Przebaczenie: ideał kontra rzeczywistość
Od tysięcy lat mówimy o miłości, ale
gdzie w naszym życiu znajduje się ta miłość? Mówimy o wybaczaniu i o służbie ludzkości, ale gdzie jest to wybaczanie i ta służba ludzkości?
Nasza służba ludzkości i nasze przebaczenie stały się sługami naszych
interesów. Ktoś chce osiągnąć wyzwolenie lub trafić do nieba, dlatego
przebacza i składa datki na cele charytatywne. Czy to naprawdę
przebaczenie i działalność charytatywna, czy tylko zwykła transakcja?
Ktoś pragnie odnaleźć swoją duszę, więc pomaga ubogim. Czy to prawdziwa
pomoc ubogim, czy może instrumentalne traktowanie ludzi w imię własnego
interesu?
Za tymi wszystkimi działaniami, organizacjami charytatywnymi,
wybaczaniem, nonsensami mówiącymi o braku przemocy ukrywa się prawdziwy
człowiek, który jest w nas. Tylko ten prawdziwy człowiek istnieje.
Jeżeli cokolwiek ma się wydarzyć, musi to nastąpić poprzez tę osobę.
Dowolna rewolucja czy zmiana w życiu -?wszystko, co musi się wydarzyć -
musi dokonać się poprzez tę prawdziwą osobę. Wszystko zawsze dzieje
się poprzez osobę, którą jestem naprawdę; poprzez osobę, którą ty
jesteś. Ideały w niczym tu nie pomogą.
Wszystko zawsze dzieje się poprzez osobę, którą jestem naprawdę;
poprzez osobę, którą ty jesteś. Ideały w niczym tu nie pomogą.
Chowamy się za ideałami. Zły człowiek, próbując stać się dobrym, może
zapomnieć o tym, że jest zły; on chce o tym zapomnieć. Dlatego tacy
ludzie uczepiają się wzniosłych ideałów.
Kiedy ktoś mówi o wzniosłych ideałach, wiedz, że w tej osobie kryje się
coś złego. Gdyby nie przemawiał przez niego zły człowiek, to nie mówiłby
o wzniosłych ideałach, bo byłby z gruntu dobry. O czym tu mówić? Skąd
ten temat wzniosłych ideałów?
"Wzniosły ideał" to sztuczka, jaką stosuje zła wersja nas. To niezwykle
subtelna sztuczka służąca nam do obrony. W staraniach, by stać się
dobrym, zapominamy o złym. Czy ktokolwiek może stać się dobry, dopóki ma
wewnątrz zło? Można próbować na tysiące sposobów, ale niezależnie od
starań zła wersja zawsze w jakimś momencie się ujawni.
Tak wygląda nasza rzeczywistość, chociaż możliwe, że straciłeś możliwość
dostrzegania jej. Zła osoba jest w tobie -?pełna przemocy i nienawiści.
Cokolwiek robisz, nieważne, jak chwalebnych czynów się podejmujesz, to
dopóki zła osoba stoi za każdą taką czynnością, twoje działanie będzie
oszustwem. Rzeczywistość kryjąca się za twoim działaniem jest zupełnie
inna. Na zewnątrz może być to niewidoczne; inni mogą tego nie
dostrzegać, ale ty umiesz to zobaczyć.
Jeśli to zauważysz, możesz wyruszyć w podróż uzdrawiającą umysł; możesz
wyruszyć ścieżką w stronę zdrowego istnienia. Przede wszystkim należy
postawić pierwszy krok. Krok w kierunku pozyskania zdrowego umysłu,
zdrowej świadomości.
Pierwszą rzeczą, jaką trzeba dostrzec, jest prawda o sobie,
przedstawiona jako fakt, a nie jako ideał. Jak wygląda twoja
rzeczywistość? Nie chodzi o twoją ideologię ani to, w co wierzysz, ale o to, kim jesteś. Jaka jest twoja rzeczywistość.
Jeszcze nikomu nie udało się przeobrazić za pomocą ideałów. Na
zewnątrz może to tak wyglądać, ale w środku to dokładnie ta sama
osoba.
