Pozytywna dyscyplina od A do Z. 1001 rozwiązań na codzienne wyzwania rodzicielskie - Jane Nelsen

Kup ebooka

85.00 zł
68.00 zł (85,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

DZIA­ŁAJ ZA­MIAST MÓ­WIĆ

Inna od­miana me­tody "rób, co mó­wisz" po­lega na za­stą­pie­niu wy­po­wie­dzi dzia­ła­niem. Zrób eks­pe­ry­ment i uważ­nie po­słu­chaj sa­mego sie­bie. Zdzi­wisz się, jak wiele nie­po­trzeb­nych słów wy­cho­dzi z two­ich ust. Albo po­słu­chaj ro­dzi­ców bo­ry­ka­ją­cych się z dziećmi w skle­pie spo­żyw­czym, bła­ga­ją­cych je o spo­kój w cen­trum han­dlo­wym, stro­fu­ją­cych je w parku, tłu­ma­czą­cych im bez końca, że pora już je­chać do domu. Do­bre trzy czwarte pro­ble­mów, ja­kie mają ro­dzice ze swymi dziećmi, praw­do­po­dob­nie by zni­kło, gdyby mniej mó­wili, a wię­cej ro­bili. Dzieci wy­łą­czają fo­nię, kiedy ro­dzice za dużo ko­men­tują.

Za sprawą ta­kiej - w du­żej mie­rze słow­nej - pe­da­go­giki ("Zrób to", "Nie rób tego") ro­dzice mimo woli od­dają wła­dzę dzie­ciom, które prze­stają ich słu­chać i ro­bią to, co same chcą. Mówi się wtedy, że są nie­po­słuszne, za­miast przy­jąć do wia­do­mo­ści, że to dla­tego, iż ro­dzice nie uży­wają sku­tecz­nych na­rzę­dzi wy­cho­waw­czych. Bę­dzie jak naj­bar­dziej w po­rządku, je­śli weź­miesz dziecko za rękę i po­cią­gniesz we wła­ściwą stronę, za­nie­siesz je na rę­kach do łóżka albo za­pa­ku­jesz je do wanny, je­śli broni się przed ką­pielą. Na­to­miast prośby i groźby, zrzę­dze­nie, stro­fo­wa­nie czy pra­wie­nie ka­zań nie mają wiele wspól­nego z sza­cun­kiem. Nie mów: "Li­czę do trzech". Trzy­maj bu­zię na kłódkę i dzia­łaj. Bę­dziesz przy­jem­nie za­sko­czony re­zul­ta­tem.

Je­śli bę­dziesz mniej mó­wił, a wię­cej ro­bił, dzieci za­uważą tę zmianę. Za­miast po­wta­rzać im bez końca, żeby się uci­szyły, spró­buj w mil­cze­niu po­cze­kać, aż się uspo­koją, i do­piero wtedy okaż im uwagę. Je­śli kłócą się o za­bawkę, bez słowa im ją od­bierz i umieść w nie­do­stęp­nym dla nich miej­scu. Bez two­ich wy­ja­śnień do­my­ślą się, że do­staną ją z po­wro­tem, kiedy się po­go­dzą. Je­śli dziecko nisz­czy stół wi­del­cem albo sięga po przed­miot, któ­rego nie po­winno ru­szać, po­proś tylko raz, żeby tego nie ro­biło. Je­śli to nie po­działa, po pro­stu scho­waj ten przed­miot, za­miast po­wta­rzać bez­płodne na­po­mnie­nia.

Naj­więk­szą po­myłką "słow­nej pe­da­go­giki" jest py­ta­nie dzieci, czy zro­bią coś, co wia­domo, że po­winny zro­bić. Na pewno sam tak po­stę­pu­jesz i sły­sza­łeś, jak ro­bią to inni ro­dzice. "Czy mógł­byś za­piąć pasy?", "Czy mógł­byś przyjść do stołu na obiad?", "Czy mógł­byś po­słać swoje łóżko?". Ty­powa od­po­wiedź brzmi: "Nie, nie chcę!".

Żeby unik­nąć tego pro­blemu, po­wiedz ra­czej: "Te­raz czas za­piąć pasy", "Pora na obiad", "Przed wyj­ściem z domu ście­limy łóżka", "Czwar­tek to dzień, kiedy zmie­niamy po­ściel", "Mamy ro­botę do wy­ko­na­nia. Po zje­dze­niu obiadu zbie­ramy brudne na­czy­nia i za­no­simy je do zmy­warki". Je­śli od sa­mego po­czątku bę­dziesz zwra­cać się do dzieci w ten spo­sób, to po pro­stu przyjmą to do wia­do­mo­ści i będą tak po­stę­po­wać. Nie będą pod­wa­żały two­ich de­cy­zji, po­nie­waż wie­dzą, że jest tak, jak jest, i są rze­czy, które nie pod­le­gają dys­ku­sji.

Jesz­cze jedna wska­zówka: sta­wia­jąc dzie­ciom wy­ma­ga­nia, mu­sisz być bli­sko nich. Je­śli masz z nimi wzro­kowy kon­takt, to ro­śnie szansa na to, że twoje słowa do nich do­trą. Za­nim dziecko cię wy­słu­cha, mu­sisz przy­cią­gnąć jego uwagę. Do­brym na­rzę­dziem słu­żą­cym do tego celu jest ak­tyw­ność. Zwróć uwagę, o ile szyb­ciej osią­gasz po­żą­dany sku­tek, kiedy wsta­jesz i zbli­żasz się do dziecka, niż kiedy wy­krzy­ku­jesz po­le­ce­nia z fo­tela w dru­gim końcu po­koju.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

PO­WIEDZ, CO ZA­MIE­RZASZ RO­BIĆ, A PO­TEM TO RÓB

Ser­cem Po­zy­tyw­nej Dys­cy­pliny jest za­sada, by zmie­niać sa­mego sie­bie, za­miast na­rzu­cać in­nym swoją wolę i żą­dać, by to oni się zmie­nili. Gdy po­świę­ca­łeś wiele czasu na trzy­ma­nie w ry­zach swo­ich dzieci, praw­do­po­dob­nie na­wet nie przy­szło ci do głowy, że mógł­byś upo­rać się z tym pro­ble­mem, de­cy­du­jąc o wła­snych dzia­ła­niach, za­miast pró­bo­wać zmu­sić dzieci, by ro­biły to, czego od nich wy­ma­gasz.

Kiedy za­czniesz przy­kła­dać wagę do zmiany wła­snego za­cho­wa­nia, wkrótce od­kry­jesz, że za sło­wami mu­szą iść dzia­ła­nia i że mu­sisz kon­se­kwent­nie wy­ko­ny­wać wła­sne de­cy­zje. Nie za­pę­dzaj się więc w kozi róg i za­nim otwo­rzysz usta, naj­pierw się za­sta­nów. Za­miast za­po­wia­dać coś, czego w rze­czy­wi­sto­ści nie za­mie­rzasz zro­bić, i usta­wiać się w nie­zręcz­nej sy­tu­acji, zrób krok w tył i po­święć spra­wie wię­cej uwagi. Po­może ci to omi­jać drobne pro­blemy i sku­piać się na tych, które są dla cie­bie na­prawdę ważne.

Oto kilka przy­kła­dów dzia­ła­nia za­sady "rób to, co po­sta­no­wi­łeś":

- Mama je­de­na­sto­mie­sięcz­nego dziecka, które awan­tu­ro­wało się przy zmia­nie pie­luszki, po­sta­no­wiła prze­stać z nim wo­jo­wać. Po­wie­działa mu: "Po­trze­buję two­jej po­mocy. Po­cze­kam, aż bę­dziesz go­tów le­żeć spo­koj­nie i wtedy cię prze­winę". Za każ­dym ra­zem, gdy dziecko za­czy­nało bry­kać, prze­ry­wała tę czyn­ność i cze­kała w mil­cze­niu, aż się uspo­koi. Po kilku ta­kich ra­zach dziecko za­częło z nią zgod­nie współ­pra­co­wać. Mama nie oka­zy­wała zło­ści, po pro­stu cier­pli­wie cze­kała, pil­nu­jąc tylko, żeby mały nie spadł ze sto­lika.

- Inna mama przy­ła­pała się na tym, że stale po­wta­rza te same kwe­stie i naj­wy­raź­niej nikt jej nie słu­cha. Po na­my­śle po­wie­działa dzie­ciom, że ży­czy so­bie, żeby uważ­nie słu­chały tego, co do nich mówi, więc bę­dzie mó­wiła tylko raz. Je­śli będą miały ja­kieś py­ta­nia, chęt­nie na nie od­po­wie, ale ni­czego nie bę­dzie po­wta­rzać. Trzy­mała się ści­śle tego po­sta­no­wie­nia i wkrótce za­uwa­żyła, że dzieci o wiele uważ­niej słu­chają, co ma im do po­wie­dze­nia. Je­śli któ­reś nie zwró­ciło uwagi na jej słowa, mu­siało po­tem za­się­gać ję­zyka u ro­dzeń­stwa.

- Tata za­uwa­żył, że dzieci od­kła­dają od­ra­bia­nie lek­cji do ostat­niej chwili przed pój­ściem spać i wtedy pro­szą go o po­moc. Oświad­czył, że jest do ich dys­po­zy­cji tylko po­mię­dzy siódmą a dzie­wiątą wie­czo­rem. Kiedy je­den z sy­nów przy­szedł do niego o wpół do dzie­sią­tej, pro­sząc o po­moc w przy­go­to­wa­niu się do te­stu, tata po­wie­dział z uśmie­chem: "Wiem, że po­trze­bu­jesz mo­jej po­mocy i z przy­jem­no­ścią ci jej udzielę co­dzien­nie mię­dzy siódmą a dzie­wiątą. Tym ra­zem mu­sisz po­ra­dzić so­bie sam". To jest ten mo­ment, kiedy kusi nas, by zli­to­wać się nad dziec­kiem i dać mu jesz­cze jedną szansę (po wy­gło­sze­niu ka­za­nia na te­mat "a nie mó­wi­łem"). Ale dużo lep­szy efekt uzy­skasz, je­śli bę­dziesz miał od­wagę trzy­mać się swo­ich po­sta­no­wień, gdyż stwo­rzysz wtedy dziecku oka­zję do ucze­nia się na wła­snych błę­dach. Pa­mię­taj jed­nak, że działa to tylko wtedy, gdy po­wstrzy­mu­jesz się od wy­mó­wek, ka­zań i na­rze­ka­nia.

- Wielu ro­dzi­ców kon­se­kwent­nie sto­suje za­sadę, by w chwi­lach dzie­cię­cych kłótni w sa­mo­cho­dzie za­trzy­my­wać go w bez­piecz­nym miej­scu i cze­kać, aż dal­sza jazda bę­dzie moż­liwa. Wy­bu­chów zło­ści w trak­cie za­ku­pów można unik­nąć, je­śli w chwili, gdy za­cznie się ma­ru­dze­nie, na­tych­miast od­pro­wa­dzimy dziecko do sa­mo­chodu. Je­dyne, co na­leży wtedy po­wie­dzieć spo­koj­nym gło­sem, to: "Wró­cimy do sklepu, kiedy bę­dziesz na to go­towy". Nie­któ­rzy omi­jają kłót­nie i płacz­liwe sceny z po­wodu pie­nię­dzy, ja­sno za­po­wia­da­jąc, że nie będą udzie­lać po­ży­czek, i do­trzy­mują tego słowa. Dzięki temu dziecko uczy się go­spo­da­ro­wa­nia swoim kie­szon­ko­wym. Kon­se­kwentne od­ma­wia­nie jazdy, do­póki wszy­scy w sa­mo­cho­dzie nie będą do­brze przy­pięci pa­sami, kła­dzie kres nie­koń­czą­cym się wal­kom o wła­dzę.

Skłonni je­ste­śmy po­wta­rzać na­po­mnie­nia i tłu­ma­cze­nia, za­miast eg­ze­kwo­wać je czy­nem. Ro­dzice życz­liwi i sta­now­czy nie nad­uży­wają słów, chyba że do­ce­niają dzieci, roz­ma­wiają z nimi na cie­kawe te­maty lub wy­ja­śniają se­krety ży­cia.

BĄDŹ ŻYCZ­LIWY I STA­NOW­CZY

Wielu ro­dzi­ców prze­śla­duje po­czu­cie winy. Albo dla­tego, że są zbyt apo­dyk­tyczni ("ja tu rzą­dzę"), albo zbyt po­błaż­liwi ("przy­po­mi­nam nieco mi­mozę"). Nie­któ­rzy łą­czą te dwie po­stawy, nie­prze­wi­dy­wal­nie prze­ska­ku­jąc z jed­nej skraj­no­ści w drugą. Ro­dzice prze­ko­nani do­Po­zy­tyw­nej Dys­cy­pliny stro­nią od nich obu. Prak­ty­kują sta­now­czość w pa­rze z życz­li­wo­ścią. Którą z po­niż­szych de­kla­ra­cji uznał­byś za swoją?

Szef: Wła­dza na­leży do cie­bie i dzieci mają ci się pod­po­rząd­ko­wać po pro­stu dla­tego, że je­steś ich ro­dzi­cem.

Mi­moza: Twoje dzieci są naj­waż­niej­sze, więc to one spra­wują wła­dzę.

Ro­dzic życz­liwy i sta­now­czy: Dziecko jest człon­kiem ro­dziny, a nie pęp­kiem świata. Znasz jego oso­bo­wość i po­tra­fisz okre­ślać dla niego gra­nice, nie uj­mu­jąc mu sza­cunku.

Wciąż nie je­steś pe­wien, jaki jest twój styl ro­dzi­ciel­stwa? Oto kilka dal­szych wska­zó­wek. Za­równo szef, jak i mi­moza re­agują na sy­tu­acje, za­miast przyj­mo­wać po­stawę pro­ak­tywną. Ozna­cza to, że cze­kają, aż coś się wy­da­rzy, i wtedy do­raź­nie na to re­agują. Ro­dzic życz­liwy i sta­now­czy robi krok w tył, ob­ser­wuje i my­śli, za­nim wy­kona ja­kieś po­su­nię­cie. Stara się na co dzień po­ka­zy­wać dziecku, jak po­winno po­stę­po­wać, za­miast stale mó­wić mu tylko TAK! lub NIE! Szef za­wsze szuka winy i wi­no­wajcy, a pod­sta­wo­wym na­rzę­dziem wy­cho­waw­czym jest dla niego kara. Ro­dzic życz­liwy i sta­now­czy szuka ra­czej roz­wią­za­nia pro­blemu i zdaje so­bie sprawę, że osobą, która może i po­winna zmie­nić się w pierw­szej ko­lej­no­ści, jest on sam. Zmie­nia­jąc swoją po­stawę, choćby w naj­drob­niej­szych spra­wach, mo­żesz w po­zy­tywny spo­sób wpły­wać na za­cho­wa­nie dziecka.

Ro­dzic mi­moza traci mnó­stwo ener­gii na roz­ma­ite "mu­szę", "mógł­bym" i "po­wi­nie­nem". Kiedy dziecko na­broi, sam czuje się winny i nie daje mu oka­zji, by uczyło się na jego przy­kła­dzie. Je­śli to jest twój styl, to zna­czy że dziecko wy­cho­wuje cie­bie, pod­czas gdy to ty po­wi­nie­neś spra­wo­wać przy­wódz­two w ro­dzi­nie. Je­steś na­do­pie­kuń­czy i bra­kuje ci wiary w zdol­ność dziecka do na­uki i roz­woju. Nie da­jesz mu zbyt wielu oka­zji do wy­kształ­ce­nia w so­bie prze­ko­na­nia: "Dam so­bie radę". Twoja de­wiza brzmi: "To moja wina".

Sto­su­jąc na­rzę­dzia Po­zy­tyw­nej Dys­cy­pliny, sta­jesz się ro­dzi­cem życz­li­wym i sta­now­czym i eli­mi­nu­jesz po­czu­cie winy. Po­zwa­lasz dziecku i so­bie na po­peł­nia­nie błę­dów, na nie­do­sko­na­łość, na pró­bo­wa­nie wciąż od nowa. Dla­czego? Po­nie­waż wiesz, że błędy są naj­lep­szym z na­uczy­cieli i że my­lić się jest rze­czą ludzką.

Na­uka życz­li­wego i sta­now­czego ro­dzi­ciel­stwa to jak sta­wia­nie jed­nego kroku na raz. Wraz z każ­dym ko­lej­nym ro­śnie twoja siła i siła two­jej ro­dziny. Myśl więc o dzie­dzi­nach, w któ­rych chciał­byś się po­pra­wić, ale w da­nym mo­men­cie skon­cen­truj się na pracy tylko z jed­nym pro­ble­mem. W ten spo­sób ani ty, ani dziecko nie po­czu­je­cie się przy­tło­czeni.

WPRO­WA­DZE­NIE

Który ro­dzic ni­gdy się nie za­sta­na­wiał, co ma zro­bić, kiedy jego dziecko do­staje na­padu zło­ści w skle­pie spo­żyw­czym, od­ma­wia zje­dze­nia obiadu, gry­zie ko­le­gów, nie chce się kłaść do łóżka albo wsta­wać rano? Kto nie cie­szyłby się, ma­jąc do dys­po­zy­cji me­tody wy­cho­waw­cze, które stro­nią od kar, a są od nich o wiele sku­tecz­niej­sze, gdy idzie o ucze­nie dziecka sa­mo­dy­scy­pliny, współ­pracy, od­po­wie­dzial­no­ści i roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów? Oto książka, która oma­wia nie­mal wszyst­kie pro­blemy wy­cho­waw­cze, ja­kie mógł­byś so­bie wy­obra­zić, do­ty­czące wszyst­kich grup wie­ko­wych i uło­żone w po­rządku al­fa­be­tycz­nym, dzięki czemu bez trudu znaj­dziesz za­gad­nie­nie, które do­ty­czy two­jej sy­tu­acji.

Się­ga­jąc do stron sta­no­wią­cych od­po­wiedź na drę­czące cię py­ta­nia, znaj­dziesz za­równo rady, co mo­żesz zro­bić tu i te­raz, jak i pro­po­zy­cje dzia­łań za­po­bie­ga­ją­cych po­ja­wie­niu się pro­blemu w przy­szło­ści. Znaj­dziesz tam rów­nież in­for­ma­cje, które po­mogą ci le­piej zro­zu­mieć wła­sną po­stawę oraz pro­cesy roz­wo­jowe dziecka. Każdy z roz­dzia­łów jest za­koń­czony wska­zów­kami dla ro­dzi­ców, które można za­sto­so­wać także przy pro­ble­mach in­nego ro­dzaju, oraz wy­ja­śnie­nie, ja­kie umie­jęt­no­ści dziecko zdo­bę­dzie, je­śli za­sto­su­jesz opi­sane me­tody. Do każ­dego roz­działu do­łą­czamy rów­nież kap­sułkę za­ty­tu­ło­waną Coś z ży­cia, uka­zu­jącą, w jaki spo­sób inni ro­dzice po­słu­żyli się na­szymi ra­dami.

Uzbro­jony w za­sady Po­zy­tyw­nej Dys­cy­pliny, zy­skasz wiarę w sie­bie, umie­jęt­ność ra­dze­nia so­bie z pro­ble­mami i głę­boką mą­drość ży­ciową, co po­zwoli ci się­gnąć do za­so­bów serca i znaj­do­wać swoje wła­sne od­po­wie­dzi na po­ja­wia­jące się py­ta­nia.

Go­rąco za­chę­camy, abyś książkę, którą trzy­masz w ręku, miał stale na po­do­rę­dziu i ko­rzy­stał z niej jako źró­dła szybko i ła­two do­stęp­nej po­mocy, dzięki któ­rej na­uczysz się uni­kać po­chop­nych re­ak­cji i ak­tyw­nie dzia­łać. Ani się obej­rzysz, kiedy za­czniesz w niej wi­dzieć me­ta­fo­ryczny gar­nek z od­żyw­czą zupą słu­żącą fi­zycz­nemu i umy­sło­wemu zdro­wiu two­jej ro­dziny. Trzy­maj ją cały czas na wol­nym ogniu. Niech jej aro­mat wy­pełni cały dom!

CZĘŚĆ 1.

Czym jest Po­zy­tywna Dys­cy­plina?

Jeśli je­steś ro­dzi­cem, ciąży na to­bie po­ważny obo­wią­zek. To ty je­steś osobą, która po­winna po­ma­gać dziecku wzra­stać w po­czu­ciu wła­snego zna­cze­nia i przy­na­leż­no­ści do ro­dziny. Ty mu­sisz wpa­jać mu spo­łeczne i ży­ciowe umie­jęt­no­ści. Ty mu­sisz za­dbać o to, by czuło się ko­chane. Ty mu­sisz w ja­kiś spo­sób spra­wić, by czuło, że jest wy­jąt­kową, je­dyną w swoim ro­dzaju i ważną istotą ludzką. Ty masz za­pew­nić dziecku bez­pie­czeń­stwo.

Jak masz to uczy­nić? Sto­su­jąc dys­cy­plinę. Być może słowo "dys­cy­plina" ko­ja­rzy ci się z kon­tro­lo­wa­niem za­cho­wa­nia dziecka i ka­ra­niem go, ale Po­zy­tywna Dys­cy­plina nie ma ni­czego wspól­nego z ka­rami ani z kon­tro­lo­wa­niem. Po­lega na wspie­ra­niu, ucze­niu, przy­go­to­wy­wa­niu do ży­cia, ćwi­cze­niu, wpa­ja­niu na­wyku sku­pia­nia się na roz­wią­za­niach. Po­zy­tywna Dys­cy­plina jest kon­struk­tywna, za­chę­ca­jąca, afir­mu­jąca, po­mocna, pełna mi­ło­ści i opty­mi­zmu. Je­śli dzieci wa­hają się na roz­sta­jach dróg, za­da­niem ro­dzi­ców jest zna­le­zie­nie ta­kiego po­dej­ścia, które da im wiarę w sie­bie.

Po­zy­tywną Dys­cy­plinę można sto­so­wać już od mo­mentu uro­dzin i przez całe ży­cie. Tak, to prawda: ni­gdy nie jest za wcze­śnie ani za późno, by roz­po­cząć sto­so­wa­nie Po­zy­tyw­nej Dys­cy­pliny, po­nie­waż jej pod­stawą są re­la­cje oparte na wza­jem­nym sza­cunku, w któ­rych sza­nuje się za­równo dziecko jak i sa­mego sie­bie. Gdyby rady dla ro­dzi­ców sku­piały się tylko na po­trze­bach dziecka, a lek­ce­wa­żyły po­trzeby do­ro­słych, nie by­łoby mowy o wza­jem­nym sza­cunku. Ten ro­dzaj ro­dzi­ciel­stwa po­zba­wiałby dziecko od­wagi i uza­leż­niał je od star­szych. Gdyby z ko­lei sku­piać się wy­łącz­nie na po­trze­bach do­ro­słych, rów­nież nie by­łoby wza­jem­no­ści - ta­kie po­dej­ście bu­dzi­łoby w dziecku lęk, ule­głość lub bunt.

Po­zy­tywna Dys­cy­plina kła­dzie na­cisk na rów­no­wagę po­mię­dzy sta­now­czo­ścią i życz­li­wo­ścią oraz na oka­zy­wa­nie sza­cunku za­równo dzie­ciom, jak i do­ro­słym. Nie ozna­cza ani po­błaż­li­wo­ści, ani su­ro­wo­ści, więc wnosi do ro­dziny na­dzieję i mi­łość oraz po­maga dzie­ciom zdo­by­wać ży­ciowe umie­jęt­no­ści.

Im wię­cej na­rzę­dzi masz na po­do­rę­dziu, tym sku­tecz­niej mo­żesz uczyć swoje dzieci. Część 1. książki po­zwoli ci zro­zu­mieć sens dwu­dzie­stu sied­miu pod­sta­wo­wych na­rzę­dzi Po­zy­tyw­nej Dys­cy­pliny. Do tych na­rzę­dzi bę­dziemy się stale od­wo­ły­wać w po­zo­sta­łej czę­ści książki, ko­niecz­nie więc prze­czy­taj naj­pierw część 1, za­nim zaj­miesz się kon­kret­nymi in­te­re­su­ją­cymi cię pro­ble­mami.

JAK KO­RZY­STAĆ Z TEJ KSIĄŻKI

Część 1. Po­zy­tyw­nej Dys­cy­pliny od A do Z za­wiera omó­wie­nie dwu­dzie­stu sied­miu pod­sta­wo­wych ro­dzi­ciel­skich na­rzę­dzi i za­sad Po­zy­tyw­nej Dys­cy­pliny. W czę­ści 2. znaj­dziesz wska­zówki, jak po­ra­dzić so­bie z nie­mal każ­dym nie­po­żą­da­nym za­cho­wa­niem dziecka, ja­kie można so­bie wy­obra­zić. Oma­wia­jąc kon­kretne sy­tu­acje i wska­zu­jąc roz­wią­za­nia, od­wo­łu­jemy W wielu z nich od­wo­łu­jemy się do na­rzę­dzi PD.

Mo­żesz mieć po­kusę, by omi­nąć część 1. i przejść od razu do roz­działu trak­tu­ją­cego o twoim kon­kret­nym pro­ble­mie. Nie rób tego jed­nak. Prze­czy­taj część 1., wzbo­gać swoją wie­dzę i za­po­znaj się z pod­sta­wo­wymi na­rzę­dziami, za­nim zaj­miesz się kon­kret­nym pro­ble­mem,który cię trapi.

Mógł­byś rów­nież ogra­ni­czyć się do frag­men­tów książki, które do­ty­czą pro­ble­mów wy­stę­pu­ją­cych w two­jej ro­dzi­nie. Je­śli jed­nak za­po­znasz się z wszyst­kimi omó­wio­nymi za­gad­nie­niami, na­wet je­śli w da­nej chwili nie masz z nimi do czy­nie­nia, to zy­skasz wie­dzę, która po­zwoli ci od­na­leźć się w każ­dej sy­tu­acji. Po­nadto nie­które rady od­no­szące się do kon­kret­nego pro­blemu mogą pod­su­nąć ci po­my­sły do wy­ko­rzy­sta­nia w co­dzien­nej prak­tyce ro­dzi­ciel­skiej. Bę­dziesz sku­tecz­niej po­ma­gał swoim dzie­ciom w bu­do­wa­niu od­wagi i pew­no­ści sie­bie oraz zdo­by­wa­niu umie­jęt­no­ści ży­cio­wych. Każdy roz­dział oprócz wska­zó­wek­za­wiera punkt po­świę­cony za­po­bie­ga­niu nie­pra­wi­dło­wo­ściom, za­nim do nich doj­dzie. Nie cze­kaj więc, aż bę­dziesz miał pro­blemy, po­czy­taj o nich wcze­śniej.

Kiedy zaj­mu­jesz się kon­kretną kwe­stią, wy­bie­raj te po­my­sły, które ci naj­bar­dziej od­po­wia­dają (lub ja­kąś ich kom­bi­na­cję). Ubie­raj to, co trzeba po­wie­dzieć, we wła­sne słowa, że­byś nie brzmiał jak bez­myśl­nie po­wta­rza­jąca coś pa­puga. Je­śli to tylko moż­liwe, an­ga­żuj dziecko w po­szu­ki­wa­nie roz­wią­zań. Wspólne czy­ta­nie za­le­ceń i wy­bie­ra­nie tego, co obojgu wam wyda się naj­traf­niej­sze, może być nie­złą za­bawą. Za­an­ga­żo­wa­nie owo­cuje współ­pracą i uła­twia dziecku przy­swa­ja­nie so­bie umie­jęt­no­ści ży­cio­wych. Po­stę­puj roz­waż­nie i ela­stycz­nie, po­nie­waż nie ma dwojga ta­kich sa­mych dzieci, a re­la­cje mię­dzy­ludz­kie stale ewo­lu­ują.

Kiedy bę­dziesz roz­trzę­siony i nie­zdolny do za­cho­wa­nia obiek­ty­wi­zmu, ta książka może ci po­słu­żyć jako mą­dry, bez­stronny przy­ja­ciel. Cza­sami samo się­gnię­cie po nią da ci czas na wy­ci­sze­nie emo­cji. Uspo­ko­iw­szy się, bę­dziesz mniej sku­piony na sa­mym pro­ble­mie i w efek­cie zdo­łasz po­dejść do niego bar­dziej ra­cjo­nal­nie i z więk­szą mi­ło­ścią do dziecka.

Dziel się obo­wiąz­kami ro­dzi­ciel­skimi z part­ne­rem lub part­nerką. Dziecku przy­nie­sie to ko­rzyść, je­śli oboje na równi bę­dzie­cie an­ga­żo­wali się w wy­cho­wy­wa­nie i wpro­wa­dza­nie dys­cy­pliny. Strzeż­cie się sy­tu­acji, w któ­rej jedno z ro­dzi­ców staje się wy­rocz­nią "w kwe­stiach ro­dzi­ciel­skich", a dru­gie tylko się temu przy­gląda. Pracy przy wy­cho­wy­wa­niu dziecka wy­star­czy dla was obojga.

Spo­glą­daj na sprawy, ma­jąc sze­roką per­spek­tywę. Twoim dłu­go­fa­lo­wym ce­lem jest wpo­je­nie dziecku wiary w sie­bie i umie­jęt­no­ści, któ­rych po­trze­buje, żeby być spraw­nym, szczę­śli­wym, god­nym sza­cunku i przy­czy­nia­ją­cym się do wspól­nego do­bra człon­kiem ro­dziny i spo­łecz­no­ści. Wszyst­kie na­rzę­dzia Po­zy­tyw­nej Dys­cy­pliny i wszyst­kie rady za­warte w tej książce są tak po­my­ślane, by ci w tym po­móc.