Polityka na wesoło - Anna Kiesewetter

Kup ebooka

17.07 zł
13.66 zł (13,66 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

BITWA O ŚWINIE

 

 

Białoruś podrzuciła nam dwa zarażone dziki. Tak twierdzą zwolennicy teorii spiskowych. Ludzie zwykli twierdzą, że te dziki nie zauważyły w ogóle, że przekroczyły bez paszportu granicę z Unią Europejską.

Wrzask podniósł lekarz weterynarii. Potem paru ministrów zapomniało, że mają telefony komórkowe. Potem tuczniki zaczęły przerastać i rolnicy wyszli na szosę.

Jeżeli wierzyć dalszym rozważaniom polityków, Rosja postanowiła nie kupować całej polskiej wieprzowiny, na co odpowiedziała Austria, że jej świnie są od polskich lepszych. A świnie jak świnie, rosły.

Ale to jeszcze nie wszystko. Zostaliśmy z tymi świniami, pozbyć ich być nie było można. A świnie jak rosły tak rosły. Poleciał jeden minister. A świnie dalej rosły.

I nagle odezwały się Chiny, że są gotowe kupić dowolną ilość polskich świń. W tym momencie wszyscy powinni zostać uspokojeni i powinno zapanować pełne zadowolenie. Bo w końcu producentom wieprzowiny powinno być wszystko jedno, gdzie pojadą polskie świnie. Okazało się, że nie.

Wśród polityków jednak zawrzało. Rosja stała się głównym tematem kłótni polityków. Świnie jadą sobie do Chin, zamiast do Rosji, a politycy jak się kłócili tak kłócą. Tylko wszyscy już zapomnieli, że chodziło o świnie, a cała opozycja wzięła na języki Rosję. I także wszyscy zapomnieli, że nie tylko Austria podłożyła nam świnię, ale i Chiny podłożyły świnie Rosji. I tylko chciałabym tutaj dodać, że osobnikiem, który zmieniał wszystko w złoto był Midas, nie Mindas.

Co nie znaczy, że Rosja nie będzie starała się uprzykrzyć nam życia, jak będzie mogła. I tylko chodzi o to, żeby wszyscy nasi adwersarze zostali przekonani, że połknąć nas można, ale każdy kto to zrobi, może się wyłącznie udławić.kulturalna w ogóle nie istnieje, a pan Zdrojewski wyłącznie przecina kolejne wstęgi.

Od 2011 roku Ministerstwo to przyznało 1 (słownie: jedno) stypendium. Teatry służą do wszystkiego, tylko nie do wystawiania sztuk. Upadł Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych we Wrocławiu, bo nie ma polskiej dramaturgii współczesnej. Minister dalej przecina wstęgi.

Nie ma polityki wydawniczej. Nie ma regulacji prawnych osłaniających dorobek. Nie ma stypendiów twórczych. Nie ma kontroli i opieki nad Związkami Twórczymi. Nie ma polityki w stosunku do roli Domów Kultury, których istnienie w wielu krajach cywilizowanych ograniczyło do minimum patologię i przestępczość wśród młodocianych. Na czele teatrów operowych może stanąć każdy, choć na całym świecie prowadzą to najlepsi dyrygenci. Nie ma zachęt dla debiutów. Nie ma, nie ma, nie ma. Przede wszystkim zaś nie ma Ministerstwa Kultury i Sztuki. W ogóle przestało istnieć. Gdzieś tam pojawia się w przestrzeni kosmicznej i znika, niczym duch zwiewny. A pan Zdrojewski jak przecinał wstęgi, tak przecina.