Prawda jest jeszcze gorsza David Pawson Biografia - David Pawson

Kup ebooka

25.01 zł
17.40 zł (17,40 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przedmowa Jennifer Rees-Larcombe

Dwie rzeczy zawsze będą mi przypominać o mojej wspaniałej relacji z Bogiem - wróble i bródki! Zawsze zasmucało mnie to, kiedy znajdowałam martwego ptaka. Myślałam sobie, że nie ma w tym nic dziwnego, że Wszechmocny także smuci się, kiedy wróbel umiera i spada na ziemię. W pewnym momencie moją uwagę przykuło jedno z nagrań Davida na temat Ewangelii Mateusza 10.

"Kiedy Jezus mówi o wróblach "spadających na ziemię", to Jego słowa można by po prostu przetłumaczyć jako "chodzących po ziemi i podskakujących po ziemi"". W tamtym okresie mojego życia większość czasu spędzałam na wózku inwalidzkim i miałam mnóstwo czasu, by przypatrywać się wróblom siedzącym na żywopłocie w moim ogrodzie. Każdy z nich tysiące razy dziennie zeskakiwał na dół, by podziobać w ziemi. Pomnożyłam to przez cały świat i nagle oświeciło mnie to, jak naprawdę wspaniała jest Boża miłość wobec nas! Zdałam sobie z tego sprawę dzięki innemu nauczaniu Davida, w którym mówi, że zdanie: "Szukajcie oblicza Pana", można przetłumaczyć także jako: "Muskajcie brodę Pana". Przez tę "dodatkową" informację Davida ujrzałam poziom intymności, którą Stwórca wszechświata chciał osobiście dzielić ze mną.

David przez ponad pięćdziesiąt lat utrzymywał w ukryciu swoje osobiste życie, ponieważ wolał, aby ludzie skupiali się na przesłaniu, a nie na posłańcu. Jednak, koniec końców, w tej książce wyszedł z cienia. Mam nadzieję, że kiedy poznacie tego posłańca tak, jak ja go znam, jego przesłanie stanie się jeszcze potężniejsze.

Przez wiele lat z niecierpliwością czekałam na tę książkę! Domyślałam się, że będzie fascynująca. I tak jak królowa Saby - nie rozczarowałam się. Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że David Pawson jest najwspanialszym nauczycielem Biblii naszych czasów. Tak jak Mistrz, służy od wielu lat i potrafi wziąć pod lupę skomplikowane pojęcia, przekraczające zdolność zrozumienia przez zwykłe umysły, i w kilku prostych słowach przedstawić je w całkowicie jasny sposób. Kiedy na przestrzeni wielu lat słuchałam nagrań Davida, starzy prorocy mniejsi, pokryci już kurzem, stali się dla mnie prawdziwymi ludźmi. Jego wiedza dotycząca tła historycznego oraz jego pomysłowy sposób "czytania między wierszami" w istocie "odkodowały" Biblię dla mnie, tak jak i dla wielu innych osób na całym świecie.

David przyjął kontrowersyjny, twardy pogląd na takie kwestie jak rozwód i ponowne małżeństwo, twierdząc, że "przywództwo jest dla mężczyzn", a także sprzeciwił się koncepcji "raz zbawiony - na zawsze zbawiony". Z tego powodu ludzie, którzy poznali go tylko poprzez jego kazania i książki, mogli wytworzyć sobie jego obraz jako opryskliwego człowieka w stylu starotestamentowego proroka. Jest on moim kuzynem (jego wujek był moim dziadkiem), więc wiem, że takie wyobrażenie jest dalekie od prawdy. Tak, z pewnością jest nieustraszonym i szczerym prorokiem, który nigdy nie ucieka przed stawianiem czoła niepopularnym tematom, które większość z nas wolałaby zignorować. Ale spotkałam mało osób, które miałyby równie łagodne serce jak David. W swoim życiu przeżywałam naprawdę trudne momenty. Tymczasem David był gotowy, by zboczyć ze swojej trasy o całe setki mil i wykroić cenny czas ze swojego całkowicie wypełnionego kalendarza, aby odwiedzić mnie w trakcie tych czarnych chwil. A jego miłość i zachęta, połączone z jego mądrą radą, były drogocenne.

Prolog"To zawsze przydarza się Davidowi"

To było jedno z tych rodzinnych powiedzonek, które towarzyszyło mi przez wiele lat. Wydaje mi się, że zaczęło się to od mojej matki, która wypowiedziała to zdanie z pewnego rodzaju rozbawieniem. Moje dwie siostry "podłapały" to, ale kiedy tak mówiły, to w ich głosie można było usłyszeć nutkę poirytowania.

Tak się po prostu zdarzyło, że moje życie było pełne niezwykłych i niespodziewanych wydarzeń, o które nawet nie zabiegałem. Miałem zwyczaj "spadania na cztery łapy". Spotykały mnie różne sposobności, a zbiegi okoliczności były w moim życiu na porządku dziennym.

Mogę to zilustrować na przykładzie mojego doświadczenia z lataniem. Odgrywało ono znaczącą rolę w moim życiu, szczególnie w czasie, kiedy byłem kapelanem w Królewskich Siłach Powietrznych (RAF).

Mój pierwszy lot odbył się w dwusilnikowym, czteromiejscowym, używanym samolocie, który został kupiony za 3800 funtów, jako pierwszy samolot Missionary Aviation Fellowship (Misyjnej Społeczności Lotniczej). Miałem wówczas szesnaście lat. Zobaczyłem ogłoszenie zachęcające do udziału w trasie, która obejmowała cały kraj. Jej celem było wzbudzenie zainteresowania i chęci wspierania tej działalności misyjnej. Częścią tej wyprawy była "pewna liczba darmowych lotów". Jako pierwszy przybyłem na lotnisko w Newcastle (wtedy to był tylko pas startowy i hangar), jednak ku mojemu przerażeniu ponad dwieście osób miało taką samą nadzieję jak ja. W końcu wylądował samolot, z którego wysiadło czterech młodych mężczyzn w niebieskich mundurach - wszyscy walczyli podczas II wojny światowej. Wielu było rozczarowanych informacją, że pilot tylko trzem osobom pozwoli skorzystać z rozreklamowanego darmowego lotu. Nazwiska wrzucono do czapki. Zgadnijcie, czyje nazwisko zostało wylosowane jako pierwsze! Cały czas utrzymuję kontakt z pilotem, obok którego siedziałem, gdy miało miejsce to emocjonujące wydarzenie.

Innego razu zostało mi przydzielone bardzo wąskie, "ekonomiczne" miejsce na bardzo długi lot. Wiedziałem, że czeka mnie uciążliwa i niewygodna podróż. Kiedy czekałem na start samolotu, zobaczyłem mężczyznę z obsługi naziemnej, ubranego w spodnie robocze i odblaskową kamizelkę, idącego korytarzykiem wewnątrz maszyny. Podszedł do mnie i powiedział, abym zabrał swój bagaż podręczny i poszedł za nim. Potulnie posłuchałem tego całkowicie obcego mi człowieka i zostałem zaprowadzony do wolnego miejsca w pierwszej klasie. Mężczyzna odszedł bez słowa. Czy to był anioł? Z pewnością miał błyszczącą szatę!

Innego razu głosiłem w Australii, a mój następny cel znajdował się w Indiach. Był to zbór w Hajdarabad, prowadzony przez Bakta Singha. Miałem dolecieć tam, przesiadając się w Bangkoku, w Tajlandii. Jednak lot z Sydney się opóźnił, przez co spóźniłem się na drugi samolot. Byłem zdany na samego siebie. Była głęboka noc, a lot, którym mogłem na czas dotrzeć do Indii, zaplanowano dopiero na następny dzień. Błagałem dziewczynę pracującą w informacji, by znalazła jakiś sposób, dzięki któremu mógłbym dostać się tam jeszcze tej nocy. Pewien urzędnik podsłuchujący naszą rozmowę wymamrotał jej coś do ucha, a następnie zapytał mnie, czy nie miałbym nic przeciwko temu, gdybym podczas lotu nie dostał posiłku. To mnie zaskoczyło i powiedziałem, że zniosę wszystko, jeśli tylko będą mogli mnie tam zawieźć. Okazało się, że całkowicie nowy Jumbo Jet 747 leciał z fabryki Boeinga w Seattle, w USA do Delhi, gdzie miał zostać oddany Indyjskim Liniom Lotniczym. Samolot miał uzupełnić paliwo w Bangkoku. Błyszczący potwór wylądował o czasie, a ja zostałem wprowadzony na pokład. Olbrzymia kabina była słabo oświetlona i opustoszała. Od momentu wejścia na pokład, aż do czasu wyjścia z samolotu nie zobaczyłem ani jednej osoby. Zasnąłem na trochę, a po przebudzeniu zastanawiałem się, gdzie jestem. Odczuwałem pokusę, by iść na górne piętro i spotkać się z pilotem, ale pomyślałem, że on może nie wiedzieć, iż ma pasażera na gapę. Moje pojawienie się mogłoby przyprawić go o zawał serca, więc się nie ruszałem. Tak, nawet udało mi się usiedzieć na miejscu.

Zbieg okoliczności czy opatrzność? Szczęście czy prowadzenie? Mój ostatni przykład - jako jeden z wielu - pokazuje, że ręka Pana była nad moimi podróżami.

Leciałem do Nowej Zelandii, gdzie przez pięć tygodni miałem usługiwać na większości północnych i południowych wysp tego kraju. Ta konieczność podróżowania - samochodem, pociągiem czy innym środkiem transportu - wcale mnie nie cieszyła. Po wylądowaniu w Auckland podszedł do mnie oraz mojej żony młody mężczyzna w białym mundurze i poinformował nas, że będzie naszym pilotem podczas całego naszego pobytu! Mężczyzna posłuchał podszeptu Ducha, zastawił swój dom pod hipotekę i kupił dwusilnikowy i dziewięciomiejscowy samolot, by móc "przewozić samolotem odwiedzających kaznodziejów". Jako pilot zabierał narciarzy w okolice Alp Południowych, dookoła Góry Cooka i za pomocą płóz swojego samolotu miał możliwość sprawdzania twardości śniegu. Zabierał nas, gdzie chcieliśmy i kiedy chcieliśmy. Przez tę naszą podniebną taksówkę staliśmy się tak zblazowani, że kiedy przylecieliśmy z Nelson, kontroler ruchu lotniczego musiał przez radio poinformować nas, że na płycie lotniska zostawiłem płaszcz i walizkę. Do domu przybyliśmy z uczuciem, jakbyśmy wrócili z wakacji! Pan uhonorował pełne poświęcenia posłuszeństwo Wade'a - został on osobistym pilotem premiera Nowej Zelandii i teraz podlega mu cała flotylla samolotów.

Może teraz rozumiecie, dlaczego moja rodzina dokuczała mi, mówiąc: "To zawsze przydarza się Davidowi". Patrząc siedemdziesiąt pięć lat wstecz, mogę przyznać, że miałem niezwykle interesujące życie i nie chciałbym się z nikim zamienić.

Mam nadzieję, że wam też wyda się ono ciekawe. Ale nie pisałbym tych wspomnień tylko z tego jednego powodu, szczególnie teraz, kiedy osiągnąłem już "wiek anegdotyczny". Przeciwnie, przez wiele lat opierałem się wszelkiej myśli dotyczącej napisania autobiografii, która mogłaby w jakikolwiek sposób wskazywać na przeświadczenie o własnej ważności. Jednak presja wywierana przez inne osoby osiągnęła swój punkt kulminacyjny, kiedy w Westminster Chapel2 dzieliłem się moim doświadczeniem w głoszeniu Słowa z sześciuset mężczyznami. Ich reakcja na moje świadectwo była dosyć niezwykła i pokazała mi, że podzielenie się moją historią może pomóc innym w ich służbie dla Pana.

Tak więc mam nadzieję, że te strony okażą się pouczające, inspirujące, a także interesujące.

