Przebaczanie z aniołami. Jak korzystać z mocy aniołów, by się uwolnić, uzdrowić i doświadczyć cudów - Kyle Gray


Reflow text when sidebars are open.
Kyle Gray jest niesamowicie utalentowanym medium i przewodnikiem dla nowego pokolenia osób, które prowadzą poszukiwania wewnętrzne albo już znalazły swoją ścieżkę duchową.
- Gabrielle Bernstein
autorka bestsellera May Cause Miracles
Ta książka pokazuje nam, że kluczem, który pozwala wieść niebiańskie życie w wymiarze ziemskim, jest ścieżka przebaczania. Znajdziecie w niej nie tylko mądrość, radość i spokój, ale również prawdziwe lekarstwo dla waszej duszy. Postanowiłam przyjąć to lekarstwo prosto do swojego serca. Zachęcam was, abyście uczynili to samo.
- dr Christiane Northrup
autorka książki Sekrety wiecznie młodych kobiet.
Boginie nigdy się nie starzeją
Każdy człowiek prędzej czy później musi przebaczyć. Pokochałem tę książkę przede wszystkim za to, że rozbudziła we mnie poczucie, iż anioły przez cały czas są wokół mnie, dbają o mnie i w razie potrzeby wysyłają mi miłość oraz współczucie. Obdarowała mnie rodzajem pokrzepienia, którego nie znalazłem jeszcze w nauce głównego nurtu.
- dr David R. Hamilton
autor książki I Heart Me: The Science of Self-Love
Poznajcie swojego Anioła Pocieszenia! Kyle Gray oddaje w wasze ręce naprawdę inspirujący i praktyczny podręcznik, który pomoże wam doświadczyć cudu przebaczenia.
- dr Robert Holden
autor książek Happiness NOW! oraz Shift Happens!
Nowa książka Kyle'a Graya pt. Przebaczanie z aniołami jest naprawdę fascynująca. Są w niej zaprezentowane pouczające i ekscytujące historie, które dotknęły mojej duszy palcem prawdy i poszerzyły moje serce. W mądry i pokorny sposób Kyle przypomina nam wszystkim, że przebaczanie jest ścieżką wiodącą do uzdrowienia, spokoju i oświecenia. To książka roku. Po prostu trzeba ją przeczytać.
- Diana Cooper
autorka książki The Archangel Guide to Ascension
Uwielbiam Kyle'a Graya. Emanuje świętą kobiecością i jest żywym dowodem na to, że żeńskość rozwija się zarówno w kobietach, jak i w mężczyznach. Przebaczanie z aniołami to książka zainspirowana przez boskość. Wystarczy ją przekartkować, aby to poczuć. Pomoże wam ona odzyskać kontakt ze wszystkim, co chce się pojawić w waszym wnętrzu. Dzięki niej otworzycie się na życzliwe wsparcie, które już znajduje się wokół was. Książka ta sprawi również, że z wdziękiem i łatwością uwolnicie się od tego, co chce zniknąć z waszego życia. Któż nie pragnie tego rodzaju rzeczy?!
- Rebecca Campbell
autorka książki Twoje wewnętrzne światło
Dzięki tej książce możecie wznieść się ponad wewnętrzny opór i powrócić do miłości. Mając u boku Kyle'a i swoje anioły, poczujecie się w pełni wspierani i będziecie świętować każdy punkt zwrotny w waszym życiu. Ta znakomita książka zawiera w sobie inspirację i wglądy, których potrzebujecie, aby osiągnąć wolność i powrócić do harmonii waszego serca.
- Sandy C. Newbigging
autorka bestsellera Mind Calm
Przebaczenie bywa niekiedy najbardziej nieosiągalną rzeczą. Czasami jest ono jak miejsce położone na samym środku pleców, do którego nie jesteśmy w stanie dosięgnąć. Przebaczenie nie może zostać wymuszone. Nie może też zostać sfałszowane. Jest to stan, którym możemy zostać obdarzeni przez siłę wyższą. Jest to również stan, który wszyscy pragniemy osiągnąć. Przebaczenie wywołuje bowiem najgłębszą rozkosz. Pozwala powrócić do tego, co najbardziej cenimy - do lśniącego diamentu naszej własnej duszy. To właśnie dlatego już dwa razy przeczytałam książkę Przebaczanie z aniołami. Kyle Gray obdarowuje nas opowieściami, modlitwami, narzędziami duchowymi i wiedzą na temat aniołów. Pomaga nam tworzyć życie, które nieustannie będzie obdarzane przebaczeniem. Pokazuje nam, w jaki sposób możemy dopuścić miłość do tych obszarów naszego jestestwa, które nigdy jej nie zaznały. Dzięki jego pomocy przypominamy sobie o czymś, o czym wszyscy tak łatwo zapominamy, a mianowicie o tym, że jesteśmy i zawsze byliśmy kochani.