Wtedy i tylko wtedy, gdy będziesz gotowy się tego dowiedzieć, będziesz
mógł wyrzucić z głowy tę bezwartościową ideę, że możesz się zmienić,
jeśli masz ideały i o nie walczysz. Jeszcze nikomu nie udało się
przeobrazić za pomocą ideałów. Na zewnątrz może to tak wyglądać, ale w środku to dokładnie ta sama osoba.
Siła wybaczania leży w gniewie
Cała ludzkość stała się schizofreniczna. Umysł człowieka rozbity jest na
części, podzielony na fragmenty, i istnieje ku temu powód: życie, które
jest przecież czymś kompletnym, traktujemy, jakby składało się z części,
i dodatkowo zderzamy te części ze sobą.
Człowiek jest jeden, ale stworzyliśmy w nim podziały i zakładamy, że te
części stoją do siebie w opozycji. Zrobiliśmy to we wszystkich sferach
życia. Mówimy komuś: "Nie gniewaj się, przebacz", nie zdając sobie
sprawy, że gniew i przebaczenie różnią się tylko ilościowo.
Tak jak w przypadku różnicy między zimnem i ciepłem, między dzieciństwem
i starością, można powiedzieć, że minimalny poziom gniewu to właśnie
przebaczenie -?tu nie ma żadnej dwoistości. Wszystkie pradawne
przykazania ludzkości nauczają nas: "Pozbądź się gniewu i zacznij
wybaczać". Tak jakby gniew i przebaczenie były przeciwieństwami i dało
się odrzucić gniew, zachowując przebaczenie. Takie podejście może
doprowadzić jedynie do rozbicia osoby na fragmenty i do wpędzenia jej w kłopoty.
W życiu wszystko jest ze sobą zintegrowane niczym nuty wspaniałej
symfonii. Jeżeli cokolwiek wytniesz, to pojawi się problem. Ktoś może
orzec, że kolor czarny wiąże się ze złem. Dlatego podczas ślubów nie
wolno wkładać nic czarnego; czarny dopuszczany jest na pogrzebach.
Istnieją ludzie, którzy są przekonani, że czarny kolor to znak szatana,
oraz tacy, którzy sądzą, że biel to oznaka czystości. W znaczeniu
symbolicznym można stosować takie podziały, ale gdyby ktoś powiedział:
"Pozbądźmy się koloru czarnego, zlikwidujmy kolor czarny", to pamiętaj:
usunięcie czarnego sprawi, że z białego też prawie nic nie zostanie,
ponieważ biel białego widać dopiero w kontraście z czernią czarnego.
Nauczyciel pisze na czarnej tablicy białą kredą. Czy on oszalał?
Dlaczego nie pisze na białej ścianie? Oczywiście można pisać kredą po
białej ścianie, ale litery nie będą widoczne. Biały kolor staje się
widoczny na tle czarnego; to czarny sprawia, że można zobaczyć biel.
Zapamiętaj, że każdy, kto nastawi się wrogo do jednej strony tej
dwoistości, sprawi, że druga strona wyblaknie i osłabnie.
Tylko osoba, która potrafi poczuć gniew, może przebaczyć. Im większy
gniew, tym silniejsze staje się przebaczenie.
Ktoś, kto jest przeciwny okazywaniu gniewu, nie będzie potrafił
prawdziwie wybaczać. Siła przebaczenia znajduje się w gniewie. Tylko
osoba, która potrafi poczuć gniew, może przebaczyć. Im większy gniew,
tym silniejsze staje się przebaczenie. Moc złości nada blasku aktowi
przebaczenia. Jeżeli brakuje gniewu, przebaczenie będzie nijakie,
pozbawione energii, martwe.
Przeprosiny są potrzebne, ponieważ nie ma relacji
Jeżeli ktoś nadepnie na stopę obcej osobie na bazarku, grzecznie
przeprosi i wytłumaczy się, mówiąc: "Tak tu tłoczno".
Jeżeli starszy brat nadepnie na nogę młodszemu, powie tylko: "Sorki" -
i nic więcej.
Jeżeli rodzic nadepnie na nogę swojemu dziecku, nie musi nic mówić.
Największa uprzejmość jest wolna od wszelkich formalności. Doskonałe
postępowanie wolne jest od zmartwień.
Doskonała mądrość jest nieplanowana. Doskonała miłość nie potrzebuje
działania na pokaz. Doskonała szczerość nie daje żadnej gwarancji.
-?Chuang Tzu
Przeprosiny są potrzebne, ponieważ nie istnieje relacja. Druga osoba
jest nieznajoma -?wyjaśnienie jest potrzebne, ponieważ brakuje miłości.
Jeżeli jest miłość, wyjaśnienia nie są potrzebne -?druga osoba zrozumie.
Miłość zawsze rozumie, bo nie istnieje wyższa forma moralności niż
miłość -?nie może istnieć.
Miłość to najwyższe prawo -?jeżeli jej nie ma, potrzeba zamienników. Po
nastąpieniu na nogę nieznajomej osoby na bazarku potrzeba przeprosin -
oraz wyjaśnienia: "Tak tu tłoczno".
Trzeba zrozumieć jedną odnoszącą się do tego rzecz: na Zachodzie nawet
mąż musi przepraszać; żona musi się tłumaczyć. To oznacza, że miłość
zniknęła; to oznacza, że ludzie stali się sobie obcy, że nie tworzą domu
-?świat stał się bazarem.
Na Wschodzie takie zachowanie jest niewyobrażalne -?mimo to mieszkańcy
Zachodu sądzą, że mieszkańcy Wschodu są niewychowani. Mąż nie musi się
tłumaczyć -?nie ma takiej potrzeby, ponieważ nie jesteśmy sobie obcy,
druga strona rozumie. Kiedy druga strona nie jest w stanie czegoś
zrozumieć, wtedy potrzebne są przeprosiny. Jeżeli miłość nie potrafi
czegoś zrozumieć, to na co zdadzą się przeprosiny?
Jeżeli cały świat stanie się domem, przeprosiny znikną, zniknie
tłumaczenie się. Udzielasz wyjaśnień, ponieważ nie masz pewności co do
drugiej osoby. Wyjaśnienia to sztuczka mająca pozwolić ci uniknąć
konfliktu; przeprosiny to narzędzie umożliwiające uniknięcie konfliktu.
Konflikt istnieje i bardzo się go obawiasz -?a to sposób na cywilizowane
wychodzenie z konfliktów. Nadepnąłeś nieznajomemu na stopę. Patrzysz i w jego oczach widzisz narastającą przemoc; pojawia się agresja, zaraz cię
uderzy. Przeprosiny są potrzebne, aby jego złość się rozmyła. To taka
sztuczka -?nie musisz szczerze przepraszać; to tylko mechanizm
społeczny. Działa jak lubrykant. Wystarczy dorzucić wyjaśnienie: "To nie
moja wina, tu jest bardzo tłoczno. Jesteśmy na targu, nic nie dało się
zrobić, tak musiało być". Wyjaśnienie zdejmuje z ciebie
odpowiedzialność.
Miłość zawsze bierze odpowiedzialność, nieważne, czy miejsce jest
zatłoczone, czy nie, ponieważ miłość jest zawsze świadoma i uważna. Nie
możesz zrzucać odpowiedzialności na sytuację -?to ty jesteś
odpowiedzialny. Spójrz na to zjawisko: przeprosiny to narzędzie, to
lubrykant mający na celu unikanie konfliktów. Dawanie wyjaśnień to
spychanie odpowiedzialności. Nie mówisz: "Byłem nieprzytomny,
nieświadomy i dlatego nadepnąłem na twoją nogę". Mówisz: "Tu jest bardzo
tłoczno!". Świadoma osoba tak nie robi -?jeśli będziesz się trzymać tej
metody, nigdy nie staniesz się prawdziwie religijny. Prawdziwa
religijność to branie odpowiedzialności, nie zaś jej unikanie, nie
uciekanie. Im bardziej jesteś odpowiedzialny, tym więcej świadomości się
w tobie rodzi; im mniej odpowiedzialności bierzesz, tym bardziej
nieświadomy się stajesz. Zawsze gdy czujesz, że nie ponosisz
odpowiedzialności, zasypiasz.
Miłość zawsze bierze odpowiedzialność, nieważne, czy miejsce jest
zatłoczone, czy nie, ponieważ miłość jest zawsze świadoma i uważna. Nie
możesz zrzucać odpowiedzialności na sytuację -?to ty jesteś
odpowiedzialny.
Tak się dzieje nie tylko w relacjach dwojga osób, lecz także w relacjach
społecznych na każdym poziomie. Marksizm uważa, że społeczeństwo jest
odpowiedzialne za wszystko. Ktoś jest biedny, winne jest społeczeństwo;
ktoś jest złodziejem, winne jest społeczeństwo. Ty nie ponosisz
odpowiedzialności, żadna jednostka nie ponosi odpowiedzialności.
Marksizm spycha odpowiedzialność na społeczeństwo; ty nie odpowiadasz za
nic.
Spójrz na podejście religijne -?ono jest zupełnie inne. Osoba religijna
uważa, że jest odpowiedzialna za wszystko: ktoś prosi o jałmużnę, jest
żebrakiem, a ta osoba czuje się za to odpowiedzialna. Żebrak może
znajdować się na drugim krańcu Ziemi; mogę go nie znać, mogę nigdy go
nie spotkać, ale skoro istnieje żebrak, to ja ponoszę odpowiedzialność.
Toczy się wojna -?w Izraelu, Wietnamie, gdziekolwiek -?nie biorę w niej
czynnego udziału, ale i tak czuję, że jestem za nią odpowiedzialny.
Jestem tu. Nie mogę spychać odpowiedzialności na społeczeństwo.
Co masz na myśli, mówiąc o społeczeństwie? Gdzie jest to społeczeństwo?
To jedna z wymyślniejszych form unikania. Tylko jednostki istnieją;
nigdy nie spotkasz społeczeństwa. Nigdy nie będziesz w stanie wskazać:
"To jest społeczeństwo". Istnieją tylko jednostki, a "społeczeństwo"
jest jedynie słowem.
Nigdy nie będziesz w stanie wskazać: "To jest społeczeństwo". Istnieją
tylko jednostki, a "społeczeństwo" jest jedynie słowem.
Gdzie jest to społeczeństwo? Starożytne cywilizacje miały swoją
odpowiedź. Mówiły: Bóg jest odpowiedzialny, przeznaczenie jest
odpowiedzialne. Komunizm gra w tę samą grę, mówiąc, że społeczeństwo
ponosi odpowiedzialność. Gdzie jest to społeczeństwo? Bóg może i gdzieś
jest; społeczeństwa nie ma, są tylko jednostki. Religijność mówi: jestem
odpowiedzialny. Nie potrzeba tłumaczeń.
Pamiętaj o jeszcze jednej rzeczy: zawsze gdy czujesz, że to ty
odpowiadasz za wszystkie paskudne rzeczy -?za bałagan, anarchię, wojnę,
przemoc, agresję -?nagle stajesz się uważny. Odpowiedzialność przenika
twoje serce i czyni cię uważnym.
Kiedy mówisz: "Tu jest bardzo tłoczno", dajesz sobie prawo do chodzenia
w stanie uśpienia. Tak naprawdę nadepnąłeś na stopę nieznajomego,
ponieważ byłeś nieświadomy. Lunatykujesz, chodzisz we śnie. Kiedy na
kogoś nadepniesz, nagle się budzisz, bo pojawia się zagrożenie.
Stosujesz wymówkę: "To miejsce jest zatłoczone!", po czym znowu
zasypiasz.
Co tak naprawdę się dzieje, kiedy mówisz: "Przepraszam"? Twój sen
zostaje zakłócony, spacerowałeś we śnie -?marzyłeś o czymś, wyobrażałeś
sobie coś, o czymś rozmyślałeś -?i nagle nadepnąłeś na kogoś. Nie
dlatego, że miejsce było zatłoczone -?potknąłbyś się, nawet gdyby nikogo
tam nie było. Nawet gdyby znajdowało się tam tylko kilka osób, to i tak
byś nadepnął tego człowieka. Problem leży w tobie, w twoim braku
świadomości, w nieświadomym zachowaniu. Budda nie potknie się o nikogo,
nawet będąc na targu, ponieważ porusza się świadomie. Wszystko, co robi,
robi w sposób uważny.
Jeżeli nadepnie ci na stopę, zrobi to świadomie; zrobi to w jakimś celu.
Nadepnie ci na stopę, aby pomóc ci się obudzić, żebyś stał się uważny.
Nie powie nigdy: "To miejsce jest takie zatłoczone"; nie będzie się
tłumaczył.
Usprawiedliwienia zawsze są zwodnicze. Wydają się logiczne, ale są
fałszywe. Wymyślasz wyjaśnienia tylko wtedy, gdy musisz coś ukryć.
Zaobserwuj to w swoim życiu. To nie jest tylko teoria, to fakt
doświadczany przez każdego -?usprawiedliwiasz się tylko wtedy, gdy
chcesz coś ukryć. Prawda nie potrzebuje wyjaśnień.
Usprawiedliwiasz się tylko wtedy, gdy chcesz coś ukryć.
Im bardziej kłamiesz, tym więcej usprawiedliwień potrzebujesz. Dlatego
stworzono tyle świętych pism -?ludzie ciągle kłamią; wytłumaczenia są
potrzebne, aby ukryć te kłamstwa. Najpierw musisz wyjaśnić to, a potem
tamto -?i tak bez końca. To niekończąca się regresja. Ostatnie
wytłumaczenie i tak niczego nie tłumaczy. Pierwotne kłamstwo pozostaje
kłamstwem. Tłumacząc się, nie sprawisz, że kłamstwo zmieni się w prawdę.
Może ci się tak wydawać, ale wytłumaczenia niczego nie tłumaczą.
Wydarzyło się kiedyś...
Mułła Nasruddin udał się w swoją pierwszą podróż lotniczą. Bardzo się
bał, ale nie chciał, żeby ktokolwiek o tym wiedział. To przydarza się
każdemu, kto odbywa taką podróż po raz pierwszy. Nie chcesz, żeby
wszyscy wiedzieli, że robisz coś pierwszy raz. Mułła próbował zachowywać
się nonszalancko, więc szedł bardzo odważnie. Odwaga była jego
wytłumaczeniem: "Zawsze podróżuję samolotem". Zajął swoje miejsce i aby
poczuć się lepiej, chciał coś powiedzieć. Rozmowa pobudza odwagę,
sprawia, że odczuwasz mniejszy strach. Nasruddin spojrzał przez okno i odezwał się do pasażera siedzącego obok:
-?Niech pan spojrzy, cóż za wysokość! Ludzie zdają się mali jak mrówki.
Pasażer odpowiedział:
-?Proszę pana, jeszcze nie wystartowaliśmy. To są mrówki.
Tłumaczenia niczego nie ukryją. Wręcz przeciwnie, raczej dużo ujawnią.
Jeżeli potrafisz patrzeć, jeżeli masz oczy, to każde tłumaczenie stanie
się widoczne. Dla Nasruddina lepiej by było, gdyby milczał. Nie próbuj
jednak stosować milczenia zamiast wyjaśnień -?ono nie ma zastosowania w takiej sytuacji. Twoje milczenie wszystko ujawni, a twoje słowa odkryją
prawdę.
Lepiej nie być kłamcą; wtedy nie trzeba się z niczego tłumaczyć. Lepiej
mówić prawdę -?najprościej jest być osobą prawdziwą i autentyczną. Kiedy
się czegoś boisz, lepiej powiedzieć: "Boję się". Zaakceptowanie prawdy
zmniejsza strach.
Akceptacja to prawdziwy cud. Kiedy pogodzisz się z własnym strachem i powiesz: "To moja pierwsza podróż", to nagle poczujesz w sobie zmianę.
Podstawowy strach nie jest strachem. Podstawowy strach polega na tym,
że boisz się strachu. Myślisz: "Nikt nie może wiedzieć, że się boję.
Nikt nie może wiedzieć, że jestem tchórzem".
Podstawowy strach nie jest strachem. Podstawowy strach polega na tym,
że boisz się strachu. Myślisz: "Nikt nie może wiedzieć, że się boję.
Nikt nie może wiedzieć, że jestem tchórzem". W nowej sytuacji każdy
jest tchórzem, w nowej sytuacji bycie odważnym byłoby głupotą! Bycie
tchórzem oznacza jedynie, że sytuacja jest nowa i twój rozum nie jest w stanie dać ci odpowiedzi; twoja przeszłość nie może dać ci odpowiedzi,
więc drżysz ze strachu. To dobrze! Po co szukać odpowiedzi w rozumie?
Drżyj i pozwól odpowiedziom wypłynąć z teraźniejszych doświadczeń. Po
prostu jesteś wrażliwą osobą -?nie zabijaj tej wrażliwości
wyjaśnieniami.
Następnym razem, kiedy zaczniesz się tłumaczyć, włącz uważność. Co ty
robisz? Czy próbujesz coś ukryć? Czy próbujesz się z czegoś wytłumaczyć?
Takie zachowanie w niczym ci nie pomoże.
Wszędzie otaczają cię lustra
Mężczyzna, który niedawno się wzbogacił, udał się na najdroższą,
najbardziej kosztowną, najbardziej ekskluzywną plażę, gdzie szastał
pieniędzmi, by zaimponować otaczającym go ludziom. Następnego dnia
podczas pływania jego żona się podtopiła. Wyniesiono ją na brzeg;
dookoła zebrał się tłum ludzi, więc mężczyzna zapytał:
-?Co robicie?
Ktoś mu odpowiedział:
-?Zamierzamy zrobić pańskiej żonie sztuczne oddychanie.
Mężczyzna odrzekł:
-?Nic z tego, zróbcie jej prawdziwe oddychanie. Stać mnie, żeby za to
zapłacić.
Cokolwiek robisz albo czegokolwiek nie robisz, cokolwiek mówisz albo
czegokolwiek nie mówisz -?wszystko to ujawnia, kim jesteś. Wszędzie
dookoła ciebie znajdują się lustra. Każdy człowiek jest lustrem, każda
sytuacja jest lustrem -?kogo próbujesz oszukać? Jeżeli oszukiwanie
wejdzie ci w nawyk, to przecież ostatecznie oszukujesz tylko samego
siebie i nikogo innego. Tracisz swoje życie na oszustwa.
Chuang Tzu mówi: "Tłumacząc się, pokazujesz, że nie jesteś prawdziwy,
nie jesteś autentyczny".
"Jeżeli starszy brat nadepnie na nogę młodszemu, powie tylko: "Sorki" -
i nic więcej".
Dwóch braci -?bardziej osobista relacja, w której ludzie nie są dla
siebie nieznajomi; wtedy nie potrzeba wyjaśnień. Brat mówi jedynie:
"Sorki"; bierze na siebie winę. Mówi: "Byłem nieuważny". Nie spycha
odpowiedzialności na kogoś innego, lecz przyjmuje ją taką, jaka jest.
Taka relacja jest bliższa.
"Jeżeli rodzic nadepnie na nogę swojemu dziecku, nie trzeba nic mówić".
Nie ma takiej potrzeby; to jeszcze bliższa relacja, bardziej intymna.
Jest w niej miłość i ta miłość wystarczy. Nie potrzeba zamienników,
wyjaśnień, tłumaczenia.
"Najwyższa forma uprzejmości pozbawiona jest formalizmu. Doskonałe
postępowanie wolne jest od zmartwień".
"Doskonała mądrość jest nieplanowana. Doskonała miłość nie potrzebuje
działania na pokaz. Doskonała szczerość nie daje żadnej gwarancji".
Wszystkie te doskonałości potrzebują jednego: spontanicznej świadomości.
Bez niej zawsze będziesz używał podrobionych pieniędzy i zawsze będziesz
nakładał nieprawdziwe twarze. Możesz być szczery, jeżeli jednak wkładasz
w to jakikolwiek wysiłek, to szczerość jest tylko formalna. Możesz być
pełen miłości, ale jeżeli miłość wymaga wysiłku, jeżeli przypomina to, o czym pisze Dale Carnegie w książce Jak zdobyć przyjaciół i zjednać
sobie ludzi -?jeżeli to taki rodzaj miłości, to ona nie może być
prawdziwa. Manipulujesz nią. W takiej sytuacji nawet przyjaźń zmienia
się w interes.
Strzeż się ludzi takich jak Dale Carnegie -?to niebezpieczne osoby;
niszczą wszystko, co prawdziwe i autentyczne.
Strzeż się ludzi takich jak Dale Carnegie -?to niebezpieczne osoby;
niszczą wszystko, co prawdziwe i autentyczne. Pokazują ci, jak "zdobyć
przyjaciół"; uczą cię sztuczek, technik. Poprawiają twoją skuteczność,
dają ci wiedzę. Miłość nie ma podręcznika; nie może go mieć. Miłość nie
potrzebuje być przedmiotem szkolenia. Przyjaźni nie trzeba się uczyć -
wyuczona przyjaźń wcale nie jest przyjaźnią, jest wyzyskiem.
Wykorzystujesz i zwodzisz drugą osobę, nie jesteś prawdziwy. Łączy was
tylko relacja biznesowa.
W Stanach Zjednoczonych wszystko zamieniło się w relacje biznesowe:
przyjaźń i miłość. Książka Dale'a Carnegiego sprzedała się w milionach
egzemplarzy, zrobiono setki wydań, tylko Biblia mogła konkurować z tym
wynikiem. Nikt nie wie, jak być przyjacielem; tego trzeba się nauczyć.
Prędzej czy później powstanie szkoła miłości, powstaną kursy i lekcje.
Problem polega na tym, że jeżeli odniesiesz w nich sukces, to
przepadniesz na zawsze, ponieważ nic prawdziwego już ci się nie
przydarzy; te drzwi się zamkną. Kiedy staniesz się w czymś efektywny,
umysł nie będzie chciał wprowadzać zmian. Umysł nauczy się tego skrótu,
a skoro znasz go już tak dobrze, to po co masz iść inną drogą? Umysł
zawsze idzie po linii najmniejszego oporu.
Dlatego sprytni ludzie nie są w stanie kochać. Są tak sprytni, że
zaczynają stosować manipulację. Nie mówią o potrzebach swojego serca,
lecz o tym, co może przypodobać się innym. Patrzą na drugą osobę i wiedzą, co ona chce usłyszeć. Nie mówią, co czują; tworzą iluzoryczną
sytuację. Mężowie zwodzą swoje żony, żony zwodzą mężów, przyjaciele
zwodzą przyjaciół...
Cały świat stał się sobie wrogi. Istnieją dwa typy wrogów: tacy, których
nie udało ci się oszukać, i tacy, których się udało. To jedyne
rozróżnienie. Jak więc w twoim życiu może zapanować zachwyt?
To nie jest temat do nauki. Autentyczności nie można się wyuczyć.
Autentyczność pojawia się dzięki świadomości, kiedy jesteś uważny, kiedy
żyjesz w sposób świadomy. Przyjrzyj się różnicom: żyć świadomie to
znaczy żyć otwarcie -?nie ukrywać, nie rozgrywać gier. Być uważnym to
być bezbronnym, rozumieć, że cokolwiek się dzieje, to po prostu się
dzieje. Akceptujesz to, ale nie idziesz na kompromis; nie zdobywasz
niczego, przehandlowując swoją świadomość. Nawet kiedy zostajesz sam,
akceptujesz to i chcesz być świadomie uważny. Tylko dzięki tej uważności
może dojść do przemiany.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki