Prosta organizacja - Agnieszka Krakós-Gorący

Kup ebooka

39.90 zł
32.72 zł (32,52 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

WSTĘP

Pro­sto­ta to ja­sność od­no­śnie tego, cze­go pra­gniesz. I po­rząd­na daw­ka od­wa­gi, by po­zbyć się ca­łej resz­ty[1].

Rose Lo­uns­bu­ry, pre­kur­sor­ka mi­ni­ma­li­zmu,au­tor­ka książ­ki Less: Mi­ni­ma­lism, for real

"Na­wet nie wiesz, jaka je­stem zmę­czo­na. Baj­zlem, ilo­ścią rze­czy, ja­ki­miś pa­miąt­ka­mi, ka­bla­mi, kar­to­na­mi w piw­ni­cy", "Chcia­ła­bym mieć mniej. Tak mi­ni­ma­li­stycz­nie i przy­tul­nie, ale po pro­stu już nie wiem, jak się za to za­brać", "Gdy tyl­ko po­sprzą­tam w jed­nym ką­cie, za­raz przy­cho­dzi ktoś, kto to wszyst­ko roz­wa­li, i mu­szę za­czy­nać od nowa. A mi już ręce opa­da­ją, bo nie mam siły".

Wiesz, że to naj­częst­sze z pro­ble­mów, z ja­ki­mi zwra­ca­ją się do mnie czy­tel­nicz­ki? Roz­ma­wia­jąc z wie­lo­ma oso­ba­mi, wi­dzę, jak ba­ła­gan i nad­miar przed­mio­tów wy­sy­sa­ją po­zy­tyw­ną ener­gię i od­bie­ra­ją siłę spraw­czą. Pro­wa­dząc blo­ga pro­sta­or­ga­ni­za­cja.pl i kon­to w me­diach spo­łecz­no­ścio­wych, czę­sto do­sta­ję wia­do­mo­ści i zdję­cia od osób po­szu­ku­ją­cych roz­wią­zań dla swo­je­go prze­peł­nio­ne­go i cha­otycz­ne­go domu. Nie­za­leż­nie od miej­sca za­miesz­ka­nia, roz­mia­ru domu czy za­sob­no­ści port­fe­la, od­czu­wa­ją po­dob­ne przy­tło­cze­nie. Za­gra­co­ny dom utrud­nia im spraw­ne po­ru­sza­nie się, za­bie­ra czas, gdy nie mogą cze­goś zna­leźć i po­ty­ka­ją się o stos rze­czy do odło­że­nia na miej­sce. Do tego ba­ła­gan do­kła­da im stre­su i za­mie­nia pro­ste pra­ce do­mo­we w cią­gną­ce się w nie­skoń­czo­ność nie­lu­bia­ne obo­wiąz­ki.

Je­śli po prze­czy­ta­niu tego krót­kie­go frag­men­tu wiesz, o czym mó­wię, my­ślę, że ta książ­ka może ci po­móc. Chcia­ła­bym cię na­kło­nić do po­chy­le­nia się nad two­imi praw­dzi­wy­mi po­trze­ba­mi, do za­sta­no­wie­nia się nad licz­bą po­sia­da­nych rze­czy oraz do­pa­so­wa­niem ich do two­je­go domu. Tak na­praw­dę ogrom­na część pra­cy z ba­ła­ga­nem od­by­wa się w na­szej gło­wie, a nie tyl­ko w szu­fla­dach czy do­mo­wych za­ka­mar­kach. Za­chę­cam cię do zmie­rze­nia się ze swo­imi prze­ko­na­nia­mi i ocze­ki­wa­nia­mi. Gdy po­znasz przy­czy­ny obec­ne­go sta­nu rze­czy, bar­dziej świa­do­mie weź­miesz się za po­rząd­ki. Po­mo­że ci w tym ja­sny plan dzia­ła­nia i kon­kret­ne wska­zów­ki, któ­re znaj­dziesz w po­szcze­gól­nych roz­dzia­łach. Ta książ­ka nie jest tyl­ko prak­tycz­nym prze­wod­ni­kiem gdzie, co i jak po­ukła­dać, ale ma rów­nież po­móc ci okre­ślić przy­czy­ny cha­osu pa­nu­ją­ce­go w two­im domu oraz je wy­eli­mi­no­wać, dzię­ki cze­mu zy­skasz trwa­ły efekt swo­ich wy­sił­ków oraz więk­szą świa­do­mość kon­sump­cyj­ną, a nie tyl­ko stos rze­czy do od­da­nia lub wy­rzu­ce­nia.

