2
Piękne dziewczę na ekran
Jedną z potrzeb, która objawiła się w Polsce w połowie lat pięćdziesiątych wraz z przeczuwaną odwilżą polityczną, była chęć oglądania nowych twarzy w kinie. Andrzej Wajda odpowiedział na nią już w swoim pierwszym filmie - Pokoleniu (1954). Tytuł był znaczący - w warstwie fabularnej odnosił się do generacji dorastającej w czasie wojny i walczącej z okupantem, ale symbolizował także nową grupę, która wkraczała właśnie na filmową arenę: samego Wajdę i jego współpracowników - Kazimierza Kutza oraz Konrada Nałęckiego, późniejszego reżysera serialu Czterej pancerni i pies - a przede wszystkim aktorów. Tak mówił o nich reżyser: "Najsilniejszą stroną tego filmu byli aktorzy. Ich styl gry daleko odbiegał od przedwojennych wzorów. Rodziło się rzeczywiście coś nowego. Pokolenie młodych: Cybulski, Polański, Janczar, którego żywiołem stanie się w przyszłości kino. Ważna była zwłaszcza rola zagrana przez Tadeusza Janczara. Uderzała prawda wypowiadanych przez niego dialogów, których "aktorskość" w przedwojennych polskich filmach szczególnie raziła nasze ucho"1. A co z pojawiającymi się u ich boku kobietami? Najogólniej mówiąc, miały być młode, urocze i niedoświadczone. Raczej przebywać na ekranie, niż próbować coś grać. Z takim założeniem długo szukano odtwórczyni głównej roli kobiecej w Pokoleniu. Kazimierz Kutz wspominał, że po wielu perypetiach znaleźli "śliczną dziewczynę"2 w szkole baletowej, ale Aleksander Ford, opiekun debiutu Wajdy, uparł się, żeby Dorotę zagrała Urszula Modrzyńska, zawodowa aktorka, późniejsza Jagienka w jego Krzyżakach (1960).
W 1954 roku w podobny sposób myślał Antoni Bohdziewicz, który właśnie przymierzał się do przeniesienia na ekran Zemsty Aleksandra Fredry. Uznał, że w Klarę może się wcielić autentyczna nastolatka. Rozpoczęto poszukiwania dziewczyny wyglądającej na "panienkę z dworku szlacheckiego", także w szkołach. W żeńskim gimnazjum imienia Narcyzy Żmichowskiej w Warszawie trafiono na szesnastoletnią Beatę Tyszkiewicz; w czasie zdjęć próbnych w Łodzi pokonała starszą o dwa lata studentkę aktorstwa Alicję Wyszyńską. W 1955 roku ruszyła produkcja, ale od początku prześladował ją pech. Zaledwie po kilku dniach zdjęciowych w wypadku samochodowym ciężkich obrażeń doznał grający Papkina Tadeusz Kondrat. Na pół roku przerwano pracę. Po jej wznowieniu wcielający się w Dyndalskiego Edward Fertner został niefortunnie popchnięty na planie przez innego aktora i wpadł na poręcz, która się złamała. W wyniku upadku żebra wbiły mu się w płuca; aktor zmarł w szpitalu. Premiera filmu była kilkakrotnie przekładana, ostatecznie odbyła się dopiero ostatniego dnia września 1957 roku.
A tymczasem nadszedł rok 1956, który zmienił wszystko. I nie chodzi jedynie o pamiętny październik, kiedy pierwszym sekretarzem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej został Władysław Gomułka. Odwilż polityczna zaowocowała poluzowaniem gorsetu obyczajowego, co natychmiast wykorzystały nie tylko film, ale też prasa, a przede wszystkim polska ulica. W listopadzie na ekranach francuskich kin pojawia się dramat I Bóg stworzył kobietę (1956), który w całym zachodnim świecie wylansuje Brigitte Bardot, niespotykane wcześniej połączenie wyzywającego erotyzmu i dziewczęcości. Do Polski ten film nie dotrze, ale sława Bardotki - jak najbardziej. Prasa będzie publikować liczne fotosy BB, do kin wejdą niektóre kolejne filmy z jej udziałem, a dziewczyny zaczną naśladować koński ogon, rozkloszowane spódnice i bluzki z dekoltem francuskiej gwiazdy. Tym samym pojawi się nowy kobiecy typ, w "Przekroju" nazywany "kociakiem" i ozdabiający słynne krzyżówki.
Basia, poprzedniczka Poli
Kino najpierw wykorzystuje zmiany polityczne, by inaczej opowiadać o wojnie, co owocuje Kanałem (1956) Wajdy i Eroicą (1957) Andrzeja Munka, ale pojawia się też nowy rodzaj komedii przepełnionej absurdalnym humorem - Ewa chce spać (1957), debiut Tadeusza Chmielewskiego. Scenariusz napisał reżyser wraz z innym początkującym filmowcem, Andrzejem Czekalskim, dialogi zaś były dziełem Jeremiego Przybory, także debiutanta w filmie. Główną rolę postanowiono powierzyć nowej twarzy. Ówczesne perypetie realizatorów tak opisywał Czekalski: "Teoretycznie do postaci Ewy kandydowała cała paleta młodych aktorek, ale wszystkie były już ograne i kojarzyły się na zasadzie pozytywno-socjalistycznej, tak że w ogóle nam nie odpowiadały. Myśleliśmy przez pewien czas o Kalinie Jędrusik, ale ona się do tego nie nadawała z racji wieku. Zrobiliśmy więc konkurs na dziewczynę. Podjął się tego radośnie tygodnik "Film", dla którego była to dobra reklama. Umieszczali zdjęcia, a ludzie głosowali"3.
Faktycznie, w numerze z 7 kwietnia 1957 roku ukazało się ogłoszenie: "Zespół Syrena poszukuje kandydatki do głównej roli w nowym filmie pod tytułem Ewa chce spać. Jest to wesoła komedia, pełna nieoczekiwanych przygód i perypetii, a bohaterką jej jest właśnie ta Ewa. Ewa ma szesnaście lat i przypadkowego opiekuna w postaci młodego, sympatycznego i oczywiście przystojnego milicjanta - Piotra. [...] Ewa musi być ładna, gdyż inaczej nie podobałaby się ani Piotrowi (a to wynika ze scenariusza), ani widzom. Powinna być średniego wzrostu. Nie może mieć mniej niż osiemnaście lat, ale wiek jej nie może przekroczyć dwudziestu czterech lat. Kandydatka do roli Ewy powinna mieć co najmniej średnie wykształcenie, czyli zdany egzamin dojrzałości. Wymagana jest także nienaganna dykcja"4. Podobno nadeszło około tysiąca zgłoszeń, ale sądząc z kolejnego komunikatu, realizatorzy byli raczej rozczarowani efektami. Zdradzili także, z którego wymogu są gotowi zrezygnować: "Napływają ciągle Wasze listy. Czytamy je bardzo dokładnie, oglądamy zdjęcia... i ciągle nie jesteśmy zadowoleni. Pamiętajcie - kandydatka na Ewę musi być ładna i musi mieć zdolności aktorskie. To, czy jest ładna - możemy stwierdzić, oglądając zdjęcie. Dużo trudniej ocenić zdolności aktorskie. Dlatego w Waszych życiorysach piszcie nam więcej o swoich zainteresowaniach i osiągnięciach w tej dziedzinie (to nic, że często są one skromne), a mniej o stosunkach rodzinnych i pochodzeniu klasowym [...]. I prosimy: więcej samokrytycyzmu! Ale jeżeli uważacie, że naprawdę odpowiadacie podanym przez nas warunkom - piszcie śmiało, nawet jeżeli nie macie jeszcze matury. Dla wyjątkowo ładnej i zdolnej dziewczyny gotowi jesteśmy zrobić wyjątek"5.
Siedemnastoletnia Barbara Kwiatkowska, uczennica szóstej klasy średniej szkoły baletowej, która ostatecznie dostała rolę Ewy, nie tylko nie spełniała kryteriów wieku i wykształcenia, lecz nawet nie przysłała zgłoszenia. Reżyser Tadeusz Chmielewski ujawnił po latach, że niemal od początku była poza konkurencją: "Pic konkursu na odtwórczynię Ewy polegał na tym, że Basię Kwiatkowską wybrałem dużo wcześniej, szyto już nawet dla niej kostiumy. Od początku wiedziała, że wygra. Zobaczyłem ją na planie takiego krótkiego filmu Epizod Bronisława Broka o Zespole Pieśni i Tańca "Skolimów". Minęła mnie na korytarzu wytwórni. Była niebywale piękna i w naturalny sposób niewinna, co od razu budowało ciekawy kontrast z bandziorami mającymi pojawić się obok niej na ekranie. Miała przy tym talent aktorski. Chwytała w lot, o co chodzi w każdej scenie. Musieliśmy tylko oduczyć ją zbyt tanecznego i lekkiego sposobu chodzenia, więc wpakowaliśmy jej do walizki kilka cegieł"6.
Sukces komedii Ewa chce spać (ponad trzy i pół miliona widzów i Złota Muszla na festiwalu w San Sebastián) w jednej chwili uczynił z Kwiatkowskiej jednocześnie aktorkę, gwiazdę i ulubienicę publiczności. Błyskawicznie po Ewie... dostała dwie duże role w kolejnych filmach, można wręcz mówić o swego rodzaju szaleństwie w prasie na punkcie "Basi", jak ją pieszczotliwie nazywano. Dość wspomnieć, że w samym 1958 roku znalazła się siedem razy na przednich i tylnych okładkach "Filmu", choć jednocześnie na tych samych łamach narzekano obłudnie na jej przesadną popularność: "Będąc ostatnio w Katowicach, widziałem parę jej zdjęć na wystawie sklepu galanteryjnego, obok (jako reklama?) guzików i nici. Zdjęcia Barbary Kwiatkowskiej są wszędzie, nie tylko w pismach filmowych; samych stron tytułowych różnych czasopism dałoby się zebrać kilkanaście. Obcokrajowiec mógłby sądzić po krótkim u nas pobycie, że Basia Kwiatkowska jest kimś w rodzaju miejscowej królowej angielskiej, a w każdym razie najpopularniejszą osobą w kraju"7.
W ten sposób dorobiliśmy się polskiej BB, która była mniej rozerotyzowana od francuskiego oryginału, choć równie ładna i tak samo spragniona sławy i sukcesu, co zresztą nie spodobało się jej "odkrywcy": "Miałem do niej żal. Oczywiście nie o to, jak zagrała w Ewie..., bo była w tej roli genialna, ale o to, co nastąpiło potem. Ostrzegałem ją, że po premierze filmu zrobi się wokół niej szum, bo była zupełnie nową twarzą. Chciałem, żeby umiała zachować spokój wobec medialnego zainteresowania, żeby pamiętała o tym, że niedługo musi zdać maturę. Na planie Ewy... wydawało mi się, że poradzi sobie z popularnością, że będzie - jednak użyję tego słowa - rozsądna. Ale po premierze od razu wciągnęła ją machina sławy: dancingi, bale, zdjęcia w magazynach mody. Chyba nawet nie zrobiła tej matury. Owszem, zagrała później w kilku głośnych filmach, ale zawsze miałem wrażenie, że jest w tym wszystkim zagubiona. Za szybko chciała wejść na szczyt"8. Zaskakujące są te zarzuty Chmielewskiego, ale dość dobrze oddają ówczesny sposób myślenia. Młodym dziewczynom marzącym o karierze filmowej wysyłano sprzeczne komunikaty - z jednej strony wyróżniano je właśnie za młodość i urodę, a z drugiej oczekiwano, że nie będą korzystać z tych atutów.
Krajobraz przed debiutem
Felieton w "Filmie" o nadmiernej popularności Kwiatkowskiej kończył się zapewnieniem, że "nie jest ona jedyną ładną dziewczyną w Polsce"9. Przekonanych o wyjątkowej urodzie Polek było więcej, dlatego zaczęto organizować kolejne konkursy piękności. Pod koniec lat pięćdziesiątych władze zezwoliły na tak burżuazyjną rozrywkę jak wybory Miss Polonia, które nieregularnie odbywały się już przed wojną. Pierwszą edycję wygrała Alicja Bobrowska, dwudziestojednoletnia studentka PWST w Krakowie. Inne wybory toczyły się na łamach kolorowej prasy - "Przekrój" w numerze z 16 lutego 1958 roku ogłosił, że kino "szuka młodych aktorek", a w lipcu pałeczkę przejął "Film", rozkazując: "Piękne dziewczęta - na ekran!". Można już wówczas mówić o swego rodzaju modzie: nawet reżyserzy stali się zakładnikami myślenia, że szkoły aktorskie uczą przede wszystkim rzemiosła teatralnego, a w przypadku damskich ról filmowych bardziej liczą się uroda, styl bycia i to "coś", co sprawia, że dobrze wypada się na ekranie. Sukces Basi Kwiatkowskiej działał na wyobraźnię, więc nastolatki zaczęły masowo słać swoje zdjęcia do czasopism.
