Pogłos - Agnieszka Dyszak

Kup ebooka

6.06 zł
5.03 zł (5,15 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

***

jestem szorstka

zarysowana przeszłość ukształtowała mnie

każdy dzień

każdy kant i każdy niesprawiedliwy raz

otwarta dłoń i zaciśnięta pięść

jestem szorstka

skóra utwardzona bliznami

pokiereszowany mózg

serce dziurawe

cała pokryta zadrami

ale jestem

przetrwałam

ukształtowała mnie przeszłość

trudna

zła

a jednak potrafię kochać

a jednak dobro mnie wzrusza

to nic że wewnątrz pełna życiowych szram

bo dzisiaj jestem

i kocham

***

siedzę w ciemnościach

zaciągnięte zasłony

okna i drzwi szczelnie zamknięte

a i tak zbyt dużo dociera wspomnień

próbuję się z ciebie wyleczyć

nigdy nie powiedziałeś

że jest ci przykro

nigdy nie usłyszałam słowa przepraszam

już na to nie czekam

nawet dobrze się trzymam

nie szukam okazji do kontaktu

rozumiem że nigdy nie będziesz moim domem

nie ma dla mnie miejsca

w twoim życiu

pogodziłam się z tym

naprawdę

już wszystko dobrze

co z tego że co dzień sypiam w twojej piżamie

i twoje perfumy na niej rozpylam

to jest nieważne

to nic nie znaczy

***

byłam tylko cieniem w twoim blasku

kolejny początek

kolejny koniec

ciebie nie ma

mieliśmy cele

teraz poza zasięgiem

już nie zobaczę nas rozświetlonych

ciebie nie ma

jesteśmy jak atlantyda

- na dnie

kolejny sen

potwory szalejące w głowie

zgasłam jak wypalona świeczka

został kruchy knot

ciebie nie ma

***

kałamarze wyschły

a ja wciąż szukam słów

by napisać do ciebie

chciałabym móc dotknąć serca

przepędzić demony

lęki spalić jak zapałkę

przywrócić nadzieję

tobie i mnie

wykluczonym z miłości

tymczasem brak mi odwagi

żeby się zbliżyć

nie widzisz mnie

jednak wiem

że ty i ja...

po prostu to wiem

kiedyś się odważę

***

rzucił na mnie urok

to niczyj interes - jest jak jest

zawsze kiedy wychodzi kołacze myśl

czy jeszcze wróci

ta miłość smakuje niebezpieczeństwem

jest cudownie szorstka

nie obchodzi mnie jeśli umrę

jestem zakochana

mówię mu że wszystko będzie dobrze

a on wie

że tylko ja w to wierzę

czy wierzę?

jego imię... jego ból...

to niczyj interes

jestem zakochana

***

przeszłam powoli obok twoich drzwi

już tu nie mieszkasz

minęły lata

zniknąłeś gdzieś w innej przestrzeni

a ja czekam i tęsknię

jak pustynia za deszczem

zawsze byłeś inny

lepszy od wszystkich

patrzę na pusty dom i zamknięte drzwi

prawie słyszę serca krzyk

czekam i tęsknię

wciąż jestem sama

bo nikt nie może zaoferować mi tego co Ty

odchodząc słyszę serca krzyk

czekam i tęsknię

nie słyszysz

ale to nic

może wrócę tutaj za rok

zapukam w te drzwi

otworzysz...?

***

przeszywasz serce milczeniem

duszę mrozisz obojętnością

nie pytasz nikogo gdzie jestem

nie szukasz...

nie zastanawiasz się czy jeszcze żyję...

pojawiłeś się tylko na chwilę

wierzyłam że będzie wiecznością

tańczyliśmy w wirze szaleństwa

zakochania...

porwałeś do nieba

zabrałeś w czeluści piekielne

chłonęliśmy siebie bez opamiętania

niczym w obłędzie

i nagle prysła bańka mydlana

ulotniła się euforia

a z nią ty

z raju nic nie zostało

omiata mnie arktyczny chłód

policzki ubrane w lód

***

ból jest głodny

trzeba go karmić żeby nie osłabł

o bólu należy mówić

bólem należy się dzielić

lubimy to

niech każdy poczuje ból

niech każdy go doświadczy

ból lubi gdy każdy na niego patrzy

gdy każdy go czuje

lubi nas

każdego z osobna doświadcza

nikogo nie pomija

a nawet gdyby chciał to bliźni na to nie pozwoli

by cierpieć musiał sam

podzieli się swoim bólem

nikt w cierpieniu nie chce być sam

nie chce by ktoś miał lepiej od niego

więc zadaje ból

bo taki już jest ten chory świat

kocha ból

***

powiedziałeś że będziesz zawsze

zniknąłeś jak śmierć w żyłach

milczeniem serca

jestem cały czas tutaj

ta sama co zwykle

do ciebie krzyczę

nie poznaję

nie wiem kim teraz jesteś

potrzebuję cię

nie musisz mówić że kochasz

po prostu bądź w zasięgu ręki

nie musisz być na zawsze

nie zamknę cię w klatce

ale bądź blisko

nie odchodź

dopóki nie zasnę

***

niemy krzyk przedziera się przez źrenice

ból wżera się w kości

rozrywa serce

słona lawa zalewa płuca

od środka jestem jak gejzer

na zewnątrz ciepłe jacuzzi

dziecko patrzy

uśmiechem próbuję zakryć rozpacz

przytulam i mówię kocham

kocham

zamykam drzwi do reszty uczuć

nie chcę go krzywdzić

wyrzucam klucz

wulkan dymi...

***

życie ze mnie zadrwiło

prycha mi prosto w twarz

utkwiłam w martwym punkcie

kilka dróg do wyboru

i każda wydaje się zła

stoję w miejscu

bezsilność ma ciężar ołowiu

jest jak buty z betonu

nie można ruszyć do przodu

tylko się kiwasz

jak wskazówka metronomu

ani razu do przodu

lewo prawo

prawo lewo

w tle gra muzyka

a ja już wiem

to mój ostatni taniec

***

szara zmęczona twarz

ukryta łza

nieboski raj

każdego dnia na nowo kruszą się uczucia

jestem przeźroczysta

mijasz obojętnie

a kiedyś przecież tak bliska

bez ciebie jak cień

umieram

niszczeję jak stara rzecz

przy tobie -

jak zaśniedziałe srebro

pozbawione blasku

pozbawiona swojego miejsca

tułam się

ulatuję to tu to tam jak pióro

zgubione przez ptaka

a kiedyś przecież to ja miałam skrzydła

***

potrzebuję cię właśnie teraz

nie zawiedź mnie

upadam

lecę w dół jak kamień

uderzam o skały

odbijam się jak piłka

potrzebuję cudu

wołam cię

ale ciebie nie ma

nie odpowiadasz

myślałam że jesteś po mojej stronie

ale nie

nikogo nie ma

tracę zmysły

został tylko scenariusz w głowie

i szaleńcza pustka

***

tkwi uwięziona w martwym punkcie

bez możliwości poruszania

zakneblowana obawą

spętana obyczajem

zakuta w dyby oczekiwań

czeka co będzie

policzki zroszone łzami

zapomnieć nie chce-

- odrzucić nie chce

tego co mogłoby być

a mogłoby być tak pięknie

skurcz serca i ból

strach

ile jeszcze wytrzyma

niepewność czy warto przecinać sznur

uciekać

spętana

owinięta w kokon cudzych norm

i własnego strachu

wybucha szlochem

wie

kolejny raz czeka ją przegrana

***

zaprosił mnie do kina

żeby uzdrowić relacje i może trochę mnie

siedzę niemo wpatrzona w ekran

na sali cisza

"a w mojej głowie wojna myśli niespokojnych"

myśli moich

nóż

taki duży kuchenny wbić

tylko gdzie

już wiem

w udo - moje udo

głębokie rozcięcie

a potem w brzuch - mój brzuch

z całych sił

bo przecież nie ma sensu podcinanie żył

to takie oklepane

i za mało dogłębne

zrobiło się jasno

wszyscy wstają

podobał ci się film?

tak

nawet bardzo

***

na myśl o dniu cały drżysz

nie masz przyjaciół

rodziny

nie masz nic

ludzie ze wzrokiem wbitym

w swoje szczęście

dla nich nie istniejesz

jesteś

kolejną przeszkodą do ominięcia

żebrakiem łaknącym spojrzenia

szukającym resztek człowieczeństwa

w obliczu zapadającego mroku

powłócząc nogami

z obolałym sercem i duszą jałową

zamykasz za sobą drzwi

pragniesz spokoju

wytchnienia

zanurzyć się chociaż w przyjemne sny

ale i tam nie zaznajesz szczęścia

nie możesz

szczęścia po prostu

nie ma

Gościnnie w duetach Zbigniew Tokarski

Gościnnie w duecie Vincent Esh

Gościnnie w duecie Beata Nicoś-Trenk

Gościnnie w duecie Dorota Wojtkowska

Gościnnie w duecie Daniel Nurzyński

Gościnnie w duecie Aleksandra Grabowski

Gościnnie w duecie Justyna Barańska

Gościnnie w duecie Marcin Lorek

Gościnnie w duecie Paweł Przy

Gościnnie w duecie Agnieszka Symber

Redaktor Agnieszka Dyszak

? Agnieszka Dyszak, 2023

Tomik "Pogłos" to niejako kontynuacja tomiku "Echo", próba rozliczenia się z różnymi aspektami z przeszłości, odsunięcia w cień tego co było. "Pogłos" zamyka pewien rozdział życia Autorki. Książka uświetniona jest duetami napisanymi ze wspaniałymi poetami, publikującymi kiedyś i dziś w grupie literackiej na FB "Mundus Poeticus"

ISBN 978-83-8351-292-1

Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero