Instrukcja obsługi
Pierwszy rysunek ukazuje daną sytuację rodzinną; reakcje rodziców zostały przedstawione w formie skarykaturyzowanej. Odnośnie do tej reakcji:
PUNKT WIDZENIA DZIECKA
Chłopcy i dziewczynki powinni szanować równość, która wyraża się także w używaniu odpowiedniego rodzaju gramatycznego. Ten wybór może zmylić czytelnika przyzwyczajonego do dominacji formy męskiej, ale język nie jest neutralny, odciska się w naszej nieświadomości i buduje stereotypy. Nie chciałyśmy, aby rodzaj męski pojawiał się częściej niż żeński, a w używanym przez nas języku można zaznaczyć te różnice. Oczywiście wszystkie treści dotyczą zarówno chłopców, jak i dziewczynek - niezależnie od tego, jakiej płci jest dziecko na obrazku.
W tym miejscu znajdziecie wyjaśnienia sytuacji z punktu widzenia odkryć neuronauki i psychologii eksperymentalnej.
PRZYKŁAD POSTAWY Z NURTU RODZICIELSTWA POZYTYWNEGO
Przedstawia Isabelle, szkicuje Anouk.
Książka zawiera wiele uproszczeń, opcji, wyborów, rozwiązań, które warto rozważyć, gdy brak innego pedagogicznego pomysłu, a trzeba stanąć twarzą w twarz z jakimś problemem.
Nie musicie nam wierzyć. Ta książka nie przedstawi wam jedynej możliwej "prawdy". To są nasze obserwacje, przemyślenia, eksperymenty. Niektóre z proponowanych przez nas postaw pozytywnego rodzicielstwa mogą wydać się czasami zbyt proste lub idealistyczne. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do rodzinnych konfliktów, że wydają nam się całkiem naturalne - tak oswojeni z tym, że dzieci nie chcą współpracować, że powątpiewamy, czy rzeczywiście można sobie z tym poradzić i czy naprawdę może to być takie proste. Jeśli ktoś z całej siły pcha jakieś drzwi, nie mogąc ich otworzyć, to odkrycie, że wystarczyło pociągnąć za klamkę, może się okazać nieco deprymujące. Na tym chciałyśmy się skupić w naszej książce: raczej na analizie znaczenia tego "otwarcia", niż na rozwiązaniach siłowych.
Nie będziemy mówić wyłącznie o emocjach; ten temat rozwijam w książce W sercu emocji dziecka*. Tym razem chciałyśmy omówić te zachowania, które szczególnie denerwują rodziców. Czy kaprysy dziecka są naprawdę tylko kaprysami? Co się dzieje w jego sercu, duszy, umyśle? Te pytania, które nadają ton całej książce, zadajemy w rozdziale pierwszym. Wychowanie dziecka opiera się przede wszystkim na relacjach, które należy zawsze traktować priorytetowo. Złe stosunki w rodzinie sprawiają, że agresja wywoływana przez słabe wyniki w szkole może się objawiać na bardzo wiele różnych sposobów. Dobre relacje zaś pozwalają poradzić sobie z problemami i wspólnie przezwyciężyć trudności. Bardzo łatwo o tym zapominamy. Mimo wszystko troska o dobry kontakt nie oznacza szukania sposobów na to, żeby dziecko nas kochało. Fundamentalną potrzebą każdego dziecka jest czuć się kochanym. "Ależ oczywiście, to jasne", powiecie mi. Owszem, jasne, ale czy na tyle, by dawać tę miłość codziennie, nawet wtedy, gdy odbieramy miliony negatywnych sygnałów? Przekonamy się, jak napełniać "zbiorniki miłości" naszych małych aniołków i jak zapewniać im poczucie bezpieczeństwa, które jest fundamentem proponowanego przez nas modelu wychowania.
Istnieje silna pokusa, aby wszystko wyjaśniać brakiem uczuć, jednak przyczyny zachowań dzieci mogą być inne. Nadmierne napięcie, zbyt duża liczba bodźców, znudzenie lub proste potrzeby fizjologiczne - tymi czynnikami wywołującymi kryzysy będziemy się zajmować na kolejnych stronach.
Ten sam hałas może sprawić, że jedno niemowlę zacznie płakać ze strachu, a drugie szeroko otworzy oczy z zaciekawienia... Gdy dziecko pojawia się na świecie, ma już za sobą dziewięć miesięcy życia, dziewięć miesięcy doświadczeń. Nie ma dwojga takich samych rodziców. Każdy rodzic ma swoją własną historię, swoje pragnienia i cele, granice, hormony, pozycję społeczną i ekonomiczną, która warunkuje jego dyspozycyjność. I podobnie nie ma dwóch takich samych relacji rodzic - dziecko, ponieważ tworzą je konkretne osoby w określonym środowisku. Każdy zatem buduje ze swoim dzieckiem niepowtarzalną więź.
Mózg dwulatka jest bardziej podobny do mózgu innego dwuletniego dziecka niż do mózgu w pełni ukształtowanego, dorosłego człowieka. Chociaż wiemy, że dziecko nie jest dorosłym w miniaturze, bardzo często wyrzucamy naszym pociechom, że nie zachowują się jak dorośli. Bardzo wiele niejasnych reakcji naszych dzieci wynika z nieporozumień. Ponieważ mózg dziecka ciągle się rozwija, nie widzi ono pewnych rzeczy, nie rozumie ich w taki sposób, jak my. Nieprzyjmowanie do wiadomości tego faktu jest źródłem wielu konfliktów, nieskutecznych kar i irytacji rodziców. Wojna nie wybucha dlatego, że rodzic oczekuje czegoś od swojego dziecka. Chodzi o to, czy te oczekiwania są realistyczne, biorąc pod uwagę wiek malucha. Mały chłopiec kłamie - czy powinniśmy reagować na to zawsze tak samo, niezależnie od tego, czy ma on dwa czy cztery lata? Zastanowimy się wspólnie nad przyjęciem odpowiednich postaw, odpowiadających na konkretne potrzeby naszego dziecka, a nie jakiegoś hipotetycznego!
Rozdział drugi zawiera opis "przygód" dzieci w wieku od dwunastu do osiemnastu miesięcy. Trzeci rozdział poświęcimy kaprysom, buntom i atakom złości dzieci w wieku od osiemnastu miesięcy do dwóch lat. W następnym rozdziale odkrywamy świat dzieci w wieku od lat dwóch do dwóch i pół. Rozdział piąty poświęcony jest przejawom egoizmu, jakie można zaobserwować u dzieci w wieku od trzydziestu miesięcy do trzech lat. W szóstym przedstawiamy kilka sposobów reagowania na przewinienia dziecka w wieku od lat trzech do trzech i pół roku. Następnie, do czwartego roku życia, dziecko stawia czoła zupełnie nowym lękom i o tym mówimy w rozdziale siódmym. Dziecko czteroletnie jest już zupełnie inne. Potrafi być bezczelne, kłamie, mogą dręczyć je lęki i koszmary - o tym mówi rozdział ósmy. Rozdział dziewiąty opowiada o przedziale wieku od czterech i pół roku do pięciu lat, kiedy to rodzice muszą sobie radzić z poważniejszymi wyzwaniami.
Niektóre dzieci same chodzą w wieku dziewięciu miesięcy, inne dopiero, gdy mają osiemnaście miesięcy. Jedne ładnie się wypowiadają, gdy mają dwadzieścia dwa miesiące, inne nie potrafią zbudować poprawnego zdania nawet w wieku trzech lat. We wszystkich dziedzinach rozwoju indywidualne różnice są czymś naturalnym i nie powinny was niepokoić.
Przy pisaniu książki zakładanie, że na końcu dojdzie się do jakichś uogólniających wniosków, jest zawsze błędne, ponieważ generalizując, nie bierze się pod uwagę indywidualnych zachowań. Tym niemniej te uogólnienia okazały się dla mnie pożyteczne, ponieważ my, rodzice, przestaliśmy oczekiwać od naszych dzieci zachowań nieprzystających do ich wieku i lepiej zrozumieliśmy ich reakcje. Aby nie utrudniać lektury, starałyśmy się nie opatrywać każdego zdania zastrzeżeniami w rodzaju: "czasem", "bywa, że", licząc, że wy sami będziecie o tym pamiętać. Unikałyśmy powtórzeń, chociaż wiele dziecinnych reakcji będzie się pojawiać na różnych etapach rozwoju malucha. Dlatego też zachęcamy, aby wertować tę książkę i szukać w niej zachowań charakterystycznych dla waszego dziecka, niezależnie od tego, czy są one przyporządkowane do tego przedziału wiekowego, w którym się teraz znajduje, czy nie.
Podobnie jak my należymy albo do rannych ptaszków, albo nocnych marków, i jesteśmy mniej lub bardziej wyczuleni na jakieś zapachy lub hałasy, tak i każde dziecko ma swój dzienny rytm, odmienną wrażliwość i sposób rozwoju. Jeśli wasze dziecko nie boi się obcych ludzi w wieku piętnastu miesięcy lub jeśli nigdy nie krzyczy, to nie oznacza, że coś jest z nim nie tak! Takie zachowania są naturalne, ale nie muszą wystąpić obowiązkowo właśnie w tym okresie - po prostu jest prawdopodobne, że się pojawią. Zresztą mózg dziecka nie zmienia się w spektakularny sposób w dniu jego kolejnych urodzin. Nie rozwija się też ciągle tak samo, ale na wzór sinusoidy, co oznacza, że to, czego nauczy się w wieku czternastu miesięcy, może zostać chwilowo utracone, gdy maluch będzie mieć siedemnaście miesięcy. Mózg dziecka regularnie się przebudowuje. Każdy taki okres ważnych zmian łączy się z czasowym regresem, "dezorganizacją" i niepokojem.
Myślę, że czytając naszą książkę, można uwierzyć, że dzieci nie są tylko kłopotem. Życie z dzieckiem na co dzień jest ogromną radością - albo powinno się nią stać. Jeśli skoncentrujemy się tylko na sytuacjach problematycznych, to zepsujemy naszą relację, zniszczymy życie zarówno dziecka, jak i swoje...
Większość rodziców jest głęboko przekonana, że kary są niezbędne i mogą być sprawiedliwe. Dla niektórych spoliczkowanie dziecka czy klapsy należą do arsenału zwykłych środków wychowawczych. Pomimo że takie kary są nieskuteczne, bardzo trudno jest wykorzenić ten sposób myślenia - po części dlatego, że to tradycyjne rodzicielskie podejście do sprawy, a po części dlatego, że aby wyobrazić sobie inne opcje, potrzeba trochę czasu i pogody ducha. Nasi przodkowie i rodzice nie dysponowali współczesną, zaawansowaną wiedzą o rozwoju mózgu i mogli wierzyć w to, że najbezpieczniej jest wychowywać dzieci w strachu. Współczesna wiedza o wyobraźni, neuronach, hormonach stresu, inteligencji i pamięci niewątpliwie nakazuje, aby wybrać opcję wychowania dzieci bez przemocy! Nie można podważyć zarówno emocjonalnych, jak i fizjologicznych negatywnych konsekwencji używania siły wobec dzieci. Badacze wykazali, że dane postawy wychowawcze często nie są uzasadnione racjonalnie. Co krok potykamy się o "echa" przeszłości. Intensywność naszych reakcji emocjonalnych nie pozwala nam być takimi rodzicami, jakimi chcieliśmy się stać, i ogranicza nasz obiektywizm. W mojej książce Il n'y a pas de parent parfait [Nie ma rodziców doskonałych] omawiałam wpływ naszego własnego dzieciństwa na sposób, w jaki wychowujemy swoje dzieci, oraz to, jak wyeliminować ten wpływ. Teraz podchodzimy do tego tematu od innej strony, skupiając się na zrozumieniu zachowań dziecka w perspektywie jego rozwoju umysłowego.
Ustalanie granic to temat, nad którym eksperci dyskutują od dawna, a rodzice bez podpowiedzi z ich strony byliby całkowicie bezradni. To jasne, że trzeba wyznaczać granice, ale jak konkretnie to zrobić? W rozdziale dziesiątym pomożemy wam odkryć, że aby były one przestrzegane, powinno się je wprowadzić nie jako zakazy, ale jasne wytyczne, będące wyrazem troskliwości i opieki.
W rozdziale jedenastym zajmujemy się rozmową. Rozmawiajcie bez przerwy! Jak poradzić sobie z nieustającymi konfliktami? Czy wszystkiemu winna jest zazdrość? Skończcie z poczuciem winy, że nie dajecie tyle samo miłości każdemu z dzieci. Trzeba popracować nad czymś innym. Nasze dzieci potrzebują pomocy konkretnej i praktycznej, a nie naszych wyrzutów sumienia czy moralizowania.
Rozdział dwunasty prezentuje osiem etapów rozwiązania problemu, po których następuje czas na zadanie ostatniego pytania: czy to rzeczywiście aż taka poważna sprawa? Wyolbrzymianie problemów, na które często sobie pozwalamy, prowadzi do absurdów w rodzaju: "zobaczysz, jeśli nie będziesz nosić tornistra porządnie na obu ramionach, oblejesz maturę".
Oby to nie nasz autorytet, ale przede wszystkim dobre codzienne relacje z dzieckiem były dla nas najważniejsze na świecie!
* I. Filliozat, W sercu emocji dziecka. Jak nauczyć się rozumieć uczucia dziecka - jego radości i smutki, obawy i niepokoje. Jak reagować na lęk, przygnębienie i panikę, tłum. R. Zajączkowski, Kraków 2009.