Pogłos - Agnieszka Dyszak
6.06 zł
5.03 zł
(5,15 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
jestem szorstka
zarysowana przeszłość ukształtowała mnie
każdy dzień
każdy kant i każdy niesprawiedliwy raz
otwarta dłoń i zaciśnięta pięść
jestem szorstka
skóra utwardzona bliznami
pokiereszowany mózg
serce dziurawe
cała pokryta zadrami
ale jestem
przetrwałam
ukształtowała mnie przeszłość
trudna
zła
a jednak potrafię kochać
a jednak dobro mnie wzrusza
to nic że wewnątrz pełna życiowych szram
bo dzisiaj jestem
i kocham
siedzę w ciemnościach
zaciągnięte zasłony
okna i drzwi szczelnie zamknięte
a i tak zbyt dużo dociera wspomnień
próbuję się z ciebie wyleczyć
nigdy nie powiedziałeś
że jest ci przykro
nigdy nie usłyszałam słowa przepraszam
już na to nie czekam
nawet dobrze się trzymam
nie szukam okazji do kontaktu
rozumiem że nigdy nie będziesz moim domem
nie ma dla mnie miejsca
w twoim życiu
pogodziłam się z tym
naprawdę
już wszystko dobrze
co z tego że co dzień sypiam w twojej piżamie
i twoje perfumy na niej rozpylam
to jest nieważne
to nic nie znaczy
byłam tylko cieniem w twoim blasku
kolejny początek
kolejny koniec
ciebie nie ma
mieliśmy cele
teraz poza zasięgiem
już nie zobaczę nas rozświetlonych
ciebie nie ma
jesteśmy jak atlantyda
- na dnie
kolejny sen
potwory szalejące w głowie
zgasłam jak wypalona świeczka
został kruchy knot
ciebie nie ma
kałamarze wyschły
a ja wciąż szukam słów
by napisać do ciebie
chciałabym móc dotknąć serca
przepędzić demony
lęki spalić jak zapałkę
przywrócić nadzieję
tobie i mnie
wykluczonym z miłości
tymczasem brak mi odwagi
żeby się zbliżyć
nie widzisz mnie
jednak wiem
że ty i ja...
po prostu to wiem
kiedyś się odważę
rzucił na mnie urok
to niczyj interes - jest jak jest
zawsze kiedy wychodzi kołacze myśl
czy jeszcze wróci
ta miłość smakuje niebezpieczeństwem
jest cudownie szorstka
nie obchodzi mnie jeśli umrę
jestem zakochana
mówię mu że wszystko będzie dobrze
a on wie
że tylko ja w to wierzę
czy wierzę?
jego imię... jego ból...
to niczyj interes
jestem zakochana
przeszłam powoli obok twoich drzwi
już tu nie mieszkasz
minęły lata
zniknąłeś gdzieś w innej przestrzeni
a ja czekam i tęsknię
jak pustynia za deszczem
zawsze byłeś inny
lepszy od wszystkich
patrzę na pusty dom i zamknięte drzwi
prawie słyszę serca krzyk
czekam i tęsknię
wciąż jestem sama
bo nikt nie może zaoferować mi tego co Ty
odchodząc słyszę serca krzyk
czekam i tęsknię
nie słyszysz
ale to nic
może wrócę tutaj za rok
zapukam w te drzwi
otworzysz...?
przeszywasz serce milczeniem
duszę mrozisz obojętnością
nie pytasz nikogo gdzie jestem
nie szukasz...
nie zastanawiasz się czy jeszcze żyję...
pojawiłeś się tylko na chwilę
wierzyłam że będzie wiecznością
tańczyliśmy w wirze szaleństwa
zakochania...
porwałeś do nieba
zabrałeś w czeluści piekielne
chłonęliśmy siebie bez opamiętania
niczym w obłędzie
i nagle prysła bańka mydlana
ulotniła się euforia
a z nią ty
z raju nic nie zostało
omiata mnie arktyczny chłód
policzki ubrane w lód
ból jest głodny
trzeba go karmić żeby nie osłabł
o bólu należy mówić
bólem należy się dzielić
lubimy to
niech każdy poczuje ból
niech każdy go doświadczy
ból lubi gdy każdy na niego patrzy
gdy każdy go czuje
lubi nas
każdego z osobna doświadcza
nikogo nie pomija
a nawet gdyby chciał to bliźni na to nie pozwoli
by cierpieć musiał sam
podzieli się swoim bólem
nikt w cierpieniu nie chce być sam
nie chce by ktoś miał lepiej od niego
więc zadaje ból
bo taki już jest ten chory świat
kocha ból
powiedziałeś że będziesz zawsze
zniknąłeś jak śmierć w żyłach
milczeniem serca
jestem cały czas tutaj
ta sama co zwykle
do ciebie krzyczę
nie poznaję
nie wiem kim teraz jesteś
potrzebuję cię
nie musisz mówić że kochasz
po prostu bądź w zasięgu ręki
nie musisz być na zawsze
nie zamknę cię w klatce
ale bądź blisko
nie odchodź
dopóki nie zasnę
niemy krzyk przedziera się przez źrenice
ból wżera się w kości
rozrywa serce
słona lawa zalewa płuca
od środka jestem jak gejzer
na zewnątrz ciepłe jacuzzi
dziecko patrzy
uśmiechem próbuję zakryć rozpacz
przytulam i mówię kocham
kocham
zamykam drzwi do reszty uczuć
nie chcę go krzywdzić
wyrzucam klucz
wulkan dymi...
