Poezje strachu - Paweł Janiszewski

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (8,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Nie zależy mi na Was

Nie zależy mi na was

niebieskie kobiety

przekleństwo ogarnęło

wasze grzeszne ciała

zapach pożądania

nie wznieci płomienia

nie zabierze żalu

nie chcę waszych czarodziejskich światów

ani łask

bezdomne ptaki

oszukańcze...

nie znajdzie indianin towarzysza

ktoś opuści go w końcu

w swej podróży

przez tysiące krain

anioł uwielbiał

tajemniczy rytuał

ziemskiego seksu

zbyt bardzo by docenić

nie istniejące już rzeczy

- na koniec zgubisz swe skrzydła

opadniesz w ramiona

księcia z bagien, króla śmieciarzy

z pewnością stracisz swój powab

no cóż, zamki budowane są

tylko w umysłach dzieci

zbyt często używane słowo

zabrało wszelkie znaczenie

przyniosło płacz i wewnętrzne okaleczenie

wypalony umysł

pogrążony

w żalu i szaleństwach nocy

w niezrozumiałej przez ciebie opowieści

o trzech najważniejszych rzeczach

o kluczu do szczęścia i dzielących przeszkodach

i w końcu nadejdzie ten dzień

gdy nóż

odnajdzie odpowiednie miejsce

właściwy czas

na zadanie bólu

za krzywdy własne i pozostałych zwierząt

Ci ludzie z sąsiedztwa

Ci ludzie z sąsiedztwa

mają swoje sprawy

swoje awantury i zwątpienia

z pewnością...

nie znam ich

niech dziś przeżycia

odpowiedzą na me zawołanie

gniew w ciemnym tunelu przestał być atrakcją

wówczas zainteresowanie stało się znikome

to Ty

odpowiesz w końcu na pytania

(tak stare, że aż zapomniane)

wzbudź ciekawość, tą historią snów

niech muzyka znów zagości w naszych sercach

- och! zaczynam pamiętać tamte czasy

choć na razie słabo

no dalej zaczynaj

- a więc był wieczór

pamiętam dokładnie

okolice z pewnością kiedyś znane

lecz wiem że było już inaczej

może nie obco, raczej smutno

tam coś musiało się stać

zrozumcie to co mówię

wspomnienia ożywają nocą

a ja nie chcę iść spać

już nie

ucieczka przestała być rozwiązaniem

on pojawił się niespodziewanie

w nikomu nie pojęty sposób

jego ruchy stawały się całkiem mechaniczne

właściwie pomyślał - wariuję

no i co mam rację

no pewnie że mam

nie, nie, nie

opadły emocje twojego zła

odpłynę pustym okrętem

w nic nie znaczącym uśmiechu

Coś się skończyło

Coś się skończyło

wiem

te nasze wspólne lata

miłość promienna

boski alkohol w żyłach

potęguje uczucie ciepła, bezpieczeństwa

i bliskości dwojga przyjaciół

i strach odpływa, żegna się

poszedł

zmieni wygląd i przyjdzie pod inną postacią

kobiety anioła

bo miłość do kobiety bez czułości

lecz po wspólnych przeżyciach

jest inna

po ucieczce z domu więzienia

zbliżyć się do śmierci

życia normalnego, codzienności

szarych zachwytu

zacząć próżniacze życie

wolnego żebraka i wolnego niewolnika

we własnych nałogach

w małości istoty

( pan śmiech się śmiał, ta jego mowa

przypominała mi raczej skowyt niż ostrzeżenie )

ta podróż w takt starej muzyki

w rozwinięciu umysłu

by objąć kawałek własnej całości

przeglądam stare mapy

do świata złudzeń

niezrozumiałej poezji

potępianej nawet przez stwórcę

ta ochota na nieznane

kończy się zwykle na początku

także cel nie zostanie osiągnięty

lubię kolor jej włosów

i wszystko o niej

zapach niewinności

połączony z ciałem

otwiera pożądanie

i wyzwala krzyk namiętności

ona jest różna

jest piękna i biała

jest najważniejsza

Opowieść o miłości bez granic

Opowieść o miłości bez granic

sekretne drogi

w umocnionym pancerzu

przed światem

jeszcze szczelniej

chronią twoje wnętrze

tam wtedy po cholernej pogodzie

szerokie szaliki dawnych znajomych

płacz pokazowy

i poszli

po chwili stypa zamieniła się w gorącą zabawę

rodziły się uczucia

jej najlepsza przyjaciółka

przeżywała orgazm

wino, śmiechy, ożywione twarze

sztuczne grymasy lalek

zmarłych się nie wspomina

trzeba myśleć o przyszłości

ty nad jej grobem

rozmawiałeś z aniołem

że po innej stronie światła

będzie nadal żyła

przytulał cię

lecz nie chciał teraz pomóc

kazał na coś czekać

oszukał cię

ten cholerny anioł

nie zrozumiał twego bólu

nieprawdopodobna siła

alkoholu, leków

i innych niespodzianek

pomaga w waszych spotkaniach

pokonałeś śmierć

a sen uczyniłeś rzeczywistością

jesteś dumny, lecz wkurwiony

jak ktoś czasem

budzi cię

z jakiegoś powodu

pomagając w egzystencji

"gdy ciało niszczeje, duch rośnie w siłę"

nie jesteś tutaj potrzebny

wróć do niej

do waszego domu...

...dość tego

w końcu

po licznych cierpieniach

ktoś wreszcie

znalazł skuloną postać

twojego pustego ciała

tylko dlaczego

dopiero teraz

odkrył brak duszy