"Film" obiecywał jednocześnie dużo i mało: "Chodzi nam o dziewczęta naprawdę piękne i zgrabne. Ich udział w nowo realizowanych filmach będzie się początkowo ograniczał do statystowania lub małych ról epizodycznych. Pamiętajmy, że tak zaczynało swe kariery wiele słynnych dziś na cały świat gwiazd filmowych. Droga do sławy wiedzie od małych, nawet niepozornych sukcesów"10. W "Przekroju" powoływano się na Zachód: "Praktyka dowiodła, że przypadkowo odkryci "ludzie z ulicy" niekiedy osiągają sukces większy niż zawodowe aktorki czy aktorzy. Przykłady tego widzieliśmy na licznych filmach włoskich, a także i na filmach naszej rodzimej produkcji. Najsłynniejsi reżyserzy świata (między innymi Vittorio De Sica) odbywają co jakiś czas łowy na "dziewczęta". Znany jest na przykład fakt, że wspaniałą odtwórczynią roli Julii w nowej adaptacji tragedii Szekspira była zauważona przypadkiem w kawiarni Susan Shentall..."11.
Konkurs "Filmu" był imprezą cykliczną, w "Przekroju" skończyło się na jednorazowej zabawie. Wygrała ją szesnastoletnia Teresa Tuszyńska, która wkrótce otrzymała główną rolę kobiecą w dramacie Biały niedźwiedź (1959) Jerzego Zarzyckiego, ale jeszcze dwie inne finalistki rozpoczęły wtedy kariery filmowe: Danuta Starczewska w Sygnałach (1959) Jerzego Passendorfera i Zofia Słaboszowska w Kamiennym niebie (1959) Ewy i Czesława Petelskich. Wspomnieć również trzeba inne odkryte wówczas piękności, dwie początkujące studentki zaangażowane do kultowych produkcji: Ewę Krzyżewską z Popiołu i diamentu (1958) Andrzeja Wajdy i Marię Wachowiak z Pożegnań (1958) Wojciecha Jerzego Hasa. Do kina wróciła także Beata Tyszkiewicz obsadzona w kolejnym filmie Hasa - Wspólnym pokoju (1959). Co ciekawe, jej kilkuletnią przerwę w występach przed kamerą stawiano teraz niemal za wzór: "Rolę Klary zagrała, "lecz za karę" musiała opuścić szkołę, do której uczęszczała i - co najciekawsze - przez następne pięć lat w ogóle nie wystąpiła w filmie. Przeniosła się do innej szkoły, zdała maturę, postanowiła się czegoś nauczyć"12.
Rok 1960 to szczytowy moment popularności "pięknych dziewcząt na ekranie". Pola Raksa w pewnym sensie zajmie wtedy miejsce Barbary Kwiatkowskiej, która zaczyna powoli znikać z polskiego kina i kręcić filmy we Francji, u boku takich gwiazd jak Alain Delon czy Jean-Louis Trintignant. Pozostałym pięknym amatorkom też wiedzie się znakomicie: Teresa Tuszyńska błyszczy w swojej najsłynniejszej roli w Do widzenia, do jutra (1960), a Zofia Słaboszowska po współpracy z Wandą Jakubowską w Spotkaniach w mroku (1960) dostaje angaż w NRD. Trwa realizacja nieukończonego wówczas Lenina w Polsce, w którym w jedną z głównych postaci wciela się Danuta Starczewska. W swoich Niewinnych czarodziejach (1960) Andrzej Wajda w głównej roli obsadza aktorkę niezawodową - dwudziestojednoletnią Krystynę Stypułkowską. Rok 1960 to również debiut Elżbiety Czyżewskiej, czołowej gwiazdy polskiego kina lat sześćdziesiątych. Świeżo upieczona absolwentka warszawskiej PWST zwraca na siebie uwagę w kilku spektaklach Teatru Telewizji, bierze udział w zdjęciach próbnych do Szatana z VII klasy, a ostatecznie pojawia się w drugoplanowej roli w pierwszym filmie Stanisława Barei - Mąż swojej żony. Wśród nich wszystkich Raksa, choć wcale nie najmłodsza (była rok starsza od Teresy Tuszyńskiej), prezentowała się najbardziej dziewczęco. Tak zresztą ją przedstawiano: "Jasnowłosa, niebieskooka, o miłej, "niewinnej" twarzy"13.
