Poezja zza monitora - Kacper Maszka

Kup ebooka

14.19 zł
11.78 zł (12,06 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Jedno z wielu Moich miejsc

Żyją wśród pól i tysięcy kwiatów

Wspomnienia

Nigdzie indziej nie ma ich tyle

Ile na Mazurach

W Moich Skrzypkach

Jednym z wielu moich miejsc

Miejscu szczególnym

Setki wspomnień, wyciszenie

Pierwsze chwile natchnienia

Pierwsze chwile bycia sobą

To tu czułem w powietrzu

cel mojego życia

Setki przebytych kilometrów

Przejażdżki

Miliony minut

delektowania się ciszą.

Wieczorne spacery

Podróże łodzią

Wszystko to Skrzypki

Nie ma drogi,

która do nich nie prowadzi

Zawsze trafię tu z powrotem

Choć nie raz - chciałem nigdy nie wracać

Sceny przeszłości

odbijają się w jeziorze

Ilekroć tu jestem

Widzę całą przeszłość,

jak w zwierciadle

Droga do starej szkoły

Do Lisewa, gdzie wiatr gwiżdże

przez dziury zniszczonych czasem domostw

Wracam w te strony wciąż

Jak dobry bumerang wraca do ręki

Sława na wieki

Prawdziwe życie nie dało mu spełnienia.

Spotykały go zawody, wszyscy go wyśmiewali

Jego marzenia były dla innych błotem

Skapywały do niego, a potem wysychały

Z iloma z nas zrobiono to samo?

Los drwił sobie z niego i lekceważył

Niczym myszoskoczek biegając wesoło

w kołowrotku przemijającej młodości...

W końcu nie wytrzymał...

Wiedział że nie znajdzie spełnienia w tym życiu

Wiedział, że zawiedli go wszyscy poza nim samym

Uderzyło go, że sercem i uczciwością nie zdobędzie sławy

Za którą podążał w wiecznym wyścigu...

Wybrał wszakże inną drogę, inne życie.

Drogę przerażenia, śmierci i ognia

Drogę siły, która zmiata słabych tego świata

Która jeszcze raz pokazała, że koszmar nie wybiera

Rzadko spotyka tych,

którzy na niego naprawdę zasługują

On złamał się i postanowił osiągnąć

różnie pojętą doskonałość na zawołanie

Dwadzieścia sztuk wspaniałych karabinów

Kilkadziesiąt razy więcej sztuk amunicji

Pistolety, granaty, bomby, wybuchy...

Furia i ślepa nienawiść...

Kierowana chęcią zemsty na niewdzięcznym świecie

Kule ścinają przypadkowe ofiary

Krew zbryzguje podłogi i ściany,

Będące na co dzień zwierciadłami radości i dorastania

Przecież dzieci, młodzież, nauczyciele -

nie są winni słabości tego świata.

Gdyby otrzymał niezbędną pomoc,

żyliby i cieszyli się tym życiem nadal.

Ale świat pełen jest słabych,

którzy go niszczą i takie tragedie sprowadzają...

Depcząc nasze marzenia...

Nie pozwól sobie na to,

Ty lub Ta,

która będziesz to kiedyś czytać.