Polska-Ukraina. Polityki historyczne - Bohdan Piętka

Kup ebooka

29.90 zł
23.92 zł (21,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

24 lu­tego 2022 roku świat prze­żył szok. Ro­sja roz­po­częła wojnę na­past­ni­czą z Ukra­iną, czyli do­ko­nała zbrodni prze­ciwko po­ko­jowi. Tlący się od 2014 roku na wscho­dzie Ukra­iny zbrojny kon­flikt ro­syj­sko-ukra­iń­ski, wy­wo­łany re­ak­cją Ro­sji na prze­wrót po­li­tyczny w Ki­jo­wie, prze­kształ­cił się w otwartą wojnę. Wła­di­mir Pu­tin na­zwał tę agre­sję eu­fe­mi­stycz­nie "spe­cjalną ope­ra­cją woj­skową", któ­rej ce­lem mia­łaby być "de­na­zy­fi­ka­cja" Ukra­iny. W ten spo­sób okre­ślił próbę na­rzu­ce­nia temu pań­stwu pro­ro­syj­skiego rządu, po­dob­nie jak na Wę­grzech w roku 1956 i w Cze­cho­sło­wa­cji w 1968. Po raz pierw­szy od wo­jen to­wa­rzy­szą­cych roz­pa­dowi Ju­go­sła­wii (1991-1995, 1998-1999) roz­pę­tano w Eu­ro­pie wojnę na taką skalę. Po raz pierw­szy też za­ne­go­wano tak bru­tal­nie to wszystko, co Eu­ropa osią­gnęła w dzie­dzi­nie po­koju i bez­pie­czeń­stwa od 1945 roku, w tym za­sady Aktu koń­co­wego Kon­fe­ren­cji Bez­pie­czeń­stwa i Współ­pracy w Eu­ro­pie z 1975 roku.

Po­ra­żają ro­syj­skie zbrod­nie wo­jenne: mia­sta i in­fra­struk­tura kry­tyczna ostrze­li­wane ra­kie­tami, dzie­siątki ty­sięcy lu­dzi po­zba­wio­nych do­stępu do ener­gii elek­trycz­nej, cie­pła, wody i opieki me­dycz­nej, ko­czu­ją­cych na sta­cjach me­tra i w piw­ni­cach do­mów, mi­liony uchodź­ców (naj­więk­szy kry­zys hu­ma­ni­tarny w Eu­ro­pie od kil­ku­dzie­się­ciu lat), ma­sa­kro­wa­nie i tor­tu­ro­wa­nie cy­wi­lów, de­por­ta­cje w głąb Ro­sji. Tego miało już ni­gdy wię­cej nie być w Eu­ro­pie po 1945 roku. Tym­cza­sem stało się. Za sprawą elity wła­dzy Ro­sji, za­pa­trzo­nej w cie­nie Związku Ra­dziec­kiego i Im­pe­rium Ro­syj­skiego. Nie ma dla tego żad­nego uspra­wie­dli­wie­nia.

Obec­nych wy­da­rzeń nie można roz­pa­try­wać w ode­rwa­niu od hi­sto­rii naj­now­szej. Trzeba do tej hi­sto­rii się­gnąć i przy­po­mnieć o dwóch prze­wro­tach po­li­tycz­nych w Ki­jo­wie z lat 2004 i 2014, in­spi­ro­wa­nych i współ­or­ga­ni­zo­wa­nych przez świat za­chodni. To wtedy roz­po­częło się prze­cią­ga­nie Ukra­iny po­mię­dzy Za­cho­dem a Ro­sją. Prze­cią­ga­jąc Ukra­inę w swoją stronę, Za­chód po­sta­wił po­cząt­kowo na śro­do­wi­ska na­cjo­na­li­styczne, po­nie­waż były one je­dyną wy­raźną i zor­ga­ni­zo­waną siłą an­ty­ro­syj­ską na Ukra­inie. Re­ak­cja Ro­sji na to do­pro­wa­dziła do roz­padu tego pań­stwa w 2014 roku, czyli do ode­rwa­nia Krymu i Don­basu, zdo­mi­no­wa­nych przez lud­ność ro­syj­ską i ro­syj­sko­ję­zyczną. Po wy­co­fa­niu się Sta­nów Zjed­no­czo­nych z Afga­ni­stanu w sierp­niu 2021 roku praw­do­po­dob­nie wy­cią­gnięto na Kremlu błędny wnio­sek od­no­śnie do sła­bo­ści USA i po­sta­no­wiono prze­wa­żyć szalę na swoją stronę.

W tym miej­scu po­zwolę so­bie przy­to­czyć opi­nie dwóch fe­lie­to­ni­stów ty­go­dnika "Prze­gląd". Pro­fe­sor Jan Wi­dacki na­pi­sał: "Była szansa, że w ciągu dwóch po­ko­leń Ukra­ina się zu­ni­fi­kuje, jej miesz­kańcy uro­dzeni w nie­pod­le­głej re­pu­blice po­czują się oby­wa­te­lami jed­nego pań­stwa. To wy­ma­gało czasu i spo­koju. Eu­ropa Za­chod­nia i Pol­ska po­winny ewo­lu­cyjne pro­cesy na Ukra­inie mą­drze wspie­rać, po­ma­gać w re­for­mach, kształ­cić stu­den­tów, uczyć eu­ro­pej­skich stan­dar­dów. Po­woli, acz sys­te­ma­tycz­nie przy­cią­gać do świata za­chod­niego, a przy tym nie draż­nić Ro­sji. Po­zwo­lić na­dal la­wi­ro­wać mię­dzy Ro­sją a Za­cho­dem, rów­no­cze­śnie krok po kroku wią­zać z Eu­ropą. Ele­men­tarna zna­jo­mość re­aliów Eu­ropy Wschod­niej pod­po­wia­dała, że gwał­tow­nego prze­cią­gnię­cia na Wschód czy na Za­chód Ukra­ina jako pań­stwo może nie wy­trzy­mać. Może się roz­paść. Tym­cza­sem co zro­biono? Wła­ści­wie wszystko, czego ro­bić nie było wolno. Nie­stety, nie­mały udział w tym ukra­iń­skim dra­ma­cie mają nasi po­li­tycy"[1].

Na­to­miast inny fe­lie­to­ni­sta "Prze­glądu", pro­fe­sor An­drzej Ro­ma­now­ski, sko­men­to­wał ukra­iń­ski dra­mat w 2014 roku na­stę­pu­jąco: "Bo czego wła­ści­wie się bano? Czy pod rzą­dami Ja­nu­ko­wy­cza Ukra­ina rze­czy­wi­ście sta­łaby się ro­syj­skim pro­tek­to­ra­tem? To wiel­kie i ludne pań­stwo, za­wie­szone mię­dzy Wscho­dem i Za­cho­dem, przy­ja­zne Ro­sji i Za­cho­dowi (choć pew­nie Ro­sji bar­dziej), zo­sta­łoby wtedy co prawda ska­zane na dryf, nie by­łoby pań­stwem ma­rzeń zwłasz­cza dla Ukra­iń­ców ze Lwowa, za­ra­zem jed­nak za­cho­wa­łoby te­ry­to­rialną in­te­gral­ność i mia­łoby po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa. Ukra­ina Ja­nu­ko­wy­cza miała szansę - choćby tylko teo­re­tyczną - stać się eu­ro­pej­skim łącz­ni­kiem, kra­jem eu­ro­pej­skiej rów­no­wagi (pa­mię­tamy pro­eu­ro­pej­skie i pro­pol­skie de­kla­ra­cje wpły­wo­wej do­rad­czyni Ja­nu­ko­wy­cza, Anny Her­man). Jed­nak ta­kiej opcji w ogóle w Pol­sce nie roz­wa­żano - nie cho­dziło o to, by Ukra­ina była pro­eu­ro­pej­ska, lecz by była an­ty­ro­syj­ska"[2].

Z ko­lei w 2015 roku Ro­ma­now­ski za­uwa­żył: "W roku 1991 po­ja­wiło się pań­stwo i otrzy­mało szansę trwa­nia. Ale by trwa­nie ozna­czało prze­trwa­nie - pań­stwo to nie mo­gło być szar­pane w różne strony. Trzeba było dać mu czas, dużo czasu. Trzeba było uru­cho­mić pro­cesy wy­ra­bia­jące pa­trio­tyzm pań­stwowy, a więc pro­cesy upodmio­to­wu­jące oby­wa­teli, prze­ko­nu­jące ich, że są go­spo­da­rzami we wła­snym kraju. A w ta­kim ra­zie ha­sło fe­de­ra­li­za­cji (re­gio­na­li­za­cji) nie było ani an­ty­pań­stwowe, ani pro­ro­syj­skie: było pro­pań­stwowe i pro­ukra­iń­skie. Ro­sja by na tym zy­skała? Oczy­wi­ście. Ale przede wszyst­kim zy­ska­łaby Ukra­ina. Bo zo­stałby jej po­da­ro­wany czas"[3].

Tak, ale ame­ry­kań­ski, bry­tyj­ski czy nie­miecki ka­pi­tał nie chciał cze­kać. Chciał prze­cią­gnąć we wła­snym in­te­re­sie Ukra­inę na Za­chód. Nie prze­wi­dziano, że re­ak­cja Ro­sji pój­dzie da­lej niż ode­rwa­nie Krymu i wy­kre­owa­nie se­pa­ra­ty­stycz­nych pod­mio­tów w Don­ba­sie. Na­wet zresztą tej re­ak­cji nie prze­wi­dziano. Prze­strze­gał przed tym, także w 2014 roku, Henry Kis­sin­ger. Ten ne­stor ame­ry­kań­skiej dy­plo­ma­cji na­pi­sał wtedy: "[...] je­śli Ukra­ina ma prze­trwać i roz­wi­jać się, nie może opo­wie­dzieć się po żad­nej ze stron prze­ciwko dru­giej - po­winna funk­cjo­no­wać jako most mię­dzy nimi. Ro­sja musi przy­jąć do wia­do­mo­ści, że próba uczy­nie­nia z Ukra­iny pań­stwa sa­te­lic­kiego, a co za tym idzie, po­nowne prze­su­nię­cie gra­nic Ro­sji, może ją ska­zać na po­wtórkę z hi­sto­rii sa­mo­na­pę­dza­ją­cych się cy­kli wza­jem­nych na­ci­sków z udzia­łem Eu­ropy i Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Za­chód musi zro­zu­mieć, że dla Ro­sji Ukra­ina ni­gdy nie bę­dzie po pro­stu ob­cym kra­jem. Hi­sto­ria Ro­sji za­częła się na tzw. Rusi Ki­jow­skiej. Stam­tąd pro­mie­nio­wała ro­syj­ska re­li­gia. Ukra­ina była przez wieki czę­ścią Ro­sji, a hi­sto­rie obu kra­jów prze­pla­tały się już wcze­śniej [...]. Na­wet tak sławni dy­sy­denci jak Alek­san­der Soł­że­ni­cyn i Jo­sip Brod­ski kła­dli na­cisk na to, że Ukra­ina była in­te­gralną czę­ścią ro­syj­skiej hi­sto­rii i, oczy­wi­ście, sa­mej Ro­sji jako ta­kiej"[4].

Na­to­miast w fe­lie­to­nie Re­flek­sje i re­alia - opu­bli­ko­wa­nym po agre­sji ro­syj­skiej na Ukra­inę w 2022 roku - An­drzej Ro­ma­now­ski stwier­dził: "W książce An­ty­ko­mu­nizm, czyli upa­dek Pol­ski też kie­dyś pi­sa­łem, by Ukra­inie po­da­ro­wać czas, by udzia­łowi tego pań­stwa w struk­tu­rach eu­ro­pej­skich dać doj­rzeć, by do­ce­nić war­tość ukra­iń­skiej in­te­gral­no­ści te­ry­to­rial­nej, któ­rej ostat­nim gwa­ran­tem oka­zał się oba­lony przez Eu­ro­maj­dan pre­zy­dent Wik­tor Ja­nu­ko­wycz. Przy­wo­ły­wa­łem też z apro­batą ar­ty­kuł Why the Ukra­ine Cri­sis Is the West's Fault (Dla­czego ukra­iń­ski kry­zys jest winą Za­chodu) au­tor­stwa wła­śnie Me­ar­she­imera. Rzecz w tym, że wszystko to jest już dziś nie­ak­tu­alne. Bo dziś wi­dać: co­kol­wiek zro­bi­łyby kie­dyś Pol­ska, Eu­ropa, Ame­ryka czy NATO - Ro­sja i tak żą­da­łaby ca­łej Ukra­iny. Pol­ska jest dru­gim (po Bia­ło­rusi) są­sia­dem za­równo Ukra­iny, jak Ro­sji. I je­dy­nym ta­kim są­sia­dem, który jest człon­kiem za­ra­zem Unii Eu­ro­pej­skiej i NATO. Ale o ra­chunku su­mie­nia nie ma co u nas ma­rzyć, choć pol­skie winy są - wła­śnie przez bli­skość geo­gra­ficzną - bo­daj naj­więk­sze. Dla Pol­ski Ukra­ina miała zna­cze­nie wła­ści­wie tylko wtedy, gdy była an­ty­ro­syj­ska, jej rze­czy­wi­sty in­te­res mało kogo ob­cho­dził [...]. A mimo to teza, że od­po­wie­dzial­ność za wojnę po­no­szą w rów­nej mie­rze Ro­sja i Za­chód, jest nie do utrzy­ma­nia. Ro­sję można ro­zu­mieć, ale nie roz­grze­szać. Niemcy w roku 1945 nie były w sta­nie przy­jąć do wia­do­mo­ści, że jedna piąta ich te­ry­to­rium prze­szła pod pa­no­wa­nie pol­skie. Ser­bia w roku 1999 nie była w sta­nie przy­jąć do wia­do­mo­ści, że Ko­sowo chce być od niej nie­za­leżne. Dziś, 30 lat po roz­pa­dzie ZSRR, Ro­sja wciąż nie jest w sta­nie przy­jąć do wia­do­mo­ści za­równo no­wych gra­nic, jak i ist­nie­ją­cego re­al­nie na­rodu"[5].

Naj­le­piej za­tem dla Ukra­iny by­łoby, gdyby wszy­scy, któ­rzy od 2014 roku prze­cią­gają ją ze Wschodu na Za­chód i od­wrot­nie (czyli USA i UE z jed­nej, a Ro­sja z dru­giej), zo­sta­wili ją w spo­koju. Obie strony ry­wa­li­za­cji geo­po­li­tycz­nej po­winny były wtedy zro­zu­mieć, że nie da się wy­kre­ować Ukra­iny an­ty­ro­syj­skiej, a z dru­giej strony nie da się z Ukra­iny zro­bić pań­stwa pod­le­głego Ro­sji bez tra­gicz­nych kon­se­kwen­cji. Po­winno być to pań­stwo środka, ze zrów­no­wa­żo­nymi wpły­wami za­chod­nimi i ro­syj­skimi. Wtedy to Ukra­ina po­woli, bez wstrzą­sów, zna­la­złaby sa­mo­dziel­nie swoje miej­sce w Eu­ro­pie i naj­praw­do­po­dob­niej by­łoby to miej­sce w Unii Eu­ro­pej­skiej. Nie­stety - Za­chód i Ro­sja wo­lały prze­cią­gać Ukra­inę mię­dzy sobą. Dla­tego kraj ten zo­stał w 2014 roku ro­ze­rwany. Oka­zało się po­tem, że nie da się po­skle­jać tego, co zo­stało roz­bite. Na ko­niec Ro­sja prze­kro­czyła czer­woną li­nię i wró­ciła do po­li­tyki przy­po­mi­na­ją­cej naj­gor­sze tra­dy­cje ro­syj­skiej i ra­dziec­kiej hi­sto­rii.

Do agre­sji z lu­tego 2022 roku Pu­tin grał na fe­de­ra­li­za­cję Ukra­iny, czyli na wy­mu­sze­nie stwo­rze­nia re­gio­nów au­to­no­micz­nych. Wła­dze ukra­iń­skie, przy wspar­ciu Za­chodu, zde­cy­do­wa­nie to jed­nak od­rzu­ciły, więc Pu­tin prze­szedł do dru­giej kon­cep­cji, mia­no­wi­cie de­frag­men­ta­cji Ukra­iny (uzna­jąc "nie­pod­le­głość" tak zwa­nych re­pu­blik lu­do­wych w Don­ba­sie). Do­ko­nu­jąc agre­sji, po­szedł jesz­cze da­lej - w kie­runku wa­sa­li­za­cji reszty Ukra­iny. Kreml swoją in­wa­zją po­twier­dził je­dy­nie an­ty­ro­syj­ską nar­ra­cję na­cjo­na­li­stów ukra­iń­skich oraz wy­ko­pał rów po­mię­dzy Ro­sja­nami i Ukra­iń­cami (także ro­syj­sko­ję­zycz­nymi), któ­rego już nikt nie za­sy­pie. Przy­naj­mniej nie w naj­bliż­szych dzie­się­cio­le­ciach.

Agre­sja ro­syj­ska do­pro­wa­dziła do nie­sa­mo­wi­tej kon­so­li­da­cji Ukra­iń­ców, a kie­ru­jący he­ro­iczną obroną pre­zy­dent Wo­ło­dy­myr Ze­łen­ski stał się bo­ha­te­rem na­ro­do­wym. Na ro­syj­skich "wy­zwo­li­cieli" nikt ni­g­dzie nie cze­kał, rów­nież na ro­syj­sko­ję­zycz­nej Ukra­inie Le­wo­brzeż­nej (wschod­niej). Lo­jal­ność wo­bec pań­stwa ukra­iń­skiego za­cho­wał na­wet me­tro­po­lita Onu­fry (Orest Wo­ło­dy­my­ro­wycz Be­re­zow­ski), sto­jący na czele Ukra­iń­skiej Cer­kwi Pra­wo­sław­nej Pa­triar­chatu Mo­skiew­skiego. Swoim za­cie­kłym opo­rem wo­bec in­wa­zji ro­syj­skiej Ukra­ińcy do­wie­dli, że nie chcą na­le­żeć do tak zwa­nego Ro­syj­skiego Świata i są na­ro­dem wy­wo­dzą­cym się z Pierw­szej Rze­czy­po­spo­li­tej.

Spo­łecz­ność mię­dzy­na­ro­dowa nie może do­pu­ścić do re­ali­za­cji celu po­sta­wio­nego przez przy­wódcę Ro­sji, czyli prze­kształ­ce­nia Ukra­iny w pań­stwo sa­te­lic­kie Ro­sji, bo to ozna­cza­łoby zgodę na za­ne­go­wa­nie ca­łego po­rządku eu­ro­pej­skiego i świa­to­wego zbu­do­wa­nego po II woj­nie świa­to­wej i zim­nej woj­nie. Nie mó­wiąc już o tym, że gra­nica z Ro­sją na Bugu go­dzi­łaby w ele­men­tarne bez­pie­czeń­stwo Pol­ski.

Być może wojna, lek­ko­myśl­nie roz­pę­tana przez Pu­tina, sta­nie się mi­tem za­ło­ży­ciel­skim Ukra­iny w miej­sce fał­szy­wego i szko­dli­wego mitu OUN/UPA. Byłby to wielki pa­ra­doks, bo Pu­tin twier­dził, że Ukra­ińcy są na­ro­dem bez toż­sa­mo­ści[6]. Tym­cza­sem ro­syj­ska agre­sja może temu na­ro­dowi (poza fak­tycz­nie ode­rwa­nym Kry­mem i czę­ścią Don­basu) tę toż­sa­mość i jed­ność stwo­rzyć. Dla­tego mam na­dzieję, że ta wojna, bez względu na jej wy­nik, sta­nie się mi­tem za­ło­ży­ciel­skim Ukra­iny, od­su­wa­jąc do­tych­cza­sowy mit na­cjo­na­li­styczny. Cho­ciaż może też być od­wrot­nie - wojna na­past­ni­cza i okru­cień­stwa Ro­sji wzmoc­nią siły na­cjo­na­li­styczne i ich nar­ra­cję.

Krem­low­ska pro­pa­ganda ogło­siła na po­czątku agre­sji (po­tem po­wta­rzano to już co­raz rza­dziej), że ce­lem "spe­cjal­nej ope­ra­cji woj­sko­wej" jest "de­na­zy­fi­ka­cja" Ukra­iny. Tu­taj do­cho­dzimy do kwe­stii wy­ko­rzy­sta­nia przez Ro­sję jako pre­tek­stu do agre­sji po­li­tyki hi­sto­rycz­nej Ukra­iny, opar­tej mię­dzy in­nymi na he­ro­iza­cji OUN/UPA i dy­wi­zji Waf­fen-SS Ga­li­zien, a także obec­no­ści skraj­nego na­cjo­na­li­zmu w ukra­iń­skiej sfe­rze pu­blicz­nej. Oczy­wi­ście Ro­sja nie ma mo­ral­nego prawa roz­li­czać Ukra­iny z "na­zi­zmu". Skrajny na­cjo­na­lizm jest bo­wiem rów­nie sil­nie obecny w ro­syj­skiej po­li­tyce hi­sto­rycz­nej i ro­syj­skiej sfe­rze pu­blicz­nej (że wspo­mnę tylko bi­ską fa­szy­zmowi hi­sto­rio­zo­fię i ide­olo­gię neo­im­pe­rialną roz­wi­janą przez Alek­san­dra Du­gina, nie­po­zo­sta­jącą bez wpływu na ro­syj­ską elitę wła­dzy). Pod­czas kon­fliktu w Don­ba­sie w la­tach 2014-2022 skrajni na­cjo­na­li­ści i neo­na­zi­ści byli wy­ko­rzy­sty­wani nie tylko przez stronę ukra­iń­ską, ale i przez ro­syj­ską.

Po stro­nie ukra­iń­skiej wal­czyły ba­ta­liony Aj­dar, Azow, Dniepr, Don­bas i inne, od­wo­łu­jące się do naj­ra­dy­kal­niej­szych tra­dy­cji na­cjo­na­li­zmu ukra­iń­skiego, po stro­nie ro­syj­skiej były to Ro­syj­ska Ar­mia Pra­wo­sławna (lub Pra­wo­sławna Ar­mia Wy­zwo­leń­cza), Ro­syj­ski Le­gion Im­pe­rialny (pa­ra­mi­li­tarne ra­mię Ro­syj­skiego Ru­chu Im­pe­rial­nego), bry­gada Wo­stok, ba­ta­liony Ru­sicz, Pri­zrak, Opłot oraz inne, zło­żone z pra­wi­co­wych eks­tre­mi­stów (pra­wo­sław­nych na­cjo­na­li­stów i neo­im­pe­ria­li­stów, neo­na­zi­stów, neo­po­gan, tur­bo­sło­wian)[7]. For­ma­cje te Ro­sja wy­ko­rzy­sty­wała także pod­czas swo­jej in­ter­wen­cji zbroj­nej w Sy­rii, roz­po­czę­tej 30 wrze­śnia 2015 roku. W sze­re­gach wy­mie­nio­nych for­ma­cji po obu stro­nach wal­czyli ochot­nicy - mię­dzy in­nymi neo­na­zi­ści - z kil­ku­dzie­się­ciu państw. We­dług ra­portu Pol­skiego In­sty­tutu Spraw Mię­dzy­na­ro­do­wych, w żad­nym z kon­flik­tów na ob­sza­rze po­ra­dziec­kim nie wzięło udziału tylu za­gra­nicz­nych ochot­ni­ków, co w wal­kach na wschod­niej Ukra­inie w la­tach 2014-2019. Poza Ro­sją, skąd przy­było ich naj­wię­cej, po­cho­dzili oni z 54 państw (w tym z Au­stra­lii, Bra­zy­lii, Chile, In­dii, Ka­nady, Ko­lum­bii i No­wej Ze­lan­dii). 75% za­gra­nicz­nych ochot­ni­ków wal­czyło po stro­nie pro­ro­syj­skich se­pa­ra­ty­stów. Łą­czyły ich od­wo­ły­wa­nie się do ide­olo­gii skraj­nie pra­wi­co­wych, ra­si­zmu, pan­sla­wi­zmu i fa­scy­na­cja ustro­jem au­to­ry­tar­nym[8].

Je­śli za­tem Pu­tin chce de­na­zy­fi­ko­wać Ukra­inę, po­wi­nien w pierw­szej ko­lej­no­ści zde­na­zy­fi­ko­wać Ro­sję. Nie­mniej jed­nak fak­tem jest, że ten­den­cje na­cjo­na­li­styczne na Ukra­inie, w tym po­li­tyka hi­sto­ryczna tego pań­stwa, zo­stały po­dane przez Kreml jako ofi­cjalny po­wód agre­sji z lu­tego 2022 roku. Kwe­stią do wy­ja­śnie­nia po­zo­staje, czy i w ja­kim stop­niu ten­den­cje ul­tra­na­cjo­na­li­styczne na Ukra­inie były pod­sy­cane przez ro­syj­skie służby spe­cjalne. Nie­za­leż­nie od tego trzeba po­sta­wić py­ta­nie, czy po­li­tyka hi­sto­ryczna Ukra­iny po­maj­da­no­wej - wy­ko­rzy­stana przez Ro­sję jako jedno z uza­sad­nień agre­sji - nie była błę­dem. I czy agre­sja ro­syj­ska nie zwe­ry­fi­ko­wała sensu tej po­li­tyki. He­ro­izu­jąca na­cjo­na­lizm ukra­iń­ski po­li­tyka hi­sto­ryczna miała prze­cież do­pro­wa­dzić do szyb­kiego wy­kre­owa­nia an­ty­ro­syj­skiej świa­do­mo­ści na­ro­do­wej Ukra­iń­ców. Fak­tycz­nie po­głę­biła kry­zys na wscho­dzie Ukra­iny i do­pro­wa­dziła do po­waż­nych na­pięć z Pol­ską. Na­to­miast do wy­kre­owa­nia an­ty­ro­syj­skiej świa­do­mo­ści na­ro­do­wej Ukra­iń­ców przy­czy­niła się pa­ra­dok­sal­nie agre­sja ro­syj­ska.

To wszystko skła­nia do tego, by za­sta­no­wić się nad po­li­tyką hi­sto­ryczną Ukra­iny, zwłasz­cza po Maj­da­nie. Po­ka­zać ją na tle pol­skiej i ro­syj­skiej po­li­tyki hi­sto­rycz­nej oraz re­la­cji mię­dzy­na­ro­do­wych. Może nie jest to wła­ściwy mo­ment? Bo prze­cież Ukra­ina pro­wa­dzi he­ro­iczną walkę z agre­sją ro­syj­ską i trzeba być z nią so­li­dar­nym. Tak, trzeba być so­li­dar­nym w imię sprze­ciwu wo­bec bar­ba­rzyń­stwa, ja­kim jest po­li­tyka z po­zy­cji siły mi­li­tar­nej. Ale ta wojna kie­dyś się skoń­czy, mam na­dzieję ko­rzyst­nie dla Ukra­iny. Wtedy po­wrócą pro­blemy na­ro­słe przed jej wy­bu­chem w sto­sun­kach pol­sko-ukra­iń­skich, i to mimo ogrom­nej po­mocy hu­ma­ni­tar­nej, po­li­tycz­nej, a na­wet woj­sko­wej, ja­kiej Pol­ska udzie­liła Ukra­inie. Nikt bo­wiem tych pro­ble­mów na ra­zie nie usu­nął, co naj­wy­żej za­miótł je pod dy­wan. Dla­tego trzeba przyj­rzeć się ich przy­czy­nom. Nie po to, żeby ją­trzyć, lecz żeby po­znać prawdę. Tylko bo­wiem prawda jest cie­kawa.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

Przy­pisy

Wstęp
[1] J. Wi­dacki, Jesz­cze raz o Ukra­inie, "Prze­gląd" 2014, nr 20, ty­go­dnik­prze­glad.pl [do­stęp: 20.04.2023].
[2] A. Ro­ma­now­ski, An­ty­ko­mu­nizm, czyli upa­dek Pol­ski. Pu­bli­cy­styka lat 1998-2019, Kra­ków 2019, s. 358-359.
[3] Tamże, s. 373.
[4] Cyt. za: Ar­ty­kuł Henry'ego Kis­sin­gera o kry­zy­sie ukra­iń­skim, kon­ser­wa­tyzm.pl, 9.03.2014 [do­stęp: 11.03.2014].
[5] Cyt. za: A. Ro­ma­now­ski, Re­flek­sje i re­alia, "Prze­gląd" 2022, nr 16, s. 25.
[6] W ar­ty­kule opu­bli­ko­wa­nym w lipcu 2021 na stro­nie in­ter­ne­to­wej Kremla Wła­di­mir Pu­tin twier­dził, że "Ro­sja­nie i Ukra­ińcy to je­den na­ród", na­zwał Ukra­iń­ców Ma­ło­ro­sja­nami (Ma­ło­ru­sami) oraz od­wo­łał się do tra­dy­cji Im­pe­rium Ro­syj­skiego i ZSRR. K. Ja­niga, Pu­tin o Ukra­inie: ni­gdy nie po­zwo­limy, aby na­sze hi­sto­ryczne zie­mie zo­stały wy­ko­rzy­stane prze­ciw Ro­sji, kresy.pl, 12.07.2021 [do­stęp: 13.07.2021].
[7] Nie­miecki wy­wiad: w sze­re­gach ar­mii ro­syj­skiej na Ukra­inie wal­czą neo­na­zi­ści. Neo­na­zi­sta re­la­cjo­nuje też in­wa­zję w te­le­wi­zji re­żi­mo­wej, kre­sy24.pl, 23.05.2022 [do­stęp: 29.12.2022].
[8] A. Le­gieć, Kon­se­kwen­cje udziału za­gra­nicz­nych bo­jow­ni­ków w kon­flik­cie ukra­iń­sko-ro­syj­skim, "Biu­le­tyn Pol­skiego In­sty­tutu Spraw Mię­dzy­na­ro­do­wych", 25.10.2019, nr 150 (1898), s. 1-2.