Choć na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych w polskich filmach pojawiło się wiele nowych aktorek, zapotrzebowanie na te "nieopatrzone" wciąż rosło. Z okładek tygodników "Film" i "Ekran" regularnie uśmiechały się kolejne piękności, ale czasem już w marcu twarze zaczynały się powtarzać. Dość powiedzieć, że w 1959 roku w "Ekranie" aż trzy razy na pierwszej stronie znalazły się zdjęcia Barbary Kwiatkowskiej i Lucyny Winnickiej, a dwa razy - Ewy Krzyżewskiej. W 1961 roku w "Filmie" dwa razy na okładkę trafiły między innymi Beata Tyszkiewicz, Krystyna Stypułkowska i Kalina Jędrusik.
Kaniewska czyta "Dookoła Świata"
Jeszcze w 1960 roku, zaledwie kilka miesięcy po ukończeniu zdjęć do swojego pierwszego filmu, Pola Raksa stwierdziła: "To wszystko stało się bardzo nagle i bardzo przypadkowo"14. Także z dzisiejszej perspektywy można odnieść wrażenie, że miała wyjątkowe szczęście: o nic nie musiała zabiegać, została odkryta i wylansowana, od razu w głównej roli, w kasowym przeboju. Opowieść o szczęśliwym zbiegu okoliczności będzie w wywiadach wracać wielokrotnie, a jej najpełniejsza wersja brzmi następująco: "Wracając z uniwersytetu, wstąpiłam z koleżanką do baru mlecznego, do którego nigdy przedtem nie chodziłam. Posilał się tam akurat fotoreporter "Dookoła Świata", Barącz, który przyjechał do naszego miasta [Wrocławia], by zrobić zdjęcia jakiejś dziewczyny w związku z konkursem "Gwiazda tygodnia". No i stało się. Sfotografował mnie. [...] Reżyser Kaniewska obejrzała te fotografie i postanowiła zaprosić mnie na próbne zdjęcia Szatana z VII klasy. Nie znała nawet mojego adresu, wysłała więc list na uniwersytet, na wydział polonistyki, gdzie byłam wtedy studentką pierwszego roku"15.
Pismo "Dookoła Świata" było ilustrowanym tygodnikiem skierowanym do młodzieży. Pod wieloma względami przypominało "Przekrój" - zorientowany na Zachód i naśladujący tamtejsze magazyny. Pismo wyróżniało się liczbą reportaży z różnych zakątków globu, lecz starano się w nim trzymać rękę na pulsie także w kwestii popkultury. I tu nie mogło się obejść bez "pięknych dziewcząt na ekranach" - w lutym 1959 roku na okładce pokazano zjeżdżającą na nartach Teresę Tuszyńską, a w październiku pretekstem do zaprezentowania portretu Barbary Kwiatkowskiej był jej ślub z Romanem Polańskim. W jednym z numerów zresztą redakcja w żartobliwy sposób komentowała to zjawisko: "Czytelnicy dzielą się na dwa obozy: jeden domaga się pięknych dziewcząt na okładkach, drugi - zdjęć egzotycznych, podróżniczych, fantastycznych. Zachowujemy więc proporcję: jedna przedstawicielka płci pięknej na jednego węża boa, jeden kaktus i jeden portret sportowca"16. W listopadzie pojawiła się nowa rubryka Nasze gwiazdy, prezentująca "piękną dziewczynę, będącą aktualnie bohaterką tej strony. Tylko dlatego, że jest piękna... Niechaj będzie więc sławna przez jeden tydzień w nakładzie czterystu tysięcy egzemplarzy. Nic więcej nie możemy jej ofiarować. Nawet statystowania w filmach. Dostaje od nas za to uśmiech Czytelników (bo jakże można się nie uśmiechnąć na widok ślicznej dziewczyny?), no i tę właśnie sławę na jeden tydzień. Ot, miłe wspomnienie na całe życie"17. Jako pierwsza została zaprezentowana studentka Zosia Borkowska, polski sobowtór Brigitte Bardot, która "tak samo się nawet porusza jak BB, chociaż nigdy przed zobaczeniem Bardotki o tym nie wiedziała"18. Zdjęcia zrobiła Zofia Nasierowska, późniejsza fotografka gwiazd.
Pola Raksa była dziewiątą bohaterką tej rubryki, jej zdjęcia ukazały się w drugim numerze z 1960 roku. Pokazano blondynkę z włosami do ucha, dość poważną; na żadnej z czterech fotografii się nie uśmiecha. Uzupełniono je opisem: "Gdy jadła śniadanie w barze mlecznym, dojrzał ją niezawodnym okiem fotoreportera Piotr Barącz. Czy pozwoli zrobić sobie kilka zdjęć? Podniosła się. Po kilku słowach wyjaśnienia umówiliśmy się na popołudnie, gdyż teraz miała zajęcia na uniwersytecie. Pola Raksa ma osiemnaście lat i jest studentką pierwszego roku polonistyki. Dlaczego wybrała ten wydział? Przede wszystkim interesuje się literaturą. Ubóstwia poezję Gałczyńskiego i Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Kiedyś nawet deklamowała, uzyskując pierwsze miejsce w wojewódzkich eliminacjach konkursu recytatorskiego. [...] Stara się jak może najczęściej chodzić do teatru, opery i kina. Z teatrem ma zresztą stare "powiązania". Należała do kółka dramatycznego MDK"19. Czy to właśnie obiecująca informacja o udziale w konkursie recytatorskim i próbach aktorskich w Miejskim Domu Kultury sprawiły, że reżyserka Maria Kaniewska, szukająca odtwórczyni roli Wandy w Szatanie z VII klasy, właśnie na nią zwróciła uwagę? A może decydująca była uroda widoczna na zdjęciach? A także świetne imię i nazwisko - krótkie, nietypowe, przywodzące na myśl pierwszą Polkę w Hollywood: Polę Negri.
Pola Raksa: Przeciw moim filmowym planom zaprotestowała mama. Za wszelką cenę usiłowała nie dopuścić mnie do tak zepsutego w jej ówczesnym mniemaniu środowiska jak aktorskie. Trzeba było przyjazdu ekipy filmowej i przekonywań reżyser Kaniewskiej, aby mama wyraziła swoją zgodę20.
Sesja młodej Poli Raksy w "Dookoła Świata", 1960
Kaniewska uległa obowiązującej modzie na angażowanie niezawodowych aktorek, choć twierdziła, że nie lubi pracować z amatorami. Sytuację miała już jednak przećwiczoną przy filmie Awantura o Basię (1959), gdzie główną rolę grała pięcioletnia Małgosia Piekarska: "Pisałam cały scenariusz tak, żeby Basia prawie nic nie mówiła. Dlatego w filmie ona istnieje, jest, przechodzi, biega, uśmiecha się. [...] Prowadziłam Małgosię trochę na zasadzie małpki na sznurku. Ona była bardzo pojętna, ale też miała bardzo proste sceny"21. Awantura o Basię, choć chłodno przyjęta przez krytykę, stała się największym przebojem kasowym 1959 roku (w sumie przyciągnęła do kin ponad osiem milionów widzów), została też doceniona na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym dla Dzieci i Młodzieży w Wenecji w 1960 roku, gdzie dostała trzy nagrody.
Nic dziwnego, że szybko zapadła decyzja o adaptacji kolejnej powieści Kornela Makuszyńskiego. Zapewne kierowano się nadzieją, że tytułowego "Szatana" - czyli siedemnastoletniego Adasia Cisowskiego, który wpada na trop skarbu ukrytego jeszcze przez żołnierza napoleońskiego - publiczność pokocha tak samo jak małą Basię. Sama Maria Kaniewska podkreślała związki Szatana z Awanturą o Basię, opowiadając w prasie o nowej produkcji: "Film jest skierowany do realizacji, ale szczerze mówiąc, nie bardzo bym jeszcze chciała zdradzać niektóre sekrety. Czy mam dla czytelników "Filmu" zrobić wyjątek? Spróbuję. Scenariusz napisaliśmy wspólnie z Romanem Niewiarowiczem, znanym dramaturgiem i aktorem, który w Awanturze o Basię grał rolę "strasznego wujka". Zdjęcia będzie robił operator Basi, Antoni Wójtowicz, kierownictwo produkcji obejmuje Stanisław Daniel. Jeżeli zaś idzie o aktorów... Nie, o obsadzie naprawdę nie mogę jeszcze powiedzieć nic konkretnego, poza tym, że [...] w maleńkim epizodzie weźmie pewnie udział Basia, czyli Małgosia Piekarska"22.
Awantura z szatanem
Kiedy w maju rozpoczynały się zdjęcia do filmu, w Teatrze Klasycznym w Warszawie odbyła się premiera spektaklu Szatan z VII klasy w reżyserii Ireny Grywińskiej, z Witoldem Sadowym jako Adasiem. Sadowy miał już wówczas czterdzieści lat i obsadzenie go w roli ucznia spotkało się z kpinami kolegów i koleżanek, na przykład Jadwigi Chojnackiej, która pewnego razu przywitała go słowami: "Jak się masz, szatan z czterdziestej siódmej klasy?"23. Kaniewska musiała zdawać sobie sprawę, że to, co akceptowalne w teatrze, w filmie stanie się nieznośne, tym bardziej że akcję przeniosła do współczesności. Ta niewinna z pozoru zmiana omal nie doprowadziła do rezygnacji z oryginalnego tytułu, o czym informowano w czasie zdjęć: "Realizatorzy posługują się tytułem książki tylko tymczasowo. Film będzie miał inną nazwę - może Awantura z szatanem - ponieważ "siódma klasa" wprowadza pewien zamęt. Była to bowiem siódma klasa czasów Makuszyńskiego, czyli klasa przedmaturalna. Zgodnie z dzisiejszą nomenklaturą szkolną musiałby to być film o czternastolatkach, podczas gdy Adam ma przecież lat siedemnaście"24. Ostatecznie tytułu nie zmieniono, w żaden sposób nie odnosząc się w treści filmu do "niewłaściwego" numeru klasy, choć nie ma wątpliwości, że akcja dzieje się w latach sześćdziesiątych. Świadczą o tym nie tylko stroje i wnętrza - już w pierwszej scenie, kiedy Adaś idzie do szkoły, w tle widać plakat filmu Do widzenia, do jutra.
Kaniewska potrzebowała więc do swojego filmu autentycznie młodych ludzi. To dlatego odtwórczyni roli Wandy, ukochanej Adasia, szukała raczej wśród "gwiazd" z "Dookoła Świata" niż aktywnych zawodowo aktorek. Na zdjęcia próbne zaproszono spore grono dziewczyn, zarówno amatorek, jak i studentek dopiero rozpoczynających naukę w szkołach teatralnych. Efekty tych prób można jeszcze dziś oglądać w serwisie Filmoteki Narodowej. Najlepsze z kandydatek starano się przypasować do potencjalnych odtwórców roli Adasia. W finale wypróbowano dwie pary, starszą - Elżbietę Czyżewską z Jerzym Nasierowskim, i młodszą - Polę Raksę z Józefem Skwarkiem. Wybrano młodszą. Kto wie, czy najbardziej z tej decyzji nie ucieszyła się redakcja "Dookoła Świata", na łamach którego wkrótce obwieszczono: "Gwiazda tygodnia "DŚ" gwiazdą filmową"25.
Realizacja Szatana z VII klasy przebiegała wyjątkowo sprawnie, minęło zaledwie dziesięć miesięcy od opublikowania sesji zdjęciowej Raksy do wejścia filmu na ekrany kin. Przyznawano to także w prasie: "Reżyser Kaniewska pracuje szybko, z humorem. Dla swych dwojga debiutantów jest wyrozumiała, wiedząc, czego może się po nich spodziewać. Kolejne ujęcia rejestrowane są sprawnie, dobry nastrój na pewno pomaga w pracy"26.
25 listopada 1960 roku w warszawskim kinie Moskwa odbyła się uroczysta premiera zakończona owacją. Opinie recenzentów rozjechały się z odczuciami publiczności - krytyka filmowa przyjęła dzieło Kaniewskiej bez wielkiego entuzjazmu. Jeśli je chwalono, to w banalny sposób, jak w tygodniku "Nowa Wieś", doceniając raczej zalety pierwowzoru literackiego: "Film wiernie, aczkolwiek w sposób nieco uwspółcześniony odtwarza fabułę książki. Zrobiony kulturalnie - jest równie uroczy, równie pogodny, pełen wybornego humoru i ciekawych sytuacji co książka. Nie zawiodą się miłośnicy Makuszyńskiego"27. Litości dla Szatana... nie mieli za to wpływowi publicyści: Krzysztof Teodor Toeplitz ze "Świata" i Stanisław Grzelecki z "Życia Warszawy". Ten drugi pisał między innymi: "Klimat opowiastek Makuszyńskiego gdzieś się rozwiał, pozostała dość niezdarna konstrukcja sytuacyjna o nieokreślonym przeznaczeniu. [...] Aktorzy dorośli udają, iż biorą poważnie ten film dla dzieci, natomiast aktorzy młodociani wcale nie udają, iż chcą grać w filmie dla dorosłych"28.
Z Józefem Skwarkiem w filmie Szatan z VII klasy, 1960
Źródło: PolFilm / East News
Pola Raksa: Ja nie grałam, ja miałam wyłącznie tremę!29
Sceptycyzm w stosunku do filmu najmocniej wybrzmiał w recenzji Stanisława Janickiego o wszystko mówiącym tytule Bez wdzięku i lekkości. Janicki ocenił, że uwspółcześnienie fabuły było błędem, i uznał, że Szatan nie będzie się podobać młodym widzom: "Zapomnieli twórcy filmu o tym, że młodzieży klas licealnych roku 1960 nie są w stanie zainteresować dosyć archaiczne przygody Adasia, Wandy i Pana Profesora. [...] Szatan w porównaniu z Awanturą o Basię nie jest krokiem naprzód w twórczości reżyserskiej Marii Kaniewskiej. Budowa scen, prowadzenie aktorów pozostawiają wiele do życzenia. Debiutujący tu Józef Skwark, a szczególnie Pola Raksa, nie zdołali mnie przekonać o swym talencie aktorskim"30. Być może film Kaniewskiej faktycznie nie porwał dorastającej młodzieży, za to młodsze dzieci w ekranowym Adasiu, Wandzie i Panu Profesorze się zakochały. Mogą świadczyć o tym listy, jakie przyszły do "Filmu", gdzie ukazała się recenzja Janickiego. Jurek z Warszawy (podpisany "Roztargniony Jurek", pewnie ze względu na błędy ortograficzne) pisał: "Jestem wzburzony o pańskiej opinii Szatana. Nie wiem, jakie panu się filmy podobają. Jestem wzburzony i pełen nienawiści do pana... Jest pan "straszny", jeżeli się pan wyraża, że nie byli osadzeni sympatyczni aktorzy. Nie słyszałem jeszcze takiego redaktora. Musi pan wiedzieć, że jak się dowiedziałem o zdaniu pana na temat tego filmu, nie mogłem spokojnie odrobić lekcji. Pan mnie bardzo zdenerwował. Coś podobnego. Film jest śliczny, przecódny..."31. Jeszcze ostrzejsza w swoich sądach była grupa "chłopców i dziewcząt z Warszawy": "Absurd jest to co pan napisał. Młodzież właśnie takich filmów szuka... Pierwszy film po Krzyżakach to Szatan. Każdy, kto wychodził z kina, był roześmiany, rozpromieniony, wesoły i zakochany. Nie wiem czego pan chce od tego filmu. Nicpoń z pana... Jesteśmy oburzeni, wzruszeni, i cali w nerwach... Nie wiem, jakie filmy się panu podobają. Wskazuje na to, że jest pan "zacofanym" człowiekiem"32.
Reszta tekstu dostępna w regularnej sprzedaży.