Wstęp
Żeby być sobą
"Byliśmy, jesteśmy i będziemy" - to zdanie słyszałam w czasie pracy nad tą książką najczęściej. Zwykle z uzupełnieniem: byliśmy w każdym czasie i miejscu. W wielu kulturach szanowano nas, a nawet czczono, traktowano jak duchowych przewodników, nauczycieli i lekarzy. Potem jednak, często pod wpływem najeźdźców i kolonizatorów, zapomniano albo wręcz wymazano nas z historii społeczności.
Jeśli przetrwaliśmy, jak indyskie hijry, to zamiast szacunku dostajemy dyskryminację. W Ameryce Północnej wielkim wysiłkiem przywracamy pamięć o naszych rdzennych przodkach two-spirit, a na Hawajach o m?h?, którzy uczyli tańca hula, dopóki misjonarze nie przywieźli swojej wiary, a tradycyjny taniec uznali za lubieżny, więc go zakazali.
Byliśmy, jesteśmy i będziemy. W obu Amerykach, Azji oraz Oceanii i w Afryce. Nazywano nas różnie: byliśmy trzecią płcią albo, jak w Indonezji, waria. I to zawsze znaczyło, że nie mieścimy się w tradycyjnym podziale na mężczyzn i kobiety, w binarnym opisie płci. Do tej pory byliśmy niewidzialni, bo albo społeczeństwo nie chciało nas zobaczyć, albo my sami się ukrywaliśmy. A teraz wreszcie jesteśmy widoczni i już nie chcemy żyć inaczej. My, osoby niebinarne.
Wszystkim osobom, z którymi rozmawiałam, zadawałam to samo pytanie: co to znaczy niebinarność?
- Zawieszenie pomiędzy płciami - słyszałam w odpowiedzi.
Albo: - Bycie pomiędzy.
I jeszcze: - Poza płcią.
Czasami dostawałam precyzyjną definicję: osoby niebinarne nie są w stu procentach ani kobietami, ani mężczyznami. Ich tożsamość może być połączeniem tych dwóch płci, może w płynny sposób przechodzić między nimi, być trzecią, oddzielną kategorią lub całkowitym brakiem płci. I tak naprawdę tyle niebinarnych płci, co niebinarnych osób.
- Najprościej mówiąc, to dziecko albo dorosła osoba, która nie identyfikuje się jako ściśle męska albo ściśle kobieca. Nie mieści się w tym podziale - mówi Tavi Hawn, osoba rdzennie amerykańska i niebinarna, od lat wspierająca terapeutycznie transpłciowych nastolatków oraz ich opiekunów. Autor książek o tej tematyce.
Rozmawiałam z nią między innymi o tym, jak powinni zachować się rodzice, gdy dziecko któregoś dnia staje przed nimi i mówi: "Mamo, tato, jestem niebinarne". Zwykle nie są na to przygotowani, więc reagują strachem, zmieszaniem, czasem gniewem. Nie wiedzą, czym jest niebinarność, za to słyszeli, że to powszechna wśród dzieciaków moda podsycana przez seriale Netflixa, w których pełno jest takich postaci. Albo nastoletnia faza przejściowa, która za jakiś czas minie, wystarczy przeczekać.
Czasem próbują walczyć: zakazują używania neutralnego płciowo imienia, nie akceptują tego, że ich dziecko zmieniło zaimki, zabraniają mu noszenia makijażu czy ulubionych ciuchów. I nie przyjmują do wiadomości, że ono cierpi, nie mogąc być tym, kim się czuje. Nie mogąc być sobą.
Wszyscy moi rozmówcy powtarzali: to nieprawda, że w ostatnim czasie osób niebinarnych lawinowo przybywa. One zawsze były, tylko same nie wiedziały, kim są. I nie miały odpowiednich słów, by się opisać. Dopiero niedawno dostały i słowa, i odpowiedzi na dręczące je od lat pytania. Mogły zrozumieć, skąd się brał ten dojmujący brak przynależności, który zawsze czuły. I wreszcie znalazły - przede wszystkim dzięki internetowi - innych ludzi, którzy myślą i czują tak samo jak one. Dlatego nabrały odwagi, by o tym mówić.
Oddaję im głos, by opowiedziały o samotności, bólu i rozpaczy wynikających z niewiedzy. Ale też o wielkiej radości i równie wielkiej uldze, gdy okazało się, że nie są same, jedyne takie na świecie. I o szczęściu, gdy okazywało się, że bliscy starają się zrozumieć i zaakceptować.
- Opisywanie siebie i swojej tożsamości jest trochę skomplikowane, ale my, osoby niebinarne, to wszystko wiemy. Musimy wiedzieć, żeby żyć normalnie. I żeby być sobą - mówi jeden z bohaterów.
Inni opowiadają o życiu w kraju, w którym nie mają takich samych praw jak reszta społeczeństwa, za to nieustannie są narażeni na dyskryminację. Gdzie nawet ludzie deklarujący zrozumienie i wsparcie potrafią zażądać, by "w końcu się zdecydowali", "określili, czy są kobietą czy mężczyzną". Gdzie prawo do korekty płci nie jest uregulowane z?adna? ustawa?, a temat oso?b niebinarnych był do niedawna właściwie nieobecny w mediach.
Dziękuję wszystkim czytelnikom tej książki. To dla mnie wielka radość, że chcecie poznać te niezwykłe osoby, które zgodziły się opowiedzieć o swoim życiu. Ich historie pomogły mi rozbroić wiele uprzedzeń i stereotypów, z których nawet nie zdawałam sobie sprawy, pokazały, jak wiele jeszcze powinnam i mogę się nauczyć. Jestem im za to ogromnie wdzięczna, mój świat stał się dzięki nim większy. Mam nadzieję, że wasz też się stanie.
Dziękuję też osobie, która ostatecznie nie pojawi się w tej książce. Opowiedziała mi swoją historię, jednak potem się wycofała. Nie mogła znieść tego, że w czasie rozmowy kilka razy pomyliłam jej zaimki, użyłam niewłaściwej formy czasownika w czasie przeszłym. Przysporzyłam jej bólu i przeprosiny to było za mało. Do dziś jest mi z tego powodu ciężko. Ale ta emocjonalna reakcja uświadomiła mi, jak bardzo bolesne dla osób niebinarnych są takie sytuacje. I że powinniśmy ich starannie unikać właśnie po to, by przez nas nie cierpiały.
Czytajcie tę książkę niczym podręcznik, który pomoże zrozumieć, jak to jest być osobą niebinarną. Bo one były, są i będą.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki