Prostota Sztuka odpuszczania. Sztuka odpuszczania - Richard Rohr

Kup ebooka

45.90 zł
36.72 zł (31,63 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

By nie być uwięzionym w samym sobie

Średniowieczną maksymę contemplata aliis tradere (przekazywać innym owoce kontemplacji), pochodzącą z Summy teologicznej św. Tomasza z Akwinu, można potraktować nie tylko jako "streszczenie" charyzmatu dominikanów, lecz także motto życia i działalności ojca Richarda Rohra. Niewątpliwie dla wielu współczesnych ludzi ten amerykański franciszkanin stał się przewodnikiem po ścieżkach wiary, modlitwy i zaangażowania w życie Kościoła i świata. Jest autorem wielu książek, z których kilka zostało przetłumaczonych na język polski - nie ma więc potrzeby "pisać mu" kolejnego CV. Prostota. Sztuka odpuszczania to książka wyrosła z doświadczenia bezpośredniego spotkania z ludźmi, pochylenia się nad ich pytaniami i problemami, podzielenia się owocami długoletniej praktyki kontemplacyjnej i zaangażowania w "problemy świata".

Przesłanie niniejszej publikacji można sprowadzić do tezy, że poczucie oddzielenia od Boga to po prostu wynik natłoku myśli i uczuć, stąd konieczna jest praktyka modlitwy kontemplacyjnej, będącej "sztuką odpuszczania", aby spotkać się z żywym Bogiem - przekraczającym nasze myśli i wyobrażenia. Religijna "liturgia ego" może bowiem stać się niebezpieczną pułapką w życiu duchowym, sprowadzonym do powtarzania wyuczonych słów i gestów. Bez praktyki kontemplacyjnej - i to jest druga strona tezy ojca Rohra - nie da się z kolei przezwyciężyć wewnętrznych napięć w Kościele czy świecie, bo rozwiązywanie problemów społecznych opiera się na dualistycznym modelu rozstrzygania sporów moralnych. Jak pokazują badania psychologów moralności, istnieją przynajmniej trzy powody, dla których spory te nie mogą wygasnąć. Są to: (1) sposób powstawania ocen moralnych; (2) wielość kryteriów, według których oceny te są formułowane, oraz (3) nieuchronna sprzeczność pomiędzy różnymi kryteriami dyktującymi, co jest moralnie dobre, a co złe[2].

Rohr nie wikła się więc w kolejne "plemienne spory" wyznaczane przez "liberałów" czy "konserwatystów", "progresistów" czy "tradycjonalistów" w kościelnych ławkach lub na politycznych wiecach, ale powraca do "reformy społecznej" zarysowanej w ewangelicznych Błogosławieństwach. Prostota, o jakiej mówi, to czystość serca i ubóstwo ducha. W nauczaniu Rohra pojęcia te odzyskują swoją pierwotną moc, przestają być moralizatorskimi wezwaniami do poddania się nakazom instytucji - jakakolwiek by ona była - wskazują na wartości, którym warto poświęcić życie. W ostatecznym rozrachunku książka Prostota. Sztuka odpuszczania jest bowiem świadectwem z takiej drogi. Pod koniec swojego życia Mark Twain powiedział: "Jestem starym człowiekiem i miałem już mnóstwo problemów. Większość z nich nigdy się nie zdarzyła". Ojciec Rohr odkrył tę prawdę w swoim życiu. Teraz kolej na nas.

Jacek Prusak SJ

[2] Zob. J. Haidt, Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka?, tłum. Agnieszka Nowak-Młynikowa, Smak Słowa, Sopot 2014.

Wstęp

Po długiej nieobecności Richard Rohr ponownie pojawił się w niemieckojęzycznym kręgu. Chociaż poruszana przez niego tematyka pozostaje taka sama, pobrzmiewają w niej nowe tony. Rohr jeszcze bardziej odkrywa kontemplatywny wymiar wiary, jeszcze bardziej interesuje go proces ogołacania się i porzucania, tak jak tego nauczali Mistrz Eckhart i niemieccy mistycy. Po raz kolejny jesteśmy zabierani w fascynującą podróż i po raz kolejny wzywani do zmiany myślenia i do życia w nowy, inny sposób[3].

Dwie wypowiedzi ze Szwajcarii

Pierwsza: Jezus przemawiał do nas jak autorytet, z osobistym przekonaniem, a nie jak doktor prawa. Jego nauka wypływała z duszy, z życia i z doświadczenia. Również z tego, czego nauczył się podczas spotkań z dziećmi, z kobietami i mężczyznami, z "demonami", ale też ze swoim Ojcem w niebie. Kiedy spotykasz na swej drodze autorytet, kogoś, kto ma coś prawdziwego do powiedzenia i wyczuwa aktualne problemy swoich słuchaczy, bo są jego własnymi problemami, wtedy masz poczucie, że to, co właśnie usłyszałeś, było ci znane już wcześniej: "Tak naprawdę to nic nowego. Czułem to już przedtem, lecz nie potrafiłem wyrazić słowami". To zachęca nas, aby polegać na sobie samych, aby się w siebie wsłuchać, aby zaufać temu, co słyszymy, czujemy i przypuszczamy. Dzieje się tak dlatego, że wszyscy mamy w sobie prawdziwego nauczyciela i mistrza. Jezus nazywa go Duchem Świętym, który poprowadzi nas wszystkich ku pełni prawdy. Nie znaczy to, że już nie potrzebujemy siebie nawzajem - raczej że możemy zaprzestać szukania mistrza i chłonięcia każdego słowa wypowiedzianego przez nauczyciela. Ktoś taki jest nam oczywiście niezbędny, kiedy jesteśmy dziećmi, lecz także jako dojrzali ludzie powinniśmy zwracać uwagę na nauczyciela w naszych sercach.

Niemniej jednak spotykamy na swojej drodze nauczycieli, którzy potrafią wzmacniać nas za pomocą słów i pomagają otwierać się na to, czego życie i Duch Święty od dawna próbują nas nauczyć. Słowa ojca Richarda Rohra dały odwagę i nadzieję wielu ludziom. Po jednym z jego wykładów ktoś powiedział: "Tym razem nie wyszedłem z przekonaniem, że muszę zrobić to czy tamto i wtedy wszystko będzie dobrze. Nie chodzi o to, żebym więcej osiągnął, ale żebym bardziej zaufał: odpuść sobie, zaufaj Bogu, zaufaj życiu i temu, czego cię ono uczy".

Rohr nie naucza bierności, lecz aktywnego zaufania, działania i kontemplacji, zaangażowania w świat i umiejętności zatracenia się w Bogu. Moim pięknym doświadczeniem było uświadomienie sobie, że to, co stało się dla mnie ważne w ostatnich latach - a co niektórzy wciąż wkładają do jednego worka razem z teologią wyzwolenia, feminizmem i New Age - przez Richarda Rohra, franciszkanina, jest traktowane jak stara, zwyczajna i radosna franciszkańska teologia, jeśli możemy to w ogóle nazwać teologią. A może lepiej nazwać to prostą radością w Bogu, w Jezusie Chrystusie, w stworzeniu i stworzeniach postrzeganych tak, jak postrzegał je Brat Franciszek. Nauka Rohra nie jest zgodna z duchem czasu [Zeitgeist], lecz z duchem Jezusa i kazania na górze[4].

Druga: Napełniony ewangelicznym entuzjazmem ojciec Rohr wezwał swoich słuchaczy do podjęcia ryzyka i spojrzenia na Kościół taki, jakim mógłby być, ale nie jest (jeszcze). Bez usprawiedliwiania się, bez zbędnych dygresji pokazywał i przyznawał, że burżuazyjna, konsumpcyjna kultura chrześcijańskiego Zachodu jest nam znacznie bliższa niż królestwo Boże. W tym sensie obecne chrześcijaństwo jest niebezpiecznie zarażone wirusami "bogactwa", "komfortu" i "narodowego egoizmu". Z drugiej jednak strony wciąż możliwe jest wytrwanie w miłości do tego Kościoła i jego tradycji. Taka postawa jest często rozumiana w niewłaściwy sposób. Ktoś, kto z determinacją obnaża prawdziwą sytuację, z miejsca klasyfikowany jest jako zły ptak kalający własne gniazdo. Jednak to właśnie ci, którzy inicjują krytykę, są w stanie zachować ten szczególny rodzaj miłości do swojego Kościoła i kraju, w którym mieszkają. Podnoszą głos, bo ważne jest, aby ich Kościół czy kraj nie weszły na jakąkolwiek ze starych dróg. Mam nadzieję, że nauczymy się lepiej przyjmować i akceptować głosy krytyki, w szczególności w Kościele, gdyż mogą być to głosy prorocze.

Richard Rohr parafrazuje św. Augustyna, mówiąc, że "wielu należy do Kościoła, nie należąc do Boga, ale też wielu należy do Boga, nie należąc do Kościoła". Za ilustrację tego powiedzenia niech posłuży następujący epizod: do kościoła wchodzi człowiek, który swym wyglądem daleko odbiega od powszechnego pojęcia człowieka religijnego. Najwyraźniej nierozpieszczony przez życie - ubrany w znoszony garnitur, na staroświeckiej protezie kuśtyka wzdłuż głównej nawy, a obok niego maszeruje duży pies. Minąwszy zdziwionych zebranych, spokojnie umieszcza zapaloną świecę przed samą amboną i po cichu zasiada w bocznej nawie. Szkoda, że w kościołach wciąż brakuje takiej otwartości i naturalnej swobody[5].

Andreas Ebert

[3] Treść oryginalnego niemieckiego wydania niniejszej książki jest adaptacją wykładów i rozmów, które zostały nagrane, a następnie przetłumaczone na język niemiecki. Przekładu dokonali Harald Walach, Frank S. Lorenz i Andreas Ebert. Edycją tekstu zajęli się Constanze Keutler-Hagl, Marion Kunstermacher i Andreas Ebert.

[4] Pastor Felix Felix, Rundbrief der Diakonischen Gemeinschaft, Friedengasse, Basel (marzec 1990), 12-14.

[5] Beat Rüegger, "Reformiertes Forum" 12 (13 marca 1990), s. 19.