Pomniejsze bóstwa - Terry Pratchett

Kup ebooka

52.00 zł
40.04 zł (34,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

- 2 -

Ta historia rozgrywa się w pustynnej krainie, w odcieniach pomarańczu i ochry. Kiedy się zaczyna i kończy, to kwestie bardziej problematyczne, ale przynajmniej jeden z jej początków miał miejsce powyżej linii wiecznych śniegów, o tysiące mil od pustyni, w górach wokół Osi1.

Jeden z często rozważanych problemów filozoficznych brzmi: Czy drzewo padające w lesie powoduje hałas, jeśli w pobliżu nie ma nikogo, kto by go usłyszał?

Problem ten wiele mówi o naturze filozofów, ponieważ w lesie zawsze ktoś jest. Może to być tylko borsuk, zastanawiający się, co to za trzask, albo wiewiórka, zdziwiona, że cała okolica nagle przesuwa się w górę... Ale jest ktoś. W najgorszym przypadku, jeśli drzewo pada w głębi lasu, słyszą je miliony pomniejszych bóstw.

Rzeczy zdarzają się po prostu, jedna po drugiej. Nie przejmują się, czy ktoś o nich wie. Ale historia... Nie, historia to coś innego. Historię należy obserwować. Inaczej nie jest historią, tylko... no... rzeczami zdarzającymi się jedna po drugiej.

I oczywiście należy ją kontrolować. W przeciwnym razie mogłaby zmienić się w cokolwiek innego. Ponieważ historia, wbrew powszechnym przekonaniom, to rzeczywiście królowie, daty i bitwy. A te rzeczy muszą się zdarzać w odpowiednim czasie. To trudne. W chaotycznym wszechświecie zbyt wiele spraw może się niewłaściwie potoczyć. Koń generała aż nazbyt łatwo może zgubić podkowę w nieodpowiedniej chwili albo ktoś źle zrozumie rozkaz, albo goniec z ważną wieścią zostanie zatrzymany przez ludzi z kijami i problemem płynności finansowej. Są też dzikie opowieści, pasożytnicze narośla na drzewie historii, które próbują nagiąć je w swoją stronę.

Dlatego historia ma swoich opiekunów.

Żyją... Cóż, z samej natury rzeczy żyją tam, gdzie zostaną posłani, ale ich duchowym domem jest ukryta dolina w wysokich Ramtopach na świecie Dysku, gdzie przechowuje się książki historyczne.

Nie są to książki, w których przeszłe wydarzenia przypięte są do kartek jak motyle w gablocie. To książki, z których historia się wywodzi. Jest ich ponad dwadzieścia tysięcy; każda wysoka na dziesięć stóp, oprawna w ołów, zapisana literami tak małymi, że trzeba je czytać przez lupę.

Kiedy ludzie mówią, że coś "zostało zapisane", zostało zapisane tutaj.

Istnieje o wiele mniej metafor, niż się powszechnie sądzi.

Każdego miesiąca opat i dwóch starszych mnichów wyrusza do groty, gdzie znajdują się księgi. Kiedyś był to obowiązek wyłącznie opata, ale dwaj inni godni zaufania mnisi zostali dołączeni do grupy po nieszczęśliwej historii pięćdziesiątego dziewiątego opata, który zarobił milion dolarów na drobnych zakładach, zanim przyłapali go inni zakonnicy.

Poza tym samotne wejście do groty nie jest bezpieczne. Przytłoczyć może choćby sama koncentracja Historii przeciekającej bezgłośnie do świata. Czas płynie. Zbyt wiele Czasu może człowieka utopić.

Czterysta dziewięćdziesiąty trzeci opat złożył pomarszczone dłonie i zwrócił się do Lu-Tze, jednego ze swych najstarszych mnichów. Czyste powietrze i spokojne życie w ukrytej dolinie sprawia, że wszyscy mnisi są starsi. Poza tym, kiedy się pracuje z Czasem, trochę go wciera się w człowieka.

- Miejscem tym jest Omnia - rzekł opat. - Na klatchiańskim wybrzeżu.

- Pamiętam - odparł Lu-Tze. - Ten młody człowiek imieniem Ossory, zgadza się?

- Sprawy powinny być... uważnie obserwowane - przypomniał opat. - Istnieją naciski. Wolna wola, przeznaczenie... potęga symboli... punkt zwrotny... znasz to wszystko.

- Nie byłem w Omni już chyba, no, będzie jakieś siedemset lat - stwierdził Lu-Tze. - Sucha okolica. Pewnie w całym kraju nie zbierze się razem tona porządnej gleby.

- Ruszaj zatem.

- Wezmę swoje góry. Klimat będzie dla nich odpowiedni.

Lu-Tze zabrał także swoją miotłę i matę do spania. Mnisi historii nie dbają o majątek. Przekonali się, że większość przedmiotów zużywa się już po stuleciu czy dwóch.

Podróż do Omni zajęła mu cztery lata. Po drodze musiał zobaczyć kilka bitew i jedno skrytobójstwo - inaczej byłyby tylko przypadkowymi zdarzeniami.

1 Albo też - jeśli jesteście wyznawcami omnianizmu - bieguna.