Postawy rodzicielskie - Maria Ziemska

Reflow text when sidebars are open.
Problematyka i cele pracy
Pojęcie postaw rodzicielskich ma niedawne tradycje w psychologii społecznej. Kieruje ono uwagę na rodzinne tło kształtowania się osobowości dziecka. Zainteresowanie postawami rodziców wobec dziecka staje się aktualnym problemem ze względu na pobudzający lub zakłócający wpływ na jego rozwój i kształtowanie jego osobowości. Badania w tym zakresie zespalają równocześnie dwa cele - poznawczy i praktyczny - pobudzane społeczną troską o poznanie i doskonalenie warunków wzrostu i rozwoju dziecka, aby jako człowiek dorosły osiągnęło optimum swych możliwości. Punktem wyjścia zainteresowań postawami rodziców były obserwacje i rozważania z terenu psychopatologii nad genezą pewnych wypaczeń osobowości, które w życiu społecznym grają dużą rolę, stając się jedną z przyczyn przestępczości, nerwic, samobójstw i in.
Termin "postawa rodzicielska" pojawia się w piśmiennictwie od lat około trzydziestu, ale ilość badań wzrasta dopiero w ostatnim dziesięcioleciu. W polskiej literaturze naukowej brak jednak opracowań tego zagadnienia. W publikacjach obcych najczęściej spotykamy sprawozdania z badań rozsiane po różnych czasopismach, a nieliczne dotąd wydawnictwa książkowe stanowią przedruki artykułów różnych autorów bądź zbiory referatów i sympozjów.
Wzrost zainteresowań procesem uspołeczniania, koncentrujący uwagę badaczy na wpływie środowiska społecznego na proces kształtowania cech osobowości i zachowań jednostki, uaktualnia dodatkowo wymieniony na wstępie problem. Nie ulega już dziś wątpliwości, że rodzina stanowi dla dziecka ważne, a w kolejności pierwsze środowisko rozwojowe i wychowawcze. Uzasadniają to współczesne badania prowadzone przez przedstawicieli różnych nauk, jak socjologii, psychologii, pedagogiki społecznej. Równocześnie wzrasta zainteresowanie problematyką rodziny jako podstawowej komórki społecznej, m.in. ze względu na jej istotne znaczenie dla wychowania i wprowadzenia w społeczeństwo nowych obywateli.
Wpływ środowiska rodzinnego na rozwój i kształtowanie osobowości dziecka odbywa się na dwóch drogach - jako świadoma praca wychowawcza oraz jako oddziaływanie niezamierzone. To ostatnie jest oddziaływaniem przez tok czynności i zdarzeń, jakie w domu mają miejsce, przez stosunek dorosłych do tych czynności i zdarzeń, a szczególnie przez wzajemne stosunki członków rodziny do siebie i do dziecka. W pracy obecnej chcę się zająć tym właśnie rodzajem wpływu środowiska rodzinnego. Zagadnieniu temu poświęca się dotąd zbyt mało uwagi, niewspółmiernie mało w porównaniu z innymi problemami pedagogiki. Emocjonalny stosunek rodziców do dziecka przejawia się w każdym skierowanym do niego słowie, w każdej czynności związanej z jego pielęgnacją i z opieką nad nim. Co więcej - stosunek ten stanowi składową część każdego zabiegu wychowawczego. Określony ładunek emocjonalny, którym nasycone jest postępowanie rodziców, wywołuje u dziecka reakcję w postaci specyficznego zachowania się.
Tak więc pierwszy wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka mają rodzice, przy czym dominuje on zazwyczaj przez wiele lat. A wpływ ten jest rozległy i oddziaływa: na rozwój funkcji poznawczych dziecka, a później na jego osiągnięcia szkolne, na kształtowanie się jego równowagi uczuciowej i dojrzałości społecznej, na formowanie obrazu samego siebie i stosunek do siebie oraz do grupy rówieśniczej, a także na późniejsze pełnienie ról rodzinnych, w tym roli ojca czy matki wobec własnych dzieci.
Postaw rodziców wobec dziecka nie można traktować w oderwaniu od szerszego tła życia rodziny i wzajemnych stosunków między jej członkami: ojcem a matką, dziadkami a rodzicami czy dziadkami a dzieckiem - w przypadkach rodziny trzypokoleniowej. Są one elementem całokształtu stosunków międzyosobowych, charakterystycznych dla danej rodziny. Równocześnie badanie ich wymaga spojrzenia na przeszłość rodziców, w szczególności na postawy wychowawcze w rodzinach macierzystych, oraz na osobowość rodziców, przede wszystkim na ich życie emocjonalnie, stosunek do samych siebie i stosunek do pełnionej przez siebie roli rodzicielskiej.
Do zajęcia się tematem postaw rodzicielskich skłoniła mnie społeczna waga zagadnienia i zainteresowania poznawcze tym mało jeszcze znanym odcinkiem rzeczywistości ludzkiej. Stykanie się na co dzień z poradnictwem rodzinnym zwróciło moją uwagę na braki wiedzy w tych dziedzinach.
Rozwijające się na skutek potrzeb społecznych poradnictwo rodzinne cierpi na brak wypracowanych narzędzi pojęciowych do opisu stosunków międzyosobowych w rodzinie oraz wiedzy dotyczącej sposobów oddziaływania na nie. Obecna praca może na pewnym odcinku tę lukę zapełnić, omawiając jedno z podstawowych zagadnień w stosunkach międzyosobowych, jakim są postawy rodziców wobec dziecka oraz stanowiące ich tło współżycie rodzinne, dostarczając aparatury pojęciowej, przydatnej przy ich rozpoznawaniu oraz omawiając sposoby oddziaływania na nie. Równocześnie może pomóc wychowawcom i rodzicom szukającym wskazań w lekturze, a to dzięki ukazaniu im problemów współżycia w rodzinie i stosunku do dziecka w nowym świetle.
Poruszona w pracy problematyka została ujęta w czterech częściach.
W części pierwszej omówiono zagadnienie postaw rodzicielskich oraz rozważono skutki, jakie mogą mieć różne typy postaw dla rozwoju osobowości dziecka. Przedstawiono również model typologii postaw rodzicielskich, zawierający właściwe i niewłaściwe wychowawczo typy stosunku rodziców do dzieci. Model ten ma znaczenie zarówno teoretyczne, ponieważ przyczynia się do uporządkowania aparatury pojęciowej w tym zakresie, jak i opisowo-diag-no.stycz.ne, ponieważ pozwala na wstępne rozpoznawanie postaw rodzicielskich w poradnictwie rodzinnym.
Jednakże sprawa postaw rodziców wobec dziecka nie sprowadza się jedynie do dwóch par: matka-dziecko i ojciec-dziecko.
Stosunku rodziców do dziecka nie można odrywać od całokształtu dynamiki stosunków międzyosobowych, jakie mają miejsce w rodzinie. Dlatego też druga część pracy poświęcona została sprawozdaniu z badań nad współżyciem w rodzinie. Przedstawiono tu badania nad wzajemną oceną współmałżonków jako rodziców i charakterem ich współżycia oraz zanalizowano wpływ tych czynników na stan zdrowia dziecka i ewentualne kształtowanie się objawów nerwicowych. Uwzględniono problem możliwego wpływu wzoru postawy wychowawczej rodziny macierzystej na aktualny sposób odnoszenia się rodziców do własnego dziecka. Zanalizowano problem wzajemnej akceptacji w małżeństwie i jej płaszczyzny ze względu na różne aspekty współżycia i wzajemnego ustosunkowania między małżonkami. Rozważono też różne typy dostosowania w małżeństwie. Badając rodziny dwu - i trzypokoleniowe zajęto się także problemem znaczenia struktury rodziny dla kształtowania się wzajemnych stosunków międzyosobowych w rodzinie oraz postaw rodzicielskich.
Część trzecia została poświęcona trudnościom w formowaniu się właściwych wychowawczo postaw rodzicielskich. Problem ten badano na przykładzie postaw wobec dziecka niewłasnego, adoptowanego. W badaniach tych śledzono wpływ stosunku matki ad pcyjnej do samej siebie na kształtowanie się jej stosunku do dziecka, a więc osobowościowe, a nie rodzinne tło kształtowania się postaw wobec dziecka, choć nie pominięto problemu ewentualnego wpływu wzoru postaw z rodziny macierzystej.
Ostatnia część porusza głównie metodologiczne zagadnienia diagnostyki w poradnictwie rodzinnym oraz ważną praktycznie sprawę oddziaływania na postawy rodzicielskie. Pisana była z myślą o potrzebach praktyki poradnictwa rodzinnego. Daje podbudowę teoretyczną pojęciu diagnozy rodzinnej i propozycje technik diagnostycznych. Omawia nie poruszany dotąd a ważny problem oddziaływania na postawy rodzicielskie, który stanowi niezbędną, nową formę pracy z rodzicami obok istniejącej już pedagogizacji rodziców.
