Spis treści
Utwory młodzieńcze z lat 1826-1829
Sonet
Sonety
Piosnka dziewczyny kozackiej
Matka do syna
Poezje patriotyczne
Hymn
Oda do wolności
Pieśń legijonu litewskiego
Paryż
Duma o Wacławie Rzewuskim
Grób Agamemnona
Na sprowadzenie prochów Napoleona
Pogrzeb kapitana Meyznera
Sowiński w okopach Woli
Utwory liryczne i wiersze drobne z lat 1832-1842
Godzina myśli
W sztambuchu Marii Wodzińskiej
Rozłączenie
Stokrótki
Chmury
Ostatnie wspomnienie. Do Laury
Przeklęstwo. Do***
Sumnienie
Rzym
[Czyż dla ziemskiego tutaj wojownika...]
Hymn o zachodzie słońca na morzu
Rozmowa z piramidami
Do A[nieli] M[oszczeńskiej]
Do Zygmunta
W albumie E. hr. Krasińskiej
Do pani Joanny Bobrowej
[Polska! Polska! o! królowa...]
[Anioły stoją na rodzinnych polach...]
Tak mi, Boże, dopomóż
Testament mój
Wiersze z lat 1843-1849
[Śmierć, co trzynaście lat stała koło mnie...]
[Mój Adamito - widzisz, jak to trudne...]
[Polsko, ojczyzno! padaj ze mną na kolana...]
[Przez furie jestem targan ja, Orfeusz...]
W pamiętniku Zofii Bobrówny
Do Ludwiki Bobrówny
[Dziecina Lolka na rzymskich mogiłach...]
[Kiedy się w niebie gdzie zejdziemy sami...]
Do pastereczki siedzącej na Druidów kamieniach w Pornic nad oceanem
Matecznik
[To było w duchu, Ojcze! a tymczasem...]
Zachwycenie
[Radujcie się, Pan wielki narodów nadchodzi...]
[Na drzewie zawisł wąż...]
[Bóg duch, innego zwać nie będziecie...]
[Takiego ludów w sobie przerażenia...]
[Śni mi się jakaś wielka a przez wieki idąca...]
Vivat Poznańczanie!
[Nastał, mój miły, wiek Eschylesowy...]
[Jeżeli kiedy - w tej mojej krainie...]
Uspokojenie
[Dusza się moja zamyśla głęboko...]
[Mój Król i mój Pan - to nie mocarz żadny...]
[Anioł ognisty - mój anioł lewy...]
[Przemówił, strzelił i od kuli ginie...]
[Niedawno jeszcze - kiedym spoczywał uspiony...]
[Bo to jest wieszcza najjaśniejsza chwała...]
Wspomnienie Pani De St. Marcel z domu Chauveaux
[Wielcyśmy byli i śmieszniśmy byli...]
[Dajcie mi tylko jedną ziemi milę...]
[Kiedy prawdziwie Polacy powstaną...]
Do Franciszka Szemiotha
[Jest najsmutniejsza godzina na ziemi...]
[Daję wam tę ostatnią koronę pamiątek...]
[Snycerz był zatrudniony Dyjany lepieniem...]
[Przy kościołku...]
Sen z 30 na 31 stycznia 1847 r.
[Panie! jeżeli zamkniesz słuch narodu...]
Do autora Skarg Jeremiego
Do hr. Gustawa Ol[izara] podziękowanie za wystrzyżynkę z gwiazdeczką i Krzemieńcem
[O Polsko moja! tyś pierwsza światu...]
[Baranki moje...]
Do Ludwika Norwida
[W ciemnościach postać mi stoi matczyna...]
Proroctwo
[Jak dawniej - oto stoję na ruinach...]
[Wieniec związano z rzeczy przeklętych...]
[O! nieszczęśliwa, o! uciemiężona...]
[Wyjdzie stu robotników...]
[Gdy noc głęboka wszystko uśpi i oniemi...]
Do matki
[Los mię już żaden nie może zatrwożyć...]
[Pośród niesnasków Pan Bóg uderza...]
[Kiedy pierwsze kury Panu spiewają...]
[I wstał Anhelli z grobu - za nim wszystkie duchy...]
[A jednak ja nie wątpię...]
[Narody lecz...]
Sonety
I
Ledwo słońce na wschodzie odsłoni swe lica,
Ledwo spojrzy po cichej, samotnej dolinie,
Mgła się mieni w łzy róży i na kwiaty spłynie,
Chyli się pod perłami różą krasnolica.
Zaledwo w serce moje spojrzała dziewica,
Ledwom zaczął żyć dla niej i dla niej jedynie,
Szczęście w łzy się zmieniło, mgła omamień ginie,
Błyszczy gorzkimi łzami zalana źrenica.
Luba! szczęścia nie znajdzie, kto w twym serce skona,
I moich cierpień nigdy wątek się nie skończy;
Bo chociaż lotnym skrzydłem czas przeminie rączy,
Choć nasze dusze przejdą do wieczności łona,
Gdy twoja tak spokojna, moja tak zwichrzona,
W niebie się nawet dusza z duszą nie połączy.
II
Zwarzyła jesień kwiaty nad brzegiem strumyka,
Wiatr szumiąc zeschłych liści tumanami miota;
Błyszczy dąb koralowy, błyszczy brzoza złota,
A jaskółkę wewnętrzny niepokój przenika.
Już czas lecieć – gdzie? w sercu znajdziesz przewodnika.
Już czas lecieć, wewnętrzna uczy cię tęsknota.
Siedzi smutna nad gniazdem, skrzydełkiem trzepota,
Zrywa się – podleciała – mignęła i znika.
Jaskółka miała wrócić, nim zefir zawionie,
Pod strzechę, której nieraz doznała opieki,
Lecz ją w przelocie morskie pochłonęły tonie.
Lauro – ja nieszczęśliwy, idąc w kraj daleki
Myślę, że wrócę kiedyś spocząć na twym łonie...
Próżne marzenia! – żegnam, żegnam cię na wieki.
III
Duszo! Śpij duszo moja, coś cierpiała tyle,
Twój Anioł cię opuścił i szczęście się zmienia.
Śpij! ach śpij duszo moja, dopóki z uśpienia
Nieśmiertelny głos Boga nie wyrwie cię mile.
Śpij serce, już dla ciebie znikły szczęścia chwile,
I na cóż się masz budzić na same cierpienia?
Śpij lutni! próżne, próżne twoje smutne brzmienia,
Ja sam zasnę niedługo w głębokiej mogile.
Tak wędrowiec grożącej śmierci niedaleki
Choć już do dna wychylił trucizny napoje,
Jednak długo się męczy, nim zawrze powieki.
Ja, co piłem tak słodkie, zgubne szczęścia zdroje,
Piłem śmierć z rozkosz czary i zasnę na wieki!
Lecz nim zasnę – ach biedne, biedne serce moje!
IV
Czyliż kto duszy mojej wrócić szczęście zdoła?
Czyliż kiedy z łez gorzkich oschnie ma źrenica?
Ta, którą tak kochałem, anielska dziewica
Litością już nie spędzi smutków z mego czoła.
Może kiedyś na łonie innego anioła
Czoło moje rozjaśni szczęścia błyskawica;
Lecz szczęście to nie potrwa! znów ściemnieją lica
A serce chwil przeszłości z rozpaczą zawoła.
Choć róża raz na wiosnę kwitnie i opada,
Zdarza się, że w jesieni znowu się rozwija,
Lecz wtenczas taka wątła, wysilona, blada.
Tak choć szczęście nie wraca, gdy raz człeka mija,
Czasem przed zgonem uśmiech na licu osiada,
Ale i w tym uśmiechu już się śmierć przebija.
1827 r., Wilno