CZYM JEST BAJ­ZEL?

Dla mnie kwin­te­sen­cją ba­ła­ga­nu są rze­czy, któ­re moż­na okre­ślić jako: "w su­mie to tego nie uży­wam, nie­ko­niecz­nie jest to czy­ste i na­wet nie wiem, gdzie to po­ło­żyć". Za­zwy­czaj są to przed­mio­ty, któ­rych nie od­kła­dasz na miej­sce, bo go nie mają w two­im domu, tyl­ko upy­chasz je w szu­fla­dach, na dnie sza­fy czy w do­mo­wym ma­ga­zyn­ku. Jest to o tyle pod­stęp­ne, że gdy tyl­ko do­pro­wa­dzisz dom do po­rząd­ku, na­wet tych przed­mio­tów nie do­strze­gasz, aż tu na­gle, w nie­zro­zu­mia­ły spo­sób, ba­ła­gan po­wra­ca. Blat w kuch­ni jest pu­sty tyl­ko przez chwi­lę, bo na­gle po­ja­wia­ją się na nim ga­dże­ty i tzw. przy­da­sie, któ­rych tak na­praw­dę nie uży­wasz, pre­zen­ty, któ­rych prze­cież nie wy­pa­da się po­zbyć. Te rze­czy nie tyl­ko two­rzą cha­os, ale rów­nież wpę­dza­ją cię w po­czu­cie winy. Po­zor­nie czy­sty dom jest cha­otycz­ny i nie­funk­cjo­nal­ny, a miesz­ka­jąc w nim, od­czu­wasz sta­łą fru­stra­cję, gdy nie mo­żesz cze­goś zna­leźć, i nie­za­do­wo­le­nie, że nic się nie mie­ści w sza­fach i szaf­kach. Masz pre­ten­sję rów­nież do sie­bie, ob­wi­nia­jąc się o kiep­ską or­ga­ni­za­cję, od­wle­ka­nie czy le­ni­stwo. Moż­li­we, że uznasz, iż nie­co prze­sa­dzam. Moż­li­we, że je­śli prze­glą­dasz tę książ­kę w księ­gar­ni, za­sta­na­wia­jąc się, czy war­to ją ku­pić, unie­siesz brew w wy­ra­zie zdzi­wie­nia i po­my­ślisz: "Se­rio? To tyl­ko brud­na pod­ło­ga. To tyl­ko nie­do­my­ka­ją­ca się sza­fa".

Ale za­sta­nów się...

Czy znasz uczu­cie uci­sku w klat­ce pier­sio­wej, kie­dy wcho­dzisz do domu? Czy cza­sem czu­jesz się roz­draż­nio­na, ale nie masz po­ję­cia dla­cze­go, bo nic spe­cjal­ne­go się nie wy­da­rzy­ło. A kie­dy nie­mal siłą wy­cią­gasz z sza­fy po­gnie­cio­ne ubra­nia, któ­re do sie­bie nie pa­su­ją, nie czy­nisz so­bie wy­rzu­tów zwią­za­nych ze swo­ją pro­kra­sty­na­cją, le­ni­stwem czy kiep­ską or­ga­ni­za­cją? Czy zda­rza ci się kłó­cić z part­ne­rem o brud­ne na­czy­nia i przed za­śnię­ciem ła­piesz się na my­śli, że była to wa­sza je­dy­na wy­mia­na zdań tego dnia?

Ne­ga­tyw­ny wpływ ba­ła­ga­nu na na­sze ży­cie zo­stał po­twier­dzo­ny wie­lo­ma ba­da­nia­mi i będę o tym sze­rzej mó­wić w dal­szej czę­ści książ­ki, ale póki co, przy­to­czę głów­ne ar­gu­men­ty.

Jak ba­ła­gan dzia­ła na nasz umysł?

- Sta­le bom­bar­du­je na­sze zmy­sły nie­po­trzeb­ną sty­mu­la­cją, wy­wo­łu­jąc per­ma­nent­ne na­pię­cie.

- Od­wra­ca uwa­gę od rze­czy, na któ­rych chcia­ły­by­śmy lub po­win­ny­śmy się sku­pić.

- Unie­moż­li­wia fi­zycz­ny i psy­chicz­ny od­po­czy­nek.

- Sta­le wy­sy­ła do na­sze­go mó­zgu po­wia­do­mie­nie, że cze­goś jesz­cze nie zro­bi­ły­śmy.

- Prze­peł­nio­na prze­strzeń ha­mu­je pro­duk­tyw­ność i kre­atyw­ność.

- Nie­ustan­ny ba­ła­gan pro­wa­dzi do spe­cy­ficz­ne­go ma­ra­zmu, po­czu­cia nie­mo­cy, spad­ku ener­gii, gdyż wy­wo­łu­je w nas po­czu­cie, że nie mamy re­al­ne­go prze­ło­że­nia na rze­czy­wi­stość.

- Wy­wo­łu­je po­czu­cie wsty­du ("po­win­nam się le­piej zor­ga­ni­zo­wać") i za­że­no­wa­nia, szcze­gól­nie gdy w domu po­ja­wia się nie­za­po­wie­dzia­ny gość.

- Po­tę­gu­je stres, gdy nie mo­że­my cze­goś zna­leźć, np. klu­czy lub waż­ne­go do­ku­men­tu.

Dla mó­zgu ba­ła­gan ozna­cza nie­do­koń­czo­ne spra­wy, co może być bar­dzo stre­su­ją­ce dla nie­któ­rych osób. Może rów­nież wy­wo­ły­wać lub po­tę­go­wać nie­po­kój od­czu­wa­ny w związ­ku z in­ny­mi czyn­ni­ka­mi. Dzię­ki sprzą­ta­niu i po­zby­wa­niu się nad­mia­ru rze­czy lu­dzie mają po­czu­cie od­zy­ski­wa­nia kon­tro­li nad swo­im oto­cze­niem. W ten spo­sób two­rzą bar­dziej prze­wi­dy­wal­ną prze­strzeń, w któ­rej ła­twiej moż­na się zre­lak­so­wać i skon­cen­tro­wać na prio­ry­te­tach.

KRE­ATYW­NY CHA­OSVS. HAR­MO­NIJ­NY PO­RZĄ­DEK

Psy­cho­loż­ka i eko­no­mist­ka Ka­th­le­en D. Vohs z Uni­wer­sy­te­tu Min­ne­so­ty prze­pro­wa­dzi­ła w 2013 r. ba­da­nie[2], któ­re wy­ka­za­ło, że upo­rząd­ko­wa­ne prze­strze­nie pro­mu­ją zdro­we wy­bo­ry, ale tak­że "kon­wen­cjo­nal­ne" my­śle­nie. Z ko­lei pra­ca w zdez­or­ga­ni­zo­wa­nej prze­strze­ni sty­mu­lu­je kre­atyw­ność i nowe po­my­sły. Przy­wo­łu­je rów­nież słyn­ny przy­kład z za­ba­ła­ga­nio­nym biur­kiem Al­ber­ta Ein­ste­ina, któ­ry bro­nił go, sta­wia­jąc na­stę­pu­ją­ce py­ta­nie: sko­ro za­peł­nio­ne róż­ny­mi przed­mio­ta­mi biur­ko jest ozna­ką za­gra­co­ne­go umy­słu, o czym świad­czy za­tem pu­ste biur­ko?

Oczy­wi­ście, ist­nie­ją oso­by, któ­re twier­dzą, że do­sko­na­le funk­cjo­nu­ją w za­ba­ła­ga­nio­nej prze­strze­ni. Mó­wią, że kre­atyw­ny cha­os nie wpły­wa na ich moż­li­wo­ści kon­cen­tra­cji, od­po­czyn­ku czy umie­jęt­ność zna­le­zie­nia w sto­sie przed­mio­tów tego, cze­go aku­rat po­trze­bu­ją. W tym przy­pad­ku ba­ła­gan to po pro­stu część oso­bo­wo­ści, nor­mal­ny stan rze­czy, w któ­rym czu­ją się kom­for­to­wo. Je­śli je­steś jed­ną z osób, któ­re do­brze funk­cjo­nu­ją w cha­osie i tak na­praw­dę nie chcą go zmie­niać, ta książ­ka ci się nie przy­da. Nie będę cię prze­ko­ny­wać do zmia­ny po­glą­dów czy zre­du­ko­wa­nia licz­by po­sia­da­nych przed­mio­tów. Je­śli obec­ny stan spra­wia, że je­steś szczę­śli­wa, nie ma co go zmie­niać na siłę. Są też tacy, któ­rzy po­szu­ku­ją ładu i po­rząd­ku. Za­kła­dam, że to ty: szu­kasz spo­so­bu, by le­piej zor­ga­ni­zo­wać swój dom. Za­nim wy­bie­rzesz naj­lep­sze po­rząd­ko­we roz­wią­za­nie dla sie­bie, mu­sisz uwzględ­nić kil­ka rze­czy.

Po pierw­sze, za­sta­nów się, jaka jest przy­czy­na ba­ła­ga­nu w two­im domu. Moż­li­we, że masz małe dzie­ci i co­dzien­nie wal­czysz z hu­ra­ga­nem ich za­ba­wek. Albo masz bar­dzo dużo pra­cy, waż­ny pro­jekt, i na nic wię­cej nie masz już sił ani ocho­ty. Moż­li­we, że two­je miesz­ka­nie jest nie­zbyt funk­cjo­nal­ne lub masz ogra­ni­czo­ną moż­li­wość wpro­wa­dze­nia uspraw­nień. Po­myśl, gdzie leży pro­blem, i od­po­wiedz so­bie szcze­rze, czy je­steś w sta­nie wy­go­spo­da­ro­wać czas, by za­jąć się uspraw­nie­nia­mi.

Po dru­gie, ustal wła­sny punkt kom­for­tu. To twój dom i two­je rze­czy, więc nikt nie może ci na­rzu­cić swo­jej wi­zji po­rząd­ku: ani ja, ani ja­ka­kol­wiek inna eks­pert­ka od dec­lut­te­rin­gu (czy­li od­gra­ca­nia). Wszyst­kie li­sty po­rząd­ko­we to je­dy­nie su­ge­stie, któ­re po­win­naś przej­rzeć pod ką­tem swo­je­go sty­lu ży­cia. Gdy za­czę­łam się in­te­re­so­wać mi­ni­ma­li­zmem, na­tra­fi­łam na oso­by, któ­re zre­du­ko­wa­ły swój stan po­sia­da­nia do ab­so­lut­ne­go mi­ni­mum, np. 100 przed­mio­tów, wli­cza­jąc w to wszyst­kie ubra­nia, rze­czy oso­bi­ste, ko­sme­ty­ki, kom­pu­ter, tor­bę etc. I o ile ta­kie po­dej­ście może się spraw­dzić w przy­pad­ku cy­fro­we­go no­ma­dy, któ­ry pra­cu­je zdal­nie raz z ha­ma­ka w Taj­lan­dii, a in­nym ra­zem z biesz­czadz­kiej wio­ski, to dla ro­dzi­ny z trój­ką dzie­ci to ra­czej nie­re­al­ny mo­del. To nie kon­kurs ani wy­ścig, nie bę­dzie­my się po­rów­ny­wać. To two­ja ścież­ka, więc ustal wi­zję prze­strze­ni, w któ­rej bę­dziesz się czu­ła naj­le­piej.

Po trze­cie wy­rzuć do ko­sza pre­sję i opi­nie in­nych lu­dzi. Za­chę­cam cię do tego, byś po­trak­to­wa­ła po­rząd­ki jak waż­ny pro­ces wglą­du w swo­je po­trze­by i do­sto­so­wa­nia licz­by po­sia­da­nych przed­mio­tów oraz do­mo­wej or­ga­ni­za­cji wła­śnie do nich. Nikt inny nie może ci mó­wić, czy to, co czu­jesz, jest wła­ści­we, czy nie. Poza tym roz­ma­wia­my o two­ich przed­mio­tach, więc masz pra­wo zde­cy­do­wać, co chcesz z nimi zro­bić. Czę­sto mó­wi­my, że je­ste­śmy po­nie­kąd za­kład­ni­ka­mi na­szych rze­czy, bo ich po­sia­da­nie wy­ma­ga dba­nia, kon­ser­wa­cji oraz mą­dre­go po­zby­wa­nia się. Rów­no­cze­śnie na­le­żą one do nas i mamy pra­wo zde­cy­do­wać, czy chce­my je za­trzy­mać, czy się z nimi roz­stać.

MOJA HI­STO­RIA Z PO­RZĄD­KA­MI

Za­wsze po­do­ba­ła mi się wi­zja ogar­nię­te­go domu, gdzie jest ład­nie i czy­sto. Pa­mię­tam dom mo­jej bab­ci Basi, w któ­rym za­wsze wszyst­ko lśni­ło i mia­ło swo­je miej­sce. Bab­cia re­pre­zen­to­wa­ła po­ko­le­nie ko­biet lat 50. i 60. XX w., któ­re całą swo­ją ener­gię po­świę­ca­ły ro­dzi­nie i do­mo­wi. Dwu­da­nio­wy obiad w nie­dzie­lę, cia­sto oraz nie­ska­zi­tel­ny dom były dla niej sy­no­ni­mem ko­bie­co­ści. Bab­cia bar­dzo li­czy­ła się z opi­nia­mi osób z oto­cze­nia i zgod­nie z nimi utrzy­my­wa­ła naj­wyż­sze stan­dar­dy. Z ko­lei moja mama na­le­ży do po­ko­le­nia ko­biet prze­ło­mu: z jed­nej stro­ny była pod wpły­wem opi­nii o tra­dy­cyj­nej roli ko­bie­ty, a z dru­giej jako pierw­sza w swo­jej ro­dzi­nie skoń­czy­ła stu­dia wyż­sze na wy­ma­rzo­nym kie­run­ku - ar­chi­tek­tu­rze - i roz­wi­ja­ła się w tej dzie­dzi­nie. Do­pie­ro z per­spek­ty­wy cza­su wi­dzę, jak sil­nej pre­sji we­wnętrz­nej i ze­wnętrz­nej mu­sia­ła pod­le­gać. Z jed­nej stro­ny do­kła­da­ła wszel­kich sta­rań, by po­do­łać wy­obra­że­niu o ide­al­nej ma­mie, żo­nie i pani domu - do­mo­we cia­sto, prze­two­ry, wa­ka­cje pod na­mio­tem, szy­cie su­kie­nek dla mnie i mo­jej sio­stry - a z dru­giej mia­ła ogrom­nie wy­ma­ga­ją­cą pra­cę w biu­rze pro­jek­to­wym, a po­tem w szko­le. W efek­cie w na­szym domu ro­dzin­nym nie­rzad­ko pa­no­wał twór­czy cha­os, a sprzą­ta­nie było po­strze­ga­ne jako przy­kry obo­wią­zek spro­wa­dza­ją­cy mą­drą ko­bie­tę do roli słu­żą­cej i Mat­ki Po­lki z mo­pem.

Gdy za­czę­łam two­rzyć wła­sny dom, stop­nio­wo za­czę­łam od­kry­wać, co tak na­praw­dę lu­bię. Za­uwa­ży­łam, że wolę ogra­ni­czo­ną licz­bę rze­czy, któ­re mają swój cel i przy­pi­sa­ne miej­sce. Nie lu­bię prze­sad­nych de­ko­ra­cji - wy­star­czy je­den ele­ment, np. je­den wa­zon z kwia­ta­mi, jed­no zdję­cie, któ­re mogą w peł­ni wy­brzmieć w prze­strze­ni, przy­ku­wa­ją wzrok i sta­no­wią praw­dzi­wą ozdo­bę. Oczy­wi­ście po dro­dze zda­rza­ły mi się róż­ne eks­pe­ry­men­ty, szcze­gól­nie w cza­sach, gdy pa­sjo­no­wa­łam się ku­li­na­ria­mi i te­sto­wa­łam róż­ne ga­dże­ty i sma­ki, jed­nak po kil­ku ta­kich pró­bach by­łam roz­cza­ro­wa­na efek­tem i albo od­da­wa­łam daną rzecz, albo cho­wa­łam do szu­fla­dy z wy­rzu­ta­mi su­mie­nia, by po ja­kimś cza­sie i tak ją od­dać.

Po­tem tra­fi­łam na twór­ców, któ­rych książ­ki i pod­ca­sty były dla mnie ogrom­ną in­spi­ra­cją - Do­mi­ni­que Lo­re­au, Leo Ba­bau­tę, Jo­shuę Bec­ke­ra, Annę Mu­lar­czyk-Mey­er, pod­cast The Mi­ni­ma­li­sts, sprzą­ta­nie z Ma­rie Kon­do, i tak da­lej. Oka­za­ło się, że jest wię­cej ta­kich osób jak ja: od­czu­wa­my przy­tło­cze­nie nad­mia­rem bodź­ców, po­trze­bu­je­my ci­szy i wi­zu­al­ne­go spo­ko­ju. Nie mo­głam zro­zu­mieć, dla­cze­go uczy­my się tak wie­lu rze­czy, np. go­to­wa­nia, Exce­la i tań­ca, a nikt nie mówi nam, jak waż­na jest wła­ści­wa or­ga­ni­za­cja oraz umie­jęt­ność pa­no­wa­nia nad po­rząd­kiem w domu i jak ogrom­ne ma to prze­ło­że­nie na moje sa­mo­po­czu­cie, kon­cen­tra­cję czy po­ziom ener­gii. Swo­imi od­kry­cia­mi za­czę­łam dzie­lić się z in­ny­mi - naj­pierw z ro­dzi­ną i przy­ja­ciół­mi, na­stęp­nie z czy­tel­ni­ka­mi blo­ga, a po­tem z oso­ba­mi, któ­rym po­ma­ga­łam w oczysz­cze­niu prze­strze­ni z nad­mia­ru i ba­ła­ga­nu. Wszy­scy stop­nio­wo od­kry­wa­li za­le­ty pro­stej or­ga­ni­za­cji i mniej­szej licz­by przed­mio­tów.

I gdy­by ta hi­sto­ria za­trzy­ma­ła się w tym miej­scu, pew­nie pi­sa­ła­bym ją ze swo­jej bia­łej ka­na­py, otu­lo­na kasz­mi­ro­wym kre­mo­wym ko­cy­kiem, z kawą w ele­ganc­kiej fi­li­żan­ce. Ale nic z tych rze­czy. Wkrót­ce w na­szym ży­ciu po­ja­wi­ła się na­sza có­recz­ka - Ba­sia, nie­dłu­go póź­niej sy­no­wie - Gu­tek i Be­nio, a wraz z nimi czar­na dziu­ra, z któ­rej wy­pa­dła masa dzie­cię­cych ak­ce­so­riów: za­baw­ki, ko­cy­ki, ko­nie na bie­gu­nach, pra­ce z przed­szko­la, tub­ki, bi­do­ny... Każ­dy ro­dzic wie, że małe dzie­ci ra­czej po so­bie nie sprzą­ta­ją, za to w pięt­na­ście mi­nut po­tra­fią stwo­rzyć cha­os, jak po przej­ściu hu­ra­ga­nu. Kie­dy pi­szę te sło­wa, sie­dzę w sa­lo­nie peł­nym kloc­ków, kre­dek, a dzie­cia­ki urzą­dza­ją so­bie bie­gi po fo­lii bą­bel­ko­wej, spraw­dza­jąc, kto naj­gło­śniej tu­pie. Wła­śnie w środ­ku tego cha­osu oka­za­ło się, że dys­cy­pli­na do­ty­czą­ca licz­by przed­mio­tów, or­ga­ni­za­cji i ryt­mu po­rząd­ko­we­go przy­da­je się bar­dziej niż kie­dy­kol­wiek. Choć moje me­to­dy po­wsta­ły w cza­sach spo­ko­ju, prze­te­sto­wa­łam je w prak­ty­ce u swo­ich klien­tów i su­rvi­va­lu z trój­ką ma­lu­chów. Nie za­wsze jest ide­al­nie, ale na­wy­ki wy­pra­co­wa­ne wcze­śniej chro­nią nas przed to­tal­nym ka­ta­kli­zmem, a ja wte­dy przy­po­mi­nam so­bie in­spi­ru­ją­ce sło­wa:

Ba­ła­gan to wszyst­ko, co od­dzie­la cię od ży­cia,o któ­rym ma­rzysz[3].

Co­urt­ney Ca­rver, pu­bli­cyst­ka i au­tor­kablo­ga be­mo­re­wi­th­less.com,twór­czy­ni Pro­jek­tu 333,au­tor­ka książ­ki Du­cho­wa pro­sto­ta

W CZYM MOŻE CI PO­MÓC TA KSIĄŻ­KA?

Gdy po­ja­wi­ła się pro­po­zy­cja na­pi­sa­nia książ­ki na te­mat dec­lut­te­rin­gu, czy­li po­zby­wa­nia się nad­mia­ru rze­czy, po­sta­no­wi­łam ze­brać swo­je do­świad­cze­nia w for­mę prak­tycz­nej in­struk­cji. Chcia­ła­bym nie tyl­ko za­in­spi­ro­wać cię do zmia­ny, ale dać ci rów­nież kon­kret­ny prze­wod­nik na te­mat tego, jak ją wpro­wa­dzić w po­szcze­gól­nych po­miesz­cze­niach. My­ślę, że dzię­ki nie­mu bę­dziesz w sta­nie do­ko­nać or­ga­ni­za­cyj­nej re­wo­lu­cji w domu i ży­ciu.

Kie­dy ta książ­ka bę­dzie dla cie­bie przy­dat­na?

- Je­śli od­czu­wasz zmę­cze­nie nad­mia­rem ota­cza­ją­cych cię przed­mio­tów i po­trze­bu­jesz usys­te­ma­ty­zo­wa­ne­go pla­nu dzia­łań.

- Je­śli po­trze­bu­jesz kon­kret­nej wie­dzy, jak ogra­ni­czyć licz­bę rze­czy, gdzie sprze­dać lub od­dać to, cze­go już nie po­trze­bu­jesz, i jak zor­ga­ni­zo­wać to, co chcesz zo­sta­wić.

- Je­śli zma­gasz się z na­wra­ca­ją­cym nie­po­rząd­kiem (roz­dzia­ły do­ty­czą­ce po­rząd­ków).

- Je­śli masz wra­że­nie, że więk­szość prac zwią­za­nych z do­mem wy­ko­nu­jesz ty i nie znaj­du­jesz wspar­cia w in­nych człon­kach ro­dzi­ny (roz­dział o spra­wie­dli­wym po­dzia­le obo­wiąz­ków do­mo­wych).

- Je­śli chcesz po­dą­żać w stro­nę mi­ni­ma­li­zmu, ta książ­ka może być iskrą in­spi­ra­cji do za­da­nia so­bie py­tań o praw­dzi­we po­trze­by oraz licz­bę po­sia­da­nych przed­mio­tów.

Wi­dzę, jak wie­le osób zma­ga się z na­war­stwia­ją­cy­mi się rze­cza­mi, przed­mio­ta­mi sen­ty­men­tal­ny­mi, tzw. przy­da­sia­mi. W efek­cie na­sze domy za­czy­na­ją przy­po­mi­nać ma­ga­zy­ny, a my prze­sta­je­my czuć się w nich jak u sie­bie. Wie­rzę, że sta­wie­nie czo­ła swo­im oba­wom i prze­ko­na­niom, po­zby­cie się nie­po­trzeb­nych rze­czy, a na­stęp­nie stwo­rze­nie pro­ste­go spo­so­bu or­ga­ni­za­cji przy­nie­sie ci we­wnętrz­ny spo­kój i szczę­ście.

Za­uwa­ży­łam, że już samo roz­po­czę­cie po­rząd­ków uwal­nia po­zy­tyw­ne emo­cje i wy­wo­łu­je zmia­nę. Po pierw­sze, to czyn­ność me­cha­nicz­na, więc dla wie­lu osób uwal­nia­ją­ca my­śli jak bie­ga­nie. Po­ma­ga wy­ci­szyć emo­cje lub prze­ciw­nie - umoż­li­wia sku­pie­nie na waż­nych spra­wach. Po­zwa­la wej­rzeć w na­sze praw­dzi­we po­trze­by i zmie­rzyć się z nie­ła­twy­mi py­ta­nia­mi o przy­czy­ny ta­kie­go sta­nu rze­czy. Po dru­gie, przy­wra­ca po­czu­cie spraw­czo­ści i kon­tro­li nad za­da­niem, któ­re do­tych­czas nas prze­ra­ża­ło. Ko­ja­rzysz tę sy­tu­ację, kie­dy mie­sią­ca­mi obie­cu­jesz so­bie, że od po­nie­dział­ku za­czniesz się od­chu­dzać i z każ­dym ty­go­dniem prze­su­wasz mo­ment roz­po­czę­cia die­ty o ko­lej­ny ty­dzień? Aż któ­re­goś dnia po pro­stu szy­ku­jesz so­bie zdro­we śnia­da­nie, a po­tem zdro­wy obiad, a wie­czo­rem idziesz po­bie­gać. Oczy­wi­ście po tym jed­nym dniu nie osią­gniesz swo­je­go celu, ale czu­jesz, że na­praw­dę za­czę­łaś i je­steś na do­brej dro­dze. O to uczu­cie mi cho­dzi. Czę­sto po­wta­rzam, że po­rzą­dek jest za­raź­li­wy i za­czy­na się od jed­nej sprząt­nię­tej szu­fla­dy. Na­praw­dę tak jest, bo wi­dok pierw­sze­go suk­ce­su przy­wra­ca wia­rę w to, że osią­gnię­cie du­że­go celu na­praw­dę jest moż­li­we. Po trze­cie, od­zy­sku­je­my wia­rę w sie­bie i z każ­dym ko­lej­nym suk­ce­sem mo­że­my po­gra­tu­lo­wać so­bie do­brze wy­ko­na­nej pra­cy. Uwierz mi, po­czu­cie, że to ty pa­nu­jesz nad swo­imi rze­cza­mi, a nie je­steś ich za­kład­nicz­ką, jest bez­cen­ne.

