Rozdział 1
Generał Hammer wpisał kod dostępu na holograficznym wyświetlaczu, po czym przyłożył dłoń, aby potwierdzić swoją tożsamość. Potężne metalowe drzwi rozsunęły się, a stojący za nimi dwaj wartownicy stanęli na baczność i zasalutowali generałowi. Spieszący się Hammer niedbale przyłożył dłoń do głowy i ruszył dalej. Stanął przed kolejnymi drzwiami, machnął kartą przed czytnikiem i wszedł do środka.
- Dobrze, że jesteś - powiedział człowiek przeglądający dane na pulpicie konsoli.
- Jaka sytuacja?
- Straciliśmy kontakt z kolejną placówką obserwacyjną. To już siódma planeta.
- Co z sondami i oddziałami zwiadowczymi?
- Gdy tylko docierają do tamtego układu, natychmiast tracą połączenie z nami, ale jednej z załóg udało się przesłać bardzo krótką wiadomość.
- Włącz.
Generał po kilku sekundach pobladł, przyłożył głowę do pulpitu i przyglądał się obrazowi, który odtwarzał się na nowo co kilkanaście sekund.
- Kiedy ta transmisja dotarła? - zapytał nerwowo.
- Jakieś dziesięć minut temu.
- Działają jeszcze szybciej niż wtedy.
- Nie wiemy, co tam się dzieje naprawdę. Z tej transmisji wynika niewiele. Może to być przecież anomalia, która blokuje łączność.
- Nie. To Oni. Jestem tego pewny.
- Nawet jeśli to wróg, to nie jesteśmy w stanie określić, kiedy dotrze. Traciliśmy kontakt z placówkami w różnych odstępach czasu. Nadal mamy za mało danych. Proponuję wstrzymać się z podejmowaniem decyzji i poczekać trochę.
Generał odpiął guzik pod szyją, przetarł twarz i zaczął głęboko oddychać.
- Na ile jest ukończony projekt "Odrodzenie"?
Człowiek wykonał szereg czynności na konsoli, po czym wyświetliły się pożądane dane.
- Sześćdziesiąt pięć procent. Brakuje kluczowego podsystemu, mianowicie uzbrojenia, oraz są znaczne problemy z utrzymaniem stałego poziomu energii zasilającej. Przewidywany czas ukończenia to jakieś siedem lat.
- Przekaż inżynierom, że mają zaledwie tydzień. Jednocześnie postaw flotę w pełnej gotowości bojowej. Mamy jakiegoś kapitana?
- Uważam, że działamy zbyt impulsywnie.
- Nie obchodzi mnie twoje zdanie! Mamy kapitana czy nie?
- Dwóch potencjalnie. Młodzi, bardzo dobre wyniki, świeżo po akademii.
- Potrzebujemy bezwzględnego, zimnokrwistego człowieka, który utrzyma ich przy życiu.
- Nie mamy nikogo takiego. Wszyscy kapitanowie, którzy służyli podczas wielkiej wojny domowej, albo nie żyją, albo są schorowani.
- Nie. Jeden przeżył i ma się całkiem dobrze. Będzie w stanie udźwignąć taki ciężar, ale przekonanie go nie będzie proste.
- Kto?
- Kapitan Isaac Sokolov.
- Nie kojarzę nikogo takiego. W bazie także go nie ma.
- Wpisz: Ciemiężyciel, dowiesz się wszystkiego. Zwołaj radę wojskową na jutro rano.
- Tak jest!
Generał wszedł do kantyny. Duszny zapach alkoholu uderzył go gwałtownie. Ludzie siedzący przy stolikach spojrzeli na niego niepewnie i kilku nawet położyło dłonie na kaburach. Hammer zdjął ciemny płaszcz. Oczom ukazały się pagony i odznaczenia, między innymi: order Imperium, medal bohatera wielkiej wojny. Wszyscy odwrócili wzrok i wrócili do swoich spraw. Generał podszedł do baru i usiadł obok wysokiego i barczystego mężczyzny o bujnej brodzie.
- Widzę, że nadal lubisz tę kantynę - powiedział Hammer.
- Tutaj poznałem Katię. Nie ma żadnego innego miejsca, do którego mógłbym chodzić.
- Nie chciałaby, abyś co dzień upijał się do nieprzytomności.
- Zamknij się! - krzyknął brodacz. - Nie masz pojęcia, czego by chciała.
- Masz rację. Przepraszam.
- Czego tym razem chcesz?
- Potrzebujemy cię, Isaac.
- Ha. Poszukujecie ludzi od czarnej roboty. Będziecie siedzieć w przytulnych gabinetach, popijać drogą kawę, odbierać medale, a my będziemy posyłać na śmierć miliony. Nigdy więcej! - Wstał, splunął mu pod nogi i wyszedł.
Isaac wciągnął chłodne, nocne powietrze i spojrzał w gwieździste niebo.
- Oni powrócili.
- Pieprzenie. Osobiście zniszczyłem ich ostatni statek. Pamiętasz to? Dwa lata trzymali mnie w hibernacji, aby moje rany się zagoiły.
- Wiem, co czujesz.
- Gówno wiesz! Znajdź sobie innego samobójcę do swojej misji. Jak chcesz się bawić w Boga, to beze mnie.
- Nie będzie ani chwały, ani zwycięstwa.
- Co?
- Nie wygramy. Piętnaście lat temu wygraliśmy dzięki świetnym kapitanom, takim jak ty, oraz ogromnemu zapleczu gospodarczemu. Teraz nie mamy ani jednego, ani drugiego. To jest koniec i wszyscy o tym wiedzą.
- To co chcesz zrobić? Ostateczny marsz na śmierć?
- Chcę ocalić ludzkość. Nie po to ginęły miliony, abyśmy teraz odeszli i zostali zapomniani.
- Wyślesz tysiące statków kolonizacyjnych i będziesz liczył, że nas nie namierzą?
- Nie. Wyślę jeden najlepszy statek, jaki dotąd zbudowaliśmy, z najwybitniejszym kapitanem, jakiego zna Imperium.
- Po co mi to mówisz? Nie pomogę ci.
- Bo wiem, że postąpisz jak trzeba. Jeśli zmienisz zdanie, to jutro o ósmej jest rada wojskowa. Natomiast gdy postanowisz tu zostać, to więcej nie będę ci zawracał głowy.
Hammer dopiął ostatni guzik od munduru, wziął głęboki oddech i wszedł do sali obrad. Wzrok wielu generałów, inżynierów i kilku dowódców cywilnych zatrzymał się na nim. Przeszedł kilka kroków, włożył dysk do komputera i wyświetlił hologram na środku okrągłego stołu.
- Sytuacja jest bardzo zła, a wręcz tragiczna. Siły nieprzyjaciela zbliżają się w zastraszającym tempie. Obawiam się, że nie będziemy w stanie ich zatrzymać. Przyspieszyłem projekt "Odrodzenie". W ciągu pięciu dni, mam nadzieję, uda się ukończyć statek.
- Jakimi siłami dysponuje wróg? Kiedy dotrze?
- Nie wiemy. Gdy się pojawi, to będzie nasz koniec. Wszystko, co teraz musimy zrobić, to dopilnować, aby projekt "Odrodzenie" powiódł się.
- Zbieramy ludzi, sprzęt i zaopatrzenie. W ciągu tygodnia powinniśmy wszystko zgromadzić.
- Mamy pięć dni zaledwie.
- Skąd taka dokładna data, generale?
- Przeczucie.
- Na statek załadujemy pięćdziesiąt tysięcy ludzi. Wyselekcjonowanych i przygotowanych, ale co z resztą? Pozostawimy miliony na ich pastwę?
- Z orbity zrzucimy bomby atomowe. Planeta stanie się martwa w ciągu kilku godzin.
- Zrzucać bomby na cywili?
- Jeśli macie inne pomysły, to słucham.
- Może powinniśmy przygotować ludzi na to wszystko?
- To już zostawiam wam. Mój zastępca przekaże wam resztę informacji. Ja muszę doglądać projektu.
Każdy ze zgromadzonych doskonale wiedział, że Imperium nie ma szans wygrać jakiejkolwiek wojny. Wszyscy umilkli.
Hammer wyszedł w pośpiechu. Całą twarz miał czerwoną, a ręce zlane zimnym potem. Usiadł na podłodze i oparł się o ścianę. Schował twarz w dłoniach. Po kilku minutach i głębokich oddechach uspokoił się. Wstał i ruszył do swojego gabinetu.
Przy drzwiach, na krześle siedział generał Isaac i wpatrywał się w pogniecione zdjęcie ukochanej.
Darmowy fragment