Promethidion - Cyprian Kamil Norwid

Kup ebooka

3.84 zł
3.30 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Jako forma

 

--- Nie za sobą z krzyżem Zbawiciela, ale za Zbawicielem z krzyżem swoim, ta jest zasada wszech-harmonii społecznej w chrześcijaństwie - ten jest tego, co zowią materialnie specjalnościami, rytm i akord. Ta to jest nareszcie tajemnica ruchu sprawiedliwego.

 

Taka rozmowa była o Chopinie,

Który naczelnym u nas jest artystą:

 

"Co do mnie, polski ja w nim zamach cenię,

Nie melancholię romantyczno-mglistą,

I, chociaż małe mam wyobrażenie

O sztuce, przecież wiem, co jest muzyka;

I może lepiej wiem od grającego,

Jeśli mi serce bierze i odmyka,

Jak ktoś, do domu wchodzący własnego".

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

"Jest to zapewne wiele - rzekł Bogumił -

Lecz ja bym główniej myśl artysty badał,

I czy dosłownie naród on spowiadał,

Czy się nie wstydził prawdy i nie stłumił,

Mogąc łatwiejszy oklask zyskać sobie,

Mogąc być prędzej i szerzej uznanym,

Czy, mówię, prawdę na swym stawiał grobie,

Czy się jej grobem podpierał ciosanym?"

"Cóż te morały do rzeczy należą? -

Konstanty na to ozwał się z młodzieżą -

Albo cóż prawda tam, gdzie jest udanie,

Tam, gdzie jest wszystko przez naśladowanie?

Albo muzyka co by mi znaczyła,

Żebym ją musiał, jak hieroglif, badać,

Lub, wedle onych pojęć Bogumiła,

Żebym się musiał w mazurku spowiadać!

Co pięknem, to się każdemu podoba,

I konfesjonał na to niepotrzebny.

"Ho! hop - koniku mój, rwij się od żłoba...

Ho hop!!"... Cóż na to Bogumił wielebny?"

 

Tu się rozśmiało wielu, co już znaczy,

Że najzupełniej prawda okazaną,

I, że mówiący pięknie się tłumaczy,

I już o sztuce tu nie rozmawiano.

 

Tylko grający, stojąc przy pulpicie,

O kompozycji mówili warunkach,

O tym wcieleniu życia w sztuki życie,

Gdzie kałkul w duchu i duch sam w rachunkach.

Więc znów rozmowa własną prawdy wagą

W nieśmiertelniejszej powracała zbroi,

Bo są nieznane siły, które nagą

Myśl, gdy już o nią dumny człek nie stoi,

Na niespodzianym stawiają świeczniku.

Bo jest, powiadam, w słowa określniku

Architektura taka, jak te gmachy,

Gdzie, któryś z mędrców starożytnych mniema,

Że duch się jego mieści, to na dachy

Wstępując płaskie, to pomiędzy dwiema

Kolumny w sieniach stając, to w piwnicy.

Więc i z rozmowy duchem tak się stało.

 

"Co piękne, nie jest to - mówił Maurycy -

Co się podoba dziś, lub podobało,

Lecz, co się winno podobać; jak, niemniej,

I to, co dobre, nie jest, z czym przyjemniej,

Lecz, co ulepsza".

 

"Ha!" - Konstanty na to -

"Więc piękne jest to coś dla kasty jednej,

Więc piękne mądrym jest arystokratą?"

 

"Dla dwóch: dla kasty, bo tak zwiesz ją, wiednej

I dla mającej czystą serca wolę".

 

"Ho - hop!... bogdaj to piosnki nieuczone,

Ludowe. Ho - hop!"

 

"A przecież wiedz, że piosnki one,

O których mówim tak, przy pełnym stole,

Herbatę chińską pijąc, niezupełnie

Przez nieuczoność się określać dają,

I, że ich wiele jest o złotej wełnie

Baranka, który za nas wszystkich ma ją,

I, że ich wiele jest z głębszej krainy

Nad to, co o nich mówi się nawiasem".

 

"Arystokracja jest bo i u gminy,

Jak między szlachtą gmin też bywa czasem",

Ambroży dodał.

 

"Co do mnie, jeżeli

Tu o harmonii mówim - hrabia rzeknie -

Ta jest z porządku. Gdzie porządnie - pięknie,

Gdzie bezrząd - chaos, z szatanem anieli!

Więc dyscyplina u mnie, a uczciwa,

Jest tą harmonią, łączącą ogniwa.

Niech zatem każdy rzeczy swej pilnuje,

Ten to generał-bas harmonizuje!"

 

"Za pozwoleniem - przerwie znów Ambroży -

Przeciw ogniwom, łańcuchom, obroży,

Nikt tu zapewne nie ma nic. My, panie,

O idealnym mówiliśmy kole.

Bez względu, jakie ma zastosowanie,

Czy kto zeń pierścień ślubny lub niewolę,

Czy kto tryumfu ark, kościoła banię,

Lub do zegarka łańcuch zeń utworzy".

 

Tu zamachowy mąż: "Dzięki ci, panie,

Przecieżeś przy mnie stanął raz, Ambroży!

To też myślałem zawsze, żeś ludowiec".

 

"Nie wprowadzajże mnie przez dobre chęci

W niewybłąkany frazesów manowiec".

 

Tu zamachowicz rzekł: "Ambroży kręci!"

 

Alić Bogumił wezwie: "Rzecz o sztuce,

Elementarna rzecz, jakże daleko

Unosi? Dalej, niźli, mówiąc, rzucę

Słowami, chucią... ducha może całą rzeką,

Jakoby arfą dograć mającą w otchłani..."

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

"Przestańmy! cyt... Uciszcie się, moi kochani! -

Władysław wołał - Wkrótce Bogumił zaśpiewa".

 

"A cóż mam śpiewać? Nie chcę być od rzeczy.

Każdy o pięknem słowa się spodziewa,

Więc chyba zamknąć przyszłoby rozmowę

Rozmowy hymnem".

"Mów, nikt ci nie przeczy,

I owszem, choćby i to, co nienowe".

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

(...)