Polskie tradycje świąteczne - Hanna Szymanderska

Reflow text when sidebars are open.
Z. Gloger
"Cudze chwalicie, swego nie znacie"- dziś, jak twierdzą socjologowie, polska młodzież znacznie więcej wie o św. Patryku, walentynkach, Halloween niż o katarzynkach, Zielonych Świątkach czy sobótce. "Obce rzeczy wiedzieć dobrze jest, swoje - obowiązek", pisał Zygmunt Gloger, dziewiętnastowieczny etnograf.
Myślę więc, że niektóre z obchodzonych w Polsce świąt warte są dokładniejszego przypomnienia.
Pierwsza wojna światowa była w pewnej mierze cezurą odcinającą dziewiętnastowieczny styl życia od nowej obyczajowości. Druga z kolei, stała się kresem wielu zwyczajów i obyczajów wywodzących się z wielowiekowej tradycji narodowej; prawie pięćdziesiąt powojennych lat też nie przyczyniło się do kultywowania starych tradycji. Nie nawołuję tu do ścisłego przywrócenia dawnych obyczajów, ale znać je na pewno warto, a całkowicie przekreślić je i zgubić w gorączce dzisiejszego życia byłoby chyba szkoda.
Myślę, że dobrze byłoby zastosować się do rady Jana Kochanowskiego zawartej w "Pieśni świętojańskiej o sobótce", a chociażby zastanowić się nad nią:
Dzieci, rady mej słuchajcie,
Ojcowski rząd zachowajcie:
Święto niechaj świętem będzie,
Tak bywało przedtym wszędzie.
Święta przedtym ludzie czcili
A przed się wszytko zrobili;
A ziemia hojnie rodziła,
Bo pobożność Bogu miła.
Dziś bez przestanku pracujem,
I dniom świętym nie folgujem:
Więc też tylko zarabiamy,
Ale przedsię nic nie mamy.
Niezwykle istotną rolę w przypadku wszystkich świąt odgrywają wierzenia - poglądy i przekonania o występowaniu w ludzkim życiu i przyrodzie zjawisk nadprzyrodzonych. Jeśli zgodne są one z zasadami religii, mówimy wówczas o wierzeniach religijnych; jeśli są z nią sprzeczne, nazywamy je przesądami, zabobonami lub wierzeniami magicznymi. Jedne i drugie są ważnym elementem folkloru - kultury ludowej. Pierwiastki wierzeniowe w każdej kulturze odgrywają rolę niesłychanie doniosłą. Bez ich znajomości nie sposób zrozumieć literaturę, malarstwo, muzykę - jednym słowem całą ogromną kulturę narodową.
***
Od wieków daty prawie wszystkich świąt wiązały się z cyklami upraw i zjawiskami astronomicznymi. Okazją do świętowania były siew i dożynki, nadejście wiosny, lata czy jesieni - po prostu człowiek żyjący w harmonii z przyrodą traktował pory roku jak naturalny kalendarz. Nasi pradziadowie łączyli Ziemię i jej owoce z bogami i boginiami, a płodność Ziemi - czas siewu, kwitnienia, dojrzewania - czczono w całej tradycji europejskiej podczas świąt i festynów. Były one dowodem ogromnej wdzięczności ludzi wobec tajemnych sił przyrody, dawano też wtedy upust apetytom i czerpano radość z owoców ciężkiej pracy.
***
Religia pogańskich Słowian była kultem przyrody, ożywionych ciał niebieskich i zjawisk atmosferycznych. Obok tradycyjnego kultu ognia, rozwijał się kult Słońca, prastary kult Matki-Ziemi, drzew, gajów i wód. Wszystkim świątecznym obchodom towarzyszyły śpiewy, tańce i zabawy. Hucznymi ucztami czczono bóstwa; obrzędowe uczty zastawiano dla zmarłych.
U progu lata obchodzono święto zwane później sobótkami, z wieloma magicznymi zabiegami oczyszczającymi - skokami przez ogień i rytualną kąpielą. A wszystkiemu towarzyszyły swawolne igraszki.
Uroczyście obchodzono też przesilenia słoneczne letnie i zimowe. Podczas wielu uroczystości z upodobaniem ubierano się w skóry zwierząt (konia, wilka czy tura), przebierano za niedźwiedzia, nakładano na głowy ptasie maski, tworzono taneczne korowody ściśle związane z określoną obrzędowością.
Wiara w życie pozagrobowe wpływała z kolei na rozwój obrzędów ku czci zmarłych. Dusze zmarłych zapraszano z ich świata, zwanego nawiem, do przygotowywanych na mogile posiłków - obowiązkowo wśród potraw znajdowało się jajko, które przetrwało w wielkanocnym święconym - i do ogni rozpalanych w żalnikach celem ogrzania dusz ("dziady").
Przed przyjęciem chrześcijaństwa mieszkańcy ziem polskich mieli własny kalendarz obrzędowy. J.St. Bystroń pisał: "Mamy tu przede wszystkim do czynienia ze świętami wyznaczającymi pory roku: świętem zimy, świętem nadchodzącej wiosny i początku lata, ze świętami wegetacyjnymi, których pierwotnym sensem było utrzymanie ciągłości wegetacji zbóż i drzew owocowych, dalej ze świętami miłości, w którym to okresie łączyły się młode pary i których przeżytkiem są dzisiejsze zwyczaje w okresie Zielonych Świątek i w wigilie świętego Jana, wreszcie święta pamięci zmarłych poświęcone".
***
Ze wszystkimi uroczystościami związane były określone obrzędy - utrwalone przez tradycję czynności, gesty i słowa, stanowiące zewnętrzną oprawę świąt, pielęgnowaną i przekazywaną możliwie wiernie z pokolenia na pokolenie.
Dziś bardzo trudno dokładnie wyjaśnić, co każdy z elementów obrzędu oznaczał, jakim celom dawniej służył, przed czym miał chronić lub o co błagać bóstwo czy duchy przodków. Następujące w ciągu wieków religie i kultury przejmowały część starych form, dostosowując je do nowych wymagań. Stąd w naszych obrzędach ludowych wyśledzić można także wpływy religii antycznych. Zwłaszcza niezwykle dużo w naszej obrzędowości odnajdujemy elementów pochodzących ze starożytnej Grecji.
Cały sens świętowania polega na oderwaniu się od codzienności. Grecy obchodami podkreślali najważniejsze chwile życia, a uroczysty nastrój i solidarny udział wszystkich obywateli potęgowały dynamikę emocjonalną przeżyć. W greckim roku obrzędowym mieściły się helleńskie święta rodzinne, zawodowe i państwowe. "Kalendarz świąt greckich przedstawia najpiękniejszy organiczny zespół świąt społecznych (...) Wszystkim banalnym zdarzeniom życiowym nada li Hellenowie tak uroczą i stylową oprawę, że mimo zmienionych warunków kulturalnych, rytuał świąt przez nich stworzony żyje po dziś dzień z bardzo nieistotnymi zmianami" (Zarys dziejów religii).
Spójrzmy na niektóre helleńskie święta i związane z nimi obrzędy.
Świąteczny charakter najrozmaitszych obchodów wyrażały te same obrzędy i formy, jak np. zakaz pracy, procesje, palenie ogni, odświętne stroje, publiczna uczta ofiarna czy udawanie się do świątyń; pod tym względem święta greckie pokrywają się z dzisiejszymi świętami religijnymi. Istnieje np. ogromne podobieństwo naszych obrzędów sprzed Wielkanocy lub na Zielone Świątki z greckim świętem Kallyntheria - świętem ozdabiania domu zielenią, wieńcami. Z greckich Hydrophorii - święta noszenia wody i oczyszczania źródeł, obchodzonych w czasie zrównania dnia z nocą - wyprowadza się nasz ogień świętojański i sobótki. W tym dniu kobiety ozdabiały źródła wieńcami i wrzucały wieńce do rzeki, palono ogniska i śpiewano pieśni.
***
Przyjęcie chrześcijaństwa rozbiło dawny rok obrzędowy, wprowadzając własny, liturgiczny.
Rok liturgiczny w kościele rzymskokatolickim rozpoczyna się w pierwszą niedzielę adwentu, a w kościołach wschodnich 1 września. Jego rytm wyznaczają wielkie święta chrześcijańskie: Boże Narodzenie, Wielkanoc i Zesłanie Ducha Świętego.
A oto - myślę, że wart przypomnienia - kalendarz roku liturgicznego: - adwent rozpoczyna się cztery niedziele przed Bożym Narodzeniem; - okres Bożego Narodzenia kończy się w niedzielę Chrztu Pańskiego; - czterdziestodniowy okres Wielkiego Postu przed świętem Wielkanocy rozpoczyna się w Środę Popielcową i kończy w Wielką Sobotę; - apogeum roku liturgicznego stanowi święto Zmartwychwstania Pańskiego. Okres Wielkanocny trwa do dnia Zesłania Ducha Świętego (Zielone Świątki), przypadającego na pięćdziesiąty dzień po Wielkanocy; - czterdzieści dni po Wielkanocy, a zatem zawsze w czwartek obchodzi się święto Wniebowstąpienia. W kościele rzymskokatolickim obchodzi się jeszcze uroczystość Trójcy Przenajświętszej w pierwszą niedzielę po Zielonych Świątkach i w najbliższy czwartek Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało);
Z innych ważnych świąt w liturgii rzymskokatolickiej należy wymienić święto Ofiarowania Pańskiego i Oczyszczenia NMP (Matki Boskiej Gromnicznej) - 2 lutego; Zwiastowanie - 25 marca (dla uczczenia poczęcia Jezusa); Święto Jana Chrzciciela - 24 czerwca; Święto Apostołów Piotra i Pawła, przypominające o powiązaniu wszystkich kościołów z Rzymem - 29 czerwca; - uroczystość Wniebowzięcia NMP - 15 sierpnia, przypominające o zaśnięciu Marii i wzięciu jej do nieba, zwane w ludowej obrzędowości świętem Matki Boskiej Zielnej;
- 1 listopada - dzień Wszystkich Świętych na ziemi i w niebie i 2 listopada - święto Zmarłych, dzień Zaduszny; - rok liturgiczny kończy uroczystość Chrystusa Króla (przed pierwszą niedzielą adwentu) dla podkreślenia, że Chrystus jest panem czasu.
Bardzo wcześnie do kalendarza liturgicznego włączony został kalendarz świąt ku czci świętych. Na wsi uroczystości takie często oznaczały początek lub zakończenie prac polowych, wielkich targów czy okresów płatności (godzenia i zwalniania służby).
***
"W dobie kontrreformacji wyjątkowo silnie zaznaczyła się katolizacja dawnych zwyczajów pogańskich i zastępowanie ich zwyczajami chrześcijańskimi, nadawania dawnym tradycjom nowych form i znaczenia (...) Zmiany te zachodziły jednak powoli, były często powierzchowne, często uroczystości chrześcijańskie łączono z praktykowaniem pogańskich wprost zwyczajów. Wieś i miasteczko przez długie wieki wiernie strzegły swej obyczajowości (...) Oddziaływanie Kościoła doprowadziło więc do sytuacji, w której w XVII, a szczególnie w XVIII wieku sfera religijna ze świeckim życiem obyczajowym tak się splotła, że stanowiła powszechnie nierozerwalną część. Obrządki kościelne przejęły funkcje pradawnych pogańskich zwyczajów, święta traktowano jako dni radości, nie zaś jako dni poważnych medytacji, obchodzono je więc nie tylko wesoło, ale także rozwięźle" (Z. Kuchowicz Obyczaje staropolskie).
Pomimo jednak przyjęcia chrześcijaństwa, wierzenia i obrzędy pogańskie przetrwały długie wieki, a relikty dawnych systemów wierzeniowych zachowały się do dzisiaj w folklorze.
Niejeden zwyczaj wyprowadza swój rodowód z dawnych praktyk obrzędowych, z guseł i zabobonów, sięgających nawet starszej epoki kamiennej. I jeśli do trzech podstawowych składników - form antycznych, pogańskich (słowiańskich) i chrześcijańskich dodamy specyficzne, drobne cechy regionalne, otrzymamy doskonały obraz polskich obrzędów ludowych - dorocznych i rodzinnych.
Wiara w szczególną opiekę pewnych świętych nad wybranymi zawodami przyczyniła się do powstania obrzędów "zawodowych". Takim jest Barbórka - obchodzona na Śląsku 4 grudnia jako dzień górnika, Hubertowiny - święto wszystkich myśliwych, obchodzone
3 listopada w dniu świętego Huberta, czy bogata niegdyś oprawa obchodów świętego Mikołaja (6 grudnia) - patrona pasterzy.
***
Niezwykle istotnym elementem wszystkich uroczystości były wróżby - prastare zjawiska folklorystyczne, żywe po dzień dzisiejszy i zabarwiające w ten czy inny sposób kulturę ludową i literaturę tradycyjną.
Persowie i Germanie wróżyli z rżenia koni, w starożytnej Grecji przepowiadano przyszłość z szumu liści, rzymscy kapłani wróżyli z lotu ptaków i głosów, jakie wydawały (pozostałość: nasłuchiwanie kukułki), z błyskawic, z wnętrzności ptaków i zwierząt ofiarnych (do dziś - z gęsich kości).
Chrześcijaństwo oficjalnie zlikwidowało wróżby, ale zachowały się one do dziś w niewinnych, szczątkowych formach: wróżenie z kart, z ręki czy z fusów, z kichania, swędzenia uszu, oczu, czkawki. Powszechnie wróży się do dziś z roślin - czterolistna koniczynka, podwójny kłos, liście akacji - czy ze zjawisk przyrody.
Polskie praktyki ludowe nie różnią się pod tym względem od praktyk w innych krajach Europy. Zdolność wróżenia, prorokowania, przewidywania przyszłości wszędzie uważano za dar bogów, dany tylko jednostkom wyjątkowym.
***
Istotną część wszelkich uroczystości od wieków stanowiło jedzenie; pewne potrawy kojarzono z określonymi świętami. W czasie niektórych świątecznych dni dieta była prosta i nieurozmaicona, inne dni w roku rezerwowano na rozpasane ucztowanie. Część tych obyczajów przetrwała do dziś, choć w nieco zmienionej formie. Ślad zachował się w tradycji.
***
I właśnie o tym wszystkim jest ta książeczka. Życzę Państwu miłej lektury!
* POLSKIE TRADYCJE ŚWIĄTECZNE *
Jest w kalendarzowym cyklu okres szczególny - kulminacja wszystkich oczekiwań i nadziei - adwent, okres czterech tygodni poprzedzających Boże Narodzenie, rozpoczynający się w niedzielę między 27 listopada a 3 grudnia, bo adventus znaczy "przyjście". Ponieważ data rozpoczęcia nowego roku liturgicznego nie jest ściśle określona i zależy od dnia tygodnia, w jaki wypada wigilia, stąd też stare polskie przysłowia:
"Święta Katarzyna adwent rozpoczyna, a święty Jędrzej jeszcze mędrzej", czy też "Święta Katarzyna adwent zawiązuje, a święty Andrzej poprawuje".
Bo właśnie niedziela najbliższa dniu świętego Andrzeja (30 listopada) jest początkiem adwentu.
Historia liturgii mówi o dwóch tradycjach kształtowania się adwentu: galijsko-hiszpańskiej, znanej od IV wieku, i późniejszej rzymskiej (schyłek V wieku).
W Rzymie okres poprzedzający przyjście Zbawiciela był czasem radości; liturgia galijsko-hiszpańska nadawała mu bardziej pokutny charakter. Synody Galijskie nakazywały post od 1 grudnia, a nawet od 11 listopada, dlatego zwano go quadragesima sancti martini. Tak też - "czterdziestnicą" - nazywali adwent Polacy i tak też - od świętego Marcina - go obchodzili. Stąd powstał zwyczaj objadania się pieczoną gęsią, uznawaną za wielki przysmak, w ostatnim dniu przed długim, czterdziestodniowym postem.
Dziś adwent to cztery tygodnie postu i duchowego przygotowania się do najbardziej rodzinnych polskich świąt - Wigilii i Bożego Narodzenia.
Do najstarszych i najpiękniejszych polskich tradycji adwentowych należą znane w Polsce od XIII wieku roraty - odprawiana przed świtem msza wotywna. Godzina rozpoczęcia nabożeństwa miała symboliczne znaczenie. Zaczynając modlitwy przed wschodem słońca, chrześcijanie okazywali "czujność w oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela i gotowość na Sąd Ostateczny".
Nazwa tej odprawianej w niedziele adwentowe mszy pochodzi od rozpoczynających ją słów: rorate coeli desuper - spuśćcie rosę niebiosa.
Podczas mszy w lichtarzu na ołtarzu pali się siedem świec, zwanych "siedem roratnic". W książce Ozdoba kościoła katolickiego, napisanej w 1739 roku, znajdujemy następujące wyjaśnienie: "...osobliwie i w Polsce prawie tylko, używają tej ceremonii, którą zaczął w Poznaniu Przemysław Pobożny, a przyjął w Krakowie Bolesław Wstydliwy (...), uważając że trzeba się z wiarą świecącą dobrymi uczynkami na sąd Boski stawić wraz z siedmiu stanami".
Tak więc "przystępował do ołtarza najpierw król ze świecą rozpaloną i tę na najwyższym środkowym lichtarzu osadzał, mówiąc: "Gotów jestem na Sąd Boży". Drugą świecę stawiał obok pierwszy biskup (...), trzecią senator świecki, czwartą ziemianin, piątą rycerz, szóstą mieszczanin, a siódmą "kmieć w siermiędze, każdy powtarzając to, co król powiedział"".
Od Bolesława, Łokietka, Leszka
Gdy jeszcze w Polsce Duch Pański mieszka,
Stał na ołtarzu przed mszą roraty
Siedmio-ramienny lichtarz bogaty.
A stany państwa szły do ołtarza.
I każdy jedną świecę rozzarza:
Król - który berłem potęznem włada,
Prymas - najpierwsza senatu rada,
Senator świecki - opiekun prawa,
Szlachcic - co królów Polsce nadawa,
Żołnierz - co broni swoich współbraci,
Kupiec - co handlem ziomków bogaci,
Chłopek - co z pola, ze krwi i roli
Dla reszty braci chleb ich mozoli,
Każdy na świeczkę grosz swój przyłozy,
I każdy gotów iść na Sąd Bozy.
(Wł. Syrokomla Staropolskie roraty)
I tak do dzisiaj w całej Polsce płonie:
Roratna świeca z białą kokardą
Z dna wieków woła ludu grzesznymi wargami
Czas ściera ludzi, idee i mocarzy
A ona płonie światłem wieków (...)
(T. Szaja Roratna Świeca)
Nadal w adwent palą się roratnice, nie spotyka się już jednak chyba w żadnym polskim mieście czy wiosce adwentowych hejnałów. Dawniej, np. w Krakowie, podczas adwentu kapela instrumentów dętych grała z wieży mariackiej hejnały, na pamiątkę zapowiedzianego prze Pismo Święte wezwania przez archanioła na Sąd Ostateczny, gdy Chrystus przyjdzie powtórnie. W innych regionach Polski, np. na Mazowszu i Podlasiu, rano i wieczorem "otrąbywano adwent na ligawkach: w każdej wsi miewano po kilka ligawek (...) przy domu grano codziennie cały adwent,dobywając uroczyste tony g, c, e, g, c, a, g, c itp., dla przypomnienia sądu ostatecznego (...) Głos ligawki w cichy pogodny wieczór zimowy, podczas adwentu, słyszeć można z odległości półmilowej", pisał Gloger w swojej Encyklopedii. Ten wiejski zwyczaj przeniknął z czasem do kościołów, i w czasie rorat często używano ligawek. Ligawka, czyli legawka, czyli trombita to ludowy instrument muzyczny, drewniana trąba długości 1,5-3 m. Najprawdopodobniej najstarszy instrument muzyczny w Polsce. Jej przenikliwy głos podobny jest trochę do tonu oboja, ale ostrzejszy i znacznie silniejszy.
Ostatnio rozpowszechniły się w Polsce ozdobne czekoladowe kalendarze adwentowe dla dzieci i niezwykle popularne na zachodzie Europy (m.in. we Francji i Niemczech) wieńce adwentowe, umieszczane na widocznym miejscu w mieszkaniu, zwykle na stole, przy którym się jada. Wieniec wykonany jest z jedliny i ozdobiony czterema świecami.
Pierwszą zapala się w pierwszą niedzielę adwentu - symbolizuje ona wybaczenie przez Boga Adamowi i Ewie; druga, zapalana w drugą niedzielę, jest symbolem wiary patriarchów w dar Ziemi Obiecanej; świeca zapalana w trzecią niedzielę symbolizuje radość Dawida, świętującego przymierze. W czwartą niedzielę palą się już wszystkie cztery świece - czwarta jest symbolem nauczania proroków zapowiadających królestwo pokoju i sprawiedliwości. Tak więc w każdą niedzielę na adwentowym wieńcu przybywa świec, a to oznacza, że przybliża się czas wybaczenia i pojednania, tak by potem przy wigilijnym stole nikt nie był samotny.
W obyczajowości ludowej adwent rozumiany był wielorako. Post adwentowy i towarzyszące mu zwyczaje bardzo silnie wpłynęły na folklor i znalazły odbicie w literaturze ludowej. Dla rolników był to okres odpoczynku po ciężkich pracach polowych, regulowany obyczajowym zakazem: "Kto ziemię w adwent pruje, ta mu trzy lata choruje". W adwencie zakazane też były wesela, śluby i zabawy.
Dzień świętego Marcina zgodnie z tradycją był wolny od gospodarskich zajęć. Stawały młyny i wiatraki, w tym dniu składano daniny i czynsze dzierżawne. Wigilie dni świętej Katarzyny - 25 i świętego Andrzeja - 30 listopada, to wieczory wróżb o charakterze matrymonialnym.
Podczas adwentu w Polsce uroczyście obchodzi się też święto Barbary - patronki górników. Ten wróżebny dzień przepowiada pogodę na Boże Narodzenie.
Niezwykle uroczyście obchodzonym niegdyś przez wieś był 6 grudnia, dzień świętego Mikołaja, opiekuna chłopów i pasterzy. Ludność wiejska ofiarowywała wówczas księżom jajka, kury, bara15 ny. Dziś jest to wesołe święto obchodzone przez dzieci.
Najnowszym w Polsce świętem obchodzonym w adwencie, szczególnie w miastach, gdzie ma swoje sklepy Ikea, jest przeniesiony ze Skandynawii i obchodzony 13 grudnia dzień świętej Łucji, męczennicy z Syrakuz, patronki chorych dzieci, ludzi ociemniałych i skruszonych prostytutek. Nie sposób zresztą wymienić wszystkich podopiecznych tej świętej - tyle legend jest z nią związanych. Ponieważ dzień św. Łucji jest dniem astronomicznego "zatrzymania się słońca", kiedy ustanawiają się proporcje długości dnia i nocy, aby około 20 grudnia przechylić je na korzyść dnia, stare polskie przysłowia głoszą: "Święta Łuca dnia przyrzuca", "Na świętą Łucę noc się z dniem tłuce", czy "Święto Łuci noc króci". Wprawdzie od 13 do 22 grudnia dni są coraz krótsze, ale to wcale nie znaczy, że stare przysłowia są bez sensu. Dzień świętej Łucji przypadał niegdyś na 23 grudnia. Zmiana to skutek gregoriańskiej reformy kalendarzowej, kiedy to po
4 października 1582 roku odjęto z kalendarza 10 dni. Przysłowia jednak są starsze niż kalendarz gregoriański. Dawniej imię Łucja (łac. Lucia - od lux - światło) nadawano dziewczynkom urodzonym o brzasku dnia.
Już w adwencie, od świętego Mikołaja lub Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny (8 grudnia), zwanego też Matki Boskiej Adwentowej, rozpoczynały się pochody maszkar. Chodziły w nich kozy, bociany, konie, wilki, niedźwiedzie oraz krowy, w niektórych regionach Polski zwane turoniami. Oczywiście przebierańcy, chodząc po domach, liczyli na poczęstunek, nic więc dziwnego, że w tym okresie pieczono niezliczoną liczbę tzw. adwentowych bułeczek. Przygotowywano je z mąki gryczanej wymieszanej z mąka razową z dużą ilością przypraw korzennych i rodzynek - każda gospodyni miała swoje pilnie strzeżone przepisy na te smakołyki, stanowiące przedsmak świątecznych pierników.
Adwentowe bułeczki przed upieczeniem nacinano ukośnie, a liczba nacięć odpowiadała kolejnym upływającym tygodniom adwentu. Bardzo często bułeczki takie smażono na oleju z konopi na "otwartym ogniu, a później dopiekano w piecu".
W adwencie domy pachniały więc korzennie i miodowo. Do dzisiaj nie wiadomo, ile jest odmian piernikowego ciasta. Już starożytni Grecy w czasie uroczystości i świąt raczyli się korzenno-miodowymi wypiekami. Oprócz najsławniejszych chyba toruńskich i norymberskich, są pierniki krakowskie, gdańskie, czarnogórskie, karlsbadzkie, żydowskie, węgierskie, słowackie... Gdzież ich nie ma.
Polska tradycja piernikowa sięga czasów kuchni starosłowiańskiej.
W czasach tych, gdy o cukrze nie miano jeszcze pojęcia, jedynym i bardzo cenionym rodzajem "słodyczy" był miód dzikich pszczół, łączony z grubo miażdżonymi ziarnami pszenicy. Było to obrzędowe danie na pogańskich ucztach - przodek naszego dzisiejszego piernika. Na przestrzeni wieków ten obrzędowy niegdyś placek pogańskich Słowian stał się przysmakiem, który doprowadzono w Polsce do doskonałości.
Receptura pierników nie była skomplikowana. Ciasto przygotowywano z czystego miodu, korzeni (kardamon, goździki, cynamon, pieprz, imbir, anyż), mąki żytniej i pszennej po połowie, spirytusu i potażu (węglan potasu używany wyłącznie do spulchniania piernikowego ciasta). Praca przy nich też nie była skomplikowana, ale żmudna i uchodziła za prawdziwą sztukę. Piernikowe ciasto było bardzo gęste i twarde. Wybijać, wygniatać i wyciągać je musiały przez wiele dni bardzo silne dziewczęta. Takie ciasto dojrzewało powoli i mogło być przechowywane w stanie surowym całymi miesiącami. Najważniejszym składnikiem piernikowego ciasta był sam zaczyn; tym lepszy, im więcej liczył lat. Był on rzeczą tak cenną, że stanowił część posagu panny młodej. Po upieczeniu pierniki staropolskie były twarde jak żelazo. Dopiero po wielu tygodniach leżenia stawały się zdatne do jedzenia, a wtedy - same rozpływały się w ustach. Jak niegdyś mawiano, były cztery rzeczy najlepsze w Polsce: toruński piernik, gdańska wódka, krakowska panna i warszawski trzewik. Popularne toruńskie pierniki znane były już w pierwszej połowie XVII wieku, a ich wyrób był najściślej strzeżoną tajemnicą cechową. Przyrządzano mocno korzenne i mało słodkie pierniki do wódki oraz bardzo słodkie, z bakaliami - na wety. Nazwa piernika - zwanego w dawnej Polsce miodownikiem - pochodzi od pieprznej (po staropolsku "piernej") przyprawy korzennej.
Dziś ciasto piernikowe można przygotować miesiąc przed pieczeniem i przechowywać w lodówce lub w zimnej piwnicy, a upiec ty- / 7 dzień przed świętami, zanim jeszcze rozpocznie się przedświąteczna gorączka. Na jakość pierników ma wpływ odpowiednia ilość sody, potażu lub soli amoniakalnej. Zbyt duży dodatek środka spulchniającego powoduje "uciekanie piernika" z formy. Potem ciasto opada i staje się włókniste. Gdy jest go za mało - ciasto nie urośnie i będzie twarde. W czasie pieczenia piernika nie należy ruszać, ponieważ ciasto łatwo opada. Dobry piernik powinien być pulchny, słodki i w miarę korzenny.
Pierniki są najzdrowszymi ze znanych ciast, a wypiekano je we wszystkich domach staropolskich przez cały adwent: przed świętą Katarzyną pieczono małe "katarzynki" - najczęściej w kształcie serduszek, na świętą Katarzynę rozpoczynano pieczenie dużych pierników bożonarodzeniowych; na świętego Mikołaja - "mikołajki", pierniczki w różnych kształtach, najczęściej zwierzątek, lukrowane i często posypywane kolorowym groszkiem.
Ciasteczka to w bajkach przedmioty najczęściej magiczne. W dawnych czasach, np.w Prowansji, w adwencie panny piekły ciasteczka adwentowe, a kawalerowie je licytowali.
* ADWENTOWE CIASTECZKA KORZENNE *
Składniki:
250 g krupczatki, łyżeczka proszku do pieczenia, 100 g cukru pudru, 100 g masła, jajko, 50 g drobno usiekanych orzechów włoskich, pół łyżeczki mielonego cynamonu, pół paczki cukru waniliowego, ćwierć łyżeczki mielonych goździków, po szczypcie imbiru i szafranu
Mąkę wysypujemy na stolnicę, siekamy nożem z masłem i proszkiem do pieczenia, korzeniami i drobniutko usiekanymi orzechami. Dodajemy cukier, jajko i cukier waniliowy. Ciasto dokładnie zagniatamy, owijamy w celofan lub folię aluminiową i wstawiamy na 1-2 godziny do lodówki. Rozwałkowujemy na oprószonej mąką stolnicy, wycinamy foremkami ciasteczka, układamy na wysmarowanej masłem blasze, wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok.10-15 minut. Po ostudzeniu można ciasteczka posmarować lukrem.
Andrzej i Katarzyna to dwa imiona, które otwierają adwent. Katarzynki przypisane były chłopcom: "W dzień świętej Katarzyny pod poduszkę dziewczyny", a "Na świętego Andrzeja dziewczęcych wróżb nadzieja".
"Kto zaleca się w adwenta, ten będzie miał żonę w święta" - głosi inne ludowe przysłowie, a osiągnięciu tego celu miały pomagać adwentowe wróżby matrymonialne.
Najsłynniejsze dni wróżebne to wigilie świętej Katarzyny i świętego Andrzeja - wieczory czy noce, kiedy nie było przeszkód w nawiązywaniu kontaktu z zaświatami. Skomplikowane są losy świętych patronów, których tradycja ludowa obarczyła zadziwiającymi obowiązkami. Ani bowiem święta Katarzyna z Aleksandrii, ani święty Andrzej apostoł nie przewidzieli, że przyjdzie im władać ewidentnie pogańskimi zwyczajami. Obydwa święta powstały podobno w starożytnej Grecji. O greckim pochodzeniu wróżb w wigilię świętej Katarzyny świadczyć ma pokrewieństwo greckiego wyrazu katharos - "czysty" z imieniem Katarzyny, patronki niewinnych i czystych dziewic.
Poradzić się Minerwy - sposób to jedyny,
Którą świat pod imieniem wielbi Katarzyny
- radził kawalerom w XVIII wieku Stanisław Trembecki.
Wróżby w tym dniu nie dorównywały panieńskim, ponieważ kawalerom nie tak śpieszno było do żeniaczki jak pannom na wydaniu. Ale jeszcze sto lat temu w Polsce chłopcy zwracali szczególną uwagę na to, co przyśniło im się tej nocy - biała kura wróżyła, że poślubi panienkę; czarna - wdowę; kura z kurczętami - wdowę z dziećmi; sowa - żonę mądrą, ale ponurą; siwy koń - dozgonne kawalerstwo. Aby zakochanemu przyśniła się przyszła żona w naturalnej postaci, należało spać z... ukradzioną halką pod poduszką lub wytrzeć twarz po wieczornym myciu ściągniętą ze sznura spódnicą.
Ale jedna męska wróżba była prawdziwie romantyczna i piękna - to wróżba z gałązką wiśni. Należało ją uciąć w dniu świętej Katarzyny i wsadzić do wody. Jeśli zakwitła w okresie Bożego Narodzenia, młodzieniec mógł być pewny, że los pozwoli mu: "Stanąć na ślubnym kobiercu z damą miłą sercu", i była zapowiedzią szczęśliwego małżeństwa. Posługiwano się też kartkami, uważano bowiem, że najpewniejszą wróżbą jest wyciąganie spod poduszki kartki z imieniem przyszłej żony. Tak powstało stare polskie przysłowie: "Na świętej Katarzyny są pod poduszką dziewczyny".
Na wsi tradycyjnie wesela odbywały się najczęściej jesienią, po zbiorach, aż do świętej Katarzyny, dlatego mawiano: "Na świętą Katarzynę, bierz swoją pod pierzynę".
To, co było dozwolone jeszcze w dniu świętej Katarzyny, później w adwencie było zabronione. Nic więc dziwnego, że: "Święta Katarzyna śmiechem, święty Andrzej grzechem", Święta Katarzyna adwent zawiązuje; Sama hula, pije, a nam zakazuje", "Święta Katarzyna śluby ucina", a więc: "Święta Katarzyna adwent zawiązała, dziewucha nieszczęśliwa, że się nie wydała".
Specjalnie też na ten dzień pieczono słynne pierniczki:
* KATARZYNKI *
Składniki:
750 g płynnego miodu, kg mąki żytniej, pół szklanki przegotowanej wody, 2 jajka, łyżeczka zmielonych nasion anyżku, sok i otarta skórka z pomarańczy, po pół łyżeczki mielonych goździków i kardamonu, kieliszek (25 g) spirytusu, surowe żółtko, łyżeczka sody oczyszczonej, 3-4 łyżki drobno usiekanych orzechów
Miód zagotowujemy z wodą, anyżkiem, kardamonem i goździkami, sokiem i skórką z pomarańczy. Do miski przesiewamy ogrzaną mąkę, zalewamy wrzącym miodem i dokładnie ucieramy drewnianą łyżką. Do ciepłego jeszcze, ale doskonale wyrobionego ciasta wbijamy po 1 jajku, cały czas ucierając, po czym odstawiamy, aby przestygło. Dokładnie mieszamy sodę ze spirytusem i surowym żółtkiem, wlewamy do zimnego ciasta i bardzo dokładnie wyrabiamy, aż będzie gładkie i lśniące. Pod koniec wyrabiania wsypujemy orzechy. Blachę smarujemy masłem, ciasto rozwałkowujemy, wycinanamy serduszka, układamy na blasze, pieczemy w temperaturze ok. 200°C ok. 40-45 minut. Po upieczeniu polewamy polewą czekoladową lub lukrem.
* PIERNICZKI CAŁUSKI *
Składniki:
300 g mąki, pół szklanki miodu, jajko, 100 g cukru, łyżka masła, pół łyżeczki sody, łyżeczka przyprawy korzennej, jajko do smarowania, 40 g migdałów do przybrania
W rondelku zagotowujemy miód. Przesiewamy mąkę na stolnicę, robimy dołek, wlewamy miód i mieszamy nożem, po czym dodajemy cukier, przyprawę korzenną, sodę, masło i jajko. Zagniatamy ciasto. Wygniatamy energicznie i długo, inaczej pierniczki nie urosną. Dobrze wyrobione ciasto rozwałkowujemy, wycinamy ciasteczka i układamy na natłuszczonej blasze, smarujemy jajkiem, dekorujemy połówką migdała lub orzecha, wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy 15-20 minut w niezbyt gorącym piekarniku (powinny urosnąć 3-krotnie). Upieczone i ostudzone ciasteczka przekładamy do słoja lub puszki. Muszą poleżeć co najmniej tydzień, gdyż po upieczeniu są bardzo twarde; kruszeją po kilku dniach.
* PALUSZKI NARZECZONEJ *
Składniki:
350 g mąki, 60 g cukru, 2 jajka, sól, woda przegotowana, 200 g miodu, olej do głębokiego smażenia 2/
Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy szczyptę soli, cukier, wbijamy jajka i dolewając przegotowaną wodę, wyrabiamy twarde ciasto. Zostawiamy, aby ciasto lekko odpoczęło, po czym rozwałkowujemy na placek grubości 1-1,5 cm, kroimy na paski długości ok. 5 cm, kształtujemy paluszki, smażymy na gorącym oleju na złoty kolor. Po wyjęciu łyżką cedzakową zanurzamy paluszki w płynnym miodzie. Podajemy na ciepło lub zimno.
* PIERNIK STAROPOLSKI *
Składniki:
250 g masła, 500 g miodu, 2 szklanki cukru, 1 kg mąki pszennej, 3 jajka, 3 łyżeczki sody oczyszczonej, pół szklanki zimnego mleka lub śmietanki, pół łyżeczki soli, po łyżce mielonych: cynamonu, goździków, imbiru, kardamonu, pół szklanki posiekanej smażonej w cukrze skórki pomarańczowej, pół szklanki posiekanych orzechów włoskich, 2 łyżki posiekanych orzechów laskowych
W rondlu rozgrzewamy miód z cukrem i masłem i stale mieszając, podgrzewamy aż do wrzenia. Zdejmujemy z ognia, studzimy. W mleku lub śmietance rozpuszczamy sodę. Do przestudzonej masy miodowej stopniowo, cały czas ucierając, dodajemy przesianą mąkę, po 1 jajku, wlewamy sodę, dodajemy korzenie i dokładnie wyrabiamy ciasto, dodając posiekane orzechy i skórkę pomarańczową. Ciasto starannie wyrabiamy. Owijamy je w lnianą ściereczkę, umieszczamy na dole w lodówce. Ciasto powinno leżakować ok. 4 tygodni. "Dojrzałe" ciasto dzielimy na 3 części, rozwałkowujemy, układamy na blasze, pieczemy trzy placki. Uwaga: po upieczeniu placki są twarde, po 2-3 dniach, gdy zmiękną, przekładamy je przygotowanymi masami.
Masa orzechowa:
400 g zmielonych orzechów włoskich, 250 g masła, 300 g cukru pudru, 3 surowe żółtka, pół laski wanilii, pół kieliszka rumu
Masło ucieramy z cukrem na pianę i cały czas ucierając, stopniowo dodajemy po 1 żółtku i łyżce orzechów. Pod koniec ucierania dodajemy posiekaną wanilię i rum. 22 Utartą masę lekko schładzamy.
Masa śliwkowa:
500 g suszonych śliwek bez pestek, pół szklanki rumu, 2-3 łyżki miodu, 2 łyżeczki mielonego cynamonu, łyżeczka mielonych goździków, pół szklanki płatków migdałowych, 3 łyżki posiekanych pistacji
Umyte śliwki sparzamy wrzątkiem, osączamy, wkładamy do salaterki, zalewamy rumem, przykrywamy i zostawiamy na godzinę. Potem miksujemy z miodem, cynamonem i goździkami, mieszamy z płatkami migdałowymi i orzeszkami pistacjowymi.
Po przełożeniu masami piernik owijamy pergaminem, układamy na deseczce, przykrywamy drugą i obciążamy.