał Sergiusz, przerywając milczenie.

- Prawdę mówiąc, jeszcze nie nabrałam odpowiedniego stosunku do całej tej zagmatwanej sprawy. Jestem bardziej ciekawa, jak zareaguje na to mój ojciec. Ja, dzięki tobie, zniosłam tę prawdę łagodnie, rzekłabym nawet, że przyjęłam ją z dozą rozsądku. W końcu żyję, miałam dobrych i opiekuńczych rodziców.

- A nie jesteś ciekawa, co dzieje się z twoją biologiczną matką?

- Mam nadzieję, że przyjdzie odpowiednia pora i poznam ją, podobnie jak i swego ojca. Najważniejszy jest fakt, że mam świadomość, kim jestem i skąd pochodzę. Urodziłam się tutaj, w twoim rodzinnym mieście, dlatego tak ciągnie mnie do wszystkich zapachów związanych z morzem. Nawet ten wiatr, który czuję we włosach, zapach morskiej wody, wodorostów, jest mi bliski, jakbym nigdy stąd nie wyjeżdżała. Nawet ten krzyk mew... - spojrzała w niebo i lecące nad morzem ptaki. - Jest mi znajomy.

- Jesteś najbardziej racjonalnie myślącą osobą, jaką znam - powiedział Sergiusz i objął dziewczynę ramieniem.

- A wiele ich znałeś? - zapytała z przekornym uśmiechem.

- Jeśli masz na myśli dziewczyny, to raczej nie. Studia, praca na kutrze, dom, a potem choroba matki, pochłaniały cały mój wolny czas. Czasem dla relaksu był wypad z kumplami na plażę i szanty przy ognisku. To był odskok od zwykłej codzienności. Teraz mogę powiedzieć z całą pewnością, że jestem szczęśliwy, bo nie jestem już sam, mam dobrego duszka, który przejął się moim losem bardziej od swego.

- Nie myśl, że nie wstrząsnęła mną wiadomość, że moi rodzice tak naprawdę nie są moimi rodzicami. Pewnie byłeś tak samo zaskoczony wiadomością, którą zostawiła ci w spadku twoja zastępcza matka. Pociesza mnie jedynie fakt, że miałam szczęśliwe dzieciństwo, rodzice mnie kochali i rozumieliśmy się, póki nie zorientowałam się, że matka przez całe życie nie tylko mnie okłamywała, ale i mojego ojca.

- Ciekawy jestem, co wyniknie z tej historii.

- Aż się boję myśleć o dalszych konsekwencjach jej kłamstwa.

- Chciała dobrze, ale wyszło, jak wyszło.

Jacek wrócił z randki z Zuzą. Sergiusz postanowił zostać z nim na kutrze, nie chcąc drażnić swoją obecnością matki Pauli.

- Dzisiaj zjemy kolację tutaj, Jacku. Zaraz przygotuję jakieś kanapki - zaproponował Sergiusz.

- Co się stało? - zapytał chłopak zdziwiony, widząc ich niewyraźne miny.

- Powiemy mu?

- Przecież widzę, że coś się stało. - Jacek spojrzał najpierw na Sergiusza a potem na Paulę. Po raz pierwszy widział ją taką przygnębioną i bezradną.

- Wcześniej czy później i tak się dowiesz. Dzisiaj moja matka wyznała mi, że nie jestem jej biologiczną córką, a ojciec moim biologicznym rodzicem - wyznała ze łzami w oczach.

- Boże! A co na to twój ojciec? - zapytał po długim milczeniu.

- On jeszcze o niczym nie wie... - odparła z gulą w gardle. Ledwo mogła przełknąć ślinę, bo zaschło jej w gardle.

Jacek zaskoczony otworzył ze zdziwienia usta i żadne słowa nie przychodziły mu do głowy, na tak otwarty argument, który wygłosiła jego ulubiona kumpela. Pokręcił tylko z niedowierzaniem głową.

- Nie mieści mi się to w głowie, że mogła przez tyle lat was oszukiwać.

- Widocznie można, skoro trzymała ten sekret wyłącznie dla siebie - wydusiła z siebie dziewczyna. - Muszę wrócić do domu i sprawdzić, jak ona się czuje.

- Masz jeszcze wobec niej jakieś skrupuły? - zdziwił się chłopak.

- Nie mów tak. W końcu przez osiemnaście lat była moją matką. Nie była złą osobą. Dbała o mnie, o ojca, o rodzinę, o dom. Nie mogła mieć dzieci, a moja biologiczna matka w tym czasie była w nieformalnym związku z moim biologicznym ojcem. Widocznie urodzenie mnie nie było jej na rękę, dlatego oddała mnie do adopcji.

- Założę się, że nie była to legalna adopcja zgodna z prawem.

- Być może, bo zaraz po urodzeniu trafiłam do zastępczych rodziców.

- Właśnie podsunąłeś mi pewną myśl i chciałbym ją sprawdzić - odezwał się Sergiusz, który przysłuchiwał się ich rozmowie z uwagą.

- Co wymyśliłeś? - zapytała zaciekawiona Paula.

- Wróć do domu, bo zrobiło się już późno i pewnie twoja matka martwi się o ciebie - powiedział Sergiusz zdecydowanym głosem.

- Masz rację - odparła dziewczyna i wyszła na pokład a za nią Sergiusz.

- Nie patrz tak na mnie, przecież samą cię nie puszczę.

***

Sergiusz odprowadził ją pod same drzwi. Kiedy Paula weszła do domu, w pokoju matki nie paliło się światło, jak miała to w zwyczaju, kiedy czekała na córkę lub męża, kiedy wracali zbyt późno. Sprawdziła we wszystkich pokojach i w łazience. Matki nie było w domu. Jej łóżko nie było rozesłane. Kuchnia sprawiała wrażenie, jakby od śniadania nikogo w niej nie było. Wybrała jej numer telefonu, ale nie odebrała, była poza zasięgiem. Postanowiła zadzwonić do Sergiusza i poinformować go tym.

- Co o tym sądzisz? - zapytała zdenerwowana.

- Dzwoniłaś do ojca? Może wróciła do Radomia?