- Meggan Watterson
autorka książek Reveal oraz Pokochaj siebie, a nawet innych
Każdy człowiek jest w stanie przebaczyć. Nigdy nie zapomnę momentu, w którym zdałem sobie z tego sprawę. Było sobotnie wiosenne popołudnie. Słońce przeświecało przez chmury, a niebo miało odcień lodowatego błękitu. Szedłem przed siebie sprężystym krokiem. Wkrótce miałem zająć się tym, co kocham: porozmawiać z aniołami i podzielić się ich miłością z innymi ludźmi. Tamtego dnia byłem umówiony tylko z trzema klientami, ponieważ lubię zachowywać umiar i mieć trochę czasu dla siebie, zwłaszcza w weekendy.
Mój gabinet znajduje się w centrum Glasgow - tuż obok głównego dworca kolejowego. Choć moje miejsce pracy jest położone w samym środku ruchliwego miasta, wypełnia je pewnego rodzaju spokój. W każdym tygodniu odwiedza mnie ponad dwadzieścia osób. Co najmniej połowa z nich w jakiś sposób wypowiada się na temat spokojnej atmosfery panującej w moim gabinecie. Mam tam dwa ołtarze ustawione przy oknach. Jeden jest poświęcony boskiej kobiecości, a drugi boskiej męskości. Poczucie równowagi jest dla mnie bardzo ważne, więc lubię oddawać cześć zarówno naszej Matce (Bogini), jak i naszemu Ojcu (Bogu).
Gdy tamtego dnia dotarłem do swojego gabinetu, przed drzwiami czekała na mnie szczupła kobieta o jasnorudych włosach. Na oko miała trochę ponad czterdzieści lat. Nie spodziewałem się żadnego klienta o tej godzinie, więc z lekkim zakłopotaniem powiedziałem do niej:
- Dzień dobry. Czy czeka pani na mnie?
Kobieta odpowiedziała:
- Jeżeli nazywa się pan Kyle Gray, to tak!
Powiedziałem jej, żeby wróciła o umówionej godzinie, ponieważ muszę przygotować swój gabinet. Ku mojemu zaskoczeniu kobieta odrzekła jednak:
- Czy nie mógłby pan mnie przyjąć teraz? Proszę. Naprawdę muszę z panem porozmawiać. To bardzo ważne. Nie wiem, ile czasu mi jeszcze zostało.
Miała niezwykle poważną minę i wiedziałem, że nie żartuje.
- Proszę dać mi pięć minut - powiedziałem.
Wszedłem do swojego gabinetu, po czym najszybciej jak mogłem włączyłem grzejniki i zapaliłem świece. Następnie zamknąłem oczy i odmówiłem cichą modlitwę, podczas której wezwałem moje anioły i podziękowałem im za to, że otaczają mnie swoim ochronnym światłem. Po chwili zaprosiłem do swojego gabinetu kobietę, która przedstawiła się jako Rose.
Poprosiłem ją, aby usiadła przy moim biurku. Moje anielskie karty już leżały na blacie i czekały na rozpoczęcie naszej sesji. Powiedziałem mojej klientce, że mogę obiecać jej tylko jedną rzecz, a mianowicie szczerość.
- Dziękuję, że pan to robi - odrzekła. - Zanim zaczniemy, mam do pana pewną prośbę. Nie chcę wiedzieć, czy w pomieszczeniu znajdują się jakiekolwiek duchy. Nie mam nic przeciwko aniołom. Jeżeli jednak pojawią się jakieś inne istoty, nie chcę się z nimi kontaktować.
Byłem nieco zakłopotany, ale postanowiłem uszanować jej prośbę. Powiedziałem:
- Zrobię wszystko, co w mojej mocy. Powinna pani jednak wiedzieć, że informacje o życiu i świecie moich klientów na ogół zdobywam właśnie od istot duchowych.
Poprosiłem ją, aby umieściła ręce na anielskich kartach. Następnie położyłem swoje dłonie na jej dłoniach i obydwoje zamknęliśmy oczy.
Po chwili powiedziałem:
- Proszę zacząć myśleć o tym, o czym chciałaby pani dziś porozmawiać - o wszystkich kwestiach, na temat których chce pani zasięgnąć porady u swoich aniołów.
Niemal od razu doświadczyłem niezwykle silnej wizji. Zobaczyłem Rose, która siedziała w sądzie najwyższym i czekała na rozprawę. Gdy ujrzałem ją na ławie oskarżonych, włosy na całym ciele stanęły mi dęba. Powiedziałem w myślach: "Aniołowie, dziękuję wam za to, że daliście mi pełen obraz sytuacji. Chcę pomóc tej kobiecie".