Osoby otrzymujące mój coroczny newsletter, czytające przedmowy w niektórych moich książkach czy po prostu słuchające nagrań znają wiele z tego, co zostało tutaj napisane. Jednak te zazwyczaj krótkie komentarze zostały tu zebrane i tworzą cały obraz. Nawiasem mówiąc, moja książka The Road to Hell3 została zareklamowana w ogólnokrajowym australijskim czasopiśmie pod nagłówkiem "Przeczytaj autobiografię Davida Pawsona!". Spodziewam się, że recenzent przeczytał tylko wprowadzenie. W każdym razie, tutaj jest prawdziwa autobiografia.

Chciałbym podziękować Jennifer Rees-Larcombe, córce mojej kuzynki Jean Rees, oraz (Sir) Cliffowi Richardowi, gorliwym słuchaczom moich nagrań, za ich Przedmowy. Także Ivanowi Wimblesowi, który skrzętnie przekształcał mój rękopis w formę akceptowaną przez wydawcę. Przede wszystkim mojej żonie, stale negującej pomysł takiego opublikowanego egotyzmu, ale która lojalnie go zaakceptowała.

Mam nadzieję, że wy - Czytelnicy - będziecie odczuwali przyjemność, którą ja odczuwałem podczas przypominania sobie i notowania dobroci i łaski (jako pies pasterski Dobrego Pasterza), które towarzyszyły mi przez wszystkie dni mojego życia.

Rozdział 1 Drzewa genealogiczne

To było tak, jakbym patrzył w lustro. Czytałem opis pewnego mężczyzny nazywającego się Pawson, który żył i zmarł w XV wieku. Opis ten został mi przysłany przez kogoś, kto z pełnym oddaniem wyszukiwał przodków różnych ludzi. Ku mojemu zdziwieniu, każdy detal, jeśli chodzi o temperament i wygląd, doskonale do mnie pasował, nawet zgadzał się kształt dolnej części mojego nosa (która jest u nas "rodzinna"). Często zastanawiałem się, jak duży wpływ wywierają na nas nasze geny. Oto, jaką dostałem odpowiedź.

Taka wiedza pozwala nam zrzucać na naszych przodków winę za nasze błędy i słabości oraz ułatwia tłumaczenie nas samych. Ja - oczywiście - mogę wytropić te niechciane cechy mojej natury w moim najsłynniejszym przodku, który miał na imię Adam. Niemniej jednak wiem, że to, kim jestem, jest wynikiem moich wyborów, a Boga nie mogę obarczać odpowiedzialnością za to, co robię z moim dziedzictwem i środowiskiem.

Powszechnym i pomocnym zwyczajem jest rozpoczynanie biografii od przedstawienia poprzednich pokoleń z obu stron drzewa genealogicznego danej osoby. Tak więc, zgodnie z zasadą dobrego wychowania: "Panie przodem".

Moja matka pochodziła ze szkockiego klanu "Sinclairów", których ziemie leżały na północno-wschodnim cyplu dookoła wioski John o'Groats. Ich mottem było: "Powierz swoją pracę Bogu". Według pewnej historii naszej rodziny, czysta krew została splamiona przez żeglarzy z hiszpańskiej Wielkiej Armady4, których jeden z okrętów rozbił się niedaleko. Tą informacją usprawiedliwiano rodzinną porywczość temperamentu.

W moim rodzinnym domu, na półpiętrze, wisiał naturalnej wielkości rozmiarów portret najbardziej sławetnego Sir Johna Sinclaira. Znany był on z badań naukowych z dziedziny rolnictwa. To on jako pierwszy użył słowa "statystyka". Wyglądał olśniewająco w kurtce mundurowej w intensywnie czerwonym kolorze, wraz z odpowiednim dla swego klanu tartanem5 oraz z tajemniczym dużym wybrzuszeniem pod lewą pachą, które prowadziło do wielu spekulacji. Ponieważ przechodziłem obok niego bardzo często, byłem przesiąknięty świadomością historii.

Mój dziadek, inny John Sinclair, oraz jego brat, Robert, włóczyli się po południowych terenach kraju. Później osiedlili się w Newcastle upon Tyne, gdzie zaczęli zbijać fortunę na manufakturze tytoniowej. Jeden produkował papierosy (Craven "A"), drugi fajki. Kiedy John przeszedł na emeryturę, wybudował imponujący, wykonany z granitu i drewna domek myśliwski w Allendale. Z jego okien można było podziwiać wspaniały widok na wrzosowiska Northumberland oraz na pozostałości po kominie dawnej kopalni. Tutaj urodziła się moja matka, piętnaście lat po narodzinach jej braci i sióstr. Praktycznie wychowywała się jako jedynaczka. Jeden z jej braci, Harold, zginął podczas I wojny światowej, a jego mała siostrzyczka była przekonana, że Bóg nosił to samo imię i modliła się: "Ojcze Nasz, któryś jest w Niebie, Harold imię Twoje...".

Ponieważ w pobliżu nie było Kościoła Szkocji6, moja rodzina uczęszczała do zboru metodystycznego, który stanowił najlepszą alternatywę w tamtej okolicy. Przez pewien czas pastorem w tym zborze był Samuel Pawson, mój wspaniały wujek. Pewnej niedzieli głosił Cecil, jego młody bratanek. Zaczął od pamiętnego stwierdzenia: "Życie jest długą i prostą drogą, pełną skrętów i zakrętów".

Urzekło to pewną młodą damę ze zboru, pannę Jean Sinclair. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Przez wszystkie lata ich małżeństwa, z okazji każdej rocznicy ich ślubu pisała miłosny list zaadresowany do "Mojego Kaznodziei". Przez całe swoje życie była wielką pomocą dla swego męża. "Wnosiła szczęście, którego nikt nie byłby w stanie opisać i bez którego moje życie oraz doświadczenia byłyby niezwykle ubogie" (przywołuję tu cytat z autobiografii mojego ojca, Hand to the Plough, Denham House Press, 1973).

Jednak jej rodzina tego nie pochwalała, zważywszy na fakt, że - jak to mawiano w tamtych czasach - planowała poślubić człowieka, "który na nią nie zasługiwał" (powiedziała tak Lady Astor, dodając: "wszystkie kobiety tak robią"). By mogła zapomnieć o swoich uczuciach, została zabrana przez swoją rodzinę do Menton na Riwierze Francuskiej. Jednak w swoim pamiętniku napisała, że jak tylko wróci, to zdecyduje się na poślubienie Cecila Pawsona. Tak też uczynła, chociaż w ceremonii zaślubin wzięła udział tylko jej matka.

Zanim przejdę do opisywania rodziny ze strony mojego ojca, muszę jeszcze wymienić brata mojej matki, który odegrał pośrednią rolę w moim nawróceniu. Odwiedzał nas sporadycznie. Podczas tych wizyt robił na mnie ogromne wrażenie. Odziedziczył firmę tytoniową (mój dziadek zmarł, zanim się urodziłem) i ostatecznie doszedł na szczyt Imperial Tobacco Company w Londynie, dokąd ze swojego domu w Hampstead7 dojeżdżał bryczką ciągniętą przez dwa konie.

Jednak mój wujek prowadził też duchowe życie. Będąc młodzieńcem, sprawdził każdą denominację, poszukując tej, która była najbardziej zbliżona do jego "ideału" z Nowego Testamentu. Ostatecznie zdecydował się na jedną z wielu odmian "Brethren"8 (nazwanych "Glantons" od wioski w Northumberland, gdzie ruch ten zainicjowano9). Mój wuj - będący gorliwym "dyspensacjonalistą"10 podążającym za innowacyjną interpretacją Pisma Świętego Nelsona Darby'ego - napisał książkę na temat proroctw w Księdze Daniela i Objawienia św. Jana. Był on nieufny wobec metodystycznych afiliacji i przekonań mojego ojca, chociaż w tamtym czasie metodyzm nie był tak bardzo "liberalny" jak teraz.

Mój wuj miał siedmioro dzieci, trzech synów i cztery córki. Jedna z najmłodszych jego córek, Lois, poślubiła Andrew Graya, dyrektora Pickering and Inglis, wiodącego chrześcijańskiego wydawnictwa w Glasgow. Inna córka, Jean, wyszła za brytyjskiego ewangelistę Toma Reesa (więcej o nim później), który w powojennych latach był niezwykle znany. Jego syn, Keith, do dziś dzień gorliwie słucha moich nagrań.

Tyle jeśli chodzi o moich szkockich przodków. Teraz kolej na angielskich.

Zawsze wydawało mi się, że "Pawson" pochodzi od "Paul's son" (syn Paula), tak jak Poulson lub Polson. Podczas mojej wizyty w Polsce rozbawiło mnie to, że byłem nazywany tam Panem Pawiem. Kiedy zapytałem dlaczego, powiedziano mi, że w języku polskim paw jest nazwą tego wspaniałego ptaka. Po powrocie do domu odkryłem, że paw w staroangielskim języku miał to samo znaczenie. Zawsze powtarzam, że wolałbym być potomkiem pawia niż małpy. No cóż, to sugeruje próżność!

To nazwisko jest stosunkowo rzadkie, chociaż nosił je znany piłkarz, w swojej nazwie miał je również sklep z czekoladą w Bournemouth oraz kamieniołom w Yorkshire. Pierwotnie Pawsonowie mieszkali w tym hrabstwie, a ich dom znajdował się w Wakefield. Nasze rodzinne motto brzmi Favente Deo (Bóg sprzyja).

Pawsonowie byli w większości rolnikami i/lub kaznodziejami. Mój ojciec mawiał, iż jest bezpośrednim potomkiem Johna Pawsona, który był jednym z pierwszych i najbardziej znanych współpracowników Johna Wesleya podczas przebudzenia w XVIII wieku. Ponoć miało ono uratować Anglię przed jej własnym odpowiednikiem Rewolucji Francuskiej. Na mojej półce leżą jego opublikowane listy. Z pewnością jeśli chodzi o moją rodzinę ze strony ojca, była ona mocno związana z Kościołem metodystycznym.

Jego ojciec, David Ledger Pawson, usługiwał w Kościele metodystycznym jako ewangelista i pastor. Jego biografia została zatytułowana Harvesting for God (Zbierając żniwa dla Boga), a wszystkie zawarte w niej dialogi są napisane w dialekcie "geordie", języku z Tyneside. Stało się tak, ponieważ jego najbardziej znana służba prowadzona była w przemysłowym regionie w Newcastle upon Tyne, tuż obok fabryk [koncernu zbrojeniowego] Vickers Armstrong oraz niedaleko znanej z ballad "Scotswood Road". Jego misja "People's Hall" już dawno przestała istnieć, ale plebania wykonana z solidnego kamienia, w której mój ojciec spędził dużą część swojego dzieciństwa, cały czas stoi na Rye Hill. Gruźlica gardła przerwała mojemu dziadkowi dynamiczne wygłaszanie kazań, jednak wyzdrowiał oddychając leczniczym powietrzem w Davos w Szwajcarii. On także miał kozią bródkę (nigdy o tym nie pomyślałem, dopóki nie miałem własnej). Zawsze, kiedy ktoś prosił go o autograf na jego książce, dodawał: "Ten, którego kazaniem jest pobożne życie, nigdy nie będzie głosił zbyt długo" lub: "Kiedy perspektywy są złe, spójrz do góry".

Kiedy mój ojciec kończył szkołę, dyrektor powiedział mu: "No cóż, Pawson, nie jesteś błyskotliwy, ale jesteś kujonem i jeśli będziesz dalej tak trzymał, to dotrzesz do celu". No i udało mu się, czym wprawił w zakłopotanie swoich teściów. Intuicja mojej matki wybrała zwycięzcę.

Mimo iż nie posiadał ziemi rolnej, wybrał pracę związaną z rolnictwem. Rozpoczął studia w King's College w Newcastle. Następnie kontynuował swoją akademicką karierę w Durham University: był adiunktem, następnie wykładowcą, doktorem i ostatecznie profesorem wykładającym na wydziale uprawy roślin. Przez cały ten czas pracował w tym samym gabinecie i mógł go zajmować dożywotnio po przejściu na emeryturę. Zarządzał uniwersyteckim eksperymentalnym gospodarstwem rolniczym w Cockle Park, niedaleko Morpeth, które stało się znane dzięki ulepszaniu pastwisk za pomocą zwykłego popiołu, półproduktu przemysłu stalowego. Napisał pomnikowe książki o takich osobach jak Robert Bakewell, który był pionierem w reprodukcji zwierząt i został mianowany członkiem Royal Society11 w Edynburgu. Podczas II wojny światowej był odpowiedzialny za wszystkie gospodarstwa rolne w Northumberland i został odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego za prowadzenie ewidencji produkcji żywności w tym hrabstwie. Ku jego rozczarowaniu, z powodu niedyspozycji króla Jerzego VI otrzymał go listem poleconym.

Jednak największy rozgłos przyniosła mu inna działalność - praca świeckiego kaznodziei. Był znany w całej północno-wschodniej Anglii, a także nieco dalej. W swoich kazaniach zawsze głosił o tym, że każdy musi podjąć decyzję odnośnie nawrócenia. W specjalnej książce zapisywał nazwiska tych, którzy odpowiedzieli na jego wezwanie do nawrócenia lub ponownego oddania swojego życia Bogu. Mam tę książkę, a w niej znajduje się dwanaście tysięcy nazwisk i adresów. Stał się znany w kraju, a także poza jego granicami, kiedy został wyznaczony na wiceprezydenta Konferencji Metodystycznej. Jest to najwyższe stanowisko, które może zajmować nieduchowna osoba w tej denominacji. Jego książka Personal evangelism (Osobista ewangelizacja) doprowadziła do włączenia opisu jego osoby do obszernej księgi Heroes (Bohaterowie) pióra Williama Barclaya, słynnego szkockiego duchownego.

Małżeństwo moich rodziców było więc niezwykłą kombinacją tego, co do ich związku wniosła ich przeszłość, oraz potencjału, jaki oboje posiadali. Było ono także związkiem wystawionym na widok publiczny. A ja byłem ich drugim dzieckiem.

Książki autorstwa Davida Pawsona

Truth to Tell wydawnictwo Hodder and Stoughton, 1977 (obecnie wydawnictwo Bethel)

Leadership Is Male ("Przywództwo należy do mężczyzn", Wydawnictwo JR Szorc) Highland, 1988 (później Eagle, obecnie Bethel)

The Normal Christian Birth ("Normalne narodziny chrześcijanina", Instytut Wydawniczy AGAPE, 1993 r.) Hodder and Stoughton, 1989

The Road to Hell ("Piekło istnieje naprawdę", Oficyna Wydawnicza Vocatio, 2014) Hodder and Stoughton, 1992

Explaining Water Baptism Sovereign World, 1992

Explaining the Resurrection Sovereign World, 1993

Explaining the Second Coming Sovereign World, 1993

Fourth Wave (obecnie Word and Spirit Together) Hodder and Stoughton, 1993

When Jesus Returns Hodder and Stoughton, 1995

Is the Blessing Biblical? Hodder and Stoughton, 1995

Once Saved, Always Saved? Hodder and Stoughton, 1996

Jesus Baptises in One Holy Spirit Hodder and Stoughton, 1997 (obecnie Terra Nova)

Where is Jesus Now? Kingsway, 2001

Unlocking the Bible ("Jak czytać Biblię i ją rozumieć", Oficyna Wydawnicza Vocatio, 2015 r.) HarperCollins - wydanie ośmiotomowe, 1999-2001; Omnibus edition, 2003

The Challenge of Islam to Christians Hodder and Stoughton, 2003

Przypisy

1 OBE - Kawaler Orderu Imperium Brytyjskiego - wszystkie przypisy od red.

2 Sławny zbór ewangeliczny w Londynie, założony w 1840 r.

3 Droga do piekła (polski tytuł: Piekło: mit czy rzeczywistość).

4 Nazwa floty hiszpańskiej, która w 1588 r. próbowała dokonać inwazji Anglii, ale została zniszczona przez angielskie okręty oraz sztormy u wybrzeży Szkocji i Irlandii.

5 Tkanina o charakterystycznym dla danego klanu (od XVIII w.) wzorze i szczególnej kolorystyce kraty.

6 Church of Scotland, szkocki odpowiednik Kościoła anglikańskiego (Church of Engalnd), kościół państwowy w Szkocji, wyznania prezbiteriańskiego.

7 Luksusowa dzielnica Londynu.

8 Ruch braci plymuckich (ang. Plymouth Brethren), ewangelicznego nurtu chrześcijaństwa, zapoczątkowanego w Wielkiej Brytanii w latach 20. XIX w., m.in. przez Johna Nelsona Darby'ego - stąd zwani są także darbystami (choć ścisłej określenie to dotyczy tzw. braci zamkniętych lub ekskluzywnych - podział powstał m.in. na tle ich stosunku do innych wyznań chrześcijańskich). W Polsce jego odpowiednikiem jest Kościół Wolnych Chrześcijan.

9 W 1908 r. podczas zjazdu w Glanton doszło do rozłamu w obrębie tzw. zamkniętych braci.

10 Dyspensacjonalizm - system teologiczny, którego autorami byli Edward Irving i John Nelson Darby, charakteryzujący się przekonaniem, że Boży plan zbawienia składa się z siedmiu aktów (ang. dispensations), z których ostatnim jest literalnie pojmowane Tysiącletnie Królestwo, gdzie Chrystus będzie rządził światem z Trzeciej Świątyni w Jerozolimie, oraz poglądu, iż Boże wybranie narodu izraelskiego nie zostało zniesione poprzez przeniesienie go na Kościół.

11 Królewskie towarzystwo naukowe będące odpowiednikiem Polskiej Akademii Nauk.

Tytuł oryginału: Not as bad as the truth

Autor: David Pawson

Tłumaczenie: Dominika Sand

Projekt okładki: Radosław Krawczyk

Korekta i redakcja: Włodzimierz Tasak

Copyright ? David Pawson Teaching Trust 2013. All rights reserved.

This edition issued by special arrangement with Anchor Recordings Limited

Copyright ? 2015 for the Polish edition by Wydawnictwo Bogulandia, Warszawa All rights to the Polish edition reserved.

Książka, ani żadna jej część, nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.

Cytaty z Pisma Świętego pochodzą z Bilii wydanej przez Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa, 1990.

Dystrybucja:

Wydawnictwo Bogulandia

tel. 603 072 828

info@bogulandia.pl

www.bogulandia.pl

ISBN 978-83-63097-51-6

Książka do nabycia:

Księgarnia i Hurtownia wysyłkowa "Bogulandia"

tel. 603 072 828

info@bogulandia.pl

www.bogulandia.pl

ZNAMIĘ LWA (trylogia) Francine Rivers

Trylogia Znamię Lwa należy do najważniejszych osiągnięć beletrystyki chrześcijańskiej ostatnich lat. Świadczą o tym opinie krytyków, ogromna poczytność oraz prestiżowe nagrody.

GŁOS W WIETRZE (tom I)

Jest tylko jedna prawdziwa władza na tej ziemi, dziewczyno, i jest to władza Rzymu - usłyszała młodziutka Hadassa, kiedy została sprzedana jako niewolnica. Jednak już wkrótce Rzym przekona się, że prawda jest zupełnie inna. Hadassa trafia do bogatej rzymskiej rodziny, poznaje tam przystojnego Markusa i jego młodszą siostrę Julię. W tym samym czasie germański wódz Atretes zostaje wzięty do niewoli i trafia na rzymską arenę jako gladiator. Niedługo potem miłość Markusa i Hadassy oraz związek Atretesa i Julii doprowadzają do wydarzeń, które zburzą całe ich dotychczasowe życie.

ECHO W CIEMNOŚCI (tom II)

I wiek po Chrystusie. Efez. Młoda chrześcijanka Hadassa zostaje skazana na męczeńską śmierć. Zrozpaczony Markus Walerian podąża do Jerozolimy, by znaleźć Boga, w którego Hadassa wierzyła tak mocno, że z ufnością i spokojem stanęła na efeskiej arenie.

JAK ŚWIT PORANKA (tom III)

Atretes, były gladiator, słynny z nieprzeciętnej waleczności i urody, dowiaduje się, że jego syn żyje. Germanin postanawia odszukać chłopca i wrócić z nim do ojczyzny. Obawa, że zostanie zmuszony do powrotu na arenę, przyspiesza decyzję o wyruszeniu w drogę. Czy droga do domu będzie także Drogą do poznania Jezusa?