WSTĘP
Kiedy w sierpniu 2016 roku dziennikarka rozpoczęła rozmowę z profesorem Vetulanim od uwagi, że za moment ma on poprowadzić wykład dotyczący życia i śmierci, odpowiedział na zaczepkę: "Jest to problem, który ludzi - zwłaszcza w moim wieku - naprawdę interesuje". A kiedy reporterka uparcie kontynuowała, że przecież to temat, który jest interesujący w ogóle i bez względu na wszystko, 80-letni Profesor postanowił wyjaśnić: "W moim wieku ma się już poczucie, że jednak trzeba przygotować się do ostatniego etapu życia. Jeszcze 30 lat, może 40..., ale więcej niż 120 lat ludzie nie dożywają".
Choć potrafił żartować z każdej sytuacji i na każdy temat, ta publikacja nie jest wyłącznie zbiorem dowcipów. Nie koncentruje się też na zaskakujących scenkach z jego życia, mimo że łatwo wprawiał swoich studentów, znajomych, a nawet najbliższych przyjaciół w osłupienie.
Kompilacja najróżniejszych anegdotycznych wspomnień samego Profesora i o Profesorze obejmuje sytuacje zarówno sprzed wielu lat, jak i te, które miały miejsce zupełnie niedawno. On sam zresztą lubił uczyć, wykorzystując zabawne opowieści do wyjaśniania skomplikowanych zjawisk. Poza tym mówiąc o sobie, często pokazywał coś więcej - dystans do siebie, stosunek do życia i trudnych ludzkich spraw. Zebrane fragmenty układają się, a przynajmniej taka była moja intencja, w barwny, mozaikowy obraz Jerzego Vetulaniego.
***
Książka nie powstałaby, gdyby nie pomoc i zaangażowanie ludzi znających go najlepiej. Zechcieli porozmawiać i podzielić się opowieściami: przede wszystkim Maria Vetulani; prof. Krzysztof Bielawski, Leszek Długosz, prof. Dominika Dudek, Tadeusz Kwinta, Maria Mazurek, prof. Irena Nalepa, Barbara Nawratowicz, Mirosław Obłoński, prof. Jerzy Pomorski, Marcin Rotkiewicz, prof. Marek Sanak, Iwona Siwek-Front, prof. Jacek Spławiński, prof. Jan Woleński i Maciej Zborek, za co im ogromnie dziękuję.
Podczas pracy nad książką dotarła do nas smutna wiadomość o śmierci pani Marii Vetulani, żony Profesora. Jeszcze dwa miesiące wcześniej z wielkim ciepłem i serdecznością zdążyła gościć mnie w mieszkaniu, by podzielić się opowieściami o mężu. Dedykuję jej tę książkę.
Julia Kalęba