Polish classics. Ballady i romanse - Adam Mickiewicz

Kup ebooka

7.99 zł
6.39 zł (1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Lilje1

(z pieśni gminnej)

Zbrodnia to niesłychana,

Pani zabija pana.

Zabiwszy grzebie w gaju,

Na łączce przy ruczaju,

Grób liliją zasiewa,

Zasiewając tak śpiewa:

"Rośnij kwiecie wysoko,

Jak pan leży głęboko;

Jak pan leży głęboko,

Tak ty rośnij wysoko".

Potem cała skrwawiona,

Męża zbójczyni żona,

Bieży przez łąki, przez knieje,

I górą, i dołem, i górą.

Zmrok pada, wietrzyk wieje;

Ciemno, wietrzno, ponuro.

Wrona gdzieniegdzie kracze,

I puchają puchacze.

Bieży w dół do strumyka,

Gdzie stary rośnie buk,

Do chatki pustelnika

Stuk stuk, stuk stuk!

"Kto tam?" Spadła zapora,

Wychodzi starzec, świeci;

Pani na kształt upiora

Z krzykiem do chatki leci.

Ha! ha! zsiniałe usta,

Oczy przewraca w słup,

Drżąca, zbladła jak chusta:

"Ha! mąż, ha! trup!"

- "Niewiasto, Pan Bóg z tobą!

Co ciebie tutaj niesie?

Wieczorną, słotną dobą,

Co robisz sama w lesie?"

- "Tu za lasem, za stawem,

Błyszczą mych zamków ściany,

Mąż z królem Bolesławem

Poszedł na Kijowiany.

Lato za latem bieży,

Nie masz go z bojowiska,

Ja młoda śród młodzieży,

A droga cnoty śliska!

Nie dochowałam wiary,

Ach! biada mojej głowie!

Król srogie głosi kary;

Powrócili mężowie.

Ha! ha! mąż się nie dowie!

Oto krew! oto nóż!

Po nim już, po nim już!

Starcze: wyznałam szczerze,

Ty głoś świętemi usty,

Jakie mówić pacierze,

Gdzie mam iść na odpusty?

Ach! pójdę aż do piekła,

Zniosę bicze, pochodnie,

Byleby moję zbrodnię

Wieczysta noc powlekła".

"Niewiasto - rzecze stary -

Więc ci nie żal rozboju,

Ale tylko strach kary?

Idźże sobie w pokoju,

Rzuć bojaźń, rozjaśń lica,

Wieczna twa tajemnica.

Bo takie sądy Boże,

Iż co ty zrobisz skrycie,

Mąż tylko wydać może,

A mąż twój stracił życie".

Pani z wyroku rada,

Jak wpadła, tak wypada.

Bieży nocą do domu,

Nic nie mówiąc nikomu.

Stoją dzieci przed bramą:

"Mamo - wołają - mamo!

A gdzie został nasz tato?"

"Nieboszczyk? co? wasz tato?"

- Nie wie, co mówić na to -

"Został w lesie za dworem,

Powróci dziś wieczorem".

Czekają wieczór dzieci;

Czekają drugi, trzeci,

Czekają tydzień cały;

Nareszcie zapomniały.

Pani zapomnieć trudno,

Nie wygnać z myśli grzechu,

Zawsze na sercu nudno,

Nigdy na ustach śmiechu,

Nigdy snu na źrenicy!

Bo często w nocnej porze,

Coś stuka się na dworze,

Coś chodzi po świetlicy:

"Dzieci, - woła - to ja to,

To ja, dzieci, wasz tato!"

Noc przeszła, zasnąć trudno;

Nie wygnać z myśli grzechu,

Zawsze na sercu nudno,

Nigdy na ustach śmiechu!

"Idź, Hanko, przez dziedziniec:

Słyszę tętent na moście,

I kurzy się gościniec:

Czy nie jadą tu goście?

Idź na gościniec i w las,

Czy kto nie jedzie do nas?" -

- "Jadą, jadą w tę stronę,

Tuman na drodze wielki,

Rżą, rżą koniki wrone2,

Ostre błyszczą szabelki,

Jadą, jadą panowie,

Nieboszczyka bratowie!" -

- "A witajże, czy zdrowa?

Witajże nam, bratowa.

Gdzie brat?" - "Nieboszczyk brat,

Już pożegnał ten świat".

- "Kiedy?" - "Dawno, rok minął,

Umarł... na wojnie zginął".

- "To kłamstwo, bądź spokojna,

Już skończyła się wojna;

Brat zdrowy i ochoczy,

Ujrzysz go na twe oczy".

Pani ze strachu zbladła,

Zemdlała i upadła;

Oczy przewraca w słup,

Z trwogą dokoła rzuca:

"Gdzie on? gdzie mąż? gdzie trup?"

Powoli się ocuca;

Mdlała niby z radości

I pytała u gości:

"Gdzie mąż, gdzie me kochanie,

Kiedy przede mną stanie?"

- "Powracał razem z nami,

Lecz przodem chciał pospieszyć,

Nas przyjąć z rycerzami,

I twoje łzy pocieszyć.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.