Celem pracy jest zbadanie stosunkowo mało znanego terenu, jakim jest stosunek rodziców do dzieci ujmowany na tle grupy rodzinnej jako całości. Faza eksploracji stanowi ten niezbędny etap rozwoju danej dziedziny, w którym najważniejszym zadaniem jest bliższe określenie problematyki poprzez uzyskanie zbioru hipotez; przy tym hipotezy stawiane w tej fazie badawczej są na tyle znaczące, że można myśleć o ich sprawdzaniu w późniejszym etapie badań, w którym trafny dobór zmiennych do badania będzie się mógł opierać na uprzednio dokonanej eksploracji interesującego nas obszaru zjawisk i przybliżonej orientacji w strukturze występujących związków. Jednakże hipotezy stawiane w toku postępowania eksploracyjnego są równocześnie w pewnym stopniu sprawdzane, Są to hipotezy opisowe i wyjaśniające, które pozwalają zrozumieć i częściowo zmierzyć układy stosunków międzyosobowych w rodzinie. Hipotezy te prowadzą nie tyle do sformułowania praw, co np. do zbudowania modelu typologii układu stosunków między rodzicami a dziećmi.1
Dzięki stworzeniu hipotetycznego modelu typologii postaw rodzicielskich praca spełnia także cel teoretyczny. Równocześnie jednak praca ma cele praktyczne, tj. diagnostyczny i terapeutyczny, gdyż zbudowany model umożliwia diagnozę w poszczególnych przypadkach rodzinnych, a także w razie potrzeby pozwala na wytyczenie kierunku oddziaływania na postawy rodzicielskie.
Wymienione wyżej zadania opisowe i wyjaśniające, teoretyczne i praktyczne, stanowią wątki, które w toku pracy wzajemnie się przeplatają.
W badaniach o typie eksploracyjnym najlepsze zastosowanie znajduje metoda kliniczna. Opiera się ona na informacjach o badanych zjawiskach, występujących - w przeciwieństwie do eksperymentalnych - jako rezultat naturalnej sytuacji życiowej. Tej sytuacji badacz nie obserwuje bezpośrednio, ale dowiaduje się o niej od osób badanych lub ich otoczenia, np. od badanych członków rodziny. Metoda kliniczna pozwala na ujęcie "całościowe" badanych zjawisk i uniknięcie arbitralnych cięć, a więc i pewnej przypadkowości w doborze zmiennych do badania,2 Polega na wieloaspektowym zbadaniu poszczególnych przypadków, zanalizowaniu i przemyśleniu uzyskanych wyników i na próbach uogólnienia dopiero na podstawie ich zrozumienia. Walor takiego postępowania podkreśla H. W. Starbuck pisząc "...najbardziej skuteczną drogą osiągnięcia płodnych i ścisłych generalizacji jest szczegółowa i staranna analiza indywidualnego przypadku."3 Wydaje się, że wnikliwa analiza współwystępujących faktów czy procesów w obrębie badanych przypadków może prowadzić do wykrycia hipotez co do występowania współzależności przyczynowej. Badanie odrębnych przypadków (case study) może być przydatne przy tworzeniu nowych typologii. Równocześnie przy opisie badanego przypadku pomocne są istniejące już typologie, na co zwracają uwagę Goode i Iiatt4, podobnie zresztą jak i znajomość innych współzależności.
W przeprowadzonych badaniach wieloaspektowość można było uzyskać dzięki uwzględnieniu kilku płaszczyzn badania, jak struktura i dynamika życia rodziny, postawy rodzicielskie, osobowość rodziców, i zastosowaniu kilku technik badawczych. Posługiwano się takimi technikami, jak wywiad, psychologiczne badanie projekcyjne, kwestionariusz postaw, obserwacje. Omówimy je w dalszej części rozdziału.
Sposób przeprowadzania badań
Praca powstała w oparciu o badania rodziców zgłaszających się z dzieckiem do Poradni dla Rodziców i Dzieci Zakładu Pediatrii Społecznej Katedry Propedeutyki Pediatrii Akademii Medycznej w Warszawie. Poradnię tę odwiedzali rodzice z dziećmi przejawiającymi głównie zaburzenia zachowania lub rozwoju. W trakcie badań diagnostycznych i terapii dzieci leczonych w Poradni dokonywałam badań rodziców i w razie potrzeby korygowałam ich postawy wobec dziecka.
Badania prowadziłam od sierpnia 1962 r. do końca 1966 r. w Pracowni Psychologii Rodziny przy Zakładzie Pediatrii Społecznej. Początkowo pacjenci przybywali z różnych stron kraju, ponieważ Poradnia nastawiona była raczej na patologię rozwojową niż na zaburzenia zachowania. W miarę przesuwania się punktu ciężkości na terapię zaburzeń zachowania wzrastała ilość pacjentów z Warszawy, choć nadal trafiali się pacjenci z prowincji. W Pracowni Psychologii Rodziny badałam również rodziców adopcyjnych, którzy bądź zgłaszali się z przybranym dzieckiem do Poradni, bądź zamierzali zaadoptować dziecko z obserwacyjnego Oddziału Preadopcyjnego.
Wśród członków zgłaszających się rodzin nie było "grubej" patologii, a wykryte przypadki alkoholizmu czy zaburzeń zdrowia psychicznego kierowano do leczenia specjalistycznego.5 W pracy obecnej celowo pominięto sprawy jawnej patologii życia rodzinnego, takiej jak niedorozwój umysłowy czy choroba psychiczna rodziców, ich przestępczość, złe prowadzenie seksualne, alkoholizm. Są to zjawiska łatwe do rozpoznania i widoczne - można powiedzieć - "gołym okiem". Nie są natomiast bezpośrednio dostępne dla badającego prawidłowości czy nieprawidłowości postaw rodzicielskich oraz zakłóceń w pełnieniu ról rodzicielskich u rodziców niewykolejonych.
Taki sposób zbierania materiału badawczego można uznać raczej za przypadkowy z punktu widzenia problematyki rodziny, jednakże nie można wykluczyć pewnej selekcji:
1. W rodzinach występowały kłopoty z dziećmi. Były to zaburzenia bądź w zachowaniu, bądź w rozwoju psychosomatycznym dziecka.
2. Równocześnie rodzice sami zwracali się o pomoc, nie kierowani przez inne instytucje, a więc sami zauważali, że dziecko stwarza problemy wymagające fachowej rady i pomocy.
3. Występowanie nerwic wśród przyprowadzonych dzieci wskazuje, że mimo iż rodziny nie zgłaszały się z problemami współżycia dorosłych osób w rodzinie do poradni specjalistycznych, w rodzinach tych mogły istnieć zakłócenia stosunków międzyosobowych. A więc materiał może być także w problematyce rodziny "dyskretnie" patologiczny, tj. może zawierać rodziny o zakłóconych stosunkach międzyosobowych, które występując w normalnej populacji z mniejszą częstością niż wśród rodzin z po - radni, mogą uchodzić uwadze badaczy interesujących się stosunkami międzyosobowymi w rodzinie. Dzięki temu przeprowadzanie badań w poradni może dostarczyć materiału do stawiania hipotez w tej mało poznanej dziedzinie stosunków międzyludzkich.
Równocześnie w celach porównawczych przebadano grupę 30 rodzin dzieci, nie odbiegających swym stanem zdrowia i zachowania od normy, a więc dzieci, z którymi rodzice nie zgłaszali się do poradni wychowawczych czy zdrowia psychicznego. Frzy opracowaniach tych czynnik stosunków międzyosobowych w rodzinie był analizowany wtórnie, a grupy porównawcze dobierano uwzględniając inne czynniki niż stosunki międzyosobowe w rodzinie, a więc ze względu np. na stan zdrowia dzieci -- dzieci zdrowe, nerwicowe, niedorozwinięte, na strukturę rodziny - rodziny dwu - i trzypokoleniowe, na rodzaje więzi - pokrewieństwa czy adopcji - między rodzicami a dziećmi.
Warunki badania w Pracowni Psychologii Rodziny pozwalały na zastosowanie metody klinicznej, przydatnej w eksploracyjnej fazie badań. Równocześnie możliwość obserwacji rodzin przez dłuższy czas i w licznych kontaktach pozwalała na pełniejszy wgląd w dynamikę współżycia w rodzinie i uchwycenie różnych rodzajów stosunków międzyosobowych.
Badania rodziców odbywały się po zgłoszeniu dziecka do poradni i, zazwyczaj, po wstępnym jego przyjęciu przez lekarza i psychologa. Zaproszenie na rozmowę z psychologiem społecznym rodzice przyjmowali na ogół chętnie, pragnęli bowiem opowiedzieć o swych kłopotach z dzieckiem, uzyskać radę, jak z nim postępować. Na zainteresowanie się psychologa ich rodzinnymi i osobistymi sprawami reagowali pozytywnie, traktując to jako okazję do zwierzenia się nieznanej, a życzliwej i fachowej osobie z nurtujących ich aktualnych czy dawnych problemów. Pozytywną motywację kontaktów z psychologiem wzmacniała jego rola doradcza czy terapeutyczna, pełniona po zakończeniu badań diagnostycznych. Zazwyczaj rodzice byli zadowoleni z tych spotkań i zgłaszali się samorzutnie z nowymi problemami nawet po upływie kilku lat od pierwszego kontaktu. Czasem żony przypuszczały, że mąż nie będzie chciał przyjść na rozmowę, albo uprzedzały, że jest niechętnie do niej nastawiony, bo nie widzi jej potrzeby, a rozmowę z żoną uważa za wystarczającą. Jednakże na ogół zapraszani ojcowie zgłaszali się na rozmowę i po nawiązaniu kontaktu zazwyczaj dobrze współpracowali.
Główne płaszczyzny badań dotyczyły życia rodziny, jej struktury i dynamiki, tj. rozwoju i aktualnych stosunków międzyosobowych, postaw wobec dziecka i życia rodzinnego rodziców oraz ich osobowości, a w szczególności życia emocjonalnego. Zastosowany w badaniach zespół metod składał się z wywiadu i testów psychologicznych. Wywiad prowadzony w oparciu o uprzednio przygotowany kwestionariusz dostarczał podstawowych informacji o badanej rodzinie. Poruszał kilka grup problemów, takich jak stan personalny i materialny rodziny, biografia rodziców łącznie z danymi o ich rodzinach macierzystych, informacje o małżeństwie i wychowaniu dziecka zgłoszonego do poradni.
Odpowiedzi na pytania pierwszej grupy dostarczały danych dotyczących wieku, wykształcenia, zawodu, stanu zdrowia ojca, matki, dzieci i ewentualnie innych członków rodziny, a ponadto danych o miejscu zamieszkania, sąsiedztwie, warunkach mieszkaniowych i materialnych, prowadzeniu gospodarstwa domowego.
Dane biograficzne obejmowały informacje z okresu dzieciństwa rodziców i dotyczyły stanu personalnego i materialnego rodziny macierzystej, jej miejsca zamieszkania, a ponadto stosunków uczuciowych łączących rozmówcę z rodzicami, rodzeństwem czy nawet członkami szerszej rodziny oraz stylu wychowania i stosunków uczuciowych łączących rodziców respondenta z nim samym. Pytano zazwyczaj o fakty (jak rok urodzenia, ilość i płeć rodzeństwa) lub zachowanie (np. czy respondentka była dzieckiem pieszczonym i ewentualnie przez kogo z rodziny najbardziej, kto był wobec niej surowy i wymagający, kogo się bała), rzadko o oceny. Dowiadywano się o ulubione w okresie szkolnym zabawy, plany na przyszłość w okresie dorastania i ich realizację, plany małżeńskie i macierzyńskie, niepowodzenia i ciężkie przeżycia (łącznie z okresem wojny), o usamodzielnienie się życiowe i podjęcie pracy zawodowej, o zadowolenie z wykonywanego zawodu i z obecnej pracy zawodowej.
W toku rozmowy stopniowo przechodzono do następnych grup problemowych, dotyczących małżeństwa i współmałżonka, jego historii i aktualnych stosunków między małżonkami, przyczyn ewentualnych rozdźwięków czy rozbicia małżeństwa - tak jak je widzi rozmówca. Pytano, czy rodzice byli zagospodarowani w okresie przyjścia na świat dziecka, czy dziecko było planowane, oczekiwane, jakie były ich preferencje co do jego płci. Pytano także, czy wychowują dziecko tak, jak sami byli wychowywani, czy inaczej, i na czym ewentualnie polega różnica. Badano wzajemną aprobatę czy dezaprobatę rodziców jako małżonków oraz ich wzajemne oceny pełnienia roli rodzicielskiej przez współmałżonka (jak żona ocenia męża jako ojca, a mąż żonę jako matkę), a także zgodność czy rozbieżność ich postaw wychowawczych.
W rodzinach trzypokoleniowych pytano ponadto o kontakty z obu rodzinami macierzystymi i aktualne stosunki między pokoleniami. Zbierano też dane dotyczące zgodności lub różnic w postawach wychowawczych między najstarszym a średnim pokoleniem (dziadkami a rodzicami). Przy końcu rozmowy koncentrowano się na problemach związanych ze stylem wychowawczym. Pytania dotyczyły opieki nad dzieckiem - kto ją głównie sprawuje, ile czasu każde z rodziców może dziecku poświęcić, stosowanych środków dyscypliny, ich rodzaju, częstości ich stosowania przez ojca lub matkę oraz reakcji dziecka na karę. Nadmierną koncentrację rodziców na dziecku i ich napięcie badano na przykładzie stosunku rodziców do spraw żywienia i apetytu dziecka, pytając o preferencje i zachowanie dziecka oraz o zachowanie rodziców przy posiłkach.
Wywiad obejmował 138 pytań i trwał ok. IV2 godziny. Rodzice chętnie udzielali informacji, a ich swobody w tym zakresie nie hamował fakt notowania wypowiedzi przez badającą. Jedynie przy bardziej intymnych pytaniach, dotyczących współżycia między małżonkami, ocen współmałżonka czy stosunków wzajemnych w rodzinach trzypokoleniowych proszono o dyskrecję, tak aby np. mąż czy teściowa nie dowiedzieli się o podanych ocenach, co oczywiście im zapewniano. Równocześnie osoba badająca obserwowała zachowanie rozmówcy i w niektórych wypadkach, przy pytaniach bardziej intymnych, przerywała notowanie, wznawiając je przy sprawach obojętniejszych, a bezpośrednio po wywiadzie uzupełniała treść wypowiedzi. Rozmowę prowadzono w życzliwej atmosferze, a otwartemu wypowiadaniu się sprzyjała chęć podzielenia się swymi problemami i nadzieja na uzyskanie pomocy.
Można sądzić, że sytuacja badań na terenie poradni sprzyjała szczerości wypowiedzi. Dodatnio wpływała też pozytywna motywacja rodziców, oczekujących pomocy dla dziecka i dla siebie samych w nękających ich trudnościach wychowawczych. Badanie stwarzało też okazję do rozmowy o ewentualnych kłopotach rodzinnych czy własnych bolączkach, w nadziei, że i w tych sprawach uzyska się jeśli nie poradę, to przynajmniej cierpliwe wysłuchanie i wymianę zdań. Równocześnie kwestionariusz prawie nie zawierał pytań żenujących. Wszystkie te czynniki wpływały na wiarygodność otrzymanych wypowiedzi.
Wszystkie osoby były badane tym samym zestawem metod. W wyjątkowych wypadkach uzupełniano ten zestaw jakimś dodatkowym badaniem. Rozpoczynano od rozmowy wg podanego schematu, po czym następowało wykonanie testu projekcyjnego, który opierał się na materiale spostrzeżeniowym.6 Badanym z reguły wyjaśniano, że o wykonanie tego zadania proszeni są wszyscy rodzice, gdyż poznanie typu ich wyobraźni ułatwia później indywidualną poradę. Następnie przechodzono do' próby o typie werbalnym ("papier-ołówek"), tj. do wypełniania przez badanego kwestionariusza Schaefera i Bella PARI.7 Na zakończenie wizyty rozpoczynano rozmowę o charakterze doradczym czy terapeutycznym, którą zazwyczaj przenoszono na następne spotkanie. Obserwacji interakcji między rodzicami a dzieckiem dokonywano na terenie poradni zawsze w taki sposób, by matki czy ojcowie nie wiedzieli, że są obserwowani. Obserwacje te były dorywcze i krótkotrwałe i miały na celu uzupełnienie danych uzyskanych na innych drogach.
Badania odbywały się z każdym z rodziców oddzielnie (tylko czasem, w późniejszym okresie oddziaływania na postawy rodzicielskie, proszono obojga rodziców). Rozmowy miały miejsce w specjalnie na ten cel przeznaczonym pokoju, w którym poza rozmówcą i badającą nie było nikogo. Starano się zapewnić pomieszczeniu estetyczny wygląd, o możliwie nie biurowym charakterze, z dużą ilością zielonych roślin i wygodnymi fotelami.
Główny punkt zainteresowań stanowiły stosunki rodzice - dzieci. Rodzice byli zarówno przedmiotem badań, jak i oddziaływania. Jednakże problemy ustosunkowania się rodziców do dziecka ujmowane były także na tle grupy rodzinnej i ze względu na stosunki międzyosobowe w tej grupie. Dlatego jako badany przypadek traktowałam rodzinę, a nie poszczególne osoby.
Zbadano ogółem 283 rodziny. Jednakże pewne rozdziały opierają się na mniejszych liczbach, ze względu na określone szczegółowe problemy badawcze. Z pierwszej fazy badań, w której badałam kolejno rodziny zgłaszające się do poradni, pochodzi grupa 143 rodzin, analizowanych ze względu na wpływ struktury rodziny na stosunki międzyosobowe i funkcję wychowawczą (por. rozdz. 7, 8 i 9). Jak już wspominałam, przebadałam także 30 rodzin spoza poradni posiadających zdrowe dzieci. W następnej fazie badań starałam się dobierać rodziny ze względu na rodzaj zaburzeń przejawianych przez dziecko, szczególnie interesując się rodzinami dzieci nerwicowych i niedorozwiniętych. Oczywiście względy praktyczne (np. diagnostyczne) nie pozwoliły na ścisłą selekcję w trakcie badań, ale wtórnie spośród przebadanych w tej fazie rodzin można było dobrać odpowiednie grupy, aby dokonać opracowania opartego na analizie 90 rodzin dzieci nerwicowych, niedorozwiniętych i zdrowych (po 30 rodzin w grupie), przedstawionego w rozdz. 6. Ponadto badałam rodziny adopcyjne bądź zgłaszające się z dzieckiem do poradni, bądź w okresie adoptowania dziecka. Rodzin tych było 50 i na wynikach uzyskanych z ich badań oparto część III pracy.
Charakterystyka badanych osób
Obecnie zajmiemy się charakterystyką rodziców zgłaszających swe dzieci do poradni i badanych w Pracowni Psychologii Rodziny ze względu na interesujący nas problem stosunków rodzice-dzieci. Natomiast strukturę badanych rodzin scharakteryzuję bliżej w części II pracy, poświęconej wpływowi tej struktury na kształtowanie się stosunków międzyosobowych i na funkcję wychowawczą.
Jak już wspominałam, badałam rodziców przy okazji zgłoszenia dziecka do Poradni dla Rodziców i Dzieci. Wśród przebadanych 283 rodzin przeważającą liczbę, bo 80% badanej grupy, stanowili mieszkańcy miast, w tym aż 72% - Warszawy. Pozostałe 20% to mieszkańcy wsi, jednakże rodzin żyjących wyłącznie z rolnictwa było tylko 7,5%.
Znaczna część badanych posiadała wykształcenie średnie, tj. 40% ojców i 60% matek, i wyższe, tj. 41% ojców i 21% matek, a więc więcej ojców niż matek posiadało wykształcenie wyższe, zaś więcej matek niż ojców - wykształcenie średnie. Zresztą wykształcenie średnie przeważało w grupie kobiet. Wykształcenie podstawowe posiadało tylko ok. 1/5 badanych matek i ojców (19% matek i 19% ojców). Badani w większości stanowili grupę pracowników umysłowych (65% ojców i 75% matek). Pracowali prawie wszyscy ojcowie (98%) i większość matek (76%).
Wiek ok... połowy badanych rodziców wahał się między 30 a 40 rokiem życia (50% ojców i 46% matek), czyli był wiekiem typowym dla rodzicielstwa. Przeciętnie żony były młodsze od swych mężów o 5 lat i średnia ich wieku wynosiła 32 lata (przy rozpiętości od 21 do 51 lat), zaś średnia wieku mężów wynosiła 37 lat (przy rozpiętości wieku od 25 do 54 lat), a więc na stosunek rodziców do dzieci raczej nie wpływały zmiany związane ze starzeniem się rodziców.
Badane rodziny zdecydowanie należały do małodzietnych, gdyż tylko 9% posiadało troje lub więcej dzieci. Dwudzietnych było 43% rodzin, a 48% - jednodzietnycn.
Wiek dzieci zgłaszanych do Poradni wahał się od 4 miesięcy do 14 lat. Także rozpiętość okresu trwania małżeństwa była duża i wynosiła od 2 do 16 lat, przy czym średnio 9 lat. Niemniej zgłaszające się małżeństwa znajdowały się w tej samej fazie rozwojowej, tj. w okresie wychowywania dzieci, a więc już po narodzeniu pierwszego dziecka, ale jeszcze przed okresem ich dorosłości i usamodzielnienia się.8
Charakterystykę warunków materialnych i mieszkaniowych, w jakich żyły badane rodziny, oparto na subiektywnych ocenach badanych osób, które określały je w skali pięciostopniowej (b... dobre, dobre, wystarczające, złe, b... złe). Ten sposób oceny warunków bytowych pozwala na stwierdzenie stopnia zaspokojenia potrzeb badanych małżeństw w tym zakresie, zgodnie z ich własnym odczuciem. Umożliwia zatem rozeznanie, czy i ewentualnie ile rodzin ma nie zaspokojone podstawowe potrzeby bytowe i znajduje się w -sytuacji stressu, ile zaś potrzeby te uważa za zaspokojone w znacznym stopniu i nie stwarzające okazji do wzmożonego napięcia. Dla jednych bowiem pokój z kuchnią w nowym budownictwie jest bardzo dobrym lub co najmniej dobrym rozwiązaniem sytuacji mieszkaniowej, zaspokajającym potrzeby w tym zakresie, dla innych zaś nie. Zależy to nie tylko od liczby czy wieku mieszkańców, ale od szeregu innych czynników, jak na przykład poprzednie warunki mieszkaniowe, to, czy ktoś z domowników pracuje lub uczy się w domu, czy są w rodzinie przewlekle chorzy itp. Podobnie jest z warunkami materialnymi, gdyż ta sama suma dochodów zaspokaja potrzeby jednych rodzin w stopniu zadowalającym, innych zaś w niezadowalającym, powodując napięcia, zabieganie o dodatkowe zarobki, co pociąga za sobą zmniejszenie ilości czasu, jaki można poświęcić rodzinie i wychowaniu dzieci.
Swoją sytuację materialną badani oceniali przeważnie jako dobrą (54%), bądź wystarczającą (40%>); nikt nie określił jej jako bardzo złą, a tylko niewielki odsetek badanych jako złą (2%) i bardzo dobrą (4%).
W sposób bardziej zróżnicowany oceniano warunki mieszkaniowe. W porównaniu z oceną warunków materialnych większy był odsetek osób bardzo zadowolonych - wynosił 15% oraz niezadowolonych - 11%, a nawet bardzo niezadowolonych (6%). Niemniej przeważały oceny dobre (38%) i wystarczające (30%).
Tak więc badano przeważnie małżeństwa zamieszkałe w mieście, z przewagą warszawskich, posiadające jedno lub dwoje dzieci w wieku do 14 lat, a więc znajdujące się w drugiej fazie małżeństwa, które przeciętnie trwało już od 9 lat. Na ogół oboje rodzice pracowali, z wyjątkiem 2% ojców i 24% matek. W większości byli pracownikami umysłowymi, o wykształceniu średnim lub wyższym, w wieku do lat 40. Prawie wszyscy byli zadowoleni ze swych warunków materialnych w co najmniej średnim stopniu, tylko ok.-1/6 badanych narzekała na warunki mieszkaniowe.
Przeprowadzone badania dotyczyły więc głównie rodzin miejskich, a nawet wielkomiejskich - warszawskich. Podobnie jak w Badaniach nad młodymi małżeństwami Lutyńskiego, opartych na ankiecie "Sztandaru Młodych", oraz wśród odpowiadających na ankietę "Życia Warszawy" pt. Jaka jesteś, rodzino?, nadreprezentowane są osoby z wyższym wykształceniem i pracownicy umysłowi, a niedoreprezentowane są osoby z wykształceniem podstawowym i pracownicy fizyczni.9 A więc nadreprezentowane są rodziny inteligenckie. Również nadreprezentowane są zamężne kobiety pracujące.10
Warto zauważyć, że interesujące są zbieżności dotyczące charakteru rodziny osób uczestniczących w badaniach, opartych na próbach powstałych bądź przez spontaniczny udział w ankiecie, bądź przez samorzutne zgłaszanie się rodziców z dzieckiem do poradni. Zbieżności te wskazują na pewne społeczne determinanty "samorzutności" zgłoszeń, mimo różnic motywacji psychologicznej udziału w ankiecie czy chęci uzyskania porady dla dziecka. Pewna selektywność materiału nie wyklucza jego użyteczności dla poznania stosunków rodzinnych. I można tu zastosować stwierdzenie A. Kłoskowskiej odnoszące się do materiałów ankietowych, że "nadają się one szczególnie do wykorzystania przy opracowywaniu pewnych określonych zagadnień..."11 Uzyskane w przeprowadzonych badaniach dane wydają się wartościowym materiałem w fazie eksploracji i stawiania hipotez, które w następnych badaniach na próbach reprezentatywnych mogą być weryfikowane.
Na zakończenie należy przypomnieć, że badane rodziny były w zasadzie rodzinami normalnymi, tzn. że na stosunki między rodzicami i dziećmi nie wpływały czynniki patologiczne tego typu, jak alkoholizm, zaburzenia psychiczne, przestępczość, niedorozwój umysłowy rodziców.
Podobnie na stosunek rodziców do dzieci nie rzutowały takie czynniki, jak brak wykształcenia rodziców, ich podeszły wiek, ciężkie warunki bytu, wielodzietność.
Badane rodziny posiadały cechy charakterystyczne dla rodzin żyjących w ok. 20 lat po wojnie w państwie socjalistycznym. Wiek badanych wskazuje, że wykształcenie zdobywali częściowo lub całkowicie w Polsce Ludowej. Zważywszy upowszechnienie nauki i łatwy dostęp do szkolnictwa średniego i wyższego, możemy stwierdzić, że badani w dużym odsetku z tych możliwości skorzystali. Wojna przypadła na okres ich dzieciństwa i młodości, w związku z czym większość z nich ma za sobą poważne sytuacje stressowe związane z okupacją i działaniami wojennymi. Następnie byli świadkami lub uczestnikami rewolucji społecznej, politycznej i ideologicznej, związanej z ustanowieniem państwa socjalistycznego. Nie bez wpływu na ich życie pozostały wielkie ruchy ludności oraz olbrzymie tempo uprzemysłowienia kraju i wzrostu miast.
Duży odsetek pracujących matek - przewyższający odsetek podany przez J. Piotrowskiego12 - wskazuje na ich emancypację, dążenie do niezależności ekonomicznej oraz egalitaryzm w badanych małżeństwach.
Ponadto te przeważnie miejskie małżeństwa kojarzyły się w okresie zanikania kontroli kontraktu małżeńskiego, który stawał się sprawą osobistą męża i żony, a oni sami byli raczej niezależni od kontroli rodziców czy szerszej rodziny lub innej formy nacisku społecznego zarówno w sprawie wyboru partnera i chwili wstąpienia w związki małżeńskie, jak i charakteru ich pożycia. Nie wyklucza to zresztą w niektórych rodzinach trzypokoleniowych ingerencji w życie małżeńskie średniego pokolenia matek współmałżonków, zakłócających harmonię współżycia, o czym wspominam w rozdz. 7, 8 i 9.
Wydaje się, że badane rodziny zbliżają się do typu życia rodzinnego, który łączy uczestnictwo wszystkich członków rodziny w takich funkcjach i instytucjach społecznych, jak praca, szkoła, organizacje społeczne, związki zawodowe, wczasy czy rozrywki. A życie rodzinne, zaspokajając określone potrzeby członków rodziny, nie stanowi przeszkody do aktywności w innym środowisku.
Wpływ postaw rodzicielskich na zachowanie dzieci
Szereg przeprowadzonych dotąd badań empirycznych wskazuje, że określony ładunek emocjonalny, którym nasycone jest postępowanie rodziców wobec dziecka, wywołuje u niego odzew w postaci specyficznego zachowania.
Wzajemne oddziaływania, czyli tzw. interakcje, między rodzicami a dziećmi były przedmiotem szczegółowych badań. Przytoczę przykładowo niektóre ich wyniki. Barbara M. Bishop28 obserwowała swobodne interakcje między matkami i dziećmi w wieku przedszkolnym w trakcie zabawy w świetlicy eksperymentalnej. Stwierdziła, że przy braku akceptacji przez matkę działań dziecka, występowały u niego silne tendencje do reakcji agresywnych i negatywizmu. Gdy matki przejawiały nastawienie krytyczne wobec działań dziecka, wtrącając się i dyrygując, dziecko reagowało brakiem współdziałania lub niechętną, przyhamowaną współpracą. Jeżeli równocześnie obok wspomnianego nastawienia dyrygująco-krytycznego matka usuwała sic> od kontaktu z dzieckiem, poza niechęcią do współdziałania przejawiało ono silne agresywne pobudzenie i reakcje odmowy.
Badania Lafore'a29, przeprowadzone w warunkach domowych, wskazują na podobne zależności. Na zbyt częste wtrącanie się rodziców do dzieci - dzieci najczęściej reagowały oporem. Przy wtrącającym się i dyktującym zachowaniu rodziców występowała wrogość wobec nich. Na nastawienie w wysokim stopniu ganiące, karzące, grożące, przynaglające... dzieci reagowały wzmożoną krzykliwością. Rodzice zapominający o dzieciach, zaniedbujący je, doznawali od nich najwięcej dokuczliwości.
Utrwalone postawy wobec dziecka, nasilające wybiorczo pewne typy interakcji, sprzyjają powstawaniu pewnych cech osobowości dziecka. Wpływ ten możemy śledzie w zakresie rozwoju sprawności umysłowej, uczuciowości dziecka i aktywności, uspołecznienia, dobrego lub złego przystosowania w szkole oraz stosunku do dorosłych.
Przedstawiamy przykładowo wyniki niektórych badań. Baldwin,'Kalhorn i Breese stwierdzili istotne statystycznie różnice w rozwoju intelektualnym w zależności od typów postaw rodziców. Najbardziej pobudzającym rozwój umysłowy dziecka był demokratyczny typ zachowania rodziców. Sprzyja on wszechstronnemu rozwojowi intelektu. Jedynie u dzieci tych rodziców zaobserwowano wyraźny wzrost ilorazu inteligencji po trzyletnim okresie obserwacji dziecka. Zmiana ta nie wiązała się ani z ilorazem inteligencji rodziców, ani z ilorazem inteligencji dziecka, ale z typem zachowania rodziców, jakkolwiek stwierdzono istotną zależność między inteligencją dziecka a inteligencją rodziców. Ponadto myślenie tych dzieci wyróżniało się spośród pozostałych grup wysokim stopniem oryginalności, planowości, wytrwałości, ciekawości i fantazji. Rozwojowi umysłowości dziecka sprzyja swoboda, ciepło uczuciowe i stymulacja rozwojowa, związana z akceptująco-demokratycznym zachowaniem rodziców.
Dzieci rodziców pobłażliwych cechuje brak oryginalności, a także niższy stopień wytrwałości, ciekawości i fantazji. Zbytnie ochranianie dziecka, traktowanie go jako młodszego, ogranicza jego możliwości i nie sprzyja rozwojowi umysłu.
Dzieci rodziców odrzucających cechuje raczej tendencja do obniżenia niż wzrostu ilorazu inteligencji, stwierdzona po trzyletnim okresie obserwacji. Charakteryzuje je także słabe wykorzystanie posiadanych zdolności i - podobnie jak grupę dzieci rodziców pobłażliwych - brak oryginalności, niski stopień wytrwałości, ciekawości i fantazji. Tutaj ograniczająco działa presja autokratycznego zachowania rodziców, stanowiąc antybodźce do stymulacji rozwoju umysłowego, a w tym oryginalności, pilności, ciekawości i fantazji.30
Badaczy interesuje także związek między postawami rodzicielskimi a powodzeniem dziecka w nauce szkolnej. M. C. Shaw i McCuen w badaniach nad początkami niepowodzeń szkolnych dzieci inteligentnych wysunęli hipotezę, że postawy rodziców wobec dziecka mogą wpływać na jego postępy w szkole.31 Problem ten podjęli M. C. Shaw i B. E. Dutton sprawdzając hipotezę, czy istnieje różnica w zakresie postaw rodzicielskich między rodzicami dzieci, które osiągają powodzenie w nauce szkolnej, a rodzicami dzieci, nie wykazujących się żadnymi osiągnięciami w tym zakresie. Badania potwierdziły hipotezę i autorzy sugerują, że niektóre negatywne postawy rodziców wobec dzieci mogą prowadzić do wykształcenia u nich negatywnych postaw wobec siebie samych, co z kolei może wpływać na postępy szkolne nawet przy normalnym poziomie sprawności umysłowej.32
Ponadto wysuwano także hipotezę, że we wczesnych latach szkolnych poziom umysłowy dzieci jest pobudzany przez postawę akceptacji ze strony rodziców, a hamowany przez postawę odrzucenia. Problem ten analizował J. Hurley u dzieci ośmioletnich, badanych w trzecim roku od podjęcia przez nie nauki szkolnej. Stwierdził on związek pomiędzy akceptacją czy odrzuceniem rodziców a ilorazem inteligencji u dzieci. Przy tym poziom sprawności umysłowej u córek wydaje się bardziej związany z akceptacją czy odrzuceniem ich przez rodziców niż u synów.33
Z punktu widzenia postaw rodzicielskich badano także problem dojrzałości szkolnej dziecka oraz jego przystosowania w pierwszym roku nauki. Znaleziono istotną statystyczną zależność między czterema postawami matek, mierzonymi PARI, a dobrym bądź złym przystosowaniem dzieci w pierwszej klasie, nie znaleziono natomiast różnic w postawach ojców dzieci z obu tych grup. Badania wskazują, że zarówno postawy uzależniające dziecko od matki, takie jak nadmierna koncentracja na dziecku, opiekuńcza, traktująca dziecko jak dzidziusia, jak i postawy świadczące o odrzuceniu, różnią matki dzieci źle przystosowanych od dobrze przystosowanych w pierwszej klasie.34
Postawy rodziców mają także wpływ na kształtowanie się życia uczuciowego dzieci. Wspomniani już Baldwin, Kalhorn i Breese wykryli istotne różnice w życiu uczuciowym między dziećmi rodziców o postawach aktywnie odrzucających i demokratycznych. U dzieci odrzucanych stwierdzono wysoką afektywność przy niskiej kontroli życia uczuciowego. Były one emocjonalnie niestałe, buntownicze, agresywne, kłótliwe. Natomiast dzieci rodziców o postawach demokratycznych cechowało łagodne i pogodne usposobienie. Równocześnie przejawiały one mniejszą aktywność fizyczną, podczas gdy dzieci odtrącone były bardziej aktywne i ożywione. Różnice te zacierały się trochę w wieku szkolnym, niemniej dzieci odrzucane przez rodziców przejawiały większą energię. Autorzy sądzą, że represje wobec dziecka, związane z jego odtrąceniem, powodują u niego skłonność do wybuchów złości i inne oznaki wzmożonej afektywności. Zaś postępowanie rodziców o postawach demokratycznych pociąga za sobą łagodne usposobienie, spokój i brak podekscytowania, oparte na poczuciu bezpieczeństwa u dziecka.
Badano także rozwój społeczny dziecka w zależności od typu postaw rodzicielskich. Wspomniani wyżej autorzy analizowali osobno wpływ postaw rodzicielskich na uspołecznienie dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. U dzieci rodziców o postawach demokratycznych rozwój społeczny przebiegał początkowo wolniej - w wieku przedszkolnym dzieci były mniej uspołecznione, za to już w wieku szkolnym osiągały pełną dojrzałość społeczną. Obca im była przy tym aktywna, agresywna dominacja - cechował je dobry humor, koleżeńskość, przyjazny stosunek, pomysłowość, i te zalety zapewniały im popularność i przywództwo w grupie. Wytworzeniu się tych cech u dzieci sprzyjał dobry kontakt z rodzicami, zapewniający im poczucie bezpieczeństwa.
Dzieci rodziców pobłażliwych były w wieku przedszkolnym bądź koleżeńskie, bądź kłótliwe, ale zawsze mało aktywne, a w wieku szkolnym mniej uspołecznione niż dzieci rodziców o postawach demokratycznych, bardziej od nich niepewne i nieśmiałe, niezbyt koleżeńskie, nieagresywne i nadal mało aktywne. Postawa pobłażliwości ze strony rodziców nie zapewniała im poczucia bezpieczeństwa.
U dzieci rodziców odrzucających już w wieku przedszkolnym zaznaczał się sprzeciw wobec dorosłych, który w wieku szkolnym przybierał postać kłótliwości oraz buntu wobec nacisku i ograniczeń ze strony środowiska. Wzrastał opór wobec dorosłych. Obserwowano też silniej zaznaczone wrogie nastawienie wobec rodzeństwa.35
Jak wskazuje choćby tylko potoczna obserwacja, nie wszyscy rodzice jednakowo ustosunkowują się do swych dzieci i nie każdy stosunek rodziców do dziecka jest równie wartościowy i korzystny dla jego rozwoju. W pewnych wypadkach mówimy o "wyrodnych rodzicach", w innych o. "małpiej miłości", przy czym oba te powiedzenia charakteryzują zupełnie inne postawy wobec dziecka, inne jego traktowanie i sugerują odmienne następstwa. Posługując się analogią do medycyny, można powiedzieć, że postawy rodzicielskie mogą być właściwe, "zdrowe", tj. stwarzające odpowiednie warunki prawidłowego rozwoju dziecka, i niewłaściwe, "chore" i "chorobotwórcze", wpływające ujemnie na kształtowanie się jego osobowości. Przeprowadzone badania wskazują, że różne postawy rodziców wobec dziecka wywołują określone formy jego zachowania i prowadzą do ukształtowania takich, a nie innych cech osobowości dziecka, a później człowieka dorosłego. Na występowanie niektórych prawidłowości w tej dziedzinie zwrócili uwagę m.in. psychologowie społeczni, którzy analizowali odmienne rodzaje ustosunkowania się rodziców do dzieci, występujące w różnych społeczeństwach. Tak np. na kształtowanie poczucia bezpieczeństwa lub niepewności i zagrożenia mają wpływ doświadczenia z dzieciństwa, a w szczególności sposób ustosunkowania się i oddziaływania rodziców na dziecko. W zagadnienia te wprowadzą nas dwa charakterystyczne przykłady odmiennych ustosunkowań się do dzieci i rezultaty tego w dwóch różnych społeczeństwach melanezyjskich: Arapeszów i Mundugumorów.
U Arapeszów wychowanie dzieci jest głównym celem życia. Wszyscy dorośli kochają wszystkie dzieci i zaspokajają ich życzenia. Związek dzieci z rodzicami jest ściślejszy niż z resztą dorosłych. Rodzice traktują dzieci z miłością i pobłażaniem. Napotykają one niewiele ograniczeń i nie podlegają dyscyplinie. Dzieciom, podobnie jak roślinom, Arapeszowie starają się stworzyć możliwie najlepsze warunki rozwojowe. Są one dla nich dobrem samym w sobie, a nie dlatego, że staną się w przyszłości ludźmi dorosłymi. Rodzice nie spieszą się też ze zmuszaniem dzieci do podejmowania obowiązków dorosłych. Kochane i chronione, nie mają powodów do uważania otaczającego je świata za nieprzychylny. Arapeszowie od dzieciństwa wzrastają w poczuciu, że żyją w świecie zaludnionym kochającymi rodzicami, toteż kiedy sami stają się dorosłymi i rodzicami, trwa w nich potrzeba kochania i bycia kochanym. Mają poczucie, że przebywają wśród ludzi, którzy nie są im wrodzy. Gdy zaś wewnątrz ich społeczności wystąpi wrogość, to jej przejawy tłumaczą działalnością obcych czarowników. Ponieważ mieli niewiele okazji do przeżywania otoczenia społecznego jako wrogiego, mają silne poczucie bezpieczeństwa i koncentrują się raczej na zaspokajaniu potrzeb niż na obronie przed zagrożeniem.
Wręcz przeciwnie kształtuje się stosunek rodziców do dzieci w społeczeństwie Mundugumorów. Tu już sama perspektywa narodzin dziecka wywołuje lęk, a dziecko urodzone uważane jest za utrapienie, co z góry nastawia rodziców wrogo do niego. Mundugumorowie nie darzą dzieci zbytnią miłością i często je karzą. W społeczeństwie tym występuje wrogi stosunek między matką i córką, ojcem i synem oraz między rodzeństwem. Dzieci, wzrastając w takiej atmosferze, mają stałe poczucie zagrożenia. Objawy ciepła czy uczucia uważane są za oznaki słabości, które mogą być wykorzystane przez innych. Stosunek do dzieci jest brutalny, rzekomo w celu uodpornienia ich na przyszłe ciosy ze strony bliźnich i otoczenia. W ten sposób utrwala się w dzieciach predyspozycja do przeżywania świata jako siły obcej i wrogiej. Nawet dorośli Mundugumorowie przejawiają stałą gotowość do obrony siebie samych przed zagrożeniem.13
Te dwa przykłady ilustrują, jak silny jest wpływ środowiska rodzinnego i różnych postaw rodzicielskich na rozwój pewnych rysów osobowości u dzieci, a potem u dorosłych.
Współczesne poglądy na znaczenie środowiska rodzinnego można podzielić na pesymistyczne i optymistyczne. Przedstawiciele pesymistów widzą w życiu rodziny przede wszystkim czynniki destrukcyjne, zaburzające rozwój, stan psychiczny, zdrowie członków rodziny, dorosłych czy dzieci. W takich poglądach na pierwszy plan wysuwa się dezintegracja rodziny i różne jej przyczyny, z alkoholizmem na czele, oraz rozmaite formy zaburzeń więzi międzyosobowej wśród jej członków. Pogląd ten odnajdujemy w wypowiedzi J. Leuba: "Rodzina to zespół ludzi, którzy się nienawidzą, ale którzy muszą żyć razem."14 W tym ujęciu rodzina byłaby kolebką zaburzeń osobowości, psychopatii, nerwic, schorzeń psychosomatycznych, a jedynym ratunkiem dla jednostki, której zagraża rodzina, jest izolacja od jej patologizującego wpływu.
Pogląd przeciwny - optymistyczny - reprezentują ci, którzy traktują życie rodzinne jako czynnik oddziałujący konstruktywnie na rozwój jednostki. Dostrzegają oni antytoksyczne, profilaktyczne, resocjalizujące, terapeutyczne działanie środowiska rodzinnego na członków rodziny. Np. E. i P. Kronhausenowie15 w oparciu o pozytywne wyniki przeprowadzonych obserwacji postulują wprowadzenie opiekuńczych, terapeutycznych rodzin zastępczych dla dorosłych rekonwalescentów po leczeniu psychiatrycznym w przypadku braku własnej rodziny pacjenta. Zaznaczają przy tym, że zdrowe życie rodzinne jest nie tylko najlepszym środkiem profilaktycznym przeciw zaburzeniom emocjonalnym w normalnym życiu, ale także stanowi silne antidotum na ogólnie pojęte zaburzenia psychiczne.
Znaczenie środowiska rodzinnego dla jednostki jest ogromne i wiele zależy od tego, jaka jest ta rodzina, do której należy, czy w której wzrasta. Mnożą się więc pytania: Jaka jest rodzina współczesna? Jak układa się współżycie w rodzinie? Jak realizuje ona swoje funkcje wychowawcze? itp.
Stosunek rodziców do swej roli rodzicielskiej
Kształtowanie się stosunku do dziecka oraz sposób, w jaki rodzice wywiązują się ze swych obowiązków rodzicielskich, zależy od tego, jak ustosunkowują się do faktu, że są rodzicami, a więc do swej roli macierzyńskiej czy ojcowskiej. Efektywność bowiem pełnienia roli rodzicielskiej wiąże się z osobistym stosunkiem do niej. W ustosunkowaniu się do tej roli można wyróżnić kilka elementów.
1. Przeświadczenie o ważności roli rodzicielskiej. Czy matka lub ojciec są przekonani o ważności swej roli w rodzinie, czy też uważają ją za mało ważną? Czy nie traktują jej jako mniej ważnej, drugorzędnej w stosunku do innych ról społecznych pozarodzinnych lub w stosunku do innych ról pełnionych w domu (np. roli gospodyni, uważając za ważniejsze zajęcia gospodarcze, utrzymanie porządku itp. niż zajmowanie się dziećmi)?
2. Stopień identyfikacji z rolą. Czy rodzice mają poczucie, że nikt inny nie może ich zastąpić w pełnieniu roli rodzicielskiej? Czy też uważają, że mogą być zastąpieni częściowo, a może całkowicie?
3. Treść motywacji współżycia rodzinnego. Czy matka i ojciec realizują cele rodziny jako całości, czy też tylko swoje osobiste plany i aspiracje? Czy rodzina jest traktowana głównie jako oparcie dla realizacji własnych zamierzeń, czy własne dążenia są harmonizowane lub podporządkowane potrzebom rodziny?
Przeświadczenie o ważności roli rodzicielskiej, stopień identyfikacji z tą rolą oraz treść motywacji współżycia w rodzinie wpływają na jakość pełnienia roli rodzicielskiej przez matkę lub ojca. Niska ocena roli macierzyńskiej czy ojcowskiej będzie powodem jej całkowitego lub częściowego odrzucenia, a więc: przesunięcia obowiązków rodzicielskich na dalszy plan, wykręcania się od ich pełnienia, przerzucenia na inne osoby z rodziny (np. babcie) lub instytucje itp. Egocentryczne nastawienie matki lub ojca na osobiste powodzenie, własny rozwój czy osiągnięcia także koliduje z pełnieniem roli macierzyńskiej czy ojcowskiej. Może wystąpić jeszcze inna kolizja, mianowicie w pełnieniu przez tę samą osobę różnych ról społecznych, np. roli rodzicielskiej i zawodowej albo nawet różnych ról rodzinnych, np. roli matki i żony po zmianie męża. Krzyżowanie się różnych ról przy równej ocenie ich ważności może stać się źródłem wahań, frustracji, konfliktu wewnętrznego oraz prowadzić do całkowitego lub częściowego wycofania się z roli rodzicielskiej, o ile dana osoba nie zostanie w tej roli podtrzymana.
Każda z tych ewentualności odbija się niekorzystnie na stosunkach emocjonalnych między członkami rodziny, na zwartości, zintegrowaniu rodziny oraz na dziecku, przy czym zaburzenia w zachowaniu dziecka bywają bardzo często wskaźnikiem napięcia w rodzinie.
Spójność rodziny świadczy o tym, że jest ona czymś atrakcyjnym, ważnym, pożądanym dla każdego z jej członków. Źródło tej atrakcyjności stanowią związki uczuciowe między małżonkami, rodzicami a dziećmi, dziećmi między sobą - są oni dla siebie wzajemnie bliscy, pożądani, ważni pod pewnymi względami. W ten sposób zintegrowana rodzina spełnia funkcję zaspokajania potrzeby przynależności uczuciowej, czyli potrzeby afiliacji - pragnienia posiadania osób bliskich, serdecznych, akceptujących, życzliwych, oraz potrzeby obdarzania tymi samymi uczuciami. A dobrze spełniane role męża, żony czy rodzicielskie przyczyniają się do tzw. dobrego klimatu, co wtórnie pociąga za sobą coraz lepszą identyfikację z rolami rodzinnymi i wydajniejszą pracę dla rodziny. W rodzinie zintegrowanej, z właściwie pełnionymi rolami rodzicielskimi i przy postawach rodziców pełnych akceptacji i miłości, dziecko czuje się dobrze, bezpiecznie, jest pewne siebie, ufne wobec rodziców, a także otwarte i ufne wobec innych ludzi; zachowuje się przy tym swobodnie i jest aktywne i wytrwałe w działaniu.
Rola rodziców w zaspokajaniu psychicznych potrzeb dziecka
Nie ulega wątpliwości, że rodzina stanowi dla dziecka najlepsze naturalne środowisko rozwojowe dzięki możliwości otoczenia go indywidualną opieką i zaspokojenia jego potrzeb.
Jednym z istotnych zadań rodziców jest zaspokajanie podstawowych potrzeb psychicznych dziecka. Gdy oboje pragnęli dziecka i oczekiwali go, wówczas zaspokajanie tych potrzeb odbywa się w zasadzie spontanicznie i rodzice nie muszą sobie tego uświadamiać. Jednakże dobrze jest, jeśli zdają sobie sprawę z tego, co znaczy dla rozwoju dziecka ich obecność, kontakt z nim i stosunek do niego. Ta świadomość w trudnych sytuacjach życiowych ułatwia podejmowanie decyzji korzystnych dla dziecka. O potrzebach psychicznych wiele już pisano, więc tylko ogólnie przypomnę niektóre z nich, zwracając uwagę na potrzeby współżycia społecznego i osobiste, związane z jaźnią16, a ściślej z formowaniem się własnego "ja". Są to: potrzeba doznawania i wymiany uczuć, przynależności i kontaktu z rodzicami, samourzeczywistnienia oraz poszanowania praw osobistych, których zaspokajanie przez współżycie w rodzinie i postawy rodziców wobec dziecka wpływa na rozwój i ukształtowanie jego osobowości.
Jedną z podstawowych potrzeb dziecka jest potrzeba życzliwości, ciepła i miłości. Zaspokojenie tej potrzeby stymuluje osiągnięcia rozwojowe. Dziecko lepiej i szybciej się rozwija w zakresie sprawności umysłu, sprawności fizycznej i kontaktów społecznych, gdy ma zapewnione poczucie bezpieczeństwa, a więc gdy jest uchronione od lęków i zaburzeń równowagi psychicznej. Dziecko oczekiwane samym swym pojawieniem się budzi radość rodziców, a radość rodzi akceptację, ciepło, życzliwość, cierpliwość, tolerancję.
Ale dziecko potrzebuje nie tylko radości i biernej obecności rodziców. Potrzebuje także kontaktu z rodzicami, ich czujności i współdziałania. We wczesnym niemowlęctwie będą to reakcje rodziców na płacz, postękiwanie dziecka, jego niespokojne poruszenie się. Już wtedy, odbierając te sygnały, rodzice uczą się rozumieć niemowlę, rozumieć co znaczy jego zachowanie, czego mu brak, i zaspokajając jego potrzeby fizyczne tworzą podstawę późniejszego zrozumienia i porozumienia.
Ten proces narasta i pogłębia się z chwilą pierwszych reakcji społecznych dziecka, jak np. uśmiechu na widok matki czy ojca oraz uśmiechów i ciepłych słów skierowanych do dziecka w odpowiedzi na jego uśmiech. Tak tworzą się pierwsze reakcje porozumienia, które u starszego niemowlęcia i dziecka w drugim roku życia stanowią stały bodziec, ważny dla rozwoju mowy i funkcji poznawczych. W okresie niemowlęctwa niezaspokojenie potrzeby kontaktu z dorosłymi powoduje opóźnienie rozwoju psychoruchowego i pojawienie się patologicznych reakcji w postaci ruchów przymusowych, kiwania się itp.17
U dziecka w drugim i trzecim roku życia przy niezaspokojeniu potrzeby kontaktu z dorosłymi następuje opóźnienie rozwoju mowy i funkcji poznawczych. Mowa i umysł dziecka rozwijają się m.in. przy okazji adresowanych do niego wypowiedzi, które dotyczą codziennych przedmiotów i prostych zdarzeń otaczającego świata. Dzięki nim dziecko uczy się rozumieć mowę i rozpoznaje przedmioty, a następnie, pobudzane przez kontakt z dorosłymi do aktywności, samo zaczyna coraz więcej mówić, a wspólna zabawa z rodzicami sprzyja kształceniu funkcji poznawczych. Ponadto, starsze dziecko, którym rodzice się aktywnie interesują, nie może się czuć opuszczone i osamotnione, nikomu niepotrzebne. Dobry kontakt z rodzicami wpływa na kształtowanie się u dziecka pozytywnego obrazu samego siebie oraz obrazu świata, który wydaje się interesujący i ciekawy.
Następna potrzeba to potrzeba samourzeczywistnienia, wyrażająca się u małego dziecka aktywnością w zakresie poznania i działania. Aprobata i oznaki zadowolenia rodziców z osiągnięć rozwojowych dziecka oraz stwarzanie warunków korzystnych dla jego rozwoju stymulują wzrost i rozw~ój dziecka jako niepowtarzalnej indywidualności. A więc dobrzy rodzice nie będą mu szczędzili zainteresowania i radości, że "już chwyta", "już siada", "już staje", "dziś ma nowy ząbek" itp. Równocześnie będą dbali o zabawki i warunki dla rozwoju psychofizycznego. Przeżywając z dzieckiem jego pierwsze kroki, pierwsze słowa, pierwsze próby jedzenia łyżeczką czy nakładania czapeczki, będą także starali się szanować te wysiłki i dyskretnie pomagać w ich realizacji, a nie hamować jego inicjatywy. Bardzo ważne dla zaspokojenia potrzeby samourzeczywist-nienia jest dawanie dziecku rozumnej swobody i nieograniczanie jego samodzielnych poczynań: "bo się zabrudzi", "fco nachlapie", "bo mi się spieszy, więc ubiorę go sama", "bo więcej zje, gdy go nakarmię". Przy ograniczaniu inicjatywy dziecka i wykonywaniu za nie czynności, staje się ono bierne, niesamodzielne, ciągle ogląda się na rodziców, staje się zależne i opóźnione w rozwoju społecznym.
Zaspokajanie potrzeby samourzeczywistnienia we wczesnym okresie rozwoju polega m.in. na zwracaniu uwagi na przejawianą przez dziecko aktywność i umożliwianiu czy dostarczaniu mu tego, czego rzeczywiście w tej chwili potrzebuje, na nieograniczaniu jego swobody i niehamowaniu przejawów jego samodzielności, aby mogło się w przyszłości stać tym, kim stać się może.
Z potrzebą samourzeczywistnienia łączy się potrzeba szacunku dla rozwijającej się odrębnej jednostki, jej wysiłków i osiągnięć na miarę wieku rozwojowego. Rodzice zaspokajający tę potrzebę nie krytykują wysiłków dziecka, nie poniżają go i nie naginają siłą do idealnego wzoru, jaki sobie wymarzyli, nie licząc się z indywidualnymi uzdolnieniami i możliwościami syna czy córki. Zaspokajanie potrzeby szacunku prowadzi do wytworzenia u dziecka poczucia własnej wartości, wiary we własne si?y, pewności siebie, poczucia, że jest się pożytecznym i potrzebnym na świecie.
Ostatnią z potrzeb dziecka, którą należy wymienić w tym krótkim i szkicowym przeglądzie i która znajduje zaspokojenie we wzrastaniu w pełnej rodzinie, jest potrzeba wzoru. Przejawia się ona najdobitniej w okresie, gdy dziecko naśladuje czynności i zachowanie osób z bliskiego otoczenia. Ale potrzeba wzoru nie mija, gdy naśladownictwo, typowe dla wczesnego okresu rozwojowego, traci na sile. Ta potrzeba daje o sobie znać nie mniej wyraźnie również w okresie dojrzewania.
Pierwszych wzorów osobowych dostarczają dziecku rodzice. Dla rozwoju jego osobowości potrzebna jest zarówno możliwość identyfikowania się, utożsamiania z jednym z rodziców, jak i odróżniania się od drugiego. Dzieci kilkuletnie wyraźnie manifestują zarówno potrzebę samourze-czywistnienia, jak i wzoru: "jak będę duży, to będę silny jak tatuś", "jak urosnę, to będę ciągle prała jak mamusia". Wyobrażenia dzieci o rodzicach są na miarę ich możliwości w danym okresie rozwoju, ale rodzice nie są tworem wyobraźni, ich zachowanie jest realne i ich obecność wpływa na kształtowanie się osobowości dziecka i jego zachowania w dzieciństwie, a także na formowanie się tych wzorów zachowania, jakie wyniesie z sobą w przyszłość. Rodzice są głównymi reprezentantami świata dorosłych, świata społeczności ludzkiej, i dopiero stopniowo, nie tracąc z nimi kontaktu, dziecko wchodzi w coraz szersze kręgi społeczne. Rodzice są nie tylko rodzicami, ale i "wzorami" dla swych dzieci. Dla rozwoju osobowości dziecka są potrzebni oboje, a nie przede wszystkim matka, jak to za potocznym mniemaniem zwykliśmy przyjmować.18
Począwszy od niemowlęctwa dziecko w trakcie swego rozwoju psychicznego przejawia szereg potrzeb, które zaspokajają rodzice czy też osoby pełniące rolę rodzicielską. Zaspokajanie potrzeb zależy od uczuciowego ustosunkowania się rodziców do dziecka, czyli od postaw rodzicielskich. Pewne typy postaw sprzyjają zaspokajaniu potrzeb psychicznych dziecka, inne utrudniają to zaspokojenie, a tym samym powodują częściową czy całkowitą tzw. deprywację. Zarówno zaspokajanie, jak i niezaspokajanie potrzeb wpływa na sposób zachowania dziecka i kształtowanie jego osobowości.
Niewłaściwy klimat uczuciowy i czynniki patologiczne w strukturze rodziny oraz w stosunkach między jej członkami stanowią jedną z przyczyn, nierzadko główną, zaburzeń w zachowaniu dziecka. Dlatego badanie środowiska rodzinnego i postaw rodzicielskich stanowi ważne ogniwo w poznaniu czynników warunkujących rozwój i zachowanie dziecka. Na pierwsze miejsce wysuwa się znaczenie wzajemnych stosunków emocjonalnych między członkami rodziny, a szczególnie postaw rodziców wobec dziecka.
One bowiem określają atmosferą uczuciową, jaka otacza dziecko w domu rodzinnym.
Toteż obok wglądu w sytuację rodzinną, ze specjalnym uwzględnieniem stosunku rodziców do ich ról rodzicielskich i rodzinnych, na pierwszy plan wysuwa się zagadnienie postaw rodziców wobec dziecka. Postawy te bowiem nie zawsze są prawidłowe, nie zawsze gwarantują otoczenie dziecka ciepłem, akceptacją, rozumną swobodą - czynnikami odgrywającymi ogromną rolę w realizacji stylu wychowania, czyli w doborze i zastosowaniu zespołu środków wychowawczych. Nawet przy autorytatywnym czy surowym stylu wychowania - jeśli postawy wobec dziecka są akceptujące i uznające jego prawa - jego sytuacja będzie inna i mniej dla niego szkodliwa niż w wypadku, gdy takiemu samemu stylowi wychowania towarzyszy postawa krytykująca, nadmiernie wymagająca lub odrzucająca, wroga, czy choćby tylko ignorująca potrzeby dziecka. Pojawienie się takich postaw wobec dziecka, przy równoczesnym hołdowaniu surowemu stylowi wychowania, pociąga za sobą postępowanie brutalne, obelżywe i poniżające. Analogicznie rzecz się ma z łagodnym czy demokratycznym stylem wychowania, którego zalety wychowawcze omawiają H. Malewska i H. Muszyński w książce Kłamstwo dzieci.19 Może on dać pozytywne rezultaty tylko przy prawidłowych postawach rodziców, natomiast przy nadmiernej pobłażliwości, ukrytym wygodnictwie rodziców, braku zainteresowania dzieckiem czy też uważaniu go za przemiłą zabawkę - łagodny styl wychowania działa niekorzystnie. Jest parawanem dla faktycznej obojętności, uczuciowej rodziców lub ich egocentryzmu.
Co nazywamy postawą rodzicielską?
Co to jest postawa rodzicielska? W piśmiennictwie próżno by szukać jej definicji. Spotykamy jedynie ogólne definicje postaw. Za najbardziej rozpowszechnioną w psychologii można przyjąć definicję postawy jako tendencji do zachowania się w specyficzny sposób wobec jakiejś osoby, sytuacji czy problemu, czyli, ogólniej mówiąc, jakiegoś przedmiotu, na który jest skierowana.20 Możemy więc wstępnie określić, że postawa rodzicielska - macierzyńska czy ojcowska - jest tendencją do zachowania się w pewien specyficzny sposób w stosunku do dziecka.
Każda postawa zawiera trzy składniki - myślowy, uczuciowy i działania.21 Składnik myślowy może być wyrażony słownie w formie poglądu na przedmiot postawy; w zakresie naszych rozważań - w formie poglądu na dziecko, np. "to taki rozumny, miły chłopiec" lub "on jest taki okropnie nieznośny". Składnik działania przejawia się v/ czynnym zachowaniu wobec przedmiotu postawy, na przykład gdy matka tuli dziecko lub je karci. Składnik uczuciowy znajduje wyraz zarówno w wypowiedziach, jak i w zachowaniu przez swoisty rodzaj ekspresji, która im towarzyszy.22
Jeśli matka czy ojciec ma nieprzychylną postawę wobec dziecka, to myśli o nim i ewentualnie wyraża pogląd, że dziecko jest niegrzeczne, np. "chuligan z niego", odczuwa silne uczucie negatywne i ujawnia je w działaniu, unikając kontaktu z dzieckiem, bądź bijąc je, bądź pozbywając się go z domu i przerzucając obowiązki rodzicielskie np. na instytucje.
W konsekwencji przyjętej postawy dziecko jest spostrzegane, oceniane i traktowane przez matkę czy ojca w ten specyficzny sposób, jaki... warunkuje postawa. Przy czjon za najbardziej charakterystyczny dla danej postawy przyjmuje się jej ładunek uczuciowy. Większość badaczy postaw przyjmuje czynnik emocjonalny lub jego odpowiednik oceniający jako podstawę do rozpoznania i ewentualnego pomiaru postawy.23 Posiadanie uczuć pozytywnych lub negatywnych, "bycia za lub przeciw czemuś" uważa się za czynnik charakterystyczny dla postaw i pozwalający odróżnić je od opinii.24 Postawa rodzicielska nie jest więc tylko mniemaniem o dziecku, że jest takie czy inne. Zawiera ładunek uczuciowy, który wyznacza działanie w stosunku do dziecka.25 I właśnie przez to działanie, przez zachowanie rodziców wobec dziecka, a także przez to, co mówią o dziecku i jak o nim mówią - możemy poznać ich postawę rodzicielską.
Postawa rodzicielska jest więc nabytą strukturą poznawczo-dążeniowo-afektywną, ukierunkowującą zachowanie się rodziców wobec dziecka. Ta tendencja do reagowania w określony sposób w stosunku do dziecka musi być w pewnym stopniu utrwalona, aby zyskać miano postawy rodzicielskiej. Nie chodzi tu o krótkotrwałe nastawienia czy przejściowe stany psychiczne (w rozumieniu Lewito-wa26), ale o stałą w pewnym okresie czasu komponentę emocjonalną, która dominuje w sposobie odnoszenia się do dziecka i w sposobie myślenia o nim.
Postawy, szczególnie rodzicielskie, są zazwyczaj plastyczne i podlegają zmianom w miarę, jak zmienia się ich przedmiot27, tj. dziecko, które przechodzi przez różne fazy rozwoju. Inne postawy trzeba przyjąć wobec niemowlęcia, inne wobec siedmiolatka-pierwszoklasisty. Przede wszystkim podlega zmianie stopień i jakość dawanej dziecku swobody oraz stopień i jakość form dozoru, odpowiednio do fazy, w jakiej znajduje się dziecko. W miarę dorastania dziecka maleje także konieczność bliskiego kontaktu fizycznego, a wzrastają i rozbudowują się kontakt i więź psychiczna z rodzicami. Proporcje i formy kontaktu fizycznego i psychicznego między rodzicami a dzieckiem zmieniają się zazwyczaj samorzutnie i kształtują się w zależności od fazy rozwoju dziecka. Jeśli jednak rodzice wraz z rozwojem dziecka nie przyjmują postaw właściwych dla danego okresu rozwoju, prowadzi to do sytuacji konfliktowych, które powodują zaburzenia w zachowaniu dziecka, a przy dłuższym trwaniu - deformacje w rozwoju jego osobowości. Ponadto, gdy pewne postawy rodziców zanadto się utrwalą i skostnieją, nie podlegając zmianom wraz z rozwojem dziecka, wówczas są one mało podatne na oddziaływania - o czym będzie mowa przy końcu tej pracy - i oporne przy próbach ich przekształcenia.