Pogarda i miłość - Agnieszka Front

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 235

Jimmy Novak pamiętał wszystko - od jej delikatnego dotyku po równie lekkie muśnięcia wargami, po te pocałunki, które tak bardzo mu się podobały i za którymi tak bardzo tęsknił. Ale potem stało się... cóż, to, co się stało i od dłuższego czasu jedynym, co mu pozostało, były tylko pożółkłe wspomnienia. A teraz mógł to wszystko odzyskać, wystarczyło tylko kilka razy skłamać i skazać stojącą przed nim parę na... takie same cierpienie, jak skazano jego.

- Nie, mylisz się, Mayrin - powiedział spokojnie, próbując nie patrzeć w jej oczy... tak bardzo teraz niepodobne do tych, którymi patrzyła w jego serce tak niedawno przecież... - Chyba coś pokręciłaś, bo ja nic takiego nie mówiłem. Zgadza się, Sonya musi pozostać pod dobrą opieką, ale skoro ten mężczyzna twierdzi, że jest w stanie jej to zapewnić, a przy okazji weźmie z nią ślub, co na pewno pomoże jej w odzyskaniu wzroku - bo oczywiście ma na to ogromne szanse - to ja nie mam nic przeciwko. Proszę tylko, by państwo udali się ze mną po wypis, proszę tędy...

- Ale przecież... Po takim urazie...Nie rób mi tego, Jimmy! - wrzasnęła za nim, gotując się z wściekłości.

- Ona pana zna? - spytał Rodriguez, kiedy pomagał podpisywać Sonyi akt wypisania z własnej woli. - To znaczy wiedziałem, że jesteście znajomymi, ale chyba dosyć bliskimi, prawda?

- Byliśmy - westchnął doktor. - Potem wszystko się skomplikowało, a ona liczy, że kiedyś do tego wrócimy...

Nie była to do końca prawda, ale nie chciał informować tej sympatycznej dwójki o niecnym planie, jaki próbowała uknuć Mayrin. Zrobił tak chyba przez wzgląd na dawne czasy. Jedyne, co mógł wyznać, to te krótkie słowa:

- Mam jednak do was prośbę - uważajcie na nią, bo czasami może się jej wydać co innego i możecie mieć przez nią pewne kłopoty.

- To moja prawniczka i jak do tej pory, dobra przyjaciółka - zdumiał się Ricardo, czując, jak dłoń Sonyi zaciska się na jego, jakby prosząc o wsparcie i dodanie jej otuchy.

- Nie wątpię, że pańska - odparł lekarz, wiedząc, że przed kilkoma minutami odebrał sobie drogę do własnego szczęścia. - Ale nie wiem, czy tej dziewczyny.

- Rozumiem - odrzekł rozmówca, nagle przypominając sobie sytuację, kiedy to Mayrin odwiedziła go w jego domu i rzuciła mu się na szyję. Już wiedział, o co chodzi doktorowi. - I domyślam się, co pan mi chce powiedzieć.

- Cieszę się i proszę o ostrożność. Wie pan, często zakochane kobiety są zdolne do wielu rzeczy, nie wie pan nawet, jak wielu...

Kiedy już uporali się z biurokracją, Jimmy Novak odszedł, a Sonya, wsparta na ramieniu ukochanego, podeszła do ławki i usiadła na niej.

- Teraz tu na mnie czekaj, zadzwonię tylko do Pedro i jedziemy do domu - wyrzekł Ricardo.

Wyjął komórkę i zaczął wybierać numer, kiedy nagle tą czynność przerwała mu córka Santa Marii:

- Czy mamy się teraz obawiać również i tej kobiety? Ricardo...czy wciąż musi być na naszej drodze ktoś, kto będzie nam życzył źle, kto będzie chciał zniszczyć nasz związek? Czy nie dosyć już wycierpieliśmy? Ja się jej boję...coś w jej spojrzeniu mówi mi, że nie cofnie się przed niczym...

- Może wygląda groźnie, ale na pewno nic nam nie zrobi. Nie teraz, kiedy jesteśmy wreszcie razem. - Rodriguez usiadł obok i wziął Sonyę za rękę.

- Czuję, że nas rozdzieli i to na zawsze. Przecież jest prawnikiem, może znaleźć coś przeciwko tobie, albo mnie, odebrać nam dzieci i...

- Najdroższa... - szepnął cicho, jednakże wprost z głębi swego serca. - Zaufaj mi, proszę, dobrze? Ani Mayrin, ani nikt inny nigdy więcej nas nie rozłączy, przysięgam ci to. Czy pamiętasz, jak kiedyś cię prosiłem o to samo i ty mi zaufałaś?

- Tak...kiedy uciekliśmy od Messi'ego.

- Właśnie. I może on nas znalazł, ale czy skrzywdził? Nie licząc tego draśnięcia, którym udało mu się zrobić mi małą krzywdę, nie uczynił nam nic złego. Może trochę wystraszył, ale i tak nie rozdzielił. I chyba nawet byliśmy po tym wszystkim mocniejsi, prawda?

- Może. Ale chwilę potem, jak tylko mój biologiczny ojciec namieszał nam w głowie i przywlókł do rezydencji matki, wydarzyła się ta cała rzecz przy stole i uciekłeś ode mnie. Czy teraz też uciekniesz, Ricardo? Czy znowu cię stracę?

- Sonyu... - odparł jej smutno. - Wiem, że wtedy bardzo cię zawiodłem, ale trochę bardziej we mnie wierz, błagam cię. Nie tym razem, moja najmilsza, już nigdy, nigdy od ciebie nie odejdę!

Ostrożnie chwycił jej twarz w dłonie, przysunął delikatnie do siebie i ucałował z całą miłością, jaką czuł do dziewczyny. Sam był wciąż zaskoczony tym uczuciem, samym faktem jego istnienia, ale poddał mu się całkowicie i nie zamierzał opuścić ukochanej.

- Dwa gołąbki! - zakpił nagle ktoś tuż za nimi, niszcząc od razu cały nastrój, jaki się wytworzył.

- O cholera jasna, czy ja już nie mogę jej w spokoju pocałować? - zirytował się Rodriguez, odwracając się w stronę kobiety, która tak wkroczyła w ich intymną chwilę.

Istotnie, jeśli tylko zamierzali w jakikolwiek sposób okazać sobie uczucie, praktycznie za każdym razem ktoś im przeszkadzał.

- Nie, nie możesz, bo to moja siostra i zamierzam walczyć o jej godność! - odparła mu Andrea, stojąca u boku rozwścieczonej widokiem pary Mayrin.