życie ze mnie zadrwiło
prycha mi prosto w twarz
utkwiłam w martwym punkcie
kilka dróg do wyboru
i każda wydaje się zła
stoję w miejscu
bezsilność ma ciężar ołowiu
jest jak buty z betonu
nie można ruszyć do przodu
tylko się kiwasz
jak wskazówka metronomu
ani razu do przodu
lewo prawo
prawo lewo
w tle gra muzyka
a ja już wiem
to mój ostatni taniec
szara zmęczona twarz
ukryta łza
nieboski raj
każdego dnia na nowo kruszą się uczucia
jestem przeźroczysta
mijasz obojętnie
a kiedyś przecież tak bliska
bez ciebie jak cień
umieram
niszczeję jak stara rzecz
przy tobie -
jak zaśniedziałe srebro
pozbawione blasku
pozbawiona swojego miejsca
tułam się
ulatuję to tu to tam jak pióro
zgubione przez ptaka
a kiedyś przecież to ja miałam skrzydła
potrzebuję cię właśnie teraz
nie zawiedź mnie
upadam
lecę w dół jak kamień
uderzam o skały
odbijam się jak piłka
potrzebuję cudu
wołam cię
ale ciebie nie ma
nie odpowiadasz
myślałam że jesteś po mojej stronie
ale nie
nikogo nie ma
tracę zmysły
został tylko scenariusz w głowie
i szaleńcza pustka
tkwi uwięziona w martwym punkcie
bez możliwości poruszania
zakneblowana obawą
spętana obyczajem
zakuta w dyby oczekiwań
czeka co będzie
policzki zroszone łzami
zapomnieć nie chce-
- odrzucić nie chce
tego co mogłoby być
a mogłoby być tak pięknie
skurcz serca i ból
strach
ile jeszcze wytrzyma
niepewność czy warto przecinać sznur
uciekać
spętana
owinięta w kokon cudzych norm
i własnego strachu
wybucha szlochem
wie
kolejny raz czeka ją przegrana
zaprosił mnie do kina
żeby uzdrowić relacje i może trochę mnie
siedzę niemo wpatrzona w ekran
na sali cisza
"a w mojej głowie wojna myśli niespokojnych"
myśli moich
nóż
taki duży kuchenny wbić
tylko gdzie
już wiem
w udo - moje udo
głębokie rozcięcie
a potem w brzuch - mój brzuch
z całych sił
bo przecież nie ma sensu podcinanie żył
to takie oklepane
i za mało dogłębne
zrobiło się jasno
wszyscy wstają
podobał ci się film?
tak
nawet bardzo
na myśl o dniu cały drżysz
nie masz przyjaciół
rodziny
nie masz nic
ludzie ze wzrokiem wbitym
w swoje szczęście
dla nich nie istniejesz
jesteś
kolejną przeszkodą do ominięcia
żebrakiem łaknącym spojrzenia
szukającym resztek człowieczeństwa
w obliczu zapadającego mroku
powłócząc nogami
z obolałym sercem i duszą jałową
zamykasz za sobą drzwi
pragniesz spokoju
wytchnienia
zanurzyć się chociaż w przyjemne sny
ale i tam nie zaznajesz szczęścia
nie możesz
szczęścia po prostu
nie ma
Gościnnie w duetach Zbigniew Tokarski
Gościnnie w duecie Vincent Esh
Gościnnie w duecie Beata Nicoś-Trenk
Gościnnie w duecie Dorota Wojtkowska
Gościnnie w duecie Daniel Nurzyński
Gościnnie w duecie Aleksandra Grabowski
Gościnnie w duecie Justyna Barańska
Gościnnie w duecie Marcin Lorek
Gościnnie w duecie Paweł Przy
Gościnnie w duecie Agnieszka Symber
Redaktor Agnieszka Dyszak
? Agnieszka Dyszak, 2023
Tomik "Pogłos" to niejako kontynuacja tomiku "Echo", próba rozliczenia się z różnymi aspektami z przeszłości, odsunięcia w cień tego co było. "Pogłos" zamyka pewien rozdział życia Autorki. Książka uświetniona jest duetami napisanymi ze wspaniałymi poetami, publikującymi kiedyś i dziś w grupie literackiej na FB "Mundus Poeticus"
ISBN 978-83-8351-292-1
Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero