Wstęp
Na samym początku tej publikacji chciałbym wyjaśnić, że będzie to książka dotycząca głównie zachowania i poprawy kondycji umysłu i życia człowieka przy zastosowaniu Narzędzi Kwantowych, w tym przede wszystkim Algorytmu Kamień Filozoficzny, którego jestem autorem. Oczywiście, można też w ty względzie posiłkować się innymi Narzędziami, ale z racji tej, iż jestem przyzwyczajony do Algorytmu i osobiście uważam go za najlepsze jak dotąd wymyślone Narzędzie, więc, używam go niejako z automatu. Te techniczne Narzędzia typu: Quantec czy Healy - pewnie powstaną też wkrótce inne- są kosztowne i trzeba jednak dysponować odpowiednio dużym budżetem na to. Ja wiem, ja wiem, ludzie chorzy wyprzedają się, by kupować sobie podobne, nowoczesne urządzenia, ale i tak na razie uważam, że "mój" Algorytm Kamień Filozoficzny jest najlepszy. Tylko wymaga zaangażowania i czasu. Ktoś, kto nie chce się wgłębiać w teorię, jak te Narzędzia Kwantowe działają i ma odpowiednią kasę na to, pewnie wybierze kupno technicznego urządzenia kwantowego typu Quantec albo Healy, albo jeszcze coś innego, co, prognozuję, powstanie w najbliższym czasie, i będzie miał problem z głowy, będzie mógł po prostu biernie korzystać z dobrodziejstw Narzędzi Kwantowych i całej tej teorii, i zając się własnymi sprawami.
Jednak, aby się skupić na meritum tego tematu, muszę tu jednak odwołać się do teorii ezoFizyki i Interpretacji Dwóch Poziomów Mechaniki Kwantowej (Kwantowości), którą propagowałem w swoich książkach. Jednak od teraz będą ją nazywał Interpretacją Teistyczną Kwantowości. Aby ktoś jednak głębiej poznał temat zalecałbym zapoznać się z treścią moich poprzednich publikacji. Tych książek powstało kilka i są to: "ezoFizyka", "Mag Uberyk", "Kwantowa kondycja umysłu", "Cztery Filary" oraz "Umysł a ezoFizyka". Nie trzeba je od razu kupować, bo większość jest w ofercie wypożyczalni Legimi i Empik Go.
Muszę tu nawiązać do tej teorii, by uzasadnić mój pogląd dotyczący natury psychiki i świadomości ludzkiej, w kontekście ewentualnej ingerencji tej pozytywnej i "naprawy" tego. To znaczy właściwej korekcji psychiki, zachowania człowieka i wszystkiego tego, co nas, ludzi, w życiu dotyka. Normalnie przecież żyjemy tak po bożemu, to znaczy tak bez głębszej refleksji i uwagi nad tym, jak nas te koleje życia rzeźbią, a właściwie nasze mózgi. A przecież, jak to bywa w życiu, jedni mają więcej szczęścia inni mniej (tak przynajmniej wydaje się nam z perspektywy Poziomu Mierzalnego, w rzeczywistości jednak ...?!). Tym samym nasze psychiki, świadomości a nawet nasze dusze można za pomocą Narzędzi Kwantowych korygować. Ktoś powie: ale przecież to jest treścią naszej Drogi Rozwoju Duchowego, wpisanej to jest w sens naszego istnienia tu na Ziemi. I tak i nie. Rzeczywiście, dotąd nie było na to skutecznych metod, aby w to ingerować, ale dzisiaj w erze Kwantowej wreszcie są odpowiednie Narzędzia Kwantowe, by zmierzyć się z tym tematem. I jest też już odpowiednia teoria, którą, pozwalam sobie tu powiedzieć, w większości sam opracowałem, ewentualnie odkopałem, a które to już teorie ludzie dawno odkryli, tylko ten zalew Ateizmu, Materializmu, który opanował Naukę i oficjalną narrację wyparł to z domeny publicznej. Teraz na wstępie określę, co wprzódy będę się starał wykazać, nim przejdę do właściwych form Protezy Kognitywnej, która pozwala ingerować w jakość naszego życia. Przede wszystkim więc wykażę, iż świat opiera się na dwóch poziomach. Na Poziomie Mierzalnym, tej Twardej Materii oraz na drugim, na Poziomie Niemierzalnym, poziomie Transcendencji, poziomie Duchowym. Potem udowodnię, że na Poziomie Niemierzalnym musi przejawiać się Przyczyna Sprawcza i Celowa, którą nazywam Bogiem, a która to jest wystarczająca już dostateczna już dla wszystkich Skutków, które powoduje, a które to Skutki manifestują się już na Poziomie Mierzalnym. Wykażę, że Bóg dał ludziom atrybut wpływania na ten Poziom Niemierzalny, który jest właściwą bazą Przyczyn Sprawczych i Celowych, których Skutki manifestują się potem na Poziomie Mierzalnym, tym który można poddać pomiarowi. Na tym poziomie (Poziomie Niemierzalnym), co też pokażę, nie ma przypadkowości. Będzie mi to potrzebne, by wykazać, iż człowiek jako byt, który funkcjonuje na Poziomie Mierzalnym, ma to materialne ciało i materialny mózg, musi jak każdy byt, być powiązany także z tym Poziomem Niemierzalnym, bo wszak wszystko musi mieć z nim powiązanie, z tym Poziomem Niemierzalnym. A czym powiązany? Duszą, która jest manifestacją Ducha człowieka z Poziomu Niemierzalnego na tym właśnie Poziomie Mierzalnym. Są wystarczające dowody empiryczne, by twierdzić, iż mózg człowieka poprzez superpozycję zawiera tę część materialną, związaną z Poziomem Mierzalnym, tę Zwierzęcość oraz posiada Duszę, wyraz jego Ducha, która jest odbierana przez mózg, prawdopodobnie, jak twierdzą Okultyści, prze szyszynkę, ale to nawet nie jest ważne przez co odbieramy swoją Duszę w mózgu, bo Dusza na pewno nie jest wytworem pracy neuronów w mózgu. Ważne jest, iż tym końcowym efektem tej superpozycji Duchowego i Zwierzęcości jest świadomość ludzka. Świadomości ludzkiej nie da się wyjaśnić poprze strukturę li tylko neuronową i budowę mózgu, i systemu nerwowego, choć próby zbadania i wyjaśnienia tego sięgają już ponad stu pięćdziesięciu lat, i jak dotąd fenomenu świadomości ludzkiej nie dało się i nadal nie udaje się wytłumaczyć kategoriami materialistycznymi i ateistycznymi. Rację więc miał Kartezjusz, iż panuje w człowieku dualizm tego Duchowego i tego Materialnego (Zwierzęcość). Potem pokażę, jak można korzystając z Narzędzi Kwantowych i zgodnie z tą całą teorią wpływać na mózg i jakość życia człowieka, przez coś co nazwałem, być może błędnie, nieprecyzyjnie Protezą Kognitywną.
2. Mechanika Kwantowa a Mechanika Klasyczna
Dwudziesty wiek przyniósł z perspektywy dzisiejszych czasów prawdziwy przełom. Oto, Mechanika Klasyczna a i ogólnie fizyka klasyczna była napisana i sformułowana w języku Determinizmu. Czyli innymi słowy, Przyczyny, które inicjują procesy fizyczne są wystarczające i dostateczne dla realizujących się Skutków. Zapisać to można tak:
?Przyczyny (Przyczyna ?Skutek)
I jak już sobie wyjaśniliśmy, Przyczyny mogą tu być: Sprawcze lub Celowe.
Zaś Mechanika Kwantowa, ogólnie Kwantowość, jest napisana już z innego punktu, jest napisana nie w duchu Determinizmu. A więc w jakim, spytasz? To się ściśle okaże w dalszej części książki. Teraz mogę stwierdzić dość enigmatycznie, iż z naszej percepcji zmysłowej (Poziom Mierzalny) jest ona w pełni Indeterministyczna.
Zapisać to należy tak:
?Przyczyny (Skutek ? Przyczyna)
Innymi słowy, Przyczyny (Sprawcze lub Celowe) są, owszem konieczne, lecz są także niewystarczające. Co należy rozumieć tak, iż nawet znając z naszego poziomu obserwacji Przyczyny nie możemy być pewni Skutków, jakie w tym procesie fizycznym nastąpią. Jeśli jednak powstał Skutek, to jest on wystarczający i w sposób jednoznaczny wyznacza przyczynę, która go spowodowała.
Czyli wielka niewiadoma?
I tak i nie. O tym będę pisał, ale na teraz ważne jest to podkreślenie, iż tak jest z poziomu naszej obserwacji, z poziomu zmysłowego (Poziom Mierzalny). Okazuje się, iż, co później wytłumaczę i wyjaśnię, istnieją dwa poziomy Świata. Te pierwszy, to Poziom Mierzalny, poziom twardej materii, poziom zmysłów, ale ten drugi poziom, to Poziom Niemierzalny. I ten drugi poziom, Poziom Niemierzalny rozpatrywany jest dopiero w Kwantowości, czyli Mechanice Kwantowej i jej dalszych klonach. Ten pierwszy poziom zawsze był rozpatrywany od Arystotelesa po Einsteina w fizyce klasycznej, ten drugi zaś poziom, Poziom Niemierzalny jest poziomem niedostępnym naszym zmysłom, naszym obserwacjom, naszym doświadczeniom. Jest on nie rejestrowany przez nasze zwykłe pięć zmysłów oraz przez doświadczenia fizyczne i aparaturę pomiarową, które są wszak przedłużeniem naszym zwykłych zmysłów. I co najważniejsze, procesy, które dzieją się tam na tym poziomie, choć są niemierzalne, poza obserwacją, manifestują się potem finalnie na Poziomie Mierzalnym w postaci konkretnych i realnych (obserwowanych) Skutków. Skąd więc wiadomo, że taki poziom, ten Poziom Niemierzalny istnieje, wręcz musi istnieć?
Przypatrzmy się wprzódy więc matematyce (formalizmom), jaką stosuje się w fizyce klasycznej oraz w Kwantowości. Powszechnie naucza się na poziomie ogólnym, iż mamy kilka rodzajów liczb. Są liczby Naturalne, liczby Całkowite, liczby Wymierne i liczby Niewymierne. Stanowią one w sumie całość zbioru liczb Rzeczywistych. Okazuje się jednak, że nie jest to do końca precyzyjne i wyczerpujące. Choć te liczby, o których teraz będę pisał, znane już były częściowo w starożytności, przynajmniej podejrzewano ich istnienie, to jednak dopiero w Średniowieczu matematycy włoscy mogli przekonać się o ich realności, gdy poszukiwali ogólnych rozwiązań równań algebraicznych trzeciego stopnia. A więc jest jeszcze jeden typ liczb, które ja intuicyjnie w swoich publikacjach nazwałem nieRzeczywistymi, a które matematyk włoski okresu wczesnego Renesansu Bombelli w swoim dziele z 1572 r. Algebra Opera nazywał nierzeczywistymi. Czyli intuicja z tego punktu widzenia nie zwiodła mnie. Później jednak Kartezjusz nadał im, moim zdaniem, mylną nazwę liczb urojonych, która to nazwa się powszechnie przyjęła. Co to za liczby? Są to liczby, w odróżnieniu od liczb Rzeczywistych, liczby, których potęga druga jest ujemna. To jest właśnie ten wyróżnik. Dlatego ja dość intuicyjnie nazwałem je nieRzeczywistymi, bo przy liczbach Rzeczywistych potęga druga jest zawsze większa lub równa zeru. Spytasz się, i co to niby daje? Daje to to, iż zbiór liczb zawierających i liczby Rzeczywiste i liczby nieRzeczywiste domyka algebraicznie systemy matematyczne, które je zawierają. To znaczy, że wszystkie równania i problemy algebraiczne (matematyczne) mają rozwiązania w tym zbiorze, rozwiązania nie uciekają w jakiś ogólniejszy większy zbiór liczbowy. I, co ważne, jest to najmniejszy taki zbiór liczbowy. To być może byłaby tylko ciekawostka matematyczna, ale ja doszedłem drogą rozważań, choćby nawet problemów, które opisuję w swoich publikacjach, że słuszna jest i obowiązująca Zasada Pitagorejska, że wszystkie prawdziwe pojęcia i wielkości matematyczne mają swoje odzwierciedlenie w zjawiskach i procesach, i pojęciach fizycznych. Tak już jest. To nie jest aksjomat ujrzany intuicyjnie drogą natchnienia, lecz drogą okrężną po żmudnych rozważaniach, niejako dookoła, od końca do początku, doszedłem do takiej konkluzji. Z punktu więc fizyki, mogę teraz, jednak z pewnym wyprzedzeniem, który jeszcze później uzasadnię, powiedzieć, iż zbiór liczbowy zawierający i liczby Rzeczywiste i liczby nieRzeczywiste stanowi podstawowe i bazowe spektrum liczbowe przy rozważaniu "wszystkich" procesów fizycznych. Takim najmniejszym zbiorem jest zbiór liczb Zespolonych.
z= a + ib, gdzie a,b należą do zbioru liczb Rzeczywistych, a i?=-1; z należy do zbioru liczb Zespolonych.
Teraz dość ogólnikowo stwierdzę, co jednak będzie potem ważne, iż liczby zespolone są amierzalne, właściwie niemierzalne. Wiec wszystkie pojęcia, wielkości i wartości przedstawiane za pomocą tych liczb nie mogą być zmierzone w realnej rzeczywistości. Czy one więc nie istnieją? To była jednak z kilku przesłanek, która naprowadziła mnie na podział ten, iż struktura naszego Świata nie może być jednopoziomowa. Muszą być głębsze struktury. Nazwijmy je uogólnionym Poziomem Niemierzalnym. A więc odpowiedź na to pytanie to, owszem one istnieją, ale nie na zwykłym Poziomie Mierzalnym, lecz na Poziomie Niemierzalnym.
Okazuje się, że dopiero w XX wieku Nauka, fizyka, a precyzyjnie Mechanika Kwantowa jako pierwsza gałąź fizyki sięgnęła do tego drugiego poziomu Świata, Poziomu Niemierzalnego. Na razie więc wszystko wydaje się jasne i logiczne (spójne logicznie). Tylko że, właściwie nie wiadomo z jakich przyczyn, Nauka, fizyka tego nie rejestruje i od początku powstania Kwantowości nie dopuszczała. Wszechobecny Determinizm, Fizykalizm i Ateizm, panujący w nowożytnej Nauce, odrzuca i odrzucał wszelkie koncepcje, jakoby miał istnieć jakiś poziom nie dostępny naszym zmysłom. Takim pomysłom od razu przyczepia się łatkę paranauki. To jest jeszcze to pokłosie zachłyśnięcia się Racjonalizmem doby Oświecenia, potęgą umysłu i samodzielnością człowieka wobec Natury. Ale, zastanówmy się, jeżeli faktycznie istnieje uogólniony drugi poziom, nazwany przeze mnie Niemierzalnym, to czy nie kojarzy ci się, Czytelniku, jednoznacznie z Duchowością, głębszym poziomem egzystencji? Na razie zostawmy ten aspekt Duchowości, skupmy się na naukowych konsekwencjach i efektach wynikających z dopuszczenia koncepcji drugiego poziomu rzeczywistości, który wynika z formalizmów matematycznych zastosowanych w Kwantowości (Mechanika Kwantowa). Przyjrzymy się podstawowemu równaniu falowemu Mechaniki Kwantowej (Obraz Schrödingera).
ih?/?t(?)= ??
Gdzie mamy pochodną cząstkową po czasie funkcji stanu układu (?) oraz Hamiltonian układu (H). Mamy też, co bardzo ważne, w tym równaniu liczbę nieRzeczywistą, urojoną (i). Czyli obiektywnie musimy stwierdzić, że to równanie i rozwiązania, które też mają wymiar zespolony, nie są z Poziomu Mierzalnego, powszechnie nam dostępnego? Ktoś powie, a to jest przecież tylko równanie, ileż w fizyce mamy wzorów zawierających liczby zespolone i one przecież nie określają żadnego drugiego poziomu, to jest wszystko kwestia interpretacji. Można by tak spłycać sprawę i iść w zaparte (zgodnie z Fizykalizmem), ale przecież rozwiązaniami tego równania są zespolone funkcje falowe, które także reprezentowane są przez liczby zespolone. Czyli one nie mogą być mierzalne na naszym Poziomie Mierzalnym. I to równanie i te funkcje, jego rozwiązania, opisują fizykę jak najbardziej realnego układu fizycznego. Jedyna i wydaje się spójna logicznie interpretacja tego faktu to to, że musi istnieć drugi poziom, Poziom Niemierzalny, a to równanie i jego rozwiązania reprezentują fizykę z punktu widzenia tego poziomu.
Przyjrzyjmy się jednak, jak współczesna Nauka, ta która przyjmuje za fakt naukowy tylko to, co da się pomierzyć (Fizykalizm), ta ateistyczna, ta na wskroś jednak przywiązana do mechanistycznej, Deterministycznej wizji Przyrody, interpretuje fenomeny Kwantowości. Ogólnie, co do matematycznych formalizmów Kwantowości nikt nie dyskutuje. One są w miarę proste i przejrzyste. Na tej bazie rozwinęły się różne technologie doby współczesnej. Dziś po zgoła stu latach na podstawie matematycznych formalizmów Kwantowości wynaleziono tranzystory, lasery, skomplikowaną elektronikę. Procesory, komputery i wszystko to, co związane jest z nowoczesną technologią i jej praktycznym zastosowaniem. Problemy zaczynają się, gdy dochodzi do metafizycznych konkluzji. I tu, do dnia dzisiejszego Nauka ma same problemy. Nauka nie chce dopuścić za wszelką cenę możliwości istnienia tego drugiego, Poziomu Niemierzalnego. I stąd istnieją tylko jednopoziomowe Interpretacje Kwantowości, które wszystkie, poza jedną, o której za chwilę, prowadzą do niespójności logicznych, sprzeczności, w najlepszym wypadku do niewyjaśnionych paradoksów lub zaprzeczeń praw logicznych. Tak naprawdę wszystkie one więc mogą i muszą być odrzucone, zgodnie z uogólnionym dowodem Nie Wprost. Bo jeśli coś prowadzi do absurdu, to jest to fałsz (dowód nie wprost). Nie znaczy to jednak, że sama Kwantowość jest fałszywa. Znaczy to tylko, że wszystkie interpretacje tej Kwantowości, poza jedną interpretacją Everetta, są na pewno fałszywe, bo prowadzą do jawnych absurdów (Reductio ad absurdum). Ale Interpretacja Everetta też, moim zdaniem, jest błędna, tylko z innego punktu widzenia. Z tego powodu jednak, że nie zostaje ona sfalsyfikowana ze względu na dowód nie wprost (Reductio ad absurdum), większość współczesnych nawskroś ateistycznych fizyków uznało ją za tą jedyną słuszną. Dlaczego nie zostaje sfalsyfikowana? Ponieważ de facto ona nie jest jednopoziomowa tylko nieskończenie wiele poziomowa. Zakłada absurdalną wizję pączkowania świata w niekończenie wiele rozłącznych światów. Dlaczego więc ja uważam, że i ona jest fałszywa? Ponieważ istnieje inne proste i niesprzeczne rozwiązanie. To plus brzytwa Ockhama pozwala mi skutecznie odrzucić tę ostatnią deskę ratunku dla wszelakiej maści ateistów. Tą interpretacją, która jako jedyna nie prowadzi do absurdów i sprzeczności jest Interpretacja Dwóch Poziomów Kwantowości. Nie jest to interpretacja, która dzieli fizykę na makro i mikro świat. Jest to interpretacja, która zakłada istnienie dwóch poziomów świata. Poziomu Mierzalnego, Twardej Materii oraz drugiego poziomu, Poziomu Niemierzalnego, czyli tego, który nie poddaje się zmysłom, pomiarom. O tym będę za chwilę pisał szczegółowo. Teraz jednak przejdę do sprzeczności i absurdów, które niosą ze sobą wszystkie interpretacje jednopoziomowe, czyli te, które nie uznają procesów i zjawisk nie poddających się pomiarowi i obserwacji. Interesujące jest to, iż u zarania powstawania Kwantowości fizykom teoretykom pokroju Diraca, Schrödingera, Heisenberga czy nawet Einsteina nawet do głowy by nie przyszło, iż rzeczywistość namacalna nie jest jedyną i tylko dopuszczalną. To było, no i jest jeszcze, to pokłosie Rewolucji Kopernikańskiej, która strąciła Boga i Duchowe z piedestału Nauki. To było to dziedzictwo Oświeceniowe, to była ta tradycja i ufność w to, że to człowiek jest miarą wszystkiego i jest tylko to, co on doświadcza. Epoka Oświecenia, rzeczywiście ze swoim zwycięstwem Determinizmu, Mechanicyzmu, zdawała się potwierdzać tę ludzką samodzielność i samowystarczalność. Lecz my dzisiaj z perspektywy lat możemy śmiało stwierdzić, iż to była tylko iluzja. Już tak trudne dla naukowców jest stwierdzenie, iż Kwantowość implikuje triumf Indeterminizmu nad Determinizmem (z punktu widzenia Poziomu Mierzalnego), z tego powodu fizyka zdaje się im nielogiczna i niezrozumiała. Niestety wszystkie jednopoziomowe i ateistyczne interpretacje jak choćby Kopenhaska Interpretacja i jej liczne klony potęgują tylko ten zamęt. Na czym więc polegają kłopoty wszystkich jednopoziomowych interpretacji, jakie by one nie były?
Przede wszystkim na tym, iż próbują one, te wszystkie jednopoziomowe interpretacje - właściwie innego wyjścia nie ma- mieścić (zmieścić) te wszystkie pojęcia, idee Kwantowości, te zespolone idee, z pojęciami i wielkościami o charakterze Rzeczywistym na tym samym, jednym poziomie, na Poziome obserwowalnej rzeczywistości, bo wszak innego nie ma. A to prowadzi w prostej drodze do paradoksów, sprzeczności i zaprzeczeń elementarnych praw logiki. Dlatego też podstawowy problem w tych interpretacjach (np. Kopenhaska Interpretacja Kwantowości) to między innymi Problem Pomiaru. Jak tu z postaci funkcji zespolonej reprezentującej stan układu przejść bezproblemowo w rzeczywistą wartość mierzonego parametru? Stąd narodziły się takie potworki ideowe jak Redukcja Funkcji Stanu (Kolaps Kwantowy). Ileż to wygibasów naukowych powstało, aby uzasadnić realność takiego podejścia.
W ogólności ileż to opracowań filozofów przyrody powstało i pewnie powstanie jeszcze, aby w jakiś sensowny sposób wyjaśnić subtelne różnice pomiędzy różnymi interpretacjami Kwantowości (tymi jednopoziomowymi). Czasami rzecz rozbija się o jedno słowo, jedno pojęcie, jedno odniesienie, a dymu tyle, że tak naprawdę nikt tego nie rozumie. Ja się tu muszę uczciwie przyznać większość interpretacji Kwantowości jest dla mnie niezrozumiała z powodu zbyt naciąganych argumentów. Kopenhaska Interpretacja, Relacyjna Interpretacja, Transakcyjna Interpretacja, Konsystentnych Historii Interpretacja, Rieglowska Interpretacja i mnogo jeszcze innych. Ja, broń Boże, nie podważam kompetencji autorów, fizyków, którzy zaproponowali te interpretacje, ale muszę tu powiedzieć, że są one straszliwie niejasne i tylko odstraszają amatorów w ogóle od próby zapoznania się z Kwantowością. A wszystko sprowadza się do tego pomieszania na jednym (dostępnym wszak poziomie) pojęć i wielkości zespolonych z pojęciami mierzalnymi. W miarę, gdy będę pisał dalszą treść tej książki, przypatrzymy się tym wszystkim problemom interpretacji jednopoziomowych dokładniej.
Teraz tylko zauważę, iż liczby Zespolone, ogólnie Ciało Liczb Zespolonych, odkryto znacznie wcześniej niż Mechanikę Kwantową. I to co najmniej kilka wieków wcześniej. A to, że ich prawidłowe funkcjonowanie zwykło być powiązane z Poziomem Niemierzalnym, tak powinno być zgodnie z Zasadą Pitagorejską, której jestem gorącym orędownikiem, nie zostało od razu w momencie ich odkrycia uświadomione sobie i właściwie do dziś jest z tym spory kłopot. Przez kogo? Przez tych "wielkich", tych, którzy tworzyli Naukę i jej Paradygmaty. To wszystko spowodowało niemożliwy wręcz zamęt. Zawodowi matematycy "chorują" na dziwną przypadłość, która objawia się tym, iż często zapominają, iż matematyka jest językiem fizyki i to przez nią (matematykę) poznajemy, jak funkcjonuje świat (fizyka). Matematycy chcieliby, by ich domena była jakąś abstrakcyjną, oderwaną od realiów gałęzią Nauki. Jednak już od starożytności wiadomo, że matematyka ma zawsze konkretne zastosowania, a jak powiedział Rutherford ...liczy się tylko fizyka, reszta to filatelistyka...Istotnie, wszystko co realne, sprowadza się do fizyki. Pierwotnie przecież już w Sumerze rozwinęły się podstawy arytmetyki tylko w tym celu, by można było policzyć barany w stadzie. Matematycy fizyczni lub inaczej fizycy matematyczni są święcie przekonani o istnieniu świata Platońskiego, czyli takiego miejsca, gdzie ontologicznie istnieją ideały matematyczne. I tak, idea koła, choć realnie nigdy nie osiągniemy go w praktyce, nie wykreślimy cyrklem idealnego okręgu, to ona istnieje, ta idea, w świecie Idei Platońskich. Dlatego wielu z nich skłonnych byłoby uznać, że liczby zespolone funkcjonują w takim Platońskim świecie. I w tym kontekście oni pewnie uznaliby, iż w świecie Platońskim może istnieć Poziom Niemierzalny. Ja uważam, że należy pójść krok dalej, pójść drogą Zasady Pitagorejskiej, która przyjmuje, że każdy prawdziwy fakt matematyczny ma swój odpowiednik w realnym świecie, w fizyce. I dlatego uważam, że wszystkie jednopoziomowe interpretacje Kwantowości są co najmniej nieprecyzyjne, a faktycznie istnieją dwa poziomy. Poziom Mierzalny i uogólniony Poziom Niemierzalny. I uważam, że ten Poziom Niemierzalny istnieje realnie, choć nie poddaje się obserwacji, co później w jeszcze w tej książce udowodnię.
Jak pisałem, wszystkie interpretacje jednopoziomowe Kwantowości generują same problemy logiczne i paradoksy. Paradoksy, czyli coś, co uznaje się za prawdziwe, choć jest sprzeczne z logiką. Lecz, jak wiadomo, wszystko co wiedzie do zaprzeczenia logiki, stanowi kanwę dowodu Nie Wprost. Więc paradoksy są może akceptowane w humanistyce, ale w fizyce to już nie. Nawet te tak zwane paradoksy w STW okazuje się, przy głębszym rozważeniu, są tylko pseudo paradoksami i są wyjaśnione w sposób poprawny przez logikę klasyczną. Jeśli jednak popularne interpretacje Kwantowości wiodą prostą drogą do paradoksów, to jest to dowód ich niepoprawności. Ja znam tylko dwie interpretacje, które pozbawione są tych wad logicznych. To są: Interpretacja Everetta i Interpretacja Dwóch Poziomów, ta którą w tej książce prezentuję. Co tu jednak należy podkreśli wszystkie, te poprawne i te fałszywe interpretacje, bazują na tym samym formalizmie matematycznym. Ale to jeszcze bardziej zaciemnia cały problem, bo nawet choć interpretujemy Kwantowość fałszywie, to trudno to sfalsyfikować. Jednak zawsze jest jednak kilka elementów, które wskazują właściwą drogę. Tym dodatkowym elementem jest prawidłowa forma Prawa Przyczynowości, czyli Prawa Przyczynowo Skutkowego. Czyli można stwierdzić, iż ontologiczny sens formalizmu zespolonego oraz prawidłowa forma Przyczynowości, oraz zasada Pitagorejska, a także oparcie się na prawach Logiki Klasycznej, w pełni potwierdzają prawdziwość i zasadność Interpretacji Dwóch Poziomów Kwantowości.