Prasowanie kwiatów. Praktyczny przewodnik o suszeniu kwiatów na płasko - Daria Mazurowska

Kup ebooka

99.00 zł
79.20 zł (99,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

 

Daria Mazurowska

 

ZE MNĄ PÓJDZIE CI

JAK Z PŁATKA,

czyli o prasowaniu kwiatów

od A do Z

 

 

ISBN: 978-83-970267-0-4

 

Redakcja: Krystyna Jakaczyńska 

Korekta: Krystyna Jakaczyńska, Dominika Kamyszek 

Wydawca: Daria Mazurowska

Dystrybucja: www.eBOOKnijto.com.pl 

Skład i oprawa graficzna: Nomads Media

 

Fotografie:

materiały własne,

Maria Wendrowska IG @czule.spojrzenie,

Michał Kolanowski www.michalkolanowski.pl 

 

 

Masz pytania, sugestie, opinie?

Napisz do mnie:

kontakt@zplatka.pl

IG @z_platka @z_prasy 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym, powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji.

 

Autorka oraz wydawca dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były rzetelne i kompletne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności za ich wykorzystanie ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz wydawca nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce.

Początek - od scrollowania do e-booka

 

Gdyby kilka lat temu ktoś powiedział mi, że znajdę ukojenie i pasję związaną z kwiatami, to nieźle bym się uśmiała. Utrzymanie kwiatów przy życiu w moim otoczeniu graniczyło z cudem. Albo je przelewałam, albo zapominałam podlać, więc efekt był opłakany. Miałam dwa skrzydłokwiaty i rachitycznego zamioculcasa. Słyszałam, że ten gatunek jest odporny na wszystko. Cóż... poza mną. Skrzydłokwiaty uchowały się w moim mieszkaniu chyba tylko dlatego, że to rośliny oczyszczające powietrze, a my mieszkaliśmy na ósmym piętrze wieżowca tuż nad kominem kamienicy. Gdy przeprowadziliśmy się do bloku w innej okolicy, przy samym lesie, gdzie jakość powietrza jest bardzo wysoka, to skrzydłokwiaty po prostu padły. Fakt ten stał się bodźcem do podjęcia pierwszych prób intencjonalnego suszenia kwiatów.

 

Zacznę od początku. Był lipiec 2022 roku, ja na urlopie macierzyńskim. Gdybym przeczuwała, że to tak zrewolucjonizuje moje życie, to zapisałabym dokładną datę, ale teraz za to mogę świętować cały miesiąc.

 

Nieco ponad rok wcześniej przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, półtora miesiąca później urodził się nasz synek i nie miałam już czasu się skupiać na urządzaniu wnętrza. Nasze dni mijały na opiece nad niemowlęciem. Dopiero po roku, gdy zaczęłam powoli wracać do żywych i myśleć o kontynuacji kariery, zobaczyłam, że poza praktycznym wyposażeniem i ogromną drewnianą mapą świata, którą dostałam w prezencie urodzinowym, nie mamy żadnych dekoracji. We wnętrzu brakowało przytulności. Jedynym elementem ozdobnym bywały świeże kwiaty w wazonie, którymi zawsze lubiłam się otaczać.

 

Synek drzemał przy mnie, a ja szukałam w Internecie inspiracji, jak ocieplić nasze mieszkanie. Przewinęłam setki plakatów, obrazów, dekoracji przestrzennych, aż trafiłam na kwiaty zamknięte w złotej ramce z napisem od @nibsandtools. Byłam oczarowana i kupiłabym ją w tym samym momencie, ale transport szklanej ramy z drugiego końca świata wzbudzał wiele obaw. Ta ramka była jedyna w swoim rodzaju, przeszukałam tyle stron i nie znalazłam niczego podobnego. Nie mogłam wręcz uwierzyć, że obecnie nie ma takich cudów gdzieś bliżej. Przeszukiwałam dalej Internet, aż znalazłam hashtag "pressed flowers", czyli prasowane kwiaty. Czułam się, jakbym przeszła właśnie przez jakieś magiczne wrota do innego, piękniejszego, kolorowego świata. Moja wewnętrzna kreatywna zosia samosia aż wyrywała się, by dopuścić ją do głosu. To uczucie było takie odświeżające, pełne optymizmu i motywujące do działania. Nie powiem - byłam w szoku, że ktoś prasuje kwiaty. Z żelazkiem zawsze się lubiłam, ale nawet temperatura prasowania dla jedwabiu wydawała mi się zbyt wysoka dla delikatnych kwiatów. Całe szczęście, że poczytałam trochę więcej na ten temat, zanim wyjęłam deskę do prasowania.

 

Gdzie kwitną kwiaty, kwitnie też nadzieja.

Lady Bird Johnson

 

Nagle poczułam pełną gotowość i postanowiłam, że zrobię sobie taką ramkę sama. Wspomniana kreatywna zosia samosia aż zapiszczała w głębi mnie. W końcu co może być trudnego w ususzeniu kwiatków? Zielnik w szkole robiłam, liście miały się nieźle, a i wszystkie kwiaty doniczkowe ususzyłam na wiór, więc i to pójdzie gładko. Przecież wystarczy włożyć kwiatek do książki i samo się zrobi. Jakże się myliłam! Wszystkie kwiaty, które zebrałam lub dostałam (w tym bukiet rocznicowy), włożyłam do pierwszej prowizorycznej, własnoręcznie zrobionej prasy. Niestety, wszystkie zgniły lub zbrązowiały. Kolejne próby wcale nie były bardziej udane. Nie poddawałam się jednak.

 

Każdy spacer kończył się zbiorami. Nie wychodziłam z domu bez nożyczek, pojemnika na kwiaty i torby. Ile mnie to nerwów i stresu kosztowało, to może domyślać się ktoś, kto tak samo jak ja boi się owadów żądlących. Nie zliczę, ile razy uciekałam z piskiem, jak mnie dzielne zapylacze pogoniły. Determinacja była jednak silniejsza niż strach, więc wracałam na miejsca zbiorów, przebudowywałam prowizoryczne prasy, znajdowałam przestrzeń w domu na kolejne stosy książek, potem desek, a potem pras robionych przez mojego męża. Odnotowywałam pierwsze sukcesy, wyciągałam wnioski i wprowadzałam zmiany. Metodą prób i błędów dochodziłam do tego miejsca, czyli do konserwacji bukietów ślubnych. Wciąż nie mogę uwierzyć, że Panny Młode z pełnym zaufaniem powierzają mi swoje ślubne kwiaty, by zachować je dla siebie na wiele lat. Jestem im za to ogromnie wdzięczna.

 

 

Wdzięczność kieruję również w Twoją stronę, że jesteś tu ze mną. Przetarłam szlaki w prasowaniu kwiatów i z przyjemnością dzielę się wiedzą. W tym e-booku przekażę Ci całą wiedzę i doświadczenie, które zebrałam. Pamiętaj, że moje sposoby działają u mnie, ale proces nauki nigdy się nie kończy. W końcu nie prasowałam wszystkich możliwych kwiatów świata!

 

Zachęcam Cię do podejmowania działań i akcji opisywanych przeze mnie, ale też do eksperymentowania i cieszenia się z każdego kolejnego pięknie ususzonego kwiatka. Niech każda nieudana próba będzie dla Ciebie motywacją do zmiany i znalezienia innego, dobrego rozwiązania. Baw się tym procesem, czerp z natury, wdychaj zapachy, ciesz oczy kolorami, dotykaj delikatnych płatków, poczuj strukturę liści i łodyg. Krótko mówiąc, zaangażuj w to wszystkie swoje zmysły.