Wtedy zobaczyłem Rose, która walczyła z dojrzałym mężczyzną mającym ponad sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu. Był dobrze zbudowany i silny, a na dodatek śmiało używał swoich rąk. Następnie poczułem się tak, jakby ktoś dźgnął mnie w brzuch. Zrobiłem gwałtowny wdech, otworzyłem oczy i spojrzałem w dół na swoje dłonie. Były pokryte krwią.
Wyszeptałem w szoku:
- Ktoś został zabity. Myślę nawet, że został zamordowany.
- Osobiście nie użyłabym słowa "zamordowany" - odpowiedziała cicho Rose. - Według mnie jest ono niewłaściwe. Musiałam walczyć o moją rodzinę. Nie mogłam pozwolić na to, aby ten mężczyzna dalej nas krzywdził.
Zaczęło do mnie docierać, co się dzieje. Moje dłonie nie były tak naprawdę zakrwawione. Po prostu dały o sobie znać moje zdolności parapsychiczne. Za ich sprawą ujrzałem na swoich rękach krew, abym zaczął rozumieć, co się wydarzyło. Tuż obok Rose zobaczyłem ducha wysokiego mężczyzny, który powiedział: "Po prostu chciałem jej powiedzieć, że jej wybaczam i że chciałbym, aby ona również mi wybaczyła".
Powiedziałem na głos:
- O rany, dajcie mi chwilę. Muszę się w tym wszystkim połapać.
Okazało się, że Rose przez wiele lat była ofiarą przemocy psychicznej i emocjonalnej. Jej partner przez piętnaście lat bardzo źle traktował ją i jej dzieci. W końcu Rose zaczęła mieć tego dość.
- Któreś z nas musiało zginąć tamtej nocy - powiedziała. - Po prostu padło na niego.
Rose ukryła ciało swojego partnera, ale już po kilku dniach - gdy poziom adrenaliny opadł - zdała sobie sprawę z tego, że musi zadzwonić na policję i powiedzieć prawdę.
Przyszła do mnie po jedną rzecz, a mianowicie po przebaczenie. Podczas sesji zobaczyłem ducha jej partnera, który chciał powiedzieć Rose, że jej wybaczył. Ona jednak nosiła w sobie tak dużo gniewu, żalu i niechęci, że nie miała zamiaru się z nim kontaktować. Co mogłem zrobić?
Po cichu wezwałem anioły Rose. Gdy ujrzałem wokół niej ich światło, powiedziałem jej, że jej anioły przybyły i objęły ją swoimi skrzydłami miłości. Usłyszałem ich wiadomość głośno i wyraźnie, po czym przekazałem ją mojej klientce słowo w słowo:
- My, anioły, kochamy cię bezwarunkowo i chcemy, abyś wiedziała, że energia, którą nazywasz Bogiem, nie ma do ciebie żadnych pretensji. Gdybyśmy żyły na Ziemi, podjęłybyśmy zupełnie inne działania niż ty. Wiemy jednak, że żałujesz tego, co zrobiłaś. Pewnego dnia trafisz do nieba. Najpierw jednak musisz dokończyć swoją podróż w wymiarze ziemskim.
Wyjaśniłem Rose, że przeszłość jest już za nami i nie możemy jej zmienić, ale tak naprawdę ważne jest tylko to, co robimy w teraźniejszości.
Następnie powiedziałem jej:
- Twoje czyny zostały ci wybaczone, ale ty również musisz sobie przebaczyć.
Zachęciłem ją, aby wybaczyła sobie swoje czyny i wszystkie problemy, których w jej odczuciu przysporzyła swojej rodzinie. Co więcej, Rose musiała również przebaczyć swojemu partnerowi - nawet gdyby miało to jej zająć trochę czasu.
Niezależnie od tego, przez co przeszła i w jak dużym stopniu czuła się ofiarą, nadszedł czas, aby pozbyła się wszystkiego i ruszyła naprzód. Aby mieć jakikolwiek spokój w tym życiu, musiała pozbyć się toksyczności i zgorzkniałych myśli dotyczących przeszłości i teraźniejszości.
Gdy mówiłem, Rose przez cały czas siedziała przede mną i płakała rzewnymi łzami. Anioły próbowały ją uspokoić i udzielały jej swojego wsparcia. Wiedziałem, że nie powinienem jej oceniać. Miałem być światłem, dzielić się światłem i pomóc Rose w ujrzeniu światła. Z powodu swoich działań moja klientka wkrótce miała trafić do więzienia. W głębi serca wiedziałem jednak, że będzie w stanie pogodzić się ze swoim życiem, jeżeli po prostu przebaczy.
Obiecała mi, że codziennie będzie nad tym pracować.
Okazało się, że w następnym tygodniu miała stawić się na rozprawie w sądzie najwyższym. Najbliższa przyszłość wyglądała więc dokładnie tak, jak w mojej wizji. Nie potrafiłem zobaczyć, jaki dokładnie los czeka Rose. Byłem jednak wobec niej szczery i powiedziałem jej, że z powodu swojej decyzji o ukryciu ciała partnera niemal na pewno będzie musiała spędzić trochę czasu w więzieniu. Sprawiała jednak wrażenie, jakby się tym nie przejmowała. Tak naprawdę bała się tylko tego, że popełniła najcięższy grzech. Nie chciała iść do piekła. Z przyjemnością powiedziałem jej więc, że do niego nie trafi.
Przed zakończeniem sesji odmówiłem wraz z Rose modlitwę i zachęciłem anioły przebaczenia, aby ją otoczyły. Następnie przywołałem archaniołów sprawiedliwości, Raguela i Zadkiela. Poprosiłem ich, aby zadbali o to, żeby proces sądowy został rzetelnie przeprowadzony.
Wiedziałem, że moja praca dobiegła końca i że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy. Rose nie chciała mieć żadnego kontaktu ze swoim partnerem, więc nie mogłem jej powiedzieć, że jej wybaczył. Wiadomość tę przekazały jej jednak anioły. Rose wiedziała, że nie trafi do piekła. Podzieliłem się z nią prawdą o tym, że niebo czeka na nas wszystkich. W ten sposób pomogłem jej znów ujrzeć światło w jej życiu.
W całej tej sytuacji najbardziej zdumiewające było dla mnie to, że mężczyzna, który za życia na ziemi skazywał swoją rodzinę na strach i przemoc, ukazał się pod postacią ducha, po czym powiedział swojej morderczyni, że jej wybaczył i że chce, aby ona również mu wybaczyła. Zrobił to nie po to, aby poczuć się lepiej, lecz dlatego, że chciał pomóc swojej byłej partnerce.
Według mnie przebaczenie jest czymś więcej, niż nam się wydaje. Nie zawsze chodzi w nim wyłącznie o to, co możemy dzięki niemu zyskać. Znacznie ważniejsze jest to, co możemy dzięki niemu dać. Kurs cudów naucza nas: "Twe przebaczenie jest tym, co przyniesie świat ciemności do światła". Uważam, że to prawda.
Jestem nauczycielką duchową, dzięki czemu mam kontakt z mnóstwem ludzi, którzy otwierają się na swoją wewnętrzną świadomość i rozwój osobisty. W dalszym ciągu jestem jednak również duchową uczennicą. Odbywam więc tę samą podróż, co spotykane przeze mnie osoby. Każdego dnia uwalniam się z blokad, które oddzielają mnie od miłości. Gdy stajemy się duchowymi uczniami, zaczynamy poszukiwać szczęścia, dostatku, spokoju i - przede wszystkim - wolności. Jesteśmy skłonni zrobić wszystko, aby wyzwolić się z niewoli strachu. Po niezliczonych modlitwach, warsztatach, sesjach u różnych doradców, zajęciach jogi, poradnikach i odosobnieniach w milczeniu zaczynamy akceptować fakt, że źródłem wolności, której tak rozpaczliwie szukamy, może być tylko jeden radykalny akt, a mianowicie akt przebaczenia.
Początkowo przebaczenie może się wydawać nieco zaskakujące. Jak ofiara przemocy domowej może wybaczyć swojemu prześladowcy? Jak mąż może wybaczyć swojej żonie zdradę? Jak ktoś, kto stracił ukochaną osobę podczas ataku terrorystycznego, może wybaczyć tę bezsensownie brutalną zbrodnię? Słowo "jak" nie jest jednak ważne. Liczy się tylko to, czy jesteśmy skłonni wybaczyć.
Gdy pojawia się w nas chęć przebaczenia, niewidzialna siła przejmuje nad nami kontrolę. Otrzymujemy wtedy wszelką niezbędną pomoc, która często pojawia się w najmniej spodziewanej formie. W moim przypadku przebaczenie przychodzi zazwyczaj podczas modlitwy i medytacji. Za sprawą modlitwy oddaję moje fałszywe wyobrażenia pod czułą opiekę wewnętrznej mądrości i przewodnictwa. Dzięki temu staję się wyciszona i otwarta. Za sprawą medytacji znajduję w sobie tę spokojną przestrzeń. To właśnie tam jestem obdarowywana przebaczeniem. Praktyka medytacyjna pozwoliła mi uzdrowić różnego rodzaju żale - począwszy od drobnych utrapień, a skończywszy na złości, która towarzyszyła mi od dekad. Podczas modlitwy otwieram się na anioły, a podczas medytacji otrzymuję od nich wskazówki. Przebaczenie nie jest uczynkiem. Przebaczenie to dar, który może zostać nam ofiarowywany, jeśli tylko jesteśmy skłonni go przyjąć. Gdy się otwieramy, niewidzialna moc aniołów zaczyna wskazywać nam drogę.
