Wstęp
Mit o porwaniu Europy opowiada, że Zeus, chcąc uwieść piękną nimfę, uciekł się do podstępu, przybierając postać "byka o lśniąco białej sierści i rogach podobnych do półksiężyca"1. Nie ma jednak uwodzenia bez zewu ze strony uwodzonego; ten, który uwodzi, odpowiada na jakąś potrzebę drugiego. Uwodzący i uwodzony, kuszący i kuszony - wzajemnie się warunkują. Do jakiego pragnienia Europy odwołał się w swoim podstępie niewierny małżonek Hery?
Jakkolwiek by to nie zabrzmiało - do potrzeby poznania. Owszem, Europa dała się uwieść Zeusowi podstępem, lecz pociągnął ją ku niemu nie poryw ciała, lecz coś wręcz przeciwnego; "zdziwienie" (thaumasein); zaciekawienie, postawa, bez której, jak uczą Sokrates, Platon i Arystoteles, nie byłoby filozofii i nauki.
Każdy głęboki mit jest zarazem tragiczny - i taki jest w istocie mit o porwaniu Europy. Przedstawia narodziny naszego kontynentu "z ducha poznania", a zarazem - jego tragedię wynikającą właśnie z tego powodu. To prawda, że jedną z najsłynniejszych ksiąg, jakie na jego podstawie powstały, otwiera zdanie: "Wszyscy ludzie z natury dążą do poznania..." (Arystoteles, Metafizyka A (I), 1, 980 a), jednako dążenie do poznania, swoiste libido sciendi, w żadnym kręgu kulturowym nie ujawniło się w tej mierze tak, jak w "starej dobrej Europie", i nigdzie indziej, jak na naszym kontynencie nie stało się zarazem tak tragicznym jej fatum. Rację miał Lew Szestow, kiedy stwierdził, że niezależnie od tego, jak fatalne miałoby przynieść to skutki, pragnienie wiedzy u człowieka europejskiego jest tak silne, że mając wybór między Drzewem Poznania a Drzewem Życia, z pewnością wybierze to pierwsze.
Być może dlatego w okresie dzisiejszego postkolonialnego rozrachunku Europa z roli przewodniczki ludów i kultur staje się coraz bardziej symbolem wielorakiej cywilizacyjnej oraz kulturowej konkwisty? Spośród wielu wydarzeń ostatniej doby szokujące musi wydać się na przykład to, że coraz częściej w Europie - gdzie odkryto, a właściwie "wynaleziono" człowieka2, a wraz nim humanizm - dzisiaj, w dobie "antyhumanizmu" i "posthumanizmu", w rozmaitych nurtach krytyki słowo "humanizm" brzmi nierzadko jak oskarżenie3.
Mając na uwadze te zjawiska, trzeba jednak pamiętać o złożonej przeszłości naszego kontynentu, na którą składa się nie tylko dziedzictwo wielkich odkryć geograficznych, naukowego i technicznego postępu, walki z nieuleczalnymi chorobami, ale również nowych, nieznanych na innych kontynentach i w rejonach świata form zła. Jeśli spojrzeć na europejską przeszłość, widać jasno, że Europa nęcąca inne kultury i cywilizacje rozwiniętymi technologiami i ekonomicznym dobrobytem niosła zarazem w swym łonie prawdziwe "ziarna śmierci"4.
Nie sposób także nie zauważyć, że prawie wszystkie bitwy w dziejach świata rozegrały się na kontynencie europejskim, co jest tym bardziej zastanawiające, że wiele z nich stoczono w imię Boga, w którego wiarę próbowano narzucić "prymitywnym" religiom, w imię którego cywilizowano "prymitywne" nacje i plemiona, pisano dla nich prawdziwą i "wyższą" od ich własnej - często ahistorycznej i prelogicznej - historię, określano ich miejsce na mapie świata. Zawstydzające przy tym, że ów Bóg był im niejednokrotnie bliższy i bardziej "znany"5 niż nowo przybyłym chrześcijańskim misjonarzom i konkwistadorom6.
Cywilizacyjny bilans ubiegłego wieku przyniósł ze sobą jeszcze cięższy rachunek win, ujawniając nie tylko niszczący potencjał dwudziestowiecznych ideologii, lecz i samej myśli europejskiej, skażonej logiką przemocy. Z tych dziejowych doświadczeń po wojnie próbowano wyciągnąć wnioski i nic dziwnego, że dźwigającej się z wojennych zgliszcz Europie Robert Schuman mówił prosto w oczy, iż powinna być ona raczej "wspólnotą kultury niż związkiem wojskowym albo jednością ekonomiczną". Idąc mu w sukurs, Denis de Rougemont w swym Liście otwartym do Europejczyków stwierdzał, że Europa jest przede wszystkim "faktem kulturowym"7. W analogicznym tonie wypowiadali się na międzynarodowych forach Jan Paweł II8 czy obecnie papież Franciszek.
Europa została porwana raz, ale to, co się stało w wymiarze mitycznym, nie zatrzymało się na jednym akcie, przeciwnie - było procesem zachodzącym w całej rozciągłości europejskich dziejów i trwa ono nadal. Europa była zwodzona i kuszona przez rozmaite idee i ideologie, z których jedynie w XX wieku komunizm i faszyzm zapisały się najbardziej krwawymi literami. Daje do myślenia, że wszystkie one - nie bacząc na ich zatrute owoce - zrodzone zostały w łonie cywilizacji zachodniej, łacińskiej, jedynej, zdaniem wielu, rzeczywiście europejskiej cywilizacji, gwarantującej ideową i aksjologiczną tożsamość europejskiego kontynentu i jego kulturowego dziedzictwa.
Dzisiaj Europę nęcą idee oraz wartości poczęte bynajmniej nie z religijnego ducha Jerozolimy, filozoficznego ducha Aten oraz prawnej tradycji Rzymu. Współczesnym potomkom niegdysiejszych promotorów europejskiego Boga i europejskiej kultury niejednokrotnie wydają się bliższe narracje nie europejskie i chrześcijańskie, lecz "mitologiczne" i "pogańskie". Mieszkańców dzisiejszej Europy ogarnia nie tylko poczucie winy i wstydu za to, co się wydarzyło w dziejach wiekowej europejskiej konkwisty, ale coraz bliższe wydaje się im antyhumanistyczne, "barbarzyńskie" dążenie, jak powiedziałby Claude Lévi-Strauss, do "rozłożenia tego, co ludzkie, na nie-ludzkie", posthumanistyczne i transgresyjne pragnienie życia poza podmiotowością poznawczą i moralną, życie poza "ja"9.
Doprawdy, nie wiemy nieraz, czego bronić chcemy, "broniąc" zachodniej Europy. Jej dzisiejszą kulturową otwartość i uniwersalizm10 możemy w równej mierze uważać za wartości bądź - co przepowiedział Friedrich Nietzsche - za rezultaty duchowej pustki i niemocy. I być może dlatego "porwanie Europy" przez islam i inne rozmaite "wiary modne", przez "byka o lśniąco białej sierści i rogach podobnych do półksiężyca" brzmi jak przepowiednia i, jak każdy głęboki mit i symbol, "daje do myślenia" (Paul Ricoeur)?
Czy bowiem odpowiedzią na aksjologiczną pustkę oraz duchową niemoc może być zbitka idei demoliberalnych, skoro, jak z przekąsem stwierdził niedawno polski historyk idei, "wprawdzie demokracji i liberalizmu nie możemy nazwać prostackimi ideami, ale wiele ich współczesnych wcieleń już na takie określenie zasługuje"?11 Czy zatem, w istocie, jak wypada zapytać w kontekście tezy o "końcu historii", "rację miał nie Fukuyama, ale Denis de Rougemont"?12
Jak zauważył w latach trzydziestych ubiegłego wieku Edmund Husserl, Europa jest "zmęczona". Dzisiaj oprócz duchowego wypalenia dopada nas lęk przed Innością, przed Obcym. Nie jest łatwo jednak łatwo otworzyć się na inność, kiedy wzrasta niechęć do imigrantów, do obcych kultur, cywilizacji oraz religii. Mimo przestróg takich myślicieli jak działający przed wojną Feliks Koneczny czy nam współczesny Samuel Huntington, bolesna lekcja historii przeszłego stulecia, w dobie nach Auschwitz13, rodzi jednak pytanie o to, czy można być "sobą", nie będąc jednocześnie Innym, Drugim? Być ja, nie będąc Ty?
Nie bez racji stwierdza się, że Europa cierpi na wiele chorób, lecz jedną z jej najcięższych jest "deficyt wyobraźni"14. I jeśli Einstein stwierdził, że "logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie", to, w nawiązaniu do tych słów, można powiedzieć, że Europa musi siebie dzisiaj na nowo "wyobrazić", na nowo siebie "wymyślić"15. Z wielu stron - mówił w 2014 roku papież Franciszek w Parlamencie Europejskim - odnosi się ogólne wrażenie zmęczenia i starzenia się Europy - "babci" już bezpłodnej i nietętniącej życiem16.
Wieku Europy nie da jednak mierzyć jedynie chronologicznie ani biologicznie. Przeciwnie, Europa to wyjątkowy, właśnie - tak jak europejski człowiek - "historyczny" kontynent i w odniesieniu do każdego jej "wczora"17 - jej "Przeszłość - jest to dziś, tylko cokolwiek daléj"18. Bo, jak mówi poeta:
Nie tylko przyszłość wieczna jest - nie tylko!...
I przeszłość, owszem, wieczności jest dobą:
Co stało się już, nie odstanie chwilką...
Wróci Ideą, nie powróci sobą19.
Jaką Ideą "wraca" dzisiaj Europa i jakie idee oraz wartości niesie światu? O tym traktuje nasza książka.
Została ona podzielona na dwie tematyczne części. W części pierwszej - Powołanie filozofii - skupiamy się na stanowisku filozofii wobec kulturowego oraz cywilizacyjnego dziedzictwa Europy, zwłaszcza ostatnich dwu stuleci. W tym aspekcie stawiamy pytanie o znaczenie oraz miejsce w tej tradycji tego ideowego kompleksu, który określa się mianem Filozofii Tożsamości, a kwestię analizujemy na gruncie myśli Franza Rosenzweiga. Nie byłoby jednak filozofii Rosenzweiga gdyby nie myśl Hermanna Cohena, zwłaszcza jego głośnego dzieła Religion der Vernuft aus den Quellen des Judentums (1919). W odwołaniu do myśli tego nauczyciela Rosenzweiga szukamy odpowiedzi na pytanie: czy i w jakiej mierze dialogiczne ujęcie zagadnienia Innego i dzisiejszy odwrót od Filozofii Tożsamości stanowią remedium na bolączki naszych czasów?
W dalszych partiach pierwszej części książki pytamy o powołanie filozofii w odniesieniu do racjonalnej tradycji greckiej Agory oraz jej wypaczeń w toku dziejowych doświadczeń Europy, zwłaszcza ubiegłego stulecia. Otwiera ją pytanie o możliwość ratunku europejskiego ducha oraz "europejskiego człowieczeństwa" na drodze wskazanej przez Husserla w jego głośnych wykładach z lat trzydziestych ubiegłego wieku oraz Husserlowskiej filozofii transcendentalnej.
W kontekście doświadczeń totalitarnych miniowego wieku stawiamy pytanie o to, czy możliwa jest "czysta filozofia", wyrwana z czasu i miejsca, w którym powstaje? Czy nie jest tak, że należy zawsze do swego czasu i podlega jego próbie? Na tak postawione pytania próbujemy odpowiedzieć na gruncie losów myśli Heideggera i jego uwikłania w nazizm.
Pytanie o postawę polskiej powojennej wobec totalitarnego zła ubiegłego wieku, symbolizowanego przez wydarzenie się "Kołymy i Oświęcimia", przedstawiamy na gruncie trzech najbardziej reprezentatywnych dla polskiej filozofii powojennej koncepcji zła: realistycznej - reprezentowanej przez Mieczysława Alberta Krąpca, fenomenologiczno-dialogicznej - Józefa Tischnera oraz koncepcji zła Leszka Kołakowskiego. Pytając o zło odwieczne oraz zło doby obecnej, stawiamy pytanie o relację pomiędzy złem a sumieniem.
W dalszym toku rozważań prezentację myśli Kołakowskiego wzbogacamy o jego - dokonane niewątpliwie z własnej oryginalnej pozycji wpisującej się horyzont postsekularny - analizy zjawiska rewolucji.
Epoka nowoczesna obdarzyła nas wieloma projektami ideowymi, a jednym z nich była oświeceniowa idea pokoju wolna od metafizycznych i religijnych założeń oraz idea rewolucyjnej przemiany świata. Dlaczego jednak ów projekt był w chwili swego poczęcia skazany na "niepowodzenie" (Alasdair MacIntyre)? Jakie są źródła oraz granice sekularyzmu a jakie postsekularyzmu? Na te pytania staramy się odpowiedzieć na przykładzie myśli Kanta oraz eschatologii Włodzimierza Sołowjowa.
W ostatnich trzech rozdziałach oddajemy głos myślicielom rosyjskim: Lwu Szestowowi, który w swojej myśli upatrywał wszystkim protestu przeciw filozofii jako dziedziny "oczywistości" (oczewidnost'), oraz Mikołajowi Bierdiajewowi, który na zagadnienie historii patrzył nie tylko ze stanowiska historiozofii, lecz i twórczej eschatologii.
W drugiej tematycznej części - Na straży myślenia - udajemy się do Platońskiej krainy Metaxú i pokazujemy, jak umowny jest podział pomiędzy mistyką a filozofią. Pytamy za Sokratesem o to, co to znaczy być filozofem i jakie jest miejsce doświadczenia filozoficznego oraz mistycznego w ludzkim życiu. W kontekście tego pytania rozpatrujemy twórczość wybitnego przedstawiciela mistyki śląskiej, Anioła Ślązaka. Rozwinięcie tych mistycznych intuicji stanowią rozważania, w których na gruncie twórczości Kierkegaarda oraz Nietzschego stawiamy pytanie o granice ludzkiego doświadczenia egzystencjalnego. Drugą część, a zarazem książkę, kończymy rozważaniem Śmierć Boga i strażnicy myślenia (zamiast zakończenia), w którym podjęte w toku wcześniejszych analiz pytanie o "powołanie filozofii" przedstawiamy na gruncie poezji Friedricha Hölderlina oraz jej wykładni w myśli Martina Heideggera.
1 P. Grimal, Europa, przeł. A. Nikliborc, w: tegoż, Słownik mitologii greckiej i rzymskiej, Wrocław 1990, s. 93.
2 Wystarczy wspomnieć, że dla mieszkańca starożytnego Egiptu słowo "człowiek" było niczym więcej niż synonimem mieszkańca Delty Nilu. Por. D. Rougemont, List otwarty do Europejczyków, przeł. A. Olędzka-Frybesowa, Warszawa 1995, s. 90.
3 "Wszelkie humanizmy, pisze współczesny myśliciel, aż do dziś, były imperialistyczne. Mówią o człowieku w kontekście i w imieniu określonej klasy, płci, rasy, genomu. Ich uścisk dusi tych, których nie ignoruje. (...) Nie ma zbrodni, której nie popełniono by w imię ludzkości" - T. Davies w swej książce Humanism (London 1997). Por. R. Braidotti, Po człowieku, przeł. J. Bednarek, A. Kowalczyk, Warszawa 2014, s. 65.
4 Por. J. Krasicki, Zło epoki, w: tegoż, Przeciw nicości. Eseje, Kraków 2002, s. 86 i w wielu miejscach.
5 Por. np. R. Pannikar, The Unknown Christ of Hinduism (1964).
6 "Indianie zasługiwali na śmierć nie dlatego, że nie byli chrześcijanami, lecz dlatego że okazali się o wiele bardziej chrześcijańscy od samych chrześcijan. Okrucieństwo, z jakim działali, oraz składane przez nich ofiary z ludzi były trudne do zaakceptowania nie przez wzgląd na ludzkie współczucie czy moralność, ale z tej samej racji, iż ich okrucieństwo dawało świadectwo niemiłosierności ich bogów oraz potędze ich wiary. Potęga ta obnażyła niedowiarstwo Hiszpanów i ośmieszyła całą zachodnią kulturę, dla której jedyną religią kryjącą się za hipokryzją był pieniądz i handel. Swą niezłomną bogobojnością Indianie oskarżyli zachodni rozum o sprofanowanie wartości. Hiszpanie nie byli w stanie znieść ich fanatyzmu dlatego właśnie, iż w ich własnych oczach kompromitował i demistyfikował całą zachodnią kulturę (z tych samych powodów nie do przyjęcia jest dla nas dzisiaj islam). Zbrodnia to niewybaczalna, ten zaś, kto się jej dopuszcza, zasługuje jedynie na zgładzenie". Zob. J. Baudrillard, Przejrzystość zła. Esej o zjawiskach skrajnych, przeł. S. Królak, Warszawa 2009, s. 148-149.
7 D. Rougemont, List otwarty do Europejczyków, dz. cyt., s. 35.
8 Np. Przemówienie w UNESCO W imię przyszłości kultury... (2.06.1980). Także: Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tysiącleci, Kraków 2005.
9 R. Braidotti, Posthumanizm: życie poza ja, w: tejże, Po człowieku, dz. cyt.
10 Por. L. Kołakowski, Szukanie barbarzyńcy (złudzenia uniwersalizmu kulturalnego), w: tegoż, Cywilizacja na ławie oskarżonych, Warszawa 1990.
11 M. Król, Europa w obliczu końca, Warszawa 2012, s. 189.
12 M. Król, Wstęp, w: D. Rougemont, List otwarty do Europejczyków, dz. cyt., s. 7.
13 Por. J. Krasicki, Bóg "nach Auschwitz", w: tegoż, Po "śmierci Boga". Eseje eschatologiczne, Kraków 2011, s. 83 i w wielu miejscach.
14 A. Chmielewski, Czy Europę trzeba wymyślić na nowo? Forteca praw człowieka, https://www.researchgate.net/publication/349297746_2_Czy_Europe_trzeba_wymyslic_na_nowo_FORTECA_PRAW_CZLOWIEKA?enrichId=rgreq-8dbfba265951c82b78e139208780797f-XXX&enrichSource=Y292ZXJQYWdlOzM0OTI5Nzc0NjtBUzo5OTEwNTcyNTI3MjQ3NDJAMTYxMzI5Nzg3MDcyNA%3D%3D&el=1_x_3&_esc=publicationCoverPdf (dostęp: 15.11.2021).
16 Przemówienie papieża Franciszka w Parlamencie Europejskim, https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwi3h7fA7fzzAhXtkYsKHSBwDesQFnoECAwQAQ&url=https%3A%2F%2Fteologiapolityczna.pl%2Fprzemowienie-papieza-franciszka-w-parlamencie-europejskim&usg=AOvVaw32uRYxvHPOv_NoEBe_35Tt (dostęp: 15.11.2021).
17 C. Norwid, Wczora i ja, w: tegoż, Pisma wybrane, t. 1. Wiersze, Warszawa 1968, s. 483.
18 C. Norwid, Przeszłość, w: tegoż, Pisma wybrane, t. 1. Wiersze, dz. cyt., s. 502.
19 C. Norwid, Post scriptum [I], w: tegoż, Pisma wybrane, t. 1. Wiersze, dz. cyt., s. 306.