Powiastka o kocie morskim - Jerzy Bandrowski

Kup ebooka

4.99 zł
3.99 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

- Słyszeliście co kiedy o kocie morskim? Oczywiście - nie!

- A cóż to takiego? Pewnie ryba jakaś!...

- Nie! Kot morski to zwierzę takie samo jak kot lądowy z tą tylko różnicą, że przednią część ciała ma znacznie silniej rozwiniętą, jest trochę wyższy od kota lądowego, zawsze szary i żyje - w wodzie jak ryba.

- Ależ to niemożliwe!

- U Boga wszystko możliwe!

- Niedorzeczność! O takim kocie nikt nigdy nie słyszał!

- Nie słyszał! A słyszeliście wy kiedy, jak zimą na naszej zatoce Puckiej śpiewają dzikie łabędzie? A słyszeliście, jak na lodzie szczekają i tańczą foki? Nie słyszeliście - a jednak tak jest i ja to słyszałem i widziałem.

- Kota morskiego też?

- Nie, kota morskiego ja nie widziałem, ale widział go mój przyjaciel Dawid Długi, stary rybak z tatuowanemi sino, mocnemi dłońmi i ze złotym kolczykiem w lewem uchu.

- Pocóż ten kolczyk?

- Chroni od dalekowidztwa. Otóż ten rybak na pewno twierdził, że kot morski istnieje, bo osobiście miał z nim dużo do roboty. Mianowicie kot morski wyrządzał mu wielkie szkody.

- Jakim sposobem?

- Ten kot żywi się rybami, ale choć jest bardzo zwinny, ryba w wodzie jest od niego przecie zwinniejsza, więc mu o nią nie tak łatwo, jakby się zdawało. Dlatego bardzo chętnie odwiedza sieci zastawione w morzu przez rybaków, bo tam ma zwykle zdobycz łatwą i bardzo obfitą. Naprzykład taki "żak" czyli więcierz na węgorze - lejowata, leżąca na dnie morza sieć - niby beczka, a tak zrobiona, że gdy węgorz, który swą szlamowatą skórę lubi o twarde rzeczy wycierać, raz się do niej wśliźnie, już się wyśliznąć nie może. Tak w ciemne, ciepłe noce jesienne, gdy morze huczy trochę, czyli jak to rybacy nazywają "chrapie", węgorze, idąc na ten "chrap", tłumami rojnemi włażą w te więcierze, to jest "żaki", ustawione w rzędy, zwane przez rybaków "linkami". Dopieroż ma tam kot morski używanie! Włazi w żak, pełen ryb, wybiera sobie co najtłustsze i pożera, a potem, nie mogąc się z żaka wydostać, bez trudu potężnemi pazurami rozdziera oczka z mocnej manilli - oni to tam nazywają "jadro" - robi sobie wygodny otwór i ucieka, przez co rybak ma wielką szkodę, bo za kotem oczywiście uciekają i ryby. Memu Dawidowi kot morski podarł w ten sposób kilka żaków, a Dawid do dziś dnia nie może odżałować ryb, które w nich być mogły.

- No i cóż? Złapał tego kota morskiego? Zabił?

- Nie. Ten kot sam odszedł za węgorzami w inną stronę.

- Więc gdzież dowód na to, że to był kot morski?

- A dziury w żaku?

- Mogła je robić foka!

- Mogła. Ale to był kot morski, bo on tak zawsze robi.

- A ten rybak widział kiedy kota morskiego?

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.