I. "Śmierć tak wyszukana i wymagająca nie lada wysiłku"
I.
"ŚMIERĆ TAK WYSZUKANA I WYMAGAJĄCA NIE LADA WYSIŁKU"
W pogodny piątkowy ranek 18 maja 1781 roku, oddziały cuzcańskiej
milicji, uzbrojone w piki i muszkiety, rozwinęły gęsty kordon wokół
Huacaypata, wielkiego ceremonialnego Placu Skargi, czy - jak kto woli
- Placu Wojowników dawnej stolicy królestwa Inków1. Pośrodku
placu, u stóp hiszpańskiej katedry stojącej na podwyższeniu w miejscu
dawnego pałacu Inki2 Wirakoczy, gdzie przed 200 z górą laty spadła
głowa ostatniego władcy peruwiańskiego królestwa, groźnie wyglądający
oddział Mulatów i Indian z miasta Huamanga, z zatkniętymi bagnetami
otoczył wysoki czworokątny szafot, przygotowany do publicznej egzekucji
wodza najgroźniejszego od dwustu trzydziestu lat powstania Indian w Peru, oraz jego krewnych i najbliższych przyjaciół.
Kiedy przebrzmiał złowróżbny warkot bębnów, około godziny 10.00 rano na
plac wyprowadzono pod strażą z lochu żałosny orszak skazańców. Posuwali
się wolno, storturowani tak nieludzko, że ledwo trzymali się na nogach.
Tuż obok nich szła grupka księży udzielających nieszczęśnikom ostatniego
duchowego pocieszenia. Każdy ze skazańców trzymał w drżących rękach duży
kosz, w jakim zwykło się przewozić liście yerba mate z Paragwaju.
Wszyscy zostali skuci ze sobą długim łańcuchem przytwierdzonym do
grzbietu konia, niespokojnego i wyraźnie przestraszonego widokiem
wielotysięcznego tłumu ludzi oczekujących w milczeniu na krwawe
widowisko. Jeden za drugim kroczyli ku swemu przeznaczeniu: José Bardejo
- jeden z głównych dowódców wojsk powstańczych, jego pomocnik -
pułkownik Andrés Castelo, czarnoskóry kapitan Antonio Oblitas, Antonio
Bastidas - szwagier głównego buntownika, Francisco Tupak Amaru - jego
wuj, Tomasa Tito Condemayta - kobieta-kacyk z Acos, Hipólito Tupak Amaru
- syn przywódcy powstania, Micaela Bastidas Puyacahua - jego żona, i wreszcie najważniejszy winowajca - José Gabriel Condorcanqui, znany jako
Tupak Amaru II.
Wszystko przebiegało zgodnie z wyrokiem wydanym przez głównego oprawcę
buntowników - specjalnego wysłannika króla Hiszpanii, wizytatora
generalnego José Antonio de Areche:
"Muszę skazać i skazuję José Gabriela Tupac Amaru, aby został wzięty na
główny publiczny plac [Cuzco] i zaciągnięty na miejsce egzekucji,
gdzie będzie świadkiem wykonania wyroków na jego żonie Micaeli Bastidas;
jego dwóch synach Hipólito i Fernando Tupac Amaru; jego wuju Francisco
Tupac Amaru i szwagrze Antonio Bastidasowi, jak również niektórych
spośród głównych dowódców i doradców w jego grzesznym i nikczemnym
zamiarze lub przedsięwzięciu, z których wszyscy muszą zginąć tego samego
dnia [...]".
Bardejo, Castelo i Bastidas zostali zwyczajnie powieszeni, a ich martwe
ciała zrzucono z wysokości na bruk wraz z ciałem Oblitasa, który - zanim
zawisł na szubienicy - za swoje szczególne przewiny był ciągnięty po
ziemi na powrozie przywiązanym do szyi. Francisco Tupak Amaru i młodemu
Hipólito najpierw ucięto języki, a potem ścięto głowy. Kobieta-wódz
Condemayta została uduszona przy użyciu szatańskiej garoty, którą
widziano w Cuzco po raz pierwszy3. Sam Tupak Amaru i jego żona
musieli przyglądać się śmierci najbliższych, w tym swego syna, który dał
głowę jako ostatni przed nimi. Potem przyszła kolej na Micaelę. Najpierw
pomocnicy kata ucięli jej rozgrzanymi cęgami język, potem zawlekli ją do
garoty. Ku konsternacji oprawców żelazna obręcz machiny śmierci okazała
się za duża na cienką szyję kobiety, nie powodując natychmiastowego
zgonu. Wypluwając krew z ust, skazana wiła się i charczała, przedłużając
swoją agonię. W końcu zniecierpliwieni oprawcy rzucili ją na deski
szafotu, obwiązali szyję liną i ciągnąc mocno z obu stron ostatecznie
pozbawili życia, dla pewności kopiąc ją z całej siły w brzuch i piersi.
Ostatnim, który miał umrzeć tego dnia był samozwańczy Inka José Gabriel
Tupak Amaru.
"[...] Po dokonaniu wszystkich egzekucji - brzmiał dalej wyrok
wizytatora de Areche - kat utnie mu język, a jemu samemu zostanie
przywiązany do każdego ramienia i stopy mocny sznur, w taki sposób, aby
każda lina mogła być łatwo połączona z innymi kawałkami sznurów
zwisających z uprzęży czterech koni, po to, aby każdy z tych koni,
zwrócony ku innemu narożnikowi placu, został poprowadzony w swoim
kierunku. Pozycja ta pozwoli koniom w ruch jednocześnie puszczonym
rozedrzeć jego ciało na tyleż części, by potem części owe zostały
przeniesione na wzgórze, czy wzniesienie, znane jako Picchu, na które
przyszedłszy ongiś, zastraszył i obległ miasto żądając jego kapitulacji,
a na którym spalone w przygotowanym wcześniej ogniu zostaną, a prochy w powietrzu mają być rozsypane i kamienna tablica postawiona z wyliczeniem
jego głównych zbrodni i sposobu, w jaki śmierć mu zadano, jako jedyna
pamiątka i dowód jego wiarołomnych działań [...]".
Zgodnie z wyrokiem królewskiego wizytatora dokładnie o godzinie 12.00 w południe katowscy pachołkowie wyprowadzili skazańca na środek placu.
Najpierw, podobnie jak przedtem jego staremu wujowi, synowi i żonie,
siłą otwarli mu usta i ucięli język. Potem zdjęli storturowanemu wodzowi
łańcuchy i krwawiącego rzucili na bruk. Półprzytomnego i obnażonego do
połowy przywiązali sznurem za ręce i nogi do uprzęży czterech koni,
poganianych w cztery strony świata przez czterech rosłych Metysów
odzianych w hiszpańskie surduty i trójgraniaste kapelusze4.
Nigdy przedtem Cuzco nie widziało takiego widowiska. Czy to jednak z powodu swojej słabości, czy też masywnego ciała skazańca wysiłki
spłoszonych koni okazały się daremne i nie dało się go rozszarpać
żywcem. Przez dłuższy czas ciało nieszczęsnego Tupaka Amaru wisiało w powietrzu, przypominając pająka rozpostartego w sieci. W końcu wizytator
de Areche, obserwujący kaźń z okna dawnego kolegium jezuitów
przylegającego do placu, uznał, że czas zakończyć widowisko. Na jego
znak jeden z katów ściął skazańcowi głowę i zakończył jego męki. Potem
zwłoki przeniesiono na szafot, gdzie od ciała odcięto ręce i nogi.
"[...] Jego głowa zostanie wysłana do Tinty - rozkazywał de Areche -
gdzie, wystawiona na widok publiczny na szafocie, po trzech dniach
zostanie wbita na pal przy głównym wjeździe do miasta; jedno jego ramię
trafi do miasta Tungasuca, gdzie był wodzem, i zostanie pokazane w taki
sam sposób; drugie do stolicy prowincji Carabaya; podobnie jedna z jego
nóg zostanie wysłana na pokaz do miasta Libitaca w prowincji Chumbilcas,
a pozostała do Santa Rosa w prowincji Lampa, razem z zaprzysiężonym
oświadczeniem i rozkazem do poszczególnych starszych rad miejskich lub
sędziów okręgowych, aby wyrok ten publicznie i uroczyście ogłosili, gdy
tylko trafi do ich rąk, i powtarzali go później każdego roku w tym samym
dniu miesiąca, i złożyli pisemne sprawozdanie z wykonania tego polecenia
do swoich przełożonych w rządzie, nadzorujących ich terytoria [...].
Dzięki kronice innego świadka opisywanych wydarzeń - jezuickiego
wizytatora Melchiora de La Paz - spisanej pięć lat po wydarzeniach na
centralnym placu w Cuzco, w 1786 roku, wiemy, jak brzmiał wyrok
obwieszczający przeznaczenie fragmentów ciał pozostałych członków
rodziny Tupaka Amaru:
"[...] Do Tungasuca ramię Micaeli Bastidas. Do Arequipy drugie ramię
Micaeli Bastidas, do Quispicanchi noga jego syna Ypolita, jego druga
noga do Yauri, jego ręka do Tungasuca, reszta ciała do Tinty. Głowa
Antonia Bastidas Payacahua do Paucartambo, jego ręka do Urcos
[...]"5.
To samo zrobiono z głowami, rękami i nogami pozostałych ofiar, aby je
potem wystawić ku przestrodze w Cuzco lub wysłać do Tinty, Puno,
Arequipy i innych miast w najbardziej zrewoltowanych prowincjach Peru.
Pozbawione głów i członków krwawe strzępy ciał Tupaka Amaru i jego żony
przeniesiono - tak jak kazał de Areche - na wznoszące się w pobliżu
miasta wzgórze Picchu. O godzinie 4 po południu spalono je w wielkim
ogniu, a prochy wrzucono do przepływającej opodal rzeczki Watanay. Obok
wypalonego stosu ustawiono wielki kamień, na którym wyryto dokładne
wyliczenie zbrodni buntownika i zadanych mu kar. Czyny, jakich się
dopuścił wobec kolonialnych porządków, musiały być rzeczywiście
straszliwe, skoro hiszpański sędzia zadał sobie tyle trudu, aby - jak to
zapisał jezuicki kronikarz - przygotować dla niego "śmierć tak wyszukaną
i wymagającą nie lada wysiłku". Taki był koniec José Gabriela Tupak
Amaru i Micaeli Bastidas, którzy ośmielili się podnieść rękę na władzę
króla Hiszpanii i jego urzędników i ogłosili się sami królami Peru,
Chile, Quito, Tucuman oraz innych części wicekrólestwa Peru i La Platy.
Tłum ludzi zebranych tego dnia na Placu Skargi w Cuzco obserwował
egzekucję w milczeniu. Przez cały czas z ust widzów nie wydobył się ani
jeden krzyk, nie padło ani jedno słowo. Pamiętnikarz uczestniczący w tym
okrutnym widowisku ze zdziwieniem odnotował, że wśród zebranych nie było
widać Indian, przynajmniej takich, którzy nosiliby na sobie tradycyjne
indiańskie stroje. Niektórzy uważali, że był to skutek tradycyjnych
przesądów i wiary tubylców w to, że w chwili śmierci ich przywódcy
pojawią się nagle złe duchy, by się zemścić na wszystkich, którzy
odważyli się patrzeć na ostatnie chwile boskiego Inki i jego towarzyszy.
Pewnie coś w tym było, gdyż - jak mówią przekazy - chociaż poranek tego
dnia w Cuzco był ładny i suchy, potem niebo się zachmurzyło, a około
południa, gdy konie próbowały rozszarpać ciało skazańca, rozszalała się
wichura, po której spadł obfity deszcz, rozpędzając zebranych widzów.
Ulewa była tak silna, że nawet straże musiały szukać bezpiecznego
schronienia pod dachem. Te dziwne i groźne zjawiska atmosferyczne były
dla wielu Indian wystarczającym dowodem na to, że Niebo i Bogowie płaczą
po śmierci ostatniego Inki, którego nieludzcy i wiarołomni Hiszpanie
skazali na okrutną męczeńską śmierć.
II. Imperium kolonialne Hiszpanii w Ameryce
II.
IMPERIUM KOLONIALNE HISZPANII W AMERYCE
Podbój Ameryki
Ameryka została odkryta przez Europejczyków dzięki poszukiwaniom drogi
do Indii. Dzieła tego dokonał Krzysztof Kolumb w 1492 roku na czele
małej hiszpańskiej floty złożonej z trzech statków: "Ni?a", "Pinta" i "Santa Maria". O godzinie 2 nad ranem 12 października obserwator z załogi "Pinty", marynarz imieniem Rodrigo de Tirana, dojrzał w świetle
księżyca ciemny zarys ziemi. Lądując na brzegu nieznanego lądu (była to
dzisiejsza wyspa Watling z archipelagu wysp Bahama, w języku Indian
zwana Guanahani, a przez Kolumba ochrzczona San Salvador) "w uzbrojonej
szalupie z rozwiniętym sztandarem królewskim", wielki odkrywca był
przekonany, że dotarł do Indii. Dlatego mieszkańców tej i sąsiednich
wysp zamieszkanych przez ludzi "opalonej barwy", którzy wyglądali, tak
jak spodziewano się, że wyglądają Hindusi lub Malajowie, nazwano
Indianami. Wielki Admirał Krzysztof Kolumb zmarł w 1506 roku, opuszczony
i zapomniany przez ludzi, do końca nie zdając sobie sprawy, że odkrył
nowy olbrzymi ląd.
Już za życia Kolumba zaczęto rozumieć, że odkryta przez niego ziemia to
nie Indie, lecz nieznany dotąd kontynent. W odróżnieniu od starego,
znanego Europejczykom świata (Mundo Viejo), nadano mu nazwę Nowy Świat
(Mundo Nuevo). Dzieło Kolumba kontynuowali żeglarze i podróżnicy
hiszpańscy, portugalscy i włoscy. Jeden z nich, główny pilot Kastylii
(piloto-mayor) Amerigo Vespucci, w latach 1500-1505 gruntownie zbadał
i opisał wybrzeża Ameryki Południowej od Wenezueli do Brazylii. Od jego
też imienia zaczęto od 1507 roku nazywać nowy ląd Ameryką6.
Początek XVI stulecia w Ameryce upłynął pod znakiem kolonizacji
nowoodkrytych ziem przez Europejczyków, prowadzonej w nieustannych
zaciekłych walkach z Indianami. Charakter kolonizacji, a właściwie
podboju Nowego Świata, określały dwa czynniki: ściśle określony kierunek
ekspansji europejskiej, ukierunkowanej na trwałe opanowanie nowego
kontynentu, a nie tylko wyeksploatowanie jego bogactw, i nieunikniony w takiej sytuacji opór Indian. Różnice między cywilizacjami ludów
indiańskich a cywilizacją europejską oraz awanturniczy charakter
kolonizatorów europejskich, zwłaszcza hiszpańskich konkwistadorów,
sprawiły, że trwałe opanowanie Ameryki mogło nastąpić dopiero po
podboju, kosztem straszliwego terroru i rozlewu krwi dotychczasowych
mieszkańców tej ziemi.
Pierwszymi ofiarami przybyszów z Hiszpanii stali się pierwotni
mieszkańcy wysp Morza Karaibskiego - wojowniczy Indianie z plemienia
Karaibów i prostoduszni Tainowie, należący do wielkiej rodziny Arawaków.
Ludność tych wysp, nie przyzwyczajona do dłuższego wysiłku i słaba
fizycznie, nie była zdolna do pracy na miarę hiszpańskich wymagań i w krótkim czasie uległa całkowitemu wyniszczeniu. Następnie przyszła kolej
na Meksyk. Podboju tego kraju dokonali w latach 1519-1521 konkwistadorzy
hiszpańscy pod wodzą Hernando Korteza. Istniejące na terenie Meksyku
państwo Azteków zostało doszczętnie rozbite przez Hiszpanów. Zwycięzcy
zagarnęli olbrzymie skarby, a ich przywódca przystąpił do organizowania
i kolonizowania swego państwa, które otrzymało nazwę Nowej Hiszpanii.
Następnym etapem hiszpańskiej kolonizacji był zdobycie inkaskiego
"Imperium Słońca" - Tawantinsuyu - nazwanego przez Hiszpanów Peru
(pierwotnie w wersji Biru)7. Jego podboju dokonała w latach
1531-1533 niespełna dwustuosobowa grupa desperacko zuchwałych
awanturników, którym przewodził ubogi szlachcic z Extremadury Francisco
Pizarro (1475-1541) z pomocą swego wspólnika Diega de Almagro
(1465-1538).
Pierwsze wiadomości o bogactwie położonego na południu potężnego
imperium indiańskiego - Biru - przywiózł do Panamy hiszpański odkrywca
Pascuál de Andagoya na początku lat dwudziestych XVI wieku. Począwszy od
roku 1524 Pizarro i Almagro zorganizowali kilka wypraw na południe z terenów dzisiejszej Panamy, badając zachodnie wybrzeże kontynentu aż po
zatokę Guayaquil w dzisiejszym Ekwadorze. W tym czasie wąski płaskowyż
od Kolumbii do Chile i przylegające do niego suche doliny nad Pacyfikiem
oraz w północno-zachodniej Argentynie były gęsto zaludnione przez
przedstawicieli wysoko rozwiniętych cywilizacji indiańskich. Zdobywszy
dowody, że stoi u wrót do bogatej krainy, Pizarro w 1529 roku wystarał
się u króla Karola V (1516-1556) o tytuł gubernatora i dowódcy wojsk
(kapitana generalnego) na odkrytych przez siebie ziemiach, co
uniezależniło go od władz w Panamie i nadało jego prywatnemu dotąd
przedsięwzięciu sankcję królewską. W październiku 1532 roku Pizarro
czele grupy 187 ludzi z 27 końmi wylądował w zatoce Tumbes w północnym
Peru. Wkrótce Hiszpanie założyli pierwsze miasto na peruwiańskiej ziemi
- San Miguel. Wykorzystując wojnę domową (1525-1532), jaka toczyła się w państwie Inków pomiędzy prawowitym Inką Huascarem, a pretendentem do
tronu Atahualpą, Pizarro i jego ludzie wtargnęli w głąb kraju,
zapuszczając się daleko w górskie rejony Andów. Pizarro, wiedząc, że los
wyprawy zależy od zuchwałości i żelaznej konsekwencji, podobnie jak
Kortez w Meksyku, postanowił zawładnąć osobą indiańskiego władcy. 16
listopada 1532 roku w letniej rezydencji Inki - Cajamarce ("Zimnym
Mieście") - najeźdźcy zmasakrowali wielotysięczny orszak zwycięskiego
Atahualpy, przebywającego wówczas "u gorących źródeł Inków" (Ba?os del
Inca) i podstępnie pojmali go do niewoli8. Kilka miesięcy
później, 26 lipca 1533 roku, mimo olbrzymiego okupu w złocie i srebrze
(w tym ponad 6 000 kg złota i z górą 11 000 kg srebra) zebranego przez
poddanych więzionego Inki, zgładzili Atahualpę, po czym 15 listopada
1533 roku wkroczyli do stolicy państwa Inków - Cuzco. Wysoko położone w górach i trudno dostępne Cuzco nie nadawało się na stolicę kolonii,
która musiała mieć łatwy dostęp do wybrzeża zapewniającego komunikację
ze światem. 18 stycznia 1535 roku, po uroczystej mszy, Francisco Pizarro
założył na pustyni w pobliżu ujścia rzeki Rimac do Oceanu Spokojnego
nowe miasto, które nazwał Miastem Królów (Ciudad de los Reyes). Było
ono ukochanym "dzieckiem" Pizarra. Maszerując wśród piaszczystych wydm,
gubernator osobiście wyznaczał przebieg ulic, rozkład placów i miejsca
pod budowę kościołów. W ciągu kilku lat powstało najważniejsze miasto
hiszpańskiej Ameryki Południowej. Ze zniekształcenia nazwy rzeki Rimac,
która w wolnym przekładzie z języka keczua oznacza "Rzekę, Która Mówi",
powstała, jak twierdzą niektórzy badacze, nazwa stolicy Peru - Lima.
Według innych nazwa pochodzi od rosnącego w okolicy owocu cytrusowego o nazwie limonka (lima), będącego skrzyżowaniem cytryny i pomarańczy.
Początkowo Hiszpanie mieli nadzieję sprawować władzę w Peru, któremu
nadano nazwę Nowa Kastylia, za pomocą nawróconego na chrześcijaństwo
Inki. Szybko okazało się jednak, że wybrany przez nich w 1534 roku na
marionetkowego władcę podbitego Peru inny pretendent do tronu Manco
Capac II, nie zamierza być bezwolnym narzędziem w rękach najeźdźców. W 1536 roku wybuchło wielkie powstanie kierowane przez Manco, który jednym
skinieniem podniósł przeciwko Hiszpanom prawie cały kraj. Mimo znacznych
sukcesów nie zdołał przezwyciężyć wojskowej organizacji i technicznej
wyższości Hiszpanów. Kiedy na dodatek na pomoc ludziom Pizarra przybyły
posiłki z Meksyku, Panamy, Gwatemali i Nikaragui, w 1539 roku Inka
wycofał się w niedostępne góry Vilcabamba, gdzie powstało kadłubowe
państewko indiańskie, stanowiące centrum walki partyzanckiej i żywy
dowód ciągłości imperium. Po przypadkowej śmierci Manco Capaca (1545)
opór Indian trwał przez wiele kolejnych lat aż do chwili, gdy ostatni
rodzimy władca szczątkowego państwa Tawantinsuyu Tupak Amaru I został
schwytany i stracony przez Hiszpanów w 1572 roku wraz z większością
żyjącej jeszcze arystokracji inkaskiej.
Niepohamowana żądza władzy i bogactwa doprowadziła wkrótce do wybuchu
walk między konkwistadorami. Po podboju Peru, kiedy między zdobywcami
wybuchły spory o władzę, Pizarro w nadziei pozbycia się głównego
konkurenta wysłał do północnego Chile swego dawnego druha Diega de
Almagro. Wyprawę Almagro powstrzymali jednak waleczni Araukanie, którzy
na rzeką Maule stawili tak zacięty opór, że rozczarowany konkwistador
zrezygnował z planu zorganizowania nowego państwa i po dwóch latach
(1535-1537) powrócił do Peru. Nieudana wyprawa do Chile dała początek
wojnie domowej pomiędzy zwolennikami Pizarra i Almagra.
Przez następne lata pierwsi konkwistadorzy i przybyli ich śladem
awanturnicy zajęci byli głównie wewnętrznymi walkami różnych frakcji, do
których wciągnęli także miejscowych Indian. Korzystając z powstania
Manco Capaka, Almagro odebrał Cuzco rywalom, ale 8 lipca 1538 roku
został stracony z rozkazu Pizarra po przegranej 6 kwietnia bitwie pod
Las Salinas koło Cuzco. Sam Francisco Pizarro poniósł śmierć 25 czerwca
1541 roku, zamordowany we własnym domu w Limie przez zbuntowanych
almagrystów. Król, dowiedziawszy się o bratobójczych walkach, wysłał do
Peru zaufanego prawnika Vaca de Castro, aby uśmierzył zamieszki i przywrócił porządek w kolonii. We wrześniu 1542 roku de Castro w zaciętej bitwie zniszczył siły almagrystów i wprowadził chwilowy ład. W 1544 roku przybył do Limy pierwszy wicekról (namiestnik) - arystokrata
Blasco Nú?ez de La Vela (1544-1546), który miał za zadanie uspokoić
sytuację w kraju i wprowadzić w życie nowe prawa, których szlachetną
intencją była obrona Indian przed licznymi nadużyciami i wyzyskiem
Hiszpanów. Zbuntowani przeciwko niemu wielcy posiadacze ziemscy pod
przywództwem brata zdobywcy Peru Gonzala Pizarro pokonali wicekróla w styczniu 1546 roku w bitwie pod Anaquito, a sam de La Vela wkrótce
został ścięty z rozkazu zwycięskiego Pizarra. Gonzalo zdobył wkrótce
Cuzco i ogłosił się dyktatorem Peru. Przez dwa lata cała kolonia żyła
pod jego rządami, całkowicie zapominając o Nowych Prawach. W czerwcu
1547 roku wylądował w Peru specjalny wysłannik Karola V, uczony ksiądz
Pedro de La Gasca, na czele licznych wojsk królewskich. W bitwie
stoczonej 9 kwietnia 1548 roku nad rzeką Jaquijaguana, niedaleko Cuzco,
de La Gasca zadał klęskę armii Pizarra i pozbawił Gonzala uzurpatorskiej
władzy. Jeszcze tego samego wieczora trybunał pod przewodnictwem
wojowniczego księdza skazał na śmierć Pizarra i kilku oficerów, którzy
do końca przy nim stali. Krwawa wojna domowa, która spowodowała śmierć
setek Hiszpanów i tysięcy Indian podzielonego na dwa wrogie obozy kraju,
dobiegła końca. W ten sposób szesnaście lat po śmierci Atahualpy
skończył się w Peru "wiek konkwistadorów".
Kiedy piętnaście lat po śmierci Francisca Pizarra do Peru przybył nowy
wicekról Andrés Hurtado de Mendoza, markiz Ca?ete (1556-1561), zastał
tam tylko 8000 Hiszpanów (z których ledwie 489 korzystało z nadań
ziemskich) otoczonych morzem Indian. Chcąc uporządkować kraj po
rujnującej wojnie domowej, wicekról zakazał dalszej imigracji z Hiszpanii i zabronił samowolnego opuszczania przez Hiszpanów podległego
mu terytorium. Potem zgromadził pod swoim okiem całą artylerię i wygnał
z Peru wszystkich awanturników naruszających prawo królewskie.
Kontynuując politykę Pizarra, budował miasta, w których gromadziła się
ludność hiszpańska rozrzucona do tej pory po całym kraju. W ten sposób
markiz Ca?ete objął kontrolą wszystkich Europejczyków mieszkających w wicekrólestwie Peru i zarządzane przez nich majątki ziemskie.
Jednocześnie starał się ulżyć ciężkiej doli ludności indiańskiej, choć
nie odważył się nigdy przyznać jej wszystkich praw gwarantowanych przez
ustawodawstwo królewskie.
Tymczasem króla Karola V zastąpił Filip II (1556-1598). Liberalna i światła polityka wicekróla Ca?ete nie znalazła uznania w oczach chciwego
despoty, który uznał, że jego skarbiec zbyt wolno wypełniają pieniądze
zza oceanu. Niepohamowana żądza bogactwa nowego władcy i podszepty
intrygantów niechętnych "dobremu wicekrólowi", przesądziły o jego losie.
W nagrodę za pięć lat wiernej służby markiz Ca?ete został odwołany do
Hiszpanii i tylko rychła śmierć uchroniła go przed wstydem i upokorzeniem, jakie szykował mu niewdzięczny monarcha.
W ciągu XVI wieku następcy Pizarra i Almagra podbili i częściowo
skolonizowali także dalsze obszary kontynentu, dzisiejszy Ekwador,
Argentynę, Urugwaj i Paragwaj. W ten sposób cała Ameryka Środkowa i znaczna część Ameryki Południowej (bez Brazylii, którą opanowali
Portugalczycy, i Gujany, która przypadła w udziale Holendrom) stała się
terenem, na którym powstało ogromne imperium kolonialne Hiszpanii.
Biedni, lecz dumni i aroganccy włóczędzy, którzy prowadzili podbój
Ameryki, zmietli wielkie imperia, o jakich nawet nie śniło się w ówczesnej Europie. Stosując kombinację politycznych intryg i kunsztu
wojskowego właściwych bezwzględnym najemnikom, kilka setek Hiszpanów
wyposażonych w nieznane Indianom żelazo i konie w sposób zupełnie
niewyobrażalny zdołało zawładnąć ziemią, ludźmi i niezmierzonymi
bogactwami podbitych krajów. Trud i cierpienia, z jakimi się zetknęli
konkwistadorzy, wywołały wśród nich przekonanie, że w pełni zasłużyli na
wspaniałą nagrodę, nie bacząc na sposób, w jaki ją osiągnęli.
Hiszpański porządek kolonialny
Po upływie pięćdziesięciu lat od odkrycia Kolumba podbój został
zakończony, a dokonywane w majestacie prawa gwałty dobiegły końca.
Konkwistadorzy oddali Koronie hiszpańskiej kontrolę nad zrujnowanymi
państwami indiańskimi i władztwo nad podbitymi ludami. Kontynent
przekształcił się w kolonię króla Hiszpanii.
Początkowo odkrycie Ameryki zaskoczyło dwór w Madrycie, wkrótce jednak
bogactwa Nowego Świata pobudziły go do aktywnego działania. Król
Hiszpanii był suwerenem Indii Zachodnich, jak Hiszpanie nazwali swe
kolonie amerykańskie, podobnie jak innych królestw skupionych pod jego
berłem (Kastylii, Aragonii, Leonu, Nawarry itd.). Rządził nimi z pomocą
urzędników dworskich, a później wyspecjalizowanych organów powołanych do
tego celu. Od czasu drugiej wyprawy Kolumba (1493) sprawami Ameryki
zajmował się osobiście aż do swej śmierci kapelan królowej Izabeli
Kastylijskiej, biskup Juan Rodriguez de Fonseca (1451-1524). Kilka lat
po śmierci Fonseki podbite ziemie, większe, niż mógł to sobie wyobrazić
jakikolwiek Europejczyk, zostały podzielone na dwa oddzielne państwa, z których każde było rządzone przez namiestnika w randze wicekróla
(virrey).
Wicekrólestwo Nowej Hiszpanii (z siedzibą w mieście Meksyk) obejmowało
swą jurysdykcją wszystkie posiadłości hiszpańskie w Ameryce Północnej i Środkowej. Wicekrólestwo Peru (z siedzibą w Limie) kontrolowało prawie
wszystkie posiadłości hiszpańskie w Ameryce Południowej. Wicekrólestwo
Nowej Hiszpanii powstało w 1527 roku (formalnie w 1535), a wicekrólestwo
Peru w roku 1542. Oba podlegały utworzonej w 1524 roku Radzie do spraw
Indii (Consejo de Indias), która przejęła wszystkie
polityczno-prawno-administracyjne obowiązki biskupa Fonseki i jego
współpracowników. Rada miała siedzibę przy dworze w Madrycie i była
odpowiedzialna wyłącznie przed królem. Przez trzysta lat (przetrwała do
1834 roku) była najwyższym organem ustawodawczym, administracyjnym,
sądowniczym i kościelnym w stosunku do wszystkich jednostek hiszpańskiej
władzy kolonialnej w Ameryce. Do jej kompetencji należało między innymi:
przygotowywanie projektów ustaw i dekretów, rozpatrywanie apelacji od
wyroków sądów kolonialnych, cenzurowanie ksiąg i dokumentów wysyłanych
do Nowego Świata, nadzór nad Kościołem w koloniach, rozstrzyganie spraw
wojskowych oraz typowanie kandydatów do obsady wszystkich stanowisk
politycznych w administracji kolonialnej. Po 1600 roku sprawy wojskowe
powierzono specjalnemu Komitetowi do spraw Wojny (Junta de Guerra de
Indias). W XVIII wieku wyodrębniono także oddzielny Departament Skarbu
(Real Hacienda). Sprawy gospodarcze natomiast nadzorował powołany w 1503 roku do pomocy Fonsece tzw. Dom Transakcji (Casa de
Contratación), urzędujący najpierw w Sewilli, a następnie w Kadyksie.
Za jego pośrednictwem ściągano podatki i kontrolowano handel z Ameryką
hiszpańską.
Organami władzy wicekrólów zostały w następnych latach trybunały
administracyjne, tzw. audiencje, których członkami byli wysocy urzędnicy
(oidores) posiadający kompetencje sądownicze, prokuratorskie i administracyjne. Przewodniczącym audiencji był każdorazowo wicekról lub
gubernator niższej rangi, o ile posiadał odpowiednie kwalifikacje
prawnicze. Oidorowie byli z reguły Hiszpanami z metropolii, chociaż
zdarzało się, że rekrutowali się spośród Kreoli. Audiencja rozpatrywała
najważniejsze sprawy karne i cywilne, pełniła rolę sądu apelacyjnego i była obowiązana między innymi do "ochrony Indian". Wicekrólestwa
dzieliły się na jednostki sądowniczo-administracyjne, które - w zależności od swojego położenia i rangi zarządzającego nimi gubernatora
- nosiły różne nazwy. Prowincja, w której bezpośrednio władzę sprawował
wicekról, podobnie jak najważniejszy organ władzy w kolonach, nosiła
nazwę audiencji (audiencia). Na ziemiach, gdzie istniała groźba wojny
ze strony Indian lub innych państw, dla skuteczniejszej obrony tworzono
kapitanaty generalne (capitania general). Na ich czele stał podległy
wicekrólowi kapitan generalny (capitan general). W praktyce kapitan
generalny posiadał szerokie kompetencje i dużą autonomię, utrzymując
bezpośredni kontakt z dworem w Madrycie i Radą do spraw Indii. Do jego
obowiązków należały między innymi: rekrutacja wojska, sprawy uzbrojenia,
budowa twierdz i okrętów. Tam, gdzie zarząd sprawował nie posiadający
oficjalnej nominacji królewskiej prezydent (presidente), funkcjonowała
tzw. prezydencja (presidencia).
Wyższym organom kolonialnym podlegały rządy prowincjonalne i samorządy
gminne. Na czele administracji regionalnej stali gubernatorzy różnej
rangi: gobernadores w wielkich, rzadko zaludnionych okręgach
pogranicznych, corregidores w okręgach zamieszkałych w większości
przez ludność indiańską, oraz alcades mayores na terenach osadnictwa
europejskiego. Ten skomplikowany podział administracyjny był wynikiem
prawnego podziału ludności Hispanoameryki na dwie odrębne społeczności:
indiańską (República de Indios) i hiszpańską (República de
Espa?oles). Do społeczności indiańskiej należeli tylko Indianie, do
hiszpańskiej - cała pozostała ludność, z mieszańcami i niewolnikami
włącznie9. Na terenach, gdzie nie było ludności indiańskiej,
corregidor był tylko urzędnikiem z pewnym zakresem władzy
administracyjno-sądowniczej podległym gubernatorowi. Gubernator,
mianowany przez wicekróla lub kapitana generalnego, był odpowiedzialny
za utrzymanie porządku w swojej prowincji, nadzorował ściąganie podatków
i egzekwowania świadczeń na rzecz państwa, był sędzią i dowódcą
lokalnych sił zbrojnych. Administracja miejska sprawowana była przez
samorządową radę miejską (cabildo) z zarządem (ayuntamiento)
kierowanym przez alkada (alcade). Ten ostatni oprócz funkcji
burmistrza pełnił w swoim okręgu także funkcję sędziego pokoju i rozpatrywał zwykłe sprawy cywilne i karne. Zwoływana w niektórych
przypadkach narada całej ludności miast i osiedli nosiła nazwę cabildo
abierto.
Obszar samego Peru został początkowo podzielony na trzy audiencje: Limy,
Charcas (tzw. Górne Peru - dzisiejsza Boliwia) oraz Quito (Ekwador).
Audiencje były podzielone na prowincje (corregimientos), zarządzane
przez samofinansujące się urzędy indiańskich corregidorów (corregidores
de indios) - urzędników królewskich sprawujących nadzór nad podległą
ich zwierzchnictwu ludnością tubylczą. Do obowiązków corregidora
należało sprawowanie funkcji sędziowskich, rozstrzyganie sporów,
czuwanie nad bezpieczeństwem wewnętrznym prowincji, a przede wszystkim
zbieranie trybutu indiańskiego (pogłównego), który był podstawowym
świadczeniem pieniężnym wolnej ludności indiańskiej (indios
tributarios) na rzecz Korony. Trudy sprawowania urzędu rekompensowało
corregidorowi prawo kupowania od Indian po zaniżonych cenach produktów
ich pracy i na odwrót, sprzedaży po narzuconych cenach różnych, często
zupełnie niepotrzebnych im towarów (reparto de efectos lub
repertimiento de comercio). Corregidorowi w sprawowaniu urzędu
pomagali niżsi urzędnicy indiańscy zwani rajcami (regidores) i urzędnicy administracyjno-sądowi określani także mianem alkadów, oraz
naczelnicy (caciques) miejscowych plemion. Ci ostatni od czasów
podboju byli wykorzystywani przez Hiszpanów jako pośrednicy w stosunkach
Europejczyków z ludnością tubylczą. Ten podział administracyjny
przetrwał aż do XVIII wieku, kiedy Quito i Charcas włączone zostały
kolejno do nowo powstających wicekrólestw: Nowej Grenady (1718,
formalnie od 1738) i La Platy (1776). W wyniku reform administracyjnych
przeprowadzonych w drugiej połowie XVIII wieku przez hiszpańskich królów
z dynastii Burbonów wprowadzono nowe duże jednostki administracyjne -
intendentury (intendencias), zarządzane przez specjalnego urzędnika
królewskiego - intendenta (intendente)10. W przypadku
stolicy wicekrólestwa urzędnik ten zwał się superintendentem generalnym
(superintendente general) i podlegał bezpośrednio królowi.
Zlikwidowano urzędy corregidora i alcada mayora, zniesiono także
skompromitowaną instytucję reparto. Część uprawnień corregidorów przejął
intendent, pozostałe przypadły nowemu urzędnikowi w randze wicedelegata
(subdelegado), stojącemu na czele nowej prowincji (partido).
Wicedelegat odpowiadał za sprawy lokalne i podlegał intendentowi. Choć
niezbyt hojnie, był opłacany bezpośrednio przez Koronę, co miało
zapobiec korupcji, powszechnie panującej dotąd w administracji
kolonialnej.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki