.
PAWEŁ HARLENDER
ZAKŁADY MONTAŻU JAŹNI
.
te gałązki wyrastające z tyłka przeniesionego rzutnikiem z playboya, te zegary, z których cieknie krew, te drzewa wzlatujące i te ptaki wyrastające z ziemi, te współczesne jelenie na rykowisku, i rzeczywiście obwieszają sobie nimi mieszkania nasi nowobogaccy
Stanisław Czycz
.
poród do wewnątrz
po północy meksyk okopy i pokój hotelowy
zdają się tym samym chcesz wejść do szesnastki
ale brakuje klamek pomieszczenie przychodzi do ciebie
samo kto programuje twoje spanie? podstawiony papież?
antymotyl kultury macha wartko skrzydełkami
kto grzebał w twoim kodzie zmieniał szyk przechwytywał
przekazy? czy nie były zaszyfrowane? musisz odnaleźć
skrót do parasolki i przypis do kożucha zawrzeć potlacz
chcesz wejść do dwunastki ale zaryglowane oplata cię
sen wielokrotny wczytuje kontrdary mikrożądza antypapież
omlet wsteczny porządkują cię na stałe dobija się oddolny
rybak nie słuchaj mistrzów kręgosłupa to zwykle ci sami
co szepczą wymienię mistycyzm na ekonomię zmieniał się
król zmieniał się łokieć zmieniała się stopa zmieniały sanie
posłuchaj mnie musisz podwinąć wewnętrzne pośladki
wypchnij skórę od wewnątrz chcesz wejść do ósemki
ale - rabunek klamek na szeroką skalę kości wywiń od
środka na zewnątrz nogi cały czas aktywne weź podładuj
mi tego lewaczka kryzys jest niepowtarzalny Zuta Śpindel
i Hans Drzemała widzę was kochających się w strojach
dyskotekowych nie oglądaj się za nimi nawet jeśli tak
kusząco wyglądali bez skrupułów kryzys to banał
rynek byczy i rynek niedźwiedzi a za wszystkim stoi
mały papież sążnia berbeć podagra po północy
zdają się tym samym ty chcesz dobrać się prosto do jadła
dawaj
.
ZEN kurwa
dziecko kołysze wiatr
zawinięte w onuce
porozmawiajmy o trzcinie
grzdyl zakryty kocem
szemrze surowy deszcz
wyobraź to sobie wahający się dres
boisko na którym znalazłem nieskończone ilości Elo
nie mam czasu na zen
chojrak tchórzliwy pies
zen kurwa
koc kocem
kanister i drezyna
dzidzia odwraca wzrok
miało być na ścianie przyjemnie
nad inkubatorem buja się pajacyk z pomponem
p i ł e c z k i
p i ł e c z k i
p i ł e c z k i
ubawione grawitacją
wyobraź to sobie wahający się dres
atom uczy pokory
nakryto nekro party
miało być na ścianie przyjemnie
a na ścianie na gwoździu dynda nieżywy koleś
tak wiem będą jasełka
boisko na którym zgubiłem nieskończone ilości Elo
teksty kołysanek były często bardziej znaczące dla matki
niż dla samego dziecka
boisko
antydryf
kanister i drezyna
nie zdążę skończyć tego szluga kurwa
przez te całe medytacje
huczy i kołysze się cała szopa
baca miał w kierpcach telo ruchu
że rychło wyskoczył z butów
potwierdzam
wierci się pod kocem czujny maluch rozgląda
sekwoja wiecznie zielona surowy las
w żywiołowy sposób tańczą podczas zlotów
skoro nie ma już czesława i nie ma iskania
mają na oku lizawkę
nie mam czasu na zen
chojrak tchórzliwy pies
zen kurwa
koc kocem
kanister i drezyna
szemrze surowy deszcz
dwie głowy obserwują wirowanie
bujać to nie nas
bujać to się z nami
zen kurwa
koc kocem
kanister i drezyna
sekwoja wiecznie zielona
z bijącym sercem w chuj
doglą dapisklę
doglą dapisklę
doglą dapisklę
doglą dapisklę
i udaje że się we mnie nie buja
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki