Powieść Era o życiu zagrobowym - Platon
Kup ebooka
2.50 zł
2.15 zł
(2,50 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Sokrates do Glaukona.
Nie o Alkinosie mówić ci będę, ale o Erze, synu Armeniosa, rodem Pamfilijczyku. Dzielny mąż ten poległ niegdyś w walce za ojczyznę i gdy po dziesięciu dniach zbierano ciała z pobojowiska, nadpsute już zgnilizną, znaleziono go zupełnie nienaruszonym i odniesiono dla pogrzebania do domu. Dwunastego dnia leżąc na stosie ożył i ocknąwszy się opowiadał, co tam - za grobem widział. A mówił, że dusza ciało jego opuściwszy wyruszyła łącznie z wielu innymi, i doszły razem do jakiegoś miejsca demonicznego, pełnego tajemnic, w którym były dwie przepaści w ziemi - jedna koło drugiej, a naprzeciw tym dwie inne w górze, na niebie. Pośrodku nich siedzieli sędziowie, którzy po wydaniu wyroku nakazywali sprawiedliwym pójść na prawo, drogą przez niebo wiodącą, przywiesiwszy im na piersiach oznaki wyroków; niesprawiedliwym zaś, którzy mieli na plecach poświadczenie swych czynów, wskazali drogę na lewo - na dół wiodącą.
Gdy i on się zbliżył, oznajmili mu, że ma powrócić na ziemię i zwiastować ludziom, co widział i słyszał w tym miejscu. Posłuszny rozkazowi bacznie przysłuchiwał się i przypatrywał wszystkiemu, co się tam działo. A widział najpierw, jak jednym otworem nieba i ziemi oddalały się dusze po osądzeniu i jak jednym z innych dwóch (otworów) wychodziły dusze brudem i prochem okryte, a drugim czyste dusze z nieba zstępowały.
Przybywające wyglądały zawsze tak, jakby z długiej wracały wędrówki i radośnie zasiadały na łące ni to w zgromadzeniu uroczystym. Znajome witały się i wzajemnie dowiadywały o swojej doli i stosunkach. I opowiadały sobie: jedne z jękiem i płaczem wspominając o tym, co wycierpiały i widziały w wędrówce swej podziemnej, tysiąc lat trwającej, a drugie, idące z nieba - opisując rozkosze i niewymowną piękność, na którą patrzały w szczęściu swoim. Szczegółowe powtórzenie tego wszystkiego zajęłoby za wiele czasu, mój Glaukonie, najważniejsze, jak mówił jest to, że wszyscy za przewinienia swoje, w miarę tego, jak często i wobec wielu je popełnili, kolejno pokutować musieli - dziesięciokrotnie za każde przewinienie, to jest po każdych stu latach, przyjętych za czas życia człowieczego, na nowo, żeby pokuta każdego grzesznika dziesięciokrotną była i ażeby na przykład ci, którzy winni byli śmierci wielu ludzi, albo zdradzili miasta i wojska oddając je w niewolę, albo jakąkolwiek inną popełnili zbrodnię, za wszystko to dziesięciokrotne męki cierpieli - jak znowu z drugiej strony żeby ci, którzy się dobrymi czynami zasłużyli, sprawiedliwymi byli i szanowali prawa Boga i natury, przynależną odebrali nagrodę.
Opowiadał dalej o tych, co wkrótce po urodzeniu pomarli, ale to...........................
Wprowadzenie
Jak wiadomo, poświęcił p. Dr. A. Małecki jedną z godzin wykładowych estetyczno-krytycznemu rozbiorowi Króla-Ducha Juliusza Słowackiego. Mglisty ten poemat, znany publiczności tylko z jednego rapsodu, - (dalszych kilka umieści szanowny profesor w wydaniu pism pośmiertnych Juliusza) dotychczas mało był rozumiany, dlatego sądziłem, że przekład opowiadania Era [Er - nie Her; w oryginale wyraźnie jest spiritus lenis ??-????], którym Plato "Rzeczpospolitą" kończy, będzie pożądanym tak szerszej polskiej publiczności, interesującej się dziełami jednego z najpotężniejszych geniuszów europejskich i naszych, a nie mogącej zajrzeć do źródła, jak i tym słuchaczom uniwersytetu, którzy by nie chcieli czytać tej powieści w oryginale, a znają ją tylko ze streszczenia szanownego Profesora.
Że nieznający tej powieści pełnej tajemnic, - poematu Słowackiego rozumieć nie może, dowiódł nie tylko p. Dr. Małecki, ale i poeta, odwołując się do niej w przypisku.
W tym dorywczym przekładzie nie starałem się o ścisłość i dokładność, jakiej by wymagali filologowie z powołania, ale o wierne oddanie myśli oryginału w języku ojczystym, choć wyznać muszę, że tu i owdzie bodaj z braku ćwiczenia w podobnych tłumaczeniach nie ominąłem greckich zwrotów.
Trzymałem się tekstu Schneidera (Lipsk 1833), który miał pod ręką najlepsze rękopisy czeskie, wiedeńskie i porównał je z tak zwanym Parisinus A; dlatego też Krüger, autor najlepszej gramatyki greckiej, najwyżej ceni jego wydanie.
Tłumacz