Przebudzenie Anny - AutisticAnnabell

Kup ebooka

30.29 zł
25.14 zł (25,75 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział drugi

Świat bez przyjaźni

30 marca 1995

Ostatni tydzień spędziłam w domu z grypą. Mocno mnie atakowała. Byłam słaba i nie mogłam z nikim się spotkać. Od dwóch dni jestem już w lepszej formie. Według lekarza nie zarażam, ale ze względu na moją odporność mam zostać jeszcze w domu. Przekazałam przez siostrę informację do szkoły. Jednak żadna z dziewczyn mnie nie odwiedzała. Nie wiem co u nich, co w szkole, co zastanę, gdy wrócę do klasy. Wczoraj nareszcie była u mnie Marlena. Przyniosła zeszyty, ale nie weszła, aby porozmawiać. Powiedziała stojąc na korytarzu przed drzwiami, że się spieszy i że dziś mamy się spotkać, abym jej oddała zeszyty. Nie zrozumiałam, dlaczego tak się zachowała. Długo się nie widziałyśmy i ja byłam ciekawa co się dzieje wśród naszych znajomych, co w szkole i w ogóle. Z jakiegoś powodu ona nie chciała jednak zostać. Dziś się dowiedziałam, dlaczego i dotąd nie mogę dojść do siebie.

Spotkałyśmy się popołudniu, jak zwykle w naszym sekretnym miejscu w bloku, gdzie sąsiedzi ani rodzina nam nie przeszkadzali, miałyśmy ochronę przed niesprzyjającą pogodą. Lubiłam tę naszą "bazę". Czułam się tu bezpiecznie. Aż do dziś.

- Cześć.

- Cześć - odpowiedziała Marlena, zbliżając się powoli.

Była jakaś smutna. Nie rozumiałam dlaczego. Przecież w końcu się spotkałyśmy, po długiej rozłące. Ja byłam szczęśliwa. Cieszyłam się na nasze spotkanie. Chciałam jej opowiedzieć co przeżywałam przez czas mojego odosobnienia oraz podzielić się zachwytem nad tym, jakie ciekawe zadania robili w szkole i opowiedzieć o moich wnioskach z przeczytanego materiału z matematyki.

- Dzięki za zeszyty. W końcu miałam co robić. Nudziło mi się już w domu. A wyjść nadal nie mogłam. Dziś mama mi pozwoliła tylko dlatego, że wiedziała, że nie wyjdę z bloku.

- Ania, skończ. To nie może tak dłużej być.

Marlena groźnie warknęła na mnie. Zmarszczyła brwi. Wzdrygnęłam się. To było nieprzyjemne. Moje zaskoczenie było ogromne. O co chodzi? Co się dzieje?

- Siadaj. Musimy pogadać. Słuchaj, dobrze?

Wykonałam polecenie, usiadłam na starej skrzyni. Wpatrywałam się w przestrzeń. Całkowicie sparaliżowana. Całą energię skierowałam na słowa Marleny.

- Ja tak dłużej nie wytrzymam. Potrzebuję prawdziwej relacji. Prawdziwej przyjaciółki. Nie wystarczy mi, że mnie słuchasz i jesteś, gdy potrzebuję. Brakuje mi gestów, przytulenia, gdy jest mi źle, inicjatywy z drugiej strony, reakcji, zanim wskażę o co mi chodzi, zanim powiem czego chcę. Takiego bycia bez słów. Potrzebuję, aby i mnie ktoś wspierał. Ty tylko jesteś na sobie skupiona. Ciągle tobie muszę pomagać. A do tego ty jesteś taka niemiła dla mnie. Czy ty naprawdę tego nie widzisz? Czy ty nie masz uczuć, nie widzisz innych? Nie wiem co jest, ale ja chcę czegoś innego. Poza tym z Grześkiem to przesadziłaś. Mówiłam tobie jak się czuję, a ty tyle razy mnie zawstydziłaś mówiąc bezpośrednio co on robi, co ja robię, pytając o nasze uczucia. Zero delikatności w sprawie. Jakbyś tasakiem podchodziła do człowieka zamiast z różą. Ty weź się zastanów co robisz. Wiem, że nie do końca orientujesz się w zawiłościach nastoletniości. Jak większość z nas. Ale to już za długo trwa. Zacznij nad tym panować. Ja wiem jedno, że nie mogę ci dłużej w tym pomagać. Mam swoje problemy. Swoje potrzeby. A do tego Maciej.

Ale co z Maciejem? Co ona mówi? Nic nie rozumiem? Gorąco mi. Słabo. Za chwilę chyba nie wiem sama. Trudno się oddycha. Co... Myślałam gorączkowo próbując zapanować nad sytuacją. Jednak wymykała mi się jak woda przelatująca przez palce. Marlena kontynuowała:

- Od początku roku mówię tobie, że Maciej jest fajny, że mi się podoba. Jak dowiedziałam się, że tobie również to wycofałam się choć było to dla mnie trudne. Szczególnie że on... A ty nawet nie podziękowałaś. Coraz częściej on mnie zagaduje. A ja jestem w rozterce wiedząc co ty czujesz do niego. Widzę, że jest dla ciebie miły. Dlatego nie znając jego zamiarów nie robię żadnych ruchów. Czekam. Jednak nie mogę o tym z nikim pogadać. Tobie przecież nie powiem, że on mi się też podoba i są szanse, abyśmy byli razem, bo cię to zaboli. Jednak mnie boli, że nie mogę z nikim porozmawiać o moich uczuciach. Nie znajduję u nikogo zrozumienia ani wsparcia. A ty też nic nie widzisz. I nic nie robisz, aby wyjaśnić sprawę z Maciejem. Wystarczy abyś z nim porozmawiała. Albo odpuść. Nie chcę cię krzywdzić, a obecny układ w związku z Maciejem za bardzo mnie boli. Dlatego nie możemy się dłużej przyjaźnić. To koniec. Muszę się od ciebie odsunąć. Potrzebuję oddechu, przestrzeni. Masz. Oddaję ci ten kamień. Proszę oddaj mi mój wisiorek. Jutro usiądę w innej ławce na tych lekcjach, na których możemy sami wybierać miejsce. Na pozostałych będę obok, ale uszanuj moją decyzję.

Podała mi kamyk z odbitymi na nim muszelkami i morskimi roślinami, który kiedyś jej podarowałam w ramach oficjalnego potwierdzania naszej przyjaźni. Znalazłam go kiedyś na wakacjach nad morzem. Był wyjątkowy. Tamto lato było wyjątkowe - chyba ostatnie tak beztroskie, nim wkroczyłam w nastoletniość.