3. Damaszek, 1967
Nela nie miała pojęcia, czym dokładnie zajmuje się Mateusz. Kiedy powiedział, że niewiele może jej zdradzić na ten temat, nie nękała go pytaniami. I za to ją uwielbiał.
Po raz pierwszy spotkali się w Londynie, skąd Nela udawała się na Bliski Wschód, on tymczasem wcielał się w brytyjskiego biznesmena, żywo zainteresowanego wszelkimi kontaktami z Egipcjanami i Syryjczykami. Jeszcze do niedawna główną siłą izraelskiego wywiadu byli Żydzi zamieszkujący we wrogich im krajach, świetnie władający ich językiem i wychowani w tamtej kulturze. Jednak po śmierci jednego z najlepszych asów wywiadu, Eli Cohena, Egipcjanie zrobili się czujni i bardzo mocno prześwietlali każdego, kto miał jakiekolwiek powiązania z Żydami, niekoniecznie nawet z samego Izraela. Podobnie jak Cohen, Mateusz należał do Jednostki 188. I czekał na swoją wielką chwilę. A ta właśnie nadeszła, gdy zaczęto werbować do pracy ludzi, którzy wychowali się w Europie, byli solidnie wykształceni, a jednocześnie zdeterminowani i lojalni wobec Izraela.
Eli Cohen, niegdyś stawiany za wzór, skończył tragicznie. I to w dodatku na oczach całego świata, bowiem Syryjczycy powiesili go w centralnym punkcie Damaszku, a egzekucję transmitowano w lokalnej telewizji. Na ekranie można było dostrzec ślady tortur na jego ciele, łącznie z powyrywanymi paznokciami. Jednak zasługi Cohena były nieocenione, to właśnie dzięki niemu Izraelczycy dowiedzieli się, iż Syria planuje odciąć pustynię Negew od źródła wody. To także on zlokalizował przebywającego na terenie Syrii czołowego nazistę, Aloisa Brunnera. Od chwili jego śmierci Mateusz zaczął sobie zdawać sprawę, jak niebezpieczną grę prowadzi. Tłumaczył sobie, że Cohen był nieostrożny i dlatego rosyjskie GRU na prośbę władz syryjskich zlokalizowało jego nadajnik, ale przecież tacy ludzie najczęściej wpadali przez głupi przypadek. Nie nazywali siebie agentami, ta nazwa kojarzyła im się z cudzoziemskimi szpiclami, ale lohamin, czyli wojownikami.
Mateusz wiedział, że niebawem wybuchnie wojna. Nie wiedział tylko kiedy. Niemieccy naukowcy zatrudniani w przemyśle zbrojeniowym Egiptu, którzy do niedawna współpracowali z Izraelem - między innymi dzięki takim ludziom, jak on i, niestety, Skorzenny - byli cennym źródłem informacji na temat planów Egipcjan, ale ich misja została zakończona i większość z nich powróciła do RFN. Teraz podobną wiedzę izraelskie służby czerpały z innego źródła - ścisła współpraca z władzami Maroka dawała im możliwość zdobywania wiadomości na temat wroga, a jedna z nich nie pozostawiała złudzeń co do planów krajów arabskich. Egipt dążył do wojny z Izraelem i było jedynie kwestią czasu, kiedy ich zaatakuje.
To pierwsze spotkanie z Nelą wiele zmieniło w życiu Mateusza. Piękna Samira przestała pojawiać się w majakach sennych, a ból po jej stracie minął. Sądził, że to nigdy nie będzie możliwe, i być może dlatego, idąc na spotkanie z Nelą, do jednego z londyńskich pubów, trząsł się ze zdenerwowania. Przecież prawie jej nie znał. Kilka razy udało im się porozmawiać przez telefon i skreślić parę krótkich liścików, które jego matka przesyłała na adres Hanki Lewin. Nie mógł zbyt wiele jej powiedzieć o sobie i nie tylko dlatego, iż Alicja wciąż przestrzegała go przed nadmierną szczerością, bo uważała, że wszystkie listy są czytane przez odpowiednie służby, a rozmowy podsłuchiwane. On po prostu nie mógł z nikim rozmawiać na temat swojej pracy.
Chwilami jednak dziwił się matce i sądził, że popadła w paranoję wynikającą z jej wcześniejszych przeżyć.
- Skarbie, jeśli Hanka wysyła mi tak lakoniczne listy, to znaczy, że się boi - oznajmiła któregoś dnia.
- Sama mówiłaś, że Hanka jest chyba o coś na ciebie obrażona - prychnął Mateusz, chociaż i tak nie zamierzał zbyt mocno się otwierać w swojej korespondencji do Neli.
- Już sama nie wiem... Kiedy pytam, czy gniewa się na mnie, w ogóle nie odpowiada. Pisze o Nadii i Majce, nawet o Kubie, którego niezbyt lubi, a w tej kwestii milczy... Podobnie przez telefon. Dlatego myślę, że jest pod obserwacją i po prostu się boi.
- Mamo, czy ty nie przesadzasz z tą konspiracją? Przecież mówiłaś, że Igor załatwił ten temat raz na zawsze - westchnął Mateusz.
- Może tylko tak mówi. Nie wiem... - Wzruszyła ramionami.
- A co na to ojciec?
- On mówi, że sobie to ubzdurałam, ale ja czuję, że coś jest nie tak.
Mateusz machnął ręką i więcej nie rozmawiał z matką na ten temat. Czekał, aż Nela pojawi się w Londynie. Mieli wówczas niewiele czasu dla siebie, bo nazajutrz dziewczyna odlatywała do Damaszku. Od pierwszego ich spotkania minął prawie rok, ale gdy ujrzał siedzącą przy oknie piegowatą dziewczynę, od razu serce zaczęło mu szybciej bić. Tak jak wtedy, gdy siedzieli razem w samolocie z Konga.
- Miło cię widzieć, niegrzeczna dziewczynko - powiedział zamiast powitania i usiadł naprzeciwko niej.
- Sądziłam, że dostanę buziaka. - Zmrużyła oczy.
- To później, Nela. Obawiam się, że mógłbym nie poprzestać na jednym. - Uśmiechnął się do niej.
- Dziwne, prawie się nie znamy, a mnie się wydaje, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi - powiedziała cicho.
- Przyjaciółmi? - Uniósł brwi. - Ja nie chcę być twoim przyjacielem.
- A kim? - zapytała zalotnie.
- Hm... Nie wiem. Ale nie myślę o tobie, jak by to powiedzieć, w sposób aseksualny. - Zarechotał.
- Najgorsze wyznanie, jakie słyszałam w życiu. - Zaśmiała się. - Chyba nie masz zbyt wielkiej wprawy w podrywaniu dziewczyn.
- Nie miałem ich zbyt wiele. A ty? Widzę, że jesteś bardzo doświadczona w tej materii - powiedział z lekką ironią.
Zarumieniła się.
- Dajże spokój - powiedziała po chwili milczenia i machnęła ręką. - Miałam zamiar udawać seksownego kociaka, ale tak naprawdę żyję jak zakonnica. Chociaż właściwie możliwe, że niejedna z nich ma bujniejsze życie erotyczne ode mnie.
- Nigdy niczego nie udawaj, Nelu. Dobrze? - powiedział do niej ciepło. Rozbroiło go to szczere wyznanie.
Przewróciła oczami.
- Chyba nawet nie potrafię. Jak jestem zła, od razu po mnie widać. Podobnie jak jestem szczęśliwa.
- To źle? - zdziwił się.
- Nie wiem, ludzie ciągle udają kogoś innego.
- Tak, to prawda - westchnął i pomyślał, że on wciąż wciela się w kogoś, kim nie jest.
- A powiesz mi, czym ty się właściwie zajmujesz? - zapytała, marszcząc nos.
- Nie mogę, skarbie. Powinienem opowiedzieć ci teraz jakąś bajeczkę, ale nie chcę, więc mówię prawdę. Nie mogę ci powiedzieć, czym się zajmuję - odparł stanowczo.
- Rozumiem... - Pokiwała głową. - Jakoś będę musiała z tym żyć. Zdradź mi jedynie, czy to, co robisz, jest niebezpieczne?
- Odrobinkę. - Puścił do niej oko.
- No, to będę się martwiła - mruknęła.
- Tak jak ja martwię się o ciebie.
- Obiecuję, nie zrobię już niczego głupiego. - Położyła dłoń na piersi.
- Ech, na pewno zrobisz. Ale co mogę ci powiedzieć? Żebyś znalazła zajęcie przy biurku? Wydaje mi się, że byłabyś nieszczęśliwa.
- No, mówiłam, że znamy się sto lat. - Roześmiała się.
Potem opowiedziała mu o swoim ponurym dzieciństwie i tułaczce, która najpewniej sprawiła, że Nela Domosławska nie była w stanie usiedzieć w miejscu, bo zbyt mocno przywykła do ciągłego przemieszczania się. A może taka się urodziła? Ciekawa świata i żądna przygód.
Wyszli z lokalu i spacerowali nieśpiesznie uliczkami Londynu, aż dotarli do niewielkiego i niezbyt luksusowego hotelu, w którym zatrzymała się Nela. Chciał się pożegnać, by nie wydać się zbyt nachalnym, ale sama poprosiła, by wszedł na górę. Zrobił to z niekłamaną przyjemnością. I przekonał się, że w istocie Nela nie miała zbyt bujnego życia erotycznego. Najpierw się przeraził, bo oto miał pozbawić kobietę dziewictwa, w dodatku niemal trzydziestoletnią.
- Gdzieś ty się uchowała? - Uśmiechnął się, gdy po śmiałych pieszczotach postanowili pójść na całość i nieco zawstydzona Nela wyznała mu prawdę.
- Czekałam, aż miłość mojego życia się rozwiedzie - mruknęła.
- To, że nie zrobił tego, jest w tej sytuacji oczywiste. Chcę jednak wiedzieć, czy ten człowiek nadal jest twoją miłością...
- Na szczęście nie. - Uśmiechnęła się. - Przez ciebie.
- Mam nadzieję, że to nie zarzut.
- W żadnym razie - szepnęła. - Zróbmy to w końcu, bo nie chcę mieć napisu na nagrobku: "Umarła, nie zaznając cielesnych rozkoszy".
- Już moja w tym głowa, żeby ten napis brzmiał: "Umarła z rozkoszy". - Roześmiał się, bo jeszcze nigdy nie słyszał podobnego argumentu.
Widywali się rzadko i niezbyt często rozmawiali przez telefon, a jednak od ponad dwóch lat stanowili parę. Stworzyli najbardziej dziwaczny związek na świecie, jednak zaufanie było spoiwem i fundamentem ich relacji. Robili swoje, żyjąc na krawędzi, i mogłoby się wydawać, że nie przetrwają dłużej niż kilka miesięcy, a jednak stało się inaczej. I Mateusz wiedział doskonale, że jeśli zechce się ustatkować, będzie chciał mieć Nelę obok siebie. Kiedy spotkali się w Londynie, powiedział jej, że nie chce być jej przyjacielem, ale został nim. Tak samo, jak kochankiem. Miał nadzieję, iż nadejdzie dzień, gdy będzie mógł opowiedzieć jej wszystko o sobie, zwierzyć się ze swoich rozterek i dylematów. Dotychczas jedynie poznała historię Samiry i jego dzieciństwa, a on dowiedział się o całym jej życiu, w tym również, niestety, o pewnym sympatycznym adwokacie.