Mój serdeczny przyjaciel Kyle Gray zna potężną siłę aniołów na bardzo intymnym poziomie. Od wielu lat pracuje jako medium. Łączy się z anielskim wymiarem i prowadzi ludzi ku ścieżce przebaczenia. Kyle jest jednym z najbardziej autentycznych nauczycieli duchowych, jakich znam. To niesamowicie uczciwy człowiek. Jego celem nie jest wskazywanie ludziom drogi do pieniędzy, lśniących dóbr materialnych i mocy urzeczywistniania pragnień. Jego celem jest prowadzenie ludzi w kierunku wolności. Kyle bez obaw zaakceptował zaproszenie otrzymane od aniołów. Postanowił zostać ich boskim współpracownikiem i reprezentować je w wymiarze ziemskim.
Nie potrafię sobie wyobrazić bardziej odlotowego reprezentanta od Kyle'a, który jest wytatuowanym DJ-em uwielbiającym "gorącą" jogę. Jego szczera miłość do życia jest zaraźliwa, a jego zaangażowanie w niesienie pomocy pozwala mu codziennie pogłębiać jego wiarę. Ludzie, którzy wybierają go na swojego przewodnika, dokonują mądrego wyboru. Anioły zadecydowały, że Kyle będzie ich partnerem. Było to mądre posunięcie. Kyle jest świetnym rzecznikiem anielskiej krainy. Jest w pełni autentyczny, a jego wspaniała osobowość pomaga naszym ograniczonym umysłom rezonować z mocą wykraczającą poza świat fizyczny.
W przedmowie do tej książki Kyle pisze o przebaczeniu i stwierdza: "Anioły w każdym momencie krążą wokół was. Święci mistrzowie spoglądają na was z góry i wyciągają do was pomocną dłoń. Pragną wskazać wam drogę do nowo odkrytej wolności, emocjonalnej ulgi i wewnętrznego uzdrowienia oferowanego przez przebaczenie".
Cóż za obietnica!
Kyle otrzymał klucze do królestwa. Postanowił podzielić się nimi z innymi ludźmi i zaakceptował związaną z tym odpowiedzialność. Udostępnia wam je, abyście mogli otworzyć niewidzialne drzwi prowadzące do wolności, której najbardziej pragniecie. Ta książka stanowi rezultat boskiej współpracy między Kylem a aniołami. Ich mądrość na zawsze was zmieni. Pozbądźcie się swoich obaw i pozwólcie, aby skrzydła przebaczenia wskazały wam drogę.
Gabrielle Bernstein
autorka bestsellera "New York Timesa"
Szczęście to Twój wybór
Przebaczenie mieści się między złudzeniami a prawdą,
między światem, który widzisz, a tym, co leży poza nim,
między piekłem winy a bramą Niebios.
Kurs cudów, Lekcja 134
Na poziomie duchowym po raz pierwszy zetknąłem się z przebaczeniem w dniu moich piętnastych urodzin. Dostałem wtedy w prezencie talię anielskich kart. Na wszelki wypadek wyjaśnię, że anielskie karty to narzędzie dywinacyjne. Talia zawiera zazwyczaj czterdzieści cztery karty. Na każdej z nich znajduje się wizerunek anioła, wiadomość i słowo kluczowe. To właśnie dzięki tym uroczym kartom dowiedziałem się, że przebaczenie ma ogromną moc i że jeżeli uwolnimy się od tego, co nas ogranicza, będą mogły wydarzyć się najwspanialsze cuda.
Z ideą przebaczenia zetknąłem się na początku mojej podróży duchowej. Prawda jest jednak taka, że przez długi czas nie wiedziałem, co ono tak naprawdę oznacza.
Gdy patrzę na swoje dotychczasowe życie z obecnej perspektywy, wydaje mi się, że prawdziwego przebaczenia (i nieprzejednanych myśli) po raz pierwszy doświadczyłem w szkole. Pamiętam błahe sprzeczki, do których dochodziło podczas przerw między lekcjami. W szczególnym stopniu zapadło mi w pamięć to, że często nosiłem w sobie poczucie krzywdy i zawodu. Byłem bowiem nadwrażliwym dzieckiem.
Nigdy nie zapomnę, jak jeden z moich najlepszych przyjaciół zaczął się zadawać z chłopakiem, który był znacznie bardziej "odlotowy" ode mnie. Po szkole często wybierali się razem na pływalnię lub lodowisko, ale ani razu nie zaproponowali mi, abym do nich dołączył. W końcu postanowili, że zupełnie przestaną się do mnie odzywać. Za każdym razem, gdy próbowałem z nimi porozmawiać, poczęstować ich jakąś przekąską lub pokazać im coś fajnego, odwracali ode mnie wzrok. Ignorowali mnie w ten sposób przez wiele tygodni. Bardzo rozpaczałem z tego powodu.
W końcu postanowiłem skonsultować się w tej sprawie w moją mamą. Zasugerowała mi ona, żebym po prostu wziął swojego przyjaciela na stronę i z dala od wszystkich innych ludzi wyjaśnił mu, że jego przyjaźń jest dla mnie ważna i że moglibyśmy spotykać się we trójkę, aby nikt nie czuł się wyobcowany.
Zastosowałem się do jej wskazówek. Nigdy nie zapomnę tego, co wydarzyło się później. Mój przyjaciel dostał napadu złości i zaczął na mnie krzyczeć na samym środku szkolnego dziedzińca: "Nigdy więcej się do mnie nie odzywaj! Nie chcę nawet na ciebie patrzeć! Absolutnie tobą gardzę!".
Nie wiedziałem, co powiedzieć, więc po prostu odszedłem.
Wieczorem ze łzami w oczach zapytałem moją mamę: "Co oznacza słowo "gardzić"?".
Moja mama jest niezwykle przytomną osobą. Zawsze twierdziłem, że jest "nieświadomie świadoma". Jej intuicja i instynkt matczyny prawdopodobnie pomagają mi każdego dnia mojego życia. Tamtego wieczoru mama przypomniała mi, że bardzo mnie kocha, że jestem wyjątkowym chłopcem i że w przyszłości spotkam mnóstwo ludzi, z którymi będę mógł spędzać czas.
Choć miała rację, jakaś część mnie została głęboko zraniona przez to doświadczenie. Przez cały okres szkolny po prostu chciałem być akceptowany. Zabiegałem o uwagę ze strony innych dzieci i byłem gotów zrobić wszystko, aby zdobyć ich aprobatę. Z jakiegoś powodu raz po raz byłem jednak odtrącany.
Gdy patrzę na to wszystko z obecnej perspektywy, wydaje mi się, że jakaś część mnie wierzyła, że mój były przyjaciel miał rację. Na pewnym poziomie czułem, że po prostu nie jestem wystarczająco "odlotowy". Miałem wręcz wrażenie, że jestem odrażający. Całe to zdarzenie otworzyło w moim wnętrzu pojemnik z robactwem i pod wieloma względami miało niekorzystny wpływ nie tylko na moje życie towarzyskie, ale również na moje relacje z innymi przyjaciółmi.
Potrzebowałem jedynie przebaczenia, ale nawet nie wiedziałem, co dokładnie miałoby mi zostać wybaczone. Jaka część mnie była nieakceptowana?
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że na pewnym etapie swojego życia tak jak ja szukaliście przebaczenia. Jeszcze bardziej prawdopodobne jest to, że chcieliście być akceptowani przez innych ludzi. Wszyscy wiemy, jak to jest czuć się osamotnionym, zagubionym i zranionym. Wiemy, jak to jest próbować przezwyciężyć te uczucia i poszukiwać ulgi oraz uzdrowienia.
Prowadzimy te poszukiwania, ponieważ mamy poczucie, że czegoś w naszym wnętrzu brakuje albo że jesteśmy niedoskonali. Być może ktoś nawet nam powiedział, że jesteśmy niedoskonali! Idziemy więc przez życie z tego rodzaju uczuciami, przez co mamy problemy w kontaktach nie tylko z innymi ludźmi, ale również z samymi sobą. Niewykluczone, że będziemy szukać odpowiedzi w świecie duchowości i próbować różnych technik, takich jak hipnoterapia, reiki, modlitwa, medytacja, a nawet komunikacji z aniołami.
Jeżeli poszukujecie ulgi, sięgnęliście po właściwą książkę. Piszę o tym nie dlatego, że moje ego chce, abyście uznali tę publikację za wyjątkową, lecz dlatego, że kroczyłem i w dalszym ciągu kroczę ścieżką przebaczenia. Nie przychodzę do was jako nauczyciel ani jakaś istota z wyższego wymiaru. Po prostu chcę wam po przyjacielsku opowiedzieć o tym, czego się nauczyłem.
Jak już wspominałem, na poziomie duchowym po raz pierwszy zetknąłem się z przebaczeniem za sprawą talii anielskich kart. Pamiętam, że kiedy nauczyłem się z niej korzystać, zacząłem instynktownie mówić ludziom: "Musisz nauczyć się sobie wybaczać". Choć miałem wtedy zaledwie piętnaście lub szesnaście lat, ta wskazówka wydawała się trafna w przypadku każdego, kto wyciągnął kartę "Przebaczenie". Używam tej talii aż do dziś. Uważam, że karta "Przebaczenie" jest najbardziej wymagająca, a jednocześnie najbardziej uzdrawiająca.
To właśnie za sprawą tej talii zacząłem szukać informacji na temat aniołów. Odkryłem, że gdy je przywołujemy, mogą nam one służyć swoją pomocą. Bardzo szybko zauważyłem również, że pomagają nam one obdarować przebaczeniem zarówno innych, jak i siebie. Zdałem sobie sprawę, że dzięki wsparciu ze strony tych niesamowitych istot ludzie potrzebujący przebaczenia są w stanie zmienić i uzdrowić swoje życie.
Podczas mojej anielskiej podróży zacząłem się fascynować różnymi autorami piszącymi o duchowości, w szczególności Doreen Virtue. To właśnie w jej książce pt. Ścieżka posłańca światła po raz pierwszy przeczytałem o Kursie cudów. Poszukiwania duchowe Doreen stały się dla mnie źródłem natchnienia. Szczególnie inspirujący był dla mnie fakt, że uzdrowiła ona samą siebie z uzależnienia od jedzenia i odmieniła swoją otyłą jaźń. Ja również kiedyś tego dokonałem.
Kiedy przeczytałem o tym, że Doreen zgłębia nauki przedstawione w Kursie cudów, od razu zapytałem mamę, czy nie zechciałaby mi sprezentować egzemplarza tej książki. Moja wspaniała mama jeszcze tego samego roku kupiła mi pod choinkę wydanie w twardej oprawie. Byłem zachwycony. Myślałem, że dzięki tej książce doświadczę "prawdziwych cudów", a więc czegoś w rodzaju zdarzeń przedstawionych przez Paramahansę Joganandę w Autobiografii jogina, w której guru w niewyjaśniony sposób materializują złoto, kwiaty i wonne olejki.
Kurs cudów to metafizyczny tekst napisany za pomocą channelingu. Jego skrybą była psycholożka Helen Schucman. Tekst ten został jej przekazany przez "wewnętrzny głos", który uznała ona za głos Jezusa. Zapisywała więc wszystko, co usłyszała podczas swojej ponad siedmioletniej podróży duchowej.
Kurs cudów został napisany w chrześcijańskim, niemalże biblijnym formacie, ale nie jest to tekst religijny. Jego anglojęzyczne wydanie ma niebieską okładkę, na której znajdują się złote litery. Książka ta została podzielona na pięć części. Na początku znajduje się Tekst, po nim następuje Książka ćwiczeń dla studentów zawierająca 365 Lekcji (właściwy "kurs"), a następnie Podręcznik dla nauczycieli, potem Wyjaśnienie pojęć oraz dodatki.
Gdy ponad dekadę temu Kurs cudów po raz pierwszy trafił w moje ręce, nie miałem zielonego pojęcia, o co w nim chodzi. Książka ta jest napisana w dość niezrozumiały sposób. Próbowałem ją czytać, ale nie byłem w stanie jej pojąć. Przez jakiś czas ją przeglądałem, ale w końcu odłożyłem ją na półkę i nie zaglądałem do niej przez kilka lat.
Wszystko to było jednak dziwne. Choć książka ta nie miała dla mnie sensu, zdawałem sobie sprawę, że w jakiś sposób na pewno można ją zrozumieć i że pewnego dnia będę w stanie pojąć jej przesłanie.
Zaledwie pięć lat później znów po nią sięgnąłem. Tym razem zacząłem rozumieć zawarte w niej nauki. Punktem zwrotnym był moment, w którym zdałem sobie sprawę, że książka ta nie bez powodu zawiera zbiór Lekcji i że jeżeli będę je przerabiał podczas lektury Tekstu, prędzej czy później wszystko stanie się dla mnie jasne. Ku mojemu przyjemnemu zaskoczeniu tak właśnie się stało! Dzięki takim pisarzom i wykładowcom jak Marianne Williamson, Gabrielle Bernstein czy mój serdeczny przyjaciel Robert Holden książka ta stanowi obecnie ważny element mojego życia.
Według mnie Kurs cudów jest kursem przebaczania. To rozpisany na trzysta sześćdziesiąt pięć dni program ćwiczeń, który pomaga nam spojrzeć na świat w odmienny sposób. Tak naprawdę jest to podręcznik dotyczący zmieniania sposobu myślenia.
Jego najważniejsze przesłanie jest bardzo proste: "Tylko miłość jest prawdziwa". Wszystko, co nie jest miłością, powinno być uważane za "iluzję". Strach, ból, poczucie krzywdy, defensywność i tak dalej są w gruncie rzeczy zwykłymi złudzeniami - wyzwaniami, które znikną, gdy "poprawimy" swój sposób myślenia (oraz działania) i napełnimy go miłością.
Czytanie Kursu cudów stało się moją codzienną praktyką duchową i pomogło mi zrozumieć dynamikę przebaczenia. Przebaczenie nie jest zwykłym aktem powiedzenia drugiemu człowiekowi (lub sobie), że coś mu wybaczyliśmy. Przebaczenie to głęboka akceptacja tego, że miłość jest wszystkim, co istnieje.
Dalsza część rozdziału dostępna w pełnej wersji
Odkąd odkryłem moc i piękno aniołów, nie pragnę niczego więcej, jak tylko pracować z nimi. Bardzo wcześnie pojawiło się we mnie powołanie - poczucie, że mam coś w rodzaju wyższego celu. Nie wiedziałem jednak, jaki to cel ani w jaki sposób mogę go osiągnąć. Zdawałem sobie sprawę, że praca w dziedzinie duchowości będzie emocjonalną podróżą i że napotkam na swojej drodze przeróżne wyzwania. Nie byłem jednak przygotowany nawet na połowę doświadczeń, których nabyłem od tamtego czasu.
Podczas niemal wszystkich moich sesji, rozmów i warsztatów z aniołami pewne zjawisko dawało o sobie znać częściej niż wszystkie inne. W dalszym ciągu nie do końca je rozumiem. Nie rozumiem również uzdrowienia, które ma miejsce, gdy zjawisko to dokonuje swoich cudów. Wiem jedno: to coś działa! Mówię tu o przebaczaniu.
Przebaczenie jest czymś cudownym. Metafizyczny tekst pt. Kurs cudów definiuje cud jako "zmianę postrzegania". Przebaczenie jest natomiast zmianą sposobu, w jaki myślimy o doświadczeniu, sytuacji, drugim człowieku lub - co bardziej istotne - o własnej osobie. Przebaczenie tworzy falę przemiany. Uwalnia nas od gniewu, urazy i głęboko zakorzenionego strachu, a następnie niczym para skrzydeł prowadzi nas w kierunku spokoju, miłości i wyciszenia.
Ilekroć mogę pomóc komuś w osiągnięciu przebaczenia, korzystam z okazji i oferuję niezbędne wsparcie. Nie jestem w stanie wybaczyć w imieniu innego człowieka ani nawet przekonać go, żeby wybaczył. Mogę jednak pomóc mu w dostrzeżeniu piękna przebaczenia i wolności.
Przebaczanie jest czymś szczególnym, ponieważ wywiera na nas niezwykle głęboki wpływ. Wytwarza przestrzeń. Jest czymś w rodzaju duchowego oczyszczenia. Uwalnia nas bowiem od trudnych, toksycznych, negatywnych i irracjonalnych myśli, za sprawą których pozostajemy przywiązani do osoby, miejsca lub sytuacji. Dzięki niemu czujemy się lżejsi i w końcu osiągamy wolność.
Przebaczenie można również porównać do polerowania. Oczyszcza nas i sprawia, że zaczynamy lśnić. Jest wyborem, którego możemy dokonać. Jest prezentem, który możemy ofiarować drugiemu człowiekowi. Przede wszystkim jest jednak prezentem, który możemy ofiarować sobie.
Fascynują mnie cudowne zmiany wywoływane przez przebaczenie. Widziałem wielu ludzi, którzy za jego sprawą zrzucili z siebie ogromny ciężar, rozpłakali się z radości i pozbyli się tego, co już im nie służyło. Niekiedy prosiłem o przebaczenie w imieniu osób, które opuściły już wymiar ziemski. Kiedy indziej byłem medium dla osób, które potrzebowały przebaczenia z wyższych wymiarów.
Anioły w każdym momencie krążą wokół was. Święci mistrzowie spoglądają na was z góry i wyciągają do was pomocną dłoń. Pragną wskazać wam drogę do nowo odkrytej wolności, emocjonalnej ulgi i wewnętrznego uzdrowienia oferowanego przez przebaczenie. Wyruszcie razem z nami w podróż do głębin serca i pozwólcie, aby ten fenomenalny cud wywarł na was swój magiczny wpływ!