To wszyst­ko brzmi wspa­nia­le, praw­da? Tyl­ko jak ten stan osią­gnąć? I czym ta książ­ka róż­ni się od in­nych opo­wia­da­ją­cych o or­ga­ni­za­cji prze­strze­ni wo­kół sie­bie? Nie będę na­ma­wiać cię na ko­lej­ne za­ku­py skom­pli­ko­wa­nych i nie­rzad­ko kosz­tow­nych sys­te­mów do or­ga­ni­za­cji. Pięk­nie po­ukła­da­ny ba­ła­gan to na­dal ba­ła­gan. Za­cznie­my od py­tań o two­je praw­dzi­we po­trze­by i we­ry­fi­ka­cji, czy te wszyst­kie rze­czy są ci na­praw­dę nie­zbęd­ne. Po­tem po­roz­ma­wia­my o tym, jak zro­bić se­lek­cję i na ja­kiej pod­sta­wie pod­jąć de­cy­zję, co chcesz zo­sta­wić, a z czym mo­żesz się po­że­gnać. Chcę pod­kre­ślić, że "po­że­gnać się" nie ozna­cza bez­myśl­ne­go wy­rzu­ca­nia. Przed­mio­ty, któ­rych już nie po­trze­bu­je­my, mogą po­słu­żyć jesz­cze na wie­le spo­so­bów. Po­ka­żę ci, jak je moż­na sprze­dać, od­dać lub prze­ro­bić, a do­pie­ro w osta­tecz­no­ści wy­rzu­cić.

Te czte­ry ele­men­ty - in­wen­ta­ry­za­cja, se­lek­cja, or­ga­ni­za­cja oraz utrzy­ma­nie po­rząd­ku - wraz ze zmia­ną na­wy­ków za­ku­po­wych sta­no­wią fi­la­ry mo­jej kon­cep­cji pro­stej or­ga­ni­za­cji. Są ze sobą nie­ro­ze­rwal­nie po­łą­czo­ne, jed­nak czę­sto o tym za­po­mi­na­my. Nie wy­star­czy po­sprzą­tać w domu, bo gdy masz dużo rze­czy, ba­ła­gan po­wró­ci w oka­mgnie­niu. Nie wy­star­czy zre­du­ko­wać ich licz­bę, je­śli nie przy­po­rząd­ku­jesz im kon­kret­ne­go miej­sca. Nie wy­star­czy ku­pić wkła­dy do szu­flad, sor­te­ry czy nowe po­jem­ni­ki do kuch­ni, sko­ro nie masz po­ję­cia, co tak na­praw­dę chcesz w nich prze­cho­wy­wać. Ro­zu­miesz, o co mi cho­dzi, praw­da?

Książ­ka, któ­rą trzy­masz w ręku, nie do­ty­czy wy­łącz­nie sprzą­ta­nia czy pa­ten­tów na sor­to­wa­nie rze­czy. To kom­plek­so­we po­dej­ście do pro­ble­mu na­wra­ca­ją­ce­go ba­ła­ga­nu. Prze­pro­wa­dzi cię przez cały pro­ces po­miesz­cze­nie po po­miesz­cze­niu, po­ma­ga­jąc ci wpro­wa­dzić pro­sty, funk­cjo­nal­ny sys­tem or­ga­ni­za­cji, któ­ry an­ga­żu­je wszyst­kich i od­po­wia­da wy­ma­ga­niom do­mow­ni­ków. To książ­ka o sta­wia­niu so­bie py­tań na te­mat praw­dzi­wych po­trzeb i o nie­ła­twej kon­fron­ta­cji z nad­mia­rem rze­czy, któ­re przy­tła­cza­ją i od­wra­ca­ją uwa­gę od tego, co na­praw­dę jest dla nas waż­ne.

Za­pra­sza­my do za­ku­pu peł­nej wer­sji książ­ki