POWIEDZ, CO ZAMIERZASZ ROBIĆ, A POTEM TO RÓB
Sercem Pozytywnej Dyscypliny jest zasada, by zmieniać samego siebie, zamiast narzucać innym swoją wolę i żądać, by to oni się zmienili. Gdy poświęcałeś wiele czasu na trzymanie w ryzach swoich dzieci, prawdopodobnie nawet nie przyszło ci do głowy, że mógłbyś uporać się z tym problemem, decydując o własnych działaniach, zamiast próbować zmusić dzieci, by robiły to, czego od nich wymagasz.
Kiedy zaczniesz przykładać wagę do zmiany własnego zachowania, wkrótce odkryjesz, że za słowami muszą iść działania i że musisz konsekwentnie wykonywać własne decyzje. Nie zapędzaj się więc w kozi róg i zanim otworzysz usta, najpierw się zastanów. Zamiast zapowiadać coś, czego w rzeczywistości nie zamierzasz zrobić, i ustawiać się w niezręcznej sytuacji, zrób krok w tył i poświęć sprawie więcej uwagi. Pomoże ci to omijać drobne problemy i skupiać się na tych, które są dla ciebie naprawdę ważne.
Oto kilka przykładów działania zasady "rób to, co postanowiłeś":
- Mama jedenastomiesięcznego dziecka, które awanturowało się przy zmianie pieluszki, postanowiła przestać z nim wojować. Powiedziała mu: "Potrzebuję twojej pomocy. Poczekam, aż będziesz gotów leżeć spokojnie i wtedy cię przewinę". Za każdym razem, gdy dziecko zaczynało brykać, przerywała tę czynność i czekała w milczeniu, aż się uspokoi. Po kilku takich razach dziecko zaczęło z nią zgodnie współpracować. Mama nie okazywała złości, po prostu cierpliwie czekała, pilnując tylko, żeby mały nie spadł ze stolika.
- Inna mama przyłapała się na tym, że stale powtarza te same kwestie i najwyraźniej nikt jej nie słucha. Po namyśle powiedziała dzieciom, że życzy sobie, żeby uważnie słuchały tego, co do nich mówi, więc będzie mówiła tylko raz. Jeśli będą miały jakieś pytania, chętnie na nie odpowie, ale niczego nie będzie powtarzać. Trzymała się ściśle tego postanowienia i wkrótce zauważyła, że dzieci o wiele uważniej słuchają, co ma im do powiedzenia. Jeśli któreś nie zwróciło uwagi na jej słowa, musiało potem zasięgać języka u rodzeństwa.
- Tata zauważył, że dzieci odkładają odrabianie lekcji do ostatniej chwili przed pójściem spać i wtedy proszą go o pomoc. Oświadczył, że jest do ich dyspozycji tylko pomiędzy siódmą a dziewiątą wieczorem. Kiedy jeden z synów przyszedł do niego o wpół do dziesiątej, prosząc o pomoc w przygotowaniu się do testu, tata powiedział z uśmiechem: "Wiem, że potrzebujesz mojej pomocy i z przyjemnością ci jej udzielę codziennie między siódmą a dziewiątą. Tym razem musisz poradzić sobie sam". To jest ten moment, kiedy kusi nas, by zlitować się nad dzieckiem i dać mu jeszcze jedną szansę (po wygłoszeniu kazania na temat "a nie mówiłem"). Ale dużo lepszy efekt uzyskasz, jeśli będziesz miał odwagę trzymać się swoich postanowień, gdyż stworzysz wtedy dziecku okazję do uczenia się na własnych błędach. Pamiętaj jednak, że działa to tylko wtedy, gdy powstrzymujesz się od wymówek, kazań i narzekania.
- Wielu rodziców konsekwentnie stosuje zasadę, by w chwilach dziecięcych kłótni w samochodzie zatrzymywać go w bezpiecznym miejscu i czekać, aż dalsza jazda będzie możliwa. Wybuchów złości w trakcie zakupów można uniknąć, jeśli w chwili, gdy zacznie się marudzenie, natychmiast odprowadzimy dziecko do samochodu. Jedyne, co należy wtedy powiedzieć spokojnym głosem, to: "Wrócimy do sklepu, kiedy będziesz na to gotowy". Niektórzy omijają kłótnie i płaczliwe sceny z powodu pieniędzy, jasno zapowiadając, że nie będą udzielać pożyczek, i dotrzymują tego słowa. Dzięki temu dziecko uczy się gospodarowania swoim kieszonkowym. Konsekwentne odmawianie jazdy, dopóki wszyscy w samochodzie nie będą dobrze przypięci pasami, kładzie kres niekończącym się walkom o władzę.
Skłonni jesteśmy powtarzać napomnienia i tłumaczenia, zamiast egzekwować je czynem. Rodzice życzliwi i stanowczy nie nadużywają słów, chyba że doceniają dzieci, rozmawiają z nimi na ciekawe tematy lub wyjaśniają sekrety życia.