Rozdział 3
Nowe szaty Strażnika
Emil, po dość długim spacerze niezwykłymi uliczkami niebiańskiego miasta, stanął pod szyldem z napisem Rajskie szaty. Zerknął przez szybę. Gdyby był po tamtej stronie, pomyślałby, że to najzwyklejszy zakład krawiecki. Na wystawie stały jakieś długie płaszcze, jeden strój był nawet podobny do ubrania, jakie nosił Anthony.
Chłopak pociągnął za klamkę i wszedł do środka.
Odezwał się dzwonek umieszczony nad drzwiami. Kobieta, która do tej pory szukała czegoś w szufladkach, podniosła głowę. Odgarnęła jasne włosy na bok, by w końcu sięgnąć po spinkę i spiąć je. Miała niezwykły kolor tęczówek, które były wręcz przezroczyste, jakby szklane.
- W poszukiwaniu czegoś nowego? - zagaiła, widząc przed sobą niskiego przybysza.
- Anthony mnie przysłał - odparł chłopak, podchodząc do lady.
- Ach, Strażnik Dusz. Akademia Spiritum! - uradowała się kobieta. - Jestem Kate. Proszę za mną.
Emil mijał półki przepełnione połyskującymi materiałami. Czy to tutaj szyto odzienie dla Obrońców? Wszystkie tkaniny były zaskakująco lśniące i wręcz nieskazitelne. Możliwe, że w Rajskich szatach ubierali się wszyscy mieszkańcy Dachu Świata. Kiedy Emil mijał dusze przechadzające się ulicami, odznaczały się niezwykłą czystością.
- Jesteśmy - oznajmiła Kate, stając przed działem... dla dusz dzieci.
Chłopak uderzył się otwartą dłonią w czoło i spuścił głowę. Zdążył przyzwyczaić się do takiego traktowania w tamtym życiu, jednak spodziewał się, że tutaj mu tego oszczędzą. Znowu się pomylił.
- Błagam. Miałem już ponad dwadzieścia lat... - powiedział cicho.
Kobieta mrugnęła kilka razy, po czym zakryła usta dłonią.
- Och, wybacz! - bąknęła zdezorientowana. - Ciągle się uczę. Wyglądasz tak młodo, że... Widzisz, większość Strażników to istoty zdecydowanie...
- Wyższe? - dokończył, spoglądając na nią spode łba.
- Umm... Tak - potwierdziła cichutko. - W takim razie trzeba ci coś znaleźć. Będę musiała dokonać paru poprawek, ale mam strój idealnie dopasowany do twojej aury.
Kate starała się ukryć swoje zawstydzenie, ale nie bardzo jej to wychodziło. Zaprowadziła chłopaka przed wielkie lustro, pokazując mu, jak w obecnej chwili wygląda. Był... całkowicie szary. Jego ubrania - podarta bluza i luźne dresowe spodnie straciły kolor, stały się wyblakłe. Dlaczego nikt mu tego nie powiedział?
- Bez obaw, każdy, kto do mnie trafia, ma bezbarwne ubrania - wyjaśniła Kate. - Materialne rzeczy zostawiamy w tamtym życiu i kiedy całkowicie pojawimy się tutaj, jesteśmy szarymi bytami. Pomagam ofiarom tego niewdzięcznego procesu.
Spojrzała mu w oczy, jakby czegoś w nich szukała. Skinęła głową z uśmiechem i sięgnęła po jedną z długich bluz wiszących na jednym z wieszaków, złapała też spodnie i koszulkę.
- Stworzone dla ciebie - oznajmiła, chwytając za zasłonkę. - Załóż.
Emil wpatrywał się w swoje odbicie. Po chwili zdjął stare ubrania, które niemal natychmiast rozpłynęły się w powietrzu. Chłopak przyjrzał się siniakom na swoim ciele, które także zaczęły zanikać. Musiały być odbiciem tego, co wydarzyło się podczas wypadku, nie odczuwał jednak bólu przy ich dotknięciu.
Kate czekała cierpliwie, kiedy usłyszała jak zasłonka powoli się poruszyła. Spojrzała na chłopaka. Długa czarna bluza z zielonym kapturem i rękawami idealnie komponowała się z jasnozielonym kolorem aury, zaś szare spodnie były wymarzonym dopełnieniem.
- Wspaniale! - Kate pstryknęła palcami z uśmiechem. - Od tej pory należą do ciebie.
Emil zerknął w lustro i założył na głowę kaptur. Był ogromny i zasłaniał oczy. Ale z tego co pamiętał, kiedy Anthony go ścigał, jego twarz też nie była widoczna. Zatem wszystko było w porządku. Nie miał zamiaru niczego poprawiać.
- Jesteś pewien? - spytała Kate, kiedy chłopak wyciągnął mapkę, szukając następnego punktu swojej podróży. - To tylko kilka drobnych poprawek. Nie chciałabym, żeby coś przeszkadzało ci podczas zajęć. Wykładowcy bardzo tego nie lubią. Może dlatego w Akademii wprowadzono obowiązkowe mundurki.
Emil ściągnął bluzę i podał ją kobiecie. Chwyciła za ogromne nożyce i ciachnęła nimi kilka razy, w ułamku sekundy sięgnęła po jakąś szpulkę i nici. Kilka chwil później bluza była gotowa. Kate otrzepała ją z pozostałości nitek i podała ją chłopakowi.
Emil rozwinął mapkę, szukając na niej następnej pracowni. Według planu, musiał przejść przez całe to pomieszczenie i skręcić w prawo. Podziękował Kate za wszystko i ruszył przed siebie, mijając ogromne półki z materiałami. Niesamowite. Świat ziemski naprawdę został stworzony na obraz i podobieństwo tego, co jest poza nim.
Trafił na miejsce bez problemu. Uchylił drzwi i wszedł do pracowni.
Były tam różnego rodzaju pomoce - lornetki, teleskopy i binokle. Pośrodku znajdowała się alejka z okularami o różnych kształtach i kolorach - od ogromnych, okrągłych szkieł aż po małe, niemal niewidoczne drobiazgi. Chłopak rozejrzał się po pomieszczeniu, szukając kogoś, kto przewodził temu miejscu. Pomiędzy półkami dostrzegł warkocz ciemnych włosów. Chwilę później pojawiła się przed nim wysoka dziewczyna.
- Co chciałbyś zobaczyć? - zapytała, śmiejąc się po chwili. - Przepraszam, taki żart branżowy. Jestem Lucy. W czym mogę pomóc?
- W sumie to sam nie mam pojęcia. Chciałbym po prostu wiedzieć, co jest nie tak z moją zdolnością widzenia - odparł Emil, pokazując kobiecie swoje oczy.
- Czy podczas Przejścia twój obraz nagle się zamazał? - spytała Lucy, zaś chłopak skinął głową.
Lucy wyszła zza lady i z racji tego, że była dość wysoka, pochyliła się nad nim. Wyciągnęła coś z kieszeni swoich rybaczek i po chwili dmuchnęła. Jakiś barwny pył poleciał wprost na oczy Emila, który zaczął potrząsać głową.
- Co to jest? - mruknął, wyciągając ręce naprzód. Próbował złapać równowagę.
- Mhm... Zastanawiające - westchnęła Lucy. - Wygląda na to, że będziesz potrzebował pomocy.
Emil usłyszał, jak kobieta coś notuje, po czym wylądował na ziemi.
- Serio? - spytał z ironią w głosie, powoli odzyskując wzrok. - To dotyczy wszystkich dusz?
- Na szczęście nie - odpowiedziała kobieta, prowadząc go na siedzenie. Kiedy go usadziła, podała mu kawałek materiału, który uprzednio czymś skropiła.
- Podejrzewam, że wiąże się to z wydarzeniami z przeszłego życia - kontynuowała. - Są ludzie, byli wtedy zmuszeni do oglądania pewnych sytuacji i nie mogli się przed tym bronić, dlatego robią to teraz. Lokalny parapsycholog nazywa to przeniesieniem międzyświatowym, czy jakoś tak.
- Coś jak... widzenie zdarzeń dziejących się gdzieś indziej? - zagaił Emil.
- Dokładnie.
Lucy wzięła od niego kawałek materiału, którym wcześniej wytarł twarz.
- Spójrz. Ten złoty pył pozwala mi zlokalizować wielkość wady zdolności widzenia - powiedziała, pokazując mu rozproszone na tkaninie symbole. Nic z nich nie rozumiał. Wyglądały jak układ gwiazd na nocnym niebie.
- Dostaniesz specjalne gogle. W przeciwnym razie nie zlokalizujesz dokładnie Aury Duszy, co może prowadzić do poważnej pomyłki. Zaczekaj chwilę.
Emil widział, jak kobieta podchodzi do jednej z półek, poszukując odpowiednich gogli. W międzyczasie spojrzał w lusterko stojące na blacie. W swoich oczach widział nieznaczne oznaki czerwieni i żółci otoczone mocną zielenią. Więc... Nic się nie zmieniło.
- Mam coś idealnego dla ciebie - powiedziała nagle Lucy, wyrywając go z zamyślenia. Podeszła bliżej, pokazując mu wybrane przez siebie gogle. Wyglądały jak te, których kiedyś używali lotnicy, by ochronić oczy przed słońcem lub wiatrem. W ich szkiełkach tańcował zielony kolor wymieszany z czernią trzymającej ich ramki.
- Na pierwszy rzut oka - zaczęła kobieta, znowu śmiejąc się ze swojego żartu - nie różnią się niczym od ziemskich. Ale niech cię to nie zmyli! Załóż je, to się przekonasz!
Emil chwycił za gogle, po czym zrobił tak, jak poleciła Lucy.
Nagły wybuch kolorów niemal go oślepił. Chłopak wstał, podchodząc do okna. Czuł się tak, jakby ktoś zerwał z krajobrazu zakurzoną folię i pokazał mu, jak naprawdę wygląda świat.
- Nieźle, co? - mruknęła kobieta, bawiąc się włosami. - Ale to nie wszystko. Kiedy pojawisz się na ziemi, będziesz mógł lokalizować dusze niemal błyskawicznie. Te specjalne gogle pozwolą ci widzieć rzeczy oddalone o wiele, wiele mil. Poza tym, obserwowanie wszystkiego przez ściany budynku również nie będzie problemem. Posiadają specjalny atest Rady Proroczej.
- Są fantastyczne! - powiedział Emil, zdejmując gogle.
- Świetnie. Będziesz mógł z nich korzystać podczas poszukiwań, ale nastąpi to dopiero po pierwszych zajęciach z Lokalizacji Aury Duszy.
Lucy wypolerowała szkiełka, po czym włożyła gogle do specjalnego pudełka.
- Gotowe. Wyślę je tam, gdzie trzeba.
Emil podziękował jej. Przed wyjściem zatrzymał się jednak, obracając się w stronę Lucy. - Co właściwie dostaje się za pracę tutaj? - spytał, bowiem nie pamiętał, by ktokolwiek żądał od niego jakichkolwiek pieniędzy.
Lucy uśmiechnęła się szeroko, pokazując mu tablicę, która wisiała nad drzwiami wejściowymi. Było to zarządzenie Jego Magnificencji spisane przez niejakiego Izajasza, członka Rady Proroczej:
Kupujcie i spożywajcie, bez pieniędzy i bez płacenia (...). Słuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie[1].
Chłopak popatrzył na rozporządzenie przez chwilę, próbując jakoś to sobie ułożyć. W końcu uśmiechnął się na pożegnanie i opuścił pracownię.
Dość podróży jak na jeden dzień. Miał ochotę na odpoczynek. Podobno Strażnicy należeli do istot, którym taki się należy. Usiadł na ławce, którą znalazł nieopodal